Zawsze mówiono mi, że jestem dobrze zorganizowaną osobą. Ostatnio zaczynam w to wątpić. Kolejny weekend, a ja nie wiem kiedy minęły poprzedzające go dni. W skrzynce mnóstwo wiadomości, na które wciąż nie mam czasu odpisać. Mam wrażenie, że moje życie to praca, która wypełnia po brzegi każdą myśl i wolną chwilę. Nie narzekam - tak chciałam, tak wybrałam. O wiele przyjemniej być miło zmęczoną pracą, niż piekielnie znudzoną siedzeniem w domu.
Dzisiejszy wpis chciałam umieścić na blogu, gdy zaczęłam swoją przygodę z dżemami , ale nigdy go nie skończyłam. Zawsze miałam wrażenie, że o czymś zapomniałam, że nie napisałam najważniejszych rzeczy. Trudno. Przekazuję Wam swoją wiedzę - mam nadzieję, że komuś się przyda i że zachęcę Was do zrobienia dżemu w domu. Główna zasada? Brak jakichkolwiek zasad :) Do garnka wrzucamy to co lubimy, by później w zimie wyciągnąć ze spiżarki mały słoiczek i cieszyć się zapachem słońca i lata, które w nim ukryte będą czekały na swój moment.
Jeśli ktoś na temat robienia dżemów wie wszystko, może sobie ten wpis odpuścić bo zaśnie zanim doczyta do końca.
Jesli ktoś z Was chciałby dorzucić 'swoje 5 groszy' to serdecznie zapraszam! Jestem pewna, że macie swoje sprawdzone sposoby na domowe przetwory. Chętnie uzupełnię ten wpis o Wasza porady!
Jesli ktoś z Was chciałby dorzucić 'swoje 5 groszy' to serdecznie zapraszam! Jestem pewna, że macie swoje sprawdzone sposoby na domowe przetwory. Chętnie uzupełnię ten wpis o Wasza porady!
Niezbędnik , czyli co będzie mi potrzebne?
Do zrobienia dżemu potrzebujemy niewielu rzeczy – kilka czystych słoików z zakrętkami (pamiętajmy by upewnić się, że zakrętki nie są uszkodzone), duży garnek z grubym dnem (zapobiegnie to przywieraniu dżemu do jego dna), drewniana łyżka z długą rączką (do mieszania), mała chochelka (łyżka wazowa), lejek z szerokim otworem oraz termometr cukierniczy (można poradzić sobie bez niego).
Owoce - jakich owoców mogę użyć do przygotowania dżemu?
Najlepiej dżem przygotować z bardzo dojrzałych owoców sezonowych (uwaga! owoce nie mogą być przejrzałe, bo z dżemu zrobi się papka) - mają one dużo pektyn i sprawią, że dżem będzie aromatyczny i bogaty w smaku. Owoce oczywiście myjemy, usuwamy z nich pestki (wiśnie, czereśnie, mirabelki), pozbywamy się ogonków, jeśli jest taka konieczność to i skórek i osuszamy. Większe owoce możemy przekroić na pół (np. truskawki).
Pektyny - skąd je wziąć i dlaczego są niezbędne do przygotowania dżemu?
Pektyny to nic innego jak naturalny 'zagęszczacz', który uwalnia się podczas gotowania dżemu. Im więcej pektyn w owocach, tym krócej gotujemy (smazymy) nasz dżem. Przygotowałam tabelkę, która przedstawia zawartość pektyn w wybranych owocach. Mam nadzieję, że Wam się przyda. Dużo pektyn zawierają sok, miąższ, skórka i pestki z cytryny - warto dodać je do owoców szczególnie do tych z niską zawartością własnych pektyn. Pestki umieszczamy w kawałku gazy, którą zawiązujemy i wyjmujemy przed przełożeniem dżemu do słoików. Można kupić pektyny w płynie i dodać do dżemu w trakcie smażenia.
Przygotowanie słoików, czyli jak się za to zabrać?
Każdy słoik dokładnie myjemy w ciepłej wodzie z dodatkiem płynu do mycia naczyń, dokładnie płuczemy i sterylizujemy w piekarniku rozgrzanym do temperatury 140-160C. Mokre słoiki stawiamy do góry nogami na kratce, obok kładziemy zakrętki i suszymy przez około 10 - 20 minut. Można użyć zmywarki do naczyń. Słoiki trzymamy w cieple do momentu przekładania do nich dżemu.
Cukier - ile go użyć i czy może to być mój ulubiony?
