Sprostowanie
Zawsze myślałam, że blogowa społeczność łączy, a nie dzieli. Dzisiaj jak za dotknięciem magicznej różdżki stałam się blogową złodziejką kradnącą cudze myśli i słowa i to przez osobę, po której najmniej się tego spodziewałam.
Nie wdając się w szczegóły. Osoby, które zaglądają do mnie od początku wiedzą, że zawsze podaję źródło przepisów i inspiracji, bo nienawidzę kradzieży i nieuczciwego zachowania. Nie toleruję też 'zapożyczania' cudzych przepisów.
Jeśli coś komuś zarzucamy, spójrzmy najpierw w głąb siebie, tak będzie uczciwie.
Wiecie co? Nie będę się tłumaczyć z czegoś, czego nie zrobiłam, bo wychowano mnie w domu tak, że wszelkie niejasności wyjaśnia się prywatnie, a nie publicznie na oczach wszystkich.
Ocenę pozostawiam Wam, czytelnikom mojego bloga.
'Obudziłam się, bo nie spuściłam rolet, a ciekawskie słońce pomacało mnie po powiekach dość bezczelnie (...)' Ładne? ładne, ale nie moje. (Małgorzata Kalicińska 'Miłość nad rozlewiskiem')
W Londynie lato, które przyszło tak nagle! Obok domu mamy piękny zielony skwer, który mieszkańcy naszej dzielnicy dumnie zwą parkiem. Vauxhall Park (bo taka jego nazwa) jest piękny, zadbany i w sobotę był pełen ludzi, którzy zamienili go w plażę. A ja? Jestem obok i nie mam czasu cieszyć się słońcem. Szukam.
Dziś postanowiłam zrobić małą przerwę i podzielić się z Wami przepisem.
Będę szczera - nie chce mi się ostatnio gotować. Upiekłam szarlotkę (obiecuję, że podzielę się z Wami przepisem wkrótce), zrobiłam dwa słoiczki dżemu (na próbę) i na tym moj kuchenne zawirowania się skończyły. Jem dużo zieleniny, pomidorów, zielonych ogórków, listków szpinaku, jajek i wędzonych ryb.
Nie mam aparatu.
Nie ma czasu.
Nie ma czasu.
Zaglądam do Was. Czasami milczę, ale lubię napisać coś więcej, niż 'jakie to pyszne', 'jakie to ładne'. Wrócę.
Ten pasztet zawładnął moim sercem od pierwszego kęsa. Ostatnio szukam nowych sposobów na jedzenie wędzonej makreli niż palcami prosto z talerzyka (oczywiście po obraniu ze skóry). Z dzieciństwa pamiętam smak pasty z zapuszkowanej ryby w sosie pomidorowym wymieszanej z białym twarogiem. Więc dlaczego nie podać wędzonej makreli (moja ulubiona to z miodem) w towarzystwie wiejskiego serka, sosu chrzanowego i koperku? I oczywiście obowiązkowo ogrodowych rzodkiewek. Wędzona makrela aż się prosi o chrupiące, młode rzodkiewki! Nie żałujmy ich więc - najlepiej pokroić je w słupki i podgryzać wraz z pastą. Wspaniale komponuje się ich ostrość z lekką słodyczą wędzonej makreli. I obowiązkowo coś zielonego. Ja ostatnio rozkochałam się w zielsku zwanym pea shoots (więcej informacji tutaj). Jest wspaniałe! Ciekawsze w smaku niż rukwią wodna i w dodatku zawiera siedem razy więcej witaminy C niż czernice oraz cztery raz więcej witaminy A niż pomidory. Do tego malutki kawałek razowego chleba, świeży ogórek, wiosenny szczypiorek i świeżo mielony czarny pieprz. Sporo pieprzu.
Na zdrowie!
PS Niedługo (hmm właściwie to może okazać się, że 'takdługo') pokażę kolejny przepis na wykorzystanie wędzonej ryby. Rybożercy łączmy się!
Zdjęcia zrobiłam dzięki uprzejmości Filipa, który nie boi się pożyczać mi swojego aparatu. Filip dzisiaj powiedział, że ja to mam dobrze, bo lubię robić zdjęcia smacznym rzeczom i mogę je sobie potem zjeść. A ja Wam powiem, że ja przede wszystkim lubię dobrze zjeść, a zdjęcia? Przy okazji :)
Zdjęcia zrobiłam dzięki uprzejmości Filipa, który nie boi się pożyczać mi swojego aparatu. Filip dzisiaj powiedział, że ja to mam dobrze, bo lubię robić zdjęcia smacznym rzeczom i mogę je sobie potem zjeść. A ja Wam powiem, że ja przede wszystkim lubię dobrze zjeść, a zdjęcia? Przy okazji :)
Zdrowe kanapki z pastą z ryby wędzonej i nowalijkami
dwie kromki ciemnego razowego chleba
mała wędzona makrela (u mnie z dodatkiem miodu)
1 łyżka serka wiejskiego
1-2 łyżeczki śmietanowego sosu chrzanowego
kilka kropel soku z cytryny lub limonki
duuużo koperku
wiosenny szczypiorek (cienki)
pęczek ogrodowych rzodkiewek
sól
świeżo mielony czarny pieprz
garść rukwi wodnej, młodych liści szpinaku lub pea shoots
kilka plasterków świeżego ogórka
małe pomidorki koktajlowe
Rybę obieramy ze skórki i rozdrabniamy widelcem lub palcami.
Mieszamy z wiejskim serkiem.
Dodajemy sos chrzanowy, sok z cytryny, koperek i doprawiamy solą i pieprzem.
Na kromce chleba układamy zieleninę, na to kładziemy plasterki ogórka, pastę z ryby, a na samą górę rzodkiewki pokrojone w słupki i szczypiorek.
Podajemy w towarzystwie pomidorków koktajlowych, dodatkowej ilości młodych rzodkiewek oraz niegazowanej wody mineralnej z lodem (tak podaję ja).
