Bo to jest tak.
Jeśli coś mi doskwiera, to zaszywam się w ciszy i nie ma mnie.
Jeśli coś mi przeszkadza (na przykład brzuch, który zamienił się w piankę marshmallow), to wracam na siłownię i ćwiczę.
Jeśli wstaję o 5:30 rano i wracam do domu po 19tej, to wolę spędzić czas z Dawidem, niż w internecie.
Jeśli nie mam czasu popatrzeć co u Was i skomentować Waszych wpisów, to jakie mam prawo oczekiwać, ze Wy do mnie zajrzycie?
Jestem trochę zmęczona i w dodatku aura za oknem nie sprzyja zbieraniu myśli w całość. Na chodnikach leżą gnijące liście, pada i wieje.
Ale.
Pusia opublikowała swój wpis i uświadomiła mi, czego mi brakuje.
Kogo mi brakuje.
I dlaczego mi brakuje.
W weekend porządkowałam stare pudło, kóremu pieszczotliwie nadałam nazwę pierdoły Eweliny i znalazłam listy od kilku Blogowiczek w ramach akcji polka na obczyźnie.
Porządkowałam słoiczki z przetworami i znalazłam dwa słoiczki konfitury z róży od Chłopaka z Bydgoszczy, słoik powideł od Dziewczyny ze Szczytna, słoik dżemu z jabłuszek rajskich od Dziewczyny co lubi fiołki, kolejny słoik z różą od Dziewczyny z Pragi i słoik z tajemniczą zawartością od Dziewczyny z Tych.
Oprócz tego mam przyprawę od Chłopaka z Warszawy, co jeszcze niedawno wędrował po włoskim świecie, tony pysznej pigwy z Tych i mnóstwo przypraw z Jerozolimy. Piękne papilotki z Chorzowa, książkę z Kwidzyna, hafty krzyżykowe z Bier(ów), paczkę żywnościową z Kanady i paczkę ulubionych cukierków od Dobrej Duszyczki. Myślicie że to koniec? Ostatnio listonosz przyniósł małe cudo z wysłane prosto z Islandii. Nie wspomnę o pięknych dechach z Lublina. I pewnie nie wszystko udało mi się przywołać z pamięci, ale za to Wam DZIĘKUJĘ!
Tak zdecydowanie dla takich chwil warto prowadzić bloga.
DOMOWY SOS GRZYBOWY
Mój własny. Metodą prób i błędów przygotowałam ten jedyny, ten najlepszy. Teraz wiem, ze sos grzybowy MUSI zawierać świeży tymianek i świeżo startą gałkę muszkatołową. To podstawa. Białe wino i sok z cytryny tylko wspaniale dopełnią całość. Cebula jak i czosnek MUSZĄ być podsmażone na małym ogniu, by uwolnić z nich jak najwięcej aromatu. I tak jak nie lubię zagęszczać sosów mąką, to tutaj sos aż się prosi o dodatek mąki ziemniaczanej, uprzednio podprażonej na patelni. I oczywiście suszone prawidziwki.
duża garść suszonych prawdziwków (około 20g)
szklanka gorącej wody
2 łyżki masła
2 łyżki oliwy z oliwek
1 biała cebula, pokrojona w drobną kostkę
3 duże ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
4 gałązki tymianku
dwie szczypty tymianku arktycznego (opcjonalnie)
łyżeczka świeżo startej gałki muszkatołowej
500g brązowych pieczarek (chestnut), pokrojonych w grube plastry
200ml białego wina
sok wyciśnięty z połowy cytryny
1 pełna szklanka bulionu warzywnego
4 łyżki słodkiej śmietany (single cream)
2 płaskie łyżeczki mąki ziemniaczanej, uprażonej na suchej patelni
świeżo mielony czarny, biały i różowy pieprz
sól wędzona Maldon (lub zwykła sól)
Suszone prawdziwki zalewamy szklanką gorącej wody i odstawiamy na minimum godzinę.
Odciskamy z wody i kroimy grube plastry, wodę zachowujemy.
W szerokim rondlu stapiamy dwie łyżki masła z dwiema łyżkami oliwy i na małym ogniu podsmażamy cebulę, czosnek i listki tymianku przez 10 minut.
Dodajemy pieczarki, prawdziwki, sól i pieprz i smażymy przez 10 minut na małym ogniu.
