Saturday, 31 January 2009

Weekendowa Piekarnia #17 - Sweet Brandy Buns



Powiem krotko. To jedne z najlepszych bulek jakie kiedykolwiek jadlam.
Miekkie, slodkie, maslana... Rozplywaja sie w ustach. Doslownie.
Tym razem nie modyfikowalam przepisu ani troche i scisle trzymalam sie jego wykonania. Bulki wyszly IDEALNE.

Powiem cos jeszcze. Uwielbiam biale, slodkie pieczywo. Uwielbiam kazde biale pieczywo! :)

Przepis podalam tutaj.

Bulki wyjelam z piekarnika dzisiaj ok. 2giej nad ranem. Nie moglam sie powstrzymac i odgryzlam kawalek. Ale ciii...





WeekendowaPiekarnia

Wednesday, 28 January 2009

Weekendowa Piekarnia #17 - Zaproszenie



Kiedy cztery miesiace temu Margot, zaproponowala nam wspolne pieczenie chleba, (tak tak to byl dokladnie 2 pazdziernik 2008!), chyba nikt sie nie spodziewal, ze jest tak wiele osob chetnych na wspolne wypieki. Weekendowa Piekarnia co tydzien okazuje sie byc wielkim sukcesem kulinarnym. Naszym sukcesem. Niestety nie zawsze kazdy z nas moze dolaczyc do zabawy. Czasami nasze plany pokrzyzuje wizyta gosci, weekendowe wypady czy tez po prostu gorsze samopoczucie.
W nadchodzacy weekend bedziemy wspolnie piec po raz 17-ty!! :)) Fajnie to brzmi prawda? I to ja mam zaszczyt poprowadzic cala zabawe (dziekuje Margot).

Dlugo nie moglam sie zdecydowac jaki przepis zaproponowac. Wiedzialam, ze bedzie to cos z ksiazki 'The handmade loaf', ktorej autorem jest Dan Lepard. Ostatecznie wybralam dwa przepisy, ktore przedstawie zaraz ponizej. Ale na poczatek chcialam Wam przyblizyc nieco sylwetke jednego z njabardziej znanych angielskich piekarzy.

Dan Lepard chleb piecze, o chlebie mowi i o chlebie pisze. Piekl chleby dla wielu znanych restauracji, miedzy innymi dla Alastair Little, Locanda Locatelli, Ottolenghi, St John and Zefferano.

W swojej ksiazce zamiescil takie zdanie: 'Mamy tak wiele rzeczy, zbyt wiele, ktore mozemy po prostu kupic, ale tak naprawde tylko praca wlasnych rak jest w stanie nas ozywic i sprawic, ze czujemy sie ludzmi. Ktos kiedys spytal mnie, dlaczego zawracam sobie glowe mieszaniem ciasta chlebowego i ksztaltowaniem bochenkow uzywajac rak [A nie np. maszyny - przyp. Zawszepolka]. Nie umialem tego wytlumaczyc. Nie rozumialem jak moze pytac o takie rzeczy. Nie pozwole moim dloniom wykonywac tylko najprostszych czynnosci takich jak wciskanie przelaczanie guzikow. W mojej 'torbie piekarza' nie ma dwoch tak bardzo uzytecznych i przydatnych narzedzi jak moje rece. Tak dlugo jak beda one sprawne bede ich uzywal do pieczenia chleba (...)'

Piekne prawda?

'The handmade loaf' jest zbiorem okolo 80-ciu przepisow, opowiesci, prywatnych dopiskow, a takze pieknych zdjec przedstawiajacych upieczone chleby, chleby w trakcie obrobki oraz piekarzy 'w akcji'. Zawiera tradycyjne metody wyrabiania chleba oraz uzywanie zawsze swiezych skladnikow. Mysle, ze ta ksiazka zachwyci zarowno tych, ktorzy pasjonuja sie wyrabianem i pieczeniem chleba w domowym zaciszu od dawna oraz tych, ktorzy swa przygode piekarza dopiero zaczynaja.
Przyznam, ze na poczatku nie bylam przekonana do tej ksiazki z dwoch przyczyn. Po pierwsze Dan Lepard nie uzywa zaczynu, tylko wszystkie swoje chleby piecze na duzej ilosci zakwasu dodawanego bezposrednio do reszty skladnikow. Po drugie jest zwolennikiem dosc pracochlonnej metody wyrabiania chleba. Jednak codziennie odkrywam ta ksiazke na nowo...


Wiecej o Danie Lepard mozna poczytac na jego stronie internetowej - www.danlepard.com, a teraz przedstawiam dwa przepisy, ktore sa moja propozycja do Weekendowej Piekarni #17 (oba pochodza z opisanej przeze mnie ksiazki).

Sweet Brandy Buns (Slodkie buleczki z Brandy)

Zaczyn

125g pelnotlustego mleka (83%)
1.5 lyzeczki pokruszonych swiezych drozdzy (2%)
50g drobnego cukru do wypiekow (33%)
150g maki pszennej chlebowej (100%)
50g smietany 'double cream' o zawartosci tluszczu 48%(33%)

Ciasto wlasciwe

350g maki j/w (100%)
1.5 lyzeczki soli (3%)
100g miekkiego masla (28%)
1 jajko (14%)
50g brandy (14%)
caly zaczyn (110%)
troche brandy i cukru do posmarowania buleczek

Zaczyn

Skladniki zaczynu mieszamy w duzej misce, przykrywamy i zostawiamy w cieplym miejscu na 30 minut.

