
Czy ktos z Was zna i pamieta nieistniejacy juz kabaret Potem? Ja znam. I pamietam. Nieskromnie dodam, ze wiekszosc skeczy tego kabaretu znam na pamiec. Tak samo moja starsza Siostra D. Czasami bezwiednie rozmawiamy ze soba wlasnie skeczami. Biedny ten, kto nie wie o co nam chodzi :)

Ale wracajac do samego kabaretu. Wspominam o nim dzisiaj, bo od rana chodzil mi po glowie jeden z ich skeczy. Chodzil mi po glowie do tego stopnia, ze potrzebowalam ten skecz komus wyrecytowac, wiec calkiem nieumyslnie [ ;) ] zbudzilam wczesniej Polowka i powtorzylam mu moja ulubiona czesc. Pewnie mnie za to dzisiaj nienawidzil, ale i tak musial kiedys wstac, prawda?
Pamietam ze pierwszym programem kabaretu Potem jaki obejrzalam kilkanascie lat temu, byly ‘Bajki dla potluczonych’. Wciaz mam w pamieci obraz swojej fascynacji i smiechu, ze az brzuch bolal :) Na szczescie mielismy wtedy odtwarzacz video, wiec nagralysmy sobie z Siostra ten program na kasete i ogladalysmy srednio raz w tygodniu. Kaseta do dzisiaj lezy w domu u Rodzicow, a ja mam plan przegrac sobie jej zawartosc na plyte DVD (jeszcze nie wiem jak to zrobie, ale zrobie).
I wlasnie z ‘Bajek (...)’ pochodzi skecz Czerwony Kapturek, ktory rano nastawil mnie bardzo pozytywnie na dzisiejszy dzien. A co tam podziele sie nim z Wami :)
Czerwony Kapturek: (śpiewa)
Muszę do babci, bo babcię o!
lubię od stóp aż do głowy.
Całemu światu wyśpiewam to,
tylko nie powiem wilkowi!"
Wilk: (pojawia się bez korony i bez uprzedzenia) A czego mi nie powiesz, Czerwony Kapturku?
Czerwony Kapturek: A tego, że idę do babci!
(dryń)
Wilk: A dlaczego mi nie powiesz?
Czerwony Kapturek: Bo babcia jest dobra! A ty, wszystko co dobre zaraz byś jadł...
Wilk: Nie wszystko! Tu mam dobry bilet autobusowy. Nie zjedzony! Dam ci go, jeśli mi powiesz gdzie mieszka babcia i z czym najlepiej smakuje.
Czerwony Kapturek: Nigdy ci nie powiem, że babcia mieszka pod numerem drugim!
(DRYŃ)
Wilk: To powiedz chociaż gdzie jest numer drugi...
Czerwony Kapturek: NIE POWIEM! ...ale mogę pokazać. (pokazuje)
(DRRRR!!!)
Wilk: To ja już polecę! (leci)
Czerwony Kapturek: Ja jestem jakaś dziwna. Chociaż nic wilkowi nie powiedziałam, czuję się jak kapuś...
Kabaret Potem przestal istniec wraz z dniem 1 lipca 1999. 28 czerwca w Zielonej Gorze odbyl sie pozegnalny występ kabaretu. Zainteresowanych zapraszam na na ta strone, z ktorej pochodzi zdjecie oraz fragment skeczu o Czerwonym Kapturku.
A wracajac do tytulu posta. Skoro jagody beda potem to dzisiaj ostatni wpis z truskawkami w roli glownej. W srode gdy wychodzilam z londynskiego oddzialu biura i kierowalam sie w strone stacji kolejowej Euston, zatrzymalam sie przy ulicznym straganie pelnym truskawek i czeresni. Kupilam i truskawki i czeresnie. Czeresnie zjedlismy w domu od reki, a truskawki postanowilam wykorzystac do rzeczy mniej przyziemnych. W domu lezalo sobie mango, a w szafce puszka mleka kokosowego. I wyszedl mi koktajl. Pyszny koktajl. Niestety nie podam tym razem zrodla przepisu, bo go nie ma. To taka radosna tworczosc wlasna.

Koktajl truskawkowy z mango, kardamonem i mlekiem kokosowym
ok. 400g truskawek
1 dojrzale mango
1 puszka mleka kokosowego
cukier trzcinowy
kilka ziarenek zielonego kardamonu
odrobina miodu
kilka kropel soku z limonki
Obrane i pokrojone na kawalki mango, truskawki i cukier wrzucamy do blendera. Miksujemy na puree. Dodajemy mleko kokosowe, kardamon, miod i sok z limonki. Ponownie miksujemy.
Podajemy schlodzone.
Smacznego!
PS
Jutro wczesnie rano jedziemy do Londynu i wrocimy w poniedzialek w nocy. Niestety nie bede miala dostepu do internetu wiec na wszystkie wiadomosci od Was odpowiem we wtorek :) Zycze wszystkim udanego weekendu!












































