Moje dzieciństwo nie obfitowało w cytrusy. Zdobycie mandarynek czy pomarańczy graniczyło z cudem, a jak już się pojawiały, to zawsze plasowały się poza przeznaczonym na życie budżetem. Grejpfruty można czasem było zjeść u Wujka K., przekrojone na pół i posypane delikatnie cukrem. Do cytryn przez całe dzieciństwo odczuwałam wstręt i to niestety przez Babcię K. A to dlatego, że każda wyprawa do owej Babci kończyła się wypiciem co najmniej jednej szklanki herbaty posłodzonej cukrem i zakwaszonej sokiem wyciśniętym z cytryny. I nie pomagały prośby i błagania, że ja nie lubię i nie chcę, że herbatę to ja wolę gorzką i bez cytryny. Jak już byłam starsza to prosiłam o kawę :)
Mandarynki i pomarańcze przywołują miłe wspomnienia - Dziadek M. był mistrzem w ich zdobywaniu i zawsze w mikołajkowej paczce znalazła się chociaż jedna sztuka. I naprawdę nie wiem, jak On to robił. I teraz ostrożnie, żeby nie popaść w pułapkę pisania o dziadkach i babciach, ale jest coś w niektórych wspomnieniach, że przychodzą same i wcale nie musimy się wysilać, żeby je przywołać. One po prostu są. Dla mnie jednym z takich wspomnień jest właśnie zapach obieranej palcami mandarynki, który do końca życia będzie kojarzył mi się właśnie z grudniem i Dziadkiem.
Teraz nie wyobrażam sobie życia bez zapachu i smaku skórki świeżo otartej z cytryny czy pomarańczy. Nie wyobrażam sobie zimowej, rozgrzewającej herbaty bez dodatku soku i skórki z cytrusów. Nie wyobrażam sobie domowego ciasta bez ich aromatu. Jest coś w tym zapachu, co nie pozwala przejść obok obojętnie. Skórka otarta z chociażby jednej cytryny dodana do drobnego cukru, zupełnie zmienia jego smak i aromat. Ta sama skórka dodana do chociażby naleśników czy racuchów zamienia je w produkt co najmniej luksusowy. I mogłabym tak wymieniać bez końca.
Ale zamiast wymieniać, to Wam coś pokażę.
Ale chciałam jeszcze o czymś napisać.
Jak wiecie razem z Dziewczynami prowadzę Bajeczną Fabrykę. Jest to miejsce dla Dużych i Małych. Miejsce, gdzie nie trzeba być serio. Miejsce, gdzie każdy z nas może poczuć się beztrosko. Miejsce, które możecie tworzyć razem z nami! Więc jeśli macie ochotę na chwilę zapomnienia, zapraszam Was serdecznie! Przekroczcie progi Fabryki, a już nigdy nie będziecie chcieli jej opuścić. Zwłaszcza, że bardzo często organizujemy konkursy i właśnie teraz można wygrać przepiękne foremki oraz pluszowe misie. Jeśli macie chwilę to serdecznie Was zapraszamy! Tu i tu znajdziecie więcej konkursowych szczegółów :)
![]() |
Losowania misiowych Szczęśliwców odbędą się 4 grudnia. Zgłoszenia (komentarze i rysunki) przyjmujemy do 3 grudnia, do godziny 23.59. |
DŻEM Z GRUSZEK, IMBIRU I CYTRYN Z DODATKIEM KUMINU
Ten dżem to absolutny (jak to mówi Alcia) mercedes wśród dżemów, które w parze z dojrzałym serem tworzą kompozycję absolutnie idealną! Inna sprawa, że mój smak z dzieciństwa to kromka chleba z grubym plastrem białego sera i odpowiednio cieńszym plastrem sera żółtego przybrana odpowiednią ilością dżemu wszelakiego rodzaju. No bo jak cytryna to imbir. Jak imbir to gruszki. A jak gruszki to KONIECZNIE uprażone ziarna kuminu (nie kminku! kumin to kmin rzymski, a nie kminek). A skąd ten pomysł? Otóż kiedyś podczas pobytu u naszych znajomych mieliśmy okazję spróbować dżemowego cuda zakupionego w sieci marketów Monoprix. Cudo to stało w lodówce z serami i było połączeniem gruszek z kuminem. I było pyszne. Dodałam imbir i cząstki cytryn i muszę przyznać, że wyrób domowy bije sklepowy na głowę. Pomimo, że dla mnie wyrób francuski to wyrób klasy zerowej.
