Saturday, 14 August 2010

Weź mnie ze sobą do pracy


Ostatnio przeprowadziłam w pracy małe śledztwo. Na 30 osób pracujących w budynku (cała reszta czyli jakieś 360 osób pracuje 'w terenie') tylko 2 do 5 osób przynoszą ze sobą do pracy obiad (w tym ja i moja koleżanka Turczynka urodzona i wychowana w Londynie). Codziennie wymieniamy się przepisami i zaglądamy sobie do pudełek na lunch :) M. próbowała namówić mnie na dietę (zabijcie mnie, ale nie pamiętam jak się nazywa), ale w skrócie chodziło o to, że nie spożywa się żadnych przetworzonych produktów (puszek, gotowych obiadów, sosów z torebek). No jaka to dieta, jak my jemy (a raczej NIE jemy) tak na co dzień? Pod warunkiem, że nie wliczamy w to imbirowego piwa i Martini :)
Najczęściej zabieram ze sobą do pracy sałatki, bo nie trzeba ich podgrzewać i świetnie sycą, jeśli mają odpowiednio dobrane składniki.
I tak. Moją ulubioną jest sałatka siłacza (Serwusowo ukłon w pas!). Zabieram ją ze sobą w dni, kiedy idę po pracy na siłownię. Niestety ze względu na zawartość soczewicy nie mogę jeść jej częściej niż raz na tydzien.
Moją drugą ulubioną sałatką jest prosta jak budowa cepa sałatka z ryżu i tuńczyka. Tą robię zdecydowanie częściej (ostatnio mam wrażenie, że nawet za często) i zupełnie nie przeszkadza mi zapach tuńczyka w pracy (od czego jest szczoteczka do zębów i dropsy miętowe?:)). Przepisów na ten rodzaj sałatki jest w sieci setki. Ja nie skorzystałam z żadnego. Przepis, którym dzielę się z Wami dzisiaj to wynik tzw. metody prób i błędów. Ryżu nie może być za dużo, bo wtedy tuńczyka nawet w sałatce nie poczujemy. Jeśli chodzi o gatunek ryżu, to najlepszy jest tutaj ryż dlugoziarnisty. Ja lubię bardzo basmati, dziki, czerwony lub mieszanka wszystkich wymienionych. Inny się po prostu nie sprawdzi, bo będzie się kleił. Gdy mam ochotę zaszaleć, do wody w którym gotuje się ryż dodaję szczyptę curry (dla zaostrzenia smaku) oraz kurkumy (dla ładnego koloru).
Niech ten wpis będzie początkiem serii o szybkich, smacznych i sycących 'lanczów'. Postaram się co jakiś czas podsunąć Wam jakiś ciekawy pomysł :)

Sałatka z ryżu, tuńczyka i czerwonej fasoli
Przepis własny

1 łyżka oliwy z migdałów (lub zwykłego oleju)
1 szklanka ryżu długoziarnistego (gorąco polecam mieszkankę ryżu długoziarnistego, czerwonego Camargue i dzikiego)
1 szklanka suchej czerwonej fasoli
2 puszki tuńczyka w oleju
1 mała czerwona cebula, pokrojona w drobną kostkę
2 szczypiory z młodymi cebulkami, pokrojone w małe kawałki
2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
skórka otarta z 2 cytryn
sok wyciśnięty z 2 cytryn
4 łyżki domowego majonezu na białkach (lub 2 łyżki ulubionego majonezu wymieszane z 2 łyżkami jogurtu naturalnego)
sól
świeżo mielony czarny pieprz
szczypta suszonych płatków chili (opcjonalnie)
szczypta ostrego żółtego curry 
pół pęczka koperku
pół pęczka natki pietruszki

Mój lubiony sposób na sypki ryż (na 1 szklankę suchego ryżu używam 1.5 szklanki wody)

