Wednesday, 30 September 2009

Weekendowa Cukiernia 3 w 1




Zaczęło się od niewinnej pogawędki na gmail’owym czacie. Moim z Anoushką, którą czasami pieszczotliwie nazywam Siostrunią :) No i udało mi sę namówić na gospodarzenie jednemu odcinkowi Weekendowej Cukierni. Rozmowę sobie poczytali? Poczytali pewnie :) Ja to się tylko cieszę, ze głupot żadnych tam nie popisałam bo jeszcze by to A wkleiła i dopiero by było! Kupa śmiechu jak nic!

Przepis Anoushka wynalazła GENIALNY. Przyznaję, jest on troszkę pracochłonny, ale gdybym to ciasto miała i pięć dni robić to bym je zrobiła. I zrobię je jeszcze nie raz. Za miesiąc będę gościć przemiłe warszawsko-wrocławskie towarzystwo, które koniecznie musi tego ciasta skosztować. Połówek po pierwszym kęsie powiedział jedno słowo: ‘………’ (czyt. pyszne). Nie mogę słowa użyć, bo mi blog administracja usunie. Mnie się ciśnie na usta jeszcze inne, ale również go nie mogę użyć. Powiem tylko, że ciasto jest pioruńsko dobre :)

U mnie oczywiście nie odbyło się bez przygód. O dziwo z kremem poszło mi jak z płatka.
Przygodę miałam ze spodem. Nie śmiejcie się, ale ja żadnego brownie nigdy wcześniej nie piekłam, więc zupełnie nie wiedziałam jak ma być konsystencja ciasta. Dodałam wszystkie (a przynajmniej tak mi się wydawało) składniki z zgodnie z przepisem, ciasto było dosyć gęste ale ‘tak ma być’ pomyślałam. Przełożyłam je do formy, wsadzam do pieca wzrokiem omiatając kuchenny blat, czy aby o niczym nie zapomniałam. Patrzę jajka sobie leżą. Myślę ‘co do diaska skąd tam jajka????’ Nic może za dużo wyjęłam? I nagle żaróweczka cyk! JAJKA!! Przecież nie dodałam jajek!! Normalnie pewnie bym się popłakała, ale szybko ciasto z formy wyjęłam, dodałam jajka, ubiłam i siup z powrotem do formy. I się udało. Uff :)
Pyszne wyszło.
Brownie będę piekła znów niedługo.
Spód już miałam, z masą jak pisałam poszło mi gładko, rodzynki podpalał Połówek, bo ja znając życie bym coś sfajczyła, no to została polewa. Kochana Anoushka wysłała mi super polewę, o której u siebie pisała. Zrobiłam wszystko jak należy, lekko ją ostudziłam i... zastygła mi zanim zdążyłam ją dobrze rozłożyc na cieście. Dobrze, że na zdjęciu tego nie widać :)

No i co ja Wam mogę napisać? Piekącym dziękuję za udział w zabawie, a tym co nie piekli niech języki pouciekają wiadomo gdzie :D

Jednocześnie zapraszam w imieniu Olciaky przepis oblikuje niebawem, więc proszę zaglądajcie do niej. Ja sama nie wiem, co dla nas Panienka wymyśliła i nie powiem, ciekawość mnie po kawałeczku zżera :) Oby mnie chociaż trochę na jutro zostało!

A moje dzieło znajdziecie jak zwykle na końcu tuż za podsumowaniem :)

PODSUMOWANIE :D

WC #13

Gospodarz: Anoushka i Jej blog ...et si vous veniez manger chez nous?

Przepis: Pierre Hermé, brownies, koniak i złote perełki

Piekły:

Alcia i Jej blog Kuchnia Alicji

Anoushka i Jej blog ...et si vous veniez manger chez nous?

