…a jeden dla mnie. Wirtualnie i na żywo, bo czym są dzielące nas kilometry?
Siedzę na parapecie, spoglądam w okno, wspominam, tęsknię.
W ręku trzymam kubek kakao z przepisu Marty Gessler*.
W kuchennej szafie stoją trzy słoiczki marmolady z pomarańczy i dwa słoiczki pysznej konfitury**.
Na oknie wisi Henryk***,a w przedpokoju leży nierozpakowana torba...
Dobrze, że mamy wspomnienia, które magazynujemy i które umiemy przywołać kiedy chcemy.
Dobrze, że wokół nas jest tyle wspaniałych ludzi, którzy są blisko, choć tak daleko.
I chociaż w prawdziwej przyjaźni, koleżeństwie czy miłości nie liczą się kilometry, dobrze że możemy wsiąść w pociąg, autokar czy samolot i odwiedzać się nawzajem.
Bo liczą się chwile spędzone razem.
Te z minionego weekendu, te sprzed dwóch tygodni i wszystkie inne zostaną mi w pamięci na długo.
W piątek przytargałam do pracy walizkę – była lekka chociaż wypchana po brzegi. W walizce kołdra (rozmiar King Size), cztery małe kwadratowe poduszki, komplet pachnącej wiosną pościeli, słoiczek marmolady, słoiczek konfitury, puszka cynamonowej czekolady do picia oraz kuchenne ściereczki. Walizkę zabrałam ze sobą do Londynu, gdzie przez cały weekend oswajałam się z nowym mieszkaniem, w którym od kwietnia przyjdzie mi mieszkać przez kolejne 9 miesięcy. Zrobiliśmy listę zakupów i po kolei odhaczamy kolejne pozycje: kupić dużą lodówkę z zamrażalnikiem, nowy odkurzacz, półki do łazienki, przypilnować naprawy piekarnika...
W międzyczasie polecieć do Szczecina, Wrocławia i Zamościa.
Dużo tego!
Ale damy radę.
A później ... a później wracamy już do domu.
Z Londynu przywiozłam butelkę sake ze sklepu Japan Centre oraz dwie oliwy z mojego ulubionego sklepu Oliviers & Co Niestety przywiozłam też smutną nowinę, bo sklep ten na dniach zostanie zamknięty. Jeszcze jeden dowód na to, że to czego nie można kupić w Sainsbury’s, Tesco czy Waitrose jest ‘fe’ i nie warto się tym zainteresować. A szkoda. Oliwy z tego sklepu są wspaniałe, a np. w Paryżu firma prężnie się rozwija. Wychodzi na to, że wakacje trzeba będzie zaplanować właśnie tam lub Szwajcarii :)
Tęsknię... Poprzedni weekend był nasz. Ten, który właśnie się skończył również. Drugi kubek kakao, słoik marmolady i słoik konfitury dostał Połówek..
Mówił, że pyszne.
I ja się z Nim zgadzam.
A jeśli macie konfiturowy niedosyt, zapraszam Was na wirtualną wycieczkę do bloga wspaniałej, pełnej radości i optymizmu Basi, która, jak się okazało, zrobiła swoją konfiturę dokładnie w ten sam dzień, w który ja zrobiłam swoją. Basiu to chyba jakaś telepatia co? :) Dodam tylko, że Basię było mi dane mi było poznać ‘na żywo’ i pozostaje mi mieć nadzieję, że takich spotkań będzie więcej i więcej!
Ach i najważniejsze! Marmolada nie powstałaby, gdyby nie prezent od przekochanej Felli! Fella dziękuję :*
Ach i najważniejsze! Marmolada nie powstałaby, gdyby nie prezent od przekochanej Felli! Fella dziękuję :*
Marmolada z pomarańczy z whisky i z imbirem
Przepis na marmoladę pochodzi z lutowego wydania magazynu BBC GoodFood i lekko go zmodyfikowałam. W oryginale zabrakło imbiru i whisky, a podana porcja cukru to aż (!) 2 kg. I o ile w przypadku pomarańczy sewilskich, które są gorzkie 2 kg cukru brzmi w miarę sensownie (chociaż dla mnie to i tak zbyt dużo), to przy innych pomarańczach 1kg cukru to zdecydowanie wystarczająca porcja, a nawet pokuszę się o stwierdzenie, że można ją jeszcze zmniejszyć do 700g. Whisky wlałam ‘na oko’ :) Na pewno dodałam 100ml, ale radzę Wam zacząć od porcji mniejszej, spróbować i ewentualnie dolać więcej. Ja smak whisky w takiej marmoladzie lubię i jeśli już alkohol dodaję, to ma być go czuć i kropka.
1 kg pomarańczy (najlepiej sewilskich bo mają dużą zawartość pektyn, mało pestek i są soczyste - ja użyłam Nevado)
1 cytryna (niewoskowana)
1kg cukru
1 kawałek świeżego korzenia imbiru
100-150 ml whisky dobrej jakości
muślin
zester
sznurek
duży garnek z grubym dnem
Pomarańcze porządnie szorujemy pod ciepłą bieżącą wodą i przekrajamy na połówki.