Dodajemy gałkę muszkatołową i połowę wina i redukujemy jego ilość połowę.
Dodajemy sok z cytryny, resztę wina, wodę w której moczyły się prawdziwki oraz bulion i gotujemy na małym ogniu kolejne 10 minut.
Śmietanę mieszamy z mąką ziemniaczaną i cienkim strumieniem dodajemy do gulaszu.
Mieszamy i gotujemy 5 minut, aż sos zgęstnieje.
Doprawiamy pieprzem i solą i tymiankiem arktycznym (jeśli mamy).
KASZA NA SYPKO
Sposób mojej Mamy na sypką kaszę jest cudowny, ale ja z lenistwa go sobie uprościłam. Moja Mama gdy tylko kasza wchłonęła wodę, owijała garnek w stos gazet i chowała pod pierzynę. Ponieważ o prawdziwą pierzynę jak i o czas teraz trudno, wystarczy zaopatrzyć się w dobry rondel, który jest odporny na wysoką temperaturę i możemy się cieszyć każdym ziarnkiem kaszy z osobna. Można dodać szczyptę ulubionych przypraw, ale ja lubię kaszę taką zwykłą, polską.
1 szklanka kaszy (gryczanej lub jęczmiennej)
3 łyżki smalcu lub masła
1 szklanka wrzącej wody
Piekarnik nagrzewamy do 180C (termoobieg 160, piekarnik gazowy 4).
Tłuszcz stapiamy w rondlu i dodajemy kaszę.
Smażymy przez 3 minuty ciągle mieszając, aż każde ziarenko kaszy pokryje się tłuszczem i będzie lekko szkliste.
Dodajemy wodę i gotujemy do momentu, aż kasza ją wchłonie.
Przykrywamy rondel, wstawiamy do piekarnika i pieczemy przez około 45 minut.
Kaszę podajemy z sosem i na talerzu posypujemy natką pietruszki.
GRYCZANO-ORKISZOWE KOPYTKA LUB KLUSKI KŁADZIONE
Wielokrotnie pisałam, że nie lubię makaronu. Ale za kopytka i pierogi leniwe dam się pokroić. Aby kopytka wyszły dobre, musimy użyć dobrych sypkich ziemniaków i upewnić się, że po ugotowaniu całkowicie je ostudzimy (najlepiej ugotować je dzień wcześniej i zostawić w lodówce). W innym przypadku ciasto zacznie nam się rozlewać. Ważne jest, by jak najkrócej wyrabiać ciasto, by nie zdążyło zagrzać się od rąk. I jedna ważna rzecz - nie podsypujmy mąki, bo kopytka będą gumowate i niesmaczne. A jeśli pomimo naszych starań ciasto nie będzie chciało z nami współpracować, to zróbmy... kluski kładzione. Po prostu odrywajmy kawałki ciasta i gotujmy je w osolonej wodzie tak jakbyśmy gotowali kopytka.
1000g sypkich ziemniaków
250g mąki gryczanej z pełnego przemiału minus 1 łyżka*
250g mąki orkiszowej lub pszennej minus 1 łyżka
2 łyżki mąki ziemniaczanej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
2 jajka
sól
świeżo mielony czarny pieprz
mąka do podsypywania
świeżo mielony czarny pieprz
mąka do podsypywania
Ziemniaki obieramy i gotujemy w osolonej wodzie. Dokładnie odcedzamy, odparowujemy (trzymamy na małym ogniu przez około 1 minutę) i studzimy.
Następnie przepuszczamy je przez praskę lub maszynkę i przekładamy na stolnicę.
Dodajemy jajka i obie mąki przesiane przez sito.
Jak najszybciej zagniatamy ciasto i przerywamy je gdyskładniki dokładnie się połączą.
Ciasto dzielimy na 5 lub 6 mniejszych części.
Na palniku stawiamy duży garnek z wodą, którą solimy. Dodajemy do niej kilka kropel oliwy (to zapobiegnie sklejaniu się kopytek).
Stolnicę posypujemy mąką i z ciasta toczymy wałeczki o średnicy około 2 cm, które następnie delikatnie spłaszczamy dłonią.
Każdy wałek kroimy pod ukosem na kopytka bardzo delikatnie odsuwając je nożem tak by się nie posklejały.
