
Kochani, dzis wpis bez dlugiego wstepu! Za to pisany w pospiechu, zdjecia robione w pospiechu bo jeszcze ciasto konczy sie piec.
Od jutra (a wlasciwie juz od dzisiaj, bo znowu koncze pieczenie o 2-giej nad ranem:)) mnie nie bedzie, bo przyjezdza do nas wazny Gosc i mam urlop.
Co prawda blogu ze soba nie zabieram, ale nie bede nic publikowac az do przyszlego czwartku. Nie bede tez miala mozliwosci zagladania do Was, wiec z gory przepraszam za brak odezwu na Wasze wpisy. Postaram sie nadrobic wszystko po powrocie.
A dzisiaj kolejny wypiek z Weekendowej Piekarni #28. Orygnalny przepis u Tili, a ja podaje ponizej swoj z modyfikacjami.
Margot & Tili dziekuje za kolejny odcinek Piekarni!

Pszenno-zytni chleb z siemieniem lnianym
Namaczanka z siemienia lnianego
91g siemienia lnianego
273g cieplej wody
Siemie zalac ciepla woda, wymieszac, przykyc folia i zostawic na 24 godziny w temp. pokojowej.
Zaczyn
364g maki zytniej razowej
290g wody
1 lyzka stolowa zakwasu zakwasu zytniego
Wszystkie skladniki wymieszac na jednolita paste, przykryc folia i zostawic na 24 godziny w temp. pokojowej.
Ciasto wlasciwe
82g maki zytniej razowej
464g maki pszennej chlebowej o zawartosci bialka 13.9g
110g wody
7g suszonych drozdzy
1 lyzka soli morskiej
cala namaczanka
caly zaczyn
Drozdze rozpuscilam w cieplej wodzie i odstawilam na 15 minut (aktywacja drozdzy). Namaczanke polaczylam z zaczynem, wymieszalam. Dodalam obie maki i wode z drozdzami i wymieszalam do polaczenia skladnikow. Odstawilam na 30 minut.
Po tym czasie dodalam sol i wyjelam ciasto na lekko naoliwiony blat. Ciasto wyrabialam 10 minut, az przestalo byc bardzo lepkie.
Ciasto przelozylam do naoliwionej miski, przykrylam folia i zostawilam na 45 minut w temperaturze pokojowej.
Po tym czasie ciasto odgazowalam i podzielilam na pol. Uformowalam dwa bochenki - jeden owalny i jeden okragly, wlozylam do koszykow wysypanych semolina, przykrylam folia i zostawilam na 1 godzine.
Piekarnik nagrzalam do 240 st.C. Do nagrzanego wstawilam chleby, spryskalam woda i pieklam z para 15 minut. Po tym czasie zmniejszylam temperature do 220 st.C i pieklam przez ok. 35-45minut. Skorka ma byc ciemno brazowa, a popukany chleb ma wydac gluchy odglos.
Piekarnik wylaczyam, zostawilam chleb na 10 minut (otworzylam drzwiczki piekarnika), po czym wyjelam i wystudzilam na kratce.
Smacznego!




Piękny bochen :)))
ReplyDeleteTo miłego goszczenia oczekiwanego gościa
Piękny bochen, a jaki pyszny! Oczywiście wiem, bo piekłam;)
ReplyDeleteMiłego urlopu :)
ReplyDeleteA bochenek cudo i aż Ci zazdroszczę tego spóźnienia, bo u mnie już go nie ma :)
Ja tez niebawem znikam, więc porezesyłam Polce buziaka i mówię 'do zobaczenia'! :)
ReplyDeletePolko miłego urlopu i przyjmowania Gościa :) A chleb wygląda przepysznie!:)
ReplyDeletePoleczko, wypoczywaj i miłego urlopu! A potem wracaj wypoczęta, uśmiechnięta i najlepiej opalona. :))
ReplyDeleteUrlopuj się i gość miło :-)
ReplyDeleteA chleb oczywiście bombowy ;)
Pozdrawiam :-)
miłego wypoczynku i zebrania dużo sił na blogowanie po urlopie :)
ReplyDeleteA chlebek piękny - zazdroszczę :)
ReplyDeleteNo to już tęsknimy ;)
ReplyDeletePiekny chleb Polko!
ReplyDeleteMilego urlopowania zycze ;)
Wspanialy chlebek Polko:)
ReplyDeleteUDanego urlopu, odpocznij i wracaj z nowymi pomyslami:)
pozdrawiam!
Polka, nasz adres znasz, proponuję więc, żebyś za każdym razem piekła dwa bochenki chleba. Jeden dla Was, drugi dla nas :D
ReplyDeleteudanego urlopu i smacznego :)
ReplyDeletepiekne bochenki. Sa takie kształtne. Zycze miłgo urolpu ;)
ReplyDeletePoleczko, masz rękę do bochenków. Bardzo zgrabne Ci wychodzą :) Pozdrawiam cieplutko i miłego wieczoru życzę Aga
ReplyDelete