Nad miską wyciskamy z nich sok i zachowujemy go na później.
Metalową łyżeczką wyskrobujemy pestki, błonki i cały miąższ. Zachowujemy.
Kawałek muślinu (30x30cm) wkładamy do oddzielnej miski. Umieszczamy w nim całe ‘wnętrzności’ pomarańczy razem z pestkami.
Umytą cytrynę przekrajamy na pół, wyciskamy z niej sok, który dodajemy do soku wyciśniętego z pomarańczy, a cała resztę przekładamy do muślinu.
Muślin zawiązujemy ciasno sznurkiem.
Skórki z pomarańczy obieramy za pomocą zestera lub dzielimy na trzy kawałki i kroimy ostrym nożem na cienkie paski uprzednio pozbywając się białych skórek.
Do dużego garnka (koniecznie z grubym dnem) umieszczamy muślin z całą zawartością, sok z pomarańczy i cytryny, pokrojone skórki z pomarańczy i 2 litry zimnej wody.
Na drugi dzień rondel wraz z całą zawartością stawiamy na palniku i doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy na małym ogniu przez około godzinę, aż skórki pomarańczy będą przeźroczyste,a ilość płynu zmniejszy się o 1/3.
Zestawiamy z palnika i zostawiamy do ostygnięcia.
W tym czasie przygotowujemy słoiki – myjemy je w ciepłej wodzie i suszymy w gorącym piekarniku. Trzymamy w cieple.
Muślin wyjmujemy z garnka i (trzymając go nad garnkiem) bardzo dokładnie wyciskamy całą jego zawartość. Nie oszukujemy – właśnie w skórkach, błonkach i pestkach znajdują się naturalne pektyny, bez których marmolada nam się nie zsiądzie. Gdy dobrze wszystko wyciśniemy, muślin opróżniamy, myjemy, suszymy i zostawiamy na przyszłe użycia :)
Do garnka dodajemy cukier oraz starty imbir.
Powoli doprowadzamy do wrzenia, ciągle mieszając, aż cały cukier rozpuści się.
Do zamrażalnika wstawiamy mały talerzyk.
Marmoladę gotujemy na silnym ogniu przez 15 minut (na tym etapie marmolady nie mieszamy) i robimy test na talerzyku (jak na zdjęciu poniżej).Jeśli ktoś ma termometr, marmolada powinna być gotowa przy temperaturze 105C.
Jeśli po 15 minutach nasza marmolada nie jest gotowa, gotujemy ją dalej. Może to zająć nawet do 45 minut.
Gdy marmolada jest już gotowa dodajemy whisky i gotujemy jeszcze przez chwilę.
Gorącą marmoladę przekładamy do ciepłych słoików, zakręcamy, dokręcamy i ustawiamy na zakrętkach do całkowitego ostygnięcia.
Kakao kokosowe
150 ml mleka koziego
400ml mleka kokosowego (1 puszka)
2 łyżki cukru
4 łyżki kakao
ziarnka z jednej laski wanilii
W zimnym mleku kozim rozprowadzamy kakao i cukier.
Mleko kokosowe podgrzewamy powoli w rondlu o grubym dnie.
Dodajemy ziarnka wanilii i mleko kozie z kakao i cukrem.
Podgrzewamy i gotujemy na małym ogniu przez 5 minut.
Przed podaniem lekko spieniamy.
Na zimno smakuje tak samo pysznie jak na ciepło, a nawet lepiej!
Smacznego!
Przepis przeze mnie zmodyfikowany pochodzi z Wysokich obcasów sprzed dwóch tygodni i jest autorstwa Marty Gessler. I ten przepis zmodyfikowałam, bo cztery łyżki cukru to zdecydowanie za dużo na taką porcję mleka. Dałam dwie łyżki i kakao było lekko słodkie – takie w sam raz. Druga moja uwaga, to taka, że rozmieszanie 4 łyżek kakao i 2 łyżek cukru w 100ml wody graniczy z cudem – na wstępie proponuję dodać co najmniej 150ml płynu.
150 ml mleka koziego
400ml mleka kokosowego (1 puszka)
2 łyżki cukru
4 łyżki kakao
ziarnka z jednej laski wanilii
W zimnym mleku kozim rozprowadzamy kakao i cukier.
Mleko kokosowe podgrzewamy powoli w rondlu o grubym dnie.
Dodajemy ziarnka wanilii i mleko kozie z kakao i cukrem.
Podgrzewamy i gotujemy na małym ogniu przez 5 minut.
Przed podaniem lekko spieniamy.
Na zimno smakuje tak samo pysznie jak na ciepło, a nawet lepiej!
Smacznego!
*Wpis powinnam opublikować w sobotę razem z całym Babińcem, ale nie zdążyłam z wpisem przed weekendową wyprawą do Londynu. Dziewczyny mam nadzieję, że mi głowy nie urwiecie :)
** O konfiturze powiem słów kilka w czwartek
***Henryk to prezent od Tili, który niestety nie załapał się na sesję zdjęciową, ale na pewno nadrobi to w najbliższy weekend, bo rwie się do zdjęcia że ho, ho!










