NIE wierzę, że weekend minął tak szybko i nawet nie zdążyłam się nim nacieszyć.
NIE wierzę, że już za chwilę będzie koniec roku.
NIE wierzę, że w niedzielę udało mi się spędzić miły wieczór w miłym towarzystwie i poznałam Komarkę :]
Jest zimno i poważnie zastanawiamy się nad włączeniem ogrzewania.
Jest ciemno i o robieniu zdjęć po pracy nie ma mowy.
Jest mokro.
Jest londyńsko.
Wreszcie mogę otulić się wełnianym golfem, nosić wełniane szale i mam wrażenie, że już prawie zima, a jesieni wcale nie będzie.
Ale za to bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia mogę wypić kolejny kubek gorącej czekolady z różowym pieprzem lub ulubionej herbaty z rumem. Takie chłodne dni mają w sobie dużo uroku szczególnie dla takich domatorów jak ja.
I mamy sezon na jabłka. Ciekawe jaką odmianę Wy lubicie najbardziej? Ja uwielbiam te chrupkie i soczyste, nie za słodkie. Uwielbiam kiedy sok ścieka po palcach i kolejne soczyste kawałki znikają w szybkim tempie :]
Jabłko to mój ulubiony owoc. Wszechstronny. Plastyczny.
Na święto jabłka postawiłam na przepisy proste, smaczne, łatwe i... domowe. Miało być pieczone jabłko w sosie migdałowym, jest jabłko duszone w towarzystwie dwóch innych przepisów.
A nasze świętowanie suto pokropiliśmy w weekend angielskim cydrem (cider) z dodatkiem soku z czarnej porzeczki (cider and a black / cider with a dash of blackcurrant cordial)
MUS Z KWAŚNYCH JABŁEK I DOJRZAŁYCH BANANÓW
Na podstawie przepisu z wrześniowego wydania magazynu Sweat Paul
1kg kwaśnych jabłek (tutaj używam odmiany Bramley)
2 szklanki wytrawnego cydru (najlepszy będzie niegazowany - still cider)
1/2 szklanki brązowego cukru
3 łyżki cukru z prawdziwą wanilią
2 bardzo dojrzałe banany
sok wyciśnięty z 1 cytryny
skórka otarta z 1 cytryny
1 łyżka przyprawy korzennej (bez mąki)
Jabłka obieramy, wyjmujemy gniazda nasienne i kroimy w ósemki.
Każdą cząstkę kroimy na 3 części.
Do szerokiego garnka wlewamy cydr i wkładamy kawałki jabłek; doprowadzamy do wrzenia, przykrywamy garnek pokrywką i dusimy 10 minut.
Dodajemy rozgniecione banany, oba cukry, sok z cytryny, skórkę z cytryny i przyprawę.
Dusimy na średnim ogniu aż całość będzie gęsta.
Przekładamy do wyparzonych słoików, zakręcamy i stawiamy na zakrętkach.
Przykrywamy ścierką i czekamy aż całość ostygnie.
Ewentualnie słoiki pasteryzujemy.
BUŁKI DROŻDŻOWE Z KAWAŁKAMI KWAŚNYCH JABŁEK I SŁODKIM MUSEM JABŁKOWYM
Przepis mojej Mamy
Ciasto
250g mąki pszennej chlebowej, przesianej
250g mąki białej orkiszowej, przesianej
40g drożdży świeżych lub 2 łyżeczki drożdży suszonych
szczypta soli
50g cukru
250ml mleka (u mnie kozie)
80g masła
3 żółtka
skórka otarta z jednej cytryny
Nadzienie
4 duże kwaśne jabłka
3 łyżki cukru
1 łyżka cynamonu
5-6 łyżek musu jabłkowego
Zaczyn
Drożdże rozetrzeć w kubku z łyżką cukru, dodać 60 ml ciepłego mleka i 2 łyżki mąki. Wymieszać, przykryć ścierką i odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości.
Nadzienie
Jabłka obierany, wyjmujemy gniazda nasienne i kroimy w kostkę.
