
Dzisiaj uswiadomilam sobie dwie rzeczy. Po pierwsze Polowek ma w sobie cos z szowinisty (jak kazdy facet chyba), a po drugie nawet urwanie chmury w drodze do domu czy niechciana podroz sluzbowa do Londynu nie jest w stanie popsuc mojego samopoczucia. Do Polowka zaraz wroce, a o podrozy pisac nie bede, bo na sama mysl podnosi mi sie cisnienie. Ale najpierw o deszczu.
Zaczelo padac, akurat jak wychodzilam z pracy w celu udania sie na bardzo szybkie zakupy na obiad i ostatecznie dotarcia do domu w celu ugotowania obiadu. Nie mialam ani kapelusza, ani parasolki. Mialam natomiast balerinki na nogach i spodnie z dlugimi nogawkami (ostatnio wszystkie nogawki zrobily mi sie dziwnie przydlugie, a spodnie za szerokie wiec chyba nie jest tak zle, jak mowil Pan Trener Osobisty, ktory jednak postanowil dac mi spokoj. I chwala mu za to). Podsumowujac wygladalam jak zmokla kura ociekajaca deszczem od stop do glow i majaca morze w nieszczesnych balerinach. Ale wiecie jaka to radosc zmoknac w takim cieplym, letnim deszczu? Kiedy idzie sie chodnikiem i patrzy na smutne twarzy ludzi zamknietych w samochodach i tkwiacych w ulicznym korku. Kiedy grzywka wywija sie od deszczu w przeciwna strone niz zazwyczaj. Kiedy mija sie po drodze tak samo zmoknietych ludzi, ktorzy mimo deszczu usmiechaja sie do ciebie. Bo to jest wlasne cecha ludzi mieszkajacych w Angii. Usmiechaja sie do siebie nawzajem. Nawet ci obcy, zupelnie nieznani sobie ludzie. I to jest piekne!
Wracajac do Polowka to zaczelo sie od rozmowy na temat gry w tenisa. Spytalam Go 'Wolisz jak graja kobiety, czy mezczyzni?'. 'Mezczyzni' odpowiedzial 'Kobiety to wiesz tak pyyyyk, pyyyk, pyyyk wszystko sie dzieje tak wolno. Nudne to jest.'
'A wolisz siatkowke meska czy damska?' spytalam z nadzieja. 'Meska' odpowiedzial bez wahania. Lekko zbita z tropu spytalam 'A jest jakis sport, ktory wolisz w wykonaniu damskim?'. 'Jest. Plywanie synchroniczne. Bo nie ma wersji meskiej'.
I tak skonczyla sie nasza rozmowa, a ja wolalam nie zadawac wiecej pytan i wrocilam do przygotowywania obiadu.
A dzisiaj obiad w duchu zabawy zorganizowanej przez Mafilke - Noc Kupaly (Kupalnocka).
'W to niezwykłe święto na pewno także ucztowano. Kuchnia Słowian była prosta, ale urozmaicona. Jedzono mięso i ryby. Chętnie używano ziół, miodu, olejów (na przykład makowego) i octu. Za chleb służyły podpłomyki. Za napój - lekkie piwo z jęczmienia i pszenicy z dodatkiem chmielu. Czosnek i szałwię uznawano za afrodyzjaki. By należycie uczcić Noc Kupały, dobrze jest spróbować prostych potraw, szukając inspiracji w kuchni wiejskiej, preferującej świeże sezonowe produkty. Jeśli uczta ma być także miłosna, warto położyć nacisk na: jedzenie palcami, odrywanie kęsów, maczanie w sosie, oblizywanie, podawanie sobie kęsów do ust. Niech ogień zatańczy na ruszcie. Niech staną dzbany z wodą źródlaną z listkiem mięty lub melisy. Piwa i miody pitne mile widziane. A jutro zacznie się lato(...)'
Kuchnia, lipiec 2009
Wiec skoro ma byc swojsko to przygotowalam pieczone ziemniaki nadziewane boczkiem z letnim sosem. Nie zalowalam ziol i przypraw. Nie zalowalam nadzienia. Uzylam najwiekszych ziemniakow, jakie byly w sklepie. Do obiadu saczylismy Miod Pitny Lubelski - Poltorak (goraco go polecam).
