Tuesday, 28 September 2010

... A ZA GRUSZKĄ DWA JABŁUSZKA




NIE wierzę, że odkąd Tatter zawiesiła u siebie ten baner minął już tydzień.
NIE wierzę, że weekend minął tak szybko i nawet nie zdążyłam się nim nacieszyć.
NIE wierzę, że już za chwilę będzie koniec roku.
NIE wierzę, że w niedzielę udało mi się spędzić miły wieczór w miłym towarzystwie i poznałam Komarkę :]
Jest zimno i poważnie zastanawiamy się nad włączeniem ogrzewania.
Jest ciemno i o robieniu zdjęć po pracy nie ma mowy.
Jest mokro.
Jest londyńsko.
Wreszcie mogę otulić się wełnianym golfem, nosić wełniane szale i mam wrażenie, że już prawie zima, a jesieni wcale nie będzie.
Ale za to bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia mogę wypić kolejny kubek gorącej czekolady z różowym pieprzem lub ulubionej herbaty z rumem. Takie chłodne dni mają w sobie dużo uroku szczególnie dla takich domatorów jak ja.
I mamy sezon na jabłka. Ciekawe jaką odmianę Wy lubicie najbardziej? Ja uwielbiam te chrupkie i soczyste, nie za słodkie. Uwielbiam kiedy sok ścieka po palcach i kolejne soczyste kawałki znikają w szybkim tempie :]
Jabłko to mój ulubiony owoc. Wszechstronny. Plastyczny.
Na święto jabłka postawiłam na przepisy proste, smaczne, łatwe i... domowe. Miało być pieczone jabłko w sosie migdałowym, jest jabłko duszone w towarzystwie dwóch innych przepisów.
A nasze świętowanie suto pokropiliśmy w weekend angielskim cydrem (cider) z dodatkiem soku z czarnej porzeczki (cider and a black / cider with a dash of blackcurrant cordial)



MUS Z KWAŚNYCH JABŁEK I DOJRZAŁYCH BANANÓW

1kg kwaśnych jabłek (tutaj używam odmiany Bramley)
2 szklanki wytrawnego cydru (najlepszy będzie niegazowany - still cider)
1/2 szklanki brązowego cukru
2 bardzo dojrzałe banany
sok wyciśnięty z 1 cytryny
skórka otarta z 1 cytryny
1 łyżka przyprawy korzennej (bez mąki)

Jabłka obieramy, wyjmujemy gniazda nasienne i kroimy w ósemki.
Każdą cząstkę kroimy na 3 części.
Do szerokiego garnka wlewamy cydr i wkładamy kawałki jabłek; doprowadzamy do wrzenia, przykrywamy garnek pokrywką i dusimy 10 minut.
Dodajemy rozgniecione banany, oba cukry, sok z cytryny, skórkę z cytryny i przyprawę.
Dusimy na średnim ogniu aż całość będzie gęsta.
Przekładamy do wyparzonych słoików, zakręcamy i stawiamy na zakrętkach.
Przykrywamy ścierką i czekamy aż całość ostygnie.
Ewentualnie słoiki pasteryzujemy.

UWAGA ilość cukru należy dostosować w zależności od gatunku jabłek 


BUŁKI DROŻDŻOWE Z KAWAŁKAMI KWAŚNYCH JABŁEK I SŁODKIM MUSEM JABŁKOWYM
Przepis mojej Mamy

Ciasto

250g mąki pszennej chlebowej, przesianej
250g mąki białej orkiszowej, przesianej
40g drożdży świeżych lub 2 łyżeczki drożdży suszonych
szczypta soli
50g cukru
250ml mleka (u mnie kozie)
80g masła
3 żółtka
skórka otarta z jednej cytryny

Nadzienie

4 duże kwaśne jabłka
3 łyżki cukru
1 łyżka cynamonu
5-6 łyżek musu jabłkowego

Zaczyn

Drożdże rozetrzeć w kubku z łyżką cukru, dodać 60 ml ciepłego mleka i 2 łyżki mąki. Wymieszać, przykryć ścierką i odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości.