Ciasto

W osobnej misce mieszamy make i sol, dodajemy miekkie maslo i calosc mieszamy (mysle ze mozna mikserem lub tzw. pastry blender), az maslo zacznie laczyc sie z maka w grudki.
Do zaczynu dodajemy jajko i brandy, mieszamy i calosc dodajemy do maki z maslem i z sola. Mieszamy do polaczenia skladnikow i zostawiamy na 10 minut pod przkryciem.
Po 10 minutach ciasto wyjmujemy na lekko naoliwiony blat i wyrabiamy przez 10-15 sekund po czym przekladamy z powrotem do miski i zostawiamy na kolejne 10 minut. Czynnosc ta powtarzamy trzy razy.
Po ostatnich 10 minutach rosniecia ciasto odgazowujemy, skladamy i zostawiamy do rosniecia na 1.5 godziny.
Po tym czasie ciasto lekko rozciagamy i dzielimy na 12 czesci (po 80g kazda). Formujemy 12 buleczek, ukaladamy je na blaszce wylozonej papierem do pieczenia (laczeniami do dolu) i zostawiamy do rosniecia w chlodnym miejscu (15-18 st.C) na okolo 1.5-2 godziny.
Piekarnik nagrzewamy do 200 st.C. Kazda buleczke smarujemy brandy i posypujemy cukrem. Pieczemy na srodkowej polce w piekarniku przez 15 minut, po czym zmniejszamy temperature do 180 st.C i pieczemy kolejne 10-15 minut (buleczki maja byc zloto-brazowe).
Wyjmujemy buleczki z piekarnika i studzimy na kratce. Gdy ostygna wkladamy do papierowej torby. Buleczki mozna zamrozic.


Chleb piwny (na zaczynie piwnym)

Zaczyn

250g butelkowego jasnego piwa (500%)
50g bialej maki chlebowej (100%)
4 lyzeczki/20g pszennego zakwasu (40%)

W rondlu podgrzewamy piwo do temperatury 70 st.C, zdejmujemy z palnika i wsypujemy make szybko mieszajac, tak by bylo jak najmniej grudek. Mieszanke przenosimy do malej miski (tak by nasza mieszanka siegala do jej polowy) i zostawiamy do przestygniecia. Gdy temperatura naszej mieszaniny spadnie do 20 st.C dodajemy zakwas. Przykywamy szczelnie folia i zostawiamy na noc w temperaturze pokojowej.

Ciasto chlebowe

150g zaczynu j/w (30%)
250g wody o temp. 20 st.C (50%)
500g maki pszennej chlebowej (100%)
1.5 lyzeczki soli (2%)

8.00 rano
W duzej misce rozrabiamy zaczyn z woda. Dodajemy make, sol i calosc mieszamy do polaczenia skladnikow (ciasto bedzie miekkie i lekko klejace). Temperatura ciasta powinna miec ok. 21 st.C. Przykrywamy i zostawiamy na 10 minut.

8.10 rano
Wyjmujemy ciasto z miski na lekko omaczony lub naoliwiony blat. Zagniatamy ciasto przez 10-15 sekund i przekladamy do czystej i naoliwionej miski. Zostawiamy na kolejne 10 minut.

8.20 rano
Jeszcze raz zagniatamy ciasto przez 10-15 sekund, formujemy kule i znowu przekladamy do miski. Zostawiamy na kolejne 10 minut.

8.30 rano
Ponownie zagniatamy ciasto przez 10-15 sekund, formujemy kule i przekladamy do miski. Zostawiamy na 30 minut.

9.00
Ponownie zagniatamy ciasto przez 10-15 sekund, formujemy kule i przekladamy do miski. Zostawiamy na 1 godzine.

10.00
Ponownie zagniatamy ciasto przez 10-15 sekund, formujemy kule i przekladamy do miski. Zostawiamy na 1 godzine.

11.00
Ponownie zagniatamy ciasto przez 10-15 sekund, formujemy kule i przekladamy do miski. Zostawiamy na 2 godziny.

13.00
Wyrosniete ciasto dzielimy na dwie czesci, kazda po 450g. Formujemy dwa okragle bochenki, przykrywamy sciereczka i zostawiamy na 15 minut, zeby ciasto odpoczelo. W tym czasie przygotowujemy dwa koszyki wylozone omaczonymi sciereczkami.

13.15
Jeszcze raz formujemy okragle bochenki i przekladamy je do koszykow zlaczeniami do gory. Przykrywamy folia i zostawiamy do wyrosniecia w temperaturze pokojowej, az podwoja objetosc.

Nagrzewamy piekarnik z kamieniem do 220 st.C. Kamien posypujemy semolina. Bochenek ostroznie przenosimy na omaczona lopate, nacinamy ostrym nozem lub zyletka w ksztalt krzyza, spryskujemy woda i pieczemy ok. 50-70 minut. Drugi bochenek pieczemy w ten sam sposob.
Oba studzimy na kratce.

Mam nadzieje, ze Was nie zanudzilam i juz dzis zapraszam do wspolnego pieczenia!

