Friday, 29 October 2010

Zanim wsiądę do metra pooddycham minionym weekendem.




Tuesday, 26 October 2010

ŚLIWKI, WINOGRONA, FIGI I PROCENTY, CZYLI JESIENNY DŻEM Z PORTO


Kiedy 22-go sierpnia opublikowałam przepis na dżem jeżynowo-malinowy z dodatkiem wina Porto, nie sądziłam, że zrobi on taką furorę. Dostałam mnóstwo maili od ludzi, którzy pisali, że to najlepszy dżem jaki kiedykolwiek zrobili. I ja się bardzo cieszę, bo gdybym miała wybrać ten jeden, mój ulubiony to wybrałabym właśnie ten. Widziałam również, że i na blogach dodatek Porto do dżemów bije rekordy popularności. Jest mi niezmiernie miło bo lubię się z Wami dzielić kulinarnymi nowinkami ;)
Porto jest wspaniałym dodatkiem do domowych słodkich przetworów i ja je po prostu uwielbiam! Za głębię smaku, za barwę, za aromat i za to, że nawet najprostszy dżem z jego dodatkiem zamienia się w coś bardzo... ekskluzywnego.
Chciałam swój sezon na przetwory zakończyć* czymś wyjątkowym. Trwa sezon na śliwki, więc wiedziałam, że na pewno śliwki wykorzystam. Ponieważ tradycyjne połączenie śliwki-jabłka-gruszki jest zupełnie nie dla mnie i taki dżem jest dla mnie mdły do bólu, rozważyłam inne połączenia smaków. U Pusi (która de facto też bardzo lubi Porto i bardzo lubi je zamykać w słoikach :)) wypatrzyłam przepis na wspaniały dżem z winogron z dodatkiem właśnie Porto. Co tu ukrywać. Ja lubię Porto. Dawid uwielbia świeże figi.  Śliwki są teraz najbardziej aromatyczne. I tak powstało połączenie śliwki-winogrona-figi-porto. Przy okazji zapraszam do lektury jak zrobić swój pierwszy dżem.
Zastosowałam kilka trików, które poprawiły smak i barwę dżemu.
Pierwszy to zasypanie owoców cukrem i zostawienie ich na noc w chłodnym miejscu (niech Was ręka opatrzności broni od pozostawienia takich owoców w ciepłym miejscu bo skisną!).
Drugi to dodanie ciemnej melasy pół na pół z domowym cukrem waniliowym (co pogłębiło barwę dżemu i zwiększyło jego walory smakowe).
Trzeci to dodanie octu balsamicznego figowego, bez którego również nie wyobrażam sobie żadnego dżemu (j/w).
Czwarty to dodanie Porto pod koniec smażenia dżemu, tak by zachować jego smak i aromat, oraz procenty (alkohol dodany do dżemu zbyt wcześnie po prostu...wyparuje).
Co tu dużo mówić.  Po prostu palce lizać i moje ulubione jedzenie w jednym!

JESIENNY DŻEM ZE ŚLIWEK, FIG I WINOGRON Z DODATKIEM PORTO

700g dojrzałych śliwek
300g czerwonych winogron bez pestek
8 świeżych fig
100g domowego cukru waniliowego (lub 100g ulubionego cukru wymieszanego z ziarnkami wyjętymi z 1 laski wanilii)
100g ciemnego cukru Melasa
1 pełna łyżka domowej przyprawy korzennej /lub wymieszanych w równych proporcjach co najmniej cynamonu, goździków, czarnego pieprzu, imbiru i kardamonu)
spory kawałek korzenia imbiru /obrany i starty na tarce do jarzyn/
duża szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej
sok wyciśnięty 1 cytryny
skórka otarta z 1 cytryny
150ml Porto
2 łyżki octu Balsamico figowego

