Saturday, 30 May 2009

Sałatki dwie

Dzis caly dzien bylismy na spacerze. Dzis opalilam sobie ramiona i rece, a moja buzia pokryla sie milionem piegow. Dzis kolejny dzien zamiast obiadu jedlismy salatke. Kolejny sloneczny weekend. Komputer, jak i ciezkie dania poszly w odstawke, a my na nowo odkrywamy (nie)nasze miasto. Podgladamy kaczki, wachamy lato i nosimy sandaly.

Kiedy przychodza cieple dni, gotowanie ograniczam do minimum. Szkoda mi czasu na stanie przy przyslowiowych garach. Wtedy bardzo czesto jemy salatki. Moja ulubiona to salata maslowa polana smietana, z mlodym szczypiorem, rzodkiewkami i kawalkami zielonego ogorka. Z braku dostepu do prawdziwie wiosennych nowalijek (najlepiej z ogrodka Mamy) salatke taka jem nieczesto. Najbardziej lubie lekkie salatki z dressingiem z oliwy, skropione sokiem z cytryny. Nie lubie dressingow serowych, octowych i majonezowych. Gdybym chciala pokazac Wam wszystkie ktore lubimy, musialabym przez miesiac robic salatkowe wpisy. Na zabawe zorganizowana przez Pele wstrzelam sie z dwoma. Jedna wegetarianska, druga dla prawdziwych miesozercow. Obie goraco polecam :)

I tym milym akcentem zegnam sie z Panstwem, gdyz wybywamy na wieczorna przechadzke nad kanalem Rochdale...





Wiosenna salatka z winogronami, orzeszkami piniowymi i serem pecorino (Grape, pecorino and pine nut salad)
Na podstawie Sainsbury's Magazine July 2008

100g orzeszkow piniowych
mieszanka salat: rukiew wodna, mlody szpinak i rukola
100g sera pecorino, pokrojonego na male kawalki
300g bialych winogron bez pestek
200g krewetek krolewskich
2 zabki czosnku przecisnietego przez praske

1 lyzka plynnego miodu (uzylam miodu z mniszka)
75ml oliwy z oliwek
2 lyzki soku z cytryny

sol morska
pieprz cytrynowy





Orzeszki piniowe prazymy na suchej patelni uwazajac, by ich nie przypalic.
Z miodu, oliwy z oliwek i soku z cytryny przygotowujemy dressing i odstawiamy na pol godziny.
Na masle podsmazamy czosnek i dodajemy krewetki. Smazymy przez 2-3 minuty.
W duzej salaterce mieszamy salaty, winogrona podzielone na polowki, kawalki sera pecorino, podsmazone krewetki i uprazone orzeszki piniowe. Polewamy sosem, doprawiamy sola i pieprzem i natychmiast serwujemy.

Smacznego!









Azjatycka salatka z rukwi wodnej i wolowiny (Asian beef and watercress salad)
Na podstawie BBC GoodFood Magazine February 2009

500g wolowiny, pokrojonej w mala kostke
3 lyzki sosu rybnego
sok z 2 limonek, oraz 1 lyzka do zamarynowania mango
maly kawalek swiezego korzenia imbiru, drobno starego
1 zabek czosnku
1 lyzeczka platkow chilli
2 lyzki brazowego cukru
2 opakowania rukwi wodnej
1 mango, obrane i pokrojone w kostke
1 mala czerwona cebula
1 lyzka oleju
1 lyzka oliwy z oliwek
swiezo mielony czarny pieprz





Mieso posypujemy pieprzem i polewamy 1 lyzka sosu rybnego. Odstawiamy na 1 godzine.
Kawalki mango umieszczamy a malej misce i skrapiamy sokiem z limonki. Wkladamy do lodowki na 1 godzine.
W malej miseczce mieszamy: oliwe z oliwek, sok z limonki, starty imbir, czosnek wycisniety przez praske, chilli, cukier i pozostale 2 lyzki sosu rybnego.
Tuz przed podaniem salatki w woku rozgrzewamy olej i bardzo krotko smazymy wolowine - ma byc brazowa, ale soczysta.
Na kazdy talerz kladziemy garsc rukwi, kawalki mango, polkrazki cebuli i podsmazone mieso. Polewamy sosem.

Salatke podajemy ciepla.

Smacznego!





Friday, 29 May 2009

Post, którego miało nie być




Mialo dzisiaj wpisu nie byc. Mialo, ale wydarzylo sie cos, co mi bardzo popsulo humor i postanowilam wyzalic sie wlasnie tutaj. W zasadzie rozwazam zalozenie drugiego bloga i spisywanie tam na biezaco moich pretensji do calego swiata :) Warte zastanowienia...

A zaczelo sie niewinnie we wtorek, kiedy to jeden z trenerow na silowni kolejny raz sie do mnie przyczepil i zaczal namawiac na 30-sto minutowy trenig za przyslowiowe 'free'. Ogolnie w takich trenerow to ja nie wierze i cwicze swoim wlasnym rytmem. Mysle sobie zgodze sie tym razem to sie odczepi chlopina i moze sie dowiem paru ciekawych rzecz. Jak bardzo sie mylilam dowiedzialam sie dzisiaj. Po pierwsze Pan Personalny w ogole nie sluchal co ja mam do powiedzenia. Ze np. nie cwicze rak i ramion bo i tak sa wystarczajaco rozbudowane jak dla mnie. Albo nie bede zakladala rekawic bokserskich, ktore uzywa 2/3 calej silowni. Pomijam mierzenie talii czy pasa przez koszulke. Pomijam rowniez fakt, ze bez rozgrzewki dal taki wycisk (o zgrozo!) moim ramionom, ze do tej pory nie moge ruszac rekami...
Podsumowujac Pan Personalny wydumal, ze owszem jestem bardzo wysportowana itede itepe, ale koniecznie musze wykupic 5 dodatkowych sesji z programem za bagatela 145 funtow. W myslach popukalam sie w czolo i odpowiedzialam, ze sie zastanowie i dam mu znac. Oczywiste jest, ze nie dam mu znac a kalorycznosc sera zoltego czy kufla piwa sama moge sobie znalezc w tabelach .

I wrocilam do domu okropnie zla. A sutkiem tego jest ten post, ktory wlasnie czytacie. Ale zeby nie bylo, ze tylko narzekam to dzisiaj przedstawiam pyyyszne danie, ktore zgoscilo na naszym stole calkiem niedawno, ale dopiero dzisiaj doczekalo sie publikacji. Przepis na czesc miesna pochodzi ze wspanialej ksiazki 'Entertain' (autor Ed Baines), ktora udalo mi sie kupic za cale 5 funtow jakis czas temu i do ktorej niestety malo zagladam, bo zawiera amerykanskie miary i nazwy. Ale ostatnio sie przemoglam i jedlismy niezwykle pyszny obiad. Przygotowalam rowniez maly dodatek, jak na sezon rabarbarowy przystalo, na ktory przepis znalazlam tutaj (blog bardzo ciekawy - polecam).




Pieczone podudzia z kurczaka i gremolata z pomaranczy

8 podudzi z kurczaka (drumsticks)
peczek swiezego tymianku
2 duze pomarancze
sok z jednej cytryny
1 lyzeczka Tabasco
2 zabki czosnku
oliwa z oliwek
sol
pieprz cytrynowy

Z lisci tymianku (galazki zachowujemy), skorki otartej z pomaranczy, soku wycisnietego z cytryny, soku wycisnietego z pomaranczy, Tabasco i drobno posiekanych zabkow czosnku przygotowujemy marynate. Kazde podudzie nacinamy 3-4 razy gleboko az do kosci i marynujemy przez minimm godzine.
Piekarnik nagrzewamy do 190 st.C. Na dnie naczynia do zapiekania (u mnie garnek rzymski) umieszczamy galazki tymianku, na to ukladamy podudzia wyjete z marynaty, polewamy oliwa, sama marynata i oprawiamy sola i pieprzem. Pieczemy przez 15 minut, po czym zmniejszamy temperature do 160 st.C i pieczemy kolejne 30 minut.