PS
Niestety nie opanowalam jeszcze techniki robienia banerow, wiec po cichu liczne na Atine :D

PS2
Dzieki uprzejmosci Olasz wtawiam kod banerka przekierowujacy tutaj, jakby ktos chcial wstawic sobie taki:)

Sunday, 25 January 2009

Weekendowa Piekarnia #16



Znowu minal kolejny weekend (trwaja jeszcze derby Liverpool'u w Pucharze Anglii ale to juz koncowka emocji pilkarskich tej niedzieli - to dopisal Polowek, kiedy nie patrzylam :)) i kolejna Weekendowa Piekarnia (odcinek 16-ty!). Margot miala swietny pomysl, gdy zaproponowala wspolna zabawe. Tym razem Gospodynia byla Atina, ktora, z mysla o wszystkich, wybrala dwa przepisy. Pierwszy to przepis na 'Chleb jajeczno - maślany na zakwasie z purée ziemniaczanym' z blogu Agnieszki, a drugi to przepis na 'Grissini Rubata' z blogu Tatter.

Jako, ze chleb przed chwila powedrowal do koszyka (nie dodalam drozdzy wiec rosnie troszke wolniej), druga czesc postu z jego udzialem dopisze pozniej.

A oto i moje Grissini Rubata z kilkoma slowami wstepu :)

Grissini to wloskie paleczki chlebowe, wywodzace sie z Turynu, lecz obecnie sa popularne w calym kraju. Mozna je podawac z antipasti (przystawkami) lub owinac w paski proscitto i jesc jako przegryzke. Paleczki robione recznie roznia sie gruboscia, sa nieco guzkowate i maja zwykle dlugosc ramienia piekarza. Nie nalezy sie przejmowac jesli nasze grissini nie sa rowne. Nalezy jedynie pamietac, ze kurcza sie one podczas pieczenia.

Skladniki:

475g bialej pszennej maki chlebowej
1.5 lyzeczki cukru
1 lyzeczka soli
1.25 lyzeczki drozdzy instant (nie uzywam drozzy instatnt - uzywam drozdzy suszonych)
3 lyzki oliwy z oliwek
275g wody
3 lyzki ziaren sezamu
1 lyzka nasion kopru wloskiego (zastapilam kminkiem)
2 lyzki platkow cebulowych (zastapilam makiem)
1 lyzka soli w platkach lub grubych krysztalkach (uzylam soli morskiej)


Poniewaz drozdze suche wymagaja uprzedniej reaktywacji, nalezy rozpuscic je w cieplej wodzie z cukrem i odstawic na 15 minut. Gdy na powierzchni wody pojawia sie babelki, do miski dodajemy make, sol i oliwe. Calosc mieszamy i wyrabiamy gladkie, elastyczne i miekkie ciasto. Zostawiamy do wyrosniecia na 1 godzine. Nastepnie ciasto dzielimy na 4 rowne czesci (po 200g). Pierwsza zostawiamy zwykla, w druga wgniatamy ziarna sezamu, w trzecia nasiona kopru (u mnie kminek), a w czwarta cebulowe platki (u mnie mak). Zostawiamy na 10 minut pod przykryciem.
Kazda cwartke dzielimy na ok. 25 gramowe kawalki i z kazdego formujemy cieniutkie waleczki (ok 25cm dlugosci). Ukladamy je na wysmarowanych oliwa blachach do pieczenia i zostawiamy do ponownego wyrosniecia na 30-45 minut. Paluszki bez dodatkow smarujemy woda i posypujemy krysztalowa sola.
Piec rozgrzewamy do 200C i pieczemy grissini przez okolo 20-25 minut, az paluszki sie zezloca a ich wnetrze kompletnie wyschnie.

Smacznego!




Chleb jajeczno - maslany na zakwasie z purée ziemniaczanym



I tu mala modyfikacja. Postanowilam zrezygnowac z drozdzy i zastapic je zaczynem na zytnim zakwasie. Dodalam tez wiecej wody oraz zmienilam nieco sposob wyrabiania i wzrostu chleba.

Zaczyn

50g zakwasu zytniego
75g wody
75g maki zytniej

Skladniki zaczynu wymieszac i odstawic na ok. 10 godzin w temperaturze pokojowej

Ciasto wlasciwie

3 kopiaste lyzki platkow ziemniaczanych (purée w proszku)
150ml wody
150ml mleka
150g zaczynu z dnia poprzedniego
35g (2 łyżki) masla, roztopionego
1 jajko, lekko roztrzepane
175g maki pszennej razowej
350g maki pszennej chlebowej
1 lyzeczka soli

Platki ziemniaczane rozrabiamy w goracej wodzie i w mleku. Mieszamy z zaczynem. Dodajemy jajko i maslo, a nastepnie reszte suchych skladnikow. Wyrabiamy, formujemy kukle i zostawiamy do rosniecia na 3 godziny. Ciasto skladamy raz w trakcie rosniecia.
Gdy ciasto podwoi objetosc, lekko je odgazowujemy i formujemy okragly bochenek. Umieszczamy w koszyku do wyrastania chleba wylożonym lniana scierka, grubo posypana maka. Przykrywamy szczelnie folia i odstawiamy do ponownego rosniecia na okolo 2-3 godziny.
W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 240ºC wraz z kamieniem. Ostroznie obracamy ciasto, wykladamy na rozgrzany kamien, nacinamy i calosc przenosimy do piekarnika. Spryskujemy piekarnik i chleb woda i pieczemy w opadajacej temperaturze przez 30-35min (pierwsze 10 min w 240ºC, nastepne 10 min w 220ºC i ostatnie 10-15 min w 200ºC).
Chleb ma chrupiaca skorke, bardzo delikatny miazsz i slicznie pachnie.