Nadzienie

Jabłka obierany, wyjmujemy gniazda nasienne i kroimy w kostkę.
Przekładamy do sita, stawiamy na misce i zasypujemy cukrem; zostawiamy na 30 minut.
W tym czasie jabłka puszczą sok, który można wypić.
Do odsączonych jabłek dodajemy cynamon i mus jabłkowy.

Ciasto

Resztę mleka podgrzać.
Masło roztopić w garnuszku i ostudzić.
Żółtka ubić z cukrem na puszystą masę.
Obie mąki wymieszać w misce. Dodać sól, wyrośnięty zaczyn, żółtka ubite z cukrem i resztę ciepłego mleka. Wyrobić gładkie, lekko lepkie i elastyczne ciasto (ok. 15-20 minut).
Stopione masło dodać w 4 partiach dodając kolejną dopiero, gdy poprzednia zostanie wchłonięta w ciasto. Wyrobić kolejne 15 minut.
Dodać skórkę otartą z cytryny i chwilę wyrobić.
Miskę przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce - ciasto ma podwoić objętość.
Po tym czasie ciasto należy przebić ręką i podzielić na 16 równych wagowo kawałków.
Z każdego kawałka formujemy kulkę, którą rozciągamy na placek wielkości 3/4 dłoni, cieńszy na brzegach i grubszy po środku.
Do każdego placka nakładamy łyżkę nadzienia, sklejamy i formujemy okrągłe bułki.
Układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, przykrywamy ścierką i zostawiamy do wyrośnięcia (muszą podwoić objętość).
Piec rozgrzewamy do temp 180C.
Każdą bułkę smarujemy z wierzchu rozmąconym jajkiem i pieczemy około 25-30 minut.
Studzimy chwilę w piekarniku, a później na kratce.


PLACUSZKI DROŻDŻOWE Z PLASTERKAMI JABŁEK
Przepis własny

125g mąki białej orkiszowej
125g mąki pszennej chlebowej
50 cukru
1 szklanka mleka
3 żółtka
3 białka
20g drożdży świeżych lub 1 łyżeczka drożdży suszonych
40g masła
szczypta soli
skórka otarta z 1 cytryny
sok wyciśnięty z 1 cytryny
1 łyżka przyprawy korzennej (bez mąki)
2 duże kwaśne jabłka

Z drożdży, 1 łyżki cukru, połowy szklanki ciepłego mleka i 2 łyżek mąki przygotowujemy rozczyn, przykrywamy go ścierką i odstawiamy go w ciepłe miejsce, aż podwoi objętość.
Jabłka obieramy, kroimy w cienkie plasterki i skrapiamy sokiem z cytryny, by nie ściemniały.
Białka ubijamy ze szczyptą soli.
Żółtka ubijamy z cukrem.
W dużej misce z reszty mąki, mleka, rozczynu, ubitych żółtek z cukrem i skórki otartej z cytryny przygotowujemy ciasto, które mieszamy mikserem na najwyższych obrotach (ciasto będzie lekko lejące).
Gdy ciasto zacznie odchodzić od ścianek miski dodajemy stopione i ostudzone masło, mieszamy i dodajemy białka - najpierw 1/3, mieszamy łyżką i dodajemy pozostałe 2/3.
Całość mieszamy, przykrywamy ścierką i odstawiamy w ciepłe miejsce, aż podwoi objętość.
Do wyrośniętego ciasta dodajemy plastry jabłek i mieszamy.
Placki smażymy na rozgrzanej patelni nabierając ciasto łyżką tak, by w każdym placku był jeden plaster jabłka (najsmaczniejsze są te bez dodatku tłuszczu) i podajemy ciepłe z ulubionym jogurtem, dżemem, konfiturą lub z musem jabłkowym.

Smacznego!


*Jeśli masz ochotę poczytać o tym, jak przygotować idealne ciasto drożdżowe zapraszam tutaj.
*Jeśli masz ochotę poczytać o pasteryzacji i przygotowaniu domowych przetworów zapraszam tutaj.
*Placuszki drożdżowe z mojego przepis są zupełnie inne niż tradycyjne polskie racuchy - są cieńsze i bardziej delikatne.





