Policzyłam. Odkąd zaczęłam nową pracę (połowa czerwca) zrobiłam tyle nadgodzin, że właściwie powinnam cały przyszły tydzień siedzieć w domu i mieć wszystko w nosie. Niestety na wykorzystanie mojego TOIL (time off in lieu) nigdy nie mam czasu, co delikatnie zaczyna mnie denerwować. Na szczęście za tydzień o tej porze będziemy spędzać miło czas z naszymi Bliskimi i wszystkie pracownicze obowiązki będziemy mieć daleko w ... nosie :)
Kiedyś się zastanawiałam (ciekawe czy Wy też myśleliście o tym), czy mogłabym nie pracować. Na takim etapie życia jakim jesteśmy teraz, spokojnie mogłabym siedzieć w domu i oddawać się swojej pasji i słodkiemu lenistwu. Kuszące? Ani trochę. Dziękuję, postoję. Owszem nie jestem z siebie zadowolona - moja skrzynka pocztowa pęka w szwach, a zajrzenie do Was ogranicza się do szybkiego rzucenia okiem na Durszlak w czasie przerwy, która często trwa maksymalnie 15 minut (inne strony internetowe niestety mamy zablokowane włącznie z prywatną pocztą), a blog jest coraz bardziej zaniedbany. Nie pamiętam kiedy miałam ostatni raz aparat w ręku. Doskwiera mi to mocno, ale wiem, że nie mogłabym NIE pracować. Ja po prostu muszę spędzać czas z ludźmi, zmęczyć się psychicznie, dostać dzienną dawkę stresu i przy okazji nie dać się zwariować :)
Oczywiście jestem pewna, że mój punkt widzenia się zmieni, gdy w moim życiu pojawią się maleńkie Istotki zwane Dziećmi, ale póki co jest tak, jak lubię. Ciężko mi się zmobilizować, by po pracy i siłowni włączyć komputer, więc zupełnie nie wiem co u Was słychać. Mam nadzieję, że łapiecie ostatnie ciepłe i słoneczne dni i pamiętacie, że istnieje taki odludek zwany Eweliną-Polką!
Dzisiaj chciałam Was zaprosić na obiad - taki był plan, ale moje plany zmieniają się często i szybko. Zatem zapraszam Was na długą wędrówkę po moich ulubionych dodatkach, dwóch nowych dżemach, a na koniec zapraszam na pyszną kawę!
Domowy cukier waniliowy
Przepis na domowy cukier z prawdziwą wanilią krąży w sieci już od dawien dawna i pewnie nikt nie wie, gdzie szukać jego korzeni. Era na jego produkcję nastała wraz z pojawieniem się na polskim rynku wydawniczym książek wszystkim dobrze znanej Nigelli Lawson. Ja sama mam kilka książek Nigelli - uwielbiam Jej przepisy, ale oglądanie Jej programów kulinarnych to dla mnie rzecz nie do przejścia (o gustach się nie dyskutuje, więc nie pytajcie mnie dlaczego bo i tak Wam nie powiem:)). Za jedną z najlepszych książek Nigelli Lawson uważam książkę 'Nigella Christmas' i to z niej zaczerpnęłam pomysł na domowy cukier waniliowy. Sposób wykonania zmieniłam, a zainspirowała mnie Anoushka. Kiedy w pewien majowy wieczór robiłyśmy razem dżem truskawkowy w Ruinie, rozmawiałyśmy o wanilii i Anoushka wspomniała, że często do ciasta czy deserów dodaje kawałki łupinek razem z ziarenkami, bo ma wspaniały aromat i szkoda jej wyrzucać. Dzięki tej rozmowie zrobiłam pięknie pachnący cukier waniliowy.
1kg drobnego nierafinowanego cukru do wypieków
4 świeże laski wanilii*
wyparzony szklany słoik o pojemności 1000ml
Całe laski wanilii tniemy na małe kawałeczki i umieszczamy w młynku do kawy.
Dosypujemy 2 łyżki cukru i chwilę mielimy całość.
Do dużej miski wsypujemy resztę cukru, zmielony cukier z wanilią i całość dokładnie mieszamy po czym przesypujemy do słoika i dokładnie zakręcamy.
Domowy cukier lawendowy
Ten cukier wymyśliłam sobie już w zeszłym roku, niestety nie udało mi się nigdzie kupić suszonej lawendy i nie miałam śmiałości by poprosić Was o nią. W zeszły weekend przy londyńskiej stacji metra Marble Arch nastąpiła mała wymiana handlowa, dzięki której w me ręce trafił spory woreczek wypełniony po brzegi pachnącą suszoną lawendą! Arku i Izo jeszcze raz dziękuję Wam za ten cenny prezent :) A cukier? Jest wspaniały!
500g drobnego nierafinowanego cukru do wypieków
6 łyżek suszonej lawendy
wyparzony szklany słoik i pojemności 500ml
Lawendę i 1 łyżkę cukru mielimy w młynku do kawy na proszek.