Jestem dumna bo pierwszy raz sama przerobilam przepis, a chleb wyszedl idealnie.

Smacznego!



WeekendowaPiekarnia

Friday, 23 January 2009

Pain de Campagne. Pszenny.




Pain de Campagne to, zaraz po bagietkach, najbardziej powszechne francuskie pieczywo. Pomimo swojej nazwy ('Chleb wiejski') zostal on po raz pierwszy upieczony przez paryskich piekarzy i jest bardziej rozpowszechniony w duzych i mniejszych miastach niz na prowincji. Pain de Campagne jest pieczony na zaczynie zwanym 'chef starter', ma gruba, chrupiaca skorke i lekko kwasny zapach oraz smak. Jesli chodzi o jego ksztalt, to nie ma zadnych pisanych regul ani zasad, ale tak jak wiekszosc francuskich chlebow i ten piecze sie bez uzycia formy najczesciej formujac okragly bochenek.
W samej Francji zazwyczaj formuje sie bochenki duze, tak by wystarczaly na kilka dni. Bardzo czesto sprzedawany jest 'na wage'. Poza Francja wielkosc bochenka nie przekracza 450-500 gram. Jako, ze jest to chleb pieczony na zakwasie pozostaje swiezy przez 4-5 dni i smakuje lepiej na drugi dzien po upieczeniu.

Piekac Pain de Campagne skorzystalam z przepisu Mirabbelki z Jej strony. Pieklam juz go wielokrotnie i zawsze sie udaje. Ma lekki, elastyczny miazsz z duza iloscia dziurek i zdecydowanie polecam go tym, ktorzy lubia biale pieczywo pszenne.


'Dzien pierwszy

Godzina 8.oo rano

1-2 łyżki zakwasu
15 ml wody zimnej
30g maki pszennej

Wymieszać zakwas z wodą, dodać mąkę i zagnieść ciasto. Przykryć folia i odstawić w temp pokojowej do przefermentowania na ok. 8 godz. Powinno podwoić swoja objętość.

Godzina 16.oo

Do ciasta jw. dodać:
50 ml letniej wody
100g maki pszennej

Ciasto rozmieszać z woda, dodac mąkę i chwile wyrabiać na blacie. Odstawić w przykrytym naczyniu w temp. ok. 24°C. na ok. 6 godz. Powinno przyrosnąć, co najmniej drugie tyle, powinno pachnieć lekko kwaskowato.

Godzina 22.oo

Do ciasta jw. dodać:
90ml zimnej wody
175g maki

Do ciast dodać wodę i stopniowo zagniatać z mąką. Wyrabiać na blacie ok.10 minut. Przykryć folia, odstawić w zimnie ok. 10°C (piwnica, balkon) na noc.


Dzien drugi

8.oo rano

Do ciasta z poprzedniego dnia dodać:
225ml wody o temp. ok. 40°C.
400g maki
15g soli

Ciasto rozmieszać z wodą. Dodawać stopniowo mąkę wyrabiając mikserem na najniższych obrotach około 4 minuty. Dodać sól i wyrabiac jeszcze raz na wyższych obrotach ok. 6 minut. Wyjąc z miski na blat i krótko wyrabiać ręcznie.
Nastepnie włożyć do miski wysmarowanej olejem, przykryć folią i odstawić do wyrośnięcia w temperaturze pokojowej na 2-3 godziny. Powinno przyrosnąć drugie tyle.


Godzina 11.oo

Wyjąć ciasto na blat, rozpłaszczyć odgazowując i podzielić na 2 części. Uformować bochenki okrągłe lub podłużne. Ułożyć w koszykach do wyrastania łączeniem do góry. Przykryć natłuszczoną folią i odstawić do wyrośnięcia na ok. 2 godziny.


Godzina 13.oo

Piekarnik, najlepiej z kamieniem nagrzać do 230°C. Piec w zaparowanym piekarniku bochenki jeden pod drugim ok. 35 minut każdy.'

Smacznego!

PS

Przepis wydaje sie byc bardzo skomplikowany, ale ciasto rosnie swietnie, jest elastyczne i latwo sie je wyrabia.

Tuesday, 20 January 2009

Khlong tom yam. Tajlandzka.




Kuchnia tajlandzka slynie z mocno doprawionych potraw. Jej bogactwo to przenikanie sie roznorodnych smakow. Od slonego, poprzez ostry, kwasny, slodki...Wszystko jest aromatyczne i wyraziste. Dodatkowo calosc podkrecaja roznorodne przyprawy - sos rybny, suszone krewetki, ostre chilli, sos z limonek, trawa cytrynowa, imbir, ziola.. To tylko kilka najwazniejszych z nich, przelamanych stonowanym smakiem ryzu czy makaronow. W kuchni tajlandzkiej widac mocny wplyw kuchni chinskiej, dlatego czesto jest z nia mylona.

Przyznam, ze dlugo nie moglam sie przekonac, aby poznac tajniki kuchni tajskiej. A najbardziej przerazal mnie sos rybny. No nijak nie wiedzialam co z czym i jak :)Jednak ostatnio udalo mi sie kupic bardzo fajna ksiazke o kuchni azjatyckiej. Ksiazka ma wdzieczny tutul: 'Azja. Jedzenie i podroze'. Jej autorem jest Alastair Hendy i jest niesamowita. Bede sie starala Was do tej ksiazki przekonac.

