
Wielkimi krokami zbliza sie kolejny odcinek Weekendowej Piekarni, ktorej przedstawiac nie trzeba. Pomyslodawczyn calego przedsiewziecia tez przedstawiac nie trzeba :)
Tak sie sklada, ze Margot vel Alcia powierzyla mi po raz kolejny prowadzenie kolejnego odcinka. A jest to juz odcinek 31! Liczba wymarzona dla mnie, bo tyle lat liczy sobie Polowek :) Nad wyborem przepisow dlugo nie myslalam, bo mialam je gotowe juz od dawien dawna. No to jedziemy!
Pierwszy przepis pochodzi z tej strony i jest to proba odtworzenia
najsmaczniejszych na swiecie cebularzy zamojskich (mozna by rzec lubelskich, ale dla mnie zawsze pozostana one zamojskie i juz). Pewnie niewiele osob wie, ze Zamosc to moje rodzinne i ukochane miasto. Bardzo lubie tam wracac, chociaz wydaje sie byc opuszczone i zapomniane. No ale nie o tym mialo byc!
Cebularze, na ktore chce Was namowic, kiedys mozna bylo kupic tylko w sklepach Spolem. Potem pojawily sie 'czerwone budki' z pieczywem, mniejsze sklepy osiedlowe i supermarkety. I co? I zaczely sprzedawac podrobe moich ukochanych cebularzy! Inne ciasto, inny smak. No nie to po prostu. Dla zainteresowanych podpowiem jak je rozrozniac :) Te prawdziwe cebularze sa wieksze i gladkie od spodu. Te podroby sa male, niewypieczone i maja charakterystyczne kropeczki jakby byly pieczone na dziurkowanej blaszce - to tych nie kupujcie jesli Zamosc kiedys odwiedzicie.
Aha, cebularze najlepiej smakuja grubo posmarowane maslem. Aga z Zapiecka powinna cos o tym wiedziec, bo jak sie dobrze przyjrzycie jej zdjeciom to powinniscie cebularze dostrzec :)
'Pierwowzorem Cebularza był okrągły placek z ciasta pszennego, wypiekany na obszarze obecnego Bliskiego Wschodu już przed wiekami. Kroniki piszą, że pierwsze chleby miały kształt okrągłego placka wypiekanego z ciasta pszennego, co więcej w wielu Krajach Bliskiego Wschodu ta forma wypieku utrzymała się do dziś. Do Polski placki przywędrowały w okresie sprowadzenia Żydów przez króla Kazimierza Wielkiego. Wspólne życie obok siebie dwóch narodów, Polskiego i Żydowskiego pozwoliły na współpracę gospodarczą i wpłynęły na wzajemne przenikanie.'
Zrodlo: Restauratorzy lubelscy
Cebularze
5 dag drozdzy swiezych (tutaj uwaga od Alci vel Margot - 2dag drozdzy wystarcza, Ona tyle uzyla i cebularze wyszly pyszne)
1 lyzka cukru
1/2 kg maki (najlepiej krupczatki)
1 szklanka mleka
1 jajko
1 lyzeczka soli
6 dag margaryny
1 kg cebuli
3 czubate lyzki maku
Drozdze mieszamy z cukrem, 2 lyzkami maki i czescia cieplego mleka. Pozostawiamy do wyrosniecia.
Rozpuszczamy w garnku margaryne z reszta mleka. Wyrosniety rozczyn i cieple mleko z margaryna dodajemy do maki z sola. Jajko roztrzepujemy za pomoca widelca i dodajemy do pozostalych skladnikow zostawiajac troche na posmarowanie brzegow cebularzy (okolo lyzki).
Wyrabiamy ciasto tak, aby odstawalo od reki, w razie potrzeby dodajemy make. Nastepnie pozostawiamy do wyrosniecia az podwoi objetosc.
Gdy ciasto rosnie, przygotowujemy cebule - kroimy ja w kostke i podsmazamy na oleju do uzyskania zlotego koloru. Do cieplej jeszcze, ale juz zdjetej z ognia cebuli wsypujemy mak oraz doprawiamy sola i pieprzem.
