Monday, 22 June 2009

Weekendowa Piekarnia #36 - Bułki pszenno-żytnie z figami




Idac za ciosem blogowania wklejam bulki, ktore wynalazl dla nas Mich w ramach Weekendowej Piekarni #36. Tak przeczuwalam, ze bedzie to cos extra, ale nie sadzilam ze AZ tak extra.
Smak bulek jest genialny. Smakuja pysznie i z dojrzewajaca szynka, i z serem plesniowym, i z imbirowo-gruszkowym dzemem. Smakuja pysznie same z maslem.
Podejrzewam ze moja wersja jest ciut ciezsza niz Wasze, bo jedyna maka zytnia jaka jest dostepna tutaj ad-hoc to maka zytnia razowa, wiec musialam pokombinowac troche z proporcjami. Ostatecznie zmieszalam ja pol na pol z maka pszenna chlebowa. Reszta proporcji pozostala taka sama. Ciasto fajnie sie wyrabialo. Bylo elastyczne i nie kleilo sie do blatu. W miare wyrabiania stawalo sie super sprezyste. Figi dodalalam na samym koncu wyrabiania. Troche mialam klopotu by ladnie wgniesc je w ciasto, ale sie udalo. Troche techniki i cierpliwosci i mozna cuda piec :)

Ciasto wyrastalo dwa razy. Pierwsze wyrastanie trwalo okolo 1.5 godziny, pozniej ciasto odgazowalam, podzielilam na czesci, uformowalam bulki i zostawilam na kolejna godzine. Mysle ze to podwojne wyrastanie nadalo im dodatkowej lekkosci. Troche sie balam, ze wyjda ciezkie gniotki, ale z piekarnika wyjelam pieknie pachnace i delikatne, lekko slodkie buleczki.





Co do wczorajszego posta to musze Was lekko rozczarowac, ale reszte historii pozostawie dla siebie. Nie jest to cos, o czym chcialabym pisac publicznie na forum, chyba ze wszystko sie wkoncu wyprostuje i ulozy. Wtedy Wam powiem, dobrze?
Dzisiejszy poranek mija mi strasznie leniwie. W zasadzie nie chce mi sie zabrac do pracy i od godziny zastanawiam sie co by tu robic zeby sie nie narobic ;) Wiem, ze w koncu moje lenistwo obroci sie przeciko mnie samej, ale ja tak bardzo nie lubie poniedzialkow. Zwlaszcza, ze wczoraj do poznej nocy ogladalismy film za filmem - miedzy innymi Le Fabuleux Destin d'Amélie Poulain (w rezyserii Jean-Pierre Jeunet), ktora odkrylam zupelnie na nowo. Kiedys ten film wydawal mi sie zupelnie oderwany od rzeczywistosci i nie moglam przez niego przebrnac. Po wczorajszym wieczorze jestem nim oczarowana. A wlasciwie nia, Amelia. I tak sobie mysle, ze wszystko zawsze jest brane tak strasznie na serio. Malo jest miejsca na wariactwo, niepowage i taka dziecieca, nieudawana radosc. Bo przeciez w pewnym wieku juz nie wypada. Bzdura. Mysle, ze kazdemu z nas odrobina szalenstwa jest jak najbardziej potrzebna. A idealem jest, jesli mamy dookola siebie Przyjaciol, ktorzy tak jak my maja ochote sie powyglupiac.

No i znowu sie rozpisalam, a mialo byc o bulkach! Jesli przebrneliscie przez ten esej to gratuluje :) Nagroda jest uscisniecie dloni Prezesa klubu sportowego Tecza, a po odbior nagrody zapraszam osobiscie. Wyslanie nagrod poczta nie bedzie rozwazane.

Mich & Alcia dziekuje Wam za kolejny i genialny odcinek Weekendowej Piekarni! Tworzycie razem zgrany Team :)





Bułki pszenno-zytnie z figami (przepis lekko zmodyfikowany)

10 dag suszonych fig
1 2/5 szklanki wody
1 lyzeczka suszonych drozdzy (nie uzywam drozdzy instant)
1.5 szklanki maki zytniej razowej
1.5 szklanki maki pszennej chlebowej
1 lyzeczka soli morskiej

Posiekac drobno figi i zagotowac z woda. Odstawic do ostudzenia (37 stopni C).
Odlac 2/5 szklanki ostudzonej wody z fig, wlac do miski i rozetrzec w niej drozdze. Zostawic na 10 minut.
Figi odsaczyc na sitku, a wode zachowac.
Wymieszac w misce oba rodzaje maki z sola, wlac rozmieszane z woda drozdze oraz wode z fig. Wyrobic ciasto, az bedzie gladkie i sprezyste (okolo 1o minut), przykryc szczelnie folia i zostawic na 1.5 godziny w cieplym miejscu.
Po tym czasie ciasto odgazowac i podzielic na 10 czesci. Z kazdej czesci uformowac bulki i ulozyc na blasze zlaczeniami do dolu.
Przykryc folia i zostawic do ponownego wyrosniecia (bulki powinny podwoic objetosc).
Nagrzac piekarnik do temperatury 200 stopni C, spryskac jego scianki woda, wstawic bulki i piec okolo 22-25 minut.