Śliwki i figi pokroiłam w cząstki i razem z winogronami (same owoce, bez gałązek!) umieściłam w szerokim garnku.
Zasypałam cukrem waniliowym i odstawiłam na noc w chłodne miejsce.
Na drugi dzień garnek wraz z całą zawartością postawiłam na palniku.
Dodałam melasę i wszystkie przyprawy oraz sok i skórkę z cytryny.
Ustawiłam średnią moc palnika i smażyłam dżem, aż osiągnął odpowiednią konsystencję  często mieszając (zależy jak słodkie były owoce i jak dużo soku puściły przez noc).
Gdy dżem zgęstniał dodam ocet Balsamico oraz Porto i gotowałam jeszcze chwilę.
Przełożyłam do wyparzonych słoików, mocno dokręciłam zakrętki i ustawiłam je do góry nogami.
Słoiki przykryłam ścierką i zostawiłam co całkowitego ostygnięcia.

Smacznego!



* jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa...

Sunday, 24 October 2010

Kadr, kadry, jesień

Czyli trochę oddechu od kuchni...


Saturday, 16 October 2010

MIXED-FLOUR POLISH SOURDOUGH WITH CARAWAY SEEDS. WORLD BREAD DAY 2010

World Bread Day 2010 (submission date October 16)

Yes, I missed on the last event so this year, thanks to Zorra, there is no excuse. Ah, maybe one - I thought it would be nice if non-Polish readers could read the recipe. But honestly would you check my blog and leave your comments if it was written in English? I wouldn't and I'm sure I would find it difficult. Yeah, being a perfectionist does not help, innit?
It's been a long time since I baked my last bread and I must say I have missed it. But for me home bread making is like a ceremony which I need to prepare myself to and which I need lots of space for. It is not easy when your kitchen does not look like a ... kitchen. But I missed it I missed the way I made my starter ready, the way I worked with the dough and finally the way I carefully placed the final loaf onto a baking stone.
If you asked me what the recipe for a Polish bread is, I would say just google it. There is so many of them available and I cannot say which is the most truthful one. It probably depends on which region of Poland you grew up in. I was born in the south east Poland and when David really wants to play on my nerves, he says that I am more Ukrainian than Polish especially when I am using the most common eastern Polish words and sentences he does not know. I must say I have found it a little bit funny!
But going back to the point for me the proper Polish bread is the mixed flours sourdough and it must contains caraway seeds in it. It is not a luxury in my home town and you do not have to spend a fortune to get it from the family-run bakeries. But of course it tastes the best if you bake your own bread. I had tried hundreds of recipes before I found the one which reminds me how tasty the proper Polish could be. It it my own recipe and I would like to share it with you today.

Hope you will enjoy it!


MIXED-FLOUR POLISH SOURDOUGH WITH CARAWAY SEEDS

250g mature rye culture (rye leaven) /liquid/
275-325g warm water
300g high-gluten white bread flour
150g white spelt flour
100g whole-rye flour
2 tsp salt
2 tbsp caraway seeds

In a large bowl, whisk the the mature rye culture with the water.
Add the flours and salt, and stir well with your hands until you have a soft, quite sticky mass.
Remove the dough from the bowl and place on a lightly oiled or flour-dusted work-surface (I prefer the oiled one).
Scrap any dough from your hands and then kneed the dough for 10-15 minutes until a strong gluten development is achieved.
Add the caraway seeds and kneed for another 5 minutes /the dough temperature should be around 20C/
Shape your dough into a ball, place it back in the bowl, then cover and leave at room temperature until almost double in height - about 3 hours /remember to knee your dough twice in the meantime -  after  the first and the second hour of fermentation/
Dust the work-surface with a flour.
Kneed the dough once again for 15-20 seconds, cover and leave for 10 minutes to give the dough some relax.
Shape the dough round or oblong and place seam-side-up in the flour-dusted bread proving basket (banneton).
Cover and leave until almost doubled in height.
Preheat the oven to 220C/430F.
Dust an oven tray, or peel if you are using an oven stone, with semolina.
Upturn the loaf onto the tray and cut two or three slashes across it.
Bake the loaf with steam for the first 20 minutes, then lower the oven temperature to 200C/390F and bake for further 20-25 minutes.
Cool on a wire rack.

Enjoy!