40 comments:

  1. Polko, ustrzelilas mnie tymi pysznosciami. To moje smaki:)
    ps-ja tez nie wierze, ze to juz po weekendzie:( Zwlaszcza, ze to ostatni weekend moich wakacji. A teraz znowu musze sie szkolic na Technologa Zywnosci:) Buzka:*

    ReplyDelete
  2. A ja nie wierzę własnym oczom - butelka stoi na krawędzi parapetu i mam wrażenie, że zaraz spadnie! Czy butelka nie ucierpiała w trakcie sesji? :)

    ReplyDelete
  3. też uwielbiam wszystko co z jabłkami, te drewniane sztućce boskie, jakie to drewno?? pozdrawiam

    ReplyDelete
  4. Jul korzystaj więc ile możesz! Mam nadzieję, że pogoda dopisze i ostatni tydzień wakacji będzie pyszny i słoneczny! :) Technolog żywności brzmi bosssko :]

    Caracordata nie nie ucierpiała :] Ale musiałam otworzyć okno (a wiał dość silny wiatr) i bardzo się bałam że poleci w dół na drugą stronę, czyli prosto na głowy przechodzących pod oknem ludzików :D Ale dzielnie pozowała :D

    Sylwiasil to jałowiec. Te sztućce pięknie pachną! Obejrzyj sobie ich stronę - totalny obłęd :] Pure juniper

    ReplyDelete
  5. Polko, ale jabłkowe szaleństwo u Ciebie! Wszystko pychota.No,no!
    U mnie na razie brioche z jabłkami,jeszcze ciepła, z mlekiem...

    Miłego dnia!

    ReplyDelete
  6. Ewelina nie wiem az co napisac, zatkalo mnie. Wszystko wyglada tak wspaniale, smakowicie. A cydr....wiesz dobrze jak go lubie :-P zazdroszcze wam!!! zazdroszcze londynskiej pogody...wariatka ze mnie hm?:-)
    najchetniej to bym sobie teraz skubnela troche pancakesa, w koncu amy godzine 8, za oknem leje jak z cebra a ja musze zaraz wychodzic...
    sciskam

    ReplyDelete
  7. Ty niedobra ! :P ja na drugi przepis też mam drożdże w przepisie xD ale muszę coś jeszcze napisać bo wstałam chwilę temu (;
    cydru nigdy nie piłam, ciekawa jestem smaku.

    buzia na dobry dzień od mnie i kota :P

    ReplyDelete
  8. No, no, zgadzam się z Amber -istne jabłkowe szaleństwo u Ciebie. Największe wrażenie zrobiły na mnie bułeczki, a w nich ta jabłkowa różnorodność. Muszą być pyszne.
    U mnie czekają moje ulubione antonówki i papierówki - te najbardziej jesienne. Zabieram się do roboty...Miłego dnia!

    ReplyDelete
  9. cidr + crème de cassis = kir breton
    to wersja francuska
    a ja zabieram się za galaretkę z jabłek
    buziaki młodzieży :)

    ReplyDelete
  10. Polko, u nas taka sama pochmurna jesień. Chłodna. Mam ochotę rozpalić w kominku, otulić się ciepłym kocem i znaleźć chwilę dla siebie. Lubię taką jesień, choć trochę tęsknię za słońcem. A z jabłek najbardziej lubię szarlotkę. Taką gorącą z lodami i bitą śmietaną ;) I może jeszcze zapiekankę z ryżem. Ale szukam nowych pomysłów. I u Ciebie zawsze coś ciekawego znajduję. A zdjęcia piękne.

    ReplyDelete
  11. Łyżkę też mogę Ci pomalowić :D

    ReplyDelete
  12. Jabłkowo na całego. Z chęcią bym skubnęła kawałek takiej bułeczki.
    Pozdrawiam
    Ania

    ReplyDelete
  13. Jabłka według mnie mają być oczywiście chrupiące, soczyste i niezbyt słodkie:-) Jak chcę zjeść coś mało soczystego, słodkiego i miękkiego zawsze mogę przecież wziąć banana ;-)
    No właśnie, ten mus bananowo-jabłkowy brzmi bardzo ciekawie. A bułki to już w ogóle obowiązkowo muszę zrobić!

    ReplyDelete
  14. Ten mus to jest jakas poezja, piekna taka jesien, jak dla mnie moze byc chlodno i wilgotno w takiej oprawie Polko. Tak sie potrafie zagapic na twoje zdjecia i opisy, ze potem juz w ogole nie zwracam uwagi na przepisy ;))
    A moje ulubione jablka to boscopy.

