W czwartek wyszłam z pracy godzinę wcześniej. Metro okazało się być mniej zatłoczone niż w godzinach szczytu (hura!). Usiadłam na przeciwko małego Chłopca (hura!), Chłopiec miał (na moje oko) 6 może 7 lat. Obok siedział jego Tato. Tato z Chłopcem grali w angielską wersję gry w łapki. Śmiech Chłopca wypełniał cały wagon. Dziecięcy, szczery śmiech. Prawdziwy i beztroski. Śmiech, którego tak często brakuje w dorosłym życiu. A gdyby tak wrócić z pracy, wziąć gorącą kąpiel z bąbelkami, odgrzać wczorajszą ulubioną zupę z dzieciństwa, ugotować do niej porcję świeżego makaronu, założyć pachnąca piżamę, otulić się pachnącym kocem, usiąść w ulubionym fotelu z ulubioną książką* i odpłynąć?
Dla mnie taką zupą jest zupa owocowa. Letnie zupy owocowe to jedyne zupy, do których dodaję odrobinę (dosłownie na czubku łyżeczki) mąki ziemniaczanej. I chociaż jestem wielką przeciwniczką doprawiania potraw płynnych mąką (tak jak Monika:)), to w tym przypadku stosuję maleńkie odstępstwo od zasady. A to wszystko dlatego, że nie lubię długo gotować świeżych owoców - mam wrażenie że woda wypłukuje z nich smak i aromat.
Mam nadzieję, że tak właśnie spędzacie weekend - beztrosko, leniwie, powoli i po swojemu. Ja po prostu odsypiam poprzednie tygodnie nigdzie się nie spiesząc. Nie mamy gości, nie zaplanowaliśmy żadnych wycieczek - jest wspaniale. Telefon ściszony, nie wiem gdzie jest, nie szukam go. Wybaczcie jeśli ktoś próbował się ze mną skontaktować - w ten weekend ważniejsza jest dla mnie cisza i spokój.
*u mnie byłyby to Baśnie Braci Grimm, a u Was?
Letnia zupa owocowa
Przepis własny
750-1000ml wody (zależy jak gęstą lubimy zupę)
mąka ziemniaczana (na czubku łyżeczki do herbaty)
100g jasnego brązowego cukru (lub do smaku)
500g mieszanych owoców (u mnie było 250g malin i 250g truskawek, ale świetnie sprawdzą się również jeżyny, jagody, porzeczki czy wiśnie)
sok z 1 cytryny
kilka kropel ekstraktu z migdałów
kawałeczek utartego korzenia imbiru (opcjonalnie, ale polecam)
szczypta gałki muszkatołowej
słodka śmietanka
ugotowany ulubiony makaron (u mnie tajski ryżowy) lub ryż
Mąkę ziemniaczaną rozmieszać ze 100ml zimnej wody.
Resztę wody zagotować w czajniku.
W garnku z cukru robimy karmel, dodajemy wodę i mieszamy.
Dodajemy owoce, sok z cytryny, ekstrakt z migdałów, imbir i gałkę muszkatołową.
Gotujemy całość do 10 minut - owoce mają zacząć się rozpadać, ale być jędrne.
Całość miksujemy (lub jeśli ktoś nie lubi zmiksowanych zup może zostawić owoce w kawałkach) lub rozgniatamy widelcem.
Dodajemy mąkę rozmieszaną z wodą i gotujemy kolejne 5 minut.
Podajemy z makaronem i słodką śmietanką (lub tak jak Monika z lodami, lub tak jak Ela z bezowymi chmurkami).
Smacznego!








Pyszna ta Twoja zupka. Ja niestety zageszczam zupe owocowa maka (mam nadzieje, ze nie zostane przez to skazana na wieczne potepienie:)) A taki szczery smiech dziecka jest najpiekniejszy na swicie. Musisz sie koniecznie sama o tym przekonac :))
ReplyDeleteMilej niedzieli Poleczko :)
Taka zupa kojarzy mi się z jednym... z błogim latem spędzanym na wsi.