Resztę cukru wsypujemy do miski, dodajemy zmielony cukier z lawendą i całość dokładnie mieszamy, po czym przesypujemy do słoika i dokładnie zakręcamy.
Domowy ekstrakt waniliowy
Przepis na ekstrakt wynalazłam dawno temu na forum CinCin i właściwie to nie wiem, czemu czekałam tak długo by go zrobić. W Anglii taki ekstrakt jest dosłownie na wyciągnięcie ręki (pod warunkiem że jesteście gotowi by wydać na małą buteleczkę tego cuda ponad 5 funtów), więc pewnie to też miało swój wpływ na moje ociąganie się z nastawieniem własnego. Do zrobienia domowego ekstraktu użyłam waniliowej wódki Absolut, ale to nie jest koniecznie. Kiedyś czytałam, że można użyć innego mocnego alkoholu, jak rum, whisky czy brandy i nie omieszkam poeksperymentować w niedalekiej przyszłości :)
250ml czystej wódki (użyłam waniliowej wódki Absolut)
6 świeżych lasek wanilii
wyparzona butelka o pojemności 250ml
Laski wanilii przecinamy na pół i wkładamy do butelki.
Wlewamy wódkę, zakręcamy butelkę i mocno potrząsamy.
Ekstrakt odstawiamy do szafki lub spiżarki (nie może to być miejsce z dostępem do promieni słonecznych) na kilka tygodni i co jakiś czas energicznie potrząsamy butelką.
Ekstrakt jest gotowy do użycia po miesiącu, ale lepiej poczekać kolejny miesiąc - wtedy nabierze właściwego aromatu.
Ekstrakt jest gotowy do użycia po miesiącu, ale lepiej poczekać kolejny miesiąc - wtedy nabierze właściwego aromatu.
Po lewej ekstrakt tygodniowy, po prawej dwu-miesieczny
Poniższe przepisy na dżemy to totalna samowolka. Ja naprawdę polubiłam tą zabawę!
Tutaj zapraszam na wyczerpujący wpis o robieniu domowych dżemów (konfitur, marmolad) krok po kroku, a dziś zapraszam Was na dwa kolejne udane przepisy.
Dżem z malin i jeżyn z dodatkiem Porto
Przepis własny
Przepis własny
300g malin
500g jeżyn
200g cukru
1 łyżeczka ziarenek różowego pieprzu
sok wyciśnięty z 2 cytryn
skórka z 3 cytryn (otarta lub zdjęta zesterem)
szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej
1 łyżka słodkiego, gęstego octu balsamicznego
1 łyżka słodkiego, gęstego octu balsamicznego
180 ml wina Porto (lub czerwonego półsłodkiego wina)
Maliny i jeżyny zasypałam połową cukru i odstawiłam na godzinę.
Ziarenka pieprzy roztarłam w moździerzu.
W dużym rondlu o grubym dnie z reszty cukru zrobiłam karmel.
Dodałam zasypane owoce wraz z całym sokiem, pieprz, gałkę, sok i skórkę z cytryn i gotowałam na dużej mocy palnika, aż dżem osiągnął odpowiednią konsystencję.
Pod koniec dodałam ocet i Porto i gotowałam jeszcze chwilkę.
Gotowy dżem przełożyłam do gorących słoików, mocno zakręciłam, postawiłam na zakrętkach i poczekałam, aż wystygną.
Schowałam do spiżarki.
Maliny i jeżyny zasypałam połową cukru i odstawiłam na godzinę.
Ziarenka pieprzy roztarłam w moździerzu.
W dużym rondlu o grubym dnie z reszty cukru zrobiłam karmel.
Dodałam zasypane owoce wraz z całym sokiem, pieprz, gałkę, sok i skórkę z cytryn i gotowałam na dużej mocy palnika, aż dżem osiągnął odpowiednią konsystencję.
Pod koniec dodałam ocet i Porto i gotowałam jeszcze chwilkę.
Gotowy dżem przełożyłam do gorących słoików, mocno zakręciłam, postawiłam na zakrętkach i poczekałam, aż wystygną.
Schowałam do spiżarki.
Dżem z moreli i lawendy z dodatkiem Sake
Przepis własny
Przepis własny
150g cukru
150ml wody
150ml wody
700g dojrzałych moreli
1 bardzo dojrzały banan (opcjonalnie)
4 łyżki cukru z lawendą
skórka otarta z 1 cytryny
sok wyciśnięty z 2 cytryn
1 łyżka suszonej lawendy
180 ml wódki Sake (lub dowolnej białej wódki)
W dużym rondlu o grubym dnie zrobiłam syrop z wody i cukru.
Dodałam morele, rozgniecionego banana, cukier z lawendą, skórkę i sok z cytryny oraz suszoną lawendę.
Całość gotowałam na dużej mocy palinka, aż dżem nabrał odpowiedniej konsystencji.
