Tuesday, 2 February 2010

Weekendowa Cukiernia...

...podsumowanie, zaproszenie i się pochwalenie


Muszę dodać na wstępie, że wydłużenie Weekendowej Cukierni z dwóch tygodni na cały miesiąc to była bardzo dobra decyzja i cieszę się, że w końcu ją podjęłam. Mi się odetchnęło z ulgą, że co dwa tygodnie nie muszę wklepywać podsumowanie i pewnie Wam, że nie musicie co dwa tygodnie piec na akord :)
Decyzję taką podjęłam wraz z końcem roku 2009, a wraz z początkiem roku kolejnego weszła ona w życie (Peggy, a spiszesz mi Kochaniutka akt jakiś może?:))
Pierwszą edycję, iście noworoczną powierzyłam Goś, która prowadzi wspaniały blog Sweet Art. Goś okazała się być wspaniałą Gospodynią i zaproponowała nam aż trzy przepisy (normalnie zawrót głowy!), które możecie zobaczyć tutaj. Jestem z tej naszej edycji styczniowej bardzo zadowolona. Bardzo!
Muszę jednak z przykrością stwierdzić, że wciąż wiele z Was zapomina o podesłaniu mi linku(ów) do swoich wypieków. Czasu dużo nie potrzeba, a i mi i Wam byłoby milej, gdybym w podsumowaniu uwzględniła wszystkich. Niestety praca i moje weekendowe wyjazdy do Londynu nie pozwalają mi na 24-godzinne śledzenie Waszych wpisów. Więc uprzedzam, jeśli kogoś pominęłam to teraz jest ostatnia szansa, żebym Was dopisała. Proszę wyślijcie mi linki do Waszego wpisu na zawszepolka@gazeta.pl inaczej nie będę wiedziała, że w WC #20 udział wzięliście. I o!

Jednocześnie mam zaszczyt zaprosić wszystkich na kolejne wydanie WC (lutowe), które prowadzi dla Nas Olcik i Jej Internetowa Kawiarenka i to właśnie do Niej zapraszam po wszystkie szczegóły :)

A w wydaniu Weekendowej Cukierni (styczeń 2010, odcinek 20-ty) udział wzięły:

Jukejka i Jej blog Matka Polka w angielskiej kuchni
Polka czyli ja (poniżej)


W temacie ciasta marchewkowego (bo zdecydowałam się właśnie na tą propozycję Goś) rzeknę słówko od siebie. Mam taką przypadłość, którą odziedziczyłam po swojej Mamie - jak mam jakiś wypracowany sposób przygotowania potrawy, to raczej się go trzymam. Tak też jest z ciastem marchewkowym. Upiekłam ich dużo i znalazłam swój ulubiony sposób wykonania tego ciasta. Przyznam, że przerażały mnie proporcje składników podanych przez Goś (400g marchewki na 250g mąki - zazwyczaj przepisy podają użycie 200g marchewki na 225g mąki), ale zdecydowałam się pójść na całość pozostając przy swoim sposobie wykonania. Muszę przyznać, że Goś trafiła idealnie - ciasto jest wilgotne i dosłownie rozpływa się w ustach!
Goś dziękuję za wspaniałą inspirację :* Ja od siebie dodałam parę składników, które nierozerwalnie współgrają z marchewkowym. Mam nadzieję, że mi to wydanie WC zaliczysz :)

Ciasto marchewkowe

100g rodzynek sułtanek
6 łyżek dowolnego alkoholu (ja użyłam Żubrówki)

4 jajka
200ml oleju
200g cukru
100g orzechów włoskich, posiekanych
400g marchewki startej na tarce do jarzyn (duże oczka)
2 łyżeczki ekstraktu z migdałów
skórka otarta z 1 cytryny*

250g mąki
2 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka mielonego imbiru
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia (ja mam takie małe łyżeczki, jajowate z Ikea)
1/2 łyżeczki sody
1 łyżeczka soli 

Masa 
200g masła, o temperaturze pokojowej
50g cukru pudru
300g sera Mascarpone
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
skórka otarta z 1 cytryny*

W małym rondlu (najlepiej takim z grubym dnem) zalewamy rodzynki alkoholem, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na małym ogniu, aż wchłoną alkohol.
Studzimy, wkładamy do lodówki i zostawiamy na całą noc.