ReplyDeletePyszności !!!!!!!!
ja nie lubię zup i o! to okno widzę już drugi raz, ładne ono (;
ReplyDeletea książkę to chyba najbardziej lubiłam '365 bajek na każdy dzień w roku'
Odgrzebałas moje wspomnienia z przedszkola. Pamiętam taką owocowo-makaronową zupkę, serwowaną na podworkowym dziedzińcu...od tamtego czasu, jakby minęło sto lat.
ReplyDeletebłogie lato na wsi...i do takiej zupy (wiśniowej, porzeczkowej, truskawkowej) czytanie "Dzieci z bullerbyn" albo "Księgi dżungli" na kocyku. Kocyk krążył wokół domu - przesuwając się ciągle w cień...
ReplyDeleteA na przekąskę makaron z cukrem albo mleko od krowy i słodka śmietanka i zjadane z krzaka porzeczki :]
mm smaki dzieciństwa...
ReplyDeleteprzyjemnie jest czasem uciec. od telefonu, od ludzi, którzy choc dają mnóstwo radości, to czasem potrzeba po prostu odpocząc.
ReplyDeletenigdy nie jechałam metro, chciałabym kiedyś usłyszec w nim śmiech.
nie mam z dzieciństwa wspomnień owocowe zupy. niezwykle rzadko ją jadłam. ale ten słodki smak zawsze byc taki pyszny, taki prosty, a dobry.
uściski!
Moja babcia gotowala dla nas kompot truskawkowy (zadnej mąki, po prostu truskawkowa woda z makaronem), albo zupę jagodową (tutaj już z dodatkiem mąki) również z makaronem. Nie ma na świecie nic, co by mi się bardziej mogło kojarzyć z dzieciństwem. Dziekuje z aprzypomnienie, gotuję w poniedziałek.
ReplyDeleteSmak dzieciństwa, to smak lodów na urodziny Taty i jeżyn rwanych prosto z krzaka. Niestety zupy owocowe kojarzą mi się tylko z przyzakonnym przedszkolem:(
ReplyDeleteno,to sie troche wylamie,ale nie lubie i nigdy nie lubilam owocowych zup.....
ReplyDeleteBeztroski smiech dzieciecy nie do kupienia za zadne pieniadze swiata-polecam serdecznie.....
....a taki leniwy dzien czy weekend bardzo lubie czasem-swietnie mnie regeneruje,a ksiazka??? cos lekkiego,pogodnego lub serwuje sobie ogladanie albumow z fotkami sprzed lat....
Pozdrawiam cieplutko :)
P.S jak bedziesz miec czas,to przesij mi prosze te arbuzowe przepisy :) dziekuje :)
Polko, obudziłaś we mnie dziecięce tęsknoty...
ReplyDeleteZupy owocowe na werandzie u Dziadków...
Moje książki to - Dzieci z Bullerbyn i Alicja w Krainie Czarów.
Serdeczności!
Ja też bardzo lubię zupy owocowe. Też z makaronem ;) Piękne zdjęcie malin! I leniwy, spokojny weekend - jak marzenie. I ten ściszony telefon ;) Też tak kiedyś zrobię ;)))
ReplyDeleteDzieci z Bulerbyn! A zupa owocowa zawsze będzie mi sie kojarzyć z dzieciństwem i mojej świętej pamięci babcią!
ReplyDeletezupy owocowe to moje ukochane zupy dziecinstwa. Teraz nie jem ich juz tak czesto, a szkoda... Pamietam jak mama robila je z wisniami i truskawkami, do tego dlugi, ciagnacy sie makaron, pychota.
ReplyDeleteMilej niedzieli!
A u mnie byłby to "Konik Garbusek" P.Jerszowa, pierwsze wydanie z 1977 r., które udało mi się zdobyć po latach poszukiwań i które i tak znam na pamięć.
ReplyDeleteEwentualnie "Dolina Muminków w listopadzie", magiczna książka.
Zup owocowych nie cierpię :) Za to lane kluski mojej babci ze wsi, polane skwarkami... Ojej, rozmarzyłam się.