Na pierwszy ogien poszla zupa...

Jej smak powinien byc ostry, lekko kwaskowaty (limonka i trawa cytrynowa), jak rowniez lekkoszczypiacy w jezyk (chilli). Jest to bardziej zupa warzywna, dlatego tez krewetki nie powinny zdominowac jej smaku. Idealna na mrozne, zimowe wieczory. Dla tych, ktorzy chca sie ogrzac po mroznym spacerze, oraz dla wszystkich tych, ktorzy po prostu maja ochote na mala porcje konkretnej i dobrej zupy.

Skladniki

1,5 zjatyckiego rosolu drobiowego (przepis ponizej)
2 zdzbla trawy cytrynowej, obranej, pocietej na mniejsze kawalki i lekko zmiazdzonej
kawalek swiezego imbiru (ok. 4 cm) obranego i cienko pokrojonego
16 cienkich kawalkow ugotowanych pedow bambusa
8 lisci limonki kaffir
3 lyzki sosu rybnego
sok z 2 limonek
1 lyzka cukry palmowego
4 male papryczki chili
12 duzych krewetek (tiger prawn)
4 male pomidory, przeciete na pol
garsc swiezej posiekanej kolendry (pominelam brrr.. uzylam szczypte suszonej)



Asian chicken stock (azjatycki rosol drobiowy)

Kurczaka (mieso wraz z koscmi) przeznaczonego na rosol dzielimy na drobne kawalki, przekladamy do rondla i zalewamy ok. 2 l wody. Dodajemy dobra garsc soli i doprowadzamy do wrzenia. Lyzka zbieramy powstale szumowiny i dodajemy spory (ok. 5cm) kawalek swiezego imbiru cienko pokrojonego oraz 5 kawalkow grubo pokrojonego szczypioru. Zmniejszamy moc palnika i gotujemy wywar na wolnym ogniu przez kolejna godzine. Po ugotowaniu przecedzamy wywar przez sitko by pozbyc sie kawalkow miesa i kosci.
Gotowy wywar doprowadzamy do wrzenia, dodajemy trawe cytrynowa, imbir, pedy bambusa i polowe lisci limonki. Gotujemy ok. 8 minut.
Po tym czasie dodajemy polowe sosu rybnego, polowe cukru polowe soku z limonki, polowe chilli i zostawiamy na kolejne pare minut. Wywar ma gotowac sie na malym ogniu.
Nastepnie dodajemy krewetki (jesli sa surowe gotujemy przez ok. 2 minuty, jesli swieze niecala minute). Wyjmujemy resztki trawy cytrynowej oraz ugotowane liscie limonki i dodajemy polowki pomidorow oraz druga polowe porcji lisci limonki - poszatkowanych. Doprawiamy reszta sosu rybnego, cukrem i chilli - wedele upodoban kubkow smakowych :) Zdejmujemy z ognia i dodajemy pozostaly sok z limonki. Rozlewamy do misek i posypujemy swieza kolendra, jesli ja lubicie. Osobno mozna podac zmielone chilli.

My do zupy dodalismy pelnoziarnisty makaron soba. Pyszne polaczenie.

Smacznego!




Przepis bierze udzial w Zimowym Festiwalu Zupy

Zimowy Festiwal Zupy 10.01.2009 - 20.01.2009

Sunday, 18 January 2009

Weekendowa Piekarnia #15 - Chleb bananowy lekki jak piórko



Czyli Banana Feather Loaf z "biblii" Róży Beranbaum, ktory zaproponowala Ptasia, czyli gospodyni 15-tego odcinka Weekendowej Piekarni Margot.

No dobrze. Lekki to ten chleb jest. I pyszny. Tylko ja sie pytam czemu on mi nie urosl tak bardzo jak Wam? Tzn. to nie tak, ze nie urosl w ogole. Urosl ile tylko mogl z porcji ciasta, jaka mi wyszla. Ale jakos malo tego bylo. Trzymalam sie scisle proporcji, ciasto wyrabialo sie idealnie. Uroslo, a pozniej pac!. Plaslo:)
Mysle ze czas kupic nowe opakowanie drozdzy, bo przepis zdecydowanie do powtorzenia.

Przepis cytuje za Ptasia:

'Składniki zaczynu (sponge):

80g mąki pszennej
103 g wody* w temp. pokojowej
1 łyżka (20g) miodu
1/4 łyżeczki drożdży instant lub 2.5g świeżych

Składniki zaczynu mieszamy w misce, roztrzepujemy trzepaczką, by wprowadzić powietrze (ok. 2 min). Ciasto będzie przypominać gęstą masę np. naleśnikową. Nakrywamy folią, odstawiamy na chwilę, podczas której przygotowujemy sobie pierwsze trzy składniki ciasta chlebowego

Składniki ciasta chlebowego:

207g (ok. 1 1/2 szklanki) mąki pszennej
3/4 łyżeczki drożdży instant lub 7.5 g świeżych
2 łyżki/20 g* mleka w proszku, najlepiej odtłuszczonego
4 łyżeczki (18,5g) miękkiego masła
1 większy, bardzo dojrzały banan (113g - 1/2 szklanki), lekko zmiażdżony
1 łyżeczka soli

*Jeśli nie mamy mleka w proszku, zastąpmy wodę w zaczynie mlekiem w temp. pokojowej, najlepiej chudym



Mieszamy razem mąkę (jeśli będziemy wyrabiać ciasto ręcznie, nie w mikserze, możemy odłożyć ok. 40g z tych 207 g, i dodać je ew. - lub nie - przy wyrabianiu ciasta po wyrośnięciu - ja tak zrobiłam, i musiałam mąkę i dodać, i trochę podsypać, więc: jak uważacie, dodajcie wszystko, albo trochę odłóżcie), drożdże i mleko w proszku, jeśli używamy.

