Pasztet z soczewicy Agnieszki Kręglickiej. Pyszny!



Myslalam o czym chcialabym Wam napisac dzisiaj.
O tym, ze caly dzien pada deszcz - nie, bo to nudne. O tym, ze ledwo zyje po silowni - tez nie, bo to jeszcze gorsza opowiesc niz ta deszczowa. O aplikacji nie, bo jak sie za wczesnie pochwale to nic mi nie wyjdzie.
Napisze o pasztecie. Pysznym pasztecie. I o zmianach. Bo winna Wam jestem kilka slow wyjasnien.
A i o prezencie, ktory dostalam od Ptasi :) Wlasciwie co tu pisac jak mozecie go sobie obejrzec po prawej stronie zaraz pod danymi kontaktowymi. Ptasiu dziekuje :*
Kiedy dwa lata temu przeprowadzalismy sie z Londynu do Menczesteru, nie przypuszczalam, ze tam wrocimy. Bylam swiecie przekonana, ze naszym nastepnym przystankiem bedzie Wroclaw, Poznan lub Warszawa. Niestety (a moze stety?) wszystko przewrocilo sie do gory nogami. Final jest taki, ze w tym roku wracamy na stare smieci z calym naszym dobytkiem (a nazbieralo sie tego!). To wielka zmiana, bo tak bardzo cieszylismy sie ze, ucieklismy od dusznego i smierdzacego metra, od wiecznie pedzacych ludzi i kosztownego zycia. Z drugiej strony otwieraja sie dla nas nowe mozliwosci, wiec staram sie ta nasza przeprowadzke widziec w samych pozytywnych barwach, szczegolnie ze czekaja na nas Znajomi i Przyjaciele, ktorzy ciesza sie z naszego powrotu.
Jest jednak jeden duzy minus. Polowek wyjezdza pierwszy, a ja musze zostac tutaj przez kolejne cztery miesiace... Bedzie ciezko, bo tesknimy za soba wciaz tak samo mocno (a moze nawet mocniej?) jak na poczatku naszej znajomosci, kiedy przez 5 miesiecy ja mieszkalam we Wroclawiu, a On tutaj, w Londynie. Dla mnie obca jest teoria, ze wraz z rosnacym stazem zwiazku tesknota mija. Bzdura. Jesli dwoje ludzi jest ze soba coraz dluzej, coraz wiecej spraw ich laczy, tesknota rosnie wprost proporcjonalnie. I szczerze Wam powiem, ze mam nadzieje, ze zawsze bedziemy za soba tesknic tak bardzo, ze az bedzie nas skrecac :)
Ale obiecuje, ze nie bede marudzic i narzekac. Postaram sie by na tej naszej rozlace nie ucierpial blog. Jedyny klopot moge miec z pieczeniem chleba i ciast, ale najwyzej bede wszystko robic z 1/3 porcji podanych w przepisie :)
Jesli chodzi o pasztet to ostrzegalam, zarzekalam sie i w koncu go upieklam. A jak sprobowalam kawalek dzis rano, to pozalowalam, ze tak pozno za pieczenie sie zabralam. A mowa o pysznym pasztecie Agnieszki Kreglickiej, ktorym podzielila sie z nami Aklat (Aklat prowadzi super blog – Ucztujac. Pasztet ten piekla rowniez Ala i tez Jej bardzo smakowal.
Ja bardzo lubie wegetarianskie pasztety. Te miesne mniej, bo sa jak dla mnie zbyt mialkie (Aga-aa ktory to skecz?:P). Za to lubie miesne klopsy :) Ale niewazne przeciez to wpis o pasztecie! Czy ja sie kiedys powstrzymam od tych glupawych dopisek? :)
Jak juz mowilam pasztet jest genialny, a zestaw przypraw ktory poleca Pani Agnieszka fajnie podkreca smak soczewicy. Jedyna moja zmiana, to zastapienie czerwonej soczewicy, za ktora nie przepadam, soczewica zielona. Wzbogacilam rowniez zestaw przypraw o pieprz seczuanski i pieprze cytrynowy, a takze o mielony, suszony imbir.
Goraco Wam ten pasztet polecam, bo nie jest pracochlonny, a efekt przejdzie Wasze najsmielsze oczekiwania!
A Polowek stwierdzil, ze to jeden z najlepszych pasztetow jakie jadl i ze smakuje jak Paprykarz Szczecinski :) No ale co mial powiedziec Szczecinianin z krwi i kosci :D