Pozdrawiam serdecznie!
u mnie niezmiennie ulubioną książką jest Kubuś Puchatek :) a takiej zupy w wersji malinowej nie jadłam jeszcze, za to wiśniową szczerze polecam :)
ReplyDeletemniam... pyszność z dzieciństwa. Właśnie uświadomiłaś mi, że moje dzieci zupełnie nie znają zupy owocowej. Jak mogłam je tak ograbić! Już wiem, co będzie na obiad jutro, bez względu na pogodę. Dzięki
ReplyDeletePs. A moje ukochane książki to Dzieci z Bullerbyn (mój syn właśnie siedzi i czyta) i Marry Popins.
a to o zupę chodzi :) a ja myślałam jak to kompot z makaronem ;)
ReplyDeleteZupę owocową pierwszy raz na oczy widziałam podczas studiów, pojechałam sobie na obóz na Kaszuby i tam lokalna kucharka nam taką zupę przygotowała. Spróbować spróbowałam, ale do gustu mi nie przypadła ... Ja się też baśniami zaczytywałam, najchętniej mrocznymi.
ReplyDeleteU mnie w domu takie zupy robiła moja Mama każdego lata, właściwie to chyba nie było owoców z których nie robiła zup owocowych...a ja ich za często nie robię, właściwie nie wiem czemu...
ReplyDeleteKolor tak energetyzuje że wystarczy patrzeć...
Całusy Poleczko!
ach, zupa owocowa z makaronem!
ReplyDeleteprzypomina mi sie dzieciństwo, kiedy babcia zawsze w piątki robiła zupę owocowa - i to zawsze z innych, sezonowych owoców. mmm... do tego ręcznie robiony, domowy makaron. nigdy nie zapomnę smaku tych zup ;]
Takie letnie zupy najlepsze są na obecną pogodę... przepiękne zdjęcia :)
ReplyDeletea ja nie lubię zup owocowych tzn jeszcze takie co nie maja ani ociupiny śmietanki ,śmietany , jogurtu , kefiru....to mogę zjeść
ReplyDeleteKompot z makaronem nawet smaczny:P ale jak tam się znajdzie coś mlecznego krowiego , trzymajcie mnie :D bo nie ręczę za siebie
p.s o widzę ,że są dwie Margot:P
ReplyDeleteczasem tak mam, że ściszam telefon i jestem tylko dla siebie. i bardzo to lubię. wiem, kiedy mi to potrzebne, korzystam. i potem wracam do ludzi, świata.
ReplyDeletezupy owocowe? wspomnienie przedszkola. nienajlepsze zresztą. sama nigdy takiej zupy nie zrobiłam, tak jak i makaronu z owocami nie jadam. owocę wolę zjeść lub do ciasta wrzucić ;) ale mam kilka przepisów na owocowe chłodniki w bardzo innym stylu - może?? ściskam i ładuj akumulatory!
A ja napisze, moja mama robila pyszne zupy owocowe i mam bardzo dobre wspomnienia; do tej pory lubie sobie zrobic w sezonie zupe malinowa albo borowkowa. Robie je tak jak mama robila, tzn dodaje troszke zwyklej maki zamiast ziemniaczanej, a do zupy wrzucam grzanki; za wersja z makaronem nie przzepadam - taki zwyczaj wyniesiony z domu; z kolei pomidorowka tylko z makaronem.
ReplyDeleteBardzo ladne zdjecia.
chociaż owocowej nie lubię... to Baśnie Braci Grimm miałam w małym paluszku... nigdy nie mogłam się zdecydować którą bajką po raz "enty" przeczytam więc otwierałam na chybił trafił :)
ReplyDeleteUlubiona książka? "Mały Książę". I więcej chyba słów nie potrzeba... Magiczna.
ReplyDeleteA zupa bez wątpienia niezmiernie smakowita i orzeźwiająca. Letnia. I jaki piękny kolor!
(Zdjęć już nawet nie chwalę. Zawsze są równie piękne i zawsze zachwycają)
Ściskam! ;*
O! a ja w podstawówce przy zupie jagodowej z makaronem świderkowym grałam w Monopol. To były czasy! :))
ReplyDeleteMuszę, no muszę napisać! Moja ukochana zupa! Ja robiąc zupę truskawkową odwalam taką profanację, że nawet się publicznie nie przyznaję :) Jutro próbuję zrobić wg Twojego przepisu. Ale się cieszę! Dzięki!