Ilość cukru zależy od tego, czy lubimy dżemy mniej lub bardziej słodkie. Ja na 1kg owoców dodaję od 200-300g cukru (w zależności od rodzaju uzytych owoców). Mój ulubiony cukier to brązowy cukier trzcinowy demerara, ale czasem używam dostępnego w Anglii cukru do przetworów (bez dodatku pektyn) preserving sugar, który nie przypala się i nie przylepia do dna garnka. Jeśli ktoś lubi, może użyć cukru do przetworów jam sugar, który zawiera pektyny. Ja nie lubię i nie używam, bo konsystencja dżemu za bardzo przypomina galaretowatą konsystencję dżemów kupnych.
Smażenie – czy na pewno sobie z tym poradzę?
Wiele jest metod smażenia dżemu i pewnie każda Pani Domu ma swój ulubiony. Można od razu przełożyć owoce do garnka, dodać cukier i dodatki i smażyć. Można owoce zasypać cukrem, odstawić w ciepłe miejsce na kilka godzin lub nawet na całą noc (wtedy musimy odstawić jhe w chłodne miejsce bo skisną), a potem zabrać się za ich gotowanie.
A można zrobić tak jak ja – zawsze zasypuję owoce połową cukru (chyba że jestem zmęczona i nie chce mi się czekać), dodaję do nich wszelkie dodatki (np. cynamon, ziarenka wainilli, kardamon skórkę z cytryny, imbir), odstawiam je w ciepłe miejsce na minimum 2 godziny i czekam aż puszczą sok. Z reszty cukru przygotowuję karmel. Karmel to nic innego jak rozpuszczony w garnku cukier - najpierw na małym ogniu (każdy najmniejszy kryształ cukru musi się rozpuścić), a później możemy sukcesywnie moc palnika zwiększać. Im ciemniejszy karmel tym mniej staje się słodki. Uwaga by nie przypalić! Do gotowego karmelu wciskam sok z cytryn, mieszam i dodaję do garnka owoce uprzednio zasypane cukrem wraz z całym sokiem i dodatkami. I teraz są tutaj różne szkoły. Moja Mama smazy dżemy na małym ogniu i długo czasem nawet przez 3 dni. Ja musiałam ‘maminy’ sposób nieco zmodyfikować i przystosować go do warunków mieszkalnych (wnęka która marnie udaje kuchnię nie jest pojemna i pomocna). Dlatego też każdy dżem smażę krótko, ale na dużej mocy palnika. Zasada jest jedna – najpierw gotujemy go na dużej mocy by karmel, który mógł się nieco skrystalizować ponownie się rozpuścił, a później sukcesywnie płomień zmniejszam i pozwalam by dżem bulgotał. Pamiętajmy by dżem często mieszać, bo będzie przypalał się do dna garnka. Długość smażenia dżemy zalezy od rodzaju użytych owcoów oraz od ilości dodanego cukru. Im go mniej, tym dłużej musimy dżem gotować. Wiele książek podaje, by podczas smażenia z dżemu zbierać pianę – ja robię to zawsze na końcu i tylko jeden raz
Skąd będę widzieć, że mój dżem jest gotowy?
Istnieją dwa sposoby na sprawdzenie konsystencji dżemu.
Pierwszy z nich to tremometr cukierniczy – kiedy dżem osiągnie temperaturę 105C, nasz dżem jest gotowy i możemy go przełożyć do ciepłych słoików.
Można również poradzić sobie bez termometru. Wystarczy na początku smażenia dżemu włożyć do zamrażalnika mały deserowy talerzyk. Gdy będziemy chcieli sprawdzić, czy nasz dżem osiągnął już odpowiednią konsystencję talerzyk wyjmujemy, kładziemy na niego odrobinę gorącego dżemu, wkładamy na 1 minutą do zamrażalnika, ponownie wyjmujemy i przeciągamy palec przez dżem – jeśli się pomarszczy i będzie trzymał nadany mu w ten sposób kształt jest gotowy do przełożenia do słoików. Jeśli jest zbyt płynny, gotujemy go przez kolejne 5 minut i robimy próbę talerzyka ponownie.
Mam gotowy dżem, co dalej?
Dla własnego bezpieczeństwa warto poczekać 5 minut, aż dżem przestanie się gotować i jeszcze gorący przełożyć do gorących słoików, zakręcić i mocno dokręcić przez ściereczkę. Słoiki napełniamy tak, aby u góry słoika było wolne miejsce (około 2 cm).
Jeśli planujemy dżem zjeść szybko, nie musimy go pasteryzować. Wystarczy słoiki postawić na zakrętkach, przykryć ściereczką i pozostawić w tej pozycji, aż całkowicie ostygnie. Jeśli dżem chcemy zostawić na zimę i jeśli zmniejszyliśmy ilość cukru, warto słoiki pasteryzować.
Istnieją dwie metody pasteryzacji – pasteryzacja ‘na mokro’ i pasteryzacja ‘na sucho’.