Beata i Jej blog Lubię gotować

Ewena i Jej blog Rasberries and cream

Fellunia i Jej blog Bezglutenowa babeczka

Joanna i Jej blog Notatki kulinarne

Małgosia i Jej blog Pieprz czy wanilia

Michaszka i Jej blog Gotowanie to przyjemność

Tili i Jej blog Kuchnia Szczęscia

Viri i Jej blog Cioccolato Gatto

Zawszepolka czyli ja i mój blog Around the kitchen table (poniżej)

WC #14

Gospodarz: Olciaky i Jej blog Internetowa cukierenka Olcik

Przepis: ??????? :)

A oto moje ciasto:

Pierre Hermé, brownies, koniak i złote perełki
Źródło: Pierre'a Hermé "Mes desserts préférés" Agnès Vienot Editions, 2003, str. 195




Złote perełki, czyli rodzynki

120g żółtych rodzynek
70g wody
70g whisky Jack Daniels

Rodzynki umieścić w niewielkim garnuszku. Zalać je wodą i zagotować. Gotować przez 1-2 minuty do momentu, aż woda prawie całkowicie wyparuje.
Zdjąć garnuszek z ognia, zalać whisky i podpalić, starając się przy okazji nie poparzyć paluchów, tudzież nie puścić z dymem kuchni ;)
Potrząsać płonącym garnuszkiem do moment, aż płomień zgaśnie. Przełożyć do szklanej miseczki, dokładnie przykryć i ostudzić. Przechować w lodówce nawet do 5 dni. Rodzynki najlepiej przygotować dzień wcześniej.

Brownies

70g poszatkowanej gorzkiej czekolady
130g miękkiego masła
2 jajka średniej wielkości, w temperaturze pokojowej, delikatnie ubite
125g cukru
60g przesianej mąki
100g grubo poszatkowanych orzechów pecan

Nagrzać piekarnik do 180°C. Wysmarować tortownicę o ø 22 cm masłem i wyłożyć papierem do pieczenia.
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Zdjąć z ognia i odczekać, aż jej temperatura spadnie do 45°C (gdy robiłam pierwszym razem, nie miałam termometru... i też wyszło ;)).
Masło delikatnie wymieszać przy pomocy silikonowej łopatki do momentu, aż uzyska kremową konsystencję (oczywiście użyłam miksera na najwolniejszych obrotach ;)) Dodawać, cały czas dokładnie mieszając, czekoladę, jajka, cukier mąkę oraz orzechy pecan.
Przełożyć ciasto do tortownicy. Piec około 10-13 minut. Ciasto powinno mieć suche brzegi i delikatnie kleić się po środku. Wyjąć z piekarnika i pozostawić do ostygnięcia.
Ciasto, dokładnie zawinięte, można przechowywać przez 2 dni w lodówce lub przez miesiąc w zamrażalniku.



Crème pâtissière

125g pełnotłustego mleka
1/2 laski wanilii
2 małe żółtka
25g cukru
11 i 1/2 g przesianej Maïzeny (lub mąki ziemniaczanej)
12 i 1/2 g miękkiego masła

Laskę wanilii rozciąć i wyskrobać nasionka. Zalać wszystko mlekiem. Zagotować. Zdjąć z ognia, przykryć i odstawić na 30 minut.
Przygotować dwie miski o różnej średnicy tak żeby jedną można było włożyć do drugiej. Wypełnić większą lodem (użyłam jednej metalowej miski, którą uprzednio wstawiłam do zamrażarki na godzinę).
W garnuszku z grubym dnem, ubić razem żółtka, cukier oraz przesianą Maïzenę. Dodać ¼ mleka i nadal ubijać. Gdy wszystko dokładnie się połączy i będzie miało taką samą temperaturę, dodać resztę mleka. Wyjąć laską wanilii.
Podgrzewać delikatnie krem bez przerwy ubijając, aż do momentu, gdy się zagotuje. Gotować 1-2 minuty cały czas ubijając. Zdjąć krem z ognia i przełożyć do mniejszej miski i ustawić ją w misce z lodem. Schładzać cały czas energicznie mieszając, żeby nie porobiły się grudki. Gdy krem osiągnie temperaturę 60°C dodać po trochu masło mieszając, aż dokładnie się rozpuści i połączy z kremem. Ostudzić.
Szczelnie przykryty crème pâtissière można przechowywać do 2 dni w lodówce

Krem z whisky

340g śmietanki double cream
4g żelatyny
3 i 1/2 łyżki whisky
190g kremu pâtissière

Namoczyć listki żelatyny w zimnej wodzie. Odcisnąć i odstawić na bok.
Ubić delikatnie śmietankę (ubiłam mocniej niż delikatnie ;)). Odstawić na bok.
Rozpuścić żelatynę w garnuszku. Dodać koniak i dokładnie wymieszać. Dodać ¼ kremu pâtissière i wymieszać. Jeżeli temperatura kremu jest wyższa niż 21°C, wstawić miskę z kremem do zimnej wody.
Dodać pozostały krem pâtissière, delikatnie wymieszać. Na końcu dodać ubitą śmietankę i ponownie wymieszać.