Gotowe kopytka wrzucamy na gotującą się wodę i gotujemy je przez około 2 minuty od wypłynięcia na powierzchnię wody (w zależności od wielkości kopytek).
Wyjmujemy je łyżką cedzakową i układamy na dużych talerzach delikatnie posmarowanych oliwą.
W razie konieczności wodę w garnku uzupełniamy.
Oczywiście kopytka smakują najlepiej odsmażone na patelni :)
Oczywiście kopytka smakują najlepiej odsmażone na patelni :)
Smacznego!
*jeśli ktoś nie ma mąki gryczanej może zmielić kaszę gryczaną niepaloną w młynku do kawy
*jeśli ktoś nie ma mąki gryczanej może zmielić kaszę gryczaną niepaloną w młynku do kawy









Polko, ależ my zaglądamy do Ciebie nie dlatego, że zaglądasz do nas. Ja zaglądam do Ciebie bo lubię, bo się inspiruję, bo popatrzę sobie na zdjęcia. Wcale nie oczekuję wzajemności.
ReplyDeletePoleczko kochana ja tam zagladam do Cibie bo to uwielbiam! uwielbiam Twoje zdjęcia, przepisy i często szukam inspiracji . wcale ni uważam, że skoro ja do Ciebie zagląda, to Ty musisz do mnie;)) Ja rozumiem, że można nie mieć na to czasu, czy też ochoty. ja zaglądam i często, czasem ślad zostawiam, bo to lubię i tak chcę :) Nie oczekuje niczego w zamian :) No może tylko tyle, żebyś tutaj była i nie znikała na tak długo;) Buziaczki :**
ReplyDeleteA, to dlatego się zebrałaś i wysłałaś Cudowny Słoiczek dziewczynie z Belfastu? dziękuję :)
ReplyDeleteTwój sos niezmiernie mi się podoba i się absolutnie zgadzam jeśli chodzi o gałkę, nie wiem jak z tymiankiem, bo nie próbowałam, ale mój najzwyklejszy sos pieczarkowy (do makaronu!) musi miec gałkę i troszkę otartej skórki z limonki, wino oczywiście też, choc śmietany używam double, bo wtedy mąki nic a nic nie potrzeba. Niedługo po przyjeździe do UK kupiłam chestnuty i ich zapach wywołał u mnie odruchy, a kupiu sobie następną razą, może coś się zmieniło. Takich kopytek w życiu nie jadłam. Trzymaj się ciepło :)
Poleczko- alez dlaczego tak myslisz?? Twoj blog i Ty jestescie wyjatkowi po prostu i dlatego sie tu zaglada i wcale nie musisz sie tym samym odwdzieczac,bo to juz przestanie byc przyjemnoscia,jesli sie cos na sile czy z musu i powinnosci zacznie robic,widze,ze "deprecha" jesienna Cie dopadla....ale pociesz sie,ze listopad juz calkiem niedlugo sie konczy!!,a w grudniu juz bedzie caaaaalkiem inaczej....zobaczysz...gwarantuje :) :)
ReplyDeleteTe kopytka mi sie podobaja,nigdy jeszcze z dodatkiem tych mak nie robilam,zaciekawily mnie,a juz calkiem "zastrzelilas" mnie tym tymiankiem,gdzie ja bym sie za swiezy tymianek dala pokroic,to do glowy mi nie przyszlo dodawac go do sosu grzybowego....haaaaa...z jakaze radoscia wkrotce taki sosik przyrzadze :)
Buziole i glowa do gory :)
Poleczko, kazdy ma takie dluzsze lub rotsze chwile w zyciu, chwile rezygnacji, zwatpienia, kryzysu, dola albo zwyczajnie braku czasu.
ReplyDeleteNie wiem, co by sie musialo stac, zebym przestala tu zagladac. Przeciez nikt nie wymaga od Ciebie codziennych wpisow. W ogole nikt niczego nie wymaga.
Ja sie tlyko ciesze i jestem wdzieczna za kazdy nowy wpis. :)
Poleczko, kurczę no! znowu nie mam takiej mąki jaka jest w przepisie... orkiszową może zastąpię pełnoziarnistą, ale co z gryczaną?? siedzę chora w domu, więc szans na inną mąkę nie mam... mam oczywiście jeszcze zwykłe spzenne, jasną żytnią, razową żytnią (choć tej wolałabym nie używać ze względu na małą ilość ;)) i pszenną razową... którą byś sugerowała ;)) ?