Smacznego!









no masz ci babo placek!!! a co sie martwisz gwizdz na to( wiem ze takie zazuty mecza i bola )
ReplyDeleteJestem za wyjaśnianiem niejasności prywatnie, nie na blogu - to fakt. Obserwuje oba walczące blogi i smutno mi, że walczą. Obie strony chandra nachodzi i przepisów będzie zapewne mniej zanim "wrzody" się zagoją. A oba blogi wspaniałe.
ReplyDeleteJakbym widział dwie do zamążpójścia piękne panny co się kłócą o kupione przypadkiem te same sukienki.
Sio, mi z tymi waśniami. Nie warte to tego.
I tak zamiast komentować wspaniałą pastę rybną jakieś bzdury pisze i marnuje czas - nie swój oczywiście.
Makrelę uwielbiam. Dobre to mięso, zdrowe, tłuste ale w sensie tym dobrym więc przepis podkradam do i zapytowuje przy okazyji, czy te piękne łyżeczki są z oliwnego drewna? pozdrawiam i nieśmiało zapytam gdzie takie cudeńka kupić?
POzwolę sobie przemilczeć kwestię sprostowania, bo słusznie piszesz, Polu, że takie rzeczy to na privie winno się wyjaśniać.
ReplyDeleteZa to skomentuję Twe zdjecia, które wyglądają przepięknie!
Uścisków MOC!
A ja nie wiem o co chodzi, może i lepiej.
ReplyDeleteA rybka? uwielbiam takie :)
Kochana, alez ja Ci zadroszcze Londynu...Wiem wiem, rozmawialysmy kieds na ten temat, nie zawsze go lubisz, ale z checia bym sie do Ciebie wybrala na chwilke, posiedziala na takim skwerku, naciewszyla sie sloncem. Ja tez niestety nie mam na nie czasu, ciagle zbiegana. Mam nadzieje, ze szysbko sie uporasz ze wszystkim i wrocisz na dobre:)
ReplyDeleteRyba wyglada super! piekne zdjecia:)
sciskam!:*
czyli wrocilas ? I dobrze. A z kim ty tak walczysz Polonio waleczna? Nie walcz zostaw sobie energie na walke z krajowa codziennoscia. A rybe lubie. I pewnie kazdemu zdarza sie czasem cos przeoczyc, napisac przepis identyczny z cudzym ( w koncu skladkikow ograniczona liczba, wiec i kombinacje moga sie powtarzac). Trzymaj sie mloda kobieto.
ReplyDeleteThis comment has been removed by the author.
ReplyDeletePolu ... jestem z Tobą, nie pisz o sobie złodziejka! to nie jest prawda. Dla mnie to wszystko jest mocno przesadzone.
ReplyDeleteNie mam również pojęcia o co chodzi, ale życzę pokoju blogowego :-)
ReplyDeletepozdrawiam ciepło i piekne fotki!!
Jakie to pyszne. Jakie ładne. ;-)) Mam nadzieję i wrażenie, że więcej nas łączy w tej przestrzeni, niż dzieli. Może niekózy są zazdrośni, ale, no nie wiem. Różne kolory są na świecie. ;-)))Ja tam nie wiem o co biega i pewnie dobrze, na pewno. ;-) Nieraz widziałam przepisy badzo podobne do moich i to nie tych powszechnie popularnych, ale przecież tak bywa. Korzystamy z tych samych źródeł, możemy mieć podobne pomysły.
ReplyDeleteNie musisz pisać często. Rózne w życiu etapy, chwile, a pasja ma być pasją, ma się brać z potrzeby serca, a nie być jeszcze kolejnym obowiązkiem. Bardzo ładnie się odżywiasz. Utrzymasz ładną linię ;-)))
Twój pomysł na rybę podoba mi sie, faktycznie lubiłam w dzieciństwie taką pastę. Zrobię nam niedługo znów. :-)
Przytulam :-)
Obie panie jestescie bardzo ambitne i chcecie miec wspaniale blogi. Pewnie podobnie Wam w duszy gra... Troche ten konflikt jest niestrawny...o co ? o dwa zdania w sieci-w ktorej oryginalnosci ze swieczka szukac.
ReplyDeleteWiem powinnam nic nie pisać, ale zabolało. Cholernie zabolało.
ReplyDeleteZwłaszcza, że nie raz pisałyśmy o tym razem z właścicielką blogu. Jesteśmy podobne, choć różne.
Anulka z mojej strony to nie konflikt, a raczej próba zrozumienia, wiesz? No nic takie rzeczy się zdarzają.
Krokodylku dziękuję. Twoje słowa zawsze sprawiają, że w mojej duszy gra muzyka. Miła muzyka :*
Blogu niedzielny a martwię się, bo jakoś tak dziwnie się poczułam. Przejdzie mi :)
Bareyo ale ja z nikim nie walczę :) Uważam natowmiast że moim czytelnikom należy się odrobina wyjaśnienia. Nie sądzisz? :)
Nożyk został zrobiony z jałowca, kupiony na jakimś targu w Londynie. Piękny co? Od razu zaczarował moje serce!
Anulka przemilcz bo tu nie warto nic pisać nawet. Szkoda słów. Już w domu jesteś? :*
Kabamaiga lepiej :)
Ola wiem :) A ja najchętniej bym się z Tobą zamieniła :) Kiede będziesz miała chwilę wytchnienia dla siebie co? Będziesz w Londynie znowu? Odwiedzisz mnie? :)
Kasiu Gospodarna no tak na chwilę, ale ile można się smucić co? Nie walczę, ja do walki ostatnia. Serio.
Fajnie że jesteś!
Viri dziękuję, bo się przeraziłam że zaraz się każdy odwróci plecami :) DZIĘKUJĘ :*
Dorotka i dobrze po co sobie głowę zaprzątać jakimiś niesnaskami :) Dziękuję! :*
Polu nie ma takiej opcji, nigdy-przenigdy.