Istnieją dwie metody pasteryzacji – pasteryzacja ‘na mokro’ i pasteryzacja ‘na sucho’.
Pasteryzacja na mokro polega na gotowaniu na bardzo małej mocy palnika słoików z dżemem (oczywiście zakręconych) w szerokim garnku wypełnionym wodą (woda powinna sięgać mniej więcej do połowy słoików) przez 20-20 minut. Dno garnka warto wyłożyć kawałkiem ściereczki, by słoiki nie popękały. Ważne jest także aby słoiki nie stykały się ze sobą. Słoiki wkładamy do zimnej wody i razem z nią sukcesywnie je podgrzewamy. Po pasteryzacji słoiki trzymamy w garnku tak długo, aż ostygną. Przyznam, że jest to metoda dość pracochłonna i jak dla mnie kłopotliwa.
Pasteryzacja na sucho polega na wypiekaniu gotowych dżemów w piekarniku. Jest ona szybsza i łatwiejsza, bo w piekarniku zmieści się więcej słoików niż w garnku i nasza kuchnia nie będzie zaparowana. Temperatura piekarnika nie może przekroczyć 130C. Słoiki ustawiamy na kratce, wstawiamy do zimnego piekarnika i rozgrzewamy go razem ze słoikami. Przetwory pasteryzujemy do 1 godziny od momentu osiągnięcia temperatury 130C. Po wyłączeniu piekarnika zostawiamy w nim słoiki aż do całkowitego ostygnięcia.
Gotowe!
Teraz możemy nasze słoiki opisać, ozdobić jak tylko nam się podoba i wstawić do spiżarki. Zapasteryzowane dżemy powinny wytrzymać przez 2 lata. Niepasteryzowane lepiej zużyć w ciągu 6 miesięcy. Dżem po otwarciu przechowujemy w lodówce i zjadamy w przeciągu miesiąca.
Naprawdę zachęcam Was do eksperymentowania z rożnymi przyprawami i ziołami. Dżemy z dodatkiem rozmarynu i tymianku (przepis poniżej) to najlepsze dżemy jakie jadłam do tej pory. Lubię dodać do moich słodkich przetworów odrobinę dobrego octu balsamicznego czy kilka łyżek ulubionego alkoholu (zawsze dodaję je pod koniec gotowania). Nie zaszkodzi odrobina kardamonu, cynamonu, wanilii czy pieprzu. Spróbujcie znaleźć swoje ulubione połączenia.
Źródło: Za wszystkie rady dziękuję Mamie. O pasteryzacji na sucho przeczytałam tutaj, kilka miesięcy temu linku umieściłam tutaj (więc jest dla Was dostępny cały czas), a zawartość pektyn w owocach znalazłam przy pomocy Wujka Google.
A żeby nie być gołosłowną poniżej dwa przepisy na pyszne dżemy. Pierwszym pożegnałam sezon rabarbarowy, a drugim sezon truskawkowy. Jeden z nich to najprostszy pod słońcem dżem truskawkowy, drugi to dżem kombinowany z dodatkiem świeżych listków i gałązek tymianku. Przepis na ten dżem zapewnił mi wygraną w konkursie serwisu Ugotuj.to i maszyna do pieczenia chleba jest już w drodze do mojej Mamy – Mamo mam nadzieję, że będziesz zadowolona z prezentu :)
Zapraszam!
Prosty dżem truskawkowy z wanilią
200 - 300g brązowego cukru demerara
ziarenka wyskrobane z jednej dużej i świeżej laski wanilii
skórka otarta z dwóch cytryn
800g dojrzałych truskawek
sok wyciśnięty z dwóch cytryn
1 łyżka octu balsamicznego Aceto di Modena
3 łyżki wódki waniliowej (użyłam wódki Absolut)
Truskawki zasypuję połową cukru, dodaję ziarenka wanilii, skórkę z cytryny i odstawiam na 3 godziny.
Z reszty cukru przygotowuję karmel, wciskam do niego sok z cytryny, mieszam i dodaję owoce wraz z całym sokiem.
Powoli doprowadzam dżem do wrzenia i smażę na dużej mocy palnika przez 15 minut.
Pod koniec gotowania dodaję alkohol i ocet balsamiczny.
Po tym czasie robię próbę talerzyka.
Pod koniec gotowania dodaję alkohol i ocet balsamiczny.
Po tym czasie robię próbę talerzyka.
Gdy dżem osiągnie odpowiednią konsystencję przekładam go do wyprażonych słoików. Zakręcam, ustawiam słoiki na zakrętkach i przykrywam ściereczką.
Gdy zupełnie ostygną chowam do spiżarki.
Można dżem pasteryzować.