Ryż płuczemy na sicie kilka razy, aż woda będzie czysta (to pozwoli wypłukać z ryżu skrobię i ziarenka nie będą się do siebie kleić).
W szerokim płaskim rondlu rozgrzewamy oliwę i dodajemy szczyptę curry i chilli, smażymy minutę.
Dodajemy wypłukany ryż i smażymy przez około 5 minut, aż ryż zrobi się szklisty (często mieszamy - ryż nie może się przypalić).
Dolewamy 1.5 szklanki wody, pół łyżeczki soli, zmniejszamy moc palnika do minimum, przykrywamy garnek pokrywką i zostawiamy ryż na 20 minut.
Gdy ryż wchłonie prawie całą wodę, zdejmujemy pokrywkę i pozwalamy by reszta wody wyparowała (również mieszamy ryż).
Studzimy.


Fasolę moczymy w zimnej wodzie przez całą noc.
Na drugi dzień wodę wylewamy i gotujemy fasolę w świeżej wodzie, aż będzie miękka.
Tuńczyka odsączamy z oleju (odrobinę zalewy możemy zostawić, wtedy sałatka będzie smaczniejsza).
W dużej misce mieszamy ugotowaną fasolę, tuńczyka, ryż, cebulę, szczypiorek, czosnek, sok i skórkę z cytryny oraz przyprawy.
Dodajemy majonez i dokładnie mieszamy (ilość majonezu możemy zwiększyć oraz możemy dodać łyżeczkę dobrej musztardy).
Na końcu dodajemy świeże zioła i ewentualnie doprawiamy do smaku.

Smacznego!

*Ugotowany ryż (szczególnie taki trzymany w cieple) jest idealną pożywką dla bakterii bacillus cereus, które powodują zatrucie pokarmowe. Ryż należy albo bardzo szybko schłodzić, albo od razu zjeść. W lodówce nie powinniśmy przechowywać go dłużej niż 2-3 dni, dlatego lepiej jest go zamrozić.



46 comments:

  1. Jakie piękne dechy! to nadal parapet, czy już coś nowego?

    Bardzo smakowita ta Twoja sałatka :)

    ReplyDelete
  2. Dechy piekne... ale sałatka to juz pyszna...takie lubię, miłego weekendu i całusy Poleczko!

    ReplyDelete
  3. Ja się przyznam, że choć ryż ubóstwiam to w sałatkach nie bardzo mi podchodzi. Do pracy sobie robię tuńczyka z makaronem. A zapach ... mi nie przeszkadza ;)
    Przypomniało mi się jak była szefowa przyszła do staffroomu z płaczem, że coś u niej w klitce cuchnie ogromnie, na to vice szefowa podskoczyła i pobiegła do tej klitki po swoją sałatkę z sardynek.

    ReplyDelete
  4. Parapet jak zwykle odwalil kawal dobrej roboty.
    Salatka ciekawa.

    ReplyDelete
  5. Przetworzone jedzenie to plaga naszych czasów. A później się dziwą, że im tyłki się nie mieszczą na stołkach... Ja się już przyzwyczaiłam, że studenci mi robią rewizję drugiego śniadania;)

    ReplyDelete
  6. Ciekawa ta sałatka, takiego zestawienia jeszcze nie próbowałam.
    Przyjemności na weekend :)

    ReplyDelete
  7. ja też jestem z tych, co do pracy z własną aprowizacją chodzą ;) i wszyscy mi zaglądają do pojemnika również hihi :) pozdrawiam weekendowo, przedpodróżnie!

    ReplyDelete
  8. super! zawsze mam problem co ze sobą wziąć. (Ile można jeść jogurty?!)

    ReplyDelete
  9. wiem jakie to ważne, a sama rzadko biorę ze sobą coś na zajęcia..
    w każdym razie sałatkę tuńczyk + fasolka + ryż znam i bardzo lubię.

    ReplyDelete
  10. a ja bardzo nawołuję do NIEJEDZENIA tuńczyka. 92% populacji tej ryby już wyginęło ze względu na nadmierny odłów :( I niestety jest to gatunek, którego nie da się hodować, można łowić tylko te wolno żyjące. Jeszcze kilkadziesiąt lat i zniknie z mórz i oceanów na dobre :( Jedzmy świadomie, jest taki wybór, że nie trzeba wybierać akurat zagrożonych gatunków.
    Nie będę nawet pisać, że tuńczyk wcale nie jest zdrowy, bo żyje 40-60 lat, więc akumuluje wszelkiego rodzaju świństwa na czele z metalami ciężkimi.
    Piękne zdjęcia jak zawsze!