- 250g brązowego cukru
- 200ml wody
- 50g korzenia imbiru, obranego i startego na tarce do jarzyn (duże oczka)
- 3 łyżeczki ziaren kuminu (kminu rzymskiego), uprażonych na suchej patelni
- 1kg dojrzałych gruszek, obranych i pokrojonych w ósemki
- 3 duże cytryny, idealnie niewoskowane (skórka otarta, a miąższ pokrojony w cząstki)
- 200ml białego wina
W szerokim rondlu o grubym dnie z cukru i wody przygotowujemy syrop (cukier wsypujemy do wody i podgrzewamy na małym ogniu, aż cukier się rozpuści, następnie zwiększamy moc palnika i gotujemy całość 'do nitki').
Dodajemy uprażone ziarna kuminu i imbir i gotujemy chwilę.
Dodajemy cząstki gruszek oraz skórkę, sok i miąższ z cytryn.
Gotujemy całość na średnim ogniu, aż do uzyskania pożądanej konsystencji (czas gotowania zależy od tego, jak dojrzałe były gruszki i ile puszczą soku).
Pod koniec gotowania dodajemy wino i gotujemy jeszcze parę minut.
Dżem przekładamy do wyprażonych słoików i ewentualnie pasteryzujemy.
Tu dowiedz się więcej o pasteryzacji i przygotowywaniu dżemu.
TARTE AU CITRON (CYTRYNOWA TARTA) PRAWIE BEZ PIECZENIA
To moje drugie podejście do cytrynowej tarty. Pierwsza, którą zrobiłam zawierała w kremie mąkę i była po prostu niesmaczna. Od wielu przepisów odstraszały mnie dodatki skondensowanego mleka czy właśnie mąki ziemniaczanej oraz tony cukru. A to błąd. Masa ma być kwaśna (ale n i e z a b a r d z o), ale jednocześnie słodka (ale n i e z b y t s ł o d k a). Te dwa smaki mają się uzupełniać, a nie nad sobą dominować. Tartę cytrynową z książki The Cook's Book (którą wam gorąco polecam, bo jest fantastyczna i na pewno kiedyś o niej napiszę i w dodatku można ją kupić na amazon za pół ceny) chciałam zrobić już od dawna i ... zrobiłam. Moje zmiany to zmniejszenie ilości cukru z 240g do 150g oraz dodanie domowego cukru waniliowego. Również spód do tarty z dodatkiem mąki razowej i semoliny to mój przepis i jest może trochę trudniejszy w wałkowaniu, ale trud wynagradza jego wspaniały smak i chrupkość. To naprawdę wspaniała tarta i z ręką na sercu mogę Was zapewnić, że nie będziecie zawiedzeni jej smakiem.
Spód tarty
Z podanych proporcji upiekłam 4 spody o średnicy 12cm
- 100g mąki pszennej razowej
- 50g miałkiej semoliny
- 100g zimnego masła
- 1 jajko
- szczypta soli
Piekarnik rozgrzałam do 160C.
Mąkę połączyłam z semoliną.
Dodałam sól i masło pokrojone w grubą kostkę.
Palcami wcierałam masło w mąkę, aż powstały drobne grudki.
Wtedy dodałam jajko i całość szybko zagniotłam w kulę.
Ciasto owinęłam folią i włożyłam na 1 godzinę do lodówki.
Po tym czasie ciasto cienko rozwałkowałam i wyłożyłam nim 4 formy do tart o średnicy 12 cm.
Każdą foremkę przykryłam kawałkiem papieru do pieczenia i wypełniłam ceramicznym grochem.