Na drugi dzień nagrzewamy piekarnik do 180C (wiatrak 160C).
Formę o średnicy 22cm smarujemy masłem i wykładamy krążkiem papieru do pieczenia.
Jajka ubijamy z cukrem na puszystą masę, pod koniec ubijania dodajemy olej w czterech częściach.
Do masy dodajemy startą marchew, posiekane orzechy, ekstrakt z migdałów i skórkę otartą z cytryny.
Mąkę przesiewamy do miski razem z proszkiem do pieczenia i sodą.
Dodajemy sól, cynamon, imbir i mieszamy.
Suche składniki łączymy z mokrymi i mieszamy krótko, ale dokładnie.
Ciasto przekładamy do formy i pieczemy przez około 1 godzinę (robimy test drewnianym patyczkiem**).

W tym czasie przygotowujemy masę.
Masło ubijamy na puch z cukrem pudrem.
Partiami dodajemy Mascarpone i mieszamy łyżką.
Dodajemy ekstrakt z migdałów i skórkę otartą z cytryny.

Po upieczeniu ciasto studzimy, przekrajamy na pół i przekładamy masą.
Smarujemy masą także wierch i boki ciasta.

Smacznego!

PS I co z tego, że masa nie była równo rozsmarowana jak ciasto i tak było przepyszne :)


*Idealnie byłoby użyć cytryn z niewoskowaną skórką. Są one dwa razy droższe niż zwykłe cytryny, ale przynajmniej mamy pewność, że nie jemy świństwa. Jeśli ktoś nie ma dostępu do takich cytryn lub nie może sobie na nie pozwolić, niech porządnie wyszoruje zwykłe cytryny.

**Ciasto nakłuwamy długim drewnianym patyczkiem (jak do szaszłyków) w kilku miejscach - jeśli wyjęty patyczek będzie suchy ciasto jest upieczone.


33 comments:

  1. Pola,
    przeciez Ty jutro do pracy nie wstaniesz!;) Tak pozno a Ty w internecie?:)))dzieki za koment:)

    ReplyDelete
  2. O kurde, czy wyscie sie na tej imprezie na mnie zmowily? Teraz Twojej strony malzonce pokazywac nie moge! Ciasto marchewkowe...juz wiem co mnie w sobote czeka...albo to albo cos od Felluni. Dzieki dziewczyny:)

    ReplyDelete
  3. Ja nic nie wiem, nie znam się, zarobiona jestem :) A tak w ogóle to już śpię :D
    A Fela też miała odsypiać, a nie w necie siedzi :P
    Arku numer zapisany! :)

    ReplyDelete
  4. Dziękuję za wspólne pieczenie :)) Cieszę sie,ze zdążyłam podesłać linka , w ostatniej chwili:))

    Poleczko Twój tort marchewkowy wygląda po prostu obłędnie!:))
    Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  5. Zgadzam się ,że to dobry pomysł :) Nie będę musiała ciągle się martwić ,że nie zdąrze (bo zawsze tak jest i rzeczywiście nigdy nie daję rady ;))) Piękny tort marchewkowy ale widziałam inne cuda na blogach i na prawdę robią wrażenie.
    Zaraz lecę zerknąć co Olcik proponuje :))
    Pozdrawiam

    ReplyDelete
  6. Polko, Boska Dziewczyno, porażasz mnie pięknymi fotkami, cudnymi słowami, wprost oczu oderwać nie można. Ciasta nie piekłam, ale po Twoim wpisie muszę spróbować, bo prezentuje się mega wspaniale :-) Zresztą czas chyba przyłączyć się do cukierni i już więcej nie spóźniać :-) Tak właśnie postanowiła i tak zrobię! Biegnę do Olcik zobaczę co nam fundnęła na luty :-) Pozdrawiam serdecznie!

    ReplyDelete
  7. Nie zdążyłam się załapać tym razem, ale torcik marchewkowy upiekę kiedyś na pewno!
    A od Olcika kusi mnie wszystko :)

    ReplyDelete
  8. Ależ Wam świetnie udała się ta Cukiernia! Ślinka cieknie!
    Czy to zwiniątko to cytryna?