Pod koniec dodałam Sake i gotowałam jeszcze chwilkę.
Gotowy dżem przełożyłam do gorących słoików, mocno zakręciłam, postawiłam na zakrętkach i poczekałam, aż wystygną.
Schowałam do spiżarki.
W dużym rondlu o grubym dnie zrobiłam syrop z wody i cukru.
Dodałam morele, rozgniecionego banana, cukier z lawendą, skórkę i sok z cytryny oraz suszoną lawendę.
Całość gotowałam na dużej mocy palinka, aż dżem nabrał odpowiedniej konsystencji.
Pod koniec dodałam Sake i gotowałam jeszcze chwilkę.
Gotowy dżem przełożyłam do gorących słoików, mocno zakręciłam, postawiłam na zakrętkach i poczekałam, aż wystygną.
Schowałam do spiżarki.
Lawendowa kawa
1 porcja ziarenek kawy (na jedną mocną kawę)
pół łyżeczki suszonej lawendy
mleko (u mnie krowie bez laktozy)
cukier (do smaku)
Ziarenka kawy zmieliłam w młynku razem z lawendą i zaparzyłam kawę.
Dodałam podgrzane mleko i cukier.
Niebo w gębie!
Smacznego!
*świeże laski wanilii to takie, które łatwo można zgiąć i przeciąć na pół. Nie dajcie się nabrać - jeśli laska wanilii jest twarda i nie możecie jej zgiąć ani przeciąć, oznacza to że jest stara i wyschnięta.
Kochani tym wpisem żegnam się Wami na 2 tygodnie. W środę lecimy do domu. Nie będe zaglądała tutaj codziennie, więc nie będę w stanie odpowiadać na Wasze pytania na bieżąco. Mam nadzieję, że miło spędzicie ostatnie dni sierpnia i że wrzesień przywita nas ciepłem i słońcem. Trzymajcie się ciepło i do zobaczenia wkrótce!
















Wiesz Poleczko, kiedys tez tak mialam. Wydawalo mi sie, ze nie potrafie nie pracowac. Praca dawala mi duzo zadowolenia i ciezko bylo mi z niej zrezygnowac. Kiedy jednak przyjechalam tutaj i pojawil sie Maly wszystko sie zmienilo. Nie mam nic przeciwko temu aby siedziec z nim w domu. Chociaz wiem, ze niedlugo to sie zmieni.
ReplyDeleteEkstrakt waniliowy i cukier stoja juz od dluzszego czasu w mojej kuchennje szafce :) Przepis na cukier lawendowy gdzies juz widzialam, tylko tam dlawenda nie byla zmielona. A Twoje dzemy...no coz Poleczko. Przechodzisz sama siebie. Takich pysznosci nie znajdziesz na zadnej sklepowej polce :)
Na koniec czestuje sie ta pyszna kawka :) Udanego wyjazdu Wam zycze :)) Buziaki.
Ale tu u Ciebie aromatycznie :)
ReplyDeleteWspaniałości.
Ja uwielbiam Nigellę. Mogę na nią patrzeć bez końca. Zamówiłam już jej książkę najnowszą, która ukarze się dosłownie za kilka dni.
Polko, ja mam dziecko i nie wyobrażam sobie bycia w domu. Spędziłam z córką rok i 2 miesiące jej życia. Każdy dzień to nowe wydarzenia, piękne chwile ale i ciężka praca. Ciężka fizycznie i psychicznie. To nie dla mnie. Mam nadzieje, że moje dziecko mi wybaczy kiedyś ze nie byłam w stanie być w domu dłużej.
Życzę Wam słońca na urlop. Wypoczywajcie, łapcie chwile!
Buziaki.
Poleczko, ja też kiedyś nie wyobrażałam sobie siebie bez pracy od rana do nocy i w weekendy też. Ale odkąd założyłam rodzinę, pomimo, że jest mała, zmieniły mi się priorytety. Zamknęłam własną działalność, bo w mojej branży trochę oddechu jest tylko zimą, a tak to non stop u klientów. I tak jest dobrze:)
ReplyDeleteJa póki co używam ekstraktu waniliowego w buteleczce (rzeczywiście nie jest tani), ale zrobię sobie taki cukier.
Podoba mi się wszystko, ale chyba najbardziej te warstwy w cukrze lawendowym:)
Pozdrowienia i miłego wypoczynku!
P.S. Czy mogę Ci tutaj podać linka do WC sierpniowej? http://www.pokrojonedoprawione.sos.pl/2010/08/pyszne-rozki-czyli-weekendowa-cukiernia.html
ła! ile fajnych przepisów. Podoba mi się cukier lawendowy. Chyba taki zrobię :)
ReplyDeletePiękne i inspirujące. Mimo braku czasu, udaje ci się zachować klasę i cudowny klimat bloga.
ReplyDeleteDżem z sake i lawendą - świetny pomysł!