Marta Gessler zdecydowanie trafiła z tym kakao, bo ja też mam ochotę odkąd przeczytałam :) Na konfiturę również, bo brzmi cudownie, wygląda jeszcze lepiej, a jak smakuje, to lepiej sobie nawet nie wyobrażać. Eh, to może chociaż zrobię sobie kakałko, takie zwyczajne, ale zawsze mleczne i czekoladowe. Pozdrawiam!
ReplyDeletePolcia, dolacze do Was ...konfiturowac w nadchodzcy weekend tez bede, bo zdjecia sa cymes i tak mnie zachecily, ze az...a juz zaczelam kombinowac jakby sie wykrecic z tego smazenia ;D A wspomnienia, moja kochana, najwazniejsze, ze sa i ze Twoje :*
ReplyDeleteCacao coco? No no brzmi nieźle! Poleczko pakuj te konfiturki, kołdrę z poduszkami i możesz się do mnie wprowadzać już dziś!:)
ReplyDeleteŚciskam mocno!
Poleczko, piękne masz wspomnienia z minionych kilku weekendów. Dodają skrzydeł i z pewnością sił przed kwietniową przeprowadzką:)
ReplyDeletekonfitura na pewno pyszna, a i kakao wyglada zabójczo:)
O zdjęciach nie wspomnę, bo są jak zawsze ... zgadnij jakie?;) Pozdrawiam Cię cieplutko:)
Mam nadzieję, Poleczko, że jak najlepiej się zaaklimatyzujesz w nowym mieszkaniu i wszystkie punkty, które sobie wytyczyłaś na tej liście, zostaną zrealizowane.
ReplyDeleteKonfitura musi smakować fenomenalnie. Ale ja chyba nie miałabym cierpliwości. Chociaż... W mojej wizji idealnej przyszłości przygotowuję mnóstwo przetworów, na które nie ma już miejsca w ogromnej spiżarni... I myślę, że mam jeszcze gdzieś miejsce na wciśnięcie takiego pysznego kakao. Bo musi smakować fenomenalnie!
Pozdrawiam! :)
Zazdroszczę Wam tego weekendu, musiało być wspaniale. A może - wśród tych licznych wypadów- wpadniesz kiedyś do Rzeszowa? To całkiem niedaleko od Zamościa... U mnie też będzie konfiturowo, już niedługo. Pozdrawiam serdecznie - muffingirl
ReplyDeletePiękne wspomnienia Poleczko :-) Mnie również zamarzyły się takie konfitury, chyba się skuszę w weekend :-) Zdjęcia są jak zwykle bajeczne....pozdrawiam serdecznie
ReplyDeletewłaśnie czytam tego posta, piję gorzką herbatę i podjadam ze spodeczka moją Konfiturę z Poziomki z Minionego Lata ;-)
ReplyDeleteŁadnie napisałaś. A te Twoje foty są przepięknie przepomarańczowe! Trzymam kciuki i pozdrawiam, Karola
fajnie się urządzać z myślą o wreszcie wspólnym mieszkaniu !
ReplyDeleteOd niedawna mam podobny wyciskacz do soków ( szklany) i ta konfitura bardzo mnie kusi... z imbirem... mniam :)
Ależ konfiturka! Mega bomba! To musi smakować cudownie. Ma genialny kolor, jestem pod wielkim wrażeniem:)
ReplyDeleteKakao pyszne, aż mi tutaj pachnie:))
Pozdrawiam cieplutko:))
Polcia, to sie zgralysmy :-) Dopiero wrocilam, nie dalam rade zmienic godziny wpisu... zapomnialam o Kurce, musze cos dopisac..
ReplyDeleteMasz cudne zdjecia, kakao wyglada bajecznie, to rozsypane kakao mnie wciagnelo! A marmolada Twoja mnie kusi, szczegolnie dodatki, a i sloiczki! Gadzeciary, nie :-) Wiesz odnosnie lyzeczki, ostatnio milalam chrapke na takie porcelanowe-Twoja, a musze je nabyc, beda poasowaly do pieskow :-)
:**
PS. Mysle ze Anoushka sie ucieszy na Twe plany wizyty w Szwajcarii, no i wiesz o Pradze tez mysl :)
Ja jeszcze tutaj odnosnie tego kakao rozsypanego..wiesz Polcia moglabys chociaz do zdjecia w chalupie posprzatac, bo Basie az wciaga od tego balaganu ;DDD
ReplyDeleteBasia, a te sloiczki to ja Ci moge powiedziec jak zdobyc :DDD
Tatter mow o sloczkach i to szybko, mam nadzieje ze nie musze 10ciu sloikow jakiejs wstretnej sklepowej marmelady zerzrec :-))
ReplyDeleteRozsypane kakao super jest, pomyslalam ze Pola taka zoztrzepana, sypnele od serca!