    ReplyDelete
  9. Majanko :) Miałaś szczęście że tak powiem :P
    :))))

    Grajku ja też się nie wyrabiałam więc doskonale Cię rozumiem :) Może teraz uda się Tobie przyłączyć do zabawy?:)

    Kuchasiu tak już czas :)))) Do boskości mi daleko hihihihi chociażby na moje przekonania a raczej ich brak, ale dziękuję :*

    Grażynko liczę że tym razem się przyłączysz :) :*

    Kuba tak, to cytryna obrana zesterem :)))

    ReplyDelete
  10. Polka, o tak marchewko jest zdecydowanie pyszne , o innych propozycjach Goś się nie wypowiadam , bo jeszcze nie robiłam

    ReplyDelete
  11. Jaka energetyczna ta marchewa!
    Kolory jak szklanka świeżego soku.
    Wszystko promienne, soczyste i piękne.
    Tylko czemu ten Pracuś po nocach zasuwa :)
    Bo lubi ładne rzeczy robić!

    Poli Droga miłego dnia, uśmiechu moc i energii pomarańczowej na cały tydzień!
    Całus mocny
    M :******

    ReplyDelete
  12. Pola, ja się na Tobie w Warszawie nie poznałem. Chyba posiadłaś tajemnice jakiego kamienia filozoficznego i snu nie potrzebujesz a do rzeczy piszesz. Oj, dla mnie doba jest za krótka, podziel się tabletką jak masz:DD haha
    Piękne ciasto, piękne!
    gorące pozdrowienia

    ReplyDelete
  13. Polko, ja popieram- miesiac to w sam raz. Oj, ile WC mi przeszlo kolo nosa :D Ale terazjuz bede brac w kazdej udzail, mam nadzieje. Jest tyle innych ciekawych akcji w miedzy czasie, ze nie trzeba teraz wybierac. Bo jak sie spotkajadwie trzy w jednym tygodniu to faktycznie pieczenie i gotowanie na akord :)

    A ciasta rchewkowego nie pieklam nigdy. I skoro tak zachwalasz to z tego przepisu skorzystam jeszcze.

    I mam siostre w Londynie :)

    Pozdrawiam serdecznie i cieplo z nieco deszczowej sasiadki Irlandki :)

    ReplyDelete
  14. Poleczko!

    Dziękuję za miłe słowa:) Nie dałam plamy, jak dobrze :D

    Zaliczam jak najbardziej!:)
    Widzę, że tarcie marchewki na dużych oczkach się przyjęło;))

    Piękny ten Twój torcik, wiesz?:)

    Całuję!:*

    ReplyDelete
  15. O tym zapominaniu to o mnie, strasznie Cię przepraszam :(
    Miesiąc na Cukiernię to doskonała zmiana i przychylam się do prośby o stosowny akt z elegancką rozetką i biało-zieloną nitką :)
    Śliczny torcik zrobiłaś a zdjęcia tak optymistyczne, że nie wiem :)

    ReplyDelete
  16. Spieszę donieść, że wysłałam maila do Ciebie Poleczko z informacją, że i ja brałam udział w tej cukiernianej akcji... jednak dostałam maila zwrotnego, że nie dotarł do Ciebie :(

    ... być może masz zapchaną skrzynkę ?

    ReplyDelete
  17. no to sie nam pochwalilas! :-) i ja sie ciesze, ze WC sie wydluzyla, bo teraz mam wrazenie, ze uda mi sie w niej aktywnie uczestniczyc. oczywiscie z wiadomych powodow pominelam odcinek nr 1, ale juz lece do Olcika po inspiracje. buzka! p.s. po raz tysieczny czekam na @ :-)

    ReplyDelete
  18. Polko! patrzę sobie na Twój tort i słów mi brak :) absolutne mistrzostwo!

    ReplyDelete
  19. lubię marchewkowe ciasto
    bo jest takie zimowe
    i pyszne
    Twoje wygląda zachwycająco

    ściskam Cię mocno Poleczko :-*

    ReplyDelete
  20. Ej Pola, cos jest nie tak, naprawde wpadlam tu rano i daje sobie reke uciac, ze widzialam "A co gdyby tak...", no i sobie poszlam.
    A tu marchewkowe, zachecilas mnie tym, ze wilgotne, lubie wilgotne, mokre ciasta, no a zdjecia to naprawde klasa!