ReplyDeletePS. i dzięki za ten nowy wpis :) ! Chciałam dzisiaj robić leniwe, ale kopytki również lubię! A jutro przyjeżdża mój brat - wiecznie głodny student i na pewno nie zostanie po nich śladu :))
This comment has been removed by the author.
ReplyDeleteA ja przeczytałam tytuł w zajawkach SOS. I pewnie że zaglądam. Choć czasem bez wpisu, bo gonię ja w swojej codzienności i gonię. Uściski mocne. I też chciałam od dawna coś wysłać, ale ja lubię wysyłać na zamówienie niestety.
ReplyDeleteKochana dziś u Mojej Poleczki przepisy jak u wytrawnej Wegetarianki :PPP Wszystko o od gapienia , a najbardziej te kopytko-lane kluski :)))
ReplyDeleteWiesz blog to jest twój i tylko twój i jak trzeba odsapnąć to trzeba, nie ma innych opcji i nawet 200 @ żeby wracać szybko nie ma znaczenia, no trochę ma:D
Blog to nie tylko zdjęcia , przepisy ,ale tez człowiek co go tworzy
Jedne są piękne, inne wartościowe(subiektywnie) w wiadomości nam potrzebne , a inne są dla nas ważne dla samej osoby prowadzącej
Ja u Ciebie mam to wszystko w jednym *
p.s hi hi to co napisałam wyżej to prawda,ale i tak dwa razy dziennie do ciebie zaglądam czy tam nie ma coś nowego:P
A ja za gałką muszkatołową nie przepadam. Jedynie do sosu bechamel używam. Ale sos prezentuję się genialnie. Grzybowy jest moim faworytem wśród sosów.
ReplyDeleteSą takie dni, że nic się nie chce. Zużywa się tylko czas bezmyślnie. Ale to sprawia, że wypoczywamy ;)
Poleczko, a ja mysle, ze do Ciebie nie da sie nie zagladac. Kto byl u Ciebie choc raz bedzie zagladac juz zawsze, bo inaczej sie nie da. Twoj blog jest niesamowity i ciezko przejsc obok niego obojetnie.
ReplyDeleteJa bywam tu przy okazji kazdego nowego wpisu, ale nie zawsze mam czas napisac cos od siebie.
Co do sosu to grzybow nie lubie, ale cala reszte przyjmuje bez marudzenia :)
pozdrawiam
Zgadzam się z tym, co napisały Dziewczyny, zwłaszcza ze stwierdzeniem margot, że "Blog to nie tylko zdjęcia , przepisy ,ale tez człowiek co go tworzy". Z przyjaciółmi i znajomymi spotykamy się nie tylko dlatego, żeby dowiedzieć się co u nich nowego, ale też żeby po prostu spędzić z nimi miłe chwile.
ReplyDeleteSosik i kopytka - wprawdzie pora śniadaniowa, ale nie mogę przestać o nich myśleć :D ;)
Pozdrawiam! :)
Ja Magda fanka i obserwatorka wielu,wielu blogów kulinarnych mam tylko jedną prośbę - z większą lub mniejszą częstotliwością po prostu bądź.Jesteś moją "stroną startową",od Twojego blogu zaczęło się moje surfowanie po innych równie ciekawych blogach.Gdybyś rzuciła to wszystko to komputer mi się sypnie,a tego to byś chyba nie chciała!!!A zupełnie serio - jesteś w każdym "wejściu" kapitalna,raz wesoła,raz smutna,ale jakaż cudowna.A takie wahania towarzyszą wszystkim.Czy ktoś powiedział,że będzie łatwo.Serdecznie pozdrawiam,3maj się,buziaki.Magda
ReplyDeleteJa myślę tak jak Renata i Margot, więc się zaoszczędzę w komentowaniu. ;-))
ReplyDeleteA przepisy ciekawe, skorzystam. U nas ostatnio było sporo miesnych dań i już od wczoraj warzywka, za kaszą też tęsknie, nawet kupiłam kilka rodzajów. To przepisy twoje bardzo się przydadzą.
Pozdrowienia :-))
To mi przypomniało, że mam zaległy mail do Ciebie, z adresem.