Przezroczysta polewa

Jeżeli macie już dosyć i na samą myć o kolejnej chwili spędzonej przy garach, robi się Wam słabo, to możecie użyć galaretki z jabłek lub pigwy. Galaretką, przed użyciem, należy delikatnie podgrzać. Jeżeli macie ochotę przygotować samemu polewę, oto przepis ;)

50g cukru
1 opakowanie przezroczystej polewy żelującej do tart owocowych
150g wody
skórka z połowy cytryny i pomarańczy
łyżeczka soku z cytryny
1/4 laski wanilii
3 listki mięty

Wymieszać polewę żałującą z cukrem. Odstawić na bok.
Wodę podgrzewać z rozkrojoną wanilią, skórką cytryny i pomarańczy. Gdy jest letnia, dodać, cały czas mieszając drewnianą łyżką, wymieszany cukier z polewą. Zagotować, zmniejszyć ogień i gotować około 3 minut. Dodać sok z cytryny i ponownie zagotować. Zdjąć garnek z ognia, dodać listki mięty, przykryć i odstawić na około 15 minut. Odcedzić polewę i pozostawić do całkowitego ostygnięcia w temperaturze pokojowej. Jeśli polewa za mocno się zetnie wystarczy ją delikatnie podgrzać.
Polewę można przechowywać w lodówce przez tydzień lub po prostu ją zamrozić.

Końcówka:)

Odsączyć rodzynki na sitku. Przed użyciem osuszyć je dodatkowo ręczniczkiem papierowym. Przełożyć ciasto ponownie do tortownicy, lub użyć obręczy ze stali nierdzewnej (ta ostania świetnie się sprawdza).
Wylać na ciasto połowę kremu. Na krem wyłożyć rodzynki (zostawić do dekoracji ¼ rodzynek) i przykryć ponownie kremem. Wygładzić starannie wierzch.
Wstawić ciasto na godziną do zamrażalnika. Tak przygotowane ciasto, dokładnie zawinięte w folię można przechowywać w zamrażalniki przez 2 tygodnie.

Udekorować ciasto pozostawionymi rodzynkami oraz świeżym winogronami. Polać zimną polewą i wstawić do lodówki na godzinę.

Smacznego!


50 comments:

  1. Cudowne!!!
    Poleczko, a co trzeba zrobić, żeby zostać gospodynią WC ? Bo może bym się zdecydowała?

    ReplyDelete
  2. Juz przed 8, a noteczka świeża na blogu? To prawdziwy pracus jestes! Ja dopiero wstałam i idę robic kanapki Lubemu do pracy ;)

    Buzi na dzien dobry. Bardzo szary dzien dobry,ale cóz począć?

    PS jej, dwa dni z rzędu mi się czekolada sniła. Za drugim razem w postaci mocno czekoladowego ciasta... I to chyba było Twoje ciacho! Pięknie wygląda.

    ReplyDelete
  3. Hej!:D
    Poleczko właśnie pracuję nad moim wpisem(sorka wielkie ,że nie było go wczoraj,ale perfidni ludzie z pewnego znanego operatora) mnie odłączyli! :( yh!
    i nie miałam dostępu,ale dzisiaj o 7.30 już mi włączyli,więc dziś na pewno będzie wpisik z zaproszeniem:D
    Pozdrawiam i dziękuję za wyrozumiałość;*

    ReplyDelete
  4. Polko, oczu nie mogę oderwać od tego ciasta! Z przygodami czy nie, liczy się efekt końcowy:) Cudo po prostu!

