
Uff po dlugiej swiatecznej i poswiatecznej przerwie moge sie z Wami ponownie przywitac. Po dwoch leniwych tygodniach urlopu w Polsce ciezko mi bylo zebrac sie i powrocic do rzeczywistosci. Angielskiej :) Przyznaje, ze tylko i wylacznie z wlasnego lenistwa zaniedbalam swoj blog. I naprawde nie jestem z tego dumna.
Moim postanowieniem noworocznym jest wieksza o niego dbalosc i publikowanie minimum dwoch przepisow w tygodniu. I zeby nie byc goloslowna poczynilam juz w tym kierunku pierwsze kroki, a mianowicie w drodze do mnie jest 'sztuczne slonce', a w pokoju przy stole czeka na nie lampa:) I bede miala swoje mikro studio fotograficzne. Jak sie bedzie sprawdzac powiem Wam przy kolejnym wpisie.
A dzisiaj chce Wam przedstawic przepis na cos, co przeszlo nasze najsmielsze oczekiwania smakowe - krokiety z kapusta i soczewica. I tu uklon w strone mojej Siostry (dzieki Draga!), ktora je poczynila pierwsza i bardzo Jej smakowaly. Wiec poczynilam je i ja, zmieniajac tylko przepis na ciasto nalesnikowe.
Krokiety z kapusta kiszona i z soczewica (Zrodlo: 'Nakarmic dusze' Jola Sloma i Miroslaw Tymbulak)
Nalesniki (przepis z ksiazki)
500 g maki
1/2 lyzeczki soli
3 lyzki oleju
olej do smazenia
woda
Nalesniki, ktore uzylam do krokietow (przepis z Kuchni Polskiej z moimi modyfikacjami)
2 jajka
1 szklanka mleka
1 szklanka wody
1/4 lyzeczki soli
1 szklanka maki pszennej razowej
1/2 szklanki maki pszennej zwyklej
1 lyzka oleju
Wyrabiamy ciasto nalesnikowe z maki, wody i oleju (w przypadku przepisu z ksiazki dodajemy tyle wody, by ciasto mialo konsysytencje smietany). Smazymy nalesniki i odkladamy je na bok.
Farsz
1 szklanka soczewicy (uzylam francuskiej 'puy lentils')
500 g kapusty kiszonej
1 lyzeczka suszonej kolendry
1 lyzeczka zmielonego kminku
1/2 lyzeczki zmielonego kminu rzymskiego (pominelam, bo nie lubie)
1 lyzeczka suszonego majeranku
1/2 lyzeczki zmielonego czarnego pieprzu
sol do smaku
Od siebie dodalam:
2 male szalotki
bulke tarta i 1 jajko do panierki i smazenia krokietow
Soczewice gotujemy w lekko osolonej wodzie zgodnie z przepisem podanym na opakowaniu (najpierw pluczemy pod bierzaca woda, przekladamy do garnka, zalewamy zimna woda, doprowadzamy do wrzenia i przez 10 minut gotujemy na silnym ogniu, po czym zmniejszamy moc palnika i gotujemy na wolnym ogniu przez kolejne 30 minut).
Kapuste odciskamy z nadmiaru soku i przekladamy do rondla z rozgrzanym olejem, dodajemy wszystkie przyprawy i dusimy pod przykryciem ok. 10 minut. Zdejmujemy rondel z palnika i dodajemy ugotowana soczewice.
Nalesniki napelniamy farszem, zawijamy w 'koperte', obtaczamy w roztrzepanym jajku (w oryginale smarujemy pozostalym ciastem nalesnikowym, ale ja cale wysmazylam) i bulce tartej, po czym smazymy na rozgrzanym oleju do zrumienienia. Nalezy uwazac, gdyz bulka tarta niestety lubi sie przypalac.
Smacznego!



Fajnie, ze już jesteś, Polko! :)
ReplyDeleteDwa posty tygodniowo to dla mnie wyczyn, też staram się utrzymywac takie tempo, ale cięzko mi to wychodzi...
Ciekawa jestem zdjęć z nowym światłem!
Ja tez Vespetinne :) Najpozniej we wtorek powinno byc:) Huraaa! Jak zda egzamin podrzuce link obiecuje.
ReplyDeletePS
Cudna Pavlova!
Wygladaja bardzo profesjonalnie..i pysznie:)
ReplyDeleteBardzo sympatyczne postanowienie noworoczne, zawszepolko! Trzymam kciuki za jego wykonalność! :)
ReplyDeleteA co do krokietów: jak równiutko udało Ci się ukroić! Prawdziwy model z tego krokieta! :)
Ja jadłam niedawno "soczewiaka", taką bułeczkę drożdżową, nadzianą soczewicą i niezmiernie mi smakowała. Niestety kupna była. ;-) A bardzo podoba mi się Twoja wersja, zawinięcia takiego farszu w naleśnik. Do tej pory robiłam krokiety w wersji mięsno - grzybowo - kapuścianej (bo akurat takie mój m-żonek uwielbia). Ciekawa jestem czy moi chłopcy daliby się skusić na takie nadzienie jak Twoje. Ja bym zjadła i o dokładkę poprosiła! :)
ten farsz jest niesamowity :)zajadam sie tymi krokietami od 2 dni i moglby ich zjesc cala gore :) ale zostalo nam tylko 1.5 krokieta... i to na Polki talerzu :) ..a tak biednie ten przekrojony wyglada, az sie prosi zeby go dokonczyc :)
ReplyDeletepozdr
Polowek
Ha, to cos dla mnie! W koncu wiem, gdzoe "upchnac" miliony ziarenek soczewicy, ktora zostala mi po swietach... :)
ReplyDeleteDzień dobry, witamy w rzeczywistości ;o) internetowej. Musze zrobić te krokiety - uwielbiam połączenie kapusty i strączkowych...
ReplyDeleteDzięki :))
ReplyDeleteA po Pavlovej juz nie ma śladu... Szkoda.
Bardzo ciekawe te krokiety, nie robilam jeszcze takiego farszu.
ReplyDeletePozdrawiam!
zjadłabym takiego krokieta, a nawet dwa:) Bardzo, bardzo apetyczne zdjęcia:) Pozdrawiam!
ReplyDeleteDziewczyny:) Dziekuje serdecznie za komentarze. Krokiety naprawde warto zrobic, szczegolnie jesli pragnie sie chocby malej przerwy od miesiwa. I w zasadzie dobor soczewicy jest dowolny na dobra sprawe mozna uzyc nawet czerwonej:)
ReplyDeletePrzerobiłam i proszę:)
ReplyDeletehttp://waniliowachmurka.blox.pl/2010/02/Nalesniki-z-ciecierzyca-Slonce-swieci-mocniej.html
Dzięki, Polko:*