ReplyDeleteA wiesz co Pola - wzięłam sobie do serca co pisałaś u mnie o męczeniu owoców w ukropie i ostatnio zrobiłam tak że pogotowałam owoce tylko trochę, żeby dały smak, potem je wyjęłam i odparowałam sam ten "sok" - owoce dorzuciłam na talerz - też dobre :) A i ta mąka, jeśli tylko na czubeczku łyżeczki ;) to też nie zabije :)
ReplyDeleteTo zdjęcie ostatnie - z kluchami - poezja :)))
A, i zapomniałam o tytule - Pola, ja często słyszę że zupa owocowa to kompot właśnie - protestuję stanowczo :D
ReplyDelete:*
Kochani dziękuję za komentarze. Miło mi gościć nowych blogowiczów przy stole :) Czujcie się jak u siebie!
ReplyDeleteMajka pewnie że nie! :) Ja nie lubię zagęszczać, ale to nie znaczy że cały świat nie może dodawać mąki do zup wszelakich :) Majeczko mam nadzieję dowiedzieć się w niedalakiej przyszłości :D Bo stara się robię!
Ivon ja niestety nigdy nie spędziłam lata na wsi :( Zawsze bardzo chciałam, ale nie mieliśmy tam żadnej rodziny. Szkoda.
Pozdrawiam ciepło!
Viridianka okno służy mi za stolik, bo stolik został skonfiskowany i teraz pręży się na nim komputer Dawidowy :) Wyjścia nie mam :D O a ja nie znam tej książki!
Kamila cieszę się. Pozostaje mi mieć nadzieję, że to były miłe wspomnienia… Czas gna jak szalony prawda?
Pozdrawiam ciepło!
Cozerka :) U mnie kocyk krążył jak się niebezpiecznie dużo mrówek po nim zaczęło przechadzać :) A jadłaś chleb z gęstą wiejską śmietaną posypany cukrem? Pycha! :)
Małgo takie są najlepsze ;)
Asiejko dobrze jest czasem uciec od samej siebie :) Kurczę szkoda że tak daleko mieszkasz…
:*
Marta proszę bardzo! :) ja będę w poniedziałek robić powtórkę z rozrywki ale w wersji dla dorosłych myślę :D
Pinkcake ja nie chodziłam do przedszkola wiesz? Może to i lepiej bo nie mam złych wspomnień jedzeniowych :)
Gosia a wyłamuj się na zdrowie :D Mam nadzieję, że spędziłaś miło weekend i że wypoczęłaś :* Postaram się dzisiaj podesłać przepisy – one króciutkie są :)
Amber Dzieci uwielbiałam, Alicji nie mogłam zrozumieć jako dziecko :) Dziecięce tęsknoty są takie niewinne i takie potrzebne!
Ewa :) Przebij piątkę! Weekend bez telefonu polecam – ja go czasem nawet wyłączam :)
Folkmyself :) Dzieci wygrywają jak dotąd :D
Ola moje też :) Moja Mama robi pyszną jabłczankę taką gęstą jak przecier to dopiero jest full wypas! :) Mam nadzieję, że Twója niedziela była miła :*
Usagi nie znam Konika! Za Muminkami chyba też nie przepadałam :) Kluski lane uwielbiam!
Pozdrawiam ciepło :*
Paula ja bym zjadła wiśniową tylko tu wiśni brak :(
Jedynka napisz czy smakowała :) Teraz tyle dookoła nas inspiracji że łatwo zapomnieć o tym co najprostsze. Ale po to jesteśmy żeby sobie przypominać :)
Uściski!
Aga-aa bo ta nazywa ją Dawid i nawet nie popatrzy w jej stronę :)
Nobleva może warto dać jej jeszcze jedną szansę? :) Mroczne baśnie brzmią bardzo interesująco! :)
Kass i ja ściskam ciepło! Mam nadzieję, że już niedługo będzie po remoncie i wrócisz do nas :*
Karmel-itka wspaniała to rzecz! :) Makaronu jajecznego na mące pszennej nie mogę jeść, ale jak jestem u Mamy to zawsze się skuszę na odrobinkę :)
Margot Witaj i dziękuję :)
Alcia bez obawy wiem która Margot jest Alcią :) Można dac mlecznego koziego albo sojowego co Ty na to? :D Na wszelki wypadek trzymam Cię mocno :D
Gwiazdko to bardzo dobry plan :) Ja lubię czasem się schować przed wszystkimi udawać że mnie nie ma. Zrób chłodnik jestem ciekawa Twojej wersji :*
Magda jagodową też bardzo lubię, niestety tu jagód jak na lekarstwo. Malin i jeżyn jest więcej, truskawki jeszcze można kupić. I sporo Przeczek. Drożyzna że nie wiem co, ale skuszę się na kolejną zupę-chłodnik. Dziękuję i pozdrawiam :)
Myniolinka ja chyba najbardziej lubiłam o Królewnie Roszponce (mam nadzieję, że dobrze napisałam!). Jadę do domu za chwil parę i wiesz co zrobię? Przeczytam kilka bajek do poduszki :)
Zaytoon Małego Księcia uwielbiam :) Ale przeczytałam go jak już byłam ciut bardziej dorosła :) Baśnie Braci Grimm zaczęłam czytać, jak tylko poskładałam pierwsze literki w całość :) Dziękuję za miłe słowa.
