Z obrzydzeniem patrzę na tą całą medialną szopkę. Na miliony zdjęć Marty czy Jarosława Kaczyńskich, którzy stali się głównymi obiektami zainteresowania fotografów. Nie wiem, nie rozumiem. Że niby na każdym zdjęciu płaczą inaczej? Ładniej? Brzydziej? Po co te wszystkie 'sesje zdjęciowe'? Po co się pytam?? Ludzie trochę empatii a świat byłby o wiele lepszy...
Smutne jak szybko ludzka tragedia staję się pożywką dla mediów i dla nas.
Poprzez miejsce, czas i okoliczności tej katastrofy dla mnie to było coś więcej niż śmierć 96 osób. Nie, nie zaczęłam nagle GO lubić. To nie był mój kandydat, to nie była moja partia. Poprzez to zdarzenie nie doznałam olśnienia czy objawienia. Nie zmieniłam swoich poglądów religijnych. Ale ONI byli ludźmi, a żaden człowiek nie zasługuje na taką śmierć. W sobotę mój strach przed lataniem nabrał zupełnie innego znaczenia. Boję się jeszcze bardziej.
Smutne jak szybko ludzka tragedia staję się pożywką dla mediów i dla nas.
Poprzez miejsce, czas i okoliczności tej katastrofy dla mnie to było coś więcej niż śmierć 96 osób. Nie, nie zaczęłam nagle GO lubić. To nie był mój kandydat, to nie była moja partia. Poprzez to zdarzenie nie doznałam olśnienia czy objawienia. Nie zmieniłam swoich poglądów religijnych. Ale ONI byli ludźmi, a żaden człowiek nie zasługuje na taką śmierć. W sobotę mój strach przed lataniem nabrał zupełnie innego znaczenia. Boję się jeszcze bardziej.
Nie wiem czy zauważyliście, ale mało mnie ostatnio w blogosferze. Głowę mam zaprzątniętą innymi sprawami, dlatego tym postem żegnam się z Wami na jakiś czas. Na pewno będą to trzy tygodnie, w praktyce może okazać się, że wrócę później. W weekend czeka mnie przeprowadzka do Londynu (tak wracam na stare śmieci), później małe 'turne' po Polsce, a później wracam do Londynu, wracam na siłownię i do blogowania. W międzyczasie muszę wszystko spakować i znaleźć nową pracę. Brzmi szalenie, prawda? Dlatego do Was nie zaglądam - nic się samo nie zrobi, a siedzenie w internecie na pewno w tym nie pomoże. Jeśli będziecie mieli jakiekolwiek pytania lub będziecie chcieli napisać mi kilka miłych słów, piszcie - postaram się odpowiedzieć z jak najmniejszym opóźnieniem.
Czy będę tęsknić? Będę. Za miastem, za jego skalą, za możliwością chodzenia do pracy pieszo, ale przede wszystkim za ludźmi. Nie spotkacie w Londynie wielu tak życzliwych i otwartych ludzi jakich możecie spotkać tutaj na północy. Będę tęsknić za ich akcentem, za tym jak fajnie wymawiają niektóre wyrazy. Za tym, że nigdy się nie spieszą i nie mają ciśnienia na pieniądze i karierę. Za tym, że dają się ponieść kolejnym dniom bez zbędnego stresu. Jest coś za czym nie będę tęsknić - nie będę tęsknić za deszczową pogodą. Kiedy prawie trzy lata temu wyprowadzaliśmy się z Londynu do Manczesteru, ludzie z pracy ostrzegali mnie, że tu ciągle pada. Nie wierzyłam im. Uwierzyłam dopiero, jak tu zamieszkałam. W zeszłym roku nie mieliśmy lata. W tym roku liczę, że Londyn mi zadośćuczyni i że lato będzie słoneczne i upalne. Zobaczymy...
