Miałam zaplanowany na dzisiaj inny wpis, ale przeglądając Wasze blogi wieczorową porą uświadomiłam sobie, że wczoraj zaczęła się wspaniała akcja prowadzona przez Pinkcake. Nie mogłam jej przegapić, bo uważam że to cudowna inicjatywa i daje szerokie pole do popisu. A dodatkowo Pinkcake darzę ogromnym szacunkiem i sympatią, więc motywację mam podwójną.
Niestety nie uda mi się przygotować więcej 'zielonych' przepisów - ostatnio mam bardzo dużo pracy i nie mogę się rano dobudzić by zrobić zdjęcia. Weekend był dość intensywny, mieliśmy Gości, trochę rozrywki w niedzielę i nic nie udało się zrobić. I trudno. Przecież (jak napisała kiedyś moja Żonka) w iście prywatnej korespondencji) prowadzenie bloga to nie jest 'wyścig o złote majciochy'. Koniec kropka nie będę tego komentować. Zresztą jak koszmar chodzi za mną zdjęcie żurku z poprzedniego wpisu, a zrobienie dobrego zdjęcia, z którego byłabym zadowolona wymaga czasu.
Skąd pomysł na dzisiejsze przepisy? Właściwie z głowy z małą pomocą sympatycznego Samuela, który tutaj zostawił mi komentarz o następującej treści: 'Zagladam tu glownie za chlebem, ale hummus jadam rownie czesto. Tu jest najlepiej opisany, moim zdaniem, przepis na hummus: http://kuchnia.o2.pl/przepisy/obiekt_int.php?id_p=3016 Uwaga: chodzi o przepis zawarty w komentarzu maguri. W sumie skladniki te same, ale jednak(...)'. I do końca życia będę temu Panu wdzięczna za pozostawienie komentarza. Hummus z tego przepisu wychodzi obłędny. Najlepszy jaki kiedykolwiek zrobiłam.
No dobrze ale co zrobić jeśli pod ręką nie ma się ciecierzycy? Najlepiej zastąpić ją czymś innym np drobną fasolą lub zielonym groszkiem. Co otrzymamy? Prawdziwie wiosenne i nieziemsko pyszne pasty do chleba.
No dobrze ale co zrobić jeśli pod ręką nie ma się ciecierzycy? Najlepiej zastąpić ją czymś innym np drobną fasolą lub zielonym groszkiem. Co otrzymamy? Prawdziwie wiosenne i nieziemsko pyszne pasty do chleba.
W sezonie mrożony groszek należy zastąpić świeżym groszkiem (idealnie młodym prosto z krzaka) który należy zblanszować we wrzątku przez minutę lub dwie. Pasta wychodzi słodkawa, o charakterystycznym smaku zielonego groszku, więc należy ją doprawić wg własnych upodobań pamiętając jednak, że nadmiar przypraw nie jest efektem pożądanym bo przygasi inne smaki.Namoczenie fasolki w dużej ilości wody jest warunkiem koniecznym, by stała się ona bardziej przyjazna dla naszych brzuchów. Wodę z moczenia należy wylać i do gotowania użyć świeżej, dodając odrobinę majeranku.
Zarówno groszek jak i fasolkę należy wystudzić przed rozdrabnianiem.
Jeśli ktoś nie ma pasty tahini lub jest ona trudno dostępna, można ją zrobić samemu. Wystarczy uprażyć kilka łyżeczek ziaren sezamu, wystudzić i zmiksować je z taką ilością oliwy by uzyskać gładką, lekko lejącą się masę, którą doprawiamy solą i czosnkiem. Można dodać odrobinę przegotowanej wody.
Pasta biała
½ szkl. suchej drobnej fasoli
2 ząbki czosnku
2 limonki lub cytryny
2 łyżki tahini
oliwa z oliwek
sól
świeżo mielony czarny pieprz
szczypta płatków chilli
ewentualnie wywar z ugotowanej fasoli
Fasolę moczymy przez noc w dużej ilości zimnej wody.