Cala potrawa jest super prosta i szybka, trzeba tylko odpowiednio przygotowac ziemniaki. Jesli podgotujemy je za krotko lub za dlugo beda sie nam rozwalac i nie damy rady ich ladnie wydrazyc. Najlepsze sa takie prawie ugotowane, ale nie do konca :)
I znowu sie rozgadalam, ale juz skonczylam :P

Pieczone ziemniaki nadziewane boczkiem z letnim sosem
Na podstawie 'Kuchnia Polska Tradycyjna' Marzena Kasprzycka
5 duzych ziemniakow
1 duza cebula, pokrojona w drobna kostke
3 lyzki masla
250g chudego boczku, pokrojonego w kostke
3 duze zabki czosnku, drobno posiekane
1/2 szklanki tartej bulki
1/2 szklanki mleka
1 jajko
garsc sera Cheddar, startego na tarce do jarzyn
3 lyzki posiekanej natki pietruszki
listki z czterech galazek tymianku cytrynowego
platki chilli
ziola prowansalskie
lubczyk
suszony imbir
pieprz cytrynowy
pieprz czarny
sol morska
Letni sos
1 maly kubeczek kwasnej smietany
1/3 szklanki kefiru
kilka rzodkiewek, pokrojonych w polplasterki
kawalek swiezego ogorka, startego na tarce do jarzyn
pol peczka koperku, drobno pokrojonego
pol peczka cienkiego szczypiorku, drobno pokrojonego
sok z cytryny
1 zabek czosnku, przecisniety przez praske
sol
pieprz cytrynowy
Wszystkie skladniki na sos (oprocz soli) mieszamy i wstawiamy do lodowki.
Ziemniaki podgotowujemy w osolonej wodzie.
Na patelni rozgrzewamy lyzke masla, dodajemy cebule i lekko podsmazamy. Dodajemy boczek, czosnek i ziola i chwile podsmazamy.
Bulke namaczamy w mleku.
Jajko lekko rozbijamy.
W misce mieszamy podsmazony boczek z cebula i z ziolami, namoczona w mleku bulke, jajko i natke pietruszki. Calosc mieszamy i ponownie doprawiamy do smaku.
Podgotowane ziemniaki kroimy w poprzek na pol. Kazdy wydrazamy i napelniamy nadzieniem.
Piekarnik rozgrzewamy do 180st.C. Ziemniaki ukladamy ciasno obok siebie w naczyniu zaroodpornym, obkladamy wiorkami masla i pieczemy okolo 30 minut, az zbrazowieja (po 15 minutach pieczenia posypujemy ziemniaki startym serem).
Sos wyjmujemy z lodowki tuz przed podaniem i doprawiamy sola.
Upieczone ziemniaki polewamy sosem i zjadamy ze smakiem.
Smacznego!




mmm takie ziemniaczki to bym zjadla z checia, no moze bez boczku :))
ReplyDeleteviridianka
pysznosciowe ziemniaczki:D
ReplyDeletezachecaja wieczorowa pora, nawet podroznika na walizkach:)
Ps.a myslalam,ze pierwsza sie uwine z tym postem:)
Słuchaj, tu zaraz północ a ja od tego patrzenia na te ziemniaki zgłodniałam i to okropnie! One przepyszne muszą być:D
ReplyDeleteHe he he... Cudowny szowinista wyszedł z Połówka :) Usmiałam się!
ReplyDeleteAn ja dziś tez porządnie zmokłam. I po powrocie z przyjemnościa zjadłabym takiego ziemniaczka :)
P.S. Wimbledon mi przeleci koło nosa;/ W zeszłym roku oglądałam z wypiekami na twarzy...
ReplyDeleteMężczyzna...u mnie to samo... eh :D
ReplyDeleteA wiesz, że kupiłam wczoraj ziemniaki. Cały kilogram, pierwszy od nie_pamiętam_kiedy. I muszę je zagospodarować, zanim zakwitną. A Twoja propozycja wydaje się być interesująca :)
no i wyszla PYCHA :)
ReplyDeletea teraz SW19 czyli Wimbledon 'na czasie' stad te pytania Polki o sporty.. mowiac szczerze, w odniesieniu do samej gry, to jest tak jak Polka donosi :) ale przyznam, ze wieksza przyjemnosc jest z ogladania siatkarek niz siatkowki :) a w damskim tenisie.. niestety slaby klimat, bo siostry Williams czy inne to poziom testosteronu maja za wysoki.
padl wybor na plywanie synchroniczne, bynajmniej nie ze wzgledu na emocje sportowe :)
Polowek
a gadaj kochana gadaj ile wlezie bo świetnie sie ciebie czyta :)
ReplyDeletea fakt faktem większosć facetów to szowiniści lub ja tylko takich znam ;)
He he he ;)) A mnie się podoba to co powiedział Twój Połowek ;) Sama zresztą wolę sport w wydaniu męskim oglądać ;)Co chyba raczej zrozumiałe ;)
ReplyDeleteA ja nie rozumiem - "niestety slaby klimat, bo siostry Williams czy inne to poziom testosteronu maja za wysoki" - WIĘC albo słabo grają albo grają dobrze a zarzutem jest poziom testosteronu. Żywo jestem zainteresowany tematyką gender mainstreaming więc zgłaszam stanowcze nie.