Dżem rabarbarowo-gruszkowy z tymiankiem
3 dojrzałe gruszki
700g rabarbaru
250g brązowego cukru
50 ml jednodniowego soku gruszkowego (lub zwykłego)
sok wyciśnięty z jednej cytryny
skóra otarta z jednej cytryny
2 łyżeczki cynamonu
100ml różowego wina deserowego
1/2 łyżeczki mieszanego pieprzu utartego w moździerzu
6 pojedynczych gałązek świeżego tymianku
Słoiki myjemy i suszymy w nagrzanym piekarniku, trzymamy w cieple.
Gruszki obieramy, kroimy w kostkę i zasypujemy 4 łyżkami cukru, odstawiamy na godzinę.
Rabarbar kroimy w nieduże kawałki i zasypujemy 4 łyżkami cukru, odstawiamy na godzinę.
W dużym rondlu o grubym dnie z reszty cukru robimy karmel.
Wciskamy sok z cytryny, dodajemy sok gruszkowy i mieszamy.
Dodajemy zasypane cukrem gruszki i rabarbar wraz z całym sokiem jaki 'puściły', skórkę otartą z cytryny, cynamon oraz pieprz.
Mieszamy i smażymy, aż dżem zacznie gęstnieć.
Dodajemy wino i listki tymianku, mieszamy i smażymy, aż dżem osiągnie właściwą konsystencję (próba talerzyka).
Gorący dżem przekładamy do gorących słoików, zakręcamy, stawiamy na zakrętkach i przykrywamy ściereczką. Zostawiamy do ostygnięcia.
Smacznego!
3 dojrzałe gruszki
700g rabarbaru
250g brązowego cukru
50 ml jednodniowego soku gruszkowego (lub zwykłego)
sok wyciśnięty z jednej cytryny
skóra otarta z jednej cytryny
2 łyżeczki cynamonu
100ml różowego wina deserowego
1/2 łyżeczki mieszanego pieprzu utartego w moździerzu
6 pojedynczych gałązek świeżego tymianku
Słoiki myjemy i suszymy w nagrzanym piekarniku, trzymamy w cieple.
Gruszki obieramy, kroimy w kostkę i zasypujemy 4 łyżkami cukru, odstawiamy na godzinę.
Rabarbar kroimy w nieduże kawałki i zasypujemy 4 łyżkami cukru, odstawiamy na godzinę.
W dużym rondlu o grubym dnie z reszty cukru robimy karmel.
Wciskamy sok z cytryny, dodajemy sok gruszkowy i mieszamy.
Dodajemy zasypane cukrem gruszki i rabarbar wraz z całym sokiem jaki 'puściły', skórkę otartą z cytryny, cynamon oraz pieprz.
Mieszamy i smażymy, aż dżem zacznie gęstnieć.
Dodajemy wino i listki tymianku, mieszamy i smażymy, aż dżem osiągnie właściwą konsystencję (próba talerzyka).
Gorący dżem przekładamy do gorących słoików, zakręcamy, stawiamy na zakrętkach i przykrywamy ściereczką. Zostawiamy do ostygnięcia.
Smacznego!











Bardzo mi się podoba ta dżemowa instrukcja.
ReplyDeleteSzkoda,że rabarbar już jest mało smaczny, bo bym się skusiła na rabarbarowo-gruszkowo-tymiankową sesję...
Poldek,
ReplyDeleteuwielbiam dżemy. domowe.
kojarzą mi się z piwnicą i uginającymi się półkami od ciężaru słoików. Z wiadrami pełnymi owoców. Z rowerem opartym o dziadkową altankę. Z Mamą, która robi pyszne dżemy.
Ja nie mam piwnicy, nie mam odwagi, by rozpocząć dżemową tradycję w moim domu.
Już nie będę pisała o tym, że czasu nie mam ;)
Może kiedyś, gdy zamieszkasz gdzieś bliżej mnie udam się do Ciebie na korepetycje dżemowe :)
buziaki, Poldeczku!
Amber moja wina, przepraszam. Miałam ten przepis wstawić dużo wcześniej, ale po prostu nie miałam czasu :(
ReplyDeleteMam nadzieję, że za rok dasz się skusić! :)
Karolku pewnie! By się działo... :))) Ja zawsze bałam się piwnicy, ale lubiałam tam schodzić z Mamą i patrzeć na takie właśnie uginające się półki. Na działce Mamy nie byłam już 3 lata :(
Uściski Dziewczyny!
Dżem z tymiankiem - warte przemyślenia. A za instrukcję bardzo dziękuję -przyda się oj przyda. Pozdrawiam
ReplyDeletePaulina cała przyjemność po mojej stronie :)
ReplyDeleteHm, za dżem to ja się lepiej nie biorę, bo wyobrażam sobie to pobojowisko w kuchni. Chyba by mnie rodzice z domu wygonili :D
ReplyDeleteAle za to muszę przyznać, że dżem w wykonaniu Babci i Dziadka (tak, tak, on też pomaga!), szczególnie wiśniowy, pobijają wszystkie inne na głowę.