Ciasto dzielimy na 12 czesci. Kazda czesc walkujemy na owalne placki. Brzegi plackow smarujemy pozostawionym jajkiem. Następnie kladziemy porcje cebuli, rozkladajac ja rownomiernie po calym placku. Zanim wstawimy do goracego piekarnika, poczekajmy chwilke, aż znow podrosna.
Pieczemy w 200 stopniach do momentu, az cebularze sie zarumienia.
Przepis na przygotowanie cebulki na cebularze zdobyty w jednej z lubelskich piekarni, gdzie cebularze wypieka sie „od zawsze”
2 lyzki czubate maku
2 wielkie cebule pokrojone w gruba kostke
szczypta soli
2 lyzki oleju
Cebule do cebularzy przygotowujemy na dzien, dwa przed pieczeniem. Pokrojona w kostke cebule obgotowujemy chwilke we wrzatku i odcedzamy. Goraca wrzucamy do sloika, posypujemy makiem i sola i wlewamy olej. Sloik zakrecamy i wstrzasamy, by wszystko sie dokladnie wymieszalo. Po ostygnieciu wkladamy do lodowki. Dzieki takiemu potraktowaniu cebula jest slodka i miekka.
Drugi przepis pochodzi z ksiazki 'The handmade loaf', ktorej autorem jest Dan Lepard. O ksiazce tej pisalam juz tutaj, wiec dodam tylko, ze moim zalozeniem jest upieczenie wszystkich prezentowanych w niej przepisow i zamierzam Was wciagnac do tej zabawy :) Jak chleb wyglada mozecie zobaczyc tu u Tatter - Ona chyba upiekla juz wszystko, co mozna bylo upiec :o) Dzisiaj przepis na chleb pszenny, ale z niecodziennymi dodatkami - z jablkiem i platkami owsianymi.
Platki nadaja chlebowi sprezystosci oraz wilgotnosci dzieki czemu chleb pozostanie swiezy nawet kilka dni. Chleb smarujemy glazura z jajka, ktora jak napisal Pan D Lepard, mozna zrobic na dwa sposoby:
1. Mozna uzyc samego zoltka wymieszanego wagowa z taka sama iloscia wody i szczypta soli, co nada chlebowi bardzo ciemnego koloru.
2. Mozna uzyc calego jaka roztrzepanego z niewielka iloscia mleka wtedy nasz bochenek bedzie zloto-brazowy.
Ja chleb upieklam juz wczoraj, zeby przepis sprawdzic i jest super prosty! Nastepnym razem dodam jednak mniej wody (moze 30g), bo przy wyrabianiu musialam dosypac dwie spore garsci maki. Postaram sie zdjecia wkleic dzis poznym wieczorem.
Chleb z platkami owsianymi i jablkami
50g platkow owsianych (takich na owsianke, nie moga byc to platki blyskawiczne)
100g wrzacej wody
200g startych jablek
50g wody (20 st.C)(Kochani tak jak napisalam juz dwa razy, ale powtorze 50g wody to IMO za duzo, bo przy wyrabianiu musialam dosypac dwie spore garsci maki. Ale eksperci Wam powiedza, ze to zalezy od rodzaju maki i hydracji zakwasu i dobrze jest wode dodawac partiami)
100g zakwasu pszennego
3/4 lyzeczk swiezych drozdzy (lub 1/4 lyzeczki drozdzy suchych lub instant)
250g maki chlebowej pszennej
3/4 lyzeczki soli
jajko
platki do posypania bochenka (opcjonalnie)
Platki zalewamy wrzaca woda, mieszamy i zostawiamy do ostygniecia.
W misce mieszamy starte jablka, wode, zakaws i drozdze. Jesli ktos uzywa drozdzy suchych nalezy je uprzednio rozpuscic w cieplej wodzie i zostawic na 10-15 minut (aktywaja drozdzy). Calosc wymieszac i dodac namoczone platki.
W drugiej misce wymieszac make i sol.