ReplyDeletePrawdziwa powódź przesyłek u Ciebie:)
To się nazywa "powrót w wielkim stylu". Wspaniałe przepisy i niezwykle piękne zdjęcia!
ReplyDeletePolko weź się puknij w łepek :)Jak ktoś tu zagląda tylko licząc na wzajemność to świadczy tylko o nim :) Ja lubię Twoje przepisy, a zdjęcia są prawdziwą inspiracją.
ReplyDeletena Twojego bloga zaglądam bo bardzo go lubię, nie ukrywam, że cieszy mnie każdy wpis :) a przepis na sos z pewnością wypróbuje bo zapowiada się wspaniale :)
ReplyDeletejak trza odpoczywać to trza... ja też w tygodniu wolę z dziećmi posiedzieć tak jak Ty z Dawidem, widzę się z nimi tylko 4 godziny dziennie więc jasne co jest ważniejsze...
ReplyDeletea że tęsknię... cóż... jakoś to przeżyję :)
a za te kopytka to udusiłabym cię normalnie gołymi łapami... nawet bezpalcowych rękawic nie złożyłabym:) i jak ja mam teraz wysiedzieć w pracy?
dobrze że jesteś!
o tak, tymianek świeży koniecznie i tłusta kremowa śmietanka! a może chcesz paczuszkę suszonych grzybków? bo tam u Was to chyba z tym bidnie...jakby co - poproszę adresik do wysyłki na maila!
ReplyDeleteJestem tak naprawdę na początku kulinarnej drogi i nie wiem, jak ona się rozwinie. Raczej mam problemy z nawiązywaniem kontaktów, ich utrzymywaniem i przechodzeniem na stopę bardziej zażyłą.
ReplyDeleteAle Ty masz coś takiego w sobie, że jesteś jak plaster na smutki, wiesz? Wchodzę tutaj, z góry wiedząc, że i tak nie zrobię tych wszystkich potraw, że w większości smaków się rozmijamy, ale wchodzę. Bo to takie strasznie ciepłe miejsce w sieci.
I tyle. I znowu się rozmazałam. Fatalny mam ten tydzień.
Pozdrawiam Cię ciepło. Dobrze, że jesteś.
Tymianek i grzybki to też dla mnie para nieodłączna . Kaszę zawsze łaczę z wodą w proporcji 1:2, bardzo mnie zaintrygowało że piekąc kaszę w piekarniku wystarczy proporcja 1:1 muszę koniecznie spróbować bo kaszę uwielbiam.
ReplyDeleteNa twojego bloga wchodzę z ogromną przyjemnością, blog jest wyjątkowy pod kątem kulinarnym , wizualnym( ach te fantastyczne zdjęcia) i panującej tu atmosfery.Tak trzymać!!
Bardzo lubię twoje domowe przepisy !
ReplyDeleteI lubię czytać co piszesz, oglądać Twoje zdjęcia :)))
Och... Ty tutaj takie pyszności... a ja mam chory żołądek :( a lubię sos grzybowy, kopytka i kaszę! :)
ReplyDeleteI masz rację z tymi myśliami... też mi ostatnio jakoś trudno...
Ale pory roku się zmieniają :p i i tak nie jest jeszcze najgorzej... :)
Miłego dnia!
Polcia kochana, już tyle osób Ci tu napisało że nie zagląda do Ciebie dla wzajemności że ja już nie będę tego pisać, napiszę tylko że przychodzę tu ze względu na Ciebie i dlatego że tu tak miło i przytulnie a nie żeby się odwdzięczyć za wizytę u mnie, no :)
ReplyDeleteA ten dzisiejszy wpis - no jak u babci Pola, ulubionej babci - a jak już przeczytałam o zawijaniu kaszy w gazety to gęba mi się tak uśmiechnęła szeroko jak tylko można - babcia robi dokładnie tak samiuśko i ciągle powtarza że gazety trzymają ciepło lepiej niż koc :)))
Za tą Kuchnię naszą Polską i Smaki dzieciństwa też Cię uwielbiam Pola :)))
Uścisków moc od dziewczyny ze Szczytna dla dziewczyny z Londynu :*
Polko dziewczyny napisały już chyba wszystko. To normalne, że w takich sytuacjach znikasz, nie ma się co tłumaczyć. A ja zaglądam prawie zawsze, nie zawsze piszę, bo też nie zawsze mam jak. Jesteś kochana dziewczyna, dziękuję za Twój udział w akcji pomimo tego, że masz trudny okres. Oby do grudnia i będzie lepiej. Buźki z Lublina zalanego w tym momencie słońcem.
