Wednesday, 28 October 2009

WC + WP = WNM




Puk puk... nadszedł czas na podsumowanie minionego odcinka WC.
Dziękuję wszystkim za nadesłane linki – bez nich pewnie nie miałabym co podsumować.
Trochę się obawiałam, jak WC sobie poradzi z Dyniową zabawą Bei , ale dała radę. Znalazło się kilka osób, które się do WC przyłączyły i upiekły jedną z propozycji Jul – naszej Godspodyni.

Kurczę, dziwnie mi się pisze, gdy tak naprawdę minęło sporo czasu odkąd próbowałam zebrać myśli w post.

Będzie krótko, za to bardziej zdjęciowo.

Podsumowując:

WC #15

Gospodarz: Jul

Przepisy: Szwedzki chrupki tort migdałowy (naturalnie bezglutenowy) & Kwadraty cytrynowe

Piekły:

Agatka

Aklat

Alcia

Andzia

Beolha

Joanna

Jul & Jul

Fellunia

Krokodyl

Mafilka

Majanka

Majka

Michaszka

Viri


WC #16

Gospodarz: Gosi@

Przepisy: Ciasto dyniowe z żurawiną i orzechami & Czekoladowe babeczki z gruszkami i imbirem



Ala przepraszam za opóźnienie, ale dołączam się do WP #48, której opuścić nie mogłam, bo:

1) po pierwsze to WP
2) po drugie przepisy pochodzą ze strony Mistrzyni Mirabbelki
3) po trzecie jeden z nich to przepis na mój ulubiony Francuski chleb wiejski prosto od Mistrza Hamelmana
4) po czwarte Atinka nam gospodarzyła :)
5) po piąte WC + WP = WNM :)

Dodam tylko, że podłuzny bochenek jest konsumowany w Londynie, a okrągły kończy swój żywot w moim brzuchu.

Francuski chleb wiejski
Źródło: Strona Mirabbelki – Chelb.info







Zaczyn

30g zakwasu
140g maki pszennej
10g maki żytniej
90g wody

Ciasto chlebowe

800g mąki pszennej
50g maki żytniej
450g wody
1 łyzka soli
270g zaczynu jw

Z tej ilości składników wychodzi ogromny, wiejski bochen. Aby otrzymać mniejszy można składniki podzielić na pół, pamiętając jednak, że do zakwaszenia zaczynu potrzebne jest zawsze nie mniej niż 2 łyżki zakwasu (20-25g).
Składniki zaczynu wymieszać, odstawić przykryte na 12-14 godzin w temperaturze pokojowej.
Następnego dnia wymieszać mąkę z wodą do całkowitego połączenia składników. Odstawić w przykrytej misce na ok. 1 godzinę.
Dodać sól, jeszcze raz krótko zagnieść i połączyć z zaczynem. Zagniatać przez kilka minut, ewentualnie skorygować jeszcze ilość mąki lub wody; ciasto powinno być średnio ścisłe.
Ciasto powinno odpoczywać przykryte ok. 2 do 2,5 godzin. W trakcie odpoczynku, kilkakrotnie w odstępach czasowych co ok. 60 minut należy je odgazować, aby uzyskać gładką i równą powierzchnię. W tym celu rozpłaszczamy kulę ciasta lekko uderzając w jego powierzchnię, następnie z każdej strony zawijamy na szerokość ok. 1/3 płat ciasta do środka . W ten sposób napinamy dolną część, która potem będzie tworzyła wierzch bochenka
Uformować jeden duży bochenek (bądź dwa małe) i włożyć go (zlepieniem do góry) do koszyka do wyrastania. Czas wyrastania ok. 2 do 2,5 godzin w temperaturze pokojowej. W chłodzie (10st.C) można ten czas przedłużyć do 8 godzin, w lodówce (ok. 6st.C) do 18 godzin.
Przed włożeniem do pieca zalecana jest próba, czy chleb jest dobrze wyrośnięty. Kiedy po naciśnięciu palcem ciasto wraca natychmiast do pierwotnego kształtu jest jeszcze za wcześnie; gdy potrzebuje trochę czasu zanim wyrówna się jego powierzchnia jest gotowe do pieczenia.
Chleb wyjąć, delikatnie odwrócić, kilkakrotnie naciąć.
Piec w lekko naparowanym piekarniku w temperaturze 240st.C ok. 35-45 minut.