Po namoczeniu odcedzamy, zalewamy świeżą wodą i gotujemy do miękkości w niesolonej wodzie. Wywar zachowujemy.
Wyciskamy sok z limonek i miksujemy go z lekko posiekanym czosnkiem i sola.
Dodajemy ugotowane ziarna fasoli i miksujemy (jeśli całość jest za gęsta, dodajmy odrobinę ugotowanego wywaru).
Dodajemy pastę tahini, oliwę z oliwek i całość miksujemy na kremowa masę.
Odstawiamy na minimum pół godziny do lodówki.
Pasta zielona
½ szkl. zielonego mrożonego groszku
2 ząbki czosnku
2 limonki lub cytryny
2 łyżki tahini
oliwa z oliwek
sól
świeżo mielony czarny pieprz
szczypta płatków chilli
Groszek blanszujemy przez 2 minuty we wrzątku. Studzimy.
Wyciskamy sok z limonek i miksujemy go z lekko posiekanym czosnkiem i solą.
Dodajemy groszek i miksujemy (jeśli całość jest za gęsta, dodajmy odrobinę wody).
Dodajemy pastę tahini, oliwę z oliwek i całość miksujemy na kremowa masę.
Doprawiamy i odstawiamy na minimum pół godziny do lodówki.
Smacznego!






Wlasnie zaczelam robic takie smarowidlo z soczewicy kiedy zobaczylam Twoj wpis, bardzo inspisujacy :)
ReplyDeleteZdjecia jak zawsze...urzekajace :)
Wpis oczywiscie inspirujacy ;)
ReplyDeleteMmmm... ta soczysta zieleń! Będzie za mną chodziła cały dzień!:))
ReplyDeletePiękne zdjęcia Poleczko i smakowite pasty.
Pozdrawiam Cię serdecznie!
Mniam jakie bajeczne pasty ;) Pięknie wyglądają i na pewno jeszcze lepiej smakują.
ReplyDeleteOj tak :) "wyścig bo złote majciochy" to trafna uwaga. Jakoś zawsze czeka się na te komentarze i zawsze się chce wziąć udział w tych wszystkich akcjach ;))
Piękne zdjęcia
Polko, pyszne i cudnie zielone :)
ReplyDeleteNie wiem czy zniosę taką ilość komplementów :P
ReplyDeletePiękny ten groszek... Dziękuję za Twój udział:)
Zaczynam się coraz bardziej przekonywać do past i chętnie wykorzystam Twoje propozycje :-)
ReplyDeleteUroczy ten groszek! Taki wiosenny i zieloniutki:)
ReplyDeleteA przepisu na pastę z fasoli akurat wczoraj poszukiwałam, więc bardzo mnie cieszy Twój wpis:)
A hummus robię na bank!
Pozdrawiam:)
Ja najbardziej lubię takie z młodej fasoli, takiej prosto z krzaka. To się rozmarzyłam.
ReplyDeleteA ciecierzycę mam zawsze pod ręką, w zapasach ;-)
Pasty, pasty... past mi właśnie trzeba :) wszelkich dobrych pomysłów, takich jak Twoje :)
ReplyDeleteWyścig o złote majciochy... no się uśmiałam :)
Po prostu mniam, szczególnie ta zielona. Super zastosowanie dla groszku, który ostatnio u mnie w omletach, tak klasycznie. Młody, zbierany i łuskany przez mojego tatę. Słodki. Najlepszy.
ReplyDeleteCiekawa odmiana dla tradycyjnych kanapek U nas z past robimy tylko jajeczną Chyba pora na zmiany
ReplyDeletepiękne zdjęcia, co post to piękniejsze! ciągle się nimi zachwycam i zachwycić nie mogę :)
ReplyDeletea pasty... mmmmm na pewno pychotka!
