
Uff z lekkim opoznieniem, ale dolaczam. Dolaczam do 27-ego wydania Weekendowej Piekarni. Tak sobie czasami mysle, ze Ala to bardzo cierpliwa osobka. Podsumowania zawsze robi na czas, dopisuje spoznialskich bez najmniejszego mrugniecia okiem. Fajna Babeczka z Niej jest, ale to juz chyba wszyscy wiedza :)
Temu odcinkowi Piekarni przewodzila Liska, ktora wybrala przepis na foremkowy wiejski pszenno-zytni chleb na zakwasie z niewielkim dodatkiem drozdzy. Ale za to z jakimi przyprawami! Myslalam o wyrzuceniu anyzu, ale na szczescie go dodalam. Chcialam rowniez zrezygnowac z drozdzy, ale wiem jak by sie to skonczylo... pisaniem posta o 2-ej w nocy, czego bardzo robic nie chcialam. Ale mysle, ze nastepnym razem (a ten na pewno bedzie) pomine drozdze zupelnie, bo moj zakwas wydaje sie byc silaczem nad silaczami.
Jak to zwykle bywa, cos tam sobie pozmienialam w przepisie. Nie mialam maki zytniej jasnej, wiec uzylam razowej, ale w mniejszej ilosci niz podawal oryginal. Nie to, zebym miala jakis zal do chlebow zytnich razowych, ale nie smakuja mi tak bardzo jak chleby pszenne. Ale o tym juz wiele razy pisalam, wiec nie bede Was zanudzac gadaniem w kolko o tym samym. Bo przeciez nikt przez dwa tygodnie nie zapomnial ze razowcow nie lubie prawda? :)
Przepis oryginalny tu u Liski, a ponizej moj.
Niemiecki wiejski chleb pszenno-zytni
100g zakwasu zytniego
350g cieplej wody
3g suszonych drozdzy
350g maki pszennej chlebowej (Very strong bread flour)
230g maki zytniej razowej (Wholemeal rye flour)
20g mieszanych otrebow
1/4 lyzeczki zmielonych nasion kolendry
1/4 lyzeczki zmielonych nasion kuminu
1/4 lyzeczki zmielonych nasion kopru wloskiego
1/4 lyzeczki zmielonego anyzu
10g soli morskiej
W duzej misce mieszamy ciepla wode z drozdzami i zakwasem. Odstawiamy na 10 minut w cieple miejsce, az drozdze zaczna pracowac.
Po tym czasie dodajemy obie maki, otreby, przyprawy i sol. Ciasto dokladnie wyrobiamy recznie lub miskerem. Ja wyrobilam ciasto Metoda Bertineta, o ktorej mozna poczytac tu u Tatter.
Wyrobione ciasto wlozyc do naoliwionej miski, przykryc folia i odstawic w cieple miejsce do wyrosniecia. W zaleznosci od temperatury zajmie to od 1.5-2 godzin.
Po tym czasie ciasto odgazowac i przelozyc do keksowki posmarowanej oliwa i posypanej otrebami.
Zakryc folia i odstawic do ponownego wyrosniecia na 1-1.5 godziny. Nalezy uwazac zeby ciasto nam nie przeroslo - inaczej opadnie podczas pieczenia (co nie znaczy ze bedzie mniej smaczne;))
Piekarnik nagrzac do 230 st.C. Na dno piekarnika wstawic naczynie z woda lub wrzucic kilka kostek lodu. Mozna tez wnetrze piekarnika spryskiwac woda podczas pieczenia. Wierzch chleba posmarowac oliwa i piec 10 minut, po czym zmniejszyc temp. do 210 st.C i piec kolejne 30 minut.
Po upieczeniu postukac w spod chleba - jesli wyda gluchy odglos jest upieczony. Jesli nie - dopiec chwile bez formy.
Studzic na kratce.
Smacznego!




heh, Polko, też myślę, że Ala to fajna babeczka ((w końcu w przypadku Al nie ma wątpliwości;P) :D i że chlebek mniam mniam :)
ReplyDeletePiekny! Ja go upieke jeszcze raz niebawem, pilnujac tym razem by mi nie przerosl :)
ReplyDeleteA kolor ma praktycznie taki jak moj! (tez dodalam rakiej bardziej razowej).
Pozdrawiam!
Poleczko, ślicznie dziękuje za miłe słowa
ReplyDeletea ja z kolei z chęcią napiszę, że twój chleb pięknie wygląda na tych bardzo ładnych zdjęciach :)))
Miło ,mi jest Poleczko ,że mimo braku czasu i tak się skusiłaś na pieczenie w tej edycji, a dwa dni w ta czy w tamta stronę czy to ma jakieś znaczenie? Nie ma :)
Idę ukroić sobie kromkę mojego chlebka, bo jak patrzę na Twój to mam ochotę na jedzenie :)
ReplyDeleteWitam panią Polkę :)
ReplyDeleteJakie sliczne zdjecie masz na profilu!
Bo wszystkie Ale to porzadne kobity :D
ReplyDeleteBeo wiesz ten mi bardzo bardzo smakuje pomimo ze razowiec :) Pyszny jest! Dziekuje za komplement :)
Margotku alez prosze bardzo :) O Tobie to moglabym esej napisac! A pieczenie z Wami to ogromna przyjemnosc :)
Tili a myslisz ze czemu ja pieklma wczoraj w nocy?? :P Bo sie na te Wasze chleby napatrzylam :)
Ania dziekuje! Ale na pewno nie ladniejsze niz Twoje :)
E no... elegancja francja ;) Śliczny chlebuś, nie ma co :-)
ReplyDeletePozdrawiam.
Ehh... no dlaczego, dlaczego mój nie był taki dziurkowany. Smakował nam, ale wolimy bardziej dziurawe chleby, a nasz wyszedł zbity i dość suchy...
ReplyDeleteMoże mój zakwas to słabeusz na słabeusze? Chociaż już ze 3 misiące go karmię i karmię...
Twój jest perfekt!
Pięny, piękny, piękny!!! :)))`
ReplyDeleteAle sliczny Ci wyszedl:) ja do dzis wspominam jego smak! pychota!
ReplyDeletepozdrawiam:))
Chlebek piękny, a i zdjęcia (jak zwykle)artystyczne :)
ReplyDeleteA ja dopiero dzisiaj kupiłam koper włoski..
Nie no! Bochenek pierwsza klasa! Aż Ci zazdroszczę, bo po moim już dawno ani śladu ;)
ReplyDeletePiękny! I ja go zrobię :)
ReplyDeleteA ja się przyglądam Twojemu chlebowi i myślę; może by tak znów go upiec?
ReplyDeleteŚwietne zdjęcia, piękny chleb!
Wygląda niezwykle smakowicie!
ReplyDeletepiękny ten bochenek. A pewnie jak dom pachniał podczas pieczenia
ReplyDeleteWiecie co pierwszy raz zabraklo nam chleba pod koniec tygodnia :)
ReplyDeleteUpieczony we wtorek wieczorem i dzis na sniadanie juz go nie bylo :) Pierwszy raz bochenke nie wystraczyl nam na caly tydzien hihi :))))