Jeśli chodzi o WC#15 to jak zwykle porwalałam sie na walkę z wiatrakami. Kiedyś wspominałam, że pieczenie bezy to dla mnie magia. Ale tak jak nie każda krówka jest ciągutka, tak nie każda beza musi być chrupka :) I dlatego mój ‘tort’ nie wyszedł chrupki, ale za to baaaaaaaardzo smaczny. Niebo w gębie. Jul to naprawdę boski przepis!
Od siebie dodałam aromat kawowy i prażone płatki migdałowe na wierzch ciasta.

Szwedzki chrupki tort migdałowy (naturalnie bezglutenowy)
Żródło: Blog Jul






Spody(3 blaty)

100g zmielonych migdałow
płaska łyżka mąki ziemniaczanej
150g cukru
4 białka jaj

Do przelożenia


4 żółtka jaj
75g cukru
300 ml śmietany kremówki (uzyłam double cream)
150g masła
1 "rolka" cukierków WERTELS ORIGINAL(bądź innych tego typu karmelków mlecznych)
Kilka kropli aromatu kawowego

Na wierzch

100g gorzkiej czekolady
100ml śmietany kremówki (uzyłam double cream)
prażone płatki migdałowe

Spody:
Ubij białka z cukrem na sztywno, następnie delikatnie wrzuć migdały i kartoflankę, wymieszaj. Na papierze do pieczenia lub w tortownicy, rozsmaruj warstwę ciasta na kolo o srednicy ok 22cm. W sumie na 3 takie koła(potrzeba 3 blatów). Piecz spody przez ok 15-20 min w 180C.Potem ostudź.

Przełożenie:
Rozmieszaj dokładnie smietanę z zołtkami i cukrem w garnuszku. Postaw na ogniu i ostrożnie gotuj, aż masa zgęstnieje (pilnuj przez cały czas, żeby się nie scielo!). Kiedy już bedzie gesta, zestaw z ognia i ostudz. W tym czasie pokrusz walkiem batoniki daim, lub gdy używasz karmelkow, zmiel je w robocie kuchennym, albo moooocno potrzaskaj wałkiem(wsadzajac uprzednio do woreczka wszystkie cukierki razem). Chodzi o to, by uzyskac takie "karmelowe drobinki", ktore cudownie chrupią w ustach i nadają dodatkowej słodyczy. Odłóż "okruszki" na bok.
Mając już ostygłą masę, rozmiksuj ją z masłem, tak by uzyskać maślaną masę i dodaj aromat kawowy. Wsadź ją na chwilę do lodówki.

A teraz weź jeden blat ciasta, rozsmaruj 1/2 kremu, posyp połową DAIMÓW lub 1/3 wertelsów i połóż drugi blat. Powtórz całą operację jeszcze raz.

Wierzch:
Rozpuść czekoladę ze śmietanką w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce. Rozsmaruj na całej powierzchni ciasta. Posyp prażonymi płatkami migdałowymi. Wstaw tort do lodówki, żeby wszystko dobrze się usztywniło:) Po ok 1h, można wcinać!