Pasztet z zielonej soczewicy
Na podstawie przepisu Agnieszki Kreglickiej

1 szkl zielonej soczewicy
3 sredniej wielkosci marchewki
1 srednia cebula
3 duze zabki czosnku
1 lyzeczka zmielonego kminku
1 lyzka koncentratu pomidorowego
lisc laurowy
kilka ziaren ziela angielskiego
sol
pieprz
kawalek startego imbiru
pieprz cayenne
curry
slodka papryka
pieprz seczuanski
mielony imbir
pieprz cytrynowy
sos sojowy
olej
3 jajka

Soczewice oplukac i ugotowac w 2 szklankach wody razem z lisciem laurowym i zielem angielskim. Wymieszac z koncentratem.
Marchewke zetrzec, cebule i czosnek drobno pokroic.
Na patelni rozgrzac olej wrzucic rozdrobnione warzywa i przyprawy i smazyc na malym ogniu. Nie nalezy zalowac przypraw, ich smak czesciowo zgubi sie po wymieszaniu z soczewica i jajkami. Gdy warzywa zmiekna polaczyc je z soczewica i dodawac po jednym jajku dokladnie mieszajac (ja uzylam miksera).
Mase przelac do foremki (ja uzylam dwoch mniejszych) wysmarowanej maslem i wysypanej bulka tarta.
Piec 30-40 minut w 180 stopniach. Przed pokrojeniem pasztet ostudzic.

Smacznego!



PS

I na koniec kolejna 'kartka'... Przepraszam, ale nie moglam sie powstrzymac :)))


30 komentarze:

  1. Poleczko, jeśli ta zmiana, która czeka w pierwszej kolejności Połówka, to to o czym myślę (a podejrzewam, że tak :D)- to cieszę się razem z Wami! I choć domyślam się, jak bardzo ciężko Ci na sercu z powodu zbliżającego się rozstania - to wierzę, że czas rozłąki szybko zleci. Tym bardziej, że zapewne weekendy zapewne nadal będą Wasze? :) Głowa do góry Poleczko! Jak Cię smutki ogarną, a Połówka akurat nie będzie na Skypie, to wal do mnie jak w dym. :) Pogłaszczę po główce. :)

    Pasztet na Twoich zdjęciach wygląda wyśmienicie. I chyba na słowo uwierzyć muszę, że świetnie smakuje. Ja to bym nawet chętnie taki zjadła, ale moja rodzina na pasztety wszelakie nosem mocno kręci (już miałam próby za sobą, kończone fiaskiem)...

    ReplyDelete
  2. Najpierw na temat kulinarny: pasztet pierwsza klasa. Nigdy takiego nie robiła, ale coś czuje, że jeszcze w tym tygodniu wyląduje w moim piekarniku! Po drugie: trzymam kciuki za pomyślną przeprowadzkę i mało smutków przez te 4 miesiące pozostałe do Pełnego Szczęścia!:)

    ReplyDelete
  3. Bardzo lubie pasztety, niestety najczęściej jem kupcze, pora chyba spróbować zrobić coś samemu. Ten wygląda bardzo apetycznie...:)

    ReplyDelete
  4. AnonymousJuly 08, 2009

    Pasztet a la Paprykarz Szczecinski :) taki powinien byc tytul wpisu :P
    dlaczego piszesz, ze bedziesz piekla z 1/3 propocji ? wypraszam sobie, ale az 2/3 nie zjadam :P
    ..Kochana, ale w 'Big Smoke' jest tyle pieknych parkow i miejscowek na spacery oraz tyle malych targow owocowo-warzywno-kwiatowo-miesno-bezmiesno-rybno-starociowych, ze az szkoda z tego nie skorzystac :)

    pasztet NAJWYZSZEJ proby jest :)

    Polowek

    PS. samochod chlodnia :P

    ReplyDelete
  5. Polko,jak ja lubie Cię czytac !:)
    Pasztet wygląda przepysznie, a kartka z kawałem znowu wywołala usmiech na twarzy :))
    pozdrawiam Cię cieplutko.

    Ps. Czy ja dobrze zrozumiałam,ze wracacie do Polski?

    ReplyDelete
  6. Smakowicie wygląda :) i ładnie wyglądają ziarenka soczewicy w przekroju, następnym razem muszę spróbować z zielonej albo brązowej :)
    A chwile rozłaki będa Ci osładzać te pyszności, które pieczesz i gotujesz :)

    ReplyDelete
  7. "Jesli dwoje ludzi jest ze soba coraz dluzej, coraz wiecej spraw ich laczy, tesknota rosnie wprost proporcjonalnie." No i AMEN!!!!
    To w temacie tesknoty - nie tęskni się pierwszego dnia, a potem jest coraz gorzej... Nie pocieszam? Ano nie.
    Pasztet hm..., hm..., może się przekonam? A nie za suchy on aby jest? Zawsze mnie to odstręcza od pasztetów...
    Za to fotki super! :-))