Co do wanilii - nie polecam kupować przez Internet - wzięłam hurtem kilkanaście lasek, i okazało się, że wszystkie są suche jak wiór. Lepiej dotknąc, powąchać i wtedy kupować
Skąd ja znam ten brak czasu. Jak ostatnio wyliczyła mi z moich godzin pracy Przyjaciółka, ja pracuję na 2 i 1/3 etatu :)Ale jak to mówią, najgorszym szefem jest się samemu. I nie wyobrażam sobie życia bez pracy. Uwielbiam ją. Jest moja i daje mi całą masę radości.
ReplyDeleteKochana baw się dobrze na urlopie i wypocznij. Należy Ci się :)
Skąd ja znam ten brak czasu. Jak ostatnio wyliczyła mi z moich godzin pracy Przyjaciółka, ja pracuję na 2 i 1/3 etatu :)Ale jak to mówią, najgorszym szefem jest się samemu. I nie wyobrażam sobie życia bez pracy. Uwielbiam ją. Jest moja i daje mi całą masę radości.
ReplyDeleteKochana baw się dobrze na urlopie i wypocznij. Należy Ci się :)
Gdybym tylko mogła dostać gdzieś taką przyzwoita wanilię, od razu zabrałabym się za przetwarzanie cukru-zabójcy, w cukier-pyszne ukojenie ;) mam nadzieje, że znajdziesz czas by chwycić aparat w dłoń, aby dalej przyprawiać mnie (i innych- na pewno) o zdjęciowy zawrót głowy ;)
ReplyDeletePozdrawiam :)
MissPoleczka , odpoczywaj w Polsce i mniej pracę w tym czasie w ...nosie!!!
ReplyDeletea wiesz ,że ja robię tam samo cukier tzn pierwsza partie robię tak jak trzeba ,a jak w w słoiku zaczyna prześwitywać , laski wanilii miele z cukrem i robię następny cukier i mam jeden biały i drugi w ciapki
A cukier z lawendy robię od paru lat , przepis dostałam od Sinistry na cin cin-ale nie miele tylko przesypuje kwiatki cukrem pudrem
ale takiej kawy nie robiłam jeszcze , z lawenda piszesz , hm bardzo ciekawie :)))
A dżemy śliczne jak zawsze u ciebie i kuszący , bardzo bogaty maja skład
dziś przeszłaś samą siebie. zresztą, chyba jak zawsze, ale dziś już w szczególności.
ReplyDeletete dodatki domowej roboty, wspaniałe dżemy, fenomenalne zdjęcia. po prostu cudownie dziś się czytało, analizowało, oglądało. wspaniałe!
Polko, pięknie wszystko pokazałaś.Na kawę już się do Ciebie udaję...
ReplyDeleteCukier waniliowy i lawendowy też zrobiłam. I wyobraź sobie,że dżem z czarnych porzeczek i jeżyn również przyprawiłam porto!
Serdeczności!
Polko jak zwykle aromatycznie u Ciebie.
ReplyDeleteJa jeszcze kilka miesięcy temu nie wyobrażałam sobie życia bez pracy, ruchu, szumu, ludzi. Teraz gdy Młody jest już na świecie kombinuję co by tu zrobić, aby tam nie wracać:). Pozdrawiam serdecznie! I miłego odpoczynku w Polsce życzę!
Pola, a ja Cię rozumiem. Przesiedziałam w domu z dziećmi 8 długich lat. Fakt, w tym samym czasie pracowałam, robiąc zlecenia w domowym zaciszu. I nawet wydawało mi się, że tak już pewnie pozostanie na wieki wieków... Ale teraz, po blisko roku, pracy na zewnątrz, zastanawiam się, jak mogłam wcześniej tak się krzywdzić. :D Chciałam być dobrą mamą, blisko dzieci. I mam nadzieję, że byłam. Ale teraz czas pomyśleć o sobie. :) I jestem z tego powodu tak bardzo zadowolona, że nawet kilka dni temu wysmarowałam na Pieprzu post o moich koleżankach i kolegach z pracy. Praca daje mi tyle przyjemności, znów się rozwijam, a nie zwijam, czuję się piękniejsza, bardziej zadowolona z życia i mam mnóstwo energii (jakieś 12 km dziennie na rowerze przemierzam, z pracy do domu) . :) Oczywiście, mam świadomość tego, że jest tak ponieważ trafiłam do świetnego miejsca, z jeszcze świetniejszym zespołem ludzi. :)
ReplyDeleteA wracając do kulinarii. :) Z przetworami teraz mi zupełnie nie po drodze, choć gdy jeszcze "siedziałam" w domu - to i owszem, chętnie smażyłam konfiturki. Ale za to wszystkie z wymienionych przez Ciebie aromatycznych dodatków - i ja dość regularnie przyrządzam. :) Z czego najbardziej regularne są ekstrakt waniliowy i waniliowy cukier, bo tych po prostu zużywam najwięcej. :) Cukru lawendowego schodzi mi zdecydowanie najmniej, ale dumnie stoi na półce i czeka. :)
Acha, dodam, że cukier waniliowy robię dokładnie tak samo (zresztą pozostałe dodatki też :D) i uważam, że marnotrawstwem jest wyrzucanie "zużytych" lasek wanilii, bo przecież wciąż w nich tyle aromatu!