Buziaki :*
O!czku :) Monopol to była moja ulubiona gra :D Do tej pory jest tylko się karty pogubiły :(
Mia moja też :) Ciekawa jestem ten Twojej profanacji hihi :) Całuję ;*
Monika następnym razem wypróbuję Twój sposób jeśli pozwolisz :) Bo na pewno będzie - już układam w głowie z jakich owoców i co bym chciała :)))
ReplyDeletenapisałam @ :D
Kurcze Pola, pod tekstem Twym i Moniki o mace w zupach podpisuje sie obydwoma rekami, ale wlasnie jak tu zrobic zupe owocowa i kiesiel bez maki?
ReplyDeleteDla mnie taka zupa owocowa jest wlasnie troche jak kisiel z makaronem, brzmi banalnie, a pyszny! Wpadam do Ciebie na taka zupe :*
no niestety Polko, zupa owocowa FUJ, koszmar z przedszkola ... a jeszcze zagęszczona mąką ..., to już lepszy rozrzedzony kisiel ;) nawet najpiękniejsze zdjęcie nic tu nie pomoże :}
ReplyDeletea książki z dzieciństwa ? wszystkie :)
O prosze zapomnialam o ksiazce z dziecinstwa wspomniec, oczywiscie moja ulubiona to "Awantury i wybryki malej malpki Fiki Miki" kornela makuszynskiego, z tej ksiazki znam makagigi :-))
ReplyDelete:**
i dobrze ,że mnie trzymasz dzieciaku :PPP , bo ja kompotu z kluskami i czymś białym za skarby nie zjem
ReplyDeleteNo już wole jaki chłodnik zjeść byłe był w dawce małej , malusiej:D
Te nabrzmiałe maliny od soku wyglądają mega apetycznie! Cudna zupka! :)*
ReplyDeleteuwielbiam zupę owocową Twoja wyszła bardzo apetycznie :))
ReplyDeleteMam nadzieję Polu, że złapałaś oddech w miniony weekend... a następny też już tuż tuż :)
ReplyDeleteZupa owocowa... od czasów przedszkolnych - nie jedzona. Kiedyś się broniłam, teraz... teraz ciekawa jestem swoich wrażeń przy jej jedzeniu.
Książka... to u mnie też Bracia Grimm, dwa tomy w granatowej okładce, z krukiem czarnym na jednej z nich, a może na obu?
i baśnie Bajarki... a potem jeszcze Pippi L. :) i powrót do dzieciństwa gotowy.
Ja takiej zupie mówię zdecydowane nie, chociaż pamiętam tylko jeden raz, kiedy rzeczywiście jadłam, na jakiś koloniach, poza tym patrzyłam od czasu do czasu (ze zgrozą) na jedzącą to-to babcię. Chyba się nie przekonam... A książka, to sama nie wiem, kiedyś były to powieści Musierowicz, ale teraz biorą po prostu tę, którą czytam aktualnie. A jak mi bardzo smutno, to jakąś kucharską :))
ReplyDeleteO!Jesteśmy z siostrzyczką w Krakowie może zrobię jej jutro na deser-To taki troszkę kisiel, prawda? Nigdy nie jadłam zupy owocowej to nie wiem-)
ReplyDelete(drugi pomysłem są galaretki z borówek z książki The Times Cook Book z lat 1971). To taki troszkę kisiel, prawda?