Bardzo zielono w zielony dzień:-) Podoba mi się ten przepis. A zdjęcia piękne. I nie stresuj się tym żurkiem, bo nie masz powodu:)
ReplyDeleteNie fotografuję jedzenia, więc to inna bajka. Ale na wakacjach, w podróży, robię tylko jedno, dwa ujęcia danej rzeczy, sceny, miejsca. Z zasady. I wiesz, to są zwykle najlepsze zdjęcia jakie zrobiłam. Może dlatego, że robię i idę dalej. Nie sprawdzam czy światło dobre czy kadr taki jak trzeba. Nie myślę o tym.
Serdecznie pozdrawiam!
Wiesz co Polcia? Nie musisz być moim dziecię by dostac ciacho ;)
ReplyDeletePyszny groszek... :)
A, jak można cieciory nie mieć w zapasach? ;))
Poluś, ale Ty nas pieknie gościsz...:)
ReplyDeleteHa..., fasola jest od mamy, a tahini... zamówiłam. Będzie lada dzień...
Lekko, delikatnie i pieknie u Ciebie. Tak Monika L. ma rację masz swój odcień bieli...
:*:*:*
Groszek - uwielbiam! A ten na Twoim zdjęciu wygląda obłędnie. Wyścig o złote majciochy ubawił mnie do łez ;) A zdjęcia - cóż, nie zawsze są doskonałe, czasami ważniejsza jest chwila, nastrój, uchwycenie emocji, czy nawet wpasowanie się w temat dnia. Żurek i tak śni mi się teraz po nocach i planuję go w weekend popełnić.Miłego zielonego dzisiaj!
ReplyDeletePasty z groszku lub fasoli jeszcze nigdy nie robiłam, chyba spróbuję po obejrzeniu twoich zdjęć. Zwłaszcza ta zielona mnie kusi ;)
ReplyDeleteOstatnią pastę zrobiłam jakieś 100 lat temu :)
ReplyDeleteChętnie zrobię.
Nieziemsko fajne fotki :*
M.
Powiem Ci Poleczko, że nigdy w życiu nie jadłam takiej pasty...
ReplyDeleteAle wyobrażam sobie, że musi smakować obłędnie:)
Pozdrowienia ciepłe!
jak ja kocham wszelkie takie pasty!
ReplyDeleteroboty z nimi tyle co nic, a jaki smak!
Nie obierasz fasolki, jak Micho ? ;D
Sorry, nie mogłam się powstrzymać ;)
zaszalalas! :-) p.s. fotka zurku jest dla Ciebie koszmarem?? Kochana czy aby ta poprzeczka nie za wysoko?? zurek wyglada tak jak najlepszy pod sloncem zurek, zjadlabym Ci go z miseczki w minute ;-)
ReplyDeletePoleczko kochana, jesteś NIEZASTĄPIONA. Uwielbiam pasty wszelakie, a te... Te, to już totalne ziszczenie moich marzeń.
ReplyDeleteŚciskam! ;*
PS Widzę, że zaczynasz popadać w przesadę, moja droga! Wiesz, ile ja bym dała, żeby robić zdjęcia takie, jak choćby i żurku? Czuję się po prostu... fatalnie, skoro ty tamto cudo uważasz za złe.
jeszcze takich past nie robiłam, wyglądają obłednie szczegolnie ta zielona z groszku. Szkoda że u mnie w domu tylko ja lubię groszek :) pozdrawiam
ReplyDeletecudne pasty! z zielonego groszku jeszcze nie robiłam, ale fasolowa jest u mnie na wysokiej pozycji! tak samo jak sałatka z białej fasoli z serem pleśniowym i miodowo-musztradowym dressingiem, mniam!
ReplyDeleteGroszkową zrobię na pewno, choć paste tahini wiozłam aż z Warszawy :) To jest właśnie to, czego szukam tej zimo-wiosny - pasty warzywne do kanapek :) Pozdrawiam bardzo serdecznie i zielono - muffingirl
ReplyDeleteCo prawda w poprzednim wpisie nie zauważyłam żadnego koszmarnego zdjęcia (a na wszelki wypadek jeszcze raz przyjrzałam im się dokładniej...), ale zdecydowanie czuję się pocieszona tym, że ktoś jeszcze wstaje wcześniej niż musi, żeby oddać się czynności, w sumie tak bezsensownej, jak fotografowanie ciastek albo zup. Chociaż ta bezsensowna czynność zwykle tak jest wciągająca, że mam problem, żeby potem zdążyć do pracy.