Zastanawiam się nad tą lawendową kawą. I chyba po prostu spróbuję, bo ciekawi mnie bardzo, jak te dwa smaki razem się komponują...
Ale się rozpisałam tym razem. :D Normalnie długodystansowcem się staję. :D
Niedzielne pozdrowienia i uściski ślę. :*
Polko, masz rację, jak będziesz miała dzieci, to polubisz siedzenie w domu...
ReplyDeletePropozycje pyszne i aromatyczne. Dżem jeżynowo-malinowy podoba mi się najbardziej.
Fajnie, ze przyjedziesz do kraju. Jakbyś była w okolicach Poznania, to daj znać :)
Polko, masz rację, jak będziesz miała dzieci, to polubisz siedzenie w domu...
ReplyDeletePropozycje pyszne i aromatyczne. Dżem jeżynowo-malinowy podoba mi się najbardziej.
Fajnie, ze przyjedziesz do kraju. Jakbyś była w okolicach Poznania, to daj znać :)
Ja zawsze czekam z utęsknieniem na każdy twój wpis ,bo każdy jest prawdziwą perełką. Bardzo lubię tu zaglądać.
ReplyDeleteSama wiem jak ciężko godzić obowiązki w pracy z obowiązkami domowymi, hobby, czasem spędzanym z rodziną. Każdy "ciągnie" w swoja stronę, często trzeba z czegoś zrezygnować , ale najważniejsze to czuć satysfakcję z tego co się robi, spełnienie, mimo zmęczenia, móc powiedzieć ...to był dobry dzień.
Udanego wypoczynku!
No cóż, ja chyba dorosłam do bycia w domu. Gdybym miała domek i ogródek, pewnie bym nie pracowała.
ReplyDeleteW moim życiu był okres, gdy pracowałam po 18 godzin na dobę, nawet przez sen planowałam dalsze posunięcia w pracy. Co ciekawe, pracowałam wtedy w domu - mój dzień zaczynał się od kawy i komputera i kontynuował poprzez komputer i kolejne kawy do momentu, gdy padłam spać. Niekiedy dwie godziny później budziłam się, znów siadałam do komputera i znów pracowałam. Jak już wyrwałam się na chwilę, to ćwiczyłam w klubie fitness po 3-4 godziny, do upadłego. Spełniałam się w tym przez 6 lat.
Później zaczęłam pracować jeszcze na uczelni, więc w weekendy prowadziłam zajęcia, w tygodniu znów pisałam strony. Ciągle i ciągle i ciągle.
Od jakiegoś roku wbijam. Mam etat na uczelni i czy tam jestem czy nie, pieniądze lecą. Strony piszę, jak mam ochotę. I choć nadal jestem ciągle zajęta, coraz bardziej dojrzewam do myśli, że chciałabym pożyć wreszcie dla siebie. Przeczytać w spokoju książkę, obejrzeć film, pójść na spacer. Nie spełniać się, nie martwić o innych, po prostu być.
Mam 32 lata i jestem potwornie zmęczona.
Ponuro się zrobiło ;) Ale za to zazdroszczę Ci tej karafki z ekstraktem waniliowym :D
Pozdrawiam
Widzisz, Polko przypomniałaś mi o zakupie wanilii... ślicznie zaprezentowane te Twoje cuda ;)
ReplyDeleteMiłego odpoczynku
Polko, niezmiennie zachwycam się Twoimi zdjęciami. A dzisiaj jeszcze wszystkimi dodatkami, którymi kusisz! Oj kusisz. Pysznie i pięknie. Jak zwykle ;)
ReplyDeletePolko, mogę patrzeć i patrzeć na Twoje zdjęcia...
ReplyDeleteJeśli chodzi o pracę, to ja często się nad tym zastanawiam. Czasami wydaje mi się, że owszem - życie bez pracy=spełnienie marzeń. Wygrać w jakiejś loterii i mieć wszystko w nosie. Ale dużo bardziej kusząca wydaje mi się jakaś praca, która połączyłaby pasję z zarabianiem. W tym przypadku - cukiernia, kawiarnia, czy coś. To chyba mogłabym uznać za swój cel życiowy. I pozytyw jest taki, że mówię sobie: kto będzie patrzył na wynik matury z chemii cukiernika? :D
Poldku, mam nadzieję, że tym razem uda nam się spotkać? Będziesz w stolicy?
ReplyDeleteCo do pracy, to powiem szczerze, że marzę o emeryturze, a tu jeszcze tyle lat...