ReplyDeleteściskam!
zapomniałam wcześniej napomknąć że kocham makrele xD ale z dodatkiem miodu? Ty to wypas wprowadzasz w moje myśli (;
ojej, a ja wczoraj ciebie zapewniałam ,że wszystko jest dobrze i że damy radę :(
ReplyDeletePoleczko kochana ale ja nie zmieniłam zdania damy radę***
Pamiętaj ,że jesteś moją Młodszą Siostrzyczką i pamiętaj coś mi obiecała :)))))
Makrela z miodem?
ReplyDeleteTakie tam u Was dają czy sama dodajesz miód do makreli? No cóż, każdy z nas jest na swój sposób walnięty ;-P
Pasta fajna. Zdjęcia też :) Czyżby nowy aparat?
Niektórzy twierdzą, że wystarczy dobry aparat, żeby robić dobre zdjęcia... :D
Poleczko kochana gwiżdż na jakieś głupie insynuacje! Bo choć nie wiem, o cóż może chodzić, to jestem pewna, że ni krztyny Twojej winy w tym nie ma.
ReplyDeleteNie ma sensu się przejmować. To tylko szkodzi...
Nożyk faktycznie masz prześliczny.
Wcale się nie dziwię, że Cię zaczarował.
Życzę Ci, żeby wszystko się poukładało. I z ową "prywatną" sprawą, i z nowym życiem w Londynie. ;*
Viri :)))
ReplyDeleteAlu pamiętam! I będę się tego trzymać :) Moja Kochana Starsza Siostrzyczko ;*
Kikki a gdzie tam nowego jeszcze niet! :)
To Canon 350D, Filipa :) stary jak świat ale dobre światło mam :)
Aaaaa makrela z miodem prosto ze sklepu :)
ReplyDeleteZaytoon pewnie niedługo się dowiesz, bo i na tamten blog zaglądasz :)
Uwielbiam makrelę, rzadko zdarza mi się zjeść inaczzej niż solo lub z samym chlebem, ale na Twoich zdjęciach wszystko wygląda tak przepięknie, że będę musiała spróbować.
ReplyDeleteA co całego zajścia. Fakt wystarczy zajrzeć w siebie. Na świecie jest tyle ludzi i jesteśmy do siebie tak podobni, do tego czytamy te same książki, oglądamy te same filmy i przeżywamy te same emocje, myśli też się powtarzają.
Ostatnio czytam "Hektor i tajemnice miłości" taka książka ni to przypowieść ni to baśń m.in. jak wszyscy jesteśmy podobni.
Chyba jeszcze tego nie pisałam - bardzo lubię Twój blog :)
Nie znam żadnego Filipa... tzn znam, ale jego imię inaczej się pisze. No i nie ma takiego Canona :D
ReplyDeleteCzyli teoria na temat zdjęci i dobrych aparatów upada...
Wiosanno takich słów potrzebuję teraz najbardziej! Dziękuję!!
ReplyDeleteKikki jak nie ma jak jest :)
Patrz: http://pl.wikipedia.org/wiki/Canon_EOS_350D i co łyso Ci? :D
"Ostatnio szukam nowych sposobów na jedzenie wędzonej makreli niż palcami prosto z talerzyka "
ReplyDeleteach, ile razy kupię z zamiarem twórczego wykorzystania, to mi się tak jakoś zjada prosto z talerzyka :))
gdybym miała taki aparat pewnie nie umiałabym go używać... trochę techniki i się gubię ;)
ReplyDeletePola, zdjęcia cud - miód (nomen omen :D), że aż się wgryźć miałoby ochotę (gdyby dało radę, szkoda, że nie daje). Az się zastanawiam, czy jednak nie popełnić rybnego zakupu... Ogóreczki i rzodkieweczki do rybki jeszcze bardziej mnie przekonują. Chrup, chrup, chrup... :)
ReplyDeleteJuż wiem, Poleczko.
ReplyDeleteI wiesz co... straszliwie głupia sytuacja.
W żadnym wypadku nie wydaje mi się, by to wszystko było zamierzone.
A potrzebne, to już na pewno nie.
Nie w ten sposób...
Trzymaj się mocno! ;*
A kupilas mi Pola taki nozyk? Jesli nie to zamwiam, tylko wiesz ze bede Ci wiercic dziure w brzuchu?
ReplyDeleteMakrela z miodem, no Zaba mnie uprzedzila...
:*
Tak... Poluś, każdy mógł to napisać, jeśli tylko tak myśli i tak czuje. Ileż to razy przeczytamy jakieś motto, jakis cytat i on nam w głowie zostaje. Później, gdzieś tam go cytujemy, parafrazyjemy, jako swój, bo czas minął, a myśl i poczucie sensowności tego zdania pozostało nas.
ReplyDeleteTrzymaj sie, Maluchu...:)
A rybka cudna:) Ja też do wielu smaków dodaję miodu, bo... często brakuje tego "czegoś" w smaku i miód doskonale to wypełnia
napiszę a co tam - i pyszne i piękne!!!
ReplyDeletea inni pewnie zazdroszczą i nie wiedzą jak zwrócić na siebie uwagę to głupoty mówią(piszą?)...
pozdrawiam serdecznie! :)
nie odwracam się plecami.
ReplyDeleteLubię Cię!!
Polko:: Nożyk cudeńko najsmakowitsze. Mnie właśnie też oczarował. Jałowiec powiadasz? Ale ci to piękne drzewko. Nie wiedziałem. No i robi się chyba coraz milej co?
ReplyDeletePrzecudne zdjęcia;)
ReplyDeleteA co do tego sprostowania to ja nie jestem w temacie, ale na pewno nie mogłabym zarzucić Ci, że cokolwiek kradniesz.
Czytam wszystkie Twe posty od roku i nie mam najmniejszych wątpliwości co do tego, że jesteś uczciwa:)
W ogóle co to za temat.