ReplyDeletePasty są z pewnością pyszne, może kiedyś się skuszę na groszkową, bo do namaczania fasoli raczej nie starczy mi wytrwałości. Pozdrowienia serdeczne.
Widzę Polka żeś na dobre oswoiła się z zielonym;)
ReplyDeleteTak trzymać.
Jak zdrówko??
Ożesz, Polcia! Biorę obie! :))
ReplyDeleteściskam!
Polusia, a niech bedzie zielono szybko i dlugo i zielono w duszy tez!
ReplyDelete'wyścig o złote majciochy' Ty mnie chcesz o smierc przez smiech przyprawic - a wez sie Ty!
Zdjecia sa tak piekne, zielono-bieluchne, czyste, ze nawet juz nie musialabym past probowac :-) :*
Pyszne! Ja jeszcze z bobu robię takową. ALe zawsze mam ten problem, że takie pasty najbardziej mi smakują wyjadane łychą z miski, w rezultacie czego często nic nie trafia na chleb...
ReplyDeleteNa ten rewelacyjny hummus spojrzę, bo z przyjemnością bym sobie wsunęła kolejną porcyjkę (ceci jeszcze z Toskanii na pólce zalega).
Buzi, Pola. Zgadza się, to nie walka o złote majciochy i jak nie masz sił, to nie myśl o wpisach, zdjeciach i innych takich. Ja ostatnio jestem zdołowana moimi zdjeciami. Chyba mam złą passę.
Buziaki na dobranoc...
Truskawa, wiesz Ty co?! Z tymi zdjęciami to marudzisz! Ja tu zachwycam się gwoźdźikiem, a Ty mówisz, że dół. Eh!
ReplyDeleteJacie, z bobu, no Anulka, toz to sie nie smi tak nas tu kusic, groszek byl juz nie do zniesienia :)
ReplyDeletehej! absolutnie mniam, uwielbiam wszelkie takie smarowidla proste, szybkie i pyszne.
ReplyDeletew lecie stosunkowo czesto robimy z malzem. w ubieglym roku mielismy faze na kawior z baklazana i bobu. zalinkowanej akcji nie znalam!
milego popoludnia polko.
majciochy powiadacie? ciekawe ciekawe, zwłaszcza jeśli te majciochy są w groszki, nie czerwone, a zielone groszki ;)
ReplyDeletepewnie, że dobre i na dodatek zdrowe
ReplyDeleteaha, no i wiosna nie kłamie i przyjdzie szybko, mówiła mi przecież :D
buzia :*
Jakie ładne te Twoje pasty Poleczko...mam chleb...oczekuję propozycji...:))
ReplyDeleteMagoldie hihih z soczewicy też mam w zanadrzu :D Dziękuję Panience :)
ReplyDeleteMajanako mam nadzieję, że chociaż wychodziła :) Buziak ogromny :*
Dziwnograj a jakie smaczne! :D Wiesz bo to miło dostać komentarz, lub go zostawić, ale wcale nie trzeba się rozpychać łokciami :D
Grażynko ;*
Pinkcake ej no nie bądź taka :D Ja dziękuję za wspaniałą zabawę!
Aniu :) Napisz czy smakowała :)
Korniku :) Zrób nie pożałujesz ;)) Buziaki!
Gospodarno Kasiu oooo taką to ja bym zjadła! Albo taki groszek świeży, młody, słodki... Hihi Ty masz wszystko w tych zapasach :D
Amarantko :D Uważaj bo wygrasz :D
Lu zgadzam się! U mnie zbierany przez Mamę, ale na pewno smakuje tak samo pysznie :D
Beato jajeczną ja też uwielbiam, ale czasem odrobina inności nie zaszkodzi :)
Emmo dziękuję. Bardzo dziękuję!