    ReplyDelete
  11. piekne zdjecia a salatka pyszna:)

    ReplyDelete
  12. Również staram się ze sobą zabierać własne jedzenie czy to na uczelnię czy do pracy czy gdziekolwiek indziej. Zawsze mam ze sobą czy to kanapkę czy sałatkę, domowy baton zbożowy itp. lub jakiś owoc przynajmniej, żebym nie musiała kupować przetworzonych śmieci...

    I bardzo spodobała mi się sałatka siłacza! Muszę ją kiedyś koniecznie wypróbować.

    ReplyDelete
  13. Patrząc na tę sałatkę nie dziwię się, że wolisz jadać takie rzeczy niż gotowce. Ja również wędruję do pracy z własnym prowiantem i czasami z przerażeniem w duszy patrzę co inni jedzą. U mnie w pracy ostatnio króluje filet z ryby w grubej, tłustej panierce i frytki. Wszystko odgrzewane w mikrofalówce. Tak się żywi służba zdrowia.

    ReplyDelete
  14. gotowce na obiad trudno mi ścierpieć... muszę być naprawdę zdeterminowana by coś takiego kupić (:
    podoba mi się Twój nowy cykl lanczboksowy (; ja zwykle zabieram na zajęcia jogurt i jabłko, więc z chęcią coś ciekawszego od Ciebie podchwycę.

    buzia.

    ReplyDelete
  15. Ja tez uważam, że wcale nie trzeba się mocno natrudzić, żeby zabrać do pracy coś treściwego i nie wsuwać kanapek z barku. Stawiam to sobie nawet za punkt honoru i współczuję tym, którzy wolą wsunąć na lancz pączka i kawę z automatu.
    Czekam na kolejne przepisy;-)

    ReplyDelete
  16. Cieszę się, że lubisz przepis na sałatkę siłacza. :) Twoja też wygląda smakowicie, choć pewnie do pracy podarowałabym sobie czosnek. ;) A co do lunchy moich współpracowników, to szkoda słów. Ja zawsze na kosmitkę wychodzę z moimi pudełeczkami sałatkowymi, czy czymś domowym do odgrzania. ;) A nie jetem takim ortodoksem i czasem zjem w okolicznym barze. :)

    ReplyDelete
  17. :)
    sałatce z tuńczyka mówię wielkie TAK :) pyszna sprawa :) w pracy mam w szafce pastę do zębów i szczoteczkę :) także mogę jeść co chcę... :)
    Obiady noszę ze sobą rzadko, bo przecież nie można jeść dwóch obiadów na dzień!!! :)
    Muszę się przełamać do sałatek... bo trochę leniwa jestem w tych sprawach... :)

    ReplyDelete
  18. Od kiedy zobaczyłam tytuł posta, nucę 'take me home, take me hooome' Sophie Ellis-B. Tak, wiem, że tam nie ma 'home' :D
    Ciekawa jestem, czy gdybym chodziła do pracy biurowej, czy bym sobie robiła jedzenie do pracy...

    ReplyDelete
  19. Sałatka zamiast obiadu często jest u mnie.Zabieram ją też ze sobą. Albo jem lunch - normalne jedzenie,bez takich tam wstrętnych...
    Ryżowa wersja mi bardzo odpowiada.

    ReplyDelete
  20. ja do tej sałatki dodaję jeszcze pomidorki i jest super :)

    ReplyDelete
  21. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  22. Najprawdopodobniej już za rok będę zmuszona (ale jakiż to przymus, skoro sprawia przyjemność?) przygotowywać sobie takie lanczboksiki - przebywanie poza domem od 10 do 19 zdecydowanie wymaga posilenia się czymś pożywniejszym niż przysłowiowa "kanapka". Każdy pomysł będzie więc jak znalazł! ;)

    I wiesz co, Poleczko? Urocze masz te słoiczki.