Wednesday, 13 October 2010

PO PROSTU PESTO


Zawsze się zastanawiałam skąd we mnie tyle przekory. Właściwie to nie wiem czy to przekora czy raczej to, że bardzo nie lubię tego co inni. Wyglądać jak inni (co nie znaczy że wyglądam jak kosmitka, ale wyglądać jak klon i popędzać w dżinsowej kurtce czy łamać nogi na wysokich obcasach bo tak jest modnie? eee e nie, dziękuję, postoję), kupować te same książki co inni, godzinami gadać o rzeczach (dla mnie) mało ważnych (czyt. moda, trendy, moda, trendy - nuda).
I nie lubię Monici Bellucci, za to uwielbiam Sophie Marceau /Mała Mi :)/
I nie podoba mi się Londyn, chociaż Arek Wam wmawia że tu jest ładnie :) /Właśnie Arku, kawior czeka!/
Byłam w księgarni i oglądałam nową książkę Nigelli Lawson. Nie zachwyciła mnie.
Obejrzałam nową książkę Jamiego Olivera. Również mnie nie zachwyciła.
Jedyne co kusi mnie jeśli chodzi o Panią Lawson to cena, bo mam okazję tę książkę kupić za Ł12.
Ale za tą samą cenę można kupić butelkę Porto :)
I nawet pesto wolę swoje, mieszane i w dodatku z prażonych orzechów włoskich. I jak zobaczyłam co znajduje się w składzie kupnego pesto, które Dawid tak namiętnie jadał, to mi włosy dęba na głowie stanęły! To pesto już u nas nie zagości.
I wybaczcie dzisiejszy bełkot, ale mam nadzieję, że to nie nawrót gorączki.

PESTO POLKI

2 hojne garście orzechów włoskich
4 duże ząbki czosnku
2 hojne garście rukoli
2 hojne garście bazylii
2 hojne garście natki pietruszki
100ml oleju z orzechów włoskich
100ml delikatnej oliwy z oliwek
100g twardego dojrzałego sera koziego
100g prawdziwego parmezanu*
szczypta soli morskiej

I tak.
Prawdziwie pesto robi się w moździerzu. Ja jestem leniwa i swoje robię w blenderze.
Orzechy prażę na suchej patelni lub piekę w piekarniku.
Do blendera dodaję prażone orzechy, czosnek, rukolę, bazylię, nać pietruszki i miksuję.
Oliwę i olej mieszam razem i cienkim strumieniem dodaję do zmiksowanej pasty cały czas miksując.
Oba sery ścieram na tarce do jarzyn na drobnych oczkach i dodaję do powstałej 'masy'.
Całość dokładnie mieszam (po dodaniu serów już nie miksuję, żeby pesto miało w sobie grudki).
Ewentualnie doprawiam solą jak mi jej mało.
Niebo w gębie!

Smacznego!

*odradzam kupowanie gotowego, tartego parmezanu, bo na mój rozum to on nawet obok prawdziwego nie leżał...

A niedługo podpowiem do czego takie pesto wykorzystać. Dzisiaj na przykład jadłam je na kanapce z wędliną. Mmhmhmmhmh...



Sunday, 10 October 2010

NA ŚNIADANIE - OWSIANKA Z PATELNI. I WYLOSOWANA KSIĄŻKA (WC)


A było to tak:

'Chesz owsiankę na śniadanie?
Zwariowałaś? Chcesz mnie otruć? Wiesz, że ja nienawidzę owsianki.
Dawid ja też nie lubię, ale mówię Tobie z ręką na sercu TA jest inna.
Tak, jasne. Ciekawe czym się różni?
Konsystencją i zawartością. Chcesz czy sam sobie robisz śniadanie?
Dobra. Może TROCHĘ spróbuję (...)'