PS

Aaaa dobra. Dla tych którzy są zainteresowani krótka relacja z ostatnich tygodni. W Zamościu jak już wspomniałam było ‘cool’ :)
Za krótko oczywiście, no ale. Ślub Oli i Krzyśka był cudny.
I wszystko by było OK, gdyby nie to że nasz lot powrotny był opóźniony o 7 godzin. Więc tyle czasu spędziliśmy na lotnisku, oczekując na nowy samolot (ten którym mieliśmy lecieć, przy lądowaniu zderzył sie z ptakami, które uszkodziły silnik, potem podstawiono drugi samolot, który miał uszkodzone podwozie i musieliśmy czekac na trzeci).
Oczywiście spóźniliśmy się na pociąg do Menczesteru i zamiast przyjechać w poniedziałek wieczorem, dotarliśmy tu we wtorek na 11tą, a o 12.30 przeprowadzka do budynku obok. Dodam tylko, że na godzinę przed zostaliśmy klasycznie wystawieni przez ‘kolegę’, który stwierdził, że nagle jest bardzo zajęty, więc zostaliśmy bez pomocnych rąk i bez... samochodu. Ale sobie poradziliśmy. Nie będę pisała jak. Dodam tylko, że zajęło nam to 6 godzin i byliśmy dosłownie wyczerpani.
Szkoda, że w takiej sytuacji musieliśmy się przekonać, że na niektórych nie można liczyć.
Nowe mieszkanie jest prawie identyczne jak poprzednie, bo od tego samego developera. Za to mam jedno okno więcej i dodatkowe kilka szafek w pokojo-kuchni, więc mam miejsce na nowe foremki :) Kuchenka jest identyczna, ale za to mamy zmywarkę, kuchenkę mikrofalową i normalną lodówkę z dużym zamrażalnikiem :) Żyć, nie umierać!

Ach dzisiaj idę kupić mobilny internet... Więc bójcie się niedługo wracam! :D

Aha! Lepiej niech się przyzna ten, co założył stowarzyszenie pomocy Polkom na obczyźnie :P Na razie dwóch członków roszyfrowałam (Tili i Basia dziękuję Wam ogromnie w weekend zmontuję o Was posta:*), ale coś czuję, że jest WAS więcej :)

Kończę,

Polka aka Pola aka Polonia aka Polencja

Friday, 23 October 2009

Prośba :)

Kochani ponieważ nadal jestem odcięta od internetu, a w pracy jest tyle roboty że nie mam kiedy do Was zajrzeć proszę pamiętajcie o wysłaniu mi linków do waszych wypieków w ramach WC, której przewodzi Jul.
Wtedy w poniedziałek zbiorę sobie wszystkie linki, zabiorę do domu, wieczorem przygotuję podsumowanie, a we wtorek pod koniec dnia wstawię na bloga korzystając z komputera pracowego :)
Naprawdę nie chciałabym nikogo pominąć.
Gosi@ czy dasz radę wstawić u siebie zaproszenie do kolejnej WC we wtorek do południa? Wtedy sobie przekieruję wszystkich do Ciebie :)

Przepraszam raz jeszcze, że do Was nie zaglądam i nie odpisuję na Wasze maile. Postaram się jak najszybciej założyć internet na nowym mieszkaniu, ale uwierzcie mi to zajmuje tutaj wieki :/

Dla zaintersowanych – w Zamościu było jak zwykle bosko. Szkoda, że tak krótko ale kolejny raz uświadomiłam sobie jak bardzo tęsknie za rodziną, domem, krajem...
W nowym mieszkaniu jest przytulnie i cicho. Ścięłam włosy i naprawiłam zęba (bolało).

I bardzo za Wami tęsknie i postaram się wrócić jak najszybciej!

A na koniec popatrzcie sobie na Pana, który śni mi się po nocach ostatnio. Co nie znaczy że przestałam szaleć na punkcie Połówka! :) (Agnes to dla Ciebie :D)
Dodam tylko, że nie chodzi mi o aktora, a o postać przez niego graną. Kto zgadnie kto to taki?

Ściskam Was mocno!

Polka (Pola, Polonia, Polencja)