Smacznego!





14 comments:

  1. Polko Twoje bułki są prześliczne! :) Przeczytałam wszystko :) Podoba mi się Twój styl pisania :)
    Buźka serdeczna :***

    Ps. Na zdjęcia Twoje też wchodzę:)

    ReplyDelete
  2. No ,pani Polko bułki pierwsza klasa ,no ,no :)))
    A wiesz co ,lubię tą twoją pisaninę ,taki fajny felieton można rzecz ,a przy poniedziałku to bardzo miło mnie nastroił na dalsza część tygodnia :))))

    ReplyDelete
  3. pyszne musialy byc,musze w koncu zaczac cos piec :))bo nie ma,jak w niedziele swieze ,pyszne buleczki na sniadanie :)

    ReplyDelete
  4. cudowne bułki! juz mam ochote na nastepną porcje:))

    ReplyDelete
  5. Poleczko, ależ Pani Prezes! Ciekawy wpis zawsze mile widziany! Po uścisk Pana Prezesa klubu Tęcza chętnie się zjawię. :)

    Bułeczki to Pani upiekła piękne. W konkursie Miss mogłyby startować. :) I powiem Pani, że wczoraj piekłam je po raz drugi i użyłam właśnie mąki żytniej razowej i bułeczki wyszły nie mniej rewelacyjne (a może właśnie jeszcze lepsze), niż te na zwykłej mące żytniej. Więc wiemy, wiemy, jak to smakuje i ściskamy dłoń w piekarniczym pojednaniu. :)

    ReplyDelete
  6. AnonymousJune 22, 2009

    ja mam do Micha wlasciwie jedno zdanie:)
    przepis wybrales wysmienity, dodatek fig jest genialny! dzieki :)
    a Polce dziekuje, ze nam upiekla te pyszne buleczki :)
    Polowek

    ReplyDelete
  7. A ja lubię jak się rozpiszesz, bo Ciebie się bardzo, ale to bardzo przyjemnie czyta :-)))Bułki cudne i żałuję, że nie mogłam się przyłaczyć, bo bardzo chciałam. A Amelię uwielbiam, to jedyny film, który mogę oglądać nieskończoną ilość razy ;-)

    Życzę pomyślnego zakończenia historii, cokolwiek to jest...A wiesz, w moim życiu też ostatnio wydarzyło się coś przełomowego, co zmieniło mnie już chyba na dobre ;-)

    ReplyDelete
  8. Poleczko! zazdrosze buleczek:) sa wspaniale! dasz gryza zestresowanej podrozniczce:P?
    pozdrawiaam:*

    ReplyDelete
  9. Zeżarło komentarz, hm... Ja bym sobie taką bułkę zeżarła, ale figi ze sklepów wywiało. Może poszukam?
    A Amelia? - Super! Kupiliśmy kiedyś koleżance krasnala, ale nie chciała do ogródka. Widać źle rozpoznaliśmy marzenia ;)

    ReplyDelete
  10. ja to całe zycie zastanawiam sie co by tu robić, żeby się nie narobić więc doskonale cię rozumiem ;)
    a o dokończenie historii poprosze przy owym oblewaniu mojego tytułu magazyniera ;)
    to kiedy co?

    ReplyDelete
  11. Komentarz może być tylko jeden - WARIACI jesteście i tyle! Nabrałem koloru z tego przejęcia i wyróżnienia. Dzięki

    ps. Gdzie jest Polka z trójkątem z ciasta?
    Rynek zamojski ładny ale żeby tak plecami się do nas wystawiać? Byłem tam, byłem

    ReplyDelete
  12. Prędzej czy później wszystko się prostuje... Przynajmniej tak sobie powtarzam, bo inaczej to bym zwariowała :)

    A Amelię uwielbiam. Zawsze wprawia mnie w dobry nastrój i pozwala spojrzec na świat z innej strony. I ta muzyka!!! Mam tę płytę, cudownie poprawia nastrój.

    Usciski, Pollllleczko :)*

    ReplyDelete
  13. Ja to lubię te Twoje zdjęcia :)

    A propos Jean-Pierre Jeunet'a - "Delicatessen" widziałaś? ;))

    ReplyDelete

Dziękuję za odwiedziny :)

UWAGA - wszystkie komentarze są moderowane.
Komentarze złośliwie oraz zawierające SPAM są usuwane.