Ta pomarańczowa marmolada..musi być wspaniała, tak dawno nie jadłam takiej domowej konfitury(
ReplyDeleteBaska, musisz sobie duzo deserow firmy GU zakupic i je zjesc.. mniej wiecej tak duzo jak Polcia. Bo im wiecej deserkow tym wiecej sloiczkow. W dodatku kiedys byly z plastikowymi pokrywkami teraz maja te wieczka foliowe...sama nie wiem cos sie opuscili...
ReplyDeleteNigdy nie pomyślałam, że można robić konfitury lub marmolady w środku zimy! Piękne, smaczne zdjęcia. Będzie mi się dzisiaj śniła Twoja pomarańczowa marmolada ;)
ReplyDeleteAle się zgadałyście, Dziewczynki, i to bez gadania :) Przyłączam się do zachwytów Basi nad ślicznymi drobiazgami, łyżeczkami, fotami Poldka, marmoladą, kakao i w ogóle...
ReplyDeleteA Ptak? Gdzie Ptak. Wiesz że zawsze jest perfekt.
ReplyDeleteMarmolada wspaniała, ale to kokosowe kakao na kozim mleku całkowicie zbiło mnie z tropu! :D Teraz spać nie będę mogła, myśląc jak smakuje :D
ReplyDeletePolko kochana powiem Ci, że ta konfitura jest co najmniej mocno kusząca :) A te kubki... Gdybym tylko mogła sięgnąć po jeden z nich. Jak zawsze ciepło tu i tak przytulnie :)
ReplyDeletePolko, no piekarnika koniecznie trzeba dopilnować :) Ale najfajniejsza wiadomość to chyba ta z powrotem do domu, nie? :)
ReplyDeleteMarmolada kusząca, zwłaszcza ten dodatek imbiru, alkohol w konfiturach też bardzo lubię :) No i do zdjęć sobie znów powzdycham..
Uściski :)))
Polcia, nie krzycz prosze, ze tu sobie u Ciebie z Tatter gadam :-)
ReplyDeleteTartter, wiesz nawet pewnego razu przemyclam w bagazu podrecznym 2 puddingi Gu i persfadowalam pani na lotnisku, ze pudding to ani nie krem, ani nie zel i tym bardziej nie plyn. Dawniej te sloiczki byly ladniejsze, musze sie rozejrzec nast. razem i kilka ich wchlonac :-)
Usciski dziewczyny!
Hehe, mam swój mały wkład w marmolade! :*
ReplyDeletePorcja gorącej czkolady, łyżka pysznej marmolady- to już nie śniadanie, tylko rozpusta!:)
ReplyDeletePięknie u Ciebie Pola! Ja ciągle zbieram się do napisania blotki ale bez światła dziennego to żadnego zdjęcia nie zrobię. Rano ciemno, jak wracam też już ciemno i tak w koło Macieju.
ReplyDeleteMarmolada pomarańczowa mnie zachwyciła. W weekend zrobię na bank. Jutro pączki, wpadniesz na jednego?:)
ps. gdyby się udał plan wyjazdowy to wiesz gdzie jeszcze zajrzeć na początku lata z Połówkiem...:)
ściskam
Wow. Dużo się dzieje! A ten powrót do domu, to powrót do Polski?
ReplyDeleteZ marmoladą pomarańczową jestem na bakier. Pierwszy raz, gdy jej spróbbowałam, wywołała niemal odruch wymiotnny i teraz jakoś nie mogę się przemóc. Choć Twój przepis wygląda zachęcająco... sama nie wiem. A czekolada to miód (sic!) w gębie! A, ładne kubeczki macie :D
Pozdrawiam
Od dawna przymierzam się do marmolady, ale jakoś tak nie ma czasu ani okazji :(
ReplyDeleteTwoje wyglądają przepięknie :)
P.S
Obyś szybko się w Londynie zaaklimatyzowała :) Ja powoli już dochodzę do Siebie, też w Londynie :)
Po pierwsze primo, bardzo słusznie, że wybieracie sią do Szwajcarii, bo sklep jest i prężnie działa.
ReplyDeletePo drugie primo, jak Ci dam spróbować oliwy naszych znajomych, to o sklepie natychmiast zapomnisz. Co więcej nigdy już o nim nie będziesz chciała słyszeć...
Po trzecie primo, kakao fajne. Może się skuszę :)
No to jak, na kiedy szykować pokój gościnny?
:*
Polko, Ty to wiecznie na pelnych obrotach!
ReplyDeleteWspolczuje tylu przeprowadzek. Ja sie lubie zagniezdzic na dluzej w jednym miejscu.
Marmolada wyglada oblednie :D
Niedawno kupiłem sobie taką marmoladę imbirowo-pomarańczorą w sklepie i niezbyt mi smakowała. Ale teraz już wiem dlaczego - zabrakło w niej whisky! W zasadzie może być sama marmolada z whisky, a nawet bez marmolady się obędzie :-)))
ReplyDeleteA kakao wygląda niezwykle smakowicie!
Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na Henryka! Jakiż to Henryk być może?