Hot and sour rhubarb sauce (Ostro-kwasny sos z rabarbaru)

400g rabarbaru, pokrojonego na wieksze kawalki
kawalek korzenia imbiru wielkosci kciuka
1 czerwona papryczka chilli
3 zabki czosnku
3 lyzki plynnego miodu
3 lyzki sosu sojowego

Wszystkie skladniki umieszczamy w blenderze i miksujemy na gladka mase. Przekladamy do malego rondla o grubym dnie i gotujemy na malym ogniu przez 20 minut. Podajemy cieply.

Uwaga

Z podanej ilosci skladnikow wychodzi caly sloiczek dosyc ostrego sosu.


Smacznego!


Wednesday, 27 May 2009

Weekendowa Cukiernia #4 - Podsumowanie & Weekendowa Cukiernia #5 - Zaproszenie do zabawy w imieniu Kuby (Kuba pichci)




Kochani!

Dzis bardzo krotkie podsumowanie bo:

1. Po pierwsze jeszcze jestem w pracy

2. Po drugie niewiele osob zdecydowalo sie przygotowac Malinowe parfait z likierem amaretto, ktore na wspolne pieczenie zaproponowala Karolcia.

Ale nic sie nie stalo, Ci co sie nie przylaczyli niech zaluja, a chetnych spoznialskich dopisze :)
I powiem tylko tak: robic robic, nie gadac, bo deser jest przepyszny!

Pragne Was rowniez zaprosic w imieniu Kuby (bo Kuba bedzie nam Gospodarzyl przez kolejne dwa tygodnie) na piaty odcinek Weekendowej Cukierni. Kuba zaproponowal przepis na Smietanowiec z truskawkami . Nie wiem jak Wy, ale ja ten przepis kupuje z zamknietymi oczami :D

A w miniony dwuweekend Parfait przygotowaly:

Edysia i Jej blog Przy stole

Joanna i Jej blog Notatki kulinarne

Mafilka i Jej blog Zaczynam kucharzenie

Zawszepolka czyli ja i moj blog Around the kitchen table

Edysi, Joannie i Mafilce dziekuje za to, ze nie opuscily mnie w potrzebie, a Karolci za wybor wspanialego przepisu i zycze Jej szybkiego powrotu do zdrowia :*

Monday, 25 May 2009

Weekendowa Cukiernia #4 - Truskawkowo-jagodowe parfait z Crema al Limone




I oto mamy za soba kolejny odcinek Weekendowej Cukierni :) To juz 4-ty! I na pewno nie jest to odcinek ostatni. Tym razem Gospodarzyla nam Karolcia i Jej blog For the Body and Soul. Karolcia wybrala przepis na pyszny deser parfait z malinami, ciasteczkami amaretti oraz z likierem Amaretto. Mrozony. Moim zdaniem najlepszy, jaki jadlam do tej pory. I co najwazniejsze wspaniale kontrastujacy z pogoda - pieknym cieplym sloncem, ktore zawitalo i tutaj.
Ja mam male opoznienie, bo u nas wlasnie konczy sie dlugi weekend, wiec wiekszosc wolnego czasu spedzilismy z Polowkiem poza domem i nie mialam kiedy zrobic wpisu. I powiem Wam szczerze, ze z premedytacja zrobilam sobie urlop od komputera, zastepujac go spacerami i proba wyhodowania piegow na nosie ;) Troche sie udalo.

Niestety nie moglam znalezc ladnych malin, za to polki w sklepach i uliczne stragany zaczynaja uginac sie pod ciezarem pieknych truskawek, wiec troszke zmienilam przepis Karolci. Dla koloru uzylam rowniez mrozonych jagod, a smak dodatkowo podkrecilam kilkoma listkami swiezej miety. Upieklam rowniez ciasteczka amaretti, ktorych Wam nie pokaze, bo zostaly zjedzone zanim zdazylam je sfotografowac. Obiecuje, ze na dniach upieke je ponownie i wtedy podam przepis. Aha, poniewaz sie zagapilam i cale Amaretto zuzylam do ciasteczek, w przepisie na parfait zastapilam je wloskim cytrynowym kremem Crema al Limone (mam nadzieje, ze Ela co nieco mi o nim opowie:)). Oryginalny przepis u Gospodyni, a ponizej moj lekko zmodyfikowany.

Karolcia dziekuje za gospodarzenie i za wybor fantastycznego przepisu :*





Truskawkowo-jagodowe parfait z Crema al Limone

100g ciasteczek amaretti
250g truskawek
250g mrozonych jagod
110g drobnego cukru
3 jajka
250g serka mascarpone
1 szklanka (250 ml) double cream
100 ml Crema al Limone (wloski krem cytrynowy)
kilka listkow swiezej miety

swieze truskawki do dekoracji

Forme keksowke o pojemności 1,5 L wylozyc folia spozywcza, tak aby jej dluzsze konce zwisaly na zewnatrz. Ja uzylam silikonowej foremki na duze muffiny - nie wykladalam jej folia i wszystko pieknie sie wyjelo :)
Ciasteczka amaretti pokruszyc na niewielkie kawalki w malakserze lub umiescic je w plastikowej torebce i rozkruszyc uderzajac walkiem.
1/3 losci truskawek i wszystkie jagody rozdrobnic w malakserze wraz z 2 lyzkami cukru i listkami miety i odstawic.
Jajka ubic z pozostalym cukrem do bialosci, zmniejszyc obroty miksera i stopniowo dodawac do masy mascarpone.
W osobnym naczyniu lekko ubic smietane kremowke (na soft peaks), a nastepnie delikatnie wmieszac do masy jajecznej.
Dodac pokruszone ciasteczka amaretti , likier amaretto, oraz reszte truskawek, pokrojonych na male kawalki. Calosc wymieszac.
Wylozyc polowe masy do przygotowanej formy, na to nalozyc rozdrobnione w malakserze truskawki z jagodami. Przykryc pozostala masa. Do masy wlozyc noz i przejechac nim wewnatrz masy, tworząc zygzaki, kilkakrotnie przeciagajac ostrzem ku gorze, tak aby powstal marmurkowy efekt.
Mase przykryc zwisajacymi kawalkami folii. Parfait umiescic w zamrazalniku na minimum 4 godziny lub do czasu, az masa zgestnieje.
Tuz przed podaniem keksowke zamoczyc od spodu na 40 sekund w goracej wodzie. Odwinac folię i wylozyc parfait na polmisek. Udekorowac swiezymi malinami i ciasteczkami amaretti. Kroic na kawalki i podawac.

Smacznego!





>

Sunday, 24 May 2009

Chleb ciecierzycowy. Krokiety z kapusta kiszona i z ciecierzyca. Weekendowa Piekarnia #32. Tydzien z ciecierzyca. 2w1.




Ostatnim rzutem na tasme zalapalam sie na Weekendowa Piekarnie oraz Aga byla tak sprytna, ze polaczyla twe dwie zabawy. Poniewaz u nas piekna pogoda i w dodatku mamy dlugi weekend, ograniczam wstep do minimum, bo zraz idziemy na wieczorny spacer. Dodam tylko, ze tak jak obiecalam, przygotowalam jeszcze jedna potrawe z ciecierzyca. Co prawda miala byc salatka, ale nie ma. Za to jest cos innego. Szczegoly ponizej. I jutro wieczorem nadrobie zaleglosci i odwiedze wszystkie Wasze blogi oraz odpisze na zalegle wiadomosci!