Piekłam 20 min, po czym zdjęłam groch i papier i piekłam kolejne 10 minut.
Ostudziłam.
Masa cytrynowa
Żródło: The Cook's Book
- 5 dużych cytryn (idealnie niewoskowanych)
- 100g drobnego cukru
- 50g domowego cukru waniliowego
- 4 jajka
- 200 ml soku wyciśniętego z cytryn
- 200g masła, pokrojonego w kawałki
Z umytych i osuszonych cytryn ścieramy skórkę, a sok wyciskamy.
Otartą skórkę łączymy w misce z cukrem i cukrem waniliowym i mieszamy palcami (WSPANIAŁE uczucie!).
Dodajemy do miski sok z cytryny i jajka i ubijamy chwilę mikserem.
Miskę z masą umieszczamy na garnku z wrzącą wodą i cały czas mieszając podgrzewamy, aż masa zgęstnieje (UWAGA! nie oszukujemy, mieszamy bo masa nam się zwarzy).
Gdy masa zgęstnieje (będzie miała konsystencję budyniu - powinno to zająć około 4-5 minut), zdejmujemy miskę z garnka i chwilę studzimy.
Dodajemy masło (po jednym kawałku) i miksujemy ręcznym blenderem (żyrafą).
Gotową masą wypełniamy spody tarty i całość chłodzimy w lodówce przez noc.
Smacznego!














I dżem i tarta naprawdę pobudziły moje zmysły:)
ReplyDeleteŚliwka
Tyle dobrego w jednym słoiczku !
ReplyDeleteNigdy bym nie wpadła na to, że kumin można dodać do słodkiego dżemu - a tu proszę, jaka niespodzianka :)
Cytrusowe wspomnienia mam podobne, nic tak nie smakowało jak mandarynki zdobyte przez moją Babcię - to dopiero był rarytas :)
Polciu, tarta i dżem prezentują się wspaniale - sama nie wiem, na co miałabym większą ochotę :) Dodatek kuminu do dżemu jest bardzo intrygujący, choć ja raczej jestem z tej frakcji, co lubi dżemy nieperfumowane :)
ReplyDeleteLubie takie ciasto, niestety mój Szkutnik nie lubi cytrynowej i rzadko ją robią.
ReplyDeleteOd dawna szukałam prepisu na łatwą i prostą tartę cutrynową. Czyżbym właśnie znalazła?
ReplyDeleteZe spodem będzie problem, ale postanowiłam sprobowac zwyklego ciasta kruchego z innego przepisu i tylko go wypełnić tą piękną, najprostrzą na świecie masą. Ciekawe, co z tego wyjdzie... :)
co za pysznosci:) tarta wyglada oblednie, a taki dzem to bym chciala miec u siebie:)
ReplyDeleteNie wiedziałam, że startą skórkę cytryny można dodać do cukru. Brzmi fantastycznie. Zima to dla mnie czas cytrusowaych zapachów, które kojarzą mi się właśnie ze świętami. I z dzieciństwem, kiedy to pojawiały się wyłącznie pod przystrojoną choinką. Dzisiejsze zdjęcia piękne. Zielony liść pomarańczy - cudny!
ReplyDeleteUdanego dnia!
jestem dżemożercą od zawsze, ale z kuminem nigdy nie próbowałam. A taką tartę to bardzo bardzo :) Piękne zdjęcia, jak zawsze.
ReplyDeleteGruszki imbir i cytryna to swietna sprawa, robiłam taki dżem jakiś czas temu i strasznie mi smakował :)
ReplyDeletePola, a co złego w pisaniu o babciach i dziadkach? aj dużo o nich piszę i zastanawiam się, czy miałaś mnie na myśli i czy to jest coś nie tak, tani chwyt czy co? Serio pytam, bo jakoś tak dziwnie mi się zrobilo.
Tarta piękna, podobnie jak zdjecia. Cytrynową kiedyś robiłam, z plasterkami surowej cytryny i była super. Ale teraz mam ochotę na jakieś głebokie czekoladowe ciacha i myslę o Twym buraczanym.