Zostawiam Was z wpisem, który na oko wydaje się być długi i skomplikowany. Ale taki nie jest. Pomijając wyrabianie i wyrastanie ciasta jest przepisem łatwym i szybkim, a przede wszystkim bardzo smacznym. Skąd pomysł? Jest w Londynie miejsce, gdzie można zjeść bardzo dobrą pizzę i gdzie można napić się bardzo dobrego piwa, warzonego tradycyjnymi metodami w mini browarach. Miejsce to nazywa się ZERODEGREES i w Londynie możecie je znaleźć w Blackheath, 10-15 minut pieszo od obserwatorium Greenwich (Royal Observatory Greenwich). Spragnionym przebywającym w Londynie polecam wstąpić tam na chociażby na małe piwo (half pint), a głodnych kieruję tam na pyszny obiad. Oprócz pizzy możecie zamówić tam muszle, makarony czy pyszne desery. Możecie usiąść przy lampce wina czy dobrej kawie. Nie lubię pizzy, w której dominuje przerost treści nad formą. Moją ulubioną pozostanie ta najprostsza, ale muszę powiedzieć że TA pizza, którą dzielę się z Wami dzisiaj i na którą próbuję odtworzyć przepis z pamięci, to pizza z klasą. Prawdziwa dama.
Moje ulubione ciasto na pizzę
Źródło: Antony Worrall Thompson (zmniejszyłam ilość drożdży)
Z podanych proporcji otrzymamy dwa spody na pizzę o średnicy 30cm150g ciepłej wody
1 łyżeczka suszonych drożdży (lub 3/4 łyżeczki drożdży instant)
275g mąki pszennej typu '00' lub pszennej chlebowej (można użyć zwykłej mąki pszennej)
pół łyżeczki soli
ćwierć łyżeczki świeżo mielonego czarnego pieprzu
1 łyżeczka miodu
1 łyżka oliwy z oliwek extra virgin
Drożdże rozpuszczamy w 100g ciepłej wody (drożdże instant możemy dodać od razu do mąki nie trzeba ich uprzednio aktywować) i zostawić na 30 minut, aż zaczną pracować.
Mąkę przesiać do miski, dodać sól i pieprz.
Do aktywnych drożdży dodać pozostałe 50g wody, miód i oliwę, wymieszać.
Składniki płynne połączyć z mąką i zagnieść elastyczne i miękkie ciasto (ja wyrabiałam około 15 minut).
Ciasto uformować w kulę, włożyć do miski lekko wysmarowanej oliwą, przykryć folią i odstawić do wyrośnięcia na 1-1,5 godziny (ciasto powinno co najmniej podwoić objętość).
Po tym czasie ciasto przebijamy pięścią i dzielimy na dwie części.
Każdą z części rozciągamy za pomocą dłoni (lub za pomocą wałka) na dwa koła o średnicy 30cm.
Aromatyczny sos pomidorowy
Pomysł na ten sos przyszedł mi do głowy, gdy przypomniałam sobie smak ćwikły z pieczonych buraków
4 szalotki
6 dużych ząbków czosnku
400g dojrzałych pomidorów
kilka gałązek świeżego tymianku
4 łyżki oliwy z oliwek
dwie szczypty cukru (użyłam brązowego)
mały karton (lub jedna puszka) pomidorów w zalewie (najlepsze są San Marzano)
sól
świeżo mielony czarny pieprz
szczypta płatków chilli
szczypta pieprzu cayenne
Na blasze ułożyć umyte pomidory, obrane szalotki, nieobrane ząbki czosnku oraz gałązki tymianku.
Całość skropić oliwą z oliwek, posypać odrobiną cukru i upiec w piekarniku, aż skórka na pomidorach popęka i da się zdjąć palcami.
Upieczone warzywa studzimy.
Czosnek obieramy z łupinek, pozbywamy się gałązek tymianku (zostawiając listki) i całość rozdrabniamy w blenderze na purée.
Przekładamy do rondla o grubym dnie, dodajemy pomidory z kartonu (puszki) i gotujemy na małym ogniu, aż sos zmniejszy objętość o połowę.
Doprawiamy solą, pieprzem, pieprzem cayenne i płatkami chilli.
Mój ulubiony sos czosnkowy
mały kubeczek jogurtu greckiego
4 duże ząbki czosnku
szczypta suszonej kolendry
szczypta uprażonych i rozdrobnionych w moździerzu ziaren kuminu
sól
pieprz
odrobina soku z cytryny
1 łyżeczka oliwy z oliwek extra virgin
Czosnek przepuszczamy przez praskę.