Przekładamy do sita, stawiamy na misce i zasypujemy cukrem; zostawiamy na 30 minut.
W tym czasie jabłka puszczą sok, który można wypić.
Do odsączonych jabłek dodajemy cynamon i mus jabłkowy.
Ciasto
Resztę mleka podgrzać.
Masło roztopić w garnuszku i ostudzić.
Żółtka ubić z cukrem na puszystą masę.
Obie mąki wymieszać w misce. Dodać sól, wyrośnięty zaczyn, żółtka ubite z cukrem i resztę ciepłego mleka. Wyrobić gładkie, lekko lepkie i elastyczne ciasto (ok. 15-20 minut).
Stopione masło dodać w 4 partiach dodając kolejną dopiero, gdy poprzednia zostanie wchłonięta w ciasto. Wyrobić kolejne 15 minut.
Dodać skórkę otartą z cytryny i chwilę wyrobić.
Miskę przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce - ciasto ma podwoić objętość.
Po tym czasie ciasto należy przebić ręką i podzielić na 16 równych wagowo kawałków.
Z każdego kawałka formujemy kulkę, którą rozciągamy na placek wielkości 3/4 dłoni, cieńszy na brzegach i grubszy po środku.
Do każdego placka nakładamy łyżkę nadzienia, sklejamy i formujemy okrągłe bułki.
Układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, przykrywamy ścierką i zostawiamy do wyrośnięcia (muszą podwoić objętość).
Piec rozgrzewamy do temp 180C.
Każdą bułkę smarujemy z wierzchu rozmąconym jajkiem i pieczemy około 25-30 minut.
PLACUSZKI DROŻDŻOWE Z PLASTERKAMI JABŁEK
Przepis własny
125g mąki białej orkiszowej
125g mąki pszennej chlebowej
50 cukru
1 szklanka mleka
3 żółtka
3 białka
20g drożdży świeżych lub 1 łyżeczka drożdży suszonych
40g masła
szczypta soli
skórka otarta z 1 cytryny
sok wyciśnięty z 1 cytryny
1 łyżka przyprawy korzennej (bez mąki)
2 duże kwaśne jabłka
Z drożdży, 1 łyżki cukru, połowy szklanki ciepłego mleka i 2 łyżek mąki przygotowujemy rozczyn, przykrywamy go ścierką i odstawiamy go w ciepłe miejsce, aż podwoi objętość.
Jabłka obieramy, kroimy w cienkie plasterki i skrapiamy sokiem z cytryny, by nie ściemniały.
Białka ubijamy ze szczyptą soli.
Żółtka ubijamy z cukrem.
W dużej misce z reszty mąki, mleka, rozczynu, ubitych żółtek z cukrem i skórki otartej z cytryny przygotowujemy ciasto, które mieszamy mikserem na najwyższych obrotach (ciasto będzie lekko lejące).
Gdy ciasto zacznie odchodzić od ścianek miski dodajemy stopione i ostudzone masło, mieszamy i dodajemy białka - najpierw 1/3, mieszamy łyżką i dodajemy pozostałe 2/3.
Całość mieszamy, przykrywamy ścierką i odstawiamy w ciepłe miejsce, aż podwoi objętość.
Do wyrośniętego ciasta dodajemy plastry jabłek i mieszamy.
Do wyrośniętego ciasta dodajemy plastry jabłek i mieszamy.
Placki smażymy na rozgrzanej patelni nabierając ciasto łyżką tak, by w każdym placku był jeden plaster jabłka (najsmaczniejsze są te bez dodatku tłuszczu) i podajemy ciepłe z ulubionym jogurtem, dżemem, konfiturą lub z musem jabłkowym.
*Jeśli masz ochotę poczytać o tym, jak przygotować idealne ciasto drożdżowe zapraszam tutaj.
*Jeśli masz ochotę poczytać o pasteryzacji i przygotowaniu domowych przetworów zapraszam tutaj.
*Placuszki drożdżowe z mojego przepis są zupełnie inne niż tradycyjne polskie racuchy - są cieńsze i bardziej delikatne.