Buźka!
Hmm właściwie to wszystko wiadomo, tylko nie wiem co lepsze czy zdjęcia czy przepisy :-) wszystko do z chrupania :-):*
ReplyDeleteA mnie dzieciństwo (przynajmniej jego nieco starsza część) minęło pod znakiem cytrusów. Ile ja się wtedy najadłam grapefruitów to się w głowie nie mieści. Na studiach za to królowały mandarynki i herbata z cytryną - w ilościach hurtowych.
ReplyDeleteMoże dlatego obecnie cytrusów nie jadam, używam je wyłącznie do ciast.
Dżem i tarty przepiękne.
Pozdrawiam
A ja wczoraj wlasnie zagladalam do Ciebie i bylam strasznie zdziwiona, ze nie ma zadnego cytrusowego wpisu :) A dzis...prosze, jakie pysznosci :) Te male tarty wygladaja doskonale. Od razu wiem, ze by mi posmakowaly. Dzem wyglada rownie wspaniale. Dodatek kuminu intrygujacy :) No i zdjecia...jak zwykle piekne. Te gruszki wygladaja jak namalowane :)
ReplyDeleteP.S. Zawsze zastanawialam sie jak mozna jesc kanapki z zoltym serem i dzemem :) Dla mnie do tej pory taka kombinacja jest nie do przelkniecia :)) Za to chleb z bialym serem i miodem na przyklad moglabym jesc codziennie :))
Buziaki.
Pierwsze zdjęcie z tartą w roli głównej wygląda jak wyjęte z folderu bajecznej fabryki :) Przepiękne!
ReplyDeleteu Ciebie to warto czekać na każdy wpis :) bardzo lubię tu wpadać :) a te tarty to obłędne są !!
ReplyDeleteBede pierwsza?
ReplyDeleteBuziak Misiu, sliczne tarty, doczytam przy obiadzie :***
Cos sie tutaj chyba popsulo z komentarzeami? Sciskam Pole :*
ReplyDeletePolcia , możesz mnie adoptować co?
ReplyDeleteJa chcę takie dżemy i ciasta jeść
No i co ja mogę o tej tarcie napisac, wszystko co napiszę to i tak będzie poważny understatement. Ah, te wspomnienia, doszłam do wniosku, że mam obsesję na temat dzieciństwa w komunistycznym kraju. Pierwszy banan, którego jakaś daleka ciocia przywiozła na święta, skrupulatnie podzielony na części, dla każdego po kawałeczku, pomarańcze, magiczne piłeczki w paczkach od Mikołaja, jeśli już.
ReplyDeleteWspomnienia o Dziadkach są fajne Polcia, dla mnie nierozerwalnie się Dziadkowie z różnymi przepisami kojarzą i nie wyobrażam sobie napisania choćby o barszczu bez słowa o babci :)
ReplyDeleteA z pomarańczami mam podobne wspomnienia - były na święta i były pierońsko kwaśne - przez długi czas nie cierpiałam pomarańczy przez tę kwasotę i nie mogłam się przekonać że mogą być słodkie :D
No i wyjdzie mi kilometrowy komentarz bo dżem brzmi obłędne a tarta jeszcze bardziej - i jaką masz fajową dechę! :) Ta masa do tarty chyba troszkę lemon curd przypomina nie? Musi być boska :)
Ściskam mocno :)
PS Jak to fajnie zobaczyć w blogrollu że u Poli pojawiło się coś nowego :)))
:*
Zawsze Polko, Twoje zdjęcia odbierają mi mowę. Patrzę na nie i nie mogę wyjść z podziwu.
ReplyDeletePrzepis na tartę bardzo zachęcający do wypróbowania.