    Powiem Ci, ze straszna mam ochote na "cos", najgorsze jest ze "cos" dreczy mnie od wczoraj, tylko nie moge wymyslic jaki "cos" ma smak :-)

    :**

    ReplyDelete
  21. Wydłużona do miesiąca a ja i tak nie zdążyłam :D
    Tort - malina po prostu, uwielbiam marchewkowe a jak mówisz że mokre to już koniecznie muszę zrobić, nawet po terminie ;) Twoje modyfikacje bardzo mi się podobają. A zdjęcia jeszcze bardziej :)
    Pozdrawiam ciepło :)))

    ReplyDelete
  22. Poleczko cudo po prostu. Jeszcze trochę i będą mi biodra rosły od samego patrzenia na Twoje zdjęcia.
    Ja w styczniu nie dałam rady, ciekawe czy w lutym mi się uda.

    ReplyDelete
  23. Poleczko co za cudeńko!!!
    Mniam...skusiłabym się na taki kawałeczek :)
    Pozdrawiam.

    ReplyDelete
  24. To szalone życie masz, Poleczko, skoro tak co weekend nawiedzasz Londyn. Podoba mi się! ;)

    Co prawda upiekłam ciasto czekoladowe, ale niestety nie wyszło tak, jak powinno, więc niestety nie mogę się do Was przyłączyć - ale może uda mi się przygotować coś z propozycji Olcik. Zobaczymy! :)

    A na tort... wpraszam się do Ciebie, moja droga. Wygląda CUDOWNIE.

    Pozdrawiam cieplutko!

    ReplyDelete
  25. Powtórzę za przedmówcami: PIĘKNE!!!
    że pyszne to wiem, ale tak malownicze jak Twoje to moje niestety nie było :)
    Zdjęcia są tak sugestywne że aż zachciało mi się upiec je znowu....
    Całusy!

    ReplyDelete
  26. Ciasto marchewkowe należy do moich ulubionych. Na Twoich zdjęciach jak zwykle wyglada pysznie. Do tej pory nie robiłam masy tylko wcinałam z serkiem waniliowym. Musze spróbować z masą. A rodzynki mocze w rumie :D Sciskam

    ReplyDelete
  27. Polko!
    Akcik machnąć możemy. Przede mną - Peggosławą Karolową. I będę rozetki - ku radości Feluni, i będą magiczne nitki i Oczkownica :)

    tyle, ze musisz się osobiście stawić :)
    kiedy przylatujesz?

    normalnie mam swoje 5 minut na Twoim blogu :)
    jestem sławna :D
    :P

    :****

    ReplyDelete
  28. Ciasto wygląda cudownie!

    ReplyDelete
  29. o takie ciasto to bym zjadła :)

    ReplyDelete
  30. Polciu, zmiana bardzo na dobre wyszła, choć ja i tak się nie wyrobiłam z publikacją .... ehh, z niczym się wyrobić nie mogę. Ale obiecuję poprawę :D

    Buziak cieplutki Ci ślę i marchewkowe ciacho podjadam :***

    ReplyDelete
  31. Polencjo moja kochaniutka,
    cuuudowny torcik upiekłaś.
    Tak, to był bardzo dobry pomysł:)Aczkolwiek ja i tak nie zdążyłam, hehe;P
    Pozdrówka.

    ReplyDelete
  32. Dzięki Ci Matko Polko, że pamiętałaś o oczku, bo oczko o sobie nie przypomniało.


    cmok!

    ReplyDelete
  33. Poleczko, uprzejmie proszę o pochwałę, bo choć w Weekendowej Cukierni - to ja raczej gościem jestem, niż stałym bywalcem, to tym razem się udało. :) I to jak! makaronikowo! :)
    Buziaki i pozdrowienia! :*

    http://pieprzczywanilia.blogspot.com/2010/02/makaroniki-kawowe-z-czekolada-lutowa.html

    ReplyDelete

Dziękuję za odwiedziny :)

UWAGA - wszystkie komentarze są moderowane.
Komentarze złośliwie oraz zawierające SPAM są usuwane.