Polko, ustrzelilas mnie tymi pysznosciami. To moje smaki:)
ReplyDeleteps-ja tez nie wierze, ze to juz po weekendzie:( Zwlaszcza, ze to ostatni weekend moich wakacji. A teraz znowu musze sie szkolic na Technologa Zywnosci:) Buzka:*
A ja nie wierzę własnym oczom - butelka stoi na krawędzi parapetu i mam wrażenie, że zaraz spadnie! Czy butelka nie ucierpiała w trakcie sesji? :)
ReplyDeleteteż uwielbiam wszystko co z jabłkami, te drewniane sztućce boskie, jakie to drewno?? pozdrawiam
ReplyDeleteJul korzystaj więc ile możesz! Mam nadzieję, że pogoda dopisze i ostatni tydzień wakacji będzie pyszny i słoneczny! :) Technolog żywności brzmi bosssko :]
ReplyDeleteCaracordata nie nie ucierpiała :] Ale musiałam otworzyć okno (a wiał dość silny wiatr) i bardzo się bałam że poleci w dół na drugą stronę, czyli prosto na głowy przechodzących pod oknem ludzików :D Ale dzielnie pozowała :D
Sylwiasil to jałowiec. Te sztućce pięknie pachną! Obejrzyj sobie ich stronę - totalny obłęd :] Pure juniper
Polko, ale jabłkowe szaleństwo u Ciebie! Wszystko pychota.No,no!
ReplyDeleteU mnie na razie brioche z jabłkami,jeszcze ciepła, z mlekiem...
Miłego dnia!
Jej to już dziś. Jej.
ReplyDeleteEwelina nie wiem az co napisac, zatkalo mnie. Wszystko wyglada tak wspaniale, smakowicie. A cydr....wiesz dobrze jak go lubie :-P zazdroszcze wam!!! zazdroszcze londynskiej pogody...wariatka ze mnie hm?:-)
ReplyDeletenajchetniej to bym sobie teraz skubnela troche pancakesa, w koncu amy godzine 8, za oknem leje jak z cebra a ja musze zaraz wychodzic...
sciskam
Ty niedobra ! :P ja na drugi przepis też mam drożdże w przepisie xD ale muszę coś jeszcze napisać bo wstałam chwilę temu (;
ReplyDeletecydru nigdy nie piłam, ciekawa jestem smaku.
buzia na dobry dzień od mnie i kota :P
No, no, zgadzam się z Amber -istne jabłkowe szaleństwo u Ciebie. Największe wrażenie zrobiły na mnie bułeczki, a w nich ta jabłkowa różnorodność. Muszą być pyszne.
ReplyDeleteU mnie czekają moje ulubione antonówki i papierówki - te najbardziej jesienne. Zabieram się do roboty...Miłego dnia!
cidr + crème de cassis = kir breton
ReplyDeleteto wersja francuska
a ja zabieram się za galaretkę z jabłek
buziaki młodzieży :)
Polko, u nas taka sama pochmurna jesień. Chłodna. Mam ochotę rozpalić w kominku, otulić się ciepłym kocem i znaleźć chwilę dla siebie. Lubię taką jesień, choć trochę tęsknię za słońcem. A z jabłek najbardziej lubię szarlotkę. Taką gorącą z lodami i bitą śmietaną ;) I może jeszcze zapiekankę z ryżem. Ale szukam nowych pomysłów. I u Ciebie zawsze coś ciekawego znajduję. A zdjęcia piękne.
ReplyDeleteŁyżkę też mogę Ci pomalowić :D
ReplyDeleteJabłkowo na całego. Z chęcią bym skubnęła kawałek takiej bułeczki.
ReplyDeletePozdrawiam
Ania
Jabłka według mnie mają być oczywiście chrupiące, soczyste i niezbyt słodkie:-) Jak chcę zjeść coś mało soczystego, słodkiego i miękkiego zawsze mogę przecież wziąć banana ;-)
ReplyDeleteNo właśnie, ten mus bananowo-jabłkowy brzmi bardzo ciekawie. A bułki to już w ogóle obowiązkowo muszę zrobić!