Pozdrawiam cieplutko
I juz wiem co sie stalo, komentarz musi przejsc selekcje :DD
ReplyDeleteTe tarty Pola to czad, uwielbiam taki krem gdzie soku z cytryny tyle co cukru i masla nie mniej, tygodniowo mam stednio ze 3 z ktorch ocieram skorke, dopiero teraz mnie oswiecilo, co moge z nich robic ;))
Polcia, wiesz chcialam kupic foremki misie, ale pomyslalam ze ich nigdy nie wykorzystam, bo przeciez nie zjadlabym misia? Ale tez dzieki Twemu zjdeciu wiem, ze przeciez taka foreme mozna miec i jako ozdobe... :**
Ty żyjesz!!!
ReplyDeleteJak dobrze, że się pojawiłaś:)
U nas też bieda piszczała, ale Mikołaj zawsze przyniósł choć jedną pomarańczę...
Po prostu pięknie na tych fotkach! A dżem z imbirem i kuminem brzmi wyjątkowo bajkowo.
ReplyDeleteGratuluję bardzo pięknych zdjęć! Wspaniałe są takie dżemy, które powstają z chęci eksperymentowania. Połączenie kuminu - jednej z moich ulubionych przypraw - z gruszkami, było mi dotąd obce. Zachowam ten pomysł na jakieś miłe 'potem';-)
ReplyDeleteKochanie, litości nie znasz! My tu od rana nie mamy kiedy taczek załadować i podpieramy się bułkami drożdżowymi, a Ty takie pyszności :)
ReplyDeleteale te tarty sa rewelacyjne!! ten krem-bajka!!!!musze koniecznie go wyprobowac,bo w tym lemon curdzie ,ktory robilam ten w sumie niewielki dodatek maki ziemniaczanej wlasnie czuc troche i mimo fajnego smaku,to ciut mi przeszkadza, a tu widze,ze bedzie idealnie!!!Cudowne fotki Prezesowo:)
ReplyDeleteUsciski :)
Jak Ty się, Ewelinko, pojawisz, to zawsze jest po prostu niesamowicie! Jak zwykle przepisy zapierają dech w piersiach, podobnież zdjęcia. Ogromnie podoba mi się ich kolorystyka i taki... kontrast teoretycznie radosnych barw i owoców z ogólnie ciemnym efektem końcowym. Cudownie!
ReplyDeleteDżem z gruszek, imbiru i cytryn już przygotowywałam, ale ten, który proponujesz Ty, bije mój na głowę. To wino, ten kumin (!) - po prostu... Ach!
Tartę chętnie wypróbuję - i ja pewnego razu się za cytrynową zabrałam, ale nie skończyło się to najlepiej. Niesmacznie i ogólnie... tragedia. Wierzę, że przy tej od Ciebie by mi się poszczęściło.
Ściskam, kochana!
ależ smakowity post :) szkoda, że tarty masz tylko dwie i że tak daleko mam do ciebie bo chętnie bym wpadła na kawkę i kawaleczek tarty :) pozdrawiam z zawianej warmii :)
ReplyDeleteFajny ten dżemik i fajna tarta. Zachciało mi się tego wszystkiego. Na zdjeciach tak cudownie wygląda,że mam chęć zjeść z monitora:)
ReplyDeletePozdrowienia Poleczko:*
jak Cie nie ma, to Cie nie ma, ale jak już wrócisz, to zawsze wystrzelisz z czymś fenomenalnym! Cudownie to wszystko się prezentuje i bardzo, bardzo smacznie:) Pozdrawiam!
ReplyDeleteidealne na dzisiejszy śnieg... zjadłbym kawałek tej tarty :-) Pozdrawiam!
ReplyDeleteProszę napisz o książce. Ja ostatnio mam ochotę na jakąś dobrą książkę kucharską, tylko wybór jest tak duży, że nie decyduję się na żadną. A jest spora szansa, że ta może mi się bardzo spodobać. Bo czytając Julię Child byłam zafascynowana tym, że starała się stworzyć kompendium wiedzy, a tu widzę chyba jest coś podobnego. Ja mam jeszcze sporo braków w podstawach gotowania i czasem przydałoby się proste opisanie co i jak należy zrobić :)
ReplyDeleteTy wiesz co...