Aga, Alcia - dziekuje Wam za obie zabawy :)








Chleb ciecierzycowy
przepis kopiuje od Agi i podaje moja mala zmiane

100g maki z ciecierzycy
150g maki pszennej chlebowej (Very Strong Bread Flour)
60-70g wody
1 lyzka miodu
5g soli
100g zakwasu zytniego

Zakwas wymieszac z woda i z miodem.
Maki wymieszac z sola, dodac mokre skladniki i zagniesc gladkie i elastyczne ciasto. Uformowac kule i zostawic do wyrosniecia - ma podwoic swoja objetosc (u mnie zajelo to ok. 2,5-3 godziny). Ciasto odgazowac raz w trakcie wyrastania (ja zrobilam to troche niedbale, co widac na zdjeciu).
Po tym czasie ciasto lekko zagniesc i uformowac bochenek (u mnie podluzny). Wlozyc do koszyka i zostawic na kolejne 2 godziny.
Piekarnik rozgrzac do 230 st.C. Scianki piekarnika spryskac woda. Wstawic chleb i po 10 minutach zmniejszyc temperature do 190 st.C. Piec kolejne 20 minut. Wyciagnac i odstawic do ostygniecia.

PS
Mi wyszedl malutki, ale bardzo smacznych chleb. W smaku przypomina mi troche ciemny chelebek turecki z rodzynkami.








Krokiety z kapusta kiszona i z ciecierzyca
Przepis tak jak na krokiety z kiszona kapusta i soczewica




Tydzień z ciecierzycą


Friday, 22 May 2009

Tydzień z ciecierzycą. Indyjska zupa oraz włoski przysmak




foodelek: przepisy tygodnia
W atmosferze ogolnego strachu przed wirusami i wciaz trzymajac kciuki za Bee (Moja Kuchnia) i Kasie (Pokrojone Doprawione), postanowilam w koncu przylaczyc sie do Tygodnia z Ciecierzyca organizowanego przez Age vel Princess . Na poczatek o ciecierzycy slow kilka...

Ciecierzyca (Cicer arietinum, garbanzo bean, Indian pea, ceci bean, bengal gram, Kabuli chana, kadale kaalu, sanaga pappu, shimbra, Kadala) jest jadalna roslina straczkowa bogata w bialko. Jednoczesnie jest jedna z najstarszych roslin uprawnych. Ciecierzyca osiaga wysokosc pomiedzy 20, a 50 cm i charakteryzuje sie malymi, pierzastymi liscmi, ktore pokrywaja cala lodyge, a jeden straczek zawiera 2 lub 3 groszki. Najlepiej rosnie w klimacie tropikalnym i wilgotnym.

Wyroznia sie dwa rodzaje ciecierzycy:

  1. Desi (Bengal gram lub kala chana), ktora ma male i ciemne ziarna z twardsza oslonka; znana glownie w Indiach, Etiopii, Meksyku i Iranie
  2. Kabuli, ktora ma ziarna jasniejsze, wieksze i ciensza oslonke; znana glownie w Poludniowej Europie, Polnocnej Afryce, Afganistanie i w Chile

Ugotowane ziarna ciecierzycy mozna jesc zarowno na zimno (salatki, hummus) jak i na cieplo (zupy, gulasz, curry). Ze zmielonych ziaren otrzymuje sie make (gram flour, o ktorej ponizej) oraz uzywa sie ich do przygotowania np. falafeli. Mielone ziarna mozna poddac fermentacji i wtedy otrzymujemy alkohol podobny w smaku do sake. Mozna rowniez upiec z nich chleb (farinata). Najbardziej popularna potrawa jadana w Indiach, Pakistanie i Bangladeszu, a takze w Anglii jest wlasnie wegetarianskie curry.

Ciecierzyca jest bogatym zrodlem wielu mineralow (zelazo, wapn, cynk) i witamin (grupy A i B). Wplywa rowniez na wzmocnienie ukladu trawiennego, sledziony i zoladka, oraz pozwala obnizyc poziom cholesterolu we krwi. Zawiera duza ilosc blonnika oraz weglowodanow, ale jest uboga w tluszcze. 100g ugotowanej ciecierzycy zawiera 164 kalorie w tym:

27.4g weglowodanow
2.6 g tluszczu,
7.6g blonnika
8.9g bialka

A takie oto mineraly zawieraja w sobie ziarenka ciecierzycy:

fosfor (340 mg/100g)
wapn (190 mg/100g)
magnez (140 mg/100g)
zelazo (7 mg/100g)
cynk (3 mg/100g)

Maka z ciecierzycy (gram flour, nokhodchi, besan, kadala maavu, "Senaga Pindi", kadale hittu, chickpea flour, nohut unu, garbanzo flour and harina de garbanzo) jest, jak nazwa wskazuje, robiona ze zmielonych ziaren ciecierzycy. Podobnie jak surowe ziarna zawiera ona duza ilosc weglowodanow (auc!), ale nie zawiera glutenu. I latwo ja mozna zrobic samemu. Wystarczy miec dobry blender lub duzy mozdzierz. I ciecierzyce. Ciecierzyce pluczemy pod biezaca woda i osuszamy, rozkladamy rownomiernie na duzej blasze i pieczemy przez 2-3 godziny w srednio nagrzanym piekarniku. Gdy calkowicie ostygnie wrzucamy do blendera lub mozdzierza i rozdrabniamy na proszek.

Pewnie o samej ciecierzycy mozna by napisac duzo wiecej (zainteresowanych odsylam chociazby do Wikipedii), ale przejdzmy do konkretow :)

U nas na pierwszy ogien poszly: Indyjska Zupa (Indian Chickpea Soup) oraz wloski przysmak -La Cecina. La Cecina to cienki placek pieczony wlasnie z maki z ciecierzycy - rumiany z wierzchu i lekko ciagnacy sie w srodku. Gruboscia powinnien przypominac wafel. La cecine mozna stosowac jako dodatek do pieczywa. Zupa, ktora chce Wam dzisiaj pokazac to najszybsza i najprostsza zupa jaka do tej pory robilam.





Le Cecina
pieczony placek z ciecierzycy

400g maki z ciecierzycy
1 litr wody
1/2 szklanki oliwy
2 lyzeczki igiel romarynu
sol
swiezo zmielony pieprz

Make wsypujemy do wody i mieszamy dokladnie, aby nie bylo grudek. Dodajemy oliwe, rozmaryn i sol. Dokladnie wszystko mieszamy - ciasto ma byc plynne i gladkie. Wylewamy na okragla blache (nie tortownice z wyjmowanym dnem!) na wysokosc 0.5 cm. Wstawiamy do piekarnika (180 st.C) i pieczemy, az sie zrumieni. Posypujemy pieprzem i kroimy w cwiartki. Podajemy.

Panelle
smazony placek z ciecierzycy

500g maki z ciecierzycy
1.5 l wody
1 peczek posiekanej natki
2 zabki posiekaneg czosnku
sol
pieprz
olej do smazenia
sok z cytryny

Make, wode, natke, czosnek, sol i pieprz dokladnie mieszamy. Otrzymane ciasto wlewamy do garnka i stawiamy na srednim ogniu, mieszajac caly czas. Gdy ciasto zacznie odchodzic od dna garnka, rozkladamy je rownomiernie na stolnicy i zostawiamy do ostudzenia. Kroimy w kwadraty o boku 8 cm i smazymy je w oleju. Odcedzamy, skrapiamy sokiem z cytryny i podajemy natychmiast.
Na podstawie przepisu Tessy Capponi-Borawskiej





Indysjka zupa z ciecierzycy
Na podstawie Good Food Magazine, luty 2009

1 lyzka oleju roslinnego
1 duza cebula, pokrojona
1 lyzeczka startego korzenia imbiru (swiezego)
1 zabek czosnku, posiekany
1 lyzka przyprawy garam masala
850ml bulionu warzywnego
2 duze marchewki, pociete w polplasterki
200g suszonej ciecierzycy, namoczonej przez noc i ugotowanej
100g swiezej zielonej fasolki szparagowej

W rondlu o grubym dnie rozgrzewamy olej, dodajemy cebule, imbir i czosnek. Smazymy przez 2 minuty, po czym dodajemy garam masala i smazymy minute dluzej. Dodajemy polplasterki marchewki, znowu chwile smazymy i dodajemy bulion. Gotujemy na malym ogniu przez 10 minut i dodajemy fasolke i ciecierzyce. Gotujemy 5 minut. Podajemy z chlebem naan lub (jak u nas) z wloskim chlebem le cecina.

