Potem Basia namówiła Polkę.
I dzisiaj smażyłyśmy razem (choć osobno), każda w swojej kuchni pyszne placki.
Latkes.
Jedzone przez aszkenazyjskich Żydów w czasie żydowskiego święta Hanukkah - tak powiedziala Basia.
Placki, które można zrobić z każdego warzywa, jakie macie pod ręką - tak powiedziala Basia.
Można do nich dorzucić kawałek lokalnego sera.
Można do nich dodać ulubioną przyprawę.
Smażone (trudne słowo) na oleju.
Nie gładkie, a wiórkowe.
Chrupiące.
W dodatku u mnie razy dwa, bo znalazłam zaległy wpis, którym przygotowałam się na dyniowy tydzień Bei.
Basiu czy te dyniowe placki to też latkes?
I nich mi ktoś powie, że wegetarianie jedzą mało smacznie :)
Latkes muszą mieć wiórki, dlatego najlepiej warzywa zetrzeć na tarce do jarzyn na dużych oczkach. Ja jestem leniwa i swoje warzywa wrzuciłam do blendera z tarczą szatkującą i wszystko mi się ładnie samo poszatkowało. Z lenistwa nie odcisnęłam warzyw przed dodaniem przypraw, ale musicie na to zwrócić uwagę - jeśli wody będzie dużo odcedźcie ją przez gazę, bo Wam się latkes na patelni nie skleją (wszystko zależy od rodzaju ziemniaków, jakie użyjecie). Ja radzę wybrać największe i najbardziej sypkie ziemniaki, jakie macie w piwnicy/spiżarce/na targu/w osiedlowym sklepie.
I jeśli chcecie mieć ładne wiórki, NIE dociskajcie i nie wygładzajcie placków na patelni łyżką.
Babeczki kochane dziekuje Wam za niedziele, korespondencje i smiech do lez! Byloby super usmazyc te placki razem w jednej kuchni co nie? (pisze od Dawida to nie mam polskich znakow :))
Babeczki kochane dziekuje Wam za niedziele, korespondencje i smiech do lez! Byloby super usmazyc te placki razem w jednej kuchni co nie? (pisze od Dawida to nie mam polskich znakow :))
***
Po śniegu nie zostało już ani śladu. Biel ustąpiła miejsca szarości. Zawiesiłam w oknie niebieskie światełka, ubrałam naszą małą drewnianą choinkę i próbuję przybliżyć swe myśli do Świąt. Jeszcze 18 dni i odwiedzę Szczecin i Wrocław. Jeszcze 18 dni i zupełnie odłączę się od pracy. Jeszcze 18 dni i będzie pięknie!
LATKES Z ZIEMNIAKAMI, MARCHEWKĄ I POREM
- 4 duże sypkie ziemniaki o łącznej wadze 800g (w Anglii będą to baking potatoes)
- 1 średnia biała cebula
- 2 marchewki
- 1 duży por
- 4 duże ząbki czosnku
- 4 jajka
- 6 łyżek bułki tartej
- sok z połowy cytryny
- 3 łyżki przegotowanego mleka (mleko zapobiegnie czernieniu ziemniaków)
- sól
- pieprz, najlepiej świeżo mielony (ja używam mieszanki pieprzy czarnego, białego, różowego, zielonego i syczuańskiego)
- duża szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej
- duża szczypta colombo* (lub curry)
- olej do smażenia (lub ulubiona oliwa)
Wszystkie warzywa płuczemy, obieramy i wrzucamy do blendera a tarczą szatkującą lub ścieramy na tarce do jarzyn na największych oczkach.
Do startych warzyw dodajemy jajka, sok z cytryny, mleko, wszystkie przyprawy i bułkę tartą.
Dokładnie mieszamy.
Na patelni rozgrzewamy okej (oliwę) i smażymy placki aż się zrumienią z obu stron (na jeden placek przeznaczamy jedną kopiastą łyżkę stołową masy).
Osuszamy delikatnie na ręczniku papierowym i podajemy ciepłe.
Na patelni rozgrzewamy okej (oliwę) i smażymy placki aż się zrumienią z obu stron (na jeden placek przeznaczamy jedną kopiastą łyżkę stołową masy).
Osuszamy delikatnie na ręczniku papierowym i podajemy ciepłe.