    ReplyDelete
  5. Poleczko, Twoje ciasto powalilo mnie na kolana :) Piekne :) I juz mi wlasnie jezyk uciekl, Wiadomo gdzie... :))

    Pozdrowka :)

    ReplyDelete
  6. Ślicznie Ci wyszło, mimo przygód. A jak mi coś za szybko zastygnie, to wkładam na chwilę do mikrofalówki na małą moc, mieszam i gotowe :)

    ReplyDelete
  7. wiesz, jak osłodzić mi pierwsze minuty pracy, Poleczko!
    poza słodyczą czuję teraz wielki głód. Zwykła kanapka, serek czy jogurt niestety nie zaspokoi mojego pragnienia. Myślisz, że jak odstawie dzikie tańce to słodkie pyszności wyjdą z monitora i będę mogła je zjeść? Może jak powtórzę to milion razy to życzenie się spełni? Może... może... dla zwiększenia szans poturlam mój błekitny koralik...

    Polko, musimy koniecznie zrealizować nasz plan dotyczący spotkania. Wspólne gotowanie... jedzenie :) mam wielki zapas nalewki... więc ... dumaj nad terminem, Kochana!

    ściskam Cię!

    Ps. wieczorem wezmę kierowniczy kask z półki i ruszam na halę produkcyjną Fabryki ;-)

    ReplyDelete
  8. Och Poleczko, ciasto wygląda przepięknie! Wspaniale wypasione, no bomba po prostu!
    Trochę szkoda,ze się nie skusiłam na nie, ale może przy jakiejś specjalnej okazji...
    No nie wiem, troszkę się przeraziłam przepisu,ale wygląd ciacho ma rewelacyjny po prostu!
    Podziwiam sobie !:))

    ReplyDelete
  9. Rodzynki juz mam, dzisiaj jutro kupie reszte no i zrobie. Ogladajac wpisy najchetnie chcialabym by juz bylo w mojej lodowce :)

    Wyglada pieknie, a i zdjecia cudownej urody. Pola po prostu sie znecasz nade mna :P

    ReplyDelete
  10. A ja się właśnie dziś za to ciacho biorę, choć ja je na piątek chcę przygotować - w sam raz na spotkanie z rodzinką brata będzie - i szaleć w Dungeoneera będziemy pewnie do nocy :)))

    Za to Ty to fajowe miałaś z nim przejście i dobrą do wypieków rękę masz, skoro się na ciebie ciacho nie obraziło za zapomnienie :))) Ale nic dziwnego, takiej zdolnej Babie to wszystko można wybaczyć :))) Piękne ciacho - jak z obrazka :)
    Ściskam mocno :*

    ReplyDelete
  11. A mi się nie chciało... ;(
    Opiekałam moje sąsiadki w różne serniki i już nie miałam siły dla siebie czegoś upichcić, ale nadrobię :-)

    ReplyDelete
  12. Poleczko no gdyby mi mowy nie odebrało na widok twojego ciacha, to bym Ci powiedziała, że jest cudowne;) Musi nieziemsko smakować, bo wygląda nieziemsko:) Tobie jak zwykle pyszności wychodzą:)

    ReplyDelete
  13. Pięknę, Poleczko, piekne! No i jakie foty! Bardzo jestem ciekawa jak smakuje z tą polewą:))

    ReplyDelete
  14. Noooo... ciacho pierwsza klasa :)
    Piękne!

    ReplyDelete
  15. I ucieka mi jezyk tam gdzie sama EvP napisalas :D rany jak czytalam przepis, to pomyslalam: "Anoushka, czemu pyszne rzeczy maja takie dluuuuugigie przepisy"? A jak Ty tu piszesz, ze pracochlonne, to ja na to, ze chyba na spotkanie bedziesz musiala i takie upiec, pisze "i takie", bo jedno to nie byloby wystarczajaco... Tylko kiedy to bedzie?? buuu!!
    Buu jak Buziaki :***

    ReplyDelete
  16. Śliczne ciasto, nawet prześliczne i na jego widok rzeczywiście język ucieka mi wiesz gdzie, zwłaszcza że w domu nic słodkiego nie mam i dopiero rozmyślam co by tu upiec.

    Niech Olcik szybko publikuje ten przepis, cobyś mi całkiem nie zniknęła!