Ten mus to jest jakas poezja, piekna taka jesien, jak dla mnie moze byc chlodno i wilgotno w takiej oprawie Polko. Tak sie potrafie zagapic na twoje zdjecia i opisy, ze potem juz w ogole nie zwracam uwagi na przepisy ;))
ReplyDeleteA moje ulubione jablka to boscopy.
a ja po prostu przegapilam dzien jablka i zajadam sie murzynkiem ze sliwkami hahahahaha
ReplyDeleteno to popatrze sobie u Ciebie!
I przegapiłam!
ReplyDeleteZa dużo się u mnie dzieje i nawet nie pamiętałam o Dniu Jabłka, a banerka to już w ogóle nie miałam prawa widzieć :(
Smacznie tu u Ciebie :)
Oj, Polko, zaszalałaś !
ReplyDeleteA ja nie widziałam bannerka i nawet pytałam na Durszlaku, czy będzie dzień jabłka... Może dziś coś zrobię :)
Szaleństwo :d
ReplyDeletebułeczkę zabieram do pracy, placuszki biorę na weekendowe śniadanie a mus będę wyjadać łyżeczka w woljen chwili :)
Też bym tak chciała uczcić Dzień Jabłka! ale niestety kubek gorącej herbaty, aspirynka i kołdra to dziś moi kompani... ech!
ReplyDeleteI też nie wierzę, że zaraz koniec roku...
Zjadłam dzisiaj swe jabłuszko, umknął mi ten Dzień Jabłka, ale nic upiekę sobie chociaż jedno z rodzyneczkami, Ty jak widzę miałaś prawdziwą ucztę. Rzuć mi takiego racuszka, kierunek północny-zachód.
ReplyDeleteO tak - jabłka, to ja lubię bardzo. Szczególnie właśnie te kwaśne, twarde i soczyste. Zupełnie nie rozumiem, jak można ze smakiem zjadać te suche i rozpadające się... Ale cóż - kwestia gustu.
ReplyDeletePropozycje jak zwykle niesamowicie kuszące. Ten mus jabłkowo-bananowy bardzo mi się podoba. Muszę się chyba rozejrzeć za cydrem w okolicy...
A łyżeczkę, to masz prześliczną!
Ściskam! :*
Też zapomniałam o Dniu Jabłka ;( jem je codziennie jako drugie śniadanie i nigdy mi nie przestanie smakować. Tak samo jak Ty uwielbiam gdy po palcach cieknie mi sok z kwaśnego jabłuszka... a te bułeczki są cudne!
ReplyDeletePozdrawiam ;)
o matko , córko i może wnuczko , Polko co ty wyprawiasz ?Ja tu siedzę i ślinię się okropnie .
ReplyDeleteKoleżanko ale dałaś czadu .Same pyszności
Poleczko Droga, ależ u Ciebie jabłuszkowe pyszności:) Napatrzeć się nie mogę:) Piękne te buły, nic tylko sięgać i zjadać!:)
ReplyDeleteI placuszki smaczne:)
Czemu mieszkasz tak daleko?
Pozdrowienia:)
Wlasnie, wlasnie!! dzieki za super wieczor!
ReplyDeleteja się nie zgadzam! tyle dobroci na raz??? jem oczami...
ReplyDeletei tak przyszło mi do głowy że gdyby spotkali się wszyscy w dzień jabłka ze swoimi pysznościami to dopiero byłaby jazda co?
pozdrowienia wieczorne :)
Same pysznosci - az mi slinka cieknie - zwlaszcza na te bułki... Chetnie bym sie wprosila na poczestunek! :)
ReplyDeleteAjej... blogger paskudnie mi szwankuje od pewnego czasu i pożarło mi wszystko co przed chwilą napisałam... :( Buuu...
ReplyDeleteNo nic, zaczynam od nowa.
Polciu, na pierwszy ogień wzięłabym placki i cydr. Strasznie podoba mi się to, że placki nie pływały w tłuszczu, co widać już na pierwszy rzut oka. Takich "suchych" chyba można bezkarnie pochłonąć ciut więcej. :)
Ps. U mnie, choć nie londyńsko też paskudnie pada...