Polaczyc sypkie skladniki z mokrymi i calosc wymieszac, az skladniki polacza sie. Przykryc i zostawic na 10 minut.
I teraz albo mozemy ciasto wyrobic metoda Pana Lepard'a albo zapraszam do Tatter :)
Na lekko naoliwiony blat wyjmujemy ciasto i wyrabiamy przez 10 sekund. Formujemy kule i wkladamy do czystej, lekko naoliwionej miski na 10 minut. Po tym czasie ponownie wyjmujemy na blat, zagniatamy i wkladamy do miski. Przykrywamy folia i zostawiamy na 1-2 godziny w cieplym miejscu - ciasto ma podwoic objetosc. Mozna ciasto zlozyc raz w trakcie rosniecia. Ja zpomnialam.
Po tym czasie ciasto odgazowujemy, formujemy podluzny bochenek, wkladamy do koszyka zlaczeniami do gory, przykrywamy folia i zostawiamy na 1,5 godziny.
Piec nagrzewamy do 210 st.C. Gdy chleb podwoi swoja objetosc, przenosimy go na omaczona lopate, nacinamy i smarujemy glazura z jajka. Zsuwamy na nagrzany kamien i pieczemy 30 minut. Po tym czasie zmniejszamy temp. o 190 st.C i pieczemy kolejne 15-20 minut. Chleb ma byc bardzo rumiany i popukany od spodu wydac gluchy odglos. Studzimy na kratce.
Zatem zapraszam do przestudiowania przepisow i goraco namawiam do pieczenia!



Polko, przepisy są świetne!:)) Mam nadzieje,ze uda mi się przyłączyć do wspolnego pieczenia :)))
ReplyDeletePoleczko, aleeee propozycje! Strasznie tym samym zaluje ze niedawno pieklam cebularze, dokladnie z tego samego przepisu, tyle za uzywam odrobinke mniej drozdzy. Bede jednak sledzic Weekendowa, bo jestem bardzo ciekawa czy odnajdziesz w nich "te najsmaczniejsze" :)
ReplyDeletePS. Odpisalam Ci tez u mnie...
A ja tez Lubelak i cebularze z dziecinnych czasow dobrze pamietam. Na pierwszym roku studiow klocilem sie nawet z tymi co przyjechali z Kielc i spod Krakowa, ze to nie cebulaki tylko cebularze wlasnie! Nie moge sie wprost doczekac. A rynek w Zamosciu ladny...
ReplyDeleteMajana licze na Ciebie :))
ReplyDeleteBasiu to moze chociaz chleb upieczesz co? :)
Mich 'cebulaki'?? Co to za slowo :)) Przeciez to nawet nei brzmi hihi ;) Pieczesz z nami ma sie rozumiec?
Ostatnio opuściłam kilka piekarni, ale na te cebularze się chetnie skuszę :) Uwielbiam i zawsze gdy jestem u siostry w Biłgoraju je kupuję :)
ReplyDeletePoleczko, zakwasu przennego nie mam - buuu, wystarczy 3 dni by byl aktywny (jeslibym dzis zaczela go hodowac) czy moze wziasc odrobine zytniego i "dokarmiac" przenna maka?
ReplyDeleteOj musze stanac w obronie Malopolski i Kielecczyzny (z jednej po mieczu z drugiej po kądzieli) ja tam mowie cebularze, no ;-)
"Cebulaki" brzmi co najmniej jak "pokraki", dobrze Mich ze walczyles o czystosc jezyka!
A ja najlepsze cebularze jadłam (proszę tylko mnie nie bij) w Lublinie, piekarnia na ul Furmańskiej, niestety to są stare dzieje, dziś tak dobrych cebularzy u nich nie uświadczysz :(
ReplyDeleteTej piekarni weekendowej nie opuszczę, choćbym miała stanąć na głowie :)
Buziaki Aga
PS W takim razie w spolem sprzedaja teraz podrobki :(
Basia :) Ja sie przyznaje ze upieklam na zytnim ;) Dzisiaj bede mu robic zdjecia to go rozkroje i zobaczymy wnetrze... Az sie boje :D
ReplyDeleteAle jesli byc wiernym przepisowi to zrob tak:
Wez 1 lyzke zakwasu zytniego, 50g maki pszennej chlebowej i 50g cieplej wody. Wymieszaj, zakryj folia i zostaw na cala noc w temp. pokojowej.