Jogurt łączymy z czosnkiem, sokiem z cytryny, kolendrą, kuminem i oliwą z oliwek.
Doprawiamy sokiem z cytryny, solą i pieprzem.
Karmelizowane gruszki
2 gruszki
pół szklanki cukru
Gruszki kroimy w plasterki i pozbywamy się gniazd nasiennych.
Każdy plasterek obtaczamy w cukrze i układamy w szerokim rondlu z grubym dnem.
Gotujemy przez 5 minut na średnim ogniu po czym ogień zmniejszamy i dodajemy cukier.
Gdy cukier rozpuści się zwiększamy delikatnie ogień pod rondlem i karmelizujemy gruszki przez 10-15 minut.
Delikatnie (uwaga gorące!) nabijamy je na patyczki do szaszłyków i studzimy.
Pizza na cienkim spodzie z orzechami, trzema serami i karmelizowanymi gruszkami
1 spód do pizzy (j/w)
6 łyżek sosu pomidorowego (j/w)
dwie kulki sera Mozzarella pokrojone w cienkie plasterki
pół opakowania niebieskiego sera pleśniowego, pokruszonego
dwie garście startego sera Pecorino
jedna garść startego żółtego sera Cheddar
karmelizowane gruszki (j/w)
dwie garści połówek orzechów włoskich lub pekanów
dwie garści świeżej rukoli
sos czosnkowy (j/w)
Piekarnik rozgrzewamy do 180stC.
Spód pizzy układamy na blasze do pieczenia (najlepsza jest taka z dziurkami) posmarowanej oliwą z oliwek lub olejem.
Na cieście rozsmarowujemy sos pomidorowy, zostawiając czyste brzegi (około 1 cm), które smarujemy oliwą z oliwek lub olejem i podpiekamy spód przez około 10 minut, aż zacznie lekko się rumienić.
Podpieczony spód wyjmujemy i układamy na nim kolejno mozzarellę, niebieski ser, karmelizowane gruszki i orzechy.
Całość posypujemy startymi serami Pecorino i Cheddar i wkładamy do pieca.
Pieczemy przez około 15-20 minut, w zależności od piekarnika - brzegi mają być rumiane, a sery rozpuszczone.
Po wyjęciu pizzy z pieca układamy na niej rukolę.
Podajemy z sosem czosnkowym (i kieliszkiem białego wina lub kuflem dobrego piwa).
Smacznego!

***
Przepraszam za brak opcji do wydruku, ale naprawdę nie mam na to czasu
Wpis jest długi, za długi, ale musiałam się wygadać...










Polcia! Niczym się nie martw! I tak będziemy tęsknić. A w międzyczasie wiesz - ta kawka, gdyby pociąg jeden z drugim czasowo się nie dogadał ;)))
ReplyDeleteJa też mam swój ulubiony przepis na ciasto na pizzę, ale... takich zdjęć nie mam. No weeeeź, teraz siedzę i się gapię na nie! I tak przez trzy tygodnie... albo więcej.
Powodzenia, jestem z Tobą myślami :)
cmoko! :)*
Trzymam kciuka. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po Twojej myśli. :-)
ReplyDeletePoleczko, będę tęsknić za Tobą.Wróć do nas, jak najprędzej.
ReplyDeleteZyczę wszystkiego co najlepsze, szybkiej, bezproblemowej przeprowadzki i słoneczka :**
Pizza wygląda tak,ze chciałoby się ją teraz , natychmiast zjeść.
Pozdrawiam:)
Już czuję, że ta pizza też by mi bardzo smakowała! Zyczę znalezienia fajnej pracy i bezbolesnej przeprowadzki!
ReplyDeleteOj< Poleczko, będzie nam Ciebie brakowało...
ReplyDeletePrzepisy cudne a gruszki zrobię na pewno :)
Mam kumpla w Manchesterze i pisze o nim to samo... Powodzenia w Londynie :)
Poleczko, życzę powodzenia w pakowaniu rzeczy (niedługo też mnie to czeka...) i przeprowadzce.