Polko, no tradycyjnie - słów mi zabrakło, wszystko takie ach! i słowa, i obrazy, i smaki...
ReplyDeletePolcia, u Ciebie jest tak pięknie! Uwielbiam tu przychodzić :))
ReplyDeleteKaroLina oj tak! Tylko dla mnie ta porcja cukru to trochę jakby z kosmosu :) Przy dwóch łyżkach kakao jest niebotycznie słodkie, a cztery to już lekka przesada ;) Chyba że ktoś lubi się zasłodzić na amen :) A kakao jest zawsze dobre na smutki :)
ReplyDeleteTatter jeszcze mi brakuje wspomnień ze spotkania z Tobą, ale to myślę da się nadrobić :) Smaż smaż co się będziesz wykręcała :)
Llooka nooo takie 2w1 :) A nawet trzy bo prosto od kozy :) Dobra mam jeszcze czas przed przeprowadzką do Londynu :D
Kasiac dodają oj dodają na szczęście, bo powiem Tobie że kolejna przeprowadzka po 6 miesiącach to duuuużo nawet dla takiej osóbki jak ja co w miejscu nie może usiedzieć...
Nie wiem jakie, moje? :D:D:D
Zaytoon ja mam nadzieję, że one zostaną zrealizowane zanim ja się tam wprowadzę – będę chłopakom głowy suszyć :D Wiesz ja też myślałam, że nie będę robić przetworów bo nie mam na to czasu ale ręczę że jak Cię złapie smak na taką domową marmoladę, to nie wytrzymasz. Ale wiesz taki smak co to aż wykręca jak się go nie ma pod reką :)
Kakao polecam z całego serca! Na zimno smakuje ODLOTOWO :)
Muffingirl do Rzeszowa z Zamościa mam blisko więc kto wie :D Z niecierpliwością czekam na Twoje przetwory :)
Kuchasiu dziękuję! Dobrze że są miło tak wspominać kiedy jest źle... Marmolada jest bajecznie prosta – potrzebny dobry garnek i wtedy na pewno się nie przypali a zmak zaskoczy wszystkich :) Daje sobie rękę uciąć :)
Karola o rany konfitura z poziomki! To musi być odjazd! :) Chętnie wymienię się za marmoladę :)))))) Dziękuję za miłe słowa!
Grażynko ja się najbardziej będę cieszyć jak to już w Polsce będzie... Na razie jeszcze jeden przystanek przed nami – Londyn... Ale majważniejsze że będziemy razem a później juź tylko dom...
Marmolada :P Konfitura będzię w czwartek :D
Majanko marmolada :P Smakuje wyśmienicie i wcale nie piszę tak tylko dlatego, że moja :) Kolor jest taki jak na zdjęciu nic nie podkręcałam :) Z ręką na sercu to piszę!
Całusy :*
Basik nooo :) Ja do dzisiaj jestem w wielkim szoku! :) COŚ w tym na pewno jest :) Wiesz to rozsypane kakao to tak pod wpływem chwili. Chciałam żeby coś mi współgrało z linią kubka... A później ten kubek zabrałam i zostały linie – KTOŚ mnie tymi liniami skutecznie inspiruje :))))))) O Pieski hihi a mają już imiona? :D
O Pradze myślę baaaardzo intensywnie :)
Tatter ugryź się w nos :D
Basik nie musisz :P Chociaż dla tych z tylu to ja jadłam jakąś wstrętną fasolkę w sosie pomidorowym :D
Gosia ja też wiesz? I dlatego zrobiłam tą bo mi się strasznie za smakiem zatęskniło...
:*
Tatter no i wzięła i zdradziła mój sekret Baba jedna :D Ja mam tylko cztery :P Plus dwa inne :D Czyli na pewno nie jem tak dużo jak Ty :D
ReplyDeleteEwa można :) Wiesz teraz pomarańcze są właśnie najlepsze soczyste, słodkie, pachnącę! Mam nadzieję, że miałaś miłe sny :)
Fellunia widzisz bo te Baśki właśnie takie som :))))))) Pokażę Tobie gdzie można kupić takie słoiczki w marcu :P
Gospodarno Henryk ma małe opóźnienie :( Ale nadrobi :)
Komarko smakuje obłędnie :P Coś tak czuję, że sobie niedługo je zrobisz :D
Kasiuuu dziękuję miło że tak właśnie odbierasz mojego bloga :* Na kakao zapraszam już dziś na pewno będę powtórki :)
Moniko to zadanie bojowe dla Połówka i Filipa bo są na miejscu :) Noo ale do domu to dopiero za kilka miesięcy... Ale to już tak niedługo! :) Hura!
Zdjęcia bym powiedziała ‘znowu w życiu mi nie wyszło’.. :D ale dobra nie będę narzekać!