    Ściskam! ;*

    ReplyDelete
  23. Czosnek, cebula i tunczyk...to musi byc mieszanka wybuchowa. I zapachowa :)) Swoja droga salatka pyszna. I jak pieknie prezentuje sie na zdjeciach, fiu, fiu :))

    Milego wieczoru :)

    ReplyDelete
  24. Pola, po pierwsze: piękne, cudne foty! :) Mega odjazdowe tło dla nich znalazłaś. :) Napatrzeć się nie mogę!
    Po drugie: pewnie podpatrzę i skorzystam z Twoich lunchowych pomysłów. :) U nas w pracy też jest zwyczaj przynoszenia obiadów, sałatek i innych takich. :) I robią to prawie wszyscy (ale u nas osób jest garstka).
    A sałatka z tych co lubię. :) Jestem pewna, że i moim pracowym koleżankom się spodoba. :)
    Buźka wielka! :*

    ReplyDelete
  25. Ja i mój lanczboksik nie rozstajemy się w tyrce ;)

    Sałatkę z tuńczykiem wielbię, i zachwycam się tymi dechami. No w dechę są, Pola! :)

    cmokam

    ReplyDelete
  26. Od kilku już dobry lat do pracy zabieram całe obiady ale byłbym nie "fer" gdybym mówił, że zamiast kanapek codziennie przygotowuje takie pyszności bo siły zostawiam sobie przeważnie na robienie kolacji. Ale kanapkowe standardy polskie próbuje przełamywać i zawsze w pracy muszę się tłumaczyć co tam u mnie tak pachnie i co ja znowu tam sobie "nadziwowałem". I to nadziwowanie pragnąłbym jak najbardziej upowszechniać więc ten zacny przepis od ciebie biorę i dodać pragnę, że zestaw przypraw do tego tuńczyka to jest dokładnie to co lubię.
    pozdrawiam

    ReplyDelete
  27. podziel się co?
    nie wierzę, Polka uzyła słowa dieta ;P

    ReplyDelete
  28. A ja bym to ze soba wziela na miasto... Mam jeszcze wakacje, ale tak wybrac sie na rynek krakowski, powłóczyc się, posiedziec na plantach albo nad wisłą na trawie z takim pakuneczkiem w łapie... Cudo. Chyba tak zrobie :)

    ReplyDelete
  29. mniam, mniam! zapowiada się baaardzo smakowity lunch w pracy ;]

    ReplyDelete
  30. Widzę ze z Okiem prowadzicie kampanię na rzecz dobrego żywienia ludzi pracujących - super :)))

    A jakie wspaniałości - ryż taki jak lubię, przyprawy i jeszcze te cudne słoiczki i dechy parapetowe ..

    Ściskam :)

    ReplyDelete
  31. Podoba mi się pomysł na lunch na wynos ;) A jeszcze bardziej podobają mi się dzisiejsze zdjęcia! Pięknie i smacznie tutaj. Jak zawsze )

    ReplyDelete
  32. O, ten przepis na tuńczyka kupuję:) Razem z tym zdjęciem:)

    ReplyDelete
  33. Tak Cię zostawiam na ostatni komentarz po mojej blogowej wędrówce, żeby napisać cos ładnego i długiego, aż zapominam o tym! Nieładnie z mojej strony :(

    Pola, nawet z sałatki z ryzem, za którymi co do zasady nie przepadam, potrafisz zrobić coś ślicznego i zachęcającego! Rispekt. A skąd masz takie dechy? Ślcizne są!

    Buuuuuzi!

    ReplyDelete
  34. Ja noszę ze sobą obiad do pracy (a nawet drugie śniadanie i obiad), ale składa się zwykle z bułki z wkładką i jogurtu, co jest średnio zdrowe, niepomysłowe, mało kłopotliwe i do tego ja to bardzo lubię. Ale, mimo wszystko, co jakiś czas robię sałatkowe podchody, ostatnio nawet lepiej idzie. Twoja sałatka brzmi pysznie, chociaż chyba bym musiała pokombinować, bo koperku i pietruszki jednocześnie nie zdarza mi się mieć, ale za to tuńczyka mogę jeść w prawie każdych ilościach.