Ps: Ja też lubię dobrze zjeść, a zdjęcia przy okazji:D
Pozdrówka.
Ja wprawdzie jestem żółtodziobem ( a moża "-dziobką":)w krainie blogowej, ale pozwolę się dołączyć przede wszystkim do zachwytów nad pastą i zdjęciami. A konflikt zdecydowanie powinien zostać rozwikłany w innej przestrzeni, choć doskonale rozumiem Twój wpis - czasami zdarzają się rzeczy, które nas kompletnie wytrącają z równowagi i pierwszą reakcją jest chęć wyrzucenia z siebie buntu, sprzeciwu. Później już robi się lżej. Czego i Tobie mocno życzę:)Pozdrawiam ciepło!
ReplyDeletePoleczko, nie wiem zupełnie o co chodzi, o jaki blog, ale przesyłam Ci mnóstwo ciepłych myśli. Słowa potrafią zaboleć. A co do społeczności blogowej - to niestety, tak jak w każdej społeczności, jest dużo podziałów. Chociaż to świat wirtualny, to tworzą go jak najbardziej realni i żywi ludzie i nasz blogowy świat jest odzwierciedleniem naszego prawdziwego świata.
ReplyDeleteA ryba - brzmi bardzo ciekawie. Z miodem jeszcze nie próbowałam, jak również z rzodkiewką i ogórkiem. I ten sos chrzanowy! Musze spróbować, bo dotychczas sos chrzanowy jadłam tylko z łososiem:) Pozdrawiam i życzę dużo sił i spokoju:)
jak tylko zdobędę wszystkie składniki to będzie u mnie - to jest pewne!
ReplyDeletePoleczko , co do konfliktu, mam nadzieję, że sobie to wyjaśnicie:) Myślę, że to wielkie nieporozumienie:) Pozdrawiam!
Polko, ja zacznę od makreli. Moja wędzona faworytka ;) W Twoim wydaniu i na Twoich zdjęciach wygląda bajecznie. Szczególnie w tych nowalijkach, które wręcz pachną za zdjęcia!
ReplyDeleteMam nadzieję, że wyjaśnicie sobie wszystko z Patrycją.
Uściski,
Ewa
Poleczko,zdjęcia i to co na nich po prostu przepiękne! Nie moge sie napatrzeć. Oj, zjadłabym takie pyszności!:))
ReplyDeleteKochana, co do konfliktu, mam nadzieję, że wyjaśnicie sobie wszystko i będzie w porządku.
Cieplutko przytulam i głaszczę po główce:***
Jswm no bo tak smakuje najlepiej :D
ReplyDeleteNina daję se rękę uciąć, że umiałabyś! :)
Małgosiu szkoda że nie mieszkamy po sąsiedzku bo bym przyszła z talerzykiem i przyniosła trochę kanapek :) Oj jak ja lubię chrupać :D
Zaytoon no głupia i na pewno blog to nie miejsce, żeby takie rzeczy pisać Takie moje zdanie :*
Basiu kupimy razem bo ja chcę jeszcze jeden :))))) Pojedziemy tam bo Babka ma cudne rzeczy! Makrela mniaaaaam :D
Ewelajna będę :)))) Dzieciaku :P Moja babcia zawsze mówiła, jak czegoś braluje to szczypty cukru :)
Myniolinka i tu jest pewnie pies pogrzebany :)
Agatek ♪ cieszę się! Uściski :)
Bareya chcesz to kupię Ci taki :) Robi się milej ale niesmak pozostaje...
Olciaky dziękuję :*
Anno-Mario e tam :) Każdy z nas jest bo tak wiele jest jeszcze do ugotowania! Już mi lżej, miałaś rację :)
Uściski!
Kasiac nie warto się wgłębiać, naprawdę. Dużo szumu o nic. Ot co. Wiesz najbardziej bolą te od osób od których się nie spodziewasz ich usłyszeć. To nic. zycie płynie dalej i są na świecie ważniejsze rzeczy niż pieniacze :) Ciepło pozdrawiam!
Atinko wiesz ja też bym chciała przede wszystkim to wyjaśnić, ale nie tak nie publicznie bo tak się nie robi.
Pozdrówka ;)
Ewo o tak najlepsza! Chociaż prosta, pospolita to smak jest nie doopisania!
Majanko zapraszam kiedy tylko chcesz :) Uściski :*
Ach Ewo pewnie że wyjaśnimy, ale ja publicznie nie chcę. Od tego jest priv.
ReplyDeleteBuziaki :*
skupcie sie na przepisach :P
ReplyDeleteod teraz ani slowa o innych sprawach niz kulinarne! :)
makrela rules! :) w kazdej postaci :) wlasciwie to sie odnosi do wszystkich ryb (jadalnych) :)
Polowek
Uwielbiam takie wiosenne kanapki, ale moich nie zaprezentuje jeszcze przez jakis czas...
ReplyDeleteNigdy nie jadlam makreli z dodatkiem miodu, zaskakujacy dodatek.
W ogole dawno nie jadlam makreli i nie moge sie doczekac wyjazdu do Polski, gdyz tutaj ta rybka w postaci wedzonej jest niedostepna (zamiast tego mam wedzone sledzie, ktorych nie cierpie w tutejszym wydaniu). Piekna prezentacja, milo popatrzec.
Polko, a co do wiadomej kwestii – postaraj sie nie przejmowac, naprawde! Krytyka, a tym bardziej oskarzenia nawet w wirtualnym swiecie wypowiedziane, sa bolesne, zwlaszcza, gdy wypowiedziane publicznie.
Trzymam kciuki za wyjasnienie sytuacji oraz nowe, ciekawe prezentacje i przepisy.
Kupisz i będziesz dla jakiegoś nieznajomego na pocztę latać co to nie wiadomo czy paczkę odbierze.
ReplyDeleteAle naprawdę dziękuje za chęci. Ja nie miałbym się jak odwdzięczyć chyba, że rysunkiem jakimś (patrz mój drugi blog)...