Ja zaczytywałam najpierw w "Baśniach i legendach z różnych stron świata", potem "W pustyni i w puszczy" a potem ksiażki podróżnicze o dalekich lądach, Carol May.. Teraz studiuję Porównawcze Studia Cywilizacji, uczę się arabskiego i mam nadzieję, że kiedyś odwiedzę dalekie krainy inaczej niż palcem na mapie:-)
Basiu Droga :) Widzę, że się rozumiemy co? :D Basiu dla Was zawsze i wszystko!
ReplyDeleteW granicach rozsądku hihi
Leloop teraz się cieszę, ze ja nie chodziłam do przedszkola a do zerówki tylko na 4 godziny – obiady jadłam w domu :) Jeszcze by mi taka owocowa przez gardło nie przeszła i wielka strata by była! :)
Basiiuuuuu to było prosto odgadnąć :D
Aluś trzymam mocno czujesz mój oddech na plecach? :D Bo ja za Tobą stoję hihi Następna owocowa na blogu będzie dla Ciebie bez mlecznych :D
Szarlotek :*
Piegusek1976 a jaka jest Twoja ulubiona? :)
Amarantka staram się jak mogę, ale te weekendy taaaaakie króóótkie że jak zwykle na połowę zaplanowanych rzeczy nie mam czasu :) Mamy to samo wydanie Baśni! Już nie mogę się doczekać, aż pojadę do domu i wrócę Toro moich najulubieńszych bajek z tej knigi :)
Całusy gorące ;*
KaroLina no właśnie jadła raz i już że Fe :P Ciekawe czy moją być zjadła? :) Ja chyba id Musierowicz wolałam Chmielewską , a najbardziej Lesia :D
Atria C. bardziej zupa niż kisiel bo tej mąki jest naprawdę bardzo mało :) Jej wstyd ale ja nawet nie znam tych książek!
Makaron z owocami, a raczej zupka kompotowa (bo tak nazywamy ją w Naszym domku) zawsze będzie mi się kojarzyła z dziecięcymi latami.
ReplyDeleteKsiążka dzieciństwa?
oczywiście, że "Dzieci z Bulerbyn"
Buziaki:)
Jeśli mam być szczera, to takie zupy owocowe z makaronem, to zmora mojego dzieciństwa, mam złe wspomnienia z kolonii letnich, w domu mi takiej nie serwowano. Myślę jednak patrząc na Twoje zdjęcia, że mogłabym zrobić kolejne podejście po kilkunastu latach. :)))
ReplyDeleteP.S. Ty i makaron?! ;P
Olciaky zupa kompotowa mi się baardzo podoba :D
ReplyDeleteKarolina ryżowy jem :) I udon czasem jak mnie najdzie ochota :D U to wsio :P
Spróbowałabym przynajmniej ;) Lesia też czytałam, chociaż chyba nawet wolę kryminały Chmielewskiej, ale o ile Musierowicz się nikt nie czepiał, to jak moja mama widziała mnie z Chmielewską, to mówiła: znowu czytasz te bzdury? więc to było trochę stresogenne ;) I miałam napisać maila, ale skoro już tu jestem – upiekłam ten chleb! Naprawdę się udało, jak mi starczy czasu, to może nawet popełnię jutro drugi :))) A szczegóły wkrótce będą upublicznione, dzięki za cierpliwość i wszystkie rady, bo się naprawdę przydały :))
ReplyDeleteZa zjęcie pierwsze buziak, bo mi się podoba jak nie wiem co...!!!
ReplyDeleteZ zup owocowych najbardziej lubiłam jagodową, albo wiśniową, malinowej Mama nigdy nie robiła:) Jak będę miałą dzieci(...???...) to zrobię im Twoją:)
Musierowicz - na trudne czasy kiedyś..., Chmielewska - na powroty po szkole i kocyk z herbatką jak u Ciebie to jeszcze moja podstawówka(!!!), Bracia Grimm jacyś tacy bardzo odlegli, ale Andersena to nawet teraz podczytuję:)
uciski, E:*
Karolina Chmielewska i bzdury? O nieee o nieee! ;D
ReplyDeleteBardzo się cieszę, że mogłam pomóc i niestety teraz wpadłaś jak śliwka w kompot - będziesz piekła ile wlezie! :D
Ewelinko! Moc uścisków jak ja lubię Ciebie czytać :)