
No trochę mnie tu nie było. Krótko, ale jednak. Ale pewnie zauważyliście brak moich komentarzy pod Waszymi postami. A powód jest jeden – w pracy jest masa nowych obiowiązków, a w domu postanowiłam ukrócić sobie przesiadywanie w sieci i wrócić do czytania. Słabo wychodzi, ale się staram :)
Dzisiaj będzie coś pomidorowego. Coś, co urzekło moje kubki smakowe. Ale o tym za chwilkę. Wcześniej słów kilka o...
...wyprawie do IKEA. Słabo było. W sumie pełne rozczarowanie. W IKEA ostatni raz byłam ponad rok temu, więc bardzo się ucieszyłam jak razem z Agnieszką postanowiłyśmy się tam wybrać w środowe popołudnie. Nawet to, że okropnie zmokłyśmy nie popsuło nam humoru. Babskie plotki w pociągu, których tak bardzo mi tu brakuje, dużo śmiechu, rozpromienione buzie... Uff dojechałyśmy. Szybka przerwa na meatballs z zurawiną i oddałyśmy się zakupowym przyjemnościom. A właściwie chiałyśmy się oddać, a tu kicha. Niestety IKEA nie miała nic ciekawego do zaoferowania. Ta sama kolekcja gadżetów kuchennych jak rok temu, ta sama kolorystyka, to samo wzorcnictwo. Nudy! Nie było na czym oka zwiesić. Kolejny raz przekonałam się, że nic nie pobije sklepów takich jak Habitat, Heal’s, Muji czy Laura Ashley. Oraz moich ulubionych Almi Decor czy Duka.
Trochę rozżalona nabyłam drogą kupna nową formę do pieczenia, zestaw plastikowych pojemników na żywność, mały flakonik, dwa talerze, klipsy spożywcze i rękawice do chwytania gorących przedmiotów. Moja noga nie przekroczy progu tego sklepu conajmiej przez kolejny rok!
A wracając do przepisu, to dzisiaj coś fasolowo-pomidorowego. Ponoć prosto ze słonecznej Grecji. Najlepsze dzień po upieczeniu i skropione oliwą z oliwek. Smaczne jako przystawka lub lekki lunch.
Zapraszam na Gigantes plaki!

Gigantes plaki ('Giant beans baked in the oven', Fasola Jaś pieczona w piekarniku)
Źródło: Good Food Magazine, September 2009
400g suchej fasoli jaś
1 cebula, drobno pokrojona
2 ząbki czosnku, drobno posiekane
2 łyżki przecieru pomidorowego
800g dojrzałych pomidorów, obranych ze skórki i pokrojonych na większe kawałki
1 łyżeczka cukru
1 łyżeczka suszonego oregano
szczypta cynamonu
2 łyżki natki pietruszki plus extra do posypania po upieczeniu
Fasolę namaczamy na noc. Na drugi dzień wodę wylewamy i gotujemy fasolę w świeżej wodzie na pół twardo (ok. 40 minut).
Piekarnik rozgrzewamy do 180 st.C.
Na patelni rozgrzewamy olej, dodajemy cebulę i czosnek i smażymy na małym ogniu przez 10 minut. Ma się zezłocić, ale nie zbrązowieć.
Dodajemy przecier pomidorowy i smażymy kolejną minutę.
Dodajemy pozostałe składniki i smażymy na małym ogniu przez 2-3 minuty.
DOdajemy fasolę, mieszamy i doprawiamy solą i pieprzem.
Całość przekładamy do naczynia żaroodpornego i pieczemy bez przykrycia przez godzinę. Fasola wchłonie nadmiar płynu, a całość będzie przyjemnie gęsta i aromatyczna. Po wyjęciu z pieca posypujemy pozostałą natką.
Smacznego!






pięknie wygląda- koniecznie do wypróbowania! Witaj z powrotem!
ReplyDeleteMiło zajrzeć znów do Ciebie! bardzo lubię fasolkę w sosie pomidorowym, dzięki za nową ciekawą propozycję. Ślicznie się prezentuje na zdjęciach :)
ReplyDeleteWygląda pięknie i pysznie ! Lubię połączenie fasoli z pomidorkami.
ReplyDelete:)
Polko kochana, ale nie zostawiaj nas już więcej na tak długo,co?
Buźka:***
haha to co nazwa tego dania:D ciekawe czy Panu Jasiowi Fasoli by posmakowal:D
ReplyDeleteja tez sie na Ikei zawiodlam, a Duka to rowniez jeden z moich naj sklepow kuchennych :)
Habitat to też IKEA :)
ReplyDeleteJasia lubie ale bardziej jesienią, taką deszczowa i zimną...teraz u mnie upał 30st i ani mi w głowie takie dania, własciwie nie trzeba jeśc wystarczy picie!
