Sprostowanie
Zawsze myślałam, że blogowa społeczność łączy, a nie dzieli. Dzisiaj jak za dotknięciem magicznej różdżki stałam się blogową złodziejką kradnącą cudze myśli i słowa i to przez osobę, po której najmniej się tego spodziewałam.
Nie wdając się w szczegóły. Osoby, które zaglądają do mnie od początku wiedzą, że zawsze podaję źródło przepisów i inspiracji, bo nienawidzę kradzieży i nieuczciwego zachowania. Nie toleruję też 'zapożyczania' cudzych przepisów.
Jeśli coś komuś zarzucamy, spójrzmy najpierw w głąb siebie, tak będzie uczciwie.
Wiecie co? Nie będę się tłumaczyć z czegoś, czego nie zrobiłam, bo wychowano mnie w domu tak, że wszelkie niejasności wyjaśnia się prywatnie, a nie publicznie na oczach wszystkich.
Ocenę pozostawiam Wam, czytelnikom mojego bloga.
'Obudziłam się, bo nie spuściłam rolet, a ciekawskie słońce pomacało mnie po powiekach dość bezczelnie (...)' Ładne? ładne, ale nie moje. (Małgorzata Kalicińska 'Miłość nad rozlewiskiem')
W Londynie lato, które przyszło tak nagle! Obok domu mamy piękny zielony skwer, który mieszkańcy naszej dzielnicy dumnie zwą parkiem. Vauxhall Park (bo taka jego nazwa) jest piękny, zadbany i w sobotę był pełen ludzi, którzy zamienili go w plażę. A ja? Jestem obok i nie mam czasu cieszyć się słońcem. Szukam.
Dziś postanowiłam zrobić małą przerwę i podzielić się z Wami przepisem.
Będę szczera - nie chce mi się ostatnio gotować. Upiekłam szarlotkę (obiecuję, że podzielę się z Wami przepisem wkrótce), zrobiłam dwa słoiczki dżemu (na próbę) i na tym moj kuchenne zawirowania się skończyły. Jem dużo zieleniny, pomidorów, zielonych ogórków, listków szpinaku, jajek i wędzonych ryb.
Nie mam aparatu.
Nie ma czasu.
Nie ma czasu.
Zaglądam do Was. Czasami milczę, ale lubię napisać coś więcej, niż 'jakie to pyszne', 'jakie to ładne'. Wrócę.
Ten pasztet zawładnął moim sercem od pierwszego kęsa. Ostatnio szukam nowych sposobów na jedzenie wędzonej makreli niż palcami prosto z talerzyka (oczywiście po obraniu ze skóry). Z dzieciństwa pamiętam smak pasty z zapuszkowanej ryby w sosie pomidorowym wymieszanej z białym twarogiem. Więc dlaczego nie podać wędzonej makreli (moja ulubiona to z miodem) w towarzystwie wiejskiego serka, sosu chrzanowego i koperku? I oczywiście obowiązkowo ogrodowych rzodkiewek. Wędzona makrela aż się prosi o chrupiące, młode rzodkiewki! Nie żałujmy ich więc - najlepiej pokroić je w słupki i podgryzać wraz z pastą. Wspaniale komponuje się ich ostrość z lekką słodyczą wędzonej makreli. I obowiązkowo coś zielonego. Ja ostatnio rozkochałam się w zielsku zwanym pea shoots (więcej informacji tutaj). Jest wspaniałe! Ciekawsze w smaku niż rukwią wodna i w dodatku zawiera siedem razy więcej witaminy C niż czernice oraz cztery raz więcej witaminy A niż pomidory. Do tego malutki kawałek razowego chleba, świeży ogórek, wiosenny szczypiorek i świeżo mielony czarny pieprz. Sporo pieprzu.
Na zdrowie!
PS Niedługo (hmm właściwie to może okazać się, że 'takdługo') pokażę kolejny przepis na wykorzystanie wędzonej ryby. Rybożercy łączmy się!
Zdjęcia zrobiłam dzięki uprzejmości Filipa, który nie boi się pożyczać mi swojego aparatu. Filip dzisiaj powiedział, że ja to mam dobrze, bo lubię robić zdjęcia smacznym rzeczom i mogę je sobie potem zjeść. A ja Wam powiem, że ja przede wszystkim lubię dobrze zjeść, a zdjęcia? Przy okazji :)
Zdjęcia zrobiłam dzięki uprzejmości Filipa, który nie boi się pożyczać mi swojego aparatu. Filip dzisiaj powiedział, że ja to mam dobrze, bo lubię robić zdjęcia smacznym rzeczom i mogę je sobie potem zjeść. A ja Wam powiem, że ja przede wszystkim lubię dobrze zjeść, a zdjęcia? Przy okazji :)
Zdrowe kanapki z pastą z ryby wędzonej i nowalijkami
dwie kromki ciemnego razowego chleba
mała wędzona makrela (u mnie z dodatkiem miodu)
1 łyżka serka wiejskiego
1-2 łyżeczki śmietanowego sosu chrzanowego
kilka kropel soku z cytryny lub limonki
duuużo koperku
wiosenny szczypiorek (cienki)
pęczek ogrodowych rzodkiewek
sól
świeżo mielony czarny pieprz
garść rukwi wodnej, młodych liści szpinaku lub pea shoots
kilka plasterków świeżego ogórka
małe pomidorki koktajlowe
Rybę obieramy ze skórki i rozdrabniamy widelcem lub palcami.
Mieszamy z wiejskim serkiem.
Dodajemy sos chrzanowy, sok z cytryny, koperek i doprawiamy solą i pieprzem.
Na kromce chleba układamy zieleninę, na to kładziemy plasterki ogórka, pastę z ryby, a na samą górę rzodkiewki pokrojone w słupki i szczypiorek.
Podajemy w towarzystwie pomidorków koktajlowych, dodatkowej ilości młodych rzodkiewek oraz niegazowanej wody mineralnej z lodem (tak podaję ja).
Smacznego!




