ReplyDeleteOby wszystko poukładało się po Twojej myśli.
Wracaj do nas szybko.
A pizza niesamowita!
Czekam Polcia i...i po prostu czekam:) Bez zbędnych słów.
ReplyDelete:*
I może jeszcze jedno małe słówko:) - oby Ci się wszystko ułożyło jak trzeba - praca, przeprowadzka i wszystko dookoła:)
ReplyDeletePola, trzymam za Ciebie kciuki. Mocno.
ReplyDeleteA na ten medialny cyrk jestem już bezgranicznie wściekła.
Pizza jest PRZEPIĘKNA!!!
nie mogę oderwać wzroku od tych fot.
Trzymaj się ciepło.
Pola, wszystkiego dobrego! Liczę, że wszystko się szybko ułoży i wrócisz do blogosfery z dawką opowieści i dużą ilością energii. Z resztą energii Ci nie brakuje tak czy inaczej.
ReplyDeleteTrzymam kciuki za szybkie znalezienie pracy a i pobyt w Polsce. Wypocznijcie, odwiedźcie stare kąty i cieszcie się polskim:)
ściskam
Kiedy zobaczyłam na Durszlaku tytuł tego posta, pomyślałam: "Nie wchodzę, znów będzie to samo." Mimo to weszłam. Przeczytałam.
ReplyDeleteNajczęściej się z Tobą nie zgadzam. Tym razem w pierwszym akapicie powiedziałaś to wszystko, co ja próbuję od kilku dni. Zgadzam się z Tobą w 100%.
(No, może z wyjątkiem strachu przed samolotami. Ja kocham latać i sądzę, że na wszystko jest miejsce i czas.)
I wiesz co? To strasznie miłe. Twojego bloga przeglądałam jeszcze zanim założyłam swojego, jeszcze zanim zaczęłam odwiedzać Durszlak. Oglądałam zdjęcia, ale nie czytałam notek. A potem zaczęłam gotować, zaczęłam Twoje notki czytać i ze zdziwieniem odkryłam, że prawie w niczym się z Tobą nie zgadzam. Jednak w niektórych sprawach myślimy tak samo. To bardzo miłe.
Przepis na pizzę ciekawy, na pewno zrobię, bo od jakiegoś czasu szukam nowego ciasta do wypróbowania i to z Twojej notki wygląda interesująco.
Pozdrawiam serdecznie i obyś szybko się odnalazła w tym Londynie, na siłowni, w pracy i w kuchni. W większości spraw się nie zgadzamy, ale naprawdę lubię tu zaglądać :)
Kochana, nic mi nie mow na temat latania... brrr... az gesia skorka sie pojawia!
ReplyDeleteZycze Ci aby wszystko w LOndku sie udalo! a wiem, ze tak bedzie bo Ty dzielna Babka jestes i sobie poradzisz! wierze, ze wrocisz do nas pelna nowej energii z fantastycznymi wiadomosciami o nowej pracy i przede wszystkim szczesliwa, ze znow jestes 24/7 z Polowkiem :-)) jak znajdziesz chwilke do do mnie napisz, wystarczy nawet zalegly mail ;-)
i jeszcze drożdżówki na drogę:
ReplyDeletehttp://sercenatalerzu.blogspot.com/2010/04/drozdzowe-slimaczki.html
Chyba napisałaś wszystko.
ReplyDeletePowodzenia Polko, oby wszystko ułożyło się po Twojej myśli:)
A zdjęcia? Napiszę tylko, że przeszłaś samą siebie! Post może pożegnalny na czas jakiś, ale zdjęcia najpiękniejsze jakie tu widziałam!
Uściski!:)
Poleczko, trzymam kcisuki za Twoja przeprowadzke. Mam nadzieje, ze uporasz sie z nia szybko i bedziesz juz tylko cieszyc sie bliskoscia Polowka :)) Bede tesknic..buuu.... :)))
ReplyDeletePizza bardzo smakowita. A te zdjecia...brak slow. Najbardziej ujely mnie te dlonie...cos pieknego po prostu.
Buzka.