    ReplyDelete
  8. Małgosiu Kochana :) Tak to zmiana. Udalo sie! No bedzie ciezko, ale bede miala wiecej czasu na pogaduchy na skypie :)) Malgosia ja Cie namawiam na chociaz malenka porcje dla siebie samej. Naprawde jest warty grzechu. Pasztet znaczy sie :))

    Agatko zrob koniecznie. Ja sie czailam ze trzy tygodnie i zaluje bo jest pyszny! :))
    Dziekuje za kciuki :* Jak juz za cztery miesiace bede i ja w Londynie to na pewno opisze swoje wrazenia :)))

    Eweno hihi a wiesz ze ja tez (jak i cala moja rodzina z Zamoscia) mowie kupcze? :D Zawsze sie Polowek ze mnie smieje bo ponoc sie mowi kupne :D Ale jakos mi to tak brzydko brzmi a fe :)

    Polowku moj Kochany :) Zjadzasz zjadasz :P Chociaz czesciej zjadamy po pol :)))) Bardzo sie staram zeby plusy nie przyslonily mi minusow :PP
    :*

    Majanko a ja sie ciesze, ze lubisz do mnie zagladac :* Mam jeszcze kilka kartek w zanadrzu :DD
    Niestety powrot do Polski sie przesunal o kolejny rok :( Nastepna stacja - Londyn

    Aklat jest tak pyszny jak wyglada. Bardzo Ci dziekuje ze podalas ten przepis i u siebie i skusilas Ale i mnie :)) Ale Ty wiesz jaka ja bede gruba jak samotnosc bede zajadac slodkim?? :D

    Mafilko ciesze sie, ze sie ze mna zgadasz :))) Bo to sie trzeba rozumiec nie? Pasztet jest mega wilgotny, nie rozpada sie i jest genialny. Jesli lubisz czerwona soczewice to smialo rob tak jak podala Aklat :)

    ReplyDelete
  9. ale zdjęcia ,ale ten pasztet pięknie na nich się prezentuje
    Poleczko coś pięknego stworzyłaś:)))

    ReplyDelete
  10. Mówisz, że jak paprykarz?? To chyba się skuszę, bo paprykarz uwielbiam:)
    A kartka mnie rozwala, to jedna z moich ulubionych, oprócz tej z Aldoną;D

    ReplyDelete
  11. ja po ostatnim zasmakowaniu soczewicy bardzo ja polubilam, i gdy Margotka go upiekla zaraz przepis sobie zapisałam, tak wiec na pewno sproboje:))

    ReplyDelete
  12. Poleczko, będziemy Cie wspierać! Wytrzymasz... I powiem Ci, ze to piekne, gdy uczucie przybiera na sile, a nie matowieje.

    Hi hi, a ja ten pasztet mam od dawna upartzony, ale ze na razie nie mam piekarnika, nie zaprzatam sobie nim głowy. Ale wierzę, że jest świetny.

    I do nas deszcz doszedł... Ja tam się cieszę, bo moge się w spokoju uczyć, nic mnie nie korci.

    Buźka!

    PS na maila odpiszę w wolniejszej chwili. z resztą wiesz, jak to jest z szybkim odpisywaniem u panny Anny :)

    ReplyDelete
  13. Nie jęcz! ;)
    Przeprowadzki są fajne :) Nawet mogę przyjechać i pomóc, tym bardziej, że Londyn mi jest nieznany :D

    Wiedziała, że skądś go znam, ten pasztet. Tylko nie wiedziałam skąd. Ale teraz już wiem. I upiekę :)

    Miłego dnia :*

    ReplyDelete
  14. Alcia dziekuje, ale ciesze sie zes mnie do niego namowila! :* To co na dniach leca jagodzianki??

    Patrycja ja nic nie powiedzialam :) To Polowkowy :) Ja tam czuje soczewice nic wiecej :DD

    Viridianka :) Musisz koniecznie :) No i czekam na sernik w Twoim wykonaniu :)

    Aniu spokojnie ja wszystko rozumiem :) I poczekam tyle, ile bedzie trzeba :*

    Pani Z przecie narzekam troche tylko :) A do nas przyjedziecie, jak juz wszystko zwieziemy w gosci, a nie do pomocy okay? :D
    Buzka! :*

    ReplyDelete
  15. Poleczko, pasztet i zdjecia - przeapetyczne :)
    Trzymam kciuki za zmiany - by bylo milo i pozytywnie :)
    I nie smutaj sie! :*

    ReplyDelete
  16. Polko serniczek siedzi już na blogu ;) co prawda owocow z srodku nie ma ale są na zewnatrz;))

    ReplyDelete
  17. Zmiany są potrzebne;)
    głowa do góry i będzie dobrze.
    A teraz o pasztecie będzie,więc pasztet cudenko ii.. już spisuje przepis i daje go Pani Mamie :P
    Pozdrówka