    ReplyDelete
  35. A ja wiem skąd są dechy....:)
    Kochana E, wróciłam, stęskniłam się(!!!)zaglądam... i próbuje nadrobić zaległości, a przede wszystkim ogarnąć się po powrocie...
    Takie śledztwo, to doskonałą motywacja do dalszego zdrowego jedzenia i co tu dużo gadać - tańszego...
    Za sałatkę siłacza plus wielki!
    Sałatka z ryżu... wygląda (i czyta się;)) pysznie, choć czerwonego ryżu jeszcze nie próbowałam jeszcze.
    Uścisk najserdeczniejszy:*

    ReplyDelete
  36. Wiesz Polciu kiedy ja pracowałam byłam jedną z nielicznych osób które przynosiły do pracy swoje jedzonko - albo sałatkę, albo świeżżo upieczone muffinki szpinakowe z fetą. Budziłam tymi moimi paczuszkami wielkie zaskoczenie i ciągle słyszałam pytanie: a chce Ci się ? kiedy ty na to znajdujesz czas?

    Ale bądźmy szczerzy to nie zajmuje wiele czasu a radość z jedzenia jest nie do opisania :)

    A powiedź mi Poleczko czy Ja mam Twój aktualny adres?

    serdecznie pozdrawiam

    ps. off corse dołączam do zachwytu nad dechami :)

    ReplyDelete
  37. Ja sobie co roku obiecuję, że będę miała taką samą akcję tylko pod tytułem "weź mnie na studia!"..

    Że będę sobie coś pysznego robić a nie cały dzień znowu o precelku.. Ale jak to zazwyczaj, na dobrych chęciach się kończy.

    Ale TYM RAZEM kupiłam sobie nawet pojemniczek Tupperware i jestem pełna optymizmu.

    ps. mówiłam Ci już że robisz fantastyczne zdjęcia słoiczków i zamierzam jakiś kadr odgapić?:P

    ReplyDelete
  38. Już tyle razy tu zaglądałam, a nie wiedzieć czemu, jeszcze się nie odezwałam. No i się głowię, jak to tak...? ale chyba po prostu zawsze na zdjęcia się zapatrzę i już pisanie mi nie wychodzi :)

    uwielbiam, uwielbiam, sałatkę z ryżu i tuńczyka, w każdej możliwej postaci i tej mojej Maminej, i takiej Twojej...

    I podziwiam za te obiadki zabierane do pracy :) mi nie zawsze to wychodzi...

    ReplyDelete
  39. Ja do prqacy zabieram jabło i jogurt. Przy trójce dzieci robienie sałatek niestety odpada, musialabym nie spać w nocy. Ta sałatka siłacza zapowiada się rewelacyjnie!!

    ReplyDelete
  40. bardzo prosta ta sałatka, a wygląda przepysznie...a te zdjęcia, po prostu śliczne :)

    ReplyDelete
  41. Edytka parapet :) Dechi ponoć są w drodze :D

    Kass ja też – proste smaczne i na temat :D Buziaki :*

    Nobleva mi też nie :) A widzisz ja mam tak z makaronem. Nie lubię i nie jadam (chyba że ryżowy – ten to ma smak!) :) Kiedyś w starej pracy odgrzałam sobie na obiad łososia – parwie mnie tam zabili :)
    Zupełnie nie wiem o co tym ludziom czasem chodzi :D

    Ola prawda? :) Kiedyś przepłacę to własnym życiem :D

    Pinkcake noo Twoje drugie śniadanie to i ja bym chętnie zrewidowała :) Przecież tam same pyszności być muszą! :D

    Grażynko koniecznie wciągnij na swoją listę :)