Polu Droga - chciałabym robić takie zdjęcia "przy okazji" - piękne!
ReplyDeleteTrzymam kciuki za szukanie - czy też raczej znalezienie :) będzie dobrze!
A co do wiadomego tematu - to szkoda. Lubię Was obie i mam ciągle nadzieję na szczęśliwy finał tej historii. Żal, że tak to się dziwnie potoczyło...
Ściskam ciepło!
A ja myślałam, że położyłaś na talerzyku pięknie usłojony wieszak :D
ReplyDeleteJako wegetarianka nie będę się rozwodzić nad makrelą, ale rukwi wodnej chciałabym kiedyś spróbować :)
:-*
Jeśli makrela może kojarzyć się z człowiekiem, to mnie się kojarzy z moją koleżanką, która robiła na studiach najlepszą makrelową sałatkę świata:)
ReplyDeleteW wiadomym temacie pozwolę sobie na komfort nie napisania niczego:)
Dawno nic już u Ciebie nie pisałam, choc nadal od czasu do czasu z wielką przyjemnoscią tu zaglądam :-) Kanapki super...od wiekow już nie jadłam makreli.
ReplyDeleteA co do całego tego zamieszania wokół dwóch linijek tekstu, to było ono moim zdaniem mocno przesadzone i zupełnie niepotrzebne. Poza tym, tak jak piszesz, nie powinno się takich spraw załatwiac publicznie i to w dodatku w taki sposób.
Buziaki przesyłam i wszystkiego dobrego życzę :-***
Starsznie przykra sytuacja!
ReplyDeleteJestem w szoku!!!
Wiesz, nie wydaje mi sie , ze jak ktos ma tak popularnego bloga jak Ty ryzykowalby kopiowaniem tekstu!!!
Jakos mi to do Ciebie nie pasuje chociaz prawie Cie nie znam!
Trzymaj sie cieplo Poleczko !
Licze na poztywne rozstrzygniecie nieporozumienia :)
Polciu weszłam sobie dziś do sieci jakby nigdy nic, a tu taka afera.
ReplyDeletePrzyznam, że nie rozumiem po co to wszystko, z chciałabym, tak jak Ty.
Dla mnie nie ma o czym mówić.
Jestem Twoją wielką fanką i tak pozostanie.
A wędzoną makrelę, wraz z twarożkiem uwielbiam i ostatnio rzekłabym, nawet nadużywam :)
Także smacznego szczypiorkowego i głowa do góry.
Faktycznie Patrycja głupio zrobiła pisząc taką notkę, ale nie przejmuj sie tym:) szkoda zdrowia!
ReplyDeleteA rybkę wędzoną lubię, oj lubię:))) mam, straszna ochotę na tartę z taka rybką...:-)
Poleczko, wczoraj nawet moj maz przeczytal wszystkie komentarze z tego posta. A wiec jest problem. Ale dzis nowy dzien, on czesto przynosi dobre pomysly a przede wszystkim refleksje, ze nie warto sie denerwowac, tylko po prostu robic swoje. Buziaki anna
ReplyDeleteVauxhall Park, swiat jest taki malutki, to tez moj park w ktorym w sobotnie poludnie czytalam ksiazke na blekitnym kocyku:)) Pozdrawiam
ReplyDeletePolciu poczytaj @ :) i nie potrzebne Tobie szczęście w losowaniu u Komarki :)
ReplyDeleteściskam gorąco i mocno
mam nadzieje, ze Twoj humor juz dzis lepszy Kochana?? wszyscy juz wszystko napisali, wiec nie bede sie powtarzac. dla mnie wczoraj zostala przekroczona pewna granica, ktora niestety pozostawia gorzki smak. przykro mi, ze tak latwo mozna zburzyc czyjs blogowy swiatek. tutaj nie powinno byc takich nieporozumien, a jesli juz to zdecydowanie powinny byc wyjasnione prywatnie. niczym sie nie przejmuj (wiem, latwo napisac), ale dla mnie jestes NIEPOWTARZALNA! p.s. postaram sie wkrotce napisac na @
ReplyDeleteUwielbiam wszelkie tego typu pasty, a szczególnie rybne, a już jak jest duuużo koperku, to już wogóle;))
ReplyDeleteZdjęcia pierwsza klasa, jak zwykle zresztą...:)
Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie Poleczko! Trzymaj się!
Polko, nie przejmuj się, są ludzi i człowieki ...
ReplyDeletePasta pyszna, ja uwielbiam połączenie ryby z białym serem i zieleniną :)
Polciu, juz wiem. Wiele halasu o nic. Oba blogi są ładne, obie ocieracie się o perfekcjonizm. Co do kalki, to niestety mogłabym napisac to samo i niewykluczone, że ubrałabym to w podobnie brzmiące słowa, w taki sam rytm, gdybym chciała te słowa "sprzedać" - bo jak mam zły humor staram sie omijac kuchnię z daleka. Gotuję najsmaczniej, najbardziej twórczo, jak mi jest dobrze i robię to tylko z miłości dla bliskich. Przed zamążpójsciem w mojej lodówce było piwo i lakiery do paznokci. Coś szykowałam tylko, gdy przychodzili w odwiedziny przyjaciele. Taka kalka mogła się więc zdarzyć i mi i wielu osobom, bo te słowa nie sa odkrywcze, ani nowe. Jak coś szykuję, bo musze, a czuję się średnio, to jak m sie jednak uda zrobić coś smacznego, to jestem wielce zdziwiona. I głęboko wierzę, że tylko, jak w dobrym nastroju robię jedzenie, to ono jest zdrowe, bez toksyn. Naburmuszona do kuchni nie wchodzę albo robię wersję minimum. I nie jestem złodziejką czyichś myśli. Takie są moje kuchenne wierzenia i wiem, że nie jestem tu oryginalna. W przyszłości weź wykasuj ten mój komentarz i w ogóle pisz tylko o jedzeniu, a nie o kwasach. Nie zasmiecaj swojego bloga. Nie warto. Głowa do góry! :-))
ReplyDeleteP.S. Cieszę się, że już nie jestem ambitna odkąd wiem, że jestem śmiertelna. ;-))
Podoba mi sie Twoja, spokojna reakcja, tylko szkoda mi, że w hobby, w relaks wkradł się zgrzyt. Wiele hałasu o nic, naprawdę Poleczko!!! Nie przejmuj się.