Basik ale coś Ty nawet nie mam zamiaru :) Godojcie se ile wlezie :D Basia ja tych słoiczków Tobie nawiozę tylko muszę zrzucić parę kilo a potem siup do sklepu po GU :)
Fella i to powedziałabym największy! :)
Agata normalnie rozbój w biały dzień :D
Mich dziękuję! Wiesz co ja się Tobie nie dziwię mam tak samo – w weekendy nadrabiam. Ale że teraz co weekend w Londku prawie to będę okropnie w tyle :) Chociaż mam w pokoju łądne światło tak tuż przed 8mą więc może będę rano foty robić. Jak się zwlekę z łóżka.. :D
Noooo do Warsaw dużo samolotów lata :D Kiss :*
Dagal no dzieje się, czasami mam wrażenie że nie ogarniam wszystkiego! Nie nie najpierw przystanek Londyn (może Holmesa spotkam?? :)) a później dom...
Mam nadzieję :) Kubeczki są z Habitat. Chyba nawet niedawno je widziałam jeszcze. Wiesz co ja bym Ciebie tak na zachętę poczęstowała – może Ty kupną jadłaś?? Kupne są ble...
Fiolunka do dzieła! :) Ooooo to będziemy się spotykać i na spacery chodzić co? :D
Anoushko Droga ogromnie mnie cieszy nowina primo1 :)
Mniej mnie cieszy nowina primo2 bo gdzie ja potem taką dobrą oliwę znajdę????? :)
Primo3 koniecznie se Pani zrób :)
Ad4) Myślę że na lato :)
Ewa jakoś ostatnio tak mi wychodzi :) Ja też lubię ale co zrobić?? :/ Na północy bida to trzeba na południe wiać :)
Kuba bo marmolady się nie kupuje :D Na whisky zapraszam mam ¾ butli bo ją oszczędzam okrutnie :D
Henryk jest cooooool :D
Agatek & Amarantko duze buziaki i cieple usciski dla Was :*
ReplyDeletePolcia, no wlasnie o te z tylu pytalam, czyli one tez sa z Gu? Ha, to se przywioze jak na Wyspe sie wybioer, ale mam wrazenie ze dawneij byly ladniejsze, tylko ze ja strasznie wydziwiam... kakao naprawde sie stylowo rozsypalo! :**
ReplyDeleteBasik te z tylu sa po takiej fasoli jas na sposob grecki ;) Sa w Sainsbury's pokaze Tobie jak sie spotkamy :)
ReplyDeletexxx
a spotkamy sie Polcia, wierz mi :-))
ReplyDeleteIstna słoneczna rozpusta ;D Ale to dobrze, bo tego właśnie mi potrzeba :)*
ReplyDeleteerata: polecieć, znaczy się pojechać do Torunia też ;)
ReplyDeletea ja to kakao już sobie wypróbowałam na niedzielne śniadanko zaraz jak u Dziewczyn je obczaiłam :) pyszne było, i u mnie nie obyło się bez zmian, bo ja kakao nie słodzę w ogóle :) podobał mi się bardzo delikatny posmak kokosu
ReplyDeletea marmolada no cóż robiłam kiedyś dyniowo-pomarańczową z imbirem - była boska, dosłownie i w przenośni ;D na samą pomarańczową też przyjdzie pora mam nadzieję!
Poleczko marmolada jest tak energetyzująca że aż mi się ciepło zrobiło!
ReplyDeleteO mój komentarz się nie zapisał :/
ReplyDeleteE tam.
W każdym razie.
Słowa słodkie jak czekolada i energetyczne jak pomarańczka.
Wszystko piękne i bardzo cieplutkie.
I ściskam mocno
:) M.
okropna jesteś bo ja teraz mam straszny brak czasu a ty mnie kusisz marmolada ,która mam robić dwa dni
ReplyDeletei jeszcze takie ,,okropne" zdjęcie dajesz ,że aż mam chęć posmakować przez ekran :D
Poleczko alez masz pieknych wspomnien z tych weekendow. Takich spotkan moge tylko pozazdroscici.
ReplyDeleteA marmolada i kakao prezentuja sie wspaniale. Marmolade mam ochote zrobic juz teraz, ale najpierw musze wybrac sie do sklepu.
Acha przepiekne zdjecia robisz. Juz ostatnio mialam to napisac, ale ciagle cos stawalo mi na drodze.
Pozdrawiam
Jak tu pięknie , kolorowo i pachnąco u Ciebie. Ja juz tak spragniona jestem słońca i kolorów że będę tu sobie wchodzić i patrzeć, patrzeć...
ReplyDeleteOh, Oh, I jeszcze raz oh Polka! Przede wszystkim zycze powodzenia w przeprowadzce, czasem zmiany sa dobre, wiec mysl pozytywnie :) Twoj przepis na marmalade pomaranczowa to juz drugi przepis ktory dzisiaj znalazlam na blogach. Tak wiec, najwyrazniej musze marmalade zrobic. Co do kakao, wyglada wysmienicie :) Poza tym, ja rowniez jestem wielbicielka Olivers&Co! Wprost uwielbiam ich produkty! Obecnie zachwycam sie oliwa nasaczana rozmarynem I pieczonym czosnkiem oraz moim ulubionym octem balsamicznym z sokiem z granatow – polecam do salatek I do polania lodow waniliowych, pychotka :) Serdecznie pozdrawiam :)
ReplyDeleteoj chodzi mi ta pomarańcza po głowie... 26.2 mam urodziny córki i tak sobie myślę: taki torcik pomarańczowo - czekoladowy..?