ReplyDeletePodziel się! :)
Poleczko boskie zdjęcia z tartami!!! Cytrynowa żółć tak cudnie kontrastuje z mrocznym tłem! Dla mnie mniam!
ReplyDeleteJak zwykle zaplułam ekran z zazdrości jakie pyszności u Ciebie!
ReplyDeleteP.S. a pamiętasz zbieranie naklejek z deficytowych cytrusów?
Poleczko, jak ja uwielbiam tartę cytrynową, chociaż nigdy jej nie piekłam. Chętnie bym spróbowała ją upiec, ale nie mam takiej mąki ani semoliny i u mnie "na wsi" na pewno takiej nie dostanę. Da się to zastąpić inną mąką? Wiem, że to profanacja przepisu, ale mam straszną ochotę na upieczenie tego.
ReplyDeletePozdrawiam serdecznie!
aj przesadziłaś normalnie! w jednym wpisie takie dwie pychoty! skręca mnie...
ReplyDeleteŚliwko witaj! Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej :)
ReplyDeleteAbbra ja pewnie sama też bym nie wpadła albo wpadła na pomysł dużo później! Trochę się bałam tego połączenia wiesz? Ale naprawdę nie ma czego. A wiesz że teraz mi wszystko smakuje tak bardzo pospolicie bo jest na wyciągnięcie ręki…
Quinoamatorko pogadaj z Żabą bo z tego co wiem to jej bardzo smakował :) Może wtedy dasz się przekonać :) Do dojrzałego śmierdzącego sera to prawdziwa bajka! Serio :)
Kasiu ja robiłam z połowy porcji a można zrobić jeszcze mniej :)
Marta mam nadzieję :) Oczywiście że możesz użyć zwykłego ciasta kruchego tylko cały sekret tkwi w tym, bo je cienko rozwałkować bo to cytrynowe nadzienie jest tak pyszne, że musi go być dużo więcej niż spodu. Daj koniecznie znać czy smakowało!
Aga jeśli wszyystko dobrze pójdzie to dorobię kilka słoiczków tylko musisz mi dać swój nowy adres :)
Ewo Droga ja się dowiedziałam przy czytaniu przepisu na tartę i tak sobie myślę, czy jakby zrobić większy zapas to jak długo takie cudo by postało? Przecież kawa czy herbata doprawiona takim cukrem to musi być niebo w gębie! Zdjęcie mandarynek miałam okazję zrobić fantastycznym obiektywem (niestety nie moim) ale myślę, że właśnie rozwiałam swoje wątpliwości w co zainwestować :) Ściskam Ewo mam nadzieję, że wszystko u Was dobrze:*
Zielenina to tak jak ja! :) tak sobie myślę do czego by ten kumin jeszcze do czego…
Anulka widziałam u Ciebie ten dżem miał o niebo ładniejszy kolor niż mój! Ten dodatek kuminu zrobił swoje niestety i trochę mi ten dżem przybrudził…
Nie ma nic złego w pisaniu o naszych wspomnieniach ale ja nie umiem pisać tak, żeby nie powiedzieć za dużo więc wolę się nie zapętlać :) Bo to trzeba tak napisać, żeby się dobrze czytało. Ciebie się dobrze czyta wiesz przecieź Gupolku :*
Zrób buraczane będzie Wam smakować. Ja z kolei mam smak na kwaśne i owocowe ostatnio i chodzi za mną sorbet…
Ucałowania dla Was ;*
Mihrunnisa przepisy :) Tarta to coś dla Ciebie Gosiu wiesz? Poważnie!
Usagi szczęściara! Dla mnie cytrus to był prawdziwy luksus może dlatego lubiłam chodzić w gości do wujka K :) Ja się nie wyrobiłam z tymi pierogami a tak chciałam!
:(
Majka bo ja to tak na ostatnią chwilę zazwyczaj :) Zazwyczaj w ostatnich 6 miesiącach ale się udało uff
O Kochana żółty ser i dżem to jest jedno z tych połączeń, co jak je raz spróbujesz to nie ma szans żebyś się od niego uwolniła! Mnie nauczyło tak jeść rodzeństwo z tarnobrzeskiego :) Bałam się tego doznania ale zupełnie niepotrzebnie :D
Hankaskakanka :D No to się udało co? Tylko model narzekał że go ręce bolą :D
ReplyDeleteMagdo mówisz? :) Dobrze że czekacie!