LATKES Z ZIEMNIAKAMI I PIECZONĄ DYNIĄ
- pół ulubionej dyni (o wadzie około 500g)
- duża szczypta colombo (lub curry)
- szczypta kurkumy
- szczypta suszonych płatków chili
- olej palmowy (lub ulubiony olej)
- wędzona sól lub zwykła sól gruboziarnista
- 4 bardzo duże sypkie ziemniaki o łącznej wadze 1kg (w Anglii będą to baking potatoes)
- 1 średnia biała cebula
- 4 duże ząbki czosnku
- 1 duży pęczek natki pietruszki
- 3 jajka
- 3 łyżki mąki pszennej (białej lub razowej)
- sok z połowy cytryny
- 3 łyżki przegotowanego mleka (mleko zapobiegnie czernieniu ziemniaków)
- sól
- pieprz, najlepiej świeżo mielony (ja używam mieszanki pieprzy czarnego, białego, różowego, zielonego i syczuańskiego)
- duża szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej
- olej do smażenia (lub ulubiona oliwa)
Dynię obieramy, wyjmujemy pestki a miąższ kroimy w kostkę i następnie układamy na blasze do pieczenia.
Skrapiamy octem balsamico i olejem palmowym oraz posypujemy wędzoną solą, płatkami chili, kurkumą i colombo (lub curry).
Całość dokładnie mieszamy i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 170C przez około 30 minut.
Rozgniatamy widelcem na puree.
Resztę warzyw płuczemy, obieramy i wrzucamy do blendera a tarczą szatkującą lub ścieramy na tarce do jarzyn na największych oczkach.
Do startych warzyw dodajemy dynię, jajka, sok z cytryny, mleko, wszystkie przyprawy i mąkę.
Dokładnie mieszamy.Na patelni rozgrzewamy okej (oliwę) i smażymy placki aż się zrumienią z obu stron (na jeden placek przeznaczamy jedną kopiastą łyżkę stołową masy).
Osuszamy delikatnie na ręczniku papierowym i podajemy ciepłe.
Latkes bardzo dobrze komponują się z kwaśną śmietaną wymieszaną z sokiem z cytryny i świeżym koperkiem.
Smacznego!











takie placuszki to ja zawsze i chętnie. zwykle jednak robię pół na pół ziamniak z dynią. ale o tym mleku do ziemniaków nie słyszałam, naprawdę działa???
ReplyDeletea lampki stworzyły iście świąteczny klimat! taki z cyklu święta na marsie :-D
aaa, cwaniara upiekła dwie pieczenie przy jednym ognisku :P
ReplyDeleteNo moja Poleczko ale mi się podoba twój czosnek , zdjęcie miało być , bo czosnek to ja mam
całusy i wiesz co?Super się z wami smażyło:)
Ja się wpraszam na kolację :-). Te zielone kropeczki natki super wyglądają na tle dyni. Nie wiedziałam też że mleko tak działa na ziemniaki :-).
ReplyDeleteps. to ostatnie zdjęcie jest wręcz letnie :-)
ReplyDeleteA ja od Basi i Alutki przychodzę do Cię. Pani, a do stolicy się nie wybierasz? ;))
ReplyDeleteBiorę i takie, i takie ;)
ReplyDeletePolcia, Ty to jak zwykle wymiatasz! Sama nie wiem ktore ladniejesze i mysle o tym od wczoraj - wiec zebym nie musila myslec powiem, ze swiatelka cudne macie :) sciskam mocno moja Polcie :*
ReplyDeletePS. Okiem prawie specjalisty:mysle ze jak cos jest smazone na oleju i ma ziemniaki to sie do latkes zalicza :))
Oż Wy! Takie smażenie sobie uskuteczniacie i nic nie powiecie, nono! :D A ja myślałam o latkes i stwierdziłam - a co tam będę ziemniaczane placki na bloga wrzucać (nie żebym nie lubiła ;)), a tu proszę - ziemniaczane placki mogą być całkiem niezwykłe, jak u Poli :)
ReplyDeleteCudne, lecę do Basi i Alci a Wy wpadajcie na chanukowy deserek :)
Ściskam :):*
takie placuszki to chetnie bym sobie zjadla:) wygladaja apetycznie:)
ReplyDeleteAleż sobie pięknie i pysznie poczyniacie we trzy moje drogie!:)))
ReplyDeleteCudne są te placuszki, zabieram już drugiego ;)
Pozdrowienia:)
poproszę placka bo wygląda smacznie.
ReplyDeletea ja w Szczecinie będę za 12 dni :D
Cały czas czytam lateks i nie mogę się odzwyczaić :) Zachciało mi się dyni.
ReplyDeletemożna je też robić z owoców np.: jabłek jak w ostatnim poście Smitten Kitchen http://smittenkitchen.com/2010/11/apple-latkes/
ReplyDeletea kto mówił, że wege nie jedzą smacznie? :) To już chyba przeżytek :P
no,prosze,jaka ladna nazwe takie placki maja-extra!!! fajna ta wspolna smazanine mialyscie!!!! no,to masz fajne plany swiateczne i niedaleko w sumie....