ReplyDeletedobra by ta marmolada była do przełożenia tortu?
odnośnie wymiany na konfiturę poziomkową - wchodzę w to (oczywiście pod warunkiem, że te Twoje pomarańczowe pyszności jeszcze do tej pory nie wyparowały ;-))!
U Ciebie jak zwykle bajecznie.
ReplyDeleteKazdy post to podroz w kraine lagodnosci :)
Kreatywnosci to Ci tylko mozna pozazdroscic a potem to takie zdjecia , ze nie wiadomo co napisac :)
Dech zapiera :)
Poleczko, jestem zachwycona Twoimi zdjeciami. Ostatnio wciaz z podziwu wyjsc nie moge :)) I ta marmolada...cudo. Wyglada tak slonecznie. A przepis na kakao zapisuje. Kusi mnie ten kokosowy smak :))
ReplyDeletejak ja lubię taką marmoladę, chociaż alkoholu nigdy jeszcze nie dodawałam!
ReplyDeletebajeczne zdjęcia
Faktycznie, Twoja a Basiowa marmolada jednak się różnią :) A ja jednak przetworów z alko nie lubię (nie mam na myśli nalewek ;), tylko konfitur i innych takich). W ogóle po paru sezonach ładowania a to kawy, a to wanilii do dżemów doszłam do wniosku, że prostota smaku rules.
ReplyDeletePolonio! No proszę znowu wyczytałam u Ciebie jakąś ciekawostkę, o pomarańczach nie miałam pojęcia, że się różnią. Jak ja jeszcze mało wiem o świecie ;))
ReplyDeleteUrządzajcie się dobrze, a potem wiesz - przeprowadzka do Warszawki ;)
Ładne... kakałko ;)))
O nieee!
ReplyDeleteależ mnie kobito kusisz i marmoladka i kakałko:*
Oczko, nie martw się, sewilskich i tak nie ma w Polsce. Chlip, chlip, chlip ;(
ReplyDeleteO a myślałam że jestem na bieżąco! Już piszę!
ReplyDeletePtasia nie płacz Złotko, tutaj na wsi też ich nie znalazłam, ale jak przeniosę się do Londynu to żebym miała cały schodzić to spod ziemi je wyciągnę :) Wiesz to tak naprawdę moje pierwsze przetwory. Pewnie za jakiś czas będę miała wymyślania dosyć:) Ale do Ciebie to mi jeszcze duuuuuuuużo brakuje :)
Olcik pardonsik :P
Oczku zabiję Cię za to okropone słowo! :P Zobaczysz :))) Ja też niewiele wiem nie martw się :) Za parę lat mam zamiar dorównać Ptasi z przetworami :D
Dziękuję Beatko. Ja dodałam pierwszy raz. Dobre to jest kurczę :)
Majko ciekawe czy będzie Tobie smakować :) Spróbuj najpierw na ciepło a potem na zimno. Zimne to jest dopiero odjazd!
Magoldie dziękuję takimi słowami sprawiasz, że ja naprawdę nie wiem co odpisać poza dziękuję takim prosto z serca :*
Karola byłaby dobra. Chociaż ja lubię tort przełożyć czymś kwaśnym no mirabelką albo wiśnią :) Dobra to ja robię kolejne słoiczki i mamy deal ! :D
Szarlotku na zdorwie bierz tyle ile potrzebujesz! :*
ReplyDeleteAga no oczywiście niech ja tylko nową robotę złapię w Londynie to będę latać że ho ho :)
Viri na pewno przyjdzie! Ja się na przetwory czaiłam ponad dwa lata... :D
Kass :**
Monik mi się też tak czasem zdarza :* Takie słowa płyną same gdy wokół mnie tyle wspaniałych ludzi jak Ty :*
Alcia no ja Cię bardzo przepraszam :P Ty i tak znajdziesz czas na tą marmoladę jestem więcej niż pewna :D
Karolka oj mam. Wiesz jak mi źle i tak zacznę wspominać to mi się lepiej na duchu robi... Dziękuję za miłe słowa :*
Lu patrz ile tylko masz ochotę i czas! Trzeba się jakoś ratowac w te ponure dni.. Byle do wiosny!