    :*

    ReplyDelete
  17. Poleczko , ja tam będę nudzić bo już to wiesz ale co tam mi , jesteś zdolna osóbka i do tego bardzo mi bliska i to od pierwszego mojego przejścia na twój blog -te fluidy i czy dobre energie , no nie wiem co ,ale tak jest:)
    Ciebie nie da się nie lubić :))) a jeszcze trzeba , tak trzeba podziwiać za te piękne zdjęcia pięknych potraw

    p.s na razie tej maszyny nie da się kupić :DDD nie znalazłam się w 8 wybranych

    ReplyDelete
  18. jakze sie ciesze, ze lwia czesc przypadla mnie :)
    Polowek

    ReplyDelete
  19. No i już żałuję, żałuję strasznie, że nie upiekłam. I pewnie słusznie, bo jak to ciacho smakuje choć w połowie tak dobrze jak wygląda, to jest czego żałówać ;-)

    A przygoda z jajkami to mi coś przypomina hi hi ;-). W zeszłym tygodniu piekłam ciasto z gruszkami i też jakieś gęste mi wyszło. Jak tylko wstawiłam do piekarnika, to zobaczyłam, że na kuchence stoi rozpuszczone masło...masło, które oczywiście powinno być w cieście , a nie na kuchence...no i też ciasto szybko z piekarnika wyjęłam, gruszki z wierzchu pozdejmowalam, masło rozpuszczone wmieszałam, gruszki z powrotem poukładałam...i wiesz co ? Wyszło takie pyszne, że nawet zdjęć na bloga nie zdążyłam zrobić , bo już nie było...;-)

    Buziaki przesyłam :-***

    ReplyDelete
  20. przepieknie ci wyszlo!!!!!!!!!!!!niezwykle apetycznie,moze je zrobie dla mezusia niedlugo,jak ze szpitala mi wroci.....

    Buzka :) :)

    ReplyDelete
  21. kochana, normalnie brak mi slow! ciasto wyglada NIESAMOWICIE ! strasznie chcialam wziac udzial w tej WC, ale niestety sie nie udalo:(
    zostal jeszcze jakis maly kawaleczek dla mnie? w zamian za kanapke:P

    pisalam na skype, ale Cie nie bylo:*

    caluje!

    ReplyDelete
  22. Mam wrażenie, że to najdłuższy przepis jaki widziałam w historii Twojego bloga ;-))))

    Ale warto się natrudzic, bo wygląda wyśmienicie-smakowicie

    ReplyDelete
  23. Strasznie lubię, kiedy robisz takie cudeńka. Własnie takie, które wymagają pracy i wyobraźni. A Ty praciwta jesteś szalenie i po raz kolejny się powtórzę - bez słodzenia i na serio - KOBIETO MASZ TALENT...także pewnie dlatego, że lubisz to co robisz :)
    A Ty Połówku, gratulacje! Masz szczęście. I to nie tylko z powodu lwiej części ciasta...
    Jeszcze nie jednego takiego ciasta Wam życzę.
    buzi
    M.

    ReplyDelete
  24. miałam podobną przygodę kiedy robiłam pierwsze drożdżowe ze śliwkami i rodzynkami, 3 razy wyjmowałam ciasto z piekarnika, bo najpierw zapomniałam dodać masła, potem śliwek, jeszcze teraz jak o tym pomyślę to mi wstyd, ale płaczę ze śmiechu (hahaha):)) tylko nie mów o tym nikomu :P
    ciasto wygląda przepysznie, po tym wstępie nie można ,myśleć, że jest inaczej
    ściskam mocno:*

    ReplyDelete
  25. Ty to zła kobieta jesteś ;) Serca nie masz... teraz nic nie jest w stanie zaspokoić mej ochoty na coś słodkiego. A sąsiadka zapraszała na szarlotkę.... kocham szarlotkę, ale...
    Właśnie zostałam okrutnie skrzywdzona. dopóki tego cuda nie zjem ten stan będzie trwał i trwał.
    Jak ja bym sobie popiekła, ale moja droga Poleczko, nie z mojej winy język mi ucieka tam gdzie ucieka:) Nie posiadam piekarnika ;(
    Ściskam :*:* Kobieto bez serca ;)

    ReplyDelete
  26. Wooow! I już chyba nic więcej nie powiem ;)... Boskie jest to ciacho, no boskie! I zdjęcia piękne - podoba mi się kontrast różu z czernią :). Teraz w co drugim sklepie czarno - różowe ubrania :D.