Ale jeśli mam zwykłą makrelę wędzoną to jak, po prostu z miodem na nią? :)
ReplyDeleteBlog odwiedzam i odwiedzać będę, bo jestem fanką a i przepisy cudne. Sytuacja niezbyt przyjemna, wiem Polko, że trudno się nie przejmować... Ale mam nadzieję, że sobie Dziewczęta wyjaśnicie.
Ściskam wirualnie i dodaję otuchy! Marta
Facet, jak widzi, ze koles ma taki sam ciuch: juz jest jego przyjacielem. Kobieta, jak zobaczy inna w takiej samej sukience: odwrotnie.
ReplyDeleteBoli, kiedy rzadza nami hormony. Doswiadczylam. Zostawiam. Ide dalej...bo wazne sa tylko te dni, ktore jeszcze przed nami [jak ktos nie wie skad tekst, to: Grechuta].
Wroc... radosna dusza :)
Polko...sercem po Twojej stronie. Tak się nie załatwia takich rzeczy. Tak sie nie robi. Wyobrażam sobie jak się musisz teraz czuć. Przykro mi.
ReplyDeleteTen blog znam, chetnie go odwiedzam i nie przestanę tu zaglądać oraz korzystać z przepisów z powodu domniemanej kradzieży własności intelektualnej. Tamtego bloga nie znam, nie odwiedzam i nie odwiedzę. Trzymaj się Polko, są ludzie którzy będą Ci wierni niezależnie od zniesławień, pomówień czy oskarżeń. I daj mi jedną z tych kanapek, bo wyglądają tak apetycznie, że zaraz monitor obliżę. Ja tam jestem z Tobą.
ReplyDeleteMakrela z miodem to chyba jednak nie koniecznie ;), ale taka z rzodkiewką - jak nic zahaczę jutro rano o rybny i zrobię do kanapek!
ReplyDeleteJestem strasznie ciekawa jakie to dżemy robiłaś Pola? :-)))
bardzo lubię Twój blog, tamten też lubiłam ale takie rzeczy powinny być załatwione prywatnie, nigdy nie nazwałabym Cię złodziejką i dalej z wielką przyjemnością będę smakować Twoich przepisów, a nożyk faktycznie cudny i ta makrela, mniami
ReplyDeletepozdrawiam
Czy blogi kulinarne są po to aby prać w nich brudy?
ReplyDeletePewnie obie Panie pewnie kiedyś się lubiły, kto wie może nawet mają siebie w kontaktach na NK:)...coś je poróżniło i jedna z nich postanowiła 'zaszaleć'. Teraz pewnie sama czuje, że przegięła.
Czasem aż głowa boli kiedy obok kotleta czytamy o bólu duszy, miłości, szczęściu, spełnieniu i ekstremalnych emocjach. Cóż począć - taki trend, iż kotlet zszedł na plan dalszy...'wolnoć Tomku w swoim domku' - każda z Pań może pisać o czym chce. Tylko, że czytelnikom blogów po Truflowym kotlecie może się od dziś zrobić trochę mdło. a po Polkowym nie:)
Czytałam wczoraj, czytałam dzisiaj...
ReplyDeleteI czuję się z tym wszystkim trochę nie tak.
Jeśli, Polu na Twoim blogu mogę napisać to powiem do Nas:
wiecie ile razy ja pisałam o emocjach i gotowaniu, o kochaniu i karmieniu?...mój mąż mówi nawet że nudno słodkawa bywam...ale blog jest po to bym dzieliła się swoimi myślami,którymi chcę się podzielić...nawet jeśli mamy je - w tą samą stronę.
Oj daleko tu Kradzieży Intelektualnej...bardzo daleko.
Gotujemy bo to lubimy, a lubimy bo jest w tym coś więcej niż mus, obowiązek położenia mielonego dzieciom z wieczora...Wszyscy mamy coś "pod skóra" swoje małe spojrzenie na własną pasję i siebie.
A gotowanie i uczucia - zdecydowanej większości z nas - towarzyszą razem...
A do Ciebie, E.
No przykro mi strasznie.
Mało pewnie kto wie - poza tymi, którzy skorzystali - ilu osobom w wirtualnym świecie pomagasz, ile dajesz swojego czasu i pomysłów - na zdjęcia, poszerzanie formatów, a nawet - co mnie zadziwiło - stosujesz (oddajesz?) czcionki żywcem z Kuchennego Stołu...
Widzisz, tak bywa.
Zresztą wiesz...
z szacunkiem
dla Ciebie E.
i Kochani dla Was :)
M.
pierwszy akapit zostawiam bez słowa
ReplyDeletea na taką pysznie wiosenną kanapkę się skuszę
Lunatik Ty nie badz taki madry bo Cie pacne :P
ReplyDeleteMagdalena prawda ze na wiosne smakuja jak zadne inne? :) Wiesz ona jest dokladnie ‘honey smoked’ delikatnie slodka, ale nie za bardzo. Wysmienita! Wedzone sledzie????? Matko :D
W kwestii wiadomej to mam nadzieje ze Patrycja raczy mi wyjasnic o co tak naprawde chodzi.
Usciski :*
Bareyao pisze (mowie) powaznie! Nozyk to koszt niecalych 5 funtow. O tak tam pojade kupic drugi, to kupie jedne wiecej i przesle. I niczym sie nie musisz odwdzieczac. Po to jestesmy zeby sobie pomagac :)
Amarantko a co nie robisz ladnych?? Kazdy robi po swojemu no i trzeba cykac cykac cykac :)
Tamto ... przemilcze.