Oczywiscie chcialam napisac: kciuki :)
ReplyDeleteżyczę Ci powodzenia ze wszystkim, obyś miała po powrocie tylko wspaniałae wiadomości, wracaj do nas jak najszybciej pozdrawiam gorąco magda K.
ReplyDeletePs przepis na pizze mimo, że jest bardzo długi postanowiłam zrobić :) lubię wyzwania
Tak myslalam,ze do Londka sie przeprowadzasz,powodzenia!!! mnie to tez niebawem czeka,znalazlam mieszkanko i gdzies za miesiac pakowanie i przeprowadzka....
ReplyDeleteSzkoda,ze tak dlugo Cie nie bedzie,ale rozumiem i pewnie tez znikne,bo jak piszesz -siedzenie w necie nie pomoze nam w wielu przyziemnych sprawach......
Zostawiasz nas z TAKIMI!!! pychotkami,ze normalnie SZOOOOK!!!
P.S. z Twoimi slowami wstepu zgadzam sie w 100%-mam te same odczucia......smutne to,tragiczne i jakies zalosne......:( :(
Pozdrawiam bardzo cieplo i trzymaj sie,no i wracaj jak najszybciej!!!!
Polko, będzie mi bardzo brakowało Twoich postów. Twoich zdjęć. Twoich komentarzy.
ReplyDeleteAle teraz jest czas na inne rzeczy. I mam nadzieję, że ten czas będzie dla Ciebie pomyślny. Że znajdziesz pracę, że rozgościsz się w Londynie i szybko do nas wrócisz ;)
A gdybyś była w Warszawie, może skusisz się na kawę?
Pozdrawiam gorąco!
Ewa
Polku wszystkiego dobrego na najbliższe tygodnie, niech Ci/Wam się wszystko ułoży tak, jak sobie tylko tego życzycie!
ReplyDeleteTwoja dzisiejsza notka podoba mi się nadzwyczajnie, wspaniałe połączenie, zrobię jak nic przy najbliższej okazji, ale... kiedy to będzie...
też mam ulubiony spód na pizze, J.Olivera xD
szkoda że Twoje tournee nie obejmuje Łodzi, buziaczki ślę ;*
Polko, gratuluję odwagi powiedzenia głośno tego, co myślą pewnie prawie wszyscy...
ReplyDeleteTwoje ulubione ciasto na pizzę przypomina trochę moje, ale pomysł z karmelizowanymi gruszkami jest zupełnie kosmiczny - kiedyś na pewno spróbuję.
Powodzenia w Londynie!
Czekamy na wielki 'come back'! Powodzenia!:)
ReplyDeletewracaj szybko, będę tęsknić!
ReplyDeletetrzymam kciuki za dobrą pracę i upalne lato :)
przepis kopiuję w całosci - zapowiada się pysznie
No to czekamy na wielki powrot. Ja jak zwykle troche sie zgadzam, troche nie.
ReplyDeletePiekna pizza! Natchnelas mnie i zrobie jakas w tym tygodniu, tez cos z niestandardowych skladnikow. :) Dzieki! Powodzenia z przeprowadzka! :)
ReplyDeleteJaka smutna i chłodną wiosne mamy w tym roku...
ReplyDeleteTwoja nieobecnością też się zasmuciłam, bo myslałam, że to na dłużej... Trzy tyg., a nawet cztery, wytrzymam, bo...wrócisz:)
A zdjęcia gruszek(moje otwiera się dopiwro po kliknięciu) zachwycające i ocieplające - choć na chwilkę TO WSZYSTKO...
Uściski:*:*:*
Niech wszystko potoczy sie gladko, jak po masle:)
ReplyDeletePozdrawiam.
Polko, napiszę tak - mnie od wielkiego skoku patriotyzmu, uczuć szacunku dla majestatu prezydenta i w ogóle ogromnych emocji i smutku (byłam podczas obu przejazdów trumien itd), nastąpił spadek do irytacji - kwestią pochówku na Wawelu oraz miałczącym tonem dziennikarzy telewizyjnych - nie o to chodzi, że wspominamy i mówimy dobrze o zmarłych, ile o pytania czy to nas zmieni, czy będziemy już teraz zawsze dobzi i czy będziemy się kochać...