Basiu nie byłaś :D
Alcia pewnie! Będziesz najelpszą córeczką na świecie lepszej nie można sobie wymarzyć :)
Nobleva pisz co myślisz szczerze żeby było! Te wspomnienia to są trochę takie hmm tricky bo fajnie o nich pisać, ale moim zdaniem nie można za dużo bo to jednak jest trochę intymne prawda? Z drugiej strony każdy ma swoje i fajnie się nimi powymieniać.
Pamiętam jak zjadłam pierwszego banana – ku zgrozie rodziców wszystko wuplułam :) Teraz by mi było szkoda i raczej zjadłabym wszystko :D
Monika pewnie że są fajne! Ale trzeba o nich też fajnie pisać jak Ty, Basia czy Ania a ja mam wrażenie że jak piszę to to pisanie schodzi na niewłaściwy tor iwychodzi mydłi i powidło :) To taka moja myśl na dzien dzisiejszy. Ty wiesz że ja zawsze jak jadłam pomarańcz to zawsze miałam to najkwaśniejszą kiedy inni objadali się pysznymi słiodkimi okazami? To jest jawna niesprawiedliwość! :) Właśnie teraz jak poczytałm inne przepisy to to jest właściwie taki lemon curd nie? Tylko u mnie nie był tak zółty jak na innych blogah może to wina bladych jajek? Jak fajnie że ktoś tu zaglada!
:*
Jagna witaj :) Jest mi niezmiernie miło czytać te miłe słowa! Rozgość się wygodnie zatem :)
Basiu nieeeeee tylko jak wyjeżdżaliśmy to nie miałam ochoty zaglądać do Internetu i sprawdzać czy jakiś niechciany komentarz się przypadkiem nie pojawił tutaj hi hi a jak wróciliśmy to zapomniałam tego moderowania cholernego wyłączyć :) Misiowe zdjęcie to Peggysławy :) Basiu ale czemu Misia byś nie zjadła? :D Ja bym wsunęła bez mrugnięcia okiem! Basiu tarta to taki jedne z Twoich smaków myślę wiesz?
:*
Pinkcake żyję żyję Kochana! Wiesz tak bieda to jednak uczy wielu rzeczy. Nie żałuję że jej doświadczyłam :*
Lisko :)
Retrose bardzo dziękuję! Zachowaj i naprawdę mam nadzieję, że się skusisz !
Olasz! Wieki Cię nie widziałam jak dobrze że jesteś!!! A co Ty z taczkami biegasz po ogrodzie/ :D
Gosia są oj są :) Masa szczególnie chociaż muszę przyznać że ciasto wyszło super! Wiesz ja mąkę ziemniaczaną to tylko do sosu grzybowego bo w słodkich to ją się mocno czuje. Ja nie lubię Prezesowo Prezesowej :)
ReplyDeleteZaytoon :* Na dworze coraz ciemniej zdjęcia ciurt ciemniejsze, ale wydają mi się bardziej nastrojowe jak myślisz?