Pozdrawiam! :)
A za rok to OBOWIĄZKOWO!!!
ReplyDeleteMnie też czas ostatnio ucieka ekspresowo. Udało mi się zrobić tylko galaretkę z czerwonej porzeczki :-) A instrukcje bardzo cenne!
ReplyDeleterabarbarowo-gruszkowy najbardziej mi do gustu przypadła:)
ReplyDeleteale wszystkie smacznie wyglądają!
pozdrawiam
świetna instrukcja;D teraz wiem, że kiedy w końcu zabiore się za przetwory, to jako kompletny laik w tej dziedzinie, będe korzystać z Twoich rad;D
ReplyDeletepiękne zdjęcia;)
pozdrowienia
Pola, a czy Ty aby na pewno piszesz o sobie? nie o mnie? :) Bynajmniej niestety nie w kwestii dżemów domowych, ale o "miło zmęczonej pracą"? :) Co prawda ostatnie 2 tygodnie cudnie, czynnie odpoczywałam, ale przedtem (a teraz, po urlopie, znów na nowo) mogłam o sobie napisać dokładnie to samo... Radość z własnej pracy (choć czasem wyczerpującej, czasem nawet wkurzającej) jest tak wielka i przynosi tyle radości i satysfakcji, że nawet to zmęczenie wydaje się miłe, a całe mnóstwo innych, kiedyś ważnych spraw - schodzi na plan dalszy... :) Jeśli więc mówimy o tym samym "miłym zmęczeniu" - to pewnie zrozumiemy się bez słów. :)
ReplyDeleteCo do dżemów... Pola, świetnie wszystko opisałaś. Dużo pracy włożyłaś. :) Ja swoich pięciu groszy nie dodam, bo już nie ma nic do dodania. :) Powiem tylko skrótowo, że od lat stosuję metodę piekarnikową pasteryzacji, z tego prostego powodu, że wydaje mi się dużo szybsza, bezpieczniejsza (ze względu na dzieci - unikam wielkich garów z gotującą wodą na kuchence) i zwyczajnie "przyjemniejsza w użyciu". :) Do metody mokrej chyba już bym wracać nie chciała.
Inna sprawa, że w tym roku, nie zrobiłam ani jednego słoiczka domowego przetworu. "Miłe zmęczenie" bardzo skutecznie mnie odpycha od garów, od kompa, od wszystkiego... :D Trochę szkoda, ale... tak też jest dobrze. ;-) Inaczej, ale dobrze. :)
Buziaki przesyłam. :**
Rady bardzo przydatne. Szczególnie, że niedawno wpadłam i odnalazłam kolejne powołanie - czyli przygotowywanie domowych przetworów. ;))
ReplyDeleteŚciskam! ;*
A ja w tym roku jestem jakimś dżemowym leniwcem, to pewnie dlatego że w zeszłym narobiłam tyle, że jeszcze znajduje jakieś wiśnie i jagody. A ja robię bez instrukcji, nie bacząc na pektyny sypie mało cukru i jakoś jest. znaczy się pysznie.Ale wisienki to sobie poprzerabiam.
ReplyDeleteA i ja odkąd przeczytałam że wiceprezes google to zwiewna, acz nieco anankastyczna panienka mówię: Księżnika google.
ReplyDeletesuper, ze tak to wszystko opisalas dokladnie:) te wszystkie rady bardzo mi sie przydadza, dziekuje i pozdrawiam:)
ReplyDeletea zdjecia jak zawsze przepiekne:)
Poleczko, cudownie to wszystko opisałaś. Bardzo przydatne rady i na pewno skorzystam, bo w tym roku zaczęłam swoją przygodę z przetworami. Zaczęłam od dżemów rabarbarowych,poprzez truskawkowe, a teraz jestem na etapie przerabiania porzeczek. Co jeszcze zrobię? nie wiem;)
ReplyDeleteUwielbiam w przetworach to, że mogę zamykać do słoiczków takie kombinacje, jakie tylko przyjdą mi do głowy:) Dlatego Twoj dżem gruszkowy z tymiankiem bardzo, bardzo mi się podoba!:))
Poleczko co do pracy, zazdroszczę. Fajnie jest mieć pracę, która nie tylko jest po to,bo tak trzeba, ale również sprawia, że człowiek się nią cieszy. Podziwiam. :)
Ja też jestem zmęczona pracą, ale czy ja wiem,czy miło...jakoś nie bardzo. Nie cieszą mnie dni w pracy, a zawsze z tęsknotą wypatruję weekendu i dlatego czas ucieka mi jak przez palce.