Rano odejmij lyzke i 100g zakwasu pszennego gotowe !
PS
Sie madrze bo sie od Tatter nauczylam ;)))))
Chleb na pewno upieke, cebularze tez jak dam rade. Pozdrawiam,
ReplyDeleteBasia ,można tak przerobić żytni na pszenny tak jak Polka prawi
ReplyDeletePoleczko ja z ta cebulą nie rozumiem mam usmażyć cebuli i ja użyć do cebularzy ,a ten drugi sposób na cebule to do czego mam użyć ? Tylko się nie śmiej bo ja całe życie na północy Polski spędziłam cebularzy nie znałam :D
Hihi Margotku Kochany :) Wiec cebule to mozna zrobic albo tak, albo tak. Zalezy jak kto woli :) Ja zrobie tym drugim sposobem bo taka wlasnie na tych cebularzach byla. Slodka i jedrna :D
ReplyDeleteAga Zdrajco! :DD No dobra ale za to zes Zamoscianka teraz, to ja Tobie ta zdrade wybaczam :P
Ania bardzo sie ciesze i mam nadzieje, ze chleb Tobie posmakuje :)
to ja zrobię (chyba :DDD ) oba nadzienia tzn po pół każdego:)
ReplyDeletePodjęłam decyzję, że upiekę jedno i drugie :)
ReplyDeleteNiestety nie w ten łikend, bo w ten akurat wjeżdżamy na kilka dni, ale upiekę na pewno!. Słowo harcerza!
Ja tez się zapisuję! podoba mi się i jedna i druga propozycja, cebularze znam i często pięke...ale co tam upiekę ku uciesze domowników bo mnie ostatnio o nie męczyli, a chleb to pierwszy raz, znaczy z tego przepisu...więc koniecznie muszę upiec...nie mogę odpuścić!!!
ReplyDeletePolko, niesamowity wybor przepisow! Kiedy ja to wszystko upieke... ;)
ReplyDeleteO, to ja też się dołączę, bo bardzo chętnie spróbuję tych prawdziwych cebularzy. W czasach licealnych kupowałam sobie coś podobnego, ale zwało się bułką cebulową po prostu. Cebulka na nich była właśnie słodka i jędrna tak jak napisałaś.
ReplyDeleteOMG, no nie omieszkam wziąć udziału przy pieczeniu cebularzy
ReplyDeletepozdrawiam
od kilku lat Szczebrzeszynianka :-)
To ja to z jabłkami poproszę ;) Tylko nastawię ciasto zakwaszone z mojego zakw. żytniego.
ReplyDeleteNo, teraz to chyba nie mogę się wymigać, tylko będę musiała, podobnie jak Ptasia - część zakwasu żytniego na pszenny przerobić. :)
ReplyDeleteNad cebularzami muszę się zastanowić, bo ja bym chętnie zjadła, ale obawiam się, że pozostała część rodziny (poza Mają, to złote dziecko :)) będzie kręcić nosem. Obadam sytuację...
Ja lubelsko-zamojska, więc cebularze upiekę koniecznie ;)znam ten przepis, ale co tam... Chleb pewnie też upiekę :)
ReplyDeleteZamość – pięknie miasto. Niestety znam je tylko z opowieści i zdjęć, ale jest na szczycie listy „miast do zwiedzenia, kiedy tylko będę miał czas”. Dość powiedzieć, że to właśnie Zamościowi zawdzięczamy tzw. szwedzki stół, który rozwiązuje problemy na większych imprezach :-)
ReplyDeleteAle wracając do meritum to mam kilka pytań odnośnie przepisów:
- Czy robimy jakieś wgłębienie w cieście zanim nałożymy cebulę, czy kładziemy ją tak po prostu na placku?