Tuesday, 13 October 2009

WC 3 w 1







Kochani. Tym krótkim postem i podsumowaniem WC#14 żegnam się z Wami na jakiś czas.
Wszystkie życzliwe mi Dusze proszę o wyrozumiałość, a niesympatycy Kuchennego stołu mogą z radości zacierać ręcę.
Jestem okropnie zezstresowana przeprowadzką. Muszę wszystko spakować, załatwić ostatnie sprawy. Nie wiem jak szybko uda nam się założyć internet w nowym mieszkaniu. Na pewno nie uda mi sie dołączyć do Światowego Dnia Chleba, chociaż bardzo chciałam wziąć w nim udział. Ale trudno. To nie są najważniejsze sprawy na świecie.
Nie śpię dobrze ostatnio i ciężko mi zebrać myśli w całość.
W piątek z samego rana lecimy do Polski na cztery dni na ślub Oli i Krzyśka. W czwartek po pracy czeka mnie podróż do Londynu. Cieszę się ogromnie bo zobaczę się z Rodziną, którą ostatni raz widziałam w grudniu rok temu i mam nadzieję spędzić miło czas. W dodatku zetnę włosy u mojego ulubionego fryzjera i naprawię zęba :)
Nie ukrywam, że liczę, iż te kilka dni przerwy pomogą mi poukładać wszystko, bo ostatnio czarne chmury zawisły nad moją zmartwioną głową.
Dziękuję, że jesteście i że macie zawsze dla mnie miłe słowo. To mi da kopa do szybkiego powrotu.

Jednocześnie zapraszam w imieniu Jul na kolejny odcinek WC. To już 15ty! Jul bardzo dziękuję, że zechciala poprowadzić WC :* Przy okazji może część z Was się przekona, że Polka nie gryzie i że można do niej napisać i wyrazić chęć na poprowadzenie jakiegoś odcinka WC :)

I tu prośba. Proszę pamiętajcie o podesłaniu mi linka do waszych wupieków w ramach WC15! Będę bardziej niż wdzięczna :D

Podsumowując:

WC #14

Gospodarz:Olciaky

Przepisy: Kruchy sernik z duszonymi jabłkami & Rogaliki drożdżowe

Piekły:

Alcia

Alinka

Cudny Wianek

Ewelosa

Edytka

Gosi@

Goś

Grażynka

Joanna

Kabamaiga

Konsti

Mafilka

Mafilka

Magoldi

Majanka

Michaszka

Michaszka

Nina

Olcik

Szarlotek

Viri

Zawszepolka czyli ja (poniżej)

Rogaliki drożdżowe
Robilam z polowy porcji i wyszlo mi 16 rogalików





1 szkl. mleka
1/2 kostki masła
1/2 szkl. cukru
1/2 łyżeczki soli
1 łyżka suszonych drożdży
3 duże jajka
4 i 1/2 szkl. mąki
1 białko do posmarowania rogalików

Nadzienie
konfitura z platków róży (prawdziwa od kochanej Basi przyleciala:*) wymieszana z jabłkiem pokrojonym w kosteczkę
nutella

Drożdże wsypać do małego naczynia, dodać troszkę mąki i cukru. Mleko podgrzać, aż będzie letnie i 1/4 szklanki zalać drożdże, dobrze wymieszać i zostawić , aż zaczyn zacznie się podnosić.
Resztę (3/4 szklanki) mleka zagotować i dodać do niego cukier. Odstawić do przestygnięcia. Następnie wsypać mąkę, dodać rozczyn, jajka , sól i wymieszać, aż utworzy się miękkie ciasto.
Wyłożyć na stolnicę i wyrabiać dobre kilka minut, aż będzie gładkie i lśniące.
Na samym końcu dodać stopione i ostudzone maslo.
Włożyć z powrotem do miski i zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na około 1 godzinę , aż podwoi swoją objętość.
Podzielić ciasto na 3 części, z każdej wywałkowac koło o średnicy 22 cm (u Olcik trochę większe. Posmarować roztopionym masłem, podzielić na 8 trójkątów (ew. nakładać po 1 łyżeczce nadzienia) i zwijać ku środkowi rogaliki.
Układać na natłuszczonej blasze , przykryć i zostawić do wyrośnięcia
Przed wlożeniem do pieca posmarować rogaliki bialkiem.
Piec 20 minut w temperaturze 200 st.C., wyjać z piekarnika i zostawić do wystygnięcia.

Smacznego!