A oto inne propozycje:

Marokanska zupa z ciecierzycy

Falafel

Klasyczny Hummus



Aga jest mi niezmiernie milo, przylaczyc sie do Twojego zaproszenia :)

Tydzień z ciecierzycą

Thursday, 21 May 2009

Webmasters wanted! Przykra sprawa. I to podwójnie.

Kochani!

Dzis zamiast przepisu, zdjec i innych wesolych rzeczy, chcialabym prosic o pomoc wszystkich, ktorzy znaja sie na blogowaniu (i nie tylko) od strony czysto tecznicznej.

Jak juz wiekszosc z Was (Nas) wie, Bea, nasza blogowa kolezanka, ktora zalozyla blog 'Moja Kuchnia', umiescila na nim licznik odwiedzin. Licznik ten okazal sie byc narzedziem zainfkowanym wirusami. Niestety ktos bardzo 'madry' podjal niczym nieuzasadniona decyzje i blog Bei zostal... usuniety (!) jako strona stwarzajaca zagrozenie dla innych uzytkownikow.

Co wiecej, dzisiaj zauwazylam, ze zostal rowniez usuniety blog Kasi 'Pokrojone Doprawione'.
Dla mnie jest to totalny bezsens i dalej nie moge w to uwierzyc. Wierze, ze wszystko sie wyjasni, a Bea i Kasia odzyskaja swoje blogi cale i zdrowe wraz ze wszystkimi emocjami jakie wlozyly w ich tworzenie.

Niestety taka sytuacja moze sie przytrafic kazdemu z nas (czego ani sobie ani Wam nie zycze!), wiec jesli ktos jest w stanie w jakikolwiek sposob Bei pomoc, doradzic, a nawet wesprzec Ja dobrym slowem bardzo prosze zeby z Nia sie skontaktowal pod nastepujacym adresem http://beawkuchni.blogspot.com
Niestety adresu do Kasi nie znam :(

Trzymajcie mocno kciuki zeby wszystko jak najszybciej sie wyjasnilo, a Dziewczyny wrocily do nas jak najszybciej!

Beo, Kasiu:*

Tuesday, 19 May 2009

Tartaletki z rabarbarem, białą czekoladą i kruszonką. Pyszne!




Co prawda mialam w planach inny wpis, ale ze wzgledu na pogode nie jestem w stanie zrobic dzisiaj ladnych zdjec, wiec z wpisu nici. A szkoda, bo chcialam zrobic dobra zupe i przylaczyc sie juz dzisiaj do Tygodnia z Ciecierzyca Agi. Nic to, poczekam na wiecej slonca. Zreszta zupa jest tak dobra, ze moge ja jesc nawet codziennie.

Dzisiaj za to kolejna slodkosc. Slodkosc z rabarbarem, ktora w koncu doczekala sie publikacji - tarta z rabarbarem, biala czekolada i kruszonka. Zdrowa, bo bez maki. Ale o kruszonce za chwile.
Za pierwszym razem upieklam owa tarte w duzej formie (23cm), ale ze mielismy Goscia wiec ja szybko zjedlismy. Teraz zdecydowalam sie wykorzystac mniejsze foremki z wyjmowanym spodem. I powiem Wam, ze ja takie malenstwa wole. Wygodniej sie je je :)

Kiedys na podobna tarte byl szal w Galerii Potraw. Ja ja ostatni raz widzialam na blogu Ptasi (Cos Niecos) o tu i szczerze mowiac wlasnie dzieki Ptasi ja zapamietalam. Pozniej podczas wizyty u Znajomych (tych od ktorych dostalismy piekna japonska serwetke), w jednej z ksiazek kucharskich znalazlam bardzo podobny przepis, ale z wykorzystaniem wlasnie rabarbaru. Przepis sfotografowalam i postanowilam wykorzystac. Mam nadzieje, ze AMA nie gniewaja sie na mnie, ze rzucilam sie na ich polke z ksiazkami kucharskimi jak nie powiem kto :)

Do oryginalnego przepisu dorzucilam wlasna kruszonke, ktora juz kiedys wyprobowalam i bardzo ja lubie. Mam nadzieje, ze Wam sie przepis spodoba.
Wiem ze ostatni wpis zrobilam wczoraj, a dzisiaj juz kolejny, ale moze sie skusicie poki jeszcze mozna rabarbar dostac.





Tartaletki z rabarbarem, biala czekolada i kruszonka
Na podstawie 'Book of Baking' by Sue Lawrence

Proporcje podaje na forme o srednicy 23cm

225g maki pszennej
25g drobnego cukru do wypiekow
115g niesolonego zimnego masla
1 jajko
1 lyzka smietany kremowki

750g rabarbaru pokrojonego na wieksze kawalki
2 lyzki soku wycisnietego z pomaranczy
50g cukru brazowego (dalam 20g)
115g bialej czekolady, schlodzonej i posiekanej na kawalki

75g zimnego masla
75g cukru brazowego
100g platkow owsianych (zwyklych)
1/2 lyzeczki mielonego kardamonu
1 lyzeczka przyprawy korzennej (bez maki)
szczypta cynamonu
szczypta imbiru

Na poczatku robimy ciasto. Make mieszamy z cukrem i dodajemy schlodzone maslo pokrojone na male kawalki. Siekamy nozem, az maslo zacznie laczyc sie z maka (kto ma dobry blender moze to zrobic w blenderze). Na koniec dodajemy jajko, lyzke smietany i bardzo szybko laczymy wszystkie skladniki tak, by powstala nam gladka kula. Owijamy ja folia i wkladamy na godzine do lodowki.

Po godzinie ciasto wyjmujemy, cienko rozwalkowujemy i wykladamy nim forme do tarty. Ponownie wstawiamy do lodowki na godzine. Piekarnik rogrzewamy do 190 st.C. Ciasto przykrywamy papierem do pieczenia, na papier wsypujemy groch ceramiczny i pieczemy przez 10 minut. Po tym czasie papier i groch zdejmujemy i tarte dopiekamy kolejne 5 minut. Studzimy.

W rondlu o grubym dnie umieszczamy rabarbar, cukier i sok z pomaranczy. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy nie dluzej niz 5(!) minut, od czasu do czasu mieszajac. Rabarbar nie moze nam sie rozpasc. Delikatnie odcedzamy na sitku, ale zachowujemy powstaly sok. Sok przelewamy z powrotem do rondla i redukujemy, az zostanie nam ok. poltorej lyzki syropu.

W duzej misce mieszamy platki z cukrem i przyprawami. Dodajemy kawalki zimnego masla i za pomoca rak robimy kruszonke.

Na schlodzony spod tarty wykladamy posiekana czekolade, na nia kawalki rabarbaru i polewamy zredukowanym sokiem. Calosc posypujemy kruszonka i pieczemy przez ok. 30 minut, az kruszonka bedzie zloto-brazowa.

Smacznego!