- Jak właściwie tą cebulę lepiej jest przygotować? Ugotować i wstawić do lodówki czy usmażyć? A z resztą, pół zrobię tak i pół tak i sam sprawdzę :-)
Mich - ja co prawda Kielczanka od niedawna, ale z 'cebulakami' się nie spotkałam. Cebularze, owszem, ale to słyszę pierwszy raz :P
ReplyDeleteTo może nie z tych Kielc byli? :D
A jak mi czas i obowiązki pozwolą, to i cebularze i chleb upiekę. Ten drugi raczej jak mój zakwas będzie miał dobry humor... ;/
Mnie nie musisz gorąco namawiać;) oczywiście coś sobie wybiorę z Twoich propozycji, bo obie zapowiadają sie świetnie:)
ReplyDeleteBrzmi zachecajaco Polko:)
ReplyDeleteMam nadzieje, ze w ten weekend wszystko sie uda i bede mgola zrobic ktorys z tych przepisow:) np ten chlebek z dodatkiem jablka...brzmi kuszaco.
pozdrawiam cieplo:)
a jakie drożdże do tych cebularzy - normalne czy instant?? bo zamierzam zrobić :)
ReplyDeleteTroche pomylilam kolejnosc odpowiedzi, wiec wybaczcie :))
ReplyDeleteAlcia to jest bardzo dobry pomysl :)))
Anno upiecz ;) Cebularze sie nigdy nie nudza hihi
Kuba super ze bedziesz piekl! Wiec tak oryginalnie one sa lekko wglebione. Tzn tam gdzie cebula to cebularz jest cienszy. Mnie sie wydaje ze to dobry pomysl zrobic pol na pol :)
Agatko to trzymam kciuki za humorzastego :)
Atina super! Ciesze sie, ze sie podobaja :)
Ola jest pyszny! Musisz go upiec :)
Ania juz poprawilam :) Dziekuje bo sie zagapilam. Po mojemy mozna by uzyc 20g drozdzy instant, ale nie wiem czy to nie bedzie za duzo :( Ja mam zawsze problem z tym przeliczaniem moze ktos pomoze? :)
Malgosia no nie mozesz :P Masz taki silny zakwas to nic tylko piec :))
Ptasia jestem pewna ze bedzie Tobie ten chleb smakowac :D
Tucha super! :) A ja mam Szczecinianina w domu :)
Edysia jejku mam nadzieje, ze Was te cebularze nie zawioda! :)
Beo dziekuje :* Mam nadzieje, ze dasz rade upiec chociaz chleb.
Kass super! :) Chleb jest zupelnie bezproblemowy :) A jaki pyszny!
Anoushko no nareszcie :) To jak upieczesz za tydzien, to my Cie z Margot chetnie dopiszemy :D
ja się piszę na chlebek :)
ReplyDeleteWitam ! Bardzo chętnie wezmę udział w pierwszym dla mnie weekendzie i zacznę od Cebulaków:)
ReplyDeletebędziemy Wam wtórować plackiem cebulowym :)
ReplyDeletePolko, normalnie mam ochotę Cie wyściskać!!! CEBULARZE!!! Toż to najlepsze czasy mojego życia pod ich smakiem upływały... Przypomniałaś mi czas studiów w Lublinie. Tam pierwszy raz w życiu spotkałam się z drożdżówkami z cebulą ;)
ReplyDeleteOczywiście piekę!
PS Chlebuś tyż ;)
Aga nie pozalujesz :)
ReplyDeletePaproszek :) Witam i bardzo sie cieszymy, ze jest bas coraz wiecej :) I nie cebulaki, a cebularze :P
Zwegowani a moze upieczcie co??:P
Mafilka nawet nie wiesz jak sie ciesze! :*
Ja upiekę chlebek, jestem ciekawa jego smaku z jabłkami :)
ReplyDeletei co wyszedł na żytnim? nie chce mi sie trochę bawić w przerabianie żytniego na pszenny ;)
ReplyDeleteDana super! :) Mam nadzieje, ze bedzie Tobei smakowal!