Mogłabyś choć raz zamieścić jakieś paskudne zdjęcie, by można było wreszcie coś skrytykować ;P
Drogi "Odludku":))) Nie ma chyba osoby, która mogłaby o Tobie zapomnieć!!!! Cóz to za myśli do głowy Ci wpadają!
ReplyDeleteKlimat i atmosfera bloga, który tworzysz są tak niezwykłe i piękne, że z pewnością zainspirowały mnóstwo osób do zrobienia nie jednej smakowitości, jakie prezentujesz.
Kawa z lawendą potwornie mnie ciekawi - muszę sobie taką zrobić.
A zdjęcia - zdjęcia to prawdziwy poemat!
Cudownych wakacji!!!
Ewelciu a mogłabyś mi podesłać swój adres w Anglii i ten tutaj w Polsce jak będziesz bo mam dla Cibie coś :)
ReplyDeleteserdecznie pozdrawiam
Ta lawendowa kawa najbardziej mnie kusi;) Świetny pomysł.
ReplyDeleteJej Pola, też bym chciała w "brakczasie" tyle smakołyków produkować :)))
ReplyDeleteTen dżem z malin i jeżyn z porto - no normalnie stanę na głowie a dorwę jeszcze gdzieś te maliny, toż to musi być obłędne!
A kawa z lawendą - myślisz że to może być sposób na polubienie lawendy? mi się zawsze jakoś łazienkowo zapach lawendy kojarzy, ale może z kawą?
Uścisków moc :)))
To ja już wolę pracę, nawet kosztem braku czasu na wędrówki po blogach. Znam lenistwo i znam zajęcie, za które płacą i zdecydowanie wybieram drugie.
ReplyDeleteCmokam w czółko i biorę kawę Polcia.
Pięknie tu i smakowicie!
ReplyDeleteEwelinko, jak moglibyśmy o Tobie zapomnieć, co? To niemożliwe jest! Jedyne, co możliwe, to stęsknienie się za Twoimi zdjęciami i myślami. ;)
ReplyDeleteWszystkie dodatki są wspaniałe - i ze wszystkich mam na zapasie jedynie ekstrakt waniliowy. O reszcie sobie pomarzę i ewentualnie przygotowuję cukier lawendowy, bo lawendy mam aż nadmiar. Szkoda, że do Ciebie tak daleko, bo wtedy, kiedy byłaś w potrzebie, chętnie bym Ci nieco odstąpiła...
Dżemy oczywiście absolutnie genialne - ale u Ciebie to już normalka!
Kawa ostatnio mocno mi się "przepiła" i kompletnie nie smakuje - ale kiedy mi wróci smak, chętnie wypróbuję.
Uściski!
I wypoczywaj, kochana, w tej Polsce, żebyś wróciła z mnóstwem sił! ;*
Na dżem z malin i jeżyn z miejsca bym się pokusiła. Smacznie u Ciebie!
ReplyDeletePozdrawiam
Ania
:) ja też nie mogłabym nie pracować. Przynajmniej na tą chwilę... :) może kiedyś się to zmieni :) kto wie!
ReplyDeleteTa kawa wygląda bosko :)
heh jeszcze kilka lat temu myślałam, że idealnie byłoby gdybym w przyszłości siedziała w domu i zajmowała się dziećmi, ale odkąd poszłam na studia i miałam praktyki w szpitalu to nieee... ja chcę pracować (;
ReplyDeletechociaż w życiu nigdy nie da się wszystkiego zaplanować, więc co ma być to będzie (:
cudowne przepisy, cudowne zdjęcia, cudownych wakacji z Bliskimi!
buzia.
Kawa....mmm my love!
ReplyDeleteJak na zaganianie to całkiem nieźle :))))
Praca, ja nie wiem...chyba mogłabym.
Rok nie pracowałam i źle nie było choć...tej energii jakoś nie wykorzystałam i to właśnie daje do myślenia.
Teraz pracuję a dom prowadzę tak samo jak wtedy kiedy nie pracowałam.
Więc...chyba tak jest lepiej?
Nigdy nie sądziłam, że to powiem :)))
dobrej nocki
M.
Nie pracować? Tak w ogóle? Nie, nie chciałabym. Jestem jednak zadowolona z tego, że od paru lat nie pracuję tyle, ile pracowałam wcześniej.
ReplyDeleteZdjęcia i przepisy jak zwykle boskie.
Miłych wakacji i odpoczynku :-*
mam wrażenie, że wszystko by mi smakowo odpowiadało, bo wizualnie- marzenie :)
ReplyDeletebardzo przyjemny post!
jak ja mam tę lawendę zasuszyć Polko?
O prosze i ten sekretny skladnik to sake - w zyciu bym nie wpadla - bomba Polu!