ReplyDeleteDuka jest ok, to moje zdanie, ale ikea tez czasem...pozdrawiam z kawą mrożoną w ręku...ufff jak gorąco...
Acha zapomniałam dodac ze podobaja mi się te świetliste zdjęcia.
ReplyDeleteAlmi Decor uwielbiam i moi przyjaciele wiedzą, ze prezenty z tego sklepu cieszą mnie najbardziej :) A do Ikei wybiorę się dopiero przed świętami z nadzieją na jakieś ciekawe ozdoby :) A do co Duki, to dostałam kilka prezentów na ślub i są super.
ReplyDeletebo do IKEA psze pani to nie w sierpniu sie chadza... ;)
ReplyDeletefasolę kocham miłością wielką i to do tego stopnia, że dziś w przypływie radosnej twórczości wwaliłam se 2 puszki (po jednej białej i czerwonej) do obiadowego lecza, a co! Fasolowa "malizna" mnie podnieca i już ;)))
Mafilko a czemu w sierpniu sie do IKEI nie chadza?
ReplyDeletePolko i tak jak na moje oko się obkupiłas ;)
"Groch wchłonie nadmiar płynu" to groch czy fasola?
no ja kupilam tam ostatnio tylko... serwetki! rowniez mocno sie zawiodlam, wiec jak dla mnie to Ty zaszalalas! :-)
ReplyDeletePolko, milo powitac z powrotem:) ja tez bylam nieobecna, a dzis zobaczylam, ze pod jednym z z moich przepisow pytalas sie o brazowy komplet filizankowy: tak, mam tez mlecznik:) i duzy talerz do podawania ciasta:) czystej wody Boleslawiec, w Warszawie do kupienia m.in. w sklepie na ulicy Senatorskiej.
ReplyDeleteI mam pytanie o zdjecia, pamietam, ze jakis czas temu odkrylas, jak publikowac je na blogu w wiekszym formacie. Czy moglabys mi zdradzic, jak to robisz? Bylabym wdzieczna za pomoc i informacje...
Pozdrawiam cieplo.
Mnie Ikea tez juz nie zachwyca tak jak kiedys. Ostatnio tylko swieczki tam kupuje.
ReplyDeleteA pomidorowo-fasolowe danie wyglada zachecajaco. Koniecznie musze wyprobowac.
pozdrawiam
Fasola piękna, a jak pomidory to już super. Bardzo smakowite i treściwe żarełko.
ReplyDeleteIkea z garami zupełnie nie zachwyca, a szkoda. Ja sobie przypomniałam o sklepie "z zastawami", kiedy jeszcze dzieckiem byłam, pojechałam sprawdziłam i nadal jest! W pon. ruszam na małe łowy ;-)
A ja Poleczko, upiekłam chałkę (splot warkocza taki, że aż sama się 5 minut śmiałam :-D ) i ruszyłam WRESZCIE dupsko do biegania!
miłego wieczoru
M.
Rzeczywiscie, najmilsze a tej calej mokrej wyprawy bylo towarzystwo ;o)
ReplyDeleteA tej fasoli niestety nie zrobie bo Justin jest anty-pomidorowy :o(
Ale wyglada super i zdjecia BOMBA!
Aga
czyli niezbyt udane zakupy w Ikea mimo udanego wyjazdu do niej??? :) a takiej fasoli bym pojadla,oj pojadla.........:)
ReplyDeletePozdrawiam :)
jak ja lubie takie przepsiy :) pysznosci!
ReplyDeleteDo ikei mam jechac w nastepny weekend, tez chyba z rok czasu nie bylam, zobaczymy co tam zastane :)
KOchana, ale przynajmniej masz nowa forme! :D
calusy:*
Tak masz rację - Gigantes plaki to typowo greckie danie i nawet myślałem o tym żeby je ostatnio przygotować, ale w końcu zrezygnowaliśmy, bo wydało nam się za ciężkie na obiad przed i po koncercie;-)
ReplyDeleteNo to widzę,że nastąpiło totalne dogodzenie :) Wyjazd w miłym towarzystwie :) szaloone zakupy(jak na Ikea) i ta kusząca fasola :)
ReplyDeletePozdrawiam!