ReplyDeleteAga zobacz jeden post wyzej hihi :)
no nie widzę no! ;p
ReplyDeletedobra, zrobie ten pszenny ;p
Zawszepolko - w przepisie na ciasto cebularzowe powinno być 50g drożdży, na lubelszczyźnie się pomylono!
ReplyDeleteU mnie cebularze właśnie jedzone bo jutro wyjeżdżam. Na jednym zdjęciu w aromatycznym będziesz mogła zobaczyć regionalny, zamojski, świeży rekwizyt, więcej nie zdradzam, do jutra!:)
Cebularze już upieczone - są rewelacyjne. Nie spoodziewałem się, że aż tak smaczne będą. Dzięki za ciekawy przepis. Jutro mam zamiar upiec chlebek, ale nie wiem czy dam radę czasowo :-)
ReplyDeleteMich przez chwile sie zawahalam :) 5dag to wlasnie 50g :)) Juz ide patrzec bo ja jeszcze nie mam :P
ReplyDeleteKuba sluze pomoca jesli pragniesz wiecej przepisow na lubelski pysznosci :))
zwracam honor - więcej wina, mniej matematyki:D
ReplyDeleteCebularze upieczone, zjedzone i opublikowane (dokładnie w tej kolejności). Jak już napisałem wcześniej wyszły bardzo bardzo :-) Efekt można sprawdzić tu: http://kuba-pichci.blogspot.com/2009/05/weekendowa-piekarnia-31-zamojskie.html
ReplyDeleteJeśli chodzi o przepisy lubelskie to jestem bardzo chętniy.
Mich - co do proporcji wino/matematyka zgadzam się w 100% :-)
Zawszepolko, o to lubię przepisy z historią! :)
ReplyDeleteW ten weekend nie dam rady, ale dumam czy by ich nie upiec na polsko-portugalski piknik za tydzień. Tylko czy ta portugalska część towarzystwa je zje to tylko opatrzność raczy wiedzieć... ale właściwie to kij im w oko. Polacy (a właściwie Polki i rodzynki mój mąż i syn) na pewno będą zachwyceni.
A w Gdańsku cebularze też się zwą cebulaki. ;)
Kuba w poniedzialek sie odezwe na @. W weekend unikam komoutera jak ognia :)
ReplyDeleteAgnieszko wiesz ja mysle, ze one beda wszystkim smakowac. Koniecznie poecam zrobienie cebuli tym drugim sposobem. Jest smaczniejsza :) A jak upieczesz, to MArgot na pewno bardzo chetnie Cie wciagnie na swoja liste ;) A ja tam sie bede upierac ze to cebularze :P Pozdrawiam cieplo :)
Cebularze i chleb gotowe :) Dziękuję szczególnie za przepis na cebularze, na pewno jeszcze się na nie skuszę. Chlebek też pyszny, tylko może ja mam wypaczone kubki smakowe, bo jabłek w nim nie umiem wyczuć :)
ReplyDeletehttp://wymarzonemiejsce.blogspot.com/2009/05/waza-chleb-i-cebularze.html#comments
melduję: zrobione, zjedzone ;)
ReplyDeletehmm, chyba właśnie takich cebularzy mi było trzeba na piątkowy wieczór :)
Mia & Tucha juz ide ogladac :) Linki od reki przesylam do Margot :) Bardzo dziekuje Wam za udzial w Piekarni #31!
ReplyDeleteCebularze też już gotowe, bardzo smaczne, dzieki za swietne przepisy!
ReplyDeletehttp://mojamalakuchnia.blogspot.com/2009/05/cebularze.html
zrobiłam! Wiem, wiem, trochę się nie zmieściłam w terminie ale trudno- wobec tego smaku wszysko inne przestaje się liczyć :)
ReplyDeleteTu jest moja relacja: http://glimmercreations.blogspot.com/2009/05/spoznione-cebularze-wersja-chrupiaca.html
Dziękuję za przepis!
Przy dłuższej wolnej chwili i ja się skuszę ;)
ReplyDeleterobiłam, inspirując się Twoim przepisem, ale trochę go zmodyfikowałam, pyszne wyszły, pozdrawiam
ReplyDelete