I spróbował. I zjadł całą miskę.
Powiedzmy sobie szczerze - nieważne według jakiego przepisu przygotujemy owsiankę. Mit o niej na zawsze pozostanie ten sam. Obrzydliwa breja w której pływają rozmemłane płatki. I nie wiem, może ja się nie znam, ale jak taka breja może być pożywna? Oczywiście sytuacja ulega zmianie jeśli do owsianki dorzucimy różne dodatki, zamienimy owsiane płatki których nie lubimy na żytnie i orkiszowe oraz gdy nie rozgotujemy jej na paciaję. Kiedyś przeglądając REWELACYJNĄ książkę Nakarmić duszę Joli Słomy i Mirosława Trymbulaka natknęłam się na fajny przepis na owsiankę z ... patelni. I w sumie ten jeden maleńki szczegół skusił mnie to wypróbowania tego przepisu. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym przepisu lekko nie zmodyfikowała. W każdym razie baza jest książkowa, a wykonanie i składniki polkowe.
Powiem Wam, że ta owsianka najlepsza jest na drugi dzień, jak składniki przenikną się nawzajem. Owszem płatki lekko napęcznieją, ale to tylko doda pazura całemu posiłkowi. Oczywiście do owsianki najlepiej dodać świeże owoce sezonowe. Mogą to być truskawki, maliny, jagody, melon, kiwi co kto lubi! Nie radziłabym rezygnować z bananów, gdyż jest to owoc, który wspaniale syci. Z podanych proporcji wychodzi naprawdę sporo owsianki, ale ja ją lubię podjadać przez cały dzień i czasem skutecznie zastępuje mi ona obiad :] Nie będę obiecywać, że dzięki temu przepisowi staniecie się zagorzałymi fanami owsianki - takich przepisów po prostu nie ma - ale namawiam Was gorąco na spróbowanie. Warto.

******************************

Zanim przejdę do przepisu mała zaległa rzecz. Obiecałam Wam, że jedna osoba dostanie ode mnie książkę Nigelli Lawson 'Nigella Express'. Jak obiecałam, tak czynię. Zrobiłam listę wszystkich uczestników dwóch edycji Weekendowej Cukierni (wrześniowej i sierpniowej) i z tych osób wylosowałam trzy. Pierwsza osoba dostanie wspomnianą książkę, a dwie kolejne dostaną mały słoiczek odpowiednio domowego cukru waniliowego i lawendowego. Basię i Carmellinę pominęłam, bo jako prowadzące zabawę dostaną od mnie mały drobiazg poza losowaniem. Bardzo chciałam przeprowadzić to losowanie w sposób tradycyjny (nawet przygotowałam kupony z imionami),  niestety choroba mnie pokonała i cały dzień spędziłam w łóżku. Zatem wykorzystując moją znajomość programu Excel, losowanie przeprowadziłam w sposób następujący.
Wykorzystując funkcję LOS() każdej osobie przyporządkowałam losową wartość.
Następnie z tych losowych wartości za pomocą funkcji INDEKS, która pozwala na wylosowanie kilku wartości z danego zbioru bez powtórzeń, wylosowałam trzy osoby.
W skrócie wyglądało to tak:

LISTA OSÓB Z PRZYPORZĄDKOWANYMI LOSOWO WARTOŚCIAMI

A oto zwycięzcy (wylosowani za pomocą funkcji INDEKS)!


Zwycięzców bardzo proszę kontakt @ i nagrody prześlę w przyszłym tygodniu pocztą.

Jeśli kogoś pominęłam oznacza to, że nie dostałam linku do wypieku przygotowanego w ramach WC. Te osoby również proszę o kontakt.


OWSIANKA Z PATELNI

0.5 szklanki płatków żytnich
0.5 szklanki płatków orkiszowych
lub 1 szklanka płatków owsianych górskich
2 garście grubo posiekanych ulubionych orzechów
1 jabłko
1 garść rodzynków
1 garść suszonej żurawiny
kawałek korzenia imbiru startego na tarce do jarzyn
szczypta zmielonego zielonego kardamonu
szczypta świeżo utartej gałki muszkatołowej
sok z 1 cytryny
kilka kropel aromatu migdałowego
1.5 szklanki wody
1 szklanka ulubionego mleka (uwaga - mleko sojowe się warzy)
1 banan
syrop daktylowy lub miód do smaku