    ReplyDelete
  15. a ja po prostu przegapilam dzien jablka i zajadam sie murzynkiem ze sliwkami hahahahaha
    no to popatrze sobie u Ciebie!

    ReplyDelete
  16. I przegapiłam!
    Za dużo się u mnie dzieje i nawet nie pamiętałam o Dniu Jabłka, a banerka to już w ogóle nie miałam prawa widzieć :(

    Smacznie tu u Ciebie :)

    ReplyDelete
  17. Oj, Polko, zaszalałaś !
    A ja nie widziałam bannerka i nawet pytałam na Durszlaku, czy będzie dzień jabłka... Może dziś coś zrobię :)

    ReplyDelete
  18. Szaleństwo :d

    bułeczkę zabieram do pracy, placuszki biorę na weekendowe śniadanie a mus będę wyjadać łyżeczka w woljen chwili :)

    ReplyDelete
  19. Też bym tak chciała uczcić Dzień Jabłka! ale niestety kubek gorącej herbaty, aspirynka i kołdra to dziś moi kompani... ech!

    I też nie wierzę, że zaraz koniec roku...

    ReplyDelete
  20. Zjadłam dzisiaj swe jabłuszko, umknął mi ten Dzień Jabłka, ale nic upiekę sobie chociaż jedno z rodzyneczkami, Ty jak widzę miałaś prawdziwą ucztę. Rzuć mi takiego racuszka, kierunek północny-zachód.

    ReplyDelete
  21. O tak - jabłka, to ja lubię bardzo. Szczególnie właśnie te kwaśne, twarde i soczyste. Zupełnie nie rozumiem, jak można ze smakiem zjadać te suche i rozpadające się... Ale cóż - kwestia gustu.

    Propozycje jak zwykle niesamowicie kuszące. Ten mus jabłkowo-bananowy bardzo mi się podoba. Muszę się chyba rozejrzeć za cydrem w okolicy...

    A łyżeczkę, to masz prześliczną!

    Ściskam! :*

    ReplyDelete
  22. Też zapomniałam o Dniu Jabłka ;( jem je codziennie jako drugie śniadanie i nigdy mi nie przestanie smakować. Tak samo jak Ty uwielbiam gdy po palcach cieknie mi sok z kwaśnego jabłuszka... a te bułeczki są cudne!

    Pozdrawiam ;)

    ReplyDelete
  23. o matko , córko i może wnuczko , Polko co ty wyprawiasz ?Ja tu siedzę i ślinię się okropnie .
    Koleżanko ale dałaś czadu .Same pyszności

    ReplyDelete
  24. Poleczko Droga, ależ u Ciebie jabłuszkowe pyszności:) Napatrzeć się nie mogę:) Piękne te buły, nic tylko sięgać i zjadać!:)
    I placuszki smaczne:)
    Czemu mieszkasz tak daleko?
    Pozdrowienia:)

    ReplyDelete
  25. Wlasnie, wlasnie!! dzieki za super wieczor!

    ReplyDelete
  26. ja się nie zgadzam! tyle dobroci na raz??? jem oczami...
    i tak przyszło mi do głowy że gdyby spotkali się wszyscy w dzień jabłka ze swoimi pysznościami to dopiero byłaby jazda co?
    pozdrowienia wieczorne :)

    ReplyDelete
  27. Same pysznosci - az mi slinka cieknie - zwlaszcza na te bułki... Chetnie bym sie wprosila na poczestunek! :)

    ReplyDelete
  28. Ajej... blogger paskudnie mi szwankuje od pewnego czasu i pożarło mi wszystko co przed chwilą napisałam... :( Buuu...
    No nic, zaczynam od nowa.
    Polciu, na pierwszy ogień wzięłabym placki i cydr. Strasznie podoba mi się to, że placki nie pływały w tłuszczu, co widać już na pierwszy rzut oka. Takich "suchych" chyba można bezkarnie pochłonąć ciut więcej. :)
    Ps. U mnie, choć nie londyńsko też paskudnie pada...
    I tym mokrym akcentem - przesyłam uściski. :*

    ReplyDelete
  29. Ale wydałaś Komarkę ;) Miała być tajemnica a to proszę.