Amatorko hehe NIE WIESZAK :D ale racja ze ten nozyk jest sporych gabarytow :) Chcesz nasiona rukwi? Masz gdzie zasadzic?
Delie heheh pewnie ze moze! :) Mi sie smalec kojarzy z moim bylym :)
Karolcia o Kochana nalezy zmienic to koniecznie! :) Dziekuje za wsparcie!
Magoldie przykra i niesmaczna. Ja tez licze na wyjasnienie :)
Lu :* Trzeba machnac reka bo tu slow szkoda.
Ja mam znowu makrele na kolacje :)
Andzia-35 ja dzisiaj na kolacje znowu jem :D
Anno I tak zrobilam wiesz? Staram sie zapomniec i nie budowac w sobie zlych emocji!
Anonimusie! Serio??????? O ktorej to bylo?? Moze sie umowimy na wspolne opalanie w weekend??? :D
Jaaaa na pewno musialysmy byc obok siebie! :)
Ewelinko przeczytalam i odpisze dzis wieczorem :*
Wianeczku lepszy dziekuje! Dzieki ludziom z klasa smieje sie z tego i mam naprawde niezly ubaw z calej sytuacji :) Nie spiesz sie z pisaniem ja poczekam :*
Ewenko trzymam I pozdrawiam bardzo cieplo :)
Grazynako :* (odpisalam na @)
Krokodylku no wlasnie :) Wiesz do perfekcjonizmu to mi duuuuuzo brakuje, chociaz przyznaje ze sie staram i codziennie podnosze sobie poprzeczke. Glowe zadre wysoko pod chury obiecuje! :D
Co nie znaczy ze mi palma odbije :D
Martao hmm moze lepiej tak malutko na poczatek :) Zebys szoku makrelowego nie doznala :D
Dziekuje zapraszam i postaram sie trzymac poziom :)
Szombi lubie ta piosenke. Widzisz emocje latwo nas ogarniaja i wypowiedzianych slow nie da sie niestety cofnac.
Pozdrawiam :)
Kaczucho :*
Caracordato dziekuje milo miec takich czytelnikow ktorzy nie daja sie wplatac w glupie zagrywki i jakies dziwne zawirowania.
Calusy!
Monika hehe a ja Ci mowie sprobuj :)
Sylwio :)))))))
Laiku wlasnie nie. Sa po to zeby dzielic sie tym co smaczne :) Moze niektore z nas powinny ‘ zmienic tabletki hormonalne ktore biora?’ (takie fajne zdjanie padlo w filmie Lejdis i nie pamietam jak szlo).
Obie panie przegadaly ponad rok, zwierzajac sie sobie nawzajem potem nasze drogi sie rozeszly, chociaz z mojej strony sympatia pozostala. I pewnie pozostanie (choc w mniejszym stopniu) bo ja msciwa nie jestem.
Na zdrowie niech ten Polkowy kotlet bedzie a nie na mdlosci :)
Monik tu nie ma co czytac wiesz? Trzeba machnac reka i zyc dalej inaczej przyjdzie nam zwariowac :*
Pewnie ze mozesz napisac. Wiesz ze zawsze mozesz tu zajrzec, napisac dobre lub zle slowo! Ale wiem ze zawsze bedzie szczere. I to cenie ;*
Monik pozostaje mi miec nadzieje, ze nie dacie sie poniesc chwili i ze mna zostaniecie :)
Asiejo bo milczenie zlotem jest szkoda ze ja wczoraj o tym zapomnialam :*
ReplyDeleteto ja się może jeszcze wypowiem- dopowiem, dlatego, że jak Monika L. napisała "mało kto wie"
ReplyDeletewczoraj dostałam od Polki list z obiecaną płytą - nie to, że o nią prosiłam, zaproponowano mi ją, a w zasadzie, żeby nie mówić bezosobowo - to Polka mi ją zaproponowała
i dostałam oprócz płyty także miłą niespodziankę w postaci cukierków :)
pamiętam też jak Polka pocieszała mnie gdy prawie nikt nie przyłączył się do weekendowej cukierni, której byłam gospodynią - że nic się nie stało, żebym się nie przejmowała
i jeszcze gdy poprosiłam o poradę w sprawie chleba - dostałam odpowiedź
takie rzeczy może robić tylko miła i życzliwa osoba; bezinteresownie miła, bo nie znamy się osobiście; nasza wirtualna znajomość nie opiera się na wzajemnej wymianie dóbr; z maili płynie serdeczność i ludzka życzliwość
za to wszystko chciałabym Ci Polko PUBLICZNIE [a co! ;)] podziękować
nie mam wątpliwości, że Pola nie jest z rodzaju ludzi, którzy oszukują czy plagiatują kogoś; i tyle
Nie mam co napisać, bo już tyle razy zostało to powiedziane, że jeszcze mnie o multi-plagiat ktoś oskarży, ale powiem jedno - paskudne że to wyszło w taki sposób, nie załatwia się takich rzeczy publicznie i tulę Cię poleczko, bo niefajnie musiało Ci się zrobić :*
ReplyDeleteAch i powiem jeszcze jedno - sama TE słowa pisałam nie raz, czasem nawet w podobny sposób, a jakoś nigdy nie zwróciłam uwagi ani na Twój post o Tobie ani na motto Patrycji, więc to chyba taki podświadomy plagiat :)
Pociesz mnie, że będziesz się z tego śmiała ... w końcu :)
Ach, no i wpraszam się na kanapeczkę :)
Piękne fotki! Zastanawia mnie ta szarlotka i pokusa patrzenia na nią :) Ja bym nie wytrzymała!
ReplyDeleteTotalnie się tym nie przejmuj! Niektórzy myślą, że mają monopol na bycie najwspanialszym ...