Ściskam Cię mocno :*
Piegusku tart wyszło mi 4 :) Jedna jeszcze jest co Ty na to? :D
Majanko bierz co chcesz! :D
O Wy to nawet o tej samej porze piszecie komentarze :D Atinko :*
Kuba :D
Wiosanno napiszę obiecuję bo naprawdę warto i niej napisać. Nie dość że pokazuje przeróżne techniki to w dodatku ma garść informacji przydatnych w każdym domu. Postaram się zrobić kilka zdjęć wnętrza. Ja mogę z ręką na sercu polecić tą pozycję zwłaszcza że jest w dobrej cenie :)
Emma mało mam :P
Llooka llooka! :)
Folkmyself to szybko wytrzyj :D Pamiętam! Ale najbardziej to pamiętam te siatki w których pomarańcze były sprzedawane :D Mój Dziadek przed snem taką zakładał na głowę :D
Mia Kochana! Pewnie że możesz zrobić spód ze zwykłej mąki pszennej ja mam dostęp tutaj do wielu rzeczy i eksperymentuję, ale uwierz mi że zwykłe kruche ciasto też będzie super! I to nie będzie żadna profanacja ;) I tak najwazniejsza jest tu masa ;)
Karola mam przeprosić? :D
Rozumiem, że to za karę, że mam bliżej w tropiki :P
ReplyDeleteTaką tartaletkę kupuję w ciemno. Do skórek z cytrusów mam swój specyficzny stosunek - kandyzowanej skórki pomarańczowej nie znoszę, ale już otarta skórka z cytryny czy pomarańczy jest w moim guście. Pozdrawiam z zimowej Warszawy.
ReplyDeletePolcia, alez ja "prawie" ta tarte doskonale znam, jedynie mase zapiekam z ciastem, IMO najlepszy mocno cytrusowy wypiek!
ReplyDeleteWiesz, misia bym nie zjadla, bo to jakos za bardzo kojarzy mi sie z przytulanka, zraeszta tych jamniczkow tez nie piewe z ww. powodu :D :*
PS. Nawet nie dodam, ze przypomnialas mi ze chcialam ta ksiazke, ale mam bana na ksiazki kucharskie :DD
:))))))
ReplyDeletePola, kurcze, sorbet? U nas minus 10 i nie chce mi się zadnego sorbetu, o nie!
A robilam niedawno buraczane kulki (kofty) od Ciebie ( i Ali,razem robilyscie) i byly super.Musze pstryknac foto i umiescic na blogu,bo przepis wart pchniecia dalej. A ciasto zrobie na stówę, tyle ze pewnie dopiero po swietach...
Buźka wielka,
:)
A ja nigdy nie próbowałam tarty cyrynowej.. przymierzałam się do niej ale jakoś tak.. zawsze zostawała w kolejce "na później..".
ReplyDeleteCo do kuminu to dodawałam do dżemu z dyni i bardzo pasowało. Chociaż ostatnio jestem fanką kopru włoskiego (nasionek)
Co do misia, to pamięta m jak zaczynałam studia i mój Pan kupił mi wielkiego, pluszowego miśka na stancję, żeby mi nie było smutno. Teraz leży w zabawkach mojej siostry, bo nie potrzebuję spać już z misiem;)
(no i mamy małe mieszkanko). Ale jest taaki mięciutki/1
:-):* co do tarty a dokładnie masy czy przez schłodzeniem ona jest zwarta bo chciałabym nią przełożyć torcik :-)
ReplyDeletePola, przesyłam ciepłe uściski! Dziękuję za wpis, dziś odczytałem.
ReplyDeleteJutro wybieram się na tygodniowy odpoczynek od wszystkiego chociaż dalej czekają mnie nie lada konfrontacje.
Zrobiłem przerwę od blogowania, na razie trwa. Myślę o powrocie, na razie na myśleniu się kończy.
Szkoda, że nie możemy umówić się na co dzień na pijane śliwki czy inne kawy. Do końca roku zbiorę się w sobie.
Całusy
Rozpusta! Wyglada naprawde zachecajaco i wykonalnie, a sama przymierzam sie do tart :)
ReplyDeletePozdrawiam :)
A ja tam Polko lubię to Twoje mydło i powidło, wiesz? :)
ReplyDeleteLemon curd mi też wychodzi bledszy niż na niektórych zdjęciach w sieci, nawet z jajami od baby, mam pewną koncepcję w tym temacie ale chyba boję się mówić na głos :D
Buziaki :)
myślałam że ta masa to trochę jak krem cukierniczy, ale u Ciebie podobnie się ją robi jak moja Babcia krem czekoladowy do tortu - z ubijaniem jaj na parze.
ReplyDeletePolka kocham Twoje zdjęcia! jesteś moim Mistrzuniem ;)