Uwaga – mniejsze tartaletki potrzebuja krotszego czasu pieczenia i mniejszej temperatury.


Monday, 18 May 2009

Ranginak, czyli perskie ciasto daktylowe




Z czym kojarzy Wam sie Persja? Mnie z perskimi dywanami,swiecidelkami i z kiczem. Mozna by jeszcze podciagnac pod to meskie swetry z wzorkami, ale jak zauwazyl Polowek, one byly tureckie. A czemu pytam o Persje? Juz tlumacze. W zeszlym tygodniu albo troszke wczesniej Margot vel Alcia spytala mnie, czy upieke z nia i z Tatter ciasto perskie, ktore znalazly na jednym ze blogow.
Przyznaje bez bicia - na poczatku przepis mnie przerazil, bo ja nie lubie zasmazek czy sosow zageszczanych maka. A tak mi sie to ciasto skojarzylo na pierwszy rzut oka - z zasmazka :D I prosze sie nie smiac, ale ja jestem na punkcie niektorych potraw przewrazliwiona. Ale zdecydowalam sie podjac wyzwanie rzucone przez Dziewczyny. I jak tylko sprobowalam pierwszy kawalek, bardzo niesmialo, pomyslalam "I'm in heaven!". Bo ciasto (chociaz trudno nazwac je ciastem) okazalo sie byc znakomite. Warstwy wspaniale sie dopelniaja, maki wcale nie czuc, a pistacje fajnie chrupia miedzy zebami. Nie wiem jak Was na Ranginak namowic, ale jak zrobicie to nie pozalujecie.
Jedna wazna rzecz - nalezy uzyc sporo cukru pudru z przyprawami i dac im porzadnie wsciaknac w mase (szczegoly ponizej). Aha i odradzam zastepowanie cukru i pszennej maki innymi dobrami, bo ciasto bedzie ciezkie i malo kruche, a o to w tym wszystkim chodzi :)

Poniewaz (jak wspomnialam wyzej) mnie Persja kojarzy sie miedzy innymi z kiczowatymi swiecidelkami, w takiej tez tonacji utrzymane sa moje zdjecia.

Ala jest 'w terenie', wiec przepis u siebie zaprezentuje jak tylko do nas wroci. Tutaj mozna zerknac na cudo Tatter.
Dziewczyny dziekuje za wspolne pieczenie :*




Perskie ciasto daktylowe (Ranginak)
Na podstawie New Food of Life: Ancient Persian and Modern Iranian Cooking and Ceremonies

1 szklanka orzechow wloskich, pokrojonych na mniejsze lub wieksze kawalki
3 szklanki wypestkowanych daktyli
1.5 szklanki pszennej maki (240g)
1 szklanka niesolonego masla (230g)
1 lyzeczka mielonego cynamonu
1/2 lyzeczki mielonego kardamonu (po mojemu moga byc ziarenka wydlubane)
1/2 szklanki cukru pudru
1 szklanka mielonych pistacji, niesolonych

Rozgrzewamy patelnie i prazymy orzechy na srednim ogniu przez 3-5 minut. Studzimy. Do kazdego daktyla wkladamy po kilka kawalkow orzechow. Zajecie pracochlonne, ale sie oplaca, jak napisal autor. Moze i sie oplaca ja sobie dalam spokoj po pierwszym daktylu.

W osobnym, duzym rondlu stapiamy maslo i make (mieszajac by pozbyc sie grudek) i gotujemy na srednim ogniu przez 10-15 minut. Masa ma miec karmelowy kolor. Na poczatku bedzie ona miala konsystencje gestej masy, ale pod koniec gotowania zamieni sie w miare plynny karmel. Przypis autora mowi, ze chociaz masa wyglada jak karmel to smakuje obrzydliwie - autor oblizal lyzke i mial wyrzucic calosc do kosza bo bal sie, ze calosc bedzie ohydna. Dlatego tez zabrania lizania lyzki!

Na forme do tarty o srednicy 23 cm (u mnie cztery mniejsze formy) rozsmarowujemy 1/3 garacej masy. Na to rozkladamy pojedyncza warstwe daktyli nadzianych orzechami (uwaga zeby sie nie poparzyc!). Ja rozlozylam najpierw warstwe orzechow, a pozniej warstwe daktyli przekrojonych wzdluz na pol. Daktyle ulozyc w rownych rzedach ciasno obok siebie. Na nie wylozyc pozostale 2/3 masy i calosc wyrownac wypukla strona lyzki (przyp Polki - lyzke mozna potrzymac we wrzacej wodzie wtedy ladnie sie nam masa wyrowna).

W malej misce wymieszac cynamon, kardamon i cukier puder. Za pomoca lyzki posypujemy ta mieszanka wierzch naszego ciasta i delikatnie wciskamy ja w mase. Nie nalezy sie martwic, bo cukier zacznie w mase wsiakac i nie bedzie sypki.

Ostatecznie ciasto posypujemy mielonymi postacjami rowniez lekko wciskajac je dociskajac. Zostawiamy do ostygniecia i kroimy na male kwadraty ostrym nozem.

Przypis autora: Ciasto bedzie bardzo bardzo kruche, wiec jesli sprobujemy wziac w rece skonczy sie to klatastrofa. Pokrojone kwadraty mozna przechowywac w lodowce albo w zamknietym pojemniku. Daktyle sa bardzo slodkie i ciagnace sie, ale ich smak wspaniale komponuje sie z chrupkimi orzechami w nich ukrytymi (nie u mnie:)) Cynamon i kardamon wspaniale dopelniaja calosc, a pistacje daja wspanialy kolor, teksture i delikatny posmak.

Smacznego!

PS

Tutaj znalazlam fajna strone z przelicznikiem miar i wag


Sunday, 17 May 2009

Weekendowa Piekarnia #31 - Cebularze i pasztet z wędzonej makreli z sosem chrzanowym




Jednym okiem zerkajac na Roberta Gorskiego i KMN, a drugim okiem na komputer czy aby przypadkiem kolejny raz sie nie zawiesi, probuje napisac post, ktory pisac zaczelam dwie godziny temu. Niestety komputer najadl sie chyba szaleju, bo nijak nie da sie z nim dzisiaj wspolpracowac :(




Cebularze zamojskie lub lubelskie jak kto woli :)

Ciasto

7g suszonych drozdzy
1 lyzka cukru
1/2 kg maki pszennej chlebowej
1 szklanka mleka koziego
1 jajko
1 lyzeczka soli
6 dag masla niesolonego, roztopionego

Cebulka z makiem

2 lyzki czubate maku
2 wielkie cebule pokrojone w gruba kostke
szczypta soli
2 lyzki oleju

Cebule do cebularzy przygotowujemy na dzien, dwa przed pieczeniem. Pokrojona w kostke cebule obgotowujemy chwilke we wrzatku i odcedzamy. Goraca wrzucamy do sloika, posypujemy makiem i sola i wlewamy olej. Sloik zakrecamy i wstrzasamy, by wszystko sie dokladnie wymieszalo. Po ostygnieciu wkladamy do lodowki. Dzieki takiemu potraktowaniu cebula jest slodka i miekka

Drozdze mieszamy z cukrem, 2 lyzkami maki i czescia cieplego mleka. Pozostawiamy do wyrosniecia.
Rozpuszczamy w garnku margaryne z reszta mleka. Wyrosniety rozczyn i cieple mleko z margaryna dodajemy do maki z sola. Jajko roztrzepujemy za pomoca widelca i dodajemy do pozostalych skladnikow zostawiajac troche na posmarowanie brzegow cebularzy (okolo lyzki).
Wyrabiamy ciasto tak, aby odstawalo od reki, w razie potrzeby dodajemy make. Nastepnie pozostawiamy do wyrosniecia az podwoi objetosc.
Ciasto dzielimy na 8 czesci. Kazda czesc walkujemy na okragle placki. Brzegi plackow smarujemy pozostawionym jajkiem. Następnie kladziemy porcje cebuli, rozkladajac ja rownomiernie po calym placku. Zanim wstawimy do goracego piekarnika, poczekajmy chwilke, aż znow podrosna.
Pieczemy w 200 stopniach do momentu, az cebularze sie zarumienia.