Zasypujemy tą mieszanką zaczyn (sponge), przykrywamy dokładnie folią i odstawiamy na 1-4 h w temp. pokojowej (lub na 1 h w temp. pokojowej i potem do lodówki na 8-24 h; w przypadku leżakowania w lodówce wyjmijmy zaczyn z lodówki na 1 h przed dalszym wyrabianiem).

Po tym czasie dodajemy do ciasta banana i masło, w przypadku miksera, i wyrabiamy krótko ciasto. W przypadku ręcznym - to samo, ale z solą.

Odstawiamy nakryte folią na 20 min. Po tym czasie wyrabiamy ręcznie lub mikserem (w tym ost. przypadku wcześniej dodajemy sól) elastyczne, gładkie ciasto. W przypadku wyrabiania ręcznego -jeśli ciasto się klei, dodajemy odsypaną mąkę, jeśli się zdecydowaliśmy na odsypanie. Ciasto może się lekko lepić do palców, ale tylko lekko. W mikserze: jeśli będzie za suche, dodać odrobinę wody.

Wyrobione ciasto odstawiamy do wyrośnięcia w natłuszczonej, nakrytej folią misce, na 1-2 h, aż się podwoi. Po tym czasie wyjmujemy na blat, rozpłaszczamy delikatnie - nie zanadto, by nie odgazować za bardzo - w prostokąt i składamy w paczuszkę lub 2 x w list. Ponownie odkładamy do wyrośnięcia, na kolejne 1-2 h.

Po tym czasie formujemy właściwy bochenek prostokątny. Umieszczamy złączeniem do dołu w natłuszczonej małej keksówce (na ok. 500 g bochenek, ok. 12x22 cm lub podobnie). Nakrywamy natłuszczoną folią i dajemy wyrosnąć 1 1/2-2 h, aż lekko przerośnie brzeg keksówki. Lekko naciśnięte dobrze wyrośnięte ciasto wróci powoli na swoje miejsce.

Piekarnik nagrzać do 250 st. 1 h przed pieczeniem, jeśli mamy kamień; jeśli nie, nagrzać w nim blaszkę do pieczenia, na którym postawimy keksówkę. Pieczemy w naparowanym piekarniku 5 minut, skręcamy temp. do 190 st., pieczemy 15 min, i do 180 st. - na 10 minut. Gdyby wydawał się Wam zbyt brązowy, można przykryć folią. Gotowy chleb będzie brązowy z wierzchu, a patyczek suchy.

Opcjonalnie, po wyjęciu z piekarnika, gorący chleb można posmarować łyżeczką stopionego masła. '

Saturday, 17 January 2009

La ribollita



La ribollita to bardzo pozywna zupa, specjalnosc Toskanii. Powinna byc bardzo gesta, na tyle, by mozna bylo ja jesc widelcem. Zupe powinno sie przygotowac dzien wczesniej , a pozniej ponownie zagotowac. I to wlasnie oznacza jej nazwa - 'gotowana powtornie'.
Sekret udanej ribollity polega na bardzo powolnym gotowaniu warzyw, tak by przesiakly oliwa i oddaly to co w nich najlepsze. Przygotowanie jej na dzien przed podaniem pozwala tym smakom porzadnie sie rozwinac. Nalezy jednak pilnowac , aby w trakcie ponownego podgrzewania, zupa nie przekroczyla temperatury wrzenia. Pieczywo dodaje sie do zupy tuz przed podaniem, a sama zupe nalezy lekko ochlodzic i obficie skropic dobra oliwa z oliwek.

Skladniki

4 lyzki stolowe oliwy z oliwek
1 cebula drobno posiekana
1 duza marchew
3 selery naciowe
2 zabki czosnku, rozgniecione (dalam trzy)
250 g cavalo nero lub kapusty wloskiej (dalam ta druga)
1 cukinia, drobna posiekana
400 g ugotowanej fasoli cannellini lub barlotti
400 g obranych ze skorki pomidorow z puszki (dalam 800 g bo 400 g to zdecydowanie za malo)
1 cala suszona chilli
200 ml czerwonego wina
1 litr rosolu z kurczaka lub bulionu warzywnego (uzylam warzywnego)
75 g czerstwego wiejskiego pieczywa, bez skorki i polamanego na 2,5-centymetrowe kawalki)
oliwa z oliwek z pierwszego tloczenia na zimno, przy podaniu