    Gwiazdko a gdzie znów się wybieracie? :) Dzisiaj byłam leniwa i wzięłam tylko kanapkę ale ciiii :D

    Wiedźmo :) Jogurt to na drugie śniadanie :D

    Asiejko dolatego taka chudzinka jesteś :*

    Zielenino dziękuję za przydatne info. Tuńczyk jest niestety jedyną rybą którą mogę jeść bez ogranicze, bo na inne mam duże uczulenie i może się to dla mnie skończyć wizytą w szpitalu.
    Nie jem go codziennie, a zupełnie ryb odstawić nie mogę. Ale takie wpisy też są potrzebne i na pewno dają do myślenia.
    Pozdrawiam :)
    Agaa dziękuję! :)

    Ciasteczkowy Potworze :) Zbożowe batony to świetna przekąska! Muszę w końcu upiec swoje własne bo kupnych nie lubię i nie jem ich w ogóle :) A w dzień kiedy idę na siłownię na pewno by się przydały! Sałatkę gorąco polecam :)

    Lo wiesz ja w ogóle jestem trochę staroświecka i jem głównie to co przygotuję sama. Nie znaczy to że nie jem w ogóle w mieście! :) Jem ale trochę się… brzydzę bo nigdy nie wiem jak i z czego potrawa była wykonana :) Czy to brzmi dziwnie? :)

    Viridianka :)))) Ja muszę być bardzo zmęczona albo mieć atak lenia. A potrem mam zawsze wyrzuty sumienia że zjadłam beznadziejnie niesmaczną porcję węglowodanów :D
    Niedługo będzie kolejny wpis :D

    Retrose prawda? :) Niestety nie mam czasu by uzuepłniać wątek na bieżąco, ale postaram się w miarę możliwości karmić Wasze czy kolejnymi wpisami :D

    Karolina to jedna z najlepszych sałatek jakie zabieram do pracy :) Super że podałaś na nią przepis na GP! :) Będę do końca życia za to dziękować :D U mnie podgrzewają, ale gotowce – rany one naprawdę śmierdzą :) Ja też jadam czasem się skuszę na gotową pizzę, ale lasagne już bym nie tknęła :)


    Mała Mi :D Ja też i dodatkowo moje ulubione dropsy miętowe :) Ja wolę obiad zjeść w pracy a póżniej nic albo coś małego :D

    Ptasiu znam i uwielbiam! :) Moja ulubiona to morderstwo na parkiecie :D Myślę, że być Ptasiu zabierała obiad ze sobą. To fajna zabawa, chociaż czasami się nie chce – tak jak mi np. dzisiaj zupełnie nic nie mamy na lunch nawet okruszka pieczywa na śniadanie …

    Amber ryżowa dla mnie najsmaczniejsza :) A wiesz za mną ostatnio chodzi schabowy z mizerią…
    :)
    Paula ooo ! :D


    Zaytoon taaak długo? No Kochana to koniecznie trzeba będzie kombinować, bo tak długo poza domem bez czegoś dobrego to nie wypada ;) Słoiczki są po jogurtach uwielbiam je a do tego jogurty były bardzo smaczne :D

    Majka wiesz co? Tych dodatków jest tak niewiele, że się gubią w całej sałatce. Tuńczyka czuć najbardziej ale zawsze można umyć zęby :D Sałatka okazała się być wyjątkowo fotogeniczna :D

    ReplyDelete
  42. Małgosiu dziękuję! Ty to potrafisz człowieka podnieść na duchu wiesz? Zwłaszcza, że Ty robisz cudne zdjęcia i to ogromny komplement dla mnie! Napisz Małgosiu czy smaki zamknięte w sałatce przypadły Wam do gustu :D

    Oczku to parapet :P Co nie zmienia faktu że jest cool :D Ty to masz więcej wprawy niż ja w ym pudełkowym lanczowaniu :D

    Bareyo ja staram się zabrać coś więcej niż kanapkę w dzień, w który idę na siłownię. No i chleb ograniczam do śniadań – za szybko robię się po nim głodna a tu przecież trzeba sobie dać wycisk na bieżni :) A ja z chęcią podpatrzę jakieś fajne dodatki do chleba co by sobie urozmaicić poranne śniadania przed pracą jedzone! :)


    Agatkooo a bierz ile chcesz :D Ja i dieta? To się razem nie krzyżuje hihi

    Kuchareczka a proszę Cię uprzejmie! :) Daj znać czy smakowała!