Pasztet z wedzonej makreli z sosem chrzanowym

Pasztet

25g masla niesolonego, roztopionego
skorka otarta z polowy duzej cytryny
160g wedzonej makreli
1 szczypior z malymi cebulkami

Sos chrzanowy

15g masla j/w
1 lyzeczka sosu chrzanowego
1 lyzeczka posiekanej natki pietruszki

Roztopione maslo, skorke otarta z cytryny, makrele (skora i osci usuniete) i szczypior wrzucamy do blendera i miksujemy na gladka mase. Przekladamy do malej miseczki i lyzka wyrownujemy wierzch.
W rondelku topimy maslo przeznaczone na sos, dodajemy sos chrzanowy i mieszamy. Dodajemy posiekana natke pietruszki, mieszamy i delikatnie wykladamy na mase rybna.
Delikatnie wciskamy kilka lisci natki i posypujemy grubo zmielonym czarnym pieprzem. Wkladamy do lodowki najlepiej na noc. Podajemy z chlebem (cebularzem:)) i sosem chrzanowym.

Smacznego!





Wednesday, 13 May 2009

Weekendowa Piekarnia #31 - Chleb z płatkami owsianymi i jabłkami




Za oknem cudowne slonce! Az chce sie wstawac wczesniej i robic wpisy, zamienic dwa slowa na skype, szykowac sie do pracy (no moze to ostatnie to nie tak z wlasnej nieprzymuszonej woli). Jest cudnie! A ciesze sie, bo tutaj na polnocy Anglii pogoda potrafi zmieniac sie nawet kilka razy dziennie.
Chyba zaraz wezme komputer i pojde na balkon konczyc ten wpis :)

Dzisiaj krotka foto-relacja dla tych, co zdecydowali sie upiec chleb z Weekendowej Piekarni #31 oraz dla tych, ktorzy byc moze nie sa tego pewni. Chleb jest pyszny! Ma chrupiaca skorke, wilgotny (ale nie mokry), dziurkowany miazsz. Wspaniale sie kroi, a jak smakuje! Ja uzylam zakwasu zytniego (z lenistwa), ale mysle ze to dodalo fajnego kwaskowatego smaku. Jak juz wspomnialam w poprzednim wpisie, 50g wody to IMO za duzo, bo przy wyrabianiu musialam dosypac dwie spore garsci maki. Ale eksperci Wam powiedza, ze to zalezy od rodzaju maki i hydracji zakwasu i dobrze jest wode dodawac partiami :)

Przepraszam za male opoznienie, bo zdjecia obiecalam dodac wczoraj, ale co sie odwlecze, to nie uciecze.

Jeszcze raz goraco namawiam Was do pieczenia tego chleba (przepis tutaj- naprawde warto!










PS
Jest 13:35, slonca nie ma juz od dwoch godzin, jest zimno i szaro i zanosi sie na deszcz...


PS2
Jest 16:25, znowu swieci slonce i nie pada :)

Tuesday, 12 May 2009

Weekendowa Piekarnia #31 - Zaproszenie, czyli najlepsze cebularze można kupić tylko w Zamościu!


Wielkimi krokami zbliza sie kolejny odcinek Weekendowej Piekarni, ktorej przedstawiac nie trzeba. Pomyslodawczyn calego przedsiewziecia tez przedstawiac nie trzeba :)
Tak sie sklada, ze Margot vel Alcia powierzyla mi po raz kolejny prowadzenie kolejnego odcinka. A jest to juz odcinek 31! Liczba wymarzona dla mnie, bo tyle lat liczy sobie Polowek :) Nad wyborem przepisow dlugo nie myslalam, bo mialam je gotowe juz od dawien dawna. No to jedziemy!

Pierwszy przepis pochodzi z tej strony i jest to proba odtworzenia
najsmaczniejszych na swiecie cebularzy zamojskich (mozna by rzec lubelskich, ale dla mnie zawsze pozostana one zamojskie i juz). Pewnie niewiele osob wie, ze Zamosc to moje rodzinne i ukochane miasto. Bardzo lubie tam wracac, chociaz wydaje sie byc opuszczone i zapomniane. No ale nie o tym mialo byc!
Cebularze, na ktore chce Was namowic, kiedys mozna bylo kupic tylko w sklepach Spolem. Potem pojawily sie 'czerwone budki' z pieczywem, mniejsze sklepy osiedlowe i supermarkety. I co? I zaczely sprzedawac podrobe moich ukochanych cebularzy! Inne ciasto, inny smak. No nie to po prostu. Dla zainteresowanych podpowiem jak je rozrozniac :) Te prawdziwe cebularze sa wieksze i gladkie od spodu. Te podroby sa male, niewypieczone i maja charakterystyczne kropeczki jakby byly pieczone na dziurkowanej blaszce - to tych nie kupujcie jesli Zamosc kiedys odwiedzicie.
Aha, cebularze najlepiej smakuja grubo posmarowane maslem. Aga z Zapiecka powinna cos o tym wiedziec, bo jak sie dobrze przyjrzycie jej zdjeciom to powinniscie cebularze dostrzec :)

'Pierwowzorem Cebularza był okrągły placek z ciasta pszennego, wypiekany na obszarze obecnego Bliskiego Wschodu już przed wiekami. Kroniki piszą, że pierwsze chleby miały kształt okrągłego placka wypiekanego z ciasta pszennego, co więcej w wielu Krajach Bliskiego Wschodu ta forma wypieku utrzymała się do dziś. Do Polski placki przywędrowały w okresie sprowadzenia Żydów przez króla Kazimierza Wielkiego. Wspólne życie obok siebie dwóch narodów, Polskiego i Żydowskiego pozwoliły na współpracę gospodarczą i wpłynęły na wzajemne przenikanie.'

Zrodlo: Restauratorzy lubelscy

Cebularze

5 dag drozdzy swiezych (tutaj uwaga od Alci vel Margot - 2dag drozdzy wystarcza, Ona tyle uzyla i cebularze wyszly pyszne)
1 lyzka cukru
1/2 kg maki (najlepiej krupczatki)
1 szklanka mleka
1 jajko
1 lyzeczka soli
6 dag margaryny
1 kg cebuli
3 czubate lyzki maku

Drozdze mieszamy z cukrem, 2 lyzkami maki i czescia cieplego mleka. Pozostawiamy do wyrosniecia.
Rozpuszczamy w garnku margaryne z reszta mleka. Wyrosniety rozczyn i cieple mleko z margaryna dodajemy do maki z sola. Jajko roztrzepujemy za pomoca widelca i dodajemy do pozostalych skladnikow zostawiajac troche na posmarowanie brzegow cebularzy (okolo lyzki).
Wyrabiamy ciasto tak, aby odstawalo od reki, w razie potrzeby dodajemy make. Nastepnie pozostawiamy do wyrosniecia az podwoi objetosc.
Gdy ciasto rosnie, przygotowujemy cebule - kroimy ja w kostke i podsmazamy na oleju do uzyskania zlotego koloru. Do cieplej jeszcze, ale juz zdjetej z ognia cebuli wsypujemy mak oraz doprawiamy sola i pieprzem.
Ciasto dzielimy na 12 czesci. Kazda czesc walkujemy na owalne placki. Brzegi plackow smarujemy pozostawionym jajkiem. Następnie kladziemy porcje cebuli, rozkladajac ja rownomiernie po calym placku. Zanim wstawimy do goracego piekarnika, poczekajmy chwilke, aż znow podrosna.
Pieczemy w 200 stopniach do momentu, az cebularze sie zarumienia.