Friday, 9 October 2009

Bzdury, diety i pyszne chleby




Od kilku dni cisza. Czytam książki, wdycham zapachy deszczowej jesieni.
Czasami w pracy, ukradkiem i po kryjomu, podczytuję sobie wiadomości i artykuły na moim ulubionym portalu. W zasadzie mogę chyba powiedzieć: moim byłym ulubionym. A czemu? Bo jak przeczytałam TEN artykuł, ręce mi same opadły. Od poniedziałku zachodzę w głowę jak bardzo trzeba NIE MIEĆ o czym pisać i trzeba MIEĆ ludzi za idiotów, żeby napisać COŚ tak kretyńskiego? Przepraszam, jeśli kogoś swoimi słowami urażę, ale ‘muszę, bo się uduszę’.

Pomijam, że dla mnie cały artykuł jest wyssany z palca. Pomijam, że przez trzy lata oddycham TYM powietrzem i nie przytyłam ani grama, a wręcz przeciwnie. Pomijam te wszystkie bzdury, które tam napisano: ‘Jak głosi fama, każda kobieta, która ląduje na londyńskim lotnisku, dostaje od obsługi zastrzyk powodujący obrastanie tłuszczem(...)’ – równie dobrze można by napisać, że KAŻDY, kto ląduje na londyńskim lotnisku dostaje od obsługi zastrzyk powodujący zapomnienie połowy polskich wyrazów. I nagle od kogoś kto tu jest (plus/minus) lat dwa, słyszymy, że w pracy nie jest zajęty tyko jest bizi (ang. busy), że nie kupuje biletu miesięcznego, tylko trawelkę (ang. travel card), że nie stoi na peronie tylko na platformie (ang. platform), że coś nie jest nieważne, ale za to jest enyłej (ang. anyway), że nie jeździ metrem, ale jeździ tubą (ang. tube), a na śniadanie nie je owsianki, tylko poridża (ang. porridge). Ach i jeszcze nie jest na wakacjach, ale za to ma holideja (ang Holiday). A to prawdą nie jest. Bo znam ludzi, tórzy mieszkają tu lat siedem, dziesięć, pięnaście, całe życie i nadal potrafią rozmawiać i pisać piękna polszczyzną. I chwała im za to.

I jeszcze mnie naszła taka refleksja – gdzie jest powiedziane, że wszyscy musimy być szczupli, piękni, wysportowani i być na diecie?? Bo co, bo tak jest modnie? Bo takie nam wyznaczono trendy? Bo ktoś wymyślił kolejną idiotyczną dietę i ten kto jej nie stosuje nie powinien wychodzić z domu?? No trochę rozumu i zdrowego rozsądku... Zdrowy rozsądek podpowie nam, żeby codziennie nie jeść wiadra frytek, pięciu batoników czy trzech talerzy zupy. Ale ten sam rozsądek powie nam, że jeśli mamy ochotę na czekoladę, czipsy czy kanapkę z KFC to ją sobie kupmy. Od tego się nie umiera!
Rozumiem, kiedy ktoś z powodów zdrowotonych na diecie być musi. Rozumiem kiedy ktoś chodzi na siłownę, biega czy pływa, bo czuję się wtedy lepiej i jest szczuplejszy. Sama tak mam. Ale nigdy, przenigdy nie zrozumiem ludzi, którzy są na diecie bo tak wypada/jest modnie/czują się lepsi i bardziej oryginalni.
Dokąd zmierza ten świat? Gdzie się podzała przyjemość smakowania?? Skąd to ciśnienie?

A żeby nie być gołosłowną, oto moje chleby, które upiekłam w ramach WP #44. Upieklam oba i oba sama zjadłam. Co prawda zajęło mi to prawie dwa tygodnie, ale żyję i mam się dobrze.
Alu mam nadzieję, że mi wybaczysz, ale zmieniłam nieco proporcje mąki, ale ja nie lubię mocno razowych chlebów.

Pozdrawiam Was zajadając AWOKADO skropione sokiem z LEMONA i okraszone majonezem :) Bo takie sobie BREKFEST przyniosłam do DŻOBA.