w pierwszej chwili przeczytałam 'gigantes placki' i pomyślałam sobie.. cóż to za gigantyczne placki Poleczka wyczarowała ;-)
ReplyDeleteja już też powoli wracam do czytania
wirtualne literki zamieniam na te prawdziwe
na kartkach papieru
też nie bardzo mi wychodzi, ale próbuję!
w IKEI bywam niezmiernie rzadko
może 2 czy 3 razy w życiu byłam w tym sklepie
ale na języku szwedzkim uczyłam się o Invarze Kampradzie (pewnie jakoś źle odmieniłam jego imię i nazwisko, ale już nie pamiętam..), który jest twórcą tej sieci sklepów. nawet trochę z niego pamiętam.. :-)
czasem znajdę coś ładnego, czasem
dukę też lubię
ciekawa jestem jaki flakonik kupiłaś..
przedwczoraj miałam ochotę na coś pomidorowo fasolowego
jestem teraz sama, więc nie miałam ochoty na gotowanie
kupiłam puszkę fasolki w sosie pomidrowym bonduella, dobra była
ale wolę Twoje gogantes plaki :-)
ps. i jakie piękne słoneczny kwiaty
:-*
Polo.
ReplyDeletePotrawa wspaniala.
W Ikei nigdy nie bylam ale sie wybieram.
Ostatnio tez postanowilam czesc czasu spedzanego przed komputerem poswiecic ksiazkom. Kiedys bardzo duzo czytalam. Teraz sobie wmawialam ze przy malym dziecku to sie nie moge skupic na dlugo. No ale wieczorem jednak dziecko spi.... Klade sie wiec przy corci i czytam.
I przepisuje wykonane przepsiy do zeszytu. bo przez klawiature pismo mi sie zepsulo zupelnie :/
ale to smacznie wygląda:))))
ReplyDeleteJa się zdecydowałam już na 100% na adopcje :PPPP
Danie wygląda wspaniale. Zaciekawił mnie smak tej potrawy. Nigdy nie łączyłam fasoli z cynamonem. Korci mnie, oj korci, by przetestować to połączenie!
ReplyDeleteW IKEA byłam wczoraj. Rzadko tam wpadam. Odrzuca mnie fakt posiada przez większość tych samych przedmiotów. Zakupiłam (aż) bieżnik :)
Ale jednak coś kupiłaś w tej wstrętnej Ikei... :D Ja tam nawet lubię do niej zaglądać i choć może nie zachwyca na super achy i ochy - to jednak nigdy z pustą ręką nie wychodzę...
ReplyDeleteFasoli natomiast jawi mi się pierwszorzędnie, bo primo: ja uwielbiam fasolę pod każdą niemal postacią, a secundo: wygląda tak smacznie, że az mnie skręca, że to nie ja ją uwarzyłam, no... :D
Też brakuje mi babskich plotek i wspólnych zakupów, i to jak!!!
ReplyDeleteIKEI u mnie nie ma, od niedawna jest za to JYSK, taka namiastka IKEI. Bardzo go lubię, bo taki swoiski i niedrogi :-)))
A fasoli niestety nie jadam, bom po niej chora, ale wierzę na słowo, że to dobre :-)
Buziaki :-***
zazdroszcze Ci, ze nawet fasolę umiesz ladnie sfotografowac
ReplyDeletewyglada tak apetycznie, ze chetnie bym zjadla
Ej co jest??!
ReplyDeleteGdzie te GIGANT PLACKI?
:D
Bardzo lubię właśnie ten gatunek fasoli i z wielką chęcią wykorzystam Twój przepis Poleczko :)
W IKEI byłam tydzień temu. Kupiłam żarówki energooszczędne oraz pojemnik na aluminium :)
W drodze do domu uświadomiłam sobie, że katem oka zobaczyłam bardzo fajne miseczki..., których oczywiście nie kupiłam... Czy tylko mnie się takie rzeczy zdarzają?!?
Prosze, prosze i w Grecji je sie fasole Jas :) Ten cynamon to chyba ciekawa nuta, wlasnie dzisiaj narzekam nieco, bo i moja Mama i Mama Lukasza piekly jablecznik - i juz o ile moja Mame przekonalam do uzywania kardamonu w miejsce cynamonu, to Niusi nie, a ja niestety kompozycji jablko+cynamon nie znosze... Wiec choc teraz moge sobie myslec o takiej fantastycznej fasoli z cynamonowa nuta :-)
ReplyDeleteWygląda wspaniale!!! I bardzo mocno uderzyło to danie w moje kubki smakowe ;-)
ReplyDeleteJezusiscku, aż mnie skręciło na widok tej fasoli! Polko - tym daniem trafiłaś dziś w dziesiątkę, tak bym chciała podkraść choć kilka ziarenek tego Jasia...