Przepis na przygotowanie cebulki na cebularze zdobyty w jednej z lubelskich piekarni, gdzie cebularze wypieka sie „od zawsze”

2 lyzki czubate maku
2 wielkie cebule pokrojone w gruba kostke
szczypta soli
2 lyzki oleju

Cebule do cebularzy przygotowujemy na dzien, dwa przed pieczeniem. Pokrojona w kostke cebule obgotowujemy chwilke we wrzatku i odcedzamy. Goraca wrzucamy do sloika, posypujemy makiem i sola i wlewamy olej. Sloik zakrecamy i wstrzasamy, by wszystko sie dokladnie wymieszalo. Po ostygnieciu wkladamy do lodowki. Dzieki takiemu potraktowaniu cebula jest slodka i miekka.

Drugi przepis pochodzi z ksiazki 'The handmade loaf', ktorej autorem jest Dan Lepard. O ksiazce tej pisalam juz tutaj, wiec dodam tylko, ze moim zalozeniem jest upieczenie wszystkich prezentowanych w niej przepisow i zamierzam Was wciagnac do tej zabawy :) Jak chleb wyglada mozecie zobaczyc tu u Tatter - Ona chyba upiekla juz wszystko, co mozna bylo upiec :o) Dzisiaj przepis na chleb pszenny, ale z niecodziennymi dodatkami - z jablkiem i platkami owsianymi.
Platki nadaja chlebowi sprezystosci oraz wilgotnosci dzieki czemu chleb pozostanie swiezy nawet kilka dni. Chleb smarujemy glazura z jajka, ktora jak napisal Pan D Lepard, mozna zrobic na dwa sposoby:

1. Mozna uzyc samego zoltka wymieszanego wagowa z taka sama iloscia wody i szczypta soli, co nada chlebowi bardzo ciemnego koloru.
2. Mozna uzyc calego jaka roztrzepanego z niewielka iloscia mleka wtedy nasz bochenek bedzie zloto-brazowy.

Ja chleb upieklam juz wczoraj, zeby przepis sprawdzic i jest super prosty! Nastepnym razem dodam jednak mniej wody (moze 30g), bo przy wyrabianiu musialam dosypac dwie spore garsci maki. Postaram sie zdjecia wkleic dzis poznym wieczorem.

Chleb z platkami owsianymi i jablkami

50g platkow owsianych (takich na owsianke, nie moga byc to platki blyskawiczne)
100g wrzacej wody
200g startych jablek
50g wody (20 st.C)(Kochani tak jak napisalam juz dwa razy, ale powtorze 50g wody to IMO za duzo, bo przy wyrabianiu musialam dosypac dwie spore garsci maki. Ale eksperci Wam powiedza, ze to zalezy od rodzaju maki i hydracji zakwasu i dobrze jest wode dodawac partiami)
100g zakwasu pszennego
3/4 lyzeczk swiezych drozdzy (lub 1/4 lyzeczki drozdzy suchych lub instant)
250g maki chlebowej pszennej
3/4 lyzeczki soli
jajko
platki do posypania bochenka (opcjonalnie)

Platki zalewamy wrzaca woda, mieszamy i zostawiamy do ostygniecia.
W misce mieszamy starte jablka, wode, zakaws i drozdze. Jesli ktos uzywa drozdzy suchych nalezy je uprzednio rozpuscic w cieplej wodzie i zostawic na 10-15 minut (aktywaja drozdzy). Calosc wymieszac i dodac namoczone platki.
W drugiej misce wymieszac make i sol.
Polaczyc sypkie skladniki z mokrymi i calosc wymieszac, az skladniki polacza sie. Przykryc i zostawic na 10 minut.
I teraz albo mozemy ciasto wyrobic metoda Pana Lepard'a albo zapraszam do Tatter :)
Na lekko naoliwiony blat wyjmujemy ciasto i wyrabiamy przez 10 sekund. Formujemy kule i wkladamy do czystej, lekko naoliwionej miski na 10 minut. Po tym czasie ponownie wyjmujemy na blat, zagniatamy i wkladamy do miski. Przykrywamy folia i zostawiamy na 1-2 godziny w cieplym miejscu - ciasto ma podwoic objetosc. Mozna ciasto zlozyc raz w trakcie rosniecia. Ja zpomnialam.
Po tym czasie ciasto odgazowujemy, formujemy podluzny bochenek, wkladamy do koszyka zlaczeniami do gory, przykrywamy folia i zostawiamy na 1,5 godziny.
Piec nagrzewamy do 210 st.C. Gdy chleb podwoi swoja objetosc, przenosimy go na omaczona lopate, nacinamy i smarujemy glazura z jajka. Zsuwamy na nagrzany kamien i pieczemy 30 minut. Po tym czasie zmniejszamy temp. o 190 st.C i pieczemy kolejne 15-20 minut. Chleb ma byc bardzo rumiany i popukany od spodu wydac gluchy odglos. Studzimy na kratce.


Zatem zapraszam do przestudiowania przepisow i goraco namawiam do pieczenia!

Monday, 11 May 2009

Weekendowa Cukiernia #3 - Podsumowanie



Kochani Blogowicze i Kochane Blogowiczki!

Nasza Weekendowa Cukiernia Vol.3 dobiegla konca :) Nawet nie wiecie jak bardzo, bardzo jestem dumna. A dlaczego? Zobaczycie jak tylko wkleje liste zacnych osobek, ktore zdecydowaly piec Drozdzowe ciasto z brzoskwiniami i kruszonka, ktore wybrala dla nas Alcia - nasza Gospodyni minionego odcinka.

Serdecznie wszystkim dziekuje za udzial w zabawie i jak zwykle zachecam do wspolnego pieczenia :)

Gospodynia kolejnej Cukierni jest Karolcia, ktora na dniach zdradzi nam przepis na... No wlasnie ciekawe na co? :) Juz dzis razem z Nia zapraszam do zabawy!

A w Weekendowej Cukierni #3 udzial wzieli (kolejnosc alfabetyczna):


Atinka i Jej blog Tak sobie pichce...

Edysia i Jej blog Przy kuchennym stole

Joanna wraz z Rodzina i Ich blog Notatki kulinarne

Kass i Jej blog Smaki i aromaty

Konsti i Jej blog Apparecchiamo

Krokodyl i Jej blog Pomarancza i Imbir

Kuba i Jego blog Kuba pichci

Mafilka i Jej blog Zaczynam kucharzenie

Majanka i Jej blog Majanowe pieczenie

Margot vel Alcia i Jej blog Kuchnia Alicji

Tatter i Jej blog Palce lizac

Zawszepolka czyli ja i moj blog Around the kitchen table


Jeszcze raz dziekuje wszystkim za udzial w Cukierni i do zobaczenia nastepnym razem! A jesli kogos pominelam to z gory przepraszam i prosze o maila.

Saturday, 9 May 2009

Weekendowa Cukiernia #3 oraz moje wielkie małe święto - Rocznica.




Kolejny (dwu)weekend i kolejna Weekendowa Cukiernia dobiega konca. Alcia, Gospodyni tego odcinka wynalazla (ja nie wiem jak Ona to robi) przepis na super proste, super szybkie i super pyszne ciasto. Kilka osob (a jest nas coraz wiecej z czego jestem bardzo, bardzo dumna) skusilo sie na nie i bardzo im smakowalo, wiec jesli ktos sie jeszcze waha, to z calego serca namawiam do pieczenia. Ja upieklam je wczoraj wieczorem (z malymi przygodami... Beo budyn byl w Tesco:D ) i dzisiaj na sniadanie nasze brzuchy dostaly po kawalku (a raczej kawale) fantastycznego ciasta.
Przyznam, ze nie bylam pewna reakcji Polowka, bo On za budyniem nie przepada, ale teraz wiem, ze nie bylo czego sie bac. Troche przez przypadek, a troche z premedytacja zamienilam budyn waniliowy na czekoladowy :) Tak to jest jak dwoch czekoladozercow sie zejdzie i zamieszkaja pod jednym dachem. Mowie Wam czekoladowy zawrot glowy!
Ciasto doslownie rozplywa sie w ustach... Klaniam sie w pas Ala!