ReplyDeleteZiemniaki pyszne muszą być, mam tą "Kuchnię" od niedawna - po południu przeczytam o wszystkich smakołykach Kupalnocki,
tymczasem przyjemnej środy, już niedługo weekend
Uśmiechnęłam się po przeczytaniu :) Co do uśmiechów na ulicy - pamiętacie Kwiat Kalafiora Musierowicz i ESD, Eksperymentalny Sygnał Dobra? Coś jest w tym spojrzeniu spode łba w przeciętnym polskim środku komunikacji miejskiej. I niestety to się udziela: jak ostatnio jakiś pan się do mnie uśmiechnął, uznałam, że ma złe zamiary i rzuciłam mu takie spojrzenie, że powinien był paść trupem na miejscu.
ReplyDeleteA takiego ziemniaczka poproszę :)
Ale coś Ci Polko powiem, ja też wolę te sporty w męskim wydaniu...;))) I wolę Nadala niż Williams - choć to może akurat jest zrozumiałe, hm :-)
ReplyDeleteA ziemniaki swojskie takie :-))
Nie noooo... Poleczko, zdecydowanie sport w wydaniu męskim! :D Kobiety to ja wolę w innym wydaniu oglądać. :) I zapewne Twój Połówek też? ;-) Daj Ty juz kochana spokój Połówkowi, bo jeszcze gotów włosy częściej obcinać, jak się będziesz tak czepiać. :D
ReplyDeleteZiemniaczki bardzo smakowite, lubię pieczone. :) Ba! uwielbiam! :)
Mich, prosta sprawa, skoro nie moge nacieszyc oczu piekny widokiem smuklej sportsmenki :) gdyz jej ksztalty sa bardziej meskie niz niejednego faceta, to wtedy szukam innych walorow, czysto sportowych :) no i bez urazy dla Pan, ale w niektorych dyscyplinach w wykonaniu damskim troche jakby brakuje.. a to szybkosci rozegrania, a to techniki, a to dramatyzmu :)
ReplyDeletesiostry Williams sa bezapelacyjnie niekobiece zeby zadzialal pierwszy czynnik przyciagajacy do ogladania, a jesli mowa o drugim, to zwykle sa to pojedynki zbyt jednostronne, nudne :)
to tak jak kilka lat temu ogladanie F1 z Michaelem Schumacher'em wygrywajacym wszystko co mozliwe - pozbawione emocji sportowych lub/i wrazen wzrokowych :)
to nie jest przeciez szowinizm :)
Polowek
letni deszcz!
ReplyDeletewtedy to i ja lubię zmoknąc
i jak się ludzie uśmiechają też lubię
i ziemniaczki lubię :-)
No to Połówek się nie popisał,ale nie martw się,oni chyba już tak mają:P
ReplyDeleteTwoje ziemniaczki z boczkiem kuszą mnie:)!
Ps: No widzisz,co kraj to obyczaj-u Nas niestety,gdy pada i gdy idę ulicą 1 osoba na tysiąc pięćset się do mnie uśmiechnie:(
Po pierwsze, to zgadzam się z Połówkiem.
ReplyDeletePo drugie, jeżeli chodzi o przydługie spodnie, to może nie zauważyłaś, że ci się rancik odwinął ;-P
Po trzecie, ziemniaki fajne i sos też. Tak sobie myślę, że może warto je zrobić :)
Hej Poleczko, to Ci sie zmoklo biedulko... A ludzie na Wyspach sie smieja do siebie, to jest fajne, niewazne jakie maja pobudki, usmiech lepszy niz ponura mina!
ReplyDeleteSwietna potrawe przytoczylas - mniam - pieczone ziemniaki i ser, moje ulubione (wogole to jestem milosnikiem ziemniakow i sera w kazdej postaci :-) Sciskam Cie mocno :*
Zapytałam dziś mojego J. o tego tenisa, węszył podstęp, więc nie bardzo chciał odpowiedziec, ale potem z niego wyciągnęłam...tak jak przypuszczałam woli tenis damski :-)))
ReplyDeleteA ja dziś mokłam w złym humorze, bo wcześniej usiłowałam przeczekać burzę w źle dobranym towarzystwie - horror! Ziemniaka i półtoraku poproszę!
ReplyDeleteSerdeczności!
Te ziemniaki to mi sie teraz beda snily po nocy... Chyba poloze sie spac, zanim wywierca mi dziure w brzuchu! :P
ReplyDeleteI milo mi, ze Ci sie u mnie po ptrzeprowadzce podoba :*
Takim dankiem, to ja bym się bardzo chętnie poczęstowała:)
ReplyDeleteNiestety przeoczyłam Noc Kupały. Twoja propozycja wygląda fenomenalnie. I jak zawsze piękne zdjęcia :)
ReplyDeleteOj, u nas tez pada prawie caly czerwiec... niesamowicie przygnebiajaca pogoda. Ziemniaczki natomiast wygladaja wysmienicie!
ReplyDeletePrzyjemnego weekendu :)
Chyba zrobię test na reakcję ludzi - będę się do każdego uśmiechać. Myślisz, że pomyślą, że "jakaś głupia ona jest" ? ;))
ReplyDelete