ReplyDeleteUsciski :)
ja jeszcze drugi raz. A propos oleju palmowego to nie jest on zbyt dobry dla środowiska,. może zamienisz na jakiś inny? :) Tutaj więcej http://www.ekonsument.pl/a654_olej_palmowy.html
ReplyDeleteWszędzie gdzie czosnek musi być pysznie!
ReplyDeleteAle żeście poszalały! Wersja z pieczoną dynią to czysta rozpusta! :) Jutro smażę placki ziemniaczane, bo inaczej padnę ;D
ReplyDeleteObeszłam się smakiem u Ali i Basi, i jestem u Ciebie.Ależ cudnie sfotografowane! I takie pulchniutkie te lateks.Dla mnie jednak prawdziwe lateks to z ziemniaków muszą być.Ale jak Basia mówi,że dyniowe też, to zaliczone!
ReplyDeleteMniammm.....
Polko, zdjęcie czosnku bajeczne!
ReplyDeleteO, nie jadłam takich placków jeszcze nigdy. Ale oprócz placków to tak fajnie mi się dziś ciebie czytało. Miło.
ReplyDeleteten Twój czosnek mnie zaczarował...kompletnie
ReplyDeleteTe z dynią kuszą ;) Przepiękne zdjęcie czosnku!
ReplyDeleteJa chcę takie placki!!! nie lubię dyni więc wybieram pierwszą opcję:)
ReplyDeleteale zrobiłaś mi smaka, sama nie wiem, co bardziej mnie zachęciło, zdjęcia, czy prosty przepis na nie:)
Mój najukochańszy pod słońcem sposób na placki! Wiórki, nie inaczej. Jejku, jak ja nie znoszę tych ociekających tłuszczem placków ziemniaczanych w formie smażonej na patelni, ociekającej tłuszczem papki. A fuj! Za to takie mogłabym zajadać w ogromnych ilościach - zarówno te ziemniaczane, jak i dyniowe.
ReplyDeleteI światło... Choć to zimowe i przygaszone jest piękne, to trochę tęsknie za tym jasnym i jesiennym wiesz?...
Ściskam, Ewelinko!
Bardzo apetyczne te wiórki, jakby mi ktoś takie usmażył byłabym prze szczęśliwa.
ReplyDeletePyszności nasmażyłyście dziewczyny :)
ReplyDeleteJa to już napisałam u Basi: placków nie lubię i nie robię, ale jak na te Wasze patrzę to normalnie mam ochotę. I to jest jednak szybkie jedzenie, co nie jest bez znaczenia (szybkie oznacza u mnie z grubsza to, że nawet jak cały proces sobie dłużej potrwa, to się coś przy tym robi, a nie czeka).
ReplyDeleteSama też nie mam czasu ani na pisanie, ani czytanie, ani komentowanie, chociaż nie jestem dokładnie pewna, co się z tym czasem dzieje. Ale chleb musi być obowiązkowo, dzisiaj nowy przepis, ciut się przypalił, ale co tam.
Całusy :)
Pewnie, że wegetarianie jedzą smacznie! Bardzo mi się Twoje placki podobają. Robiłam takie placki z samej dyni z mąką z ciecierzycy i były bardzo pyszne, a teraz w dodatku jestem szczęśliwą posiadaczką colombo :) I nie zawaham się użyć w najbliższym czasie :)
ReplyDeleteWspaniałe! dotychczas smażyłam tylko cebulowe indyjskie bhaji. Latkes muszę wypróbować :)
ReplyDeleteNigdy nie wątpiłam, że wegetarianie jedzą smacznie :) samo patrzenie na Twoje zdjęcia powodują, że mój brzuch się odzywa :)
ReplyDeleteRobię od lat podobne, ziemniaczane, ale nie znałam ich pochodzenia. Dziękuję Polciu za tyle wiedzy i inspiracji.
ReplyDeletePolko, Polko, co się dzieje z Weekendową Cukiernią? Nie było w XI i XII, nie kończmy jej. Jeśli nie masz nikogo na prowadzenie w grudniu, mogę się podjąć prowadzenia. Kontynuujmy tę super tradycję wspólnego pieczenia...
ReplyDeleteSama nie wiem, które bardziej mi się podobają ... Chyba jedne i drugie ;) Pysznie wyglądają !
ReplyDeleteplacuszki odlotowe, tak jak i lampki ale ja czekam wiesz na co ;)
ReplyDeleteJakby mnie koś karmił takimi plackami to i zima mogłaby trwać i trwać :)
ReplyDeletePomysł wspólnego pichcenia - jak zawsze mnie zachwyca! Serdeczności Dziewczyny!
M.