    ReplyDelete
  18. No no no, co tutaj sie wyrabia! :) kochana, weekednowa cukiernia to istne szalenstwo, pysznosci! jaka szkoda ze nie moge sie przylaczyc. Juz snuje plany na te dlugie, letnie dni, ktore spedze w kuchni piekac wszystko co sie da, zaraz po powrocie:) no, oczywiscie po tym jak naciesze sie domem i mezem:)

    pozdrawiam i sciskam:*

    ReplyDelete
  19. haha a widzisz czyli,że wyprzedziłam was Poleczko:)
    Wiesz no ja zawsze chętna jestem jeśli chodzi o pieczenie jagodzianek,więc piszcie tylko kiedy,a ja chętnie z wami je upiekę,bo mam spoory zapas jagód:)

    ReplyDelete
  20. ładnie to sie tak mną wyręczać? ;pppp
    fajny pasztecik, moe i ja sobie go kiedyś tam zrobię, przypomnij mi oki? ;)
    szkoda że nie Wrocław :( ale wpadnij może do Torunia szybciej co?:>
    a co do chleba, teraz już znasz mój problem przy pieczeniu ;)

    ReplyDelete
  21. Polko, siedzę na Mazurach bez netu prawie (walka z firmą telekomunikacyjną na O..., fu, fu) i dopiero teraz przeczytałam. Lądek fajny jest, naprawdę - a rok szybko zleci. Wiatr zmian może być dobry (i nie wiem, czy dobrze czytam między wierszami - chyba jest?). Zaś pasztet do zrobienia, lubię.
    No i dziękuję za zawieszenie obrazka: miło mi :)

    ReplyDelete
  22. a trzeba namoczyć soczewicę dzień wczesniej czy niekoniecznie?

    ReplyDelete
  23. Anonimusie :) Soczewicy nie trzeba namaczac i ja zawsze gotuje troszke krocej niz podano na opakowaniu. Mam nadzieje, ze pasztet okaze sie smaczny!

    Pozdrawiam,
    Polka

    ReplyDelete
  24. bardzo dziękuję za odp! zobaczymy co wyjdzie z mojego pasztetowania:)
    pozdrawiam,
    Asia

    ReplyDelete
  25. Asiu na pewno upieczesz pyszny pasztet :)
    Koniecznie daj znać czy smakowało :) I wszystkiego dobrego i świątecznego ! :)

    Ewelina

    ReplyDelete
  26. Dziś zrobiłam ten pasztet , tez w wersji z zielona soczewica:)Jestem początkującym kucharzem i niestety, pasztet się rozpada:( Użyłam tylko 2 jajek,gdyz zamiast 3 marchewek wzięłam jedną. Czy uważasz,ze to mogło byc przyczyna owego rozpadania? Będę wdzięczna za uwagi:)
    pozdrawiam i czekam na kolejne przepisy:)
    Magda

    ReplyDelete
  27. Magdo wydaje mi się, że to wina ilości jajek. Ja dałam 3 i pasztet trzymał się razem, ale przy kroiłam go bardzo delikatnie. Spróbuj jeszcze raz i daj 3 jajka powinno się udać. Pasztety warzywne wymagają dodania większej ilości jajek niż mięsne. Podczas pieczenia białko w mięsie ścina się i trzyma pasztet razem i na pewno dwa jajka by wystarczyły, ale tutaj 3 jajka być muszą.
    Mam nadzieję, że spróbujesz raz jeszcze ;) Trzymam kciuki i daj znać jak poszło!

    Pozdrawiam ciepło,

    Ewelina

    ReplyDelete
  28. pasztet zapowiada się tak smakowicie że ciężko nie skorzystać z przepisu :) zapisuję i pozdrawiam!

    ReplyDelete
  29. Co zrobic zeby pasztet sie nierozpadal?, swoj zrobilem w wysokiej formece ale rozpada sie przy krojeniu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wydaje mi się że może za dlugo był pieczony. No i trzeba go porządnie wystudzić przed krojeniem. Ewentualnie można by dorzucić jedno jajo więcej :)

      Delete

Zostaw komentarz i zaskocz mnie!
Chamstwo, które z krytyką nie ma nic wspólnego, będzie usuwane.

 

Instagram Photostream

Facebook Updates

Meet the Author

My Photo
'Sztukę kulinarną należy zatem określić jako umiejętność przyrządzania potraw zdrowych, smacznych i estetycznie na stół podanych, a to wszystko w równej mierze, bez przesady w jednym, czy drugim, czy trzecim kierunku.' Antonina Piętkowa 'Nowoczesna Kuchnia Domowa' 1932r.