    ReplyDelete
  27. Apolonio, i mnie zaczyna cos brać. Choroba mam na myśli. Wysłałam kucharza po nocy do apteki.
    A te wasze cukiernie wspaniałe i zawsze je jakos przegapiam. To co dwa tygodnie mnie jakoś rozprasza i się gubię. Eh....

    ReplyDelete
  28. ciasto powaliło mnie na kolana, jeszcze nie wiem jakim cudem, ale muszę je zrobić :)
    pozdrawiam

    ReplyDelete
  29. Polka, wprost brak mi slow !!! Uwielbiam brownies i czesto robie ale o takich cudach nawet w nocy nigdy nie snilam !!! czy poglabys mi tylko napisac co to jest krem pâtissière ?

    ReplyDelete
  30. no piękna to ci się udało no :)

    ReplyDelete
  31. ale żeby tak o jajkach zapomnieć ;P

    ReplyDelete
  32. Czesc, jestem tu pierwszy raz , ale od razu mi sie spodobalo:) atmosfera dobra jest hehe,
    bede wpadal czasami :)
    pozdr
    Arek

    ReplyDelete
  33. Jakie przygodowe ciasto :) Jak widać nic mu to nie zaszkodziło.
    Zgadzam się z Tobą, że pospolite przymiotniki nie są w stanie oddać istoty tego ciasta :)
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  34. Ale jaja! hehe! Dlatego tak lubię moje seksowne brownie - potrafi wybaczyć wiele ;)P

    Stara, no "..." (czyt. przepysznie smakowite) zdjęcia :)

    Buziak! :)* (albo i dwa ---> :)**)

    ReplyDelete
  35. Beatko wystarczy tylko chcieć :) Napisz proszę do mnie i znajdziemy taki termi, który Tobie odpowiada :)

    Ania bo ja w nocy KOchana pisałam :) Jak już Wy Kochani Blogowcziecz spaliście :) O kanapki. Dla Lubego. Jak roiłam to się złościłam, że zawsze w tygodniu ja bo On za późno wstawał. Teraz bym z chęcia Mu te kanapki zrobiła I zapakowała nawet. To dobrze niech w nowym miejscu śnią się Tobie same pyszne rzeczy :*

    Olciaky nie szkodzi. Ja zołza nie jestem, nie pożeram w całości więc luz :) Rili :) A przepisy są super. U nas będą chyba rogaliki :D

    Kasiac cudo cudo w smaku szczególnie :D Ja za miesiąc robię powtórkę :) Buźka :*

    Majka to za karę że się nie przyłączyłaś :P Cmok ;*

    Grażynko noo ale ono mi zastygło w połowie ciasta :D Ale jakoś je smarowałam, smarowałam i się ruszyło ufff
    Buźka wielka :)

    Peggy ależ do usług Kochana :) Myślę że z tymi tancami to dobry pomysł. Ale musisz jaką witkę w rękę wziąć i machać nią nad głową. Ponoć takie tańce najlepiej wychodzą jak się je nago robi ;D:D:D:D
    Ja już termin wydumałam :) Ja nawet mogę sobie nocleg załatwić :D To mnie nie będziesz musiała gościć :P I nic z lodówki Wam nie podeżrę :D
    Zdrowiej :*

    Majanko noo full wypas jakby to powiedziała moja młodsza sis :D Ja powiem szczerze że mam nadzieję, że iedys się skusisz. Bo takiemu ciastu się nie odmawia :D

    Ela no już kawałek masz z tego co słyszałam :D Się nie mogę Twej wersji doczekać ...
    A masz :*<--------- to za znęcanie, o którym ja nic nie wiem

    Tili oo to ja Cię z chęcią dopiszę co? Nooo przejścia niezłe. Nie powiem co zrobiłam z dzisiejszym marchewkowym... :)) BO wstyd. Ale się upiekło :D A zdolna nie jestem, trochę szczęścia mam :D
    Buźka ;*

    Mafilka leniu jeden :) Nadrób. Nie pożałujesz :)))))

    Atinko Malinko :) O rany smakowało tak, że nie powiem o której godzinie zjadłam ostatni kawałek ze swojej części :DDD

    Ewenko polewa smakuje jak jabłkowa galaretka :) Fajna jest. Mogę Ci jedną podesłać bo mi dwie zostały :)

    Siostrunia ja to Twą stopę wycałuję jak się spotkamy bo ten przepis to cudo!