Karola pomaga! Placki na zdjęciu nie były fotografowane zaraz po usmażeniu i zobacz jakie są jasne :) Święta na marsie brzmią bossko! Myślisz że miałabym tam jakieś towarzystwo? :D
ReplyDeleteMargot a co :) Alcia bo wiesz to była świetna okazja żeby wypchnąć zaległy wpis :) No i z Wami smażenie to ogromna radość :*
Mihrunnisa zapraszam :) Spróbuj sztuczkę z mlekiem – działa :) Ostatnie zdjęcie było robione z miesiąc teu (jak nie wcześniej) :)))))
Zemfiroczka a wybieram :) Po Nowym Roku :D
Ptasia :D
Basiu e tam! Nie mów tak bo to nieprawda :)Bardzo miło z Wami mi się smażyło mam nadzieję że jeszcze kiedyś się w jednej kuchni spotkamy!
Monika to następnym razem ja bym była bardziej niż szczęśliwa gdybyś smażyła z nami! :)
One są niezwykłe przez swoją strukturę – te wiórki są pyszne :) A Ciebie to ja bym zjadła wszystko! :*
Aga zapraszam zatem! :)
Majana ale dwa nie więcej bo mało mamy :D
Jukejka spotkamy się?? Jak długo zostajesz?? Byloby bosko! :)
Kabamaiga no wiesz :D
Zielenina ooooooo dziękuję za link! Na pewno spróbuję z jabłkami :)
Gosia ucieka ten czas jak nie wiem! Już tylko 11 dni a ja nic nie przygotowałam jeszcze! Dasz wiarę?? Uściski :*
Zielenina tak już wiem :)
Praline zgadzam się! :D
Komarka hej hej nie padaj bo ja chcę Twoje pierniczki zobaczyć :D
Amber
ReplyDeleteNo ale te dyniowe też mają ziemniaki :D Proszę się nie czepiać :D
Ewa dziękuję! I za to że wciąż tu zaglądasz :)
Kuchareczka ja drugi raz :D Dziękuję!
Sorriso możesz sobie to zdjęcie pożyczyć :*
Hankaskakanka :D Dziękuję Haniu ;*
Lavande to sobie weź ile chcesz :) Mam nadzieję, że Tobie posmakują :)
Zaytoon :) Wiórki muszą być bo one tak fajnie chrupią, te na końcach te fajnie przysmażone prawda? Kochana będzie światło tylko niech zima sobie pójdzie precz :*
Nobleva jak wyzdrowiejesz to zapraszam :)
Grazynka :)
KaroLina uwielbiam te Twoje ‘teorie kuchenne’ jesteś boska Karolino :)
U mnie z tym komentowaniem jest dokładnie tak samo! A przepis na nowy chleb musisz mi koniecznie zdradzić :D
Quinoamatorka no ba! :D Przecież napisałam co nie? :D Żeby nie było :P Ciekawe skąd masz Colombo he eh :D
Evitaa a mogłabym prosić przepis? :)
Amarantka :D
Beata to Basi trzeba podziękować :D Witaj Beatko w mych skromnych progach :)
Zajrzałam na chwilkę i zostałam na dłużej. Uwielbiam Twoje posty. Twoje latkes zrobię jutro i już nie mogę doczekać się ich smaku.
ReplyDeleteNina jest 11 tylko nie wstawiłam zaproszenia przepraszam! Zrobię to w tym tygodniu obiecuję! Myślałam że jest już zapomniania…
ReplyDeleteAbbra bierz wszystkie :D
Viridianka wiem wiem :D
Monika. L myślisz? Ale pod warunkiem że by była lampka wian w Twoim towarzystwie :*
Lo dziękuję! Takie ciepłe słowa są mi dzisiaj bardzo potrzebne. Bardzo!
ReplyDeleteto ja się cieszę, że jest - dobrze wiesz, że nie jest zapomniana, okresowo uczestniczy w niej bardzo dużo osób - ale teraz np. ja nie wiedziałam, a szukałam info u Ciebie na blogu - szukałam też na durszlaku w pogaduszkach weekendowej cukierni - nie było, przejrzałam linki, nie widziałam listopada czy grudnia w linkach :(
ReplyDeleteczym prędzej podaj link, może skorzystam, zresztą może nie tylko ja ;)
Polko!
ReplyDeleteZrobiłam dziś! Placuszki były pyszne. Rozlatywały mi się, ale to przez czas oczekiwania między starciem a smażeniem (puściły sok). No i moja tarcza ma za duże dziurki, następnym razem zrobię na drobniejszych. Lubię takie dania. Została mi jeszcze góra do spałaszowania na zimno- ciekawe czy będą dobre. A u mnie ziemniaki rosalind dobrze się spisują do takich dań.