ReplyDeleteHej hej :-) I ja zaglądam regularnie, choć równie regularnie nie mam czasu na choćby krótki wpis - tak to niestety bywa....
ReplyDeleteA z tą kaszą gryczana i sosem grzybowym trafiłaś idealnie w mój plan obiadowy na dziś :-))) Pozdrawiam!!!
mam nad Wami wszystkimi przewage, gdyz, ja regularnie to wszystko smakuje :)
ReplyDeletetroche sie krygujesz Kochana, malo komu na jesieni chce sie robic cokolwiek :)
d.
No ja sie podpisze pod tym co napisal Lunatik. A reszte osobiscie Ci wytlumacze juz wkrotce :)
ReplyDeletePrawdziwki mam, sos mozesz zrobic Ty np. do zrazow wujka ;)
Wiesz Ewelinko, że idąc sobie dzisiaj rano do mojego celu, postanowiłam, że kiedy tylko wrócę, napiszę do Ciebie? Bo ostatnio tak mało Cię, tak pusto i ponuro bez Twoich cudnych zdjęć i wpisów... A tu proszę, jaka miła, (pyszna), niespodzianka! :*
ReplyDeleteNie uciekaj, nie znikaj!
Polu. Jak za długo się nie pojawiasz, to zaczynam się martwić. I zaczyna mi Ciebie bardzo brakować.
ReplyDeletePolu, stworzyłaś miejsce niezwykłe, takie ciepłe, domowe... do którego się po prostu z wielką przyjemnością wraca. I to jest najważniejsze.
Jesteś dla mnie i dla wielu - inspiracją, natchnieniem, ale też chwilą wytchnienia...
I nie znikaj nam na tak długo :)
ale jak znowu znikniesz, to i tak będę czekać :) uściski!
No jesteś wreszcie Dobrodziejko. Miło.
ReplyDeleteI mieszasz w rondlach ,że aż miło. Ten sos grzybowy bardzo mi przypadł do gustu. Nawet nie chce pytać co to jest tymianek arktyczny.
Kopytka z orkiszową mąką jak najbardziej. Bardzo dobra mąka w smaku. Droga ale dobra.
p.s. Czy ta sól Maldon jest aż tak dobra jak wszyscy "krzyczą"?
pozdrawiam
Poleczko Kochana, jak się cieszę,że piszesz :*
ReplyDeleteUwielbiam do Ciebie zaglądac, bo jest u Ciebie ślicznie, milo, smacznie i ciepło. Można się dużo dowiedziec, uśmiechnąć, nauczyć, obejrzeć piekne fotografie,ale przede wszystkim spotkać CIEBIE! :))
Twój blog jest jednym z najlepszych w sieci:)
Każdemu czasem potrzebny odpoczynek Kochana:*
Wszystko b fajoskie. I rzeczywiscie b polskie, narobilas mi smaku. Ale, ale, czy jeden ze sloiczkow z roza nie mial zawedrowac do pewnego kolegi... czy moze mi sie to przysnilo? :))
ReplyDeletePolku,
ReplyDeleteja Ciebie uwielbiam czytać i oczywiście jest mi ogromie przyjemnie jak na CzekoKota lukniesz, no ale ja rozumiem brakczas i rozumiem ze wolisz spędzać czas z D. niż w necie - to jest absolutnie poprawne;)))) W łodzi mam podobnie, choć w weekend staram się choć na moment to prawie każdego zajrzeć, to mnie tez odrywa od rzeczywistości i odpręża.
Polku ciesze się, że jesteś i piszesz. Zdjęcia piękne Miszczu Focenia, te grzyby jak z obrazka, cudne, też tak chcę... :P
cmoki!
Kopytka- jaaaami!:DDD
ReplyDeleteKasza- jaami
Zupa- jami:)
to mi slinka pociekła teraz ;)
ReplyDeleteWpadaj Skarbie na wino!