ReplyDeletePolko, powodzenia w przeprowadzce, szukaniu nowej pracy i w ogóle. Dużo szczęścia!
Polko, w pierwszym poruszonym przez Ciebie temacie - już nie będę się wypowiadać. Jestem tym wszystkim zmęczona, bardzo zmęczył mnie wczorajszy dzień, te decyzje, słowa, zarówno ze strony zwolenników i przeciwników pochówku na Wawelu... to wszystko nie tak powinno wyglądać...
ReplyDeleteNatomiast w tematach pozostałych :)
zdjęcia piękne, ale to już u Ciebie norma :) szkoda, że znikasz, cieszę się, że to tylko trzy tygodnie - będę czekać z niecierpliwością na Twój powrót. Trzymam mocno kciuki za przeprowadzkę, poszukiwania pracy i podróże po PL :)
Wszystkiego dobrego na najbliższe dni Polu :)
(no i oczywiście na te dalsze też...!)
Mądre słowa! Bo co za dużo, to niezdrowo, niestety. I od smutku do patosu niedaleka droga.
ReplyDeleteTrzymaj się, Polciu. Niech Twoje plany się spełnią, niech przeprowadzka przebiegnie sprawnie, a praca okaże się tą wymarzoną.
Serdeczności :)
Ja tam ze wsi jestem i nie bede komentowal polityki ani ogladal tego na monitorze.
ReplyDeleteZa przepis na pizze pragne podziekowac bom szukal jakiegos dobrego a od Ciebie musowo bedzie zawodowy. i powodzenia zycze. Tyle
Trzymaj się, życzę aby wszystko ułożyło się przynajmniej pozytywnie; pozdrówki
ReplyDeletePizza booska!
ReplyDeletePowodzenie na nowym miejscu i w nowej pracy! Całusy!!!
Powodzenia, Poleczko! Mocno trzymam kciuki za powodzenie przeprowadzki i bezbolesną aklimatyzację:)
ReplyDeleteTo powodzenia, żeby wszystko poszło gładko.
ReplyDeleteW temacie mediów i wiadomej wypowiadać się nie będę, bo tak sobie postanowiłam. A w temacie Londynu i zniknięcia: będziemy czekać z utęsknieniem. I mam nadzieję, że ten Lądek nie okaże się taki straszny; lato każde, które w nim choć trochę spędziłam, jako osoba dorosła lub chociaż nastolatka, było upalne.
ReplyDeletePS. Gruszki na patyczku: :)
Prawdziwa klasa - te gruszki, ach :)
ReplyDeleteI zdjęcie z rękoma - żeby takie w książkach kucharskich były..
Wszystkiego dobrego, Polko - powodzenia i wracaj szybko, ale najpierw wypocznij :)))
dobrze powiedziałaś.
ReplyDeletePiękne zdjęcia dałaś na pożegnanie.
Powodzenia! i wracaj szybko ;)
Wracaj szybciutko.
ReplyDeleteCzekam.
:*
M.
Poleczko, życzę żeby te wszystkie zmiany przebiegły szybko i gładko i żebyś mogła wrócić tu na dłużej.
ReplyDeleteJa wybieram się w maju do Szkocji, samolotem, niestety czarne wizje w obecnej sytuacji nie dają o sobie zapomnieć. Wcześniej lotów tak nie odczuwałam, teraz jest duża faza strachu.
Pozdrawiam Cię serdecznie,
Dorota
od niedawna tu zaglądam, ale wiem że będzie mi brakowało Twoich nowych wpisów - życzę żeby jak najszybciej wszystko się poukładało po Twojej myśli :)
ReplyDeletePoluś, ja już wszystko napisałam w @, a tutaj tylko jeszcze raz powiem - powodzenia i trzymam mocno za Ciebie kciuki :*
ReplyDeletePizza boska, rzeczywiście wykwintna z niej dama :)
Buziak gorący :*
Powodzenia Pani na Wyspach ;)
ReplyDelete:*
Szkoda, Poleczko.
ReplyDeleteBrak będzie Twych wpisów.