Delie tak to jest, jak się sobie za wysoko poprzeczkę ustawi i za bardzo dba o szczegóły. Wiesz Twoje zdjęcia to inna bajka. Są idealne w każdym szczególe.
:)
Mafilka :D No można :P Czasem, jak się zapomni zapasy uzupełnić :D
Ewelajno :) Wiesz nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Pewnie to przez światło jakie mam w domu :) :*
Ewo racja. Muszę to sobie zapamiętać i przestać się byle czym przejmować :* Ciekawe jak zurek Wam posmakuje :)
Edytka :) Czekam na szczerą opinię :)
Monik o nieeeee :) Czas nadrobić :) hihih ;*
Goś z chęcią wysłałabym Tobie odrobinkę :*
Anoushka nooo najważniejsze, że nie trzeba się przemęczać :D Hehe no coś Ty ja nie mam tyle cierpliwości i moja fasolka niechybnie wylądowałaby w koszu na smieci :)
ReplyDeleteWianku Cudny nooo nie ma to jak kubeł zimnej wody na łebb dostać :) Się z Edytką zmówiłyście :P
Zaytoon o jakieś nowe zdjęcie widzę :) Przepraszam, już nie będę narzekać. Jakie się zrobi, takie będzie ;*
Piegusku to można śmiało zmniejszyć porcję i zrobić tylko dla siebie :)
Gwiazdko ooooo taką sałatkę to ja bym zjadła! W zamian za pastę :)
Muffingirl :) A może masz coś innego do wypróbowania? Ja chętnie pastę jakąś poczynię :)
KaroLina co ma oczy jak malina :D Ty też rano zdjęcia robisz? :) Myślałam, że to tylko ja hihi Dzisiaj rano się zagapiłam i spóźniłam się do pracy 3 minuty ale ciiiiiii Wiesz w ostateczności można użyć fasoli z puszki, ale moim zdaniem to zupełnie inny smak :)
Olciaky a co :D Nie będę sobie żałować :)
Oczku jak to tak biorę? A coś w zamian? :D
Basiu hihi i wzajmnie wszak wiosna tuż za rogiem! :) Ja wcale nie mam w planach Cię uśmiercać no wiesz? :) Przecież ja Panią bardzo lubię Pani Barbaro :)
Anulka a co Ty za głupoty mi tu piszesz?? Piękne zdjęcia robisz, mają swój uork i klimat. Są TWOJE. Aniu polecam hummus właśnie z tego przepisu co jest w komentazrach na onecie. Rewelacja :)
Oczu dobrze godosz! :)
Basik tak się składa że mam i bób :)
Magdaleno witaj! Wiesz co my chyba lubimy te same smaki. Żurek, smarowidła no no :) Trzeba by się na wsólne pichcenie umówić :) Miłego weekendu :*
Aga-aa :D:D:D stajesz w szranki? :D
Agatek no dobra wierzę :P Ale jak nie to masz kopa :D
Ewenko dobra! Dwie kromki za dwie łyżki :D
Jak to co w zamian? - szeriki uśmiech ;) O taaaaki!---> :D
ReplyDeleteCudownie i smacznie...
ReplyDeleteNaprawdę cudowne miejsce, pyszne potrawy i absolutnie urzekające zdjęcia. Nie jestem asem w gotowaniu ale pasta z groszku mnie zainspirowała i jest dziś na kolację :) Dziękuję :)
ReplyDeleteOczku :D
ReplyDeleteAlicjo dziekuje!
Anonimusie bardzo dziekuje, ze dalas znac. I za mile slowa. A pasta smakowala chociaz? :)
Pasta groszkowa doskonała! Dziś dla odmiany "wygrzebałam" tu u Ciebie pasztet z soczewicy i już się przymierzam... Pozdrawiam bardzo serdecznie!
ReplyDeleteBardzo mi miło i polecam się na przyszłość :)
ReplyDelete