    Karmel-itka. :D U nas był a u Ciebie? :D

    Monika a co :D Ktoś musi co nie? Jedyne co mi się podoba w tym mieszkaniu to właśnie parapety :D

    Ewa dziękuję! Jestem bardzo ciekawa jak Wam na nowym :*

    Delie z jedno zdjęcie mi zostaw chociaż :D

    Aniu ja mam dokładnie tak samo. Zostawiam sobie wszystko na wieczór a potem bezczelnie idę spać : ( Anulka to parapet za oknem (dodam że nie mam balkonu) więc podejmuję wielkie ryzyko :D Kurczowo trzymam aparat co by nie spadł sąsiadom do goródka :D
    Całusy :*

    KaroLina no to już prawdziwa rozpusta :) Jogurt i ja lubię, ale po nim bardzo szybko robię się głodna. Ale ja nigdy nie przepadałam za nabiałem – mięso i ryby (których nie mogę jeść zbyt często i nei wszystkie) lepiej mi służy :D Ostatnio dodałam trochę kolendry i wiesz co? Było boskie!

    Ewelinko :* Bardzo się cieszę że już jesteś! Musisz mi wszystko opowiedzieć i zdjęcia z chęcią bym obejrzała wiesz? :) Przede wszystkim tańszego! Jak wrócę z urlopu to pomyślimy jak sprawę ryżu rozwiązać co Ty na to :D

    Ewelosa muf finki z fetą! O rany teraz to podkręciłaś moją chęć do eksperymentowania :) Nie wiem czy sobie zdajesz z tego sprawę :D Kochana nie wiem czy masz adres ale mogę prywatnie podesłać :)
    PS To nie dechi :D

    Atrio dobry precelek to niebo w gębie! :) A coż to za tajemniczy pojemniczek? :)
    A odgapiaj nawet wszystkie jeśli masz ochotę ja tam się lubię dzielić :D


    Amarantko dla mnie najważniejsze że zaglądasz wiesz? Nie zawsze jest ochota na pozostawienie komentarza! Nie martw się ja dzisiaj też nie przygotowałam nic na jutro i będzie chyba jogurt z bułką :)


    Beata ja bym po jabłku i jogurcie umarła z głodu :) Jabłka wybitnie wzmagają u mnie apetyt :D Wiesz na razie szaleję bo nie mam Dzieci a jak będzie później to zobaczymy :)

    ReplyDelete
  43. Wiesz Polcia, ze tez jestem fanem smazonego ryzu? Juz innego nie robie,ale takiego mieszanego z dzikim nigdy nie robilam - jak zrobie taka potrawe silaczki, to dam znac :-)

    A jak sie ma Martinii do diety, moze jak cos pije sie po 22, to sie wogole nie liczy? :**

    PS. Sloiczki oczywiscie cudnie sfotografowalas!

    ReplyDelete
  44. Piękny blog!!! Przypomniałaś mi o ekstrakcie z wanilii własnej produkcji. Uwielbiam wanilię. Aż się rozmarzyłam na samą myśl o niej:) No i muszę powiedzieć, że zdjęcia faktycznie są rewelacyjne:)

    ReplyDelete
  45. witam i pozdrawiam z Malborka

    ReplyDelete
  46. Witam,
    ja tez mialam problem ze znalezieniem lawendy w sklepach do czasu gdy odkrylam sklepiki Tiger (tigerstores.co.uk).Typowy sklepik 'ze wszystkim i z niczym', ale wybor przypraw w woreczkach jest calkiem spory.
    Pozdrawiam

    ReplyDelete

Dziękuję za odwiedziny :)
Komentarze są moderowane - złośliwie oraz zawierające SPAM są usuwane.