ReplyDeletePolko:: No to odmówić nie wypada za taki rarytas. Z góry dziękuje i coś wymyślę dla Ciebie. pozdrawiam
ReplyDeleteten cały "pea shoots" wygląda obiecująco. fajne przepisy na stronce którą zalinkowałaś, na pewno któryś wykorzystam. jutro udam się na poszukiwanie owego zielska.
ReplyDeletepiękne,piękne fotki....
pozdrawiam Cie ciepło,dobra kobieto,wierzę, że nie ma w Tobie winy.
całe wieki nie jadłam makreli. całkiem serio piszę, choć sklep rybny mam 5 min od domu, a kolejny - 10 ;) z miodem? to może być ciekawe. z rzodkiewkami? już się uśmiecham :)
ReplyDeletebędę w Londynie na początku czerwca, może Cię wtedy spotkam buszującą wśród książek kulinarnych lub drobiazgów na jakimś targu?
ściskam Cię mocno Polencjo. a, i niecierpliwie czekam na czerwcową propozycję Weekendowej Cukierni!
Nie wiem, o co chodzi, ale TO NIE JA.
ReplyDeleteJestem zwykłym kuchennym wyrobnikiem, nakarmiaczem Hurmy i Czeredy, nic nie kradnę (bo i co tu można ukraść? pomysł na?).
Niech się Pani nie przejmuje, o cokolwiek by nie chodziło, Pan Jezus rozmnażał chleb i nie patrzył na prawa autorskie :-)
Całuski - Marzynia
Ja uwielbiam makrelę pod postacią każdej pasty. Najbardziej chyba właśnie z nowalijkami i startą skórką z cytryny.
ReplyDeleteNo ba! jelsi tylko wszystko sie ulozy po mojej mysli ( :D:D) to odwiedze Cie kochana, a jakze!
ReplyDeleteNie moge sie napatrzec na te zdjecia, sa boskie!
sciskam:*
Przepiękne te "smarowaczki", "szpatułki smarujące" czy jak tam je nazwać.
ReplyDeletePolko - uszy o góry.
Miłego pierwszego majowego weekendu życzę.
Tak sobie jeszcze myślę, że autorka blogu 'Trufla' tą swoją głupotą przysłużyła się niejako Tobie Polko. Nie spodziewała się chyba takiego obrotu sprawy:)))) Myślała chyba, że zabłyśnie jako 'pogromczyni Polki-plagiatorki:D:D:D a tymczasem pogrążyła się sama. Ty zbierasz słowa wsparcia i sympatii, a Ona głównie dezaprobaty i zdziwienia. Śmiem zgadywać, że nie na taki efekt liczyła:) Pozdrawiam
ReplyDeletePolko, fakt, muszę jeszcze cykać, cykać, cykać... ale chciałabym już choć jedno na sto cyknąć takie ładne jak Twoje :) ba! Twoje piękne są, a nie tylko ładne.
ReplyDeleteI zaglądanie tu o poranku, na czczo, to nie był dobry pomysł :) aż mi w brzuszku zagrało...
Miłego dnia Polu!
Ech, Polko. Walnij się ode mnie za głupie myśli, a potem idź robić kolejne potrawy z makrelą :P
ReplyDeleteale że o co chodzi? jak zwykle ja nie w temacie, za to tulkam mocno i podbieram kanapeczke :*
ReplyDeleteBędąc początkującą jaroszką (nie mylić z młodą lekarką ;)), na makrelę pozwalam sobie co jakiś czas. Tylko moje kanapki nie są takie fotogeniczne jak te z Twoich zdjęć.
ReplyDeleteMakrela z miodem?
ReplyDeleteJestem za, choć nawet nie wiem jak to może smakować! ;-))
Zresztą nie tylko rybę z miodem bym zjadła..całą taką jedną.. nie nie, dwie kanapeczki bym zjadła...
Pola, zrobisz mi? ;-)
Bardzo Wam dziękuję za wsparcie! Za wszystkie @ i ciepłe słowa.
ReplyDeletePozostaje mi mieć nadzieję, że nigdy nikomu nic tak okropnego się nie przytrafi.
Nina dziękuję :*
Tili pewnie! Zaczęłam się śmiać już na drugi dzień jak czytałam komentarze u Oskarżycielki :)
Szarlotku dlatego mam pod ręką gorszką czeko :)
Anonimusie dziękuję bardzo!
Bareya OK :) Będę tam w połowie maja to wtedy zgłoszę się do Ciebie po namiary na Ciebie :)
Jukejko jest pyszny! Musisz spróbować bo się obrażę :)
Gwiazdko z rzodkiewkami jesy PYCHA! Naprawdę. Najlepsze dla mnie połączenie :) Odezwij się jak będziesz to może uda się spotkać co??
MamoMarzynia nie masz czego żałować bo to nic inetersującego :) Dziękuję za cytat!
SanFran oo tak! :)
Olu dobra już zacieram ręce :D
Paulino trzymam najwyżej jak potrafię :) Szpatułka to nożyk z drzewa jałowca ;)
Laiku Z UST MI TI WYJĄŁEŚ! ;D
Amarantko :*
Pinos i się walnęłam nawet mocno :D
Aga-aa sama bym chciała wiedzieć :D
Hankoskakanko ale na pewno nie są mniej smaczne :)
Goś ano :)
Gratuluję bloga, wiele ciekawych przepisów i pięknych zdjęć. Podobnie, jak wiele osób uważam, że bezpodstawnie została Pani oskarżona, a autorka tamtego bloga zachowała się, jak małe dziecko. Takie sprawy załatwia się prywatnie, a nie publicznie i przede wszystkim najpierw się rozmawia, a nie od razu oskarża.
ReplyDeleteŻyczę powodzenia i czekam na kolejne przepisy! :)
A mi się nie chce też nic. Nawet komentować sporu. Za to chce mi się jeść. Takiego płetwalka, to ja bardzo chętnie.
ReplyDeletecium cium, Polcia :)**