    Wypieku cudne i wspaniałe. Szkoda, że cydru nie ma u nas w sklepach, ale chociaż placuszki mogę zrobić.

    ReplyDelete
  30. Poli; Prawdziwa uczta. Pełna uroku i czaru.

    Jabłuszka wprost stworzone dla Ciebie :)

    Jak ja gapa mogłam przeoczyć taka fajną zabawę!
    Ach, za rok już sobie w kandarzu zaznaczę :)

    Wszystkie jabłuszka bardzo urodziwe.

    pozdrawiam ciepło
    :)
    M.

    ReplyDelete
  31. No no, Polka! Tyle tu pyszności, że sam nie wiem, na co miałbym ochotę najbardziej. Chyba po prostu wypróbuję wszystko po kolei.. Bułeczki, mus, placuszki..mniam..jabłkowy zawrót głowy...

    ReplyDelete
  32. pyszności Polko, nic tylko robić

    jakiś czas temu interesowałam się cydrem - w Polsce mamy jabłek pod dostatkiem a cydru w sklepach nie uświadczysz [chyba że czegoś nie wiem], a szkoda, bo ten mus zrobiłabym od razu

    ReplyDelete
  33. Kurcze! A ja przegapiłem Święto Jabłka. Przeczytałem o nim wczoraj na Twym blogu, ale niestety się nie wyrobiłem i niczego nie przygotowałem.... Mam nadzieję nadrobić zaległości w weekend.
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  34. Ale pyszności Pola! Powiedz mi, dlaczego u nas, w jabłkowej krainie nie ma cydru?

    Pola, mówisz że to jałowiec, te sztućce? Ostatnio znalazłam takie podobne u jednej pani Litwinki ale nie mogłam się dogadać co to za drewno.. Śliczne one są :)

    Uściski :)))

    ReplyDelete
  35. ja tak troche nie na temat....ale bardzo mi sie podoba ten popekany bialy blat/stol :)

    pozdrawiam zza miedzy
    Ann

    ReplyDelete
  36. Pola jak u Ciebie pysznie :))) jak dobrze odkryć po niebyciu w świecie Twój świat...
    Ja najbardziej lubię antonówkę - teraz, a potem złotą renetę...i jeszcze inne ale te najbardziej...

    ReplyDelete
  37. Ja się wypowiem nieco mniej kulinarnie, bo mi poruszyłaś Polko bardzo czułą strunę. Od jakiegoś już czasu (długiego dosyć niestety) moje tygodnie mijają tak szybko, że właściwie z tygodnia pracy pozostał już tylko poniedziałek i piątek. Pozostałe dni mijają szybciej niż okamngnienie. Nie ma ich. Na szczęście czas zwalnia nieco kiedy przychodzi weekend. Mogę wtedy chociaż spróbować nacieszyć się kuchnią - rondlami, garami, formami do ciast i tym wszystkim, czym je wypełniam.
    Cieszyłam się na dzień jabłka, kiedy miał nadejść - i wiesz co? Właśnie dziś zorientowałam się, że już minął, a z moich planów zostało tylko wspomnienie.
    Przed nami Światowy Dzień Chleba, a ja? Plany mam, ale boję się że nie zdążę. A jeszcze bardziej, że nie będę miała czasu, a najbardziej - że zapomnę. Ech...

    Pozdrawiam

    ReplyDelete
  38. Zaszalałaś z tymi jabłkami. A ja nie zdążyłam.

    Ale też NIE wierzę, że wrzesień się już skończył. NIE wierzę, że wyjazd był aż tak krótki. NIE wierzę, że znów jestem w Polsce.

    I nie chcę wierzyć i nie chcę tu być.

    Pozdrawiam serdecznie

    ReplyDelete
  39. Polcia, nie lapie ni w zab czemu Ty jestes zazdrosna o moje jablka, ich droga do bloga jeszcze dalekaaaaa, az strach! a u Ciebie szalenstwo, jak zwykle wezme drozdzowa i popije cider and a black, za Twoje zdrowie londynskie :)

    ReplyDelete

Dziękuję za odwiedziny :)
Komentarze są moderowane - złośliwie oraz zawierające SPAM są usuwane.