Jestem jeszcze przed urlopem.
Mam nadzieję, ze na urlopie naładuję skutecznie baterie na caaały rok.
Ściskam ciepło:***
Majana
bardzo przydatny to wpis
ReplyDeletetruskawki z wanilią muszą byc zachwycające
Bardzo pożyteczny przewodnik dżemowy. I jeszcze te piękne zdjęcia! :)
ReplyDeleteale wyczerpujący poradnik! zawsze byłam pod wrażeniem Twojej cierpliwości do dżemów - jestem przrekonana, że są pyszne i możliwe do zrobienia, ale za leniwa, żeby przekonać się o tym sama ;)
ReplyDeleteściskam i pozdrawiam!
Jednym słowem ,Gratuluję wygranej a przepisy zapamiętuję na przyszły sezon :)Jesteś niesamowita kobitka ! ;D
ReplyDeleteale się napracowałaś z tym postem , ja się przyznaję ja wole w kuchni działać niż pisać ,ale ja jestem leń trochę ,ale jestem
ReplyDeleteGratuluje wygranej :))) zasłużona
Ja poproszę truskawkowy! Chociaż ten drugi też kusi!
ReplyDeleteZapraszam do mnie na nowy adres:
lubie.gotowac.com
Witam :) jestem pod wrażeniem! Profesjonalizm wieje z każdej strony :) i te piękne zdjęcia :) śliczny niski słoiczek ;) no i gratuluję wygranej!
ReplyDeleteBuziaki!
Masz rację Poleczko - lepsza praca, nawet ta męcząca, niż nuda. Ostatnio miałam mało "pracy w pracy" i strasznie mnie to męczyło - wolę jak się coś dzieje. Nie mogłam się doczekać pójścia na urlop :)
ReplyDeleteŚwietny dżemikowy instruktaż ! :)
I same dżemiki również - szczególnie truskawkowy, mój ulubiony :)
Poldku, wspaniałe kompendium! Mnie się wreszcie udało zrobić galaretkę z porzeczek do barszczu czerwonego i dżem z wiśni, czarnych porzeczek i jabłek, który zresztą już zjedliśmy :( Polciu, czy mi się wydaje, czy w opisie do dżemu truskawkowego wyparowały wódka i ocet balsamiczny?
ReplyDeleteGratulacje!:)
ReplyDeleteMój ulubiony kubek:)
Mania179 a ja Cię gorąco namawiam :) I jestem przekonana, że nie byłoby z kuchnią tak źle jak piszesz :D No chyba że Babcia Cię w dżemy zaopatruje a skoro one są najlepsze pod słońcem to już siedzę cicho :D
ReplyDeleteAmber :)))))
Ania myślisz że się przydadzą? :) Na galaretkę to mam nadzieję załapać się u Mamy :)
Beata :) Jest pyszny. Chciałam dorobić ale za późno się zorientowałam i rabarbar ma się ku końcowi, ale już mi nie smakuje tak jak w sezonie.
Ciastella :) Cieszę się! Koniecznie daj znać jak zrobisz swój pierwszy domowy dżem!
Małgosiu w takim razie i o sobie i o Tobie :)))) Tośmy się zgadały! :D Małgosiu nie będę się powtarzać ja już Tobie wszystko w mejlu napisałam :) Dziękuję że zajrzałaś! Ja muszę tę metodę pasteryzacji Mamie ‘sprzedać’ na pewno zajmie Jej ona mniej czasu :) Uściski :*
Zaytoon :) Super! Czekam na Twoje przepisy zatem :D
Kasiu ale nie jesteś leniwcem jeśli chodzi o domowy makaron i piękne domowe pieczywo – nawet nie mam się z Tobą co porównywać :) Księżniczka Google – podoba mi się!
Aga :) Przepraszam że tak w środku sezonu, ale mam nadzieję że mimo to ktoś skorzysta :)
Majanko brzmi pysznie! :D ja muszę właśnie podgonić z porzeczkami bo zaraz się skończą a ja nie ma nic zrobione! Majanko na pewno podczas urlopu wrócą Tobie siły :* Mam nadzieję, że wypoczniesz!
Asieja są! :) Może się skusisz Asiu?
Hankaskakanka dziękuję! :)
Gwiazdko :) Przyznaję, zajęło mi to trochę czasu ale się udało :D
Szarlotek dziękuję Kochana :*
Alci Ty mnie nawet nie denerwuj tyle napiekłaś ciastek i mnie nawet nie poczęstowałaś :P Małpo :)
Beata bierz oba :) Już zapisuję sobie nowy adres :)
Mała Mi witaj :) Słoiczki to moja obsesja takie zwykłe mnie nie kręcą :D
Abbra jak ja się cieszę że kolejna osoba mnie rozumie :D
Miszam dziękuję za czujność :) Zdaje się że alkohol wyparował zanim zdążyłam go do dżemu dodać :D
Delie dziękuję :) Kupić Tobie taki?