Rustykalny chleb z gruszkami





300g mąki pszennej
50g mąki pszennej razowej
7g soli
1 płaska łyżeczka suszonych drożdży
20g miodu
30g masła
1 łyżka cukru z prawdziwą wanilią
130g gruszki obranej i pokrojonej w kostkę
125g wody
100g mleka

Masło stopić.
W dużej misce wymieszać obie mąki i sól.
Mleko wymieszać z wodą, dodać miód i cukier. Lekko ostudzić i dodać drożdże. Odstawić na 10 minut (aktywacja drożdży).
Wymieszać suche składniki z mokrymi i wyrobić ciasto (około 10 minut). Jeśli będzie się bardzo lepić, można podsypać blat mąką (mi przy takich proporcjach nie lepiło się wcale).
Pod koniec wyrabiania dodać stopione masło i ponownie wyrobić.
Na samym końcu dodać kawałki gruszek i jeszcze raz delikatnie wyrobić.
Ciasto włożyć do miski lekko wysmarowanej oliwą, przykryc folią lub ściereczką i odstawić na 1 godzinę (ma podwoić objętość).
Po tym czasie ciasto należy odgazować (składając je trzy razy) i uformować bochenek.
Włożyć do koszyka, przkryć ściereczką i zostawić ponownie na 1 godzinę.
Piekarnik nagrzać do 220°C wstawiając małe naczynie z wodą.
Chleb lekko spryskać wodą i piec przez około 45 minut.
Następnie wyłączyć piekarnik, uchylić jego drzwiczki i pozostawić chleb jeszcze na 5 min.
Studzić na kratce.

Chleb z nasionami dyni i słonecznika





165g nasion dyni i słonecznika
212g mąki pszennej chlebowej
75g mąki pszennej razowej
50g mąki żytniej razowej
7.5g cukru brązowego
½ łyżeczki suszonych drożdży
7.5g soli
75 zakwasu żytniego 100% hydracji (zapraszam do Tatter po info)
50g masła, stopionego
262g wody


Na suchej patelni i średnim ogniu prażyć pestki dyni ciągle mieszając do momentu, aż zaczną podskakiwać. Przełożyć je na talerz i odstawić aby całkowicie wystygły.
Drożdże rozpuścić w odrobinie ciepłej wody i odstawić na 10 minut.
Połączyć wszystkie składniki z wyjątkiem nasion w misce. Wymieszać.
Wyłożyć ciastko na blat wysypany mąką i zagniatać rękoma około 10 minut, aż otrzymamy ciasto o średnio rozwiniętym glutenie. Pod koniec wyrabiania dodać pestki dyni. Zagnieść, aż równomiernie rozłożą się w cieście.
Umieścić chleb w natłuszczonym pojemniku np. misce. Przykryć i umieścić w lodówce na 2,5 godziny, po tym czasie powinno zwiększyć objętość dwukrotnie.
I tu nastapiło małe rozczarowanie – w naszej lodówce jest chyba za zimno bo ciasto nawet nie drgnęło.
Po wyjęciu z lodówki uformowałam bochenek (palce mi lekko skostniały przy tym :-D) i przełożyłam do miski wysmarowanej lekko olejem.
Odstawiłam do wyrośnięcia co zajęło aż 4 godziny. W międzyczasie ucięłam sobie drzemkę i chleb mi przerósł oczywiście.
W międzyczasie rozgrzać piekarnik do 190 st.C.
Przed samym pieczeniem naciąć bochenki, trzymając ostrze prostopadle do ciasta (na przerośniętym chlebie za bardzo to nie wychodzi).
Piec przez pierwsze 10 minut z parą i przez następne 45 minut bez pary.
Wyciągnąć bochenki z foremek i ostudzić na kratce.


Friday, 2 October 2009

London calling!

Kochani znikam na trzy dni! Będę bez totalnego dostępu do świata on-line.

Miałam w planach napisanie notatki, ale się nie udało... Czyste lenistwo połączone z bieganiną w sprawie nowego mieszkania. Już za 19 dni się przeprowadzamy!!!!
:)

Na deserek zostawiam coś fajnego :)))

Miłego weekendu Wam życzę i do przeczytania w poniedziałek!

PS
Jeśli ktoś upiecze coś w ramach WC proszę podeślijcie mi link na zawszepolka@gazeta.pl okay?

No to see yaaaaaa!