ReplyDeleteJaaami!:D
ReplyDeleteczy to jest podbne do fasolki po bretońsku?:)
Ps: Rozczarowana Ikeą i jej zaopatrzeniem,ale jednak kupiła..!:d
Polko! Po pierwsze: wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! Spóźnione, bo spóźnione (i to grrrubo spóźnione!), ale są. Wybaczysz ten późny termin ;))?
ReplyDeletePo drugie: niezbyt fajnie ogląda się takie smaczności (skoro są pyszności, mogą być i smaczności, nie :)?), czekając na obiad, bo głodna się przez to robię jeszcze bardziej ;).
Po trzecie: na ten dzisiejszy obiad będzie fasolka po bretońsku!
A po czwarte: pozdrawiam Cię Polko i sukcesów w czytaniu życzę ;)!
Ja też tak mam. Z czasem. Że coraz cięzej mi nadrabiać blogowe zaległosci, czytać i sensownie komentować. Bo nie będę pisać "pycha" i uciekać, bo głupio mi tak... Więc tylko jęczę, ze czasu mało, że nauki dużo, że pracy jeszcze więcej...
ReplyDeleteA co czytasz, Poluś?
Polko, moja nieobecność w blogowej sferze do dziś dnia nie została nadrobiona :| Czasu jak na lekarstwo, a poza tym tak jak Ania nie potrafię wpaść jak po ogień napisać, że pycha i polecieć dalej.
ReplyDeleteChodzi za mną taka fasolka od dawna, ale jakos nie moge sie zebrac zeby ja nastawic. Pozdrówka! :)
czy to coś smakuje jak fasolka po bretońsku?
ReplyDeleteGrecja zalatuje jak najbardziej :) przez ten dodatek cynamonu to bije na glowe inne fasolki (po bretonsku tym bardziej) :)
ReplyDelete..a ten szwedzki sklep, ktory wspominasz ma dodatkowo kolory znienawidzonej lini lotniczej, wiec co sie dziwic, ze niewypal :)
buzia
Polowek
A co tam napiszę sobie od końca :)))))
ReplyDeletePołówku znaczy smakowało??:))) A o Ikea już nie będziemy więcej mówić :P
Blk :) podobnie, ale jest lekko słodkie. Ale tak sobie myślę, ż wersja mięsna mogłaby byćcałkiem smaczna :)
Aguś :* Nastaw sobie na noc i później pójdzie w mig! :)
Aniu a czytam sobie 'Girl with a pearl earring'. Chyba dopadł mnie kryzys blogosfery, Mam nadzieję że mi minie szybko! A Ty kochana to nie masz czasu boś zapracowana Biedulko :*
Olalalu :) Nie szkodzi że spóźnione! Bardzo Tobie dziękuję ;* Zrobiłaś tą fasolkę ?:)
Olciaky :) Tak podobne ale troszkę inne :P No narzekam narzekam ale prawdziwa gadżeciara nie może wyjść z pustymi rękami nie? :D
Anno dla Ciebie zawsze mój talerz dostępny! Chętnie się podzielę. Zaraszam kiedy tylko będziesz miała ochotę ;*
Alicjo cieszę się :) Teraz pozostaje mi namówić Ciebie żebyś Plaki zrobiła :))))
Basiu a no ponoć się je :) Ale gdyby nie BBC Good Food to bym nie wiedziała :D
A wiesz co? Ja właśnie sobie nie wyobrażam jabłek bez cynamonu. A jak jeszcze wchodzi w to żubrówka... O jaaa no teraz to mi się zachciało :D
Żabciu :)) Placki będą Potem :P Jeszcze nie wiem jakie ale szykuję się na te Kaszy Prodżekt :D Te co Tobie coś w nich nie gra :P
Ciekawe które miseczki?? Może Wy tam macie ładniejsze rzeczy niż Angole tutaj???? :)
Nina dziękuję ;* Ale naprawdę tak dużo jeszcze nauki przede mną! Ale trenuję ;) Może kiedyś uda mi się zostać fotografem zawodowym! :) Trzymaj kciuki proszę :*
Karolciu :* Ja też umieram nie martw się. Powinnam fasolowe omijać szerokim łukiem ale nic nie poradzę jak one takie dobre! Widzisz Kochana bo Ty powinnaś bliżej mnie mieszkać! :))))
A Jysk moja Mamusia ma pod domem :) Zabiorę ją tam na zakupy jak pojadę do domu. Już niedługo! Juuupi! :)
Małgosiu oczywiście! Mało ale musiałam moja przpadłość nie pozwoliła mi wyjść z pustą niebieską torbą :))))) Ależ uwarz sobie:))) Naprawdę jest pycha! Nie można się od talerza oderwać :))
Peggy :) A jaki? Może go widziałam :D Bo na kuchennych spędziłam 2/3 pobytu tam :D
Alcia dobra ale już nie możesz się wycofać! :) Będę Twoją córeczką zatem! :D A Ada nie będzie zazdrosna o mnie? :P
Ewuś ;* Z tym pisaniem ręcznie to wspaniały pomysł! Ja nawet ostatnio zaczęłam pisać ołówkiem i dość mam już pisma elektronicznego :( Do czego to zmierza powiedz mi...?