ReplyDeleteThis comment has been removed by the author.
ReplyDeletePolko, po pierwsze w kwestii tego, co napisałaś u mnie w komentarzach - nie musisz mnie przepraszać! Ja naprawdę nie oczekuję, że każdy mój wpis będzie komentowany przez wszystkich i nie wymagam, aby każdy, niczym żołnierz wypełniał swój święty obowiązek :) Zapraszam, kiedy masz czas i ochotę.
ReplyDeleteStan przyjemnego zmęczenia pracą znam i ja. To uczucie towarzyszy chyba każdej pracy, która daje nam satysfakcję. Uważaj tylko i nie zostań pracoholiczką ;) To najłatwiejszy sposób żeby w końcu znienawidzić nawet najukochańsze zajęcie.
O dżemach przeczytałam, przemyślałam sprawę, przyznaję Ci rację, a i tak jak przyjdzie co do czego zrobię po swojemu. Taka karma ;)
Pozdrawiam serdecznie!
Poldek, skoro sama poruszyłaś kwestie kupowania (wprawdzie kubka, ale huk z tym) to ja zgłaszam zapotrzebowanie na dżem. Po jednym słoiczku z każdego rodzaju ;)
ReplyDeletewycenę prześlij mi @ :)
i tak Cię kocham :P
Karolu a kopa chcesz? :D
ReplyDeleteNie sprzedam mogę Ci jakiś odpalić :) Mało mam, ale z Tobą się podzielę :D
Usagi ja wiem, ale chciałam wyjaśnić :)
Wiadomo, że zrobisz po swojemu :D Ja bym też zrobiła :P Ale mam nadzieję, że komuś się przyda i kogoś zachęci do eksperymentów :)
Miłego poniedziałku!
a kopa chcę :)
ReplyDeletei co teraz zrobisz?
nie chcę byś się dzieliła. Handlować trza!
:)
No to popatrz :)
ReplyDeleteKoooooooooooooooooooooooooooop :D
Handlować to ja mogę z obcymi i o!
Mój Mąż jest obcy.
ReplyDelete:)
on złoży zamówienie:)
a ja jestem jego pełnomocnikiem i działam w jego imieniu.
:)
Zbiera się Tobie na drugiego kopa :D
ReplyDeleteeee tam.
ReplyDeletenie boję się Twoich kopniaków:)
lepiej wyślij mi cennik :)
dam Ci wtedy spokój.
:)
Nie ;o)
ReplyDeleteDOBRANOC :)
Jesteś niezawodna Poleczko:) Przy takiej instrukcji teraz kazdy moze "przetwarzać":) Ja sprawdzam jeszcze troszkę inaczej, czy dżem jest gotowy. Też z talerzykiem. Nakładam troszeńkę dżemu na talerzyk, zmniejszam do minimum ogień pod garnkiem i studzę to, co mam na talerzyku. Dmucham trochę z góry i odstawiam na chwilę, żeby dobrze wystygło (nie zajmuje to dużo czasu, bo tego dżemu jest tak max pół łyżeczki). Gdy to już się stanie, to przechylam talerzyk. Jeśli dżem nie spływa po "ściance" lub spływa bardzo powoli to jest gotowy. Natomiast jeśli leci szybko, to trzeba jeszcze gotować(zwiększam wtedy z powrotem ogień) i ew dodać jeszcze cukru. Pozdrawiam Poluś:*
ReplyDeleteSuper post! Bardzo dziękuję :) Szczególnie za test z talerzykiem :)
ReplyDeleteZawsze myślałam, że dżemy, konfitury, marmolady to wielka filozofia... w tym roku odkryłam, że nie ma w tym nic trudnego, a efekt jest taki, że chcę więcej i więcej:) Bardzo fajne wiadomości Polko:) Dziękuję:)
ReplyDeleteWidzę, że nie tylko mi czas pędzi jak szalony. Mam wrażenie, że ktoś tam na górze bawi się zegarem bez naszej wiedzy ;)
ReplyDeleteNo miałaś istne dżem session faktycznie. Potem zimą będziecie mieć dżem wyżerkę... aż zazdroszczę :)
Poleczko jesteś niesamowita. Nie ma to jak domowy dżem. Szkoda tylko, że w tym roku tam cienko z dobrymi owocami.
ReplyDeleteTwoja "instrukcja" jest tak wyczerpująca i pełna, że nie można już nic dodać. Pełen instruktarz. Ta konfitura rabarbarowo-gruszkowa jest tak kusząca, że naruszę moje zbiory mrożonego rabarbaru. Pozdrawiam serdecznie.