Joanno D.C. bardzo Tobie dziękuję, bo moja cierpliwość powoli jest na wykończeniu... Staram się myśleć jak najbardziej pozytywnie a najbardziej cieszy mnie myśl że wkrótce zmienię pracę! :) Jeszcze nie wiem na jaką może zatrudnię się jako sprzedawca w sklepie Habitat :) Ooooo a tej oliwy u nas nie ma :( I nie będzie bo zamykają sklep buuuuu ;((
Ściskam :*
Ale za co?! No chyba nie za "kakałko"? ;)PPP
ReplyDeletecmok! ;)
jakie piękne i smakowite zdjęcia - w ciągu 5 minut zjadłabym zawartość wszystkich Twoich słoiczków :)
ReplyDeletepozdrawiam i ściskam
A z miłą chęcią Poleczko :) Ostatnio czułam w powietrzu wiosnę, ale niestety dziś się rozczarowałam bo idąc do pracy padał śnieg :( ehh...ja chcę wiosnę już :*
ReplyDeleteWłaśnie przygotowałam konfiturę.. pachnie obłędnie, tylko coś zsiąść się nie chce :( mimo tego, że muślin wygniotłam na wszelkie możliwe sposoby.. wyszedł mi z tego taki bardzo rozgrzewający soczek :) pyszny! Masz jakąś szybką receptę na zmianę konsystencji? Pozdrawiam pomarańczowo! Iga
ReplyDeleteIga a ile dalas cukru? I mam nadzieje ze nie mieszalas juz w osatniej fazie podgrzewania?
ReplyDeleteSluchaj sprobuj emy ja uratowac. Pogotuj ja jeszcze z pol godziny na mocnym ogniu – nie mieszaj.
Zrob probe na telerzyku piwinno sie udac! Mi gotowanie zajelo prawie godzine.
Mozna uratowac cukrem zelujacym, ale wtefy bedziesz musiala dodac troche wody bo bedzie oblednie slodkie :)
Trzymam kciuki i daj znac czy wyszlo!
Moje zacofanie w komentarzach osiagnelo chyba szczytowa forme:D jestem 63 osoba piszaca pod tym postem. Ale wybaczysz Poleczko co? wyjasnilam wszystko w mailu:*
ReplyDeleteMarmolada wyglada absolutnie powalajaco, nic tylko wziac lyzeczke i wyjadac;)
pozdrawiam cieplo:*
Hej :) pogotowałam, nie mieszałam i po pół godzinie zaczęło to konsystencją przypominać konfiturę.. Cukru dodałam 750 gram i jak na mój smak to jest już baardzo słodkie :) jak na razie zamknęłam w lodówce ;)i postanowiłam zajrzeć tam dopiero jutro :) Dzięki za pomoc i za super bloga. I za ciasto marchewkowe :) jest najlepsze na świecie!! Zaraz po czekoladowo-orzechowym z chili :-) I.
ReplyDeletepolka, robię! wstawiona na noc do lodówki. jak wyjdzie dobra to masz słoik poziomek za sam przepis = czysty zysk :-)nie mogłam się oprzeć...
ReplyDeleteKakao z Twoimi modyfikacjami królowało na dzisiejszym śniadaniu. Pyszne! Pozdrawiam
ReplyDeleteIsadora
Igo odetchnęłam z ulgą! :))))))I cała przyjemność po mojej stronie :*
ReplyDeleteKarola czekam na relacje oby tylko Tobie smakowała!
Isadora :))) Na zdrowie zatem!
Pola, z różnych przyczyn, dawno mnie tutaj nie było, więc czytam, czytam, czytam i nadrabiam to co mnie ominęło w "bieżących wpisach".
ReplyDeleteNo i taka wiadomość! Z tym Londynem. :)
Trzymam kciuki :*
Tak jak obiecałam i u mnie jest konfiturowo (choć troszkę później niż myślałam):
ReplyDeletehttp://muffingirl.blox.pl/2010/02/Konfitura-cytrynowo-pomaranczowa-z-kiwi.html
Pozdrawiam serdecznie - muffingirl
Małgosiu trzymaj mocno bo ja mam duzego stresa.... ale sie ciesze bardzo i juz nie moge sie doczekac!
ReplyDelete:*
Muffingirl ide ogladac! :)
Polciu :) Dział "W słoiku" wertuję i wertuję od kilku dni :) Wybieram się do przyjaciółki i chciałabym zrobić coś oryginalnego dla niej :) Pozwoliłam sobie skopiować przepisy, będe jutro działać (na pewno z cukinią ;) ) co mi wyjdzie - nie wiem, na pewno napiszę Ci, co robiłam, jak wyszło :) Po weekendzie będe mogła powiedzieć o wrażeniach zrobionych na przyjaciołach :)
ReplyDeletePozdrawiam bardzo gorąco!!! Magda.
Polciu :) Dział "W słoiku" wertuję i wertuję od kilku dni :) Wybieram się do przyjaciółki i chciałabym zrobić coś oryginalnego dla niej :) Pozwoliłam sobie skopiować przepisy, będe jutro działać (na pewno z cukinią ;) ) co mi wyjdzie - nie wiem, na pewno napiszę Ci, co robiłam, jak wyszło :) Po weekendzie będe mogła powiedzieć o wrażeniach zrobionych na przyjaciołach :)
ReplyDeletePozdrawiam bardzo gorąco!!! Magda.
mniam :) brzmi przepysznie muszę wypróbować :) pozdrawiam u.
ReplyDeleteMagdo :)
ReplyDeleteUlcik dzisiaj zrobiłam powtórkę :D