Asiejko placki będą obiecuję! :) Chyba że mi wcześej komputer padnie :(
Wiesz ja sobie tak obiecuję ale to tak ciężko odstawić ten blogowy świat! Szkoda mi tej blogowej sfery! A flakoniki - jeden jest na zdjęciu właśnie :) Drugi troszkę wyższy smukły. Tanie bardzo były. Sciskam Cię mocno :** I proszę o troszkę uśmiechu na Twojej buzi!
Szarlotku :) Oj tak! Zakupy może nie tak szalone ale towarzystwo jak nabardziej miłe! :)
Grumku hihi :) Ja przed koncertem ie odważyłabym się zjeść nawet pół ziarenka fasoli :D
Olu :* O tak muszę przyznać że forma jet cudna! Będę piekła niedługo w niej ciasto :))) To Wam pokażę :))
Buziaki :***
Gosiu no właśnie tak pół na pół :))) Bo Kompankę miałąm świetną, a IKEA? ......
I dalej! :))))
ReplyDeleteAguś Ty wiesz jak to dobrze że my razem pracujemy! :)))
Moniko :) Sme dobre wieści! Wiesz ja swterdziłam że sto razy wolę takie małe sklepy co w nich można znależć takie prawdziwe cuda i to w dodatku trzeba się naszukać żeby je znaleźć! Ciekawi mnie czy coś kupiłaś! :) A chałkę widziałam ja zaraz wklepię swoją :) a co!
Konsti :) Ślicznie dziękuję za info! Kurcze nie pamiętam czy ja Tobie wysłałam mejla w tymi dużymi zdjęciami :(((
Chyba nie! Zaraz to nadrobię!
Karolka :) O tak świeczek było co nie miara! Ale już fajnej doniczki na kwiata nie znalazłam :(
Wianku a w jakim kolorze? :)) Mnie korciły fioletowe ale dałam se spokój :) Bo byłam na IKEA obrażona :D
Aga-aa :)))))) Mało nie tak jak zawsze, ale to może lepiej i nie będę musiała oszczędzać na jedzeniu :DDDDD
Upps oczywiście że fasola! Mnie się to zawsze myli :( Zaraz poprawię! Dzięki za czujność :******
Mafilka :* A to ja nie wiedziałam bo mi nikt nie powiedział :PPP
Fasolka jest seksi :))))
Kasiu lubimy te same sklepy zatem :DDDD
Kass:* Nie dziwię się jakby tu był upał (prędzej ja polubię IKEA niż tak się stanie) to na pewno bym piekarnika nie włączyła :D
Dziękuję :* Naprawdę ładne? Mi coś brakuje tego ciemnego tła w tle...
Ko ko ko nie zgadzam się :)))) To tak jakby powiedzieć że KFC i Pizza hut to ta sama restauracja :P Bo ma ją ten sam właściciel :)
Viri wolałam się nie zastanawiać i bezczelnie Jasia zjadłam :DD
Majanko :******
Sprobuję ale czasami to silniejsze ode mnie! Taka izolacja mi potrzebna czasem :*
Grazynko :) Proszę :* Niech Ci służy ten przepis dobrze!
Glimmer :) :* Piątka!
Zrobiłam Jaśka bo uwielbiam fasolę, byle nie po bretońsku. Wyszła pyszna tylko u mnie czas gotowania 40 min się nie sprawdził. Albo czas pieczenia, nie wiem. Po godzinnym pieczeniu nadal była twardawa.
ReplyDeleteNic to ważne, że pyszna i do powtórzenia.
Najwazniejsze ze smakowala :) Dziekuje za uwagi z gotowaniem na pewno moga sie komus przydac. Ja juz mysle jak tu powtorzyc - danie w sam raz na jesienne wieczory :)Pozdrawiam serdecznie!
ReplyDeletePolka