Aby zrobic soffritto (podstawowa przyprawe), nalezy wlac do wielkiego rondla oliwe i dodac cebule. Podsmazyc cebule na bardzo malym ogniu. W tym czasie drobno posiekac marchew i seler i dodac je do rodla, w ktorym smazy sie cebula. Nastepnie dodac czosnek, a potem calosc gotowac kilka minut.
Oddzielic liscie cavalo nero od lodyg oraz odciac lodyge kapusty wloskiej. Umyc i posiekac osobno liscie (grubo), a osobno lodygi (drobno). Dodac lodygi kapusty i cukinie do soffritto i dusic, sporadycznie mieszajac przez okolo 5 minut, az warzywa stana sie polprzezroczyste i przesiakna nieco oliwa.
Dorzucic fasole i gotowac kolejne 5 minut, po czym dodac pomidory i chilli. Dusic przez nastepne 5 minut, aby zredukowac ilosc plynu.
Dodac liscie kapusty i mieszac zupe, az zmiekna. Dolac wino i rosol lub bulion. Gotowac na wolnym ogniu przez okolo 40 minut.
Dodac do garnka pieczywo. Jesli jest swieze, trzeba pokroic je na kawalki i podgrzewac przez chwile w piekarniku, aby potem nie rozpadlo sie w zupie. Zmieszac i zdjac garnek z ognia. Odstawic na okolo 30 minut (wg mnie za dlugo) , aby zupa sie przegryzla, a smaki wymieszaly . Podawac ciepla, lecz nie wrzaca, obficie skropiona oliwa z oliwek.

Moja uwaga

Pieczywo dodalam bezposrednio do talerzy i zalalam zupa. Dodatkowo doprawilam odrobina suszonego tymianku i papryka w proszku. Dodalam rowniez odrobine pieprzu czosnkowego.

Smacznego!



Zrodlo: 'Kuchnia wloska. Proste i sprawdzone przepisy' Sophie Braimbridge


Przepis bierze udzial w Zimowym Festiwalu Zupy

Zimowy Festiwal Zupy 10.01.2009 - 20.01.2009

Thursday, 15 January 2009

Połówek gotuje



Dzisiaj, gdy wracalam z silowni, zadzwonil do mnie Polowek pytajac, czy juz jestem blisko domu. Pytanie niecodzienne, ale 'teskni chlopak' pomyslalam :)
Ale gdy tylko weszlam do domu zrozumialam, ze sie mylilam. A wlasciwie nie spodziewalam sie, ze zostane tak mile zaskoczona! Caly dom pachnial pieknie grzybami, a na talerzu czekal na mnie pampuch (klusek drozdzowy gotowany na parze) tym razem gotowiec pzywieziony prosto ze Szczecina podany z gulaszem grzybowo-wolowym. No i zlamalam sie. Zazwyczaj nie jem tak pozno obiadu, ale nie moglam sie oprzec. Tak pieknie pachnialo! I czekalo na mnie GOTOWE juz na talerzu.
Zjadlam malutka porcje i bardzo zalowalam, ze dzisiaj nie moge wiecej :)
Gulasz Polowka byl niesamowity, aromatyczny... Jako dowod zalaczam przepis (tak jak napisal go Polowek) i zdjecia, ktore zrobilam ja.

Gulasz grzybowo - wolowy

"300g wolowiny bez kosci (pokrojona w kawalki takie jak na gulasz)
2 garscie suszonych grzybow (namoczyc)
1/2 cebuli
1 nieduza marchew
maka
woda
sos sojowy
sol, pieprz, papryka w proszku


Obtoczyc pokrojone mieso w mace, nastepnie krotko podsmazyc na patelni, nastepnie
przelozyc mieso do rondla. Na tym samym tluszczu na patelni podsmazyc cebule i rowniez przelozyc do rondla. Dodac grzyby, wraz z woda, w ktorej sie moczyly, uzupelnic wode w rondlu tak zeby przykryc mieso. Pokroic marchew w drobne kawalki i rowniez dodac. Dusic pod przykryciem, na bardzo malym ogniu przez 30-40minut. Doprawic sola, pieprzem i sosem sojowym oraz papryka w proszku.

Jesli ktos uwaza, ze sos jest za malo gesty, mozna dodac maki (ale to juz jak kto lubi)"

Wednesday, 14 January 2009

Emigrancka Szczawiowa



Mysle ze zup nie trzeba zachwalac. Nic tak nie rozgrzewa w chlodne dni jak talerz pysznej goracej zupy. Pelna witamin, pachnaca warzywami i przyprawami. Niestety w Polsce nie doceniamy tej potrawy i zupe traktujemy tylko jako czesc obiadu, rzadziej jako danie samodzielne. A szkoda, bo zamiast w pelni delektowac sie jej smakiem, jemy ja w pospiechu by nie wystyglo nam drugie danie.

Jest tak wiele roznych przepisow, ze praktycznie kazdy moze znalezc cos dla siebie. Ja osobiscie lubie zarowno zupy owocowe, warzywne jak i miesne, a numerem jeden jest dla mnie rosol. Wiejski, aromatyczny, drobiowo-wolowy... Zima wole zupy tresciwe, czesto z kawalkiem miesa; w lecie lubie pic chlodniki i zupy owocowe.
Co tu duzo pisac - ja zupy uwielbiam!