ReplyDeleteObgadamy wszystkie smutki świata :*****
A Baśka wszystkie bzdurki Ci z tej małej łepetynki wybije :))))
M. :****
Droga Polko,
ReplyDeletew ramach Twojej mobilizacji pochwalę Ci się, że zrobiłam Twój dżem - figi, winogrona i porto. Wyszedł bajeczny, dokładnie taki na jaki miałam ostatnimi czasy ochotę. Dwa słoiczki stoją dumnie w spiżarni wśród bardziej tradycyjnych przetworów.
A sos grzybowy z winem i tymiankiem po prostu mnie uwiódł.
pozdrawiam :)
Pola ja bym napisala za Nina, ze nie dlatego ze Ty do nas, tylko dletego ze jestes, nawet jak Cie tu nie ma!
ReplyDeleteJak juz znalazlas ten sloiczek konfitury (+ dwa dodatkowe od B. z B.) to moze wreszczcie Cie na rozki namowie? Jak juz mi w ramach WC nie wypalolo Cie namowic to moze w ramach przyajazni czesko-angielskiej?
Padlam gdy czytalam opisy kto i co, rozwalilo mnie "od Dziewczyny co lubi fiołki" :)) My Ewelina czesto lubimy inne smaki, ale za leniwe i kopytka dam sie pokroic nawet tepym nozem :DD
Sciska dziewczyna z Pragi :*
PS. sliczne to tlo popekanej farby na zdjeciach!
Jestem nieustannie pod wrażeniem Twojej wytrwałości w eksperymentowaniu i udoskonalaniu, więc ten najlepszy sos grzybowy zapamiętuję.
ReplyDeletePamiętam, jak moja babcia gotowała ryż pod pierzyną (kaszę pewnie też, tylko rzadziej). To były czasy, żadnych ryżowych torebek instant.
Ja widzisz, parę osób, pomimo Twojego tradycyjnego pesymizmu, jednak tu zajrzało ;) Fajnie usłyszeć, co u Ciebie, ale chyba dobrze pamiętać, że prawdziwe życie jest gdzie indziej (znowu wpadam w jakieś komunały). Całusy!
Mogą być bardzo ciekawe na pewno spróbuję... jak ktoś kocha jak ty to co robi nie może być pesymistą. Zaglądam ty b. długo po cichutku :) i nawet nie myślałam , ze skusi mnie blogowanie. Myślę że brakowało mi twoich wpisów. Serdecznie pozdrawiam
ReplyDeletePoleczko, zawsze z przyjemnością do Ciebie zaglądam, bo lubię Twoje wpisy, zdjęcia , no i Ciebie też :D
ReplyDeleteI absolutnie nie jest to transakcja wiązana, że jak ja do Ciebie, to Ty do mnie ;)
Bardzo apetyczny sos i ciekawe składniki - nigdy nie próbowałam doprawiać grzybów gałką i tymiankiem, nmastępnym razem może spróbuję :)
Polko droga, ja tutaj zaglądam bez względu na to, czy Ty zaglądasz do mnie ;) Gdybym zamknęła dzisiaj swojego bloga, nadal podglądałabym Twoje zdjęcia i przepisy. A pogodę jesienną lubię ogromnie, szczególnie przy kominku, z dobrą książką. I grzyby lubię, choć ostatnio rzadko po nie sięgam i chyba nigdy sama ich nie przyrządzę, bo nie mam pewności, czy to jadalne okazy ;) I zaufania do grzybiarzy też nie mam. Jednak w restauracji chętnie wybieram takie potrawy. Uwielbiam ich smak i zapach. A dzisiaj u Ciebie pachnie na potęgę!
ReplyDeleteprzed chwilą powinnam była zostawić Ci TU komentarz o kaszy, mam nadzieję, że w dobrym miejscu [to się okaże po moderacji], bo patrzę, że miałam dwa okna komentarzy otwarte...
ReplyDeletebuziaki
Ja nawet nie wiedziałam że mam takie zaległości!
ReplyDeleteZrobiłam i kaszę, i sos, obie rzeczy doskonałe, ale w pełni będę się cieszyć jutro w pracy. Jedyna rzecz to to, że mimo mąki ziemniaczanej sos nie zgęstniał za bardzo, więc musiałam go trochę odparować:-)
ReplyDeleteMiladko bardzo się cieszę! :)
ReplyDeleteWiesz ja też zamiast dosypywać więcej mąki wolę odparować :) I zdrowiej i smaczniej :)
Dziękuję za komentarz - to bardzo miłe :)