I tym mokrym akcentem - przesyłam uściski. :*
Ale wydałaś Komarkę ;) Miała być tajemnica a to proszę.
ReplyDeleteWypieku cudne i wspaniałe. Szkoda, że cydru nie ma u nas w sklepach, ale chociaż placuszki mogę zrobić.
Poli; Prawdziwa uczta. Pełna uroku i czaru.
ReplyDeleteJabłuszka wprost stworzone dla Ciebie :)
Jak ja gapa mogłam przeoczyć taka fajną zabawę!
Ach, za rok już sobie w kandarzu zaznaczę :)
Wszystkie jabłuszka bardzo urodziwe.
pozdrawiam ciepło
:)
M.
No no, Polka! Tyle tu pyszności, że sam nie wiem, na co miałbym ochotę najbardziej. Chyba po prostu wypróbuję wszystko po kolei.. Bułeczki, mus, placuszki..mniam..jabłkowy zawrót głowy...
ReplyDeletepyszności Polko, nic tylko robić
ReplyDeletejakiś czas temu interesowałam się cydrem - w Polsce mamy jabłek pod dostatkiem a cydru w sklepach nie uświadczysz [chyba że czegoś nie wiem], a szkoda, bo ten mus zrobiłabym od razu
Kurcze! A ja przegapiłem Święto Jabłka. Przeczytałem o nim wczoraj na Twym blogu, ale niestety się nie wyrobiłem i niczego nie przygotowałem.... Mam nadzieję nadrobić zaległości w weekend.
ReplyDeletePozdrawiam!
Ale pyszności Pola! Powiedz mi, dlaczego u nas, w jabłkowej krainie nie ma cydru?
ReplyDeletePola, mówisz że to jałowiec, te sztućce? Ostatnio znalazłam takie podobne u jednej pani Litwinki ale nie mogłam się dogadać co to za drewno.. Śliczne one są :)
Uściski :)))
ja tak troche nie na temat....ale bardzo mi sie podoba ten popekany bialy blat/stol :)
ReplyDeletepozdrawiam zza miedzy
Ann
Pola jak u Ciebie pysznie :))) jak dobrze odkryć po niebyciu w świecie Twój świat...
ReplyDeleteJa najbardziej lubię antonówkę - teraz, a potem złotą renetę...i jeszcze inne ale te najbardziej...
Ja się wypowiem nieco mniej kulinarnie, bo mi poruszyłaś Polko bardzo czułą strunę. Od jakiegoś już czasu (długiego dosyć niestety) moje tygodnie mijają tak szybko, że właściwie z tygodnia pracy pozostał już tylko poniedziałek i piątek. Pozostałe dni mijają szybciej niż okamngnienie. Nie ma ich. Na szczęście czas zwalnia nieco kiedy przychodzi weekend. Mogę wtedy chociaż spróbować nacieszyć się kuchnią - rondlami, garami, formami do ciast i tym wszystkim, czym je wypełniam.
ReplyDeleteCieszyłam się na dzień jabłka, kiedy miał nadejść - i wiesz co? Właśnie dziś zorientowałam się, że już minął, a z moich planów zostało tylko wspomnienie.
Przed nami Światowy Dzień Chleba, a ja? Plany mam, ale boję się że nie zdążę. A jeszcze bardziej, że nie będę miała czasu, a najbardziej - że zapomnę. Ech...
Pozdrawiam
Zaszalałaś z tymi jabłkami. A ja nie zdążyłam.
ReplyDeleteAle też NIE wierzę, że wrzesień się już skończył. NIE wierzę, że wyjazd był aż tak krótki. NIE wierzę, że znów jestem w Polsce.
I nie chcę wierzyć i nie chcę tu być.
Pozdrawiam serdecznie
Polcia, nie lapie ni w zab czemu Ty jestes zazdrosna o moje jablka, ich droga do bloga jeszcze dalekaaaaa, az strach! a u Ciebie szalenstwo, jak zwykle wezme drozdzowa i popije cider and a black, za Twoje zdrowie londynskie :)
ReplyDelete