ReplyDeleteAle dałaś czadu, Pola! Ja już znam z opowiesci te dżemy, ale dopiero gdy je ujrzałam, w pełni się rozochociłam... ;)
ReplyDeleteJa to mam szczęście w życiu. Pojechałam wczoraj do sklepu, a tam cudny rabarbar leżał. Kupiłam wszystko co było, a teraz lecę po gruszki na targ. A potem...
ReplyDeletePrzyznam , ze mam tezn sam problem ze zorganizowaniem od kilku dobrych tygodni. Lista przepisow do wrzucenia rosnie, lato mija a ja nie mam jak sie zabrac za blog. Wiec rozumiem Cie i podziwiam zarazem , ze potrafilas stworzyc taki wyczerpujacy i bogaty w informacje post. Brawo !
ReplyDeleteMarzyła mi się taka instrukcja dżemowa krok po kroku. Dziękuję. Dzięki tobie zrobiłam pierwszy w życiu dżem. Ten truskawkowy...
ReplyDeletePozdrawiam.
Jul bardzo dziękuję! :) :*
ReplyDeleteWeganko na zdorwie :) Namawiam Cię gorąco na dżemowanie :)
Piegowata to wcale nie jest takie trudne prawda? :) Z przetworami to tak jak z chelebem - raz zaczniesz i nie możesz przestać :)))
Ivon dokładnie! Ja mam temu komuś ochotę sprzedać kopniaka :) Mocnego! :D Nie wiem czy dżemy dotrwają do zimy niestety :D
Kabamaigo dziękuję! Tutaj też cienko :( Nie czuję jakbym wcale jadła truskawki. A maliny wyjątkowo kwaśne!
Lo zobiłaś?? :))))) Czekam na wieści!
Aniu :D
Magoldie zajęło mi to dobrych kilka tygodni :D
Imoen bardzo się cieszę! :) Może zrobisz zdjęcia? Z radością wstawiłabym je u siebie na blogu jeśli pozwolisz :)
Obydwa dzemy barzdo mi sie podobaja! Ciekawa jestem smaku tego z dodatkiem gruszek... Postaram sie sprobowac w przyszlym sezonie.
ReplyDeletePozdrawiam!
PS. Oczywiscie zapomnialam dopisac, ze gratuluje 'dzemowej' wygranej :)
ReplyDeleteNo prosze Polcia, tym ze morele maja malo pekty to bardzo mnie zaskoczyals, bylam pewna ze one takie podobne do gruszek, a tu pektyn maja mniej niz pomarancze...
ReplyDeleteA dzem truskawkowy to chba najladniejszy jaki u Ciebie widze, kolor obledny, podkrecony brazowym cukrem - wiesz nie wystarcza mi tak tylko patrzec na zdjecie ;-)
Zelatynie w dzemach mowie nie :)
Buziak wielki :**
Dziękuję Beatko :)
ReplyDeleteBasiu mają i sprawdziłam to na własnej skórze jak robiłam dżem z moreli do tortu Sachera :) Gotowałam go długo a i tak był zbyt płynny wiesz?
Mam nadzieję pokazać kolejny wkrótce - ten na pewno się Tobie spodoba :)
Wiesz, a ja mialam wrazenie ze mi przed kilkoma dniami marmolada morelowa nawet szybko zgestniala, ale chyba nie wizielam pod uwage, ze gotowalam ja chyba z 2 godziny :-)
ReplyDeleteCzekam niecierpliwie na Twe morelowe propozycje! :*
Polko! Za przepis na dżem rabarbarowo-gruszkowy z tymiankiem chciałabym Ciebie nosić na rękach! Jest obłędny! Chociaż to i tak za mało powiedziane! :)
ReplyDeletePoza tym bardzo Ci dziękuję za notkę o pasteryzacji! Dzięki niej zaczęłam bez obaw pasteryzować na sucho:)
pozdrawiam ciepło z Krakowa,
Zosia(Twoja wierna czytelniczka, nie udzielająca się zbyt często;)
Zosiu dziękuję za ciepłe słowa. Jest mi bardzo miło, że skorzystałaś z mojego przepisu i porady :) W weekend planuję jeszcze jeden kombinowany dżem z rabarbarem w roli głównej :)
ReplyDeletePozdrawiam i zyczę udanego weekendu!
W takim razie czekam na przepis!
ReplyDeleteDziękuję i Tobie także życzę przyjemnego weekendu :)
Polcia , to przypiekanie cukru na karmel o pomysł przedni , dżemy wychodzą takie z wysokiej półeczki i rozwalają , wiesz co.:D
ReplyDelete