Ale niech Ci się wszystko poukłada i wtedy... wtedy wróć ze zdwojoną siłą.
A na taką pizzę mam ogromną ochotę.
Szkoda, że moi domownicy wciąż boją się nowych smaków...
Uściski!
prawdziwośc Twoich słów zawsze mnie zachwyca
ReplyDeletekolory mieszają się ze smutkiem
pizza wygląda smakowicie.
ReplyDeletemoja wyobraźnia buduje w mojej głowie jej smak.
Musi być genialna :)
martwi mnie ten pył i jego chmura.
Przylecisz, Kochana?
zauważyłaś, że mamy tendencję do skrajności? [my - ludzie]
od maksymalnej obojętności do maksymalnej miłości, oddania. Zadziwiające.
Zasyłam ucałowania, Poldeczko :)
ja tu będe czekać na Ciebie :*
ReplyDeleteWspaniala pizza! Gruszka swietnie komponuje sie z serami, orzechami i rukola. W zimie u przyjaciol w Polsce jadlam podobna, ale nie wzielam przepisu. Twoj wyprobuje na pewno, jako ze pizze robimy czesto. Powodzenia w przeprowadzce i na nowym miejscu !
ReplyDeleteZmiany przerażają i trudno się na nie zdecydować, zrobić ten pierwszy krok, bo wiadomo, że potem już nie ma odwrotu. Ale jak się go już zrobi, to dalej zawsze jakoś idzie, bo musi, chociaż sądzę, że Tobie pójdzie ze wszystkim znacznie lepiej niż jakoś. Czekam na nowe wpisy.
ReplyDeletePizza bardzo mi się podoba, zwłaszcza karmelizowane gruszki (ale karmelizowane zjadłabym chyba wszystko), musiało być pysznie.
Pozdrawiam i wybacz tę odrobinę egzaltacji na początku ;)
Dama - piekna nazwa dla takiej wytwornej pizzy!
ReplyDeleteCieszy mnie, ze sama przygotowujesz glowne skladniki.
Moge tylko sobie wyobrazic jak moze smakowac tak dopieszczona potrawa :)
Powodzenia w przeprowadzce i w znalezieniu nowej pracy!
Trzymam kciuki :)
Polcia, ciasto biore, sos tez niekiepski, ale gruszki wymiataja, Ty potworze powiedz mi czemu ja na to nie wpadlam - takie piekne, eee jestem zazdrosna!!!
ReplyDeleteSamoloty: nie chce Cie dobijac ale nie znamy dnia ani godziny, wielu rzeczy nie mozemy wybrac w swym zyciu, da sie jednak Polu zyc tak by bylo dobrze nam i naszym bliskim, wiesz to przeciez. Usciski Ci sle bys miala sile na wszytko, byle do maja :***
Zemi no i się nie udało :( Ale czułam, że ze mną jesteś :D
ReplyDeleteCMOK CMOK :*
Poswix na razie jakoś mi pod górkę...
Ale Margot mówi, że będzie dobrze :)
Majanko miło wiedzieć, że ktoś tęsknił. Dziękuję ;*
Aniu trzymaj kciuki nadal! :)
Grażynko dziękuję. Fajna ta północna Anglia, wiesz?
Emmo ooo to i ja trzymam kciuki! Na chwilę wróciłam :)
Goś :**
Karola dziękuję! Pizza była o rany pyszna to za mało powiedziane! :)
Michu chłopie! I ja Tobie tego samego zyczę! Ty to dopiero będziesz miał co opowiadać już tupię nóżkami z niecierpliwością :)
Do Polski nie poleciałam ech szkoda gadać...
Usagi bardzo dziękuję za ten komentarz! Naprawdę! Wiesz gdyby się wszyscy ze mną zgadzali, to byłoby to podejrzane. Wiesz takie kadzenie, że aż strach!
A przecież jesteśmy różni i łączy nas wspólna pasja. I to jest najfajniejsze w tym wszystkim.
Jest mie niezmiernie miło, że chociaż czasem piszę bzdury to i tak zaglądasz :)
Cudny Wianku dziękuję! Z tym byciem dzielną to u mnie bywa niestety różnie :) Ale się staram hehe Teraz ja czekam na odpowiedź :D
Karola :D
Delie chyba :) Dziękuję Delie!