ReplyDeleteWiesz, czasem zadaje sobie pytanie czy moglabym nie pracowac? Odpowiadaam sobie: moze, a na to Lukasz mowi: moze bys mogla, ale wiem ze dluzej niz 2 tygodnie bys nie wytrzymala :-))
A cukier waniliowy: ha, robie chyba z osiem lat, od czasow pierwszej laski wanilii kupionej na Allegro :) Ale wydlubuje jeno ziarenka, chcialam o tym pisac, ale jak u Ciebie Polu, planow wiele a doba ma 24 godziny :D
Buziak wielki, oby u Ciebie za tydzien o tej porze bylo pieknie!
Mysle, ze musimy sie cieszyc , ze nas nie zgarnela jakas tajna policja na Marble Arch- tak machalas tym "podejrzanym" zawiniatkiem :DD. Cukier swietny a kawa...DLACZEGO nie mozna pic kawy na noc?! Juz bysmy sprobowali :))
ReplyDeletePolciu, szkoda, że Cię ostatnio trochę mało, ale za to jak już się pojawiasz, to z takim długim i ciekawym wpisem. Ekstrakt waniliowy pędzę zrobić czym prędzej. Jak tylko wrócę z pracy, bez której byłam czas jakiś. Fajnie było ale jakoś tak mi się wszystko rozłaziło, teraz jestem bardziej zwarta i zorganizowana. Czyli tak jest lepiej.
ReplyDeletePoluś, ja czasem myślę, że mogłabym nie pracować, bo mam TYYYLE rzeczy do zrobienia i do zrealizowania, że przydałby mi się taki rok urlopu, ale kiedy czuję swoją radość w pracy i tą samą radość odwzajemnioną to chcę pracować i jakoś godzić wszystko ze sobą.
ReplyDeletePoluś, a jakim cudem z braku czasu powstają takie piękności, dobrości i smakowitości...??? Ściema jak nic...!!! Najważniejsze, że ja o Tobie pamiętam - bardzo i ciągle:)
Super są wszystkie dodatki do dżemów:), ale powiedz Ty, kochana próbowałaś przed włożeniem do słoiczków, bo nic o tym nie piszesz...;)
ściskam Cię mocno i otwieram słoiczek malinowy...Można...???
:*
niedawno po raz pierwszy zrobiłam waniliowy cukier. mam w szufladzie jeszcze jedną laskę, więc następnym razem będzie taki Twojego pomysłu. paczuszka suszonej lawendy też schowana w szafce.. ciekawa jestem jak smakowałaby w kawie.
ReplyDeleteodpoczywaj Poleczko i wracaj do nas prędko.
Poleczko, zapraszam do zabawy! http://emmawpodrozy.blogspot.com/2010/08/lubie.html mam nadzieję, że zechcesz wziąć w niej udział :)
ReplyDeletePoleczko, ja tylko powiem tyle - jesteś niesamowita Babeczka, wiesz? :))))
ReplyDeletePolu, zadziwiasz mnie za każdym razem, gdy tu zaglądam...
ReplyDeletezauroczona zawsze stąd wychodzę :)
Poleczko, pięknego polskiego czasu! samych cudownych chwil, ciągnących się w nieskończoność!
Twoje dżemy to mistrzostwo świata, zdjęcia oczywiście również. Uwielbiam do Ciebie zaglądać:) Cukier lawendowy muszę koniecznie wykonać :)
ReplyDeletejej , ze ci się chce, podziwiam,czemu nie robiłaś tego dzemu z sake jak tam mieszkałam??
ReplyDeletedag
Droga Pani;
ReplyDeleteA taka lawenda co to mi pod oknem przekwitła i koszyczki kwiatowe ma takie już podsuszone to - Pani zdaniem - należy - CO Z NIĄ ZROBIĆ?
Wierna czytelniczka
M.
ajajaj,alez tutaj przydatne pysznosci zapodalas Pani :) te cukry musze zrobic,tylko nie mam mlynka do kawy kurcze..... :( no,nic-pomysle az cos wymysle konstruktywnego...a lawende suzona jak bedziesz potrzebowac to krzycz,w De mozna ja bez wiekszego problemu w zielarskich sklepach kupic
ReplyDeletePozdrawiam cieplutko i prosze o mala filizanke tej ciekawie brzmiacej kawki....
Udanych wakacji:) Ja właśnie wróciłam.