    Basiula no skubany jest długi jak stąd do Was :) Aleeee jak już ukroisz kawałeczek... położsz na talerzyk.. to w sekundę już go tam nie będzie :D Basia Basia będe piekła rogaliki z różą w weekend!! Następny weekend :)))
    UUUu jak uściski :*

    ReplyDelete
  36. Edytka :))) Ciekawa jestem co będziesz piekła! A to zdjęcie co mi dzisiaj podesłałaś z tą słodkością... do teraz nie mogę się pozbierać :D :*

    Alcia wiesz co jeśli keidyś ktoś mnie zapyta po co mi ten blog tak właściwie to ja mam jedną odpowiedź - po to żeby poznać tak fantastyczne Babeczki jak Ty :* I wiesz kto jeszcze :) A mkaszyna nie zając nie martw się ;*

    Połówku no też bym się cieszyła. A co szykujesz na jutro dla mnie? :D

    Karolcia Ty to też jesteś niezła agentka! :))) Ale jak to powiedziała Tili zdolnej kucharce żaden wypiek niestraszny :D
    Ściskam mocno :**

    Ola Ty biedna jesteś że taka zajęta! Mam nadzieję, że już masz mniej pracy :*
    Ja pisałam dzisiaj aleś uciekła :P

    SanFran ano :D Chyba nawet przepis na tort urodzinowy był krótszy :D

    Moniko rany dziękuję. Ja nie wiem co mam Tobie odpisać bo tylu miłych słów to ja od nikogo nigdy nie usłyszałam. Kochana bardzo jesteś :* Dobrze że jesteś...

    Gatka e tam wstyd od razu :)) Ale się upiekło? :D Upiekło :DDD Nikomu nie powiem nie martw się :D Przecież i tak tu nikt nie zagląda :P
    I ja ściskam :*

    Zosia o wypraszam sobie :) Może trochę wredna, ale ja jestem sama doroć :)) Oj biedna! Rany nie no ja bez piekarnika bym nie dała rady. Nigdy w życiu. Ale wiesz co? Ty powinnaś sobie prodiż kupić :) Ja sobie kupię bo najlepszy biszkopt wychodz właśnie z prodiża ;))))
    Duży buziak :***

    Olalala :D Nie gadaj tyle tylko upiecz ciasto :D

    Gospodarna o rany nie daj się! Mam nadzieję, że przepędzisz to choróbsko zanim zdąży się do Ciebie dobrać :* Pytaj jak nie będziesz pewna! Pomożemy, doradzimy :))

    Magda tak po prostu :) Cud tu nie pomoże nie łudź się :DD hihihihi

    Joanna to jest taki krem cukierniczy jak do ptysiów czy eklerków. Bardzo bardzo smaczny. Szczególnie z tegi przepisu. Szybko się robi i wcale się nie waży. Tylko mieszać trzeba :) Buźka :**

    Aga-aa ano :D Czasami się udaje :D I o jajkach zapominam:PP Wszak nie ja je noszę :D
    Zdorwiej Maleńka :*

    Arek cześć :) Miło mi Ciebie gościć. Usiądź wygodnie i rozgość się :)

    Fellunia :D Ja sobie tak myślę żeby je zrobić w formie takich maleństw jak Ty zrobiłaś. Tylko te pierścienie mnie przerażają...
    :)))

    Oczku Tobie jedno w glowie :p Tak jak mi zresztą :DD
    A ode mnie masz ze cztery :*:*:*:*

    ReplyDelete
  37. Poleczko, czy przyjmiesz do podsumowania jeszcze jedną spóźnialską? :)

    ReplyDelete
  38. Malgos oczywiscie! :) Dopisalam Cie wczoraj :)) Super ze sie przylaczylas!! :*

    ReplyDelete
  39. Polko, czy śmietaną double cream może być 36-tka czy to za mało? Czy 190 g kremu patissiere to tyle, ile wychodzi z podanego przepisu?