Majka już momencik zaraz wrócę! :) Dłonie moje :) Aparat na statywie a ja się ustawiałam :D
Magdo długi, ale warto :) Wiem, że jest milion przepisów na ciasto, ale dla mnie to jest właśnie to jedyne najlepsze. Zachęcam Cię bo smak wynagrodzi każdy trud :) Dziękuję za kciuki jeszcze się przydadzą!
Gosiu ano już od ponad tygodnia :) Gosiu i Ciebie nie ma długo :( Mam nadzieję, że jest OK!
Katasz pewnie mi się za to dostanie, ale naprawdę mam to w nosie. Polecam karmelizowane gruszki! :)
ReplyDeleteAgata hehe chyba czekamy na wielki Twój występ! :)
Jswm wróciłam :) Na chwilę :P
Gospodarna Kasiu i bardzo dobrze jakby się wszyscy ze sobą zgadzali to świat byłby nudny :)
Karolina :))))))
Ewelajno :* Nie na chwilę, na zawsze wiesz róźne rzeczy się zdarzają, ale przecież nie można cały czas się bać nie?
Konsti :*
Nina dobrze piszesz. Dziękuję!
Amarantko ja też byłam zmęczona. Za dużo. Udało się wrócić na chwilkę wcześniej ;)
Lisko dziękuję! Uściski :)
Bareya czekam na recenzję kulinarną :)
Wegetarinko Uściski i podziękówki! :)
Kass :))))))
Quinoamatorko na razie idzie jak po gruzie....:)
Wiedźmo dziękuję! :)
Ptasia bo tu już nie ma co powiedzieć. Było minęło można wspominać albo i nie :)
Przyjeżdżajcie!
Gruszki <--- :D
Ewo zaglądam kiedy mam chwilę, bo tak dziwnie Was nie odwiedzać! Ewo jak będę to na pewno dam znać byłoby bardzo miło :)
ReplyDeleteViri mój Ty Dobry Duchu :*
Monika :D Oj wypoczęłam aż mi się nie chce wracać...
Mico dzięki! To tak żebyście mieli na co popatrzeć jak mnie nie będzie :)
Monik :* Tęsknię bardzo!
Dorotko będzie dobrze! :)
Yenulko dziękuję ! Miło mi, nprawdę! Uściski :)
Madzia :***
Mafilka :)
Zaytoon zajrzałam, napisałam bo mi Was brakuje!
Asik wiesz wychodzi na to że zachwycamy się sobą wzajemnie :)
Karolu powiem Ci kochana, że dobra jest. Wyśmienita bym rzekła ;) Nie poleciałam, urlop minął cofnąć się nie dało :( Alem się wyspała :)
Twój Poldek :*
Agatko :***
Magdaleno przepis podany na tacy :) Nic ylko robić :D
KaroLina za egzaltację dziękuję stawia na nogi i pozwala trzeźwo myśleć! :)
Magoldie :) Trzyma trzyma przydadzą się! :)
Basiu no co Ty! Ty zazdrosna? :D Nie wierzę :D Byle do maja!
O gruszki Pola jestem zazdrosna, bo to genialny pomysl, tylko nozykiem mnie mozesz udobruchac :-))
ReplyDeleteBasiu pójdziemy tam razem z Fellą chcesz? :*
ReplyDeletesprobuje zaraz po weekendzie dlugim
ReplyDeleteMniam! Ależ mi sie Twój blog podoba! Trafiłam tu przez Googla za sprawą pea shoots i coś mi się wydaje, że zostanę na dłużej. Troche niefortunny moment, ponieważ postanowiłam zgubić zbędne kilogramy, ale chociaż oczy nakarmię ;)
ReplyDeletePozdrawiam serdecznie.
Poleczko i Ty naprawdę te małe listki z tymianku z gałązek obierasz ?:)
ReplyDeleteIv zgadza się :) To bardzo proste! Łapiesz za czubek gałązki i palcami w dół 'zjeżdżasz' aż do końca gałązki i listki się same odrywają :)
ReplyDelete