ReplyDeleteCzyli jednak zostałaś Kwiatożercą;) Potwierdzam: cukier lawendowy jest pysznym dodatkiem ;)
ja cierpię na permanentny brakczas :/
ReplyDeletePoleczko, nie tylko Ty masz wrażenie, że zamieniasz się w Odludka - i ja ostatnio wracałam z pracy i padałam na kanapie - potrafiłam przespać 12-14 godzin. Ale powoli oddech łapię i wracam, by piękne smakowitości u ciebie oglądać i by Cię wyściskać wirtualnie, bo stęskniłam się okrutnie :***
ReplyDeletePewnie niedlugo jakąś dłuższą @ wysmaruję, ale sama wiesz jak to jest z czasem. A tymczasem wiedz, że i Ty i inne wspaniałe Babeczki jesteście często w moich myślach :) Buzial :*
Ewelinko :) Jesteś prawdziwą inspirację :):):) Dzięki Tobie mam pyszny dżem truskawkowy (wszyscy, którzy próbowali są zachwyceni) :):):) I dzięki Tobie odważyłam się poeksperymentować, zrobić coś nowego - tak z koleżanką wymyśliłyśmy dżemy malinowy z płatkami róży i dżem borówkowo-gruszkowy z płatkami chabru :) Cukier lawendowy i waniliowy na pewno zrobię, musze tylko odwiedzić krakowski Naturalny Sklepik. Dziękuję za inspirację, za piękne zdjęcia, którymi zawsze mogę u Ciebie nacieszyć oczy :):):) Ściskam mocno i życzę wspaniałego czasu w PL :) Jakie miasto tutaj odwiedzasz? JEstem czytelniczką od niedawna i nie wiem.. Ściskam mocno!!!
ReplyDeletePoluś, jak znajdziesz chwilkę to zerknij do mnie :*
ReplyDeletehttp://kuchniaszczescia.blogspot.com/2010/08/zabawa-w-lubienie.html
Droga Brakczasie,
ReplyDeletejak znajdziesz chwilę to zajrzyj na mój blog. Nie mogłam się oprzeć Twoim propozycjom.
Ustrzelona:
ReplyDeletehttp://galangal.blox.pl/2010/08/Dzien-Blogera.html
No u mnie też:)
ReplyDeletehttp://pinkcake.blox.pl/2010/08/Tagi-i-Dzien-Blogera.html
Bo Cie lubię!
patrząc na te piękne, wysmakowane fotografie, mam ochotę wyjść z łóżka, odrzucić laptopa i odmierzać, odważać i gotować jak najwięcej!
ReplyDeletePoleńko, mam wrażenie, ze te lawendowe przepisy specjalnie dla mnie przygotowałaś:) Oj dziękuję za te przepisy, kawoszką jestem wielką i uwielbiam nowości kawowe, kawy lawendowej jeszcze nie piłam aż mi się oczy zaświeciły na tę myśl:)
ReplyDeletejesteś niesamowita!
wywołuję do tablicy
ReplyDeletehttp://www.ewelosa.pl/?plotki,0,w,000022
serdecznie pozdrawiam
Wszystkiego najlepszego z okazji wczorajszego Dnie Blogera ! Zapraszam do zabawy, zajrzyj do mnie proszę :)
ReplyDeleteJa też Panią ustrzeliłam! I nie przyjmuję wymówek wyjazdem:
ReplyDeletehttp://kaszaprodzekt.blogspot.com/2010/09/wasciwie-to-kilka-rzeczy-lubie.html
:D
będziesz w Polsce? :>
ReplyDeletePoleczko, zapraszam :)
ReplyDeletehttp://domety.blogspot.com/2010/09/co-lubie.html
też jestem dżemożercą :) mam nadzieję, że wakacje się udadzą, a po powrocie przyłączam się do zaproszenia Hani :)http://zielenina.blogspot.com/2010/09/dzien-blogera-czyli-dwie-dziesiatki.html
ReplyDeletePola, jak wrócisz to bedziesz miał tyle do nadrobienia..., że ho, ho...!!!bo i ja zapraszam:):):)do tego LUBIĘ - szał jakis czy co...;)
ReplyDeleteOj Poleczko nie tylko Tobie doskwiera "brakczas" - mi daje ostatnio w kość i marzę o odrobinie słońca w słoiczku :(
ReplyDeleteA bloga tak zaniedbałam, że aż mi wstyd - ale z braku aparatu nie jestem w stanie go prowadzić narazie.
Przepis na ekstrakt waniliowy i domowy cukier ZAPISANY :) wszystko u Ciebie wygląda tak smakowicie i zachęcająco, że nie starczyłoby mi czasu na zrobienie tych wszystkich pyszności :)
Pozdrawiam Cię moja Droga :*
Już jestem!
ReplyDelete:) Postaram się jak najszybciej nadrobić wszystkie zaległości...
To ja się cieszę i witam Cie całym sercemi otwartymi ramionami, Kochana...!!! A teraz śpij słodko:)
ReplyDeletePoleczko, zrbilam cukier lawendowy z twoich proporcji. Jest cudowny! A jak pachnie!! Dorobiłam jeszcze kilka słoików innych smakowych cukrów. Zabawa w wymyślanie smaków :)
ReplyDeleteKochani bardzo Wam dziękuję!
ReplyDeleteKuchareczko jestem ciekawa bardzo! ;D
niedawno nadziałam się na ten przepis na domowy ekstrakt waniliowy, spodobał mi się :) zamierzam wykorzystać Twój przepis na domowy cukier waniliowy (w prezencie dla cioci :)) tylko mam pytanko: ten nierafinowany cukier to po angielsku jaki?
ReplyDeletebuźka !