Dzisiaj zupa bardzo prosta. Szczawiowa. Najsmaczniejsza na swiezym szczawiu prosto z dzialki, podduszonym na masle. Ale jak sie nie ma co sie lubi... mozna zawsze znalezc smak zastepczy :)

Emigrancka szczawiowa

sloik siekanego szczawiu (290g)
1/2 lyzki masla
duzy zabek czosnku
maly kubek kwasnej smietany
kilka ziemniakow (minimum 3 male na osobe)
1.5 litra bulionu miesno-warzywnego (kilka skrzydelek z kurczaka, wloszczyzna, seler naciowy, kawalek pora, kawalek rzepy, dwie kostki bulionowe - uzywam ekologicznych bez drozdzy i glutenu)
suszony lubczyk
sol
pieprz cytrynowy
kilka kropel soku z limonki
swiezy koperek
jajka (po jednym na osobe)

Z miesa i warzyw gotujemy wywar. Wyjmujemy marchewki i kroimy je w cienkie cwiercplasterki. Reszte warzyw odcedzamy. W odcedzonym wywarze gotujemy ziemniaki do miekkosci. W malym rondelku rozgrzewamy pol lyzki masla i podduszamy na nim szczaw. Wciskamy zabek czosnku i calosc dodajemy do wywaru z ugotowanymi ziemniakami. Gotujemy jeszcze chwilke. Odstawiamy z ognia i dodajemy smietane uprzednio rozmieszana z odrobina cieplej zupy. Calosc doprawiamy lubczykiem, sola, pieprzem oraz sokiem z limonki.
Osobno gotujemy jajka na twardo. Do talerza wkladamy pokrojona marchewke i wlewamy zupe, tak by w kazdym talerzu znalazly sie chociaz po dwa ziemniaki. Dodajemy jajko pokrojone w czastki i calosc posypujemy swiezym koperkiem.

Smacznego!

Przepis bierze udzial w Zimowym Festiwalu Zupy
Zimowy Festiwal Zupy 10.01.2009 - 20.01.2009

Sunday, 11 January 2009

Krokiety z kiszoną kapustą i soczewicą



Uff po dlugiej swiatecznej i poswiatecznej przerwie moge sie z Wami ponownie przywitac. Po dwoch leniwych tygodniach urlopu w Polsce ciezko mi bylo zebrac sie i powrocic do rzeczywistosci. Angielskiej :) Przyznaje, ze tylko i wylacznie z wlasnego lenistwa zaniedbalam swoj blog. I naprawde nie jestem z tego dumna.
Moim postanowieniem noworocznym jest wieksza o niego dbalosc i publikowanie minimum dwoch przepisow w tygodniu. I zeby nie byc goloslowna poczynilam juz w tym kierunku pierwsze kroki, a mianowicie w drodze do mnie jest 'sztuczne slonce', a w pokoju przy stole czeka na nie lampa:) I bede miala swoje mikro studio fotograficzne. Jak sie bedzie sprawdzac powiem Wam przy kolejnym wpisie.

A dzisiaj chce Wam przedstawic przepis na cos, co przeszlo nasze najsmielsze oczekiwania smakowe - krokiety z kapusta i soczewica. I tu uklon w strone mojej Siostry (dzieki Draga!), ktora je poczynila pierwsza i bardzo Jej smakowaly. Wiec poczynilam je i ja, zmieniajac tylko przepis na ciasto nalesnikowe.

Krokiety z kapusta kiszona i z soczewica (Zrodlo: 'Nakarmic dusze' Jola Sloma i Miroslaw Tymbulak)

Nalesniki (przepis z ksiazki)

500 g maki
1/2 lyzeczki soli
3 lyzki oleju
olej do smazenia
woda

Nalesniki, ktore uzylam do krokietow (przepis z Kuchni Polskiej z moimi modyfikacjami)

2 jajka
1 szklanka mleka
1 szklanka wody
1/4 lyzeczki soli
1 szklanka maki pszennej razowej
1/2 szklanki maki pszennej zwyklej
1 lyzka oleju

Wyrabiamy ciasto nalesnikowe z maki, wody i oleju (w przypadku przepisu z ksiazki dodajemy tyle wody, by ciasto mialo konsysytencje smietany). Smazymy nalesniki i odkladamy je na bok.

Farsz

1 szklanka soczewicy (uzylam francuskiej 'puy lentils')
500 g kapusty kiszonej
1 lyzeczka suszonej kolendry
1 lyzeczka zmielonego kminku
1/2 lyzeczki zmielonego kminu rzymskiego (pominelam, bo nie lubie)
1 lyzeczka suszonego majeranku
1/2 lyzeczki zmielonego czarnego pieprzu
sol do smaku

Od siebie dodalam:

2 male szalotki
bulke tarta i 1 jajko do panierki i smazenia krokietow

Soczewice gotujemy w lekko osolonej wodzie zgodnie z przepisem podanym na opakowaniu (najpierw pluczemy pod bierzaca woda, przekladamy do garnka, zalewamy zimna woda, doprowadzamy do wrzenia i przez 10 minut gotujemy na silnym ogniu, po czym zmniejszamy moc palnika i gotujemy na wolnym ogniu przez kolejne 30 minut).
Kapuste odciskamy z nadmiaru soku i przekladamy do rondla z rozgrzanym olejem, dodajemy wszystkie przyprawy i dusimy pod przykryciem ok. 10 minut. Zdejmujemy rondel z palnika i dodajemy ugotowana soczewice.

Nalesniki napelniamy farszem, zawijamy w 'koperte', obtaczamy w roztrzepanym jajku (w oryginale smarujemy pozostalym ciastem nalesnikowym, ale ja cale wysmazylam) i bulce tartej, po czym smazymy na rozgrzanym oleju do zrumienienia. Nalezy uwazac, gdyz bulka tarta niestety lubi sie przypalac.

Smacznego!