    ReplyDelete
  40. Witaj Kobieto :)
    Zdecydowanie możesz użyć 36tki. Wiesz kurczę nie pamiętam dokładnie, ale tak powinno tyle wyjść chociaż wiesz ja potem żałowałam, że nie podwoiłam porcji bo on jest pyszny.
    Robisz to ciasto? :)
    Daj koniecznie znać czy smakowało!

    ReplyDelete
  41. Zabrałam się za tę pyszność! Ale zdecydowanie dzielę przygotowanie na dwa etapy. Zrobiłam brownie (dlaczego moje brownie potrzebowało 20 minut w piekarniku?) i perełki, dziś podejmę się masy. Odpuszczę sobie tylko tę polewę - jest problem z tym przezroczystym stuffem. Galaretka będzie ok?

    ReplyDelete
  42. Aha! Zastanawiają mnie też pewne ilości - 11,5 g???

    ReplyDelete
  43. Czy ta ewentualna galaretka to zamiast przezroczystej polewy do tart, czy zamiast całości na górę?

    ReplyDelete
  44. I ilosci to porsze pyatc Anoushki :)
    Ale ja zaokraglama w gore :)
    Kobieto galaretka bedzie nawet lepsza wiesz? Bo to dziwne cos przezroczyste to nijak sie nie dalo rozprowadzic ladnie :)

    ReplyDelete
  45. To znaczy mam wylać na krem galaretkę czy przygotować polewę zgodnie z przepisem tylko zamiast przezroczystego stuffu użyć galaretki?

    ReplyDelete
  46. Ja bym wylala schlodzona lekko scieta galaretke przygotowana wg przepisu na opakowaniu. Zmniejsz odrobine ilosc wody to bedzie gestsza :)

    ReplyDelete
  47. Z jednej porcji krem patissiere wychodzi około 120 g. Trzeba więc zwiększyć proporcje na przepisowe 190 g.

    ReplyDelete
  48. O! Serio? Ja jestem pewna że mi wyszło więcej. Tyle co na zdjęciu a nic nie zwiększałam :)
    A jak idzie? :)

    ReplyDelete
  49. Polko, ale szpan!!!! :-) Zemdlałam, jak spróbowałam kremu!!! Całość "śpi" w zamrażalniku do majówki, ale już od dziś będę śnić o pierwszym kęsie!!! Twój Luby miał rację - ciasto musi być "........."!!!

    Z tym kremem to serio :-) Mi wyszło 120 g. Zrobiłam drugą porcję. Razem daje co prawda 240 g, ale nie można się powstrzymać, żeby nie lizać, więc akurat zostaje 190 g :-)

    Śmietanę ubiłam na sztywno (nie delikatnie), przez co krem miał idealną konsystencję. Następnym razem (bo na bank zrobię jeszcze raz) dodam do śmietany 1-2 łyżki cukru pudru, żeby przełamać delikatnie smak whisky.

    Co prawda daję sobie spokój z polewą, więc jedna część mi odpada, ale ciasto wcale nie jest aż tak pracochłonne :-) Ogarnęłam to z 6-miesięcznym maluchem :-)

    Brownie co prawda amerykańskie, ale co Francja, to Francja!

    Jednym słowem - SZALEŃSTWO!!! Dzięki za wskazówki i polecam wszystkim!!!

    PS. Czy brownie po wyjęciu z lodówki ma prawo być twardawe?

    ReplyDelete
  50. No to się cieszę! :)))
    Zdrówka Maleństwu życzę :))
    Brownie będzie twarde bo czekolada zastyga w lodówce :)))
    Jeśli chcesz to wyjmij przed podaniem z lodówki to troszkę zmięknie :)
    Ale nie na za długo bo krem się rozejdzie :)

    ReplyDelete

Dziękuję za odwiedziny :)
Komentarze są moderowane - złośliwie oraz zawierające SPAM są usuwane.