I chcialam podzielic sie z Wami czyms jeszcze. Tak sie sklada, ze w ten weekend przypada rowniez wazna dla mnie rocznica (przesunieta ze wzgledu na urlop oraz wczesniejszy wyjazd do Paryza).
Kochani rok temu, 21 kwietnia upieklam swoj pierwszy chleb na zakwasie! A wszystko zaczelo sie od Weekendowego Pieczenia, ktore to zaaranzowaly: Cipcipkurka, Ptasia i Jswm na Galerii Potraw.
Dziewczyny bardzo Wam dziekuje, bo uczestnictwo w Waszej zabawie okazalo sie byc dla mnie momentem przelomowym.
Ilez ja mialam obaw! Ilez strachu, ze sie nie uda, ze sie zepsuje (zakwas na zur psuje mi prawie zawsze), ze sobie nie poradze. Nie mialam pojecia o czym pisaly dziewczyny we wspomnianym wyzej watku. Zakwas? Zaczyn? Ciasto wlasciwe?
Z pomoca przyszly mi dwa fantastyczne blogi - blog Mirabbelki oraz Piekarnia Tatter.
Dziewczyny bardzo Wam dziekuje, ze zgodzilyscie sie udostepnic mi swoja wiedze. Bez Waszych blogow tkwilabym w tym samym miejscu co rok temu. A tak 21-go kwietnia wyjelam z piekarnika swoj pierwszy chleb. Jaka ja bylam dumna! Jak on pieknie pachnial! I wiem, ze byl koslawy, pekniety (zbyt krotko wyrastal) i lekko suchy (nie mialam wagi, a skladniki odmierzalam miarka), ale byl. Moj wlasny domowy chleb na zakwasie.
Teraz bogatsza o wiedze i techniki przydatne w pieczeniu chleba moge smialo powiedziec, ze ten rok dal mi wiele ;) I zdaje sobie sprawe, ze wciaz wiem malo, ze jeszcze duzo przede mna, ale dzis rozpiera mnie duma i ogromna radosc. A pieczywo sklepowe niech sie wypcha :)

Dziekuje wszystkim za slowa otuchy, za wsparcie i wieczorne pogaduchy.

Dziekuje Polowkowi, ktory nie szczedzi dobrego slowa, ale potrafi tez konstruktywnie skrytykowac :)

Dziekuje swoim bliskim za doping.

Przede wszystkim dziekuje Mamie, za to, ze zarazila mnie swoja pasja do gotowania.

A dzis przedstawiam Wam swoj pierwszy bochenek oraz bochenek, ktory upieklam wczoraj wg tego samego przepisu, ale z malymi zmianami. Jak widac nadal mam problem z przypilnowaniem czasu wyrastania chleba foremkowego, ktory mi zawsze lekko przerasta i opada podczas pieczenia :)

A do swietowania idealnie nadaje sie ciasto Ali z Weekendowej Cukierni #3 oraz szklanka smoothie prosto z japonskiej restauracji Wagamama.

Zapraszam!





Drozdzowe ciasto z brzoskwiniami z kruszonka - Weekendowa Cukiernia #3

Ciasto

210g maki pszennej
40g maki orkiszowej razowej
100g mleka koziego, cieplego
25g cukru
50g rotopionego masla
7g suszonych drozdzy
3g soli

Nadzienie

2 male puszki brzoskwin (250g owocow)

Budyn czekoladowy

1 budyn czekoladowy w proszku
350ml mleka koziego
8 lyzek soku z brzoskwin

Kruszonka

75g zimnego masla
75g cukru brazowego
100g maki pszennej
1 szczypta soli
50g patkow migdalow

Drozdze rozpuscic w cieplym mleku i odstawic w cieple miejsce na 15 minut (aktywacja drozdzy). Dodac pozostale skladniki (oprocz soli) i recznie wyrobic elastyczne i gladkie ciasto. Pod koniec dodac sol i wyrabiac jeszcze chwile.
Ciasto przelozyc do lekko naoliwionej miski, przykryc i zostawic na 1 godzine.
Budyn ugotowac w 350 ml mleka zgodnie z instrukcja na opakowaniu. Dodac sok z brzoskwin, wymieszac i ostudzic (tu drobna uwaga - radze sprawdzic date przydatnosci do spozycia - ja nie sprawdzilam, budyn byl lekko przeterminowany i rozwarstwil sie
na czesc stala i plynna... Musialam zlac go z ciasta i lekko osuszyc je recznikiem papierowym, jednoczesnie wyciagajac Polowka na nocny spacer w poszukiwaniu nowego budyniu).
Po godzinie ciasto rozwalkowac na krazek o szerokosci 23cm. Tortownice lekko posmarowac oliwa i przelozyc ciasto (ja zrobilam boki lekko wyzsze). Na ciescie rozsmarowac budyn i zostawic na 30 minut.
Aby przygotwac kruszonke nalezy wymieszac cukier z maka i sola. Dodac zimne maslo pokrojone na male kawaleczki i wgniatac, az zrobi sie kruszonka. Dodac platki migdalowe.
Brzoskwinie pokroic w osemki i rozlozyc na budyniu. Calosc posypac kruszonka i piec w nagrzanym piekarniku w 200st.C przez ok. 25-30 minut.





Chleb ukrainski (na podstawie przepisu z Galerii Potraw, oryginalnego zrodla autorka watku nie podala)

Zaczyn

150g aktywnego zytniego zakwasu
450g wody
60g mieszanych otrebow

Ciasto wlasciwe

caly zaczyn
250g maki zytniej razowej
150g maki pszennej
1/2 lyzki soli morskiej

W duzej misce wymieszac zakwas z woda. Dodac otreby, przykryc folia i zostawic na noc w temperaturze pokojowej.
Na drugi dzien wymieszac zaczyn z pozostalymi skladnikami i za pomoca miksera wyrobic luzne ciasto i przelozyc do blaszki wysmarowanej olejem i wysypanej otrebami.
Blaszke wlozyc do torebki foliowej i odstawic w cieple miejsce do podwojenia objetosci. Pilnowac, aby nie przeroslo, co jak widac mi sie zdarzylo :) Czas wyrastania zalezy od mocy zakwasu - u mnie chleb rosl nieco ponad 3 godziny.
Piekarnik nagrzac do temperatury 210 st.C, scianki popryskac woda i wstawic chleb. Piec 30 minut, po czym zmniejszyc temperature do 190 st.C i piec kolejne 20 minut.
Popukac chleb od spodu i w razie koniecznosci dopiec chwile bez formemki.


Zdjecie z archiwum z dnia 21/04/2008


Zdjecie zrobione dzisiaj


Banana, pear, honey & lime smoothie (na podstawie ksiazki 'Wagamama. Ways with noodles' by Hugo Arnold)

1 dojrzaly banan, obrany
2 gruszki, obrane, gniazda nasienne usuniete
1 limonka, obrana
2 lyzeczki plynnego miodu
1 szklanka nieslodzonego soku jablkowego (dodalam od siebie)

Wszystkie skladniki umiescic w blenderze i uzywajac funkcji 'pulse' zmiksowac calosc. Podawac natychmiast.

Smacznego!