Na dużej patelni (ja używam patelni wok) prażymy płatki i orzechy, aż lekko zbrązowieją.
Dodajemy obrane i starte jabłko, umyte i sparzone rodzynki, żurawinę. przyprawę korzenną, imbir, kardamon, sok z cytryny, gałkę i aromat migdałowy.
Dodajemy wodę i syrop z daktyli (lub miód) i gotujemy 5 minut.
Dodajemy mleko i banan pokrojony w grube plasterki. Gotujemy kolejne 5 minut.
Podajemy na ciepło lub na zimno posypane orzechami.

Smacznego!



Monday, 4 October 2010

BAWARSKIE DROŻDŻOWE ZE ŚLIWKAMI I WEEKENDOWA CUKIERNIA


Dziwne rzeczy się dzieją ostatnio. Coraz więcej sentymentalnych wspomnień, coraz więcej sentymentalnych piosenek (niedziela upłynęła pod znakiem zespołu Roxette - słuchaliście? znacie?) i ta dziwna potrzeba obejrzenia romantycznych komedii w stylu Pretty Woman (oczywiście znowu się pewnie popłaczę). Czy ja się starzeję?? Bo zdecydowanie nie jest to wina jesieni.
Jesień jak jesień. Deszczowa, czasem słoneczna. Zwykła. Szkoda mi tylko światła dziennego bo maleją szanse na zrobienie naprawdę dobrych zdjęć. Ale nie szkoda mi, że czas mija. Idzie nowy rok, idzie nowe, nieznane.

No dobrze. Koniec filmu, jestem zalana łzami, siorpię nosem, kończę kolejny kawałek drożdżowego ze śliwkami i wypijam kolejny kubek mleka (moje nowe odkrycie to mleko krowie bez laktozy). I tak sobie myślę, że najwyższy czas zrobić podsumowanie i zaprosić Was razem z pewną przemiłą Babeczką na kolejne (już październikowe!) wydanie Weekendowej Cukierni. Pinkcake bardzo dziękuję, że zgodziłaś się gospodarzyć kolejnemu odcinkowi Cukierni. Po przepis i wszystkie szczegóły zapraszam do naszej Gospodyni :)

Mam nadzieję, że i tym razem przyłączycie się licznie do wspólnego pieczenia. Kto wie, może dla jednej osoby znowu znajdzie się jakaś drobna niespodzianka? :-)

Wracając do wydania wrześniowego - ciasto, które zaproponowała Carmellina upiekło tyyyyyyyle ludzi. Naprawdę! To kolejne wydanie WC, które odniosło sukces dzięki Wam. I za to Wam dziękuję. Lista jest długa i mam nadzieję, że udało mi się zebrać linki do wszystkich bawarskich placków z węgierkami.  
Jeśli kogoś pominęłam to bardzo proszę o pozostawienie komentarza pod postem - chciałabym rozpocząć losowanie książki w momencie, kiedy będę pewna że mam pełną listę Cukierników i Cukierniczek!

Zaczynamy!


A.Grey i Jej blog Spiżarnia

Agatek i Jej blog Słodka dziurka 

Agnieszka B. i Jej blog Kuchenne popisy Agnieszki i Antosia

Alinka Wyka i Jej blog Pysznie, pyszniutko 

Amarantka i Jej blogTu i Teraz

Amber i Jej blog Kuchennymi drzwiami

Białoczarna i Jej blog Cukrem i miodem 

Carmellina i Jej blog Seventh Heaven

Gin i Jej blog Moja słodka kuchnia

Gosia i Jej blog Salt&Pepper

Grażynka i Jej blog Oswajamy kuchenkę mikrofalową

Joanna i Jej blog Notatki kulinarne

Jolanta Szyndlarewicz i Jej blog Nasze życie od kuchni

Jukejka i Jej blog Matka Polka w angielskiej kuchni

Kabamaiga i Jej blog Sto kolorów w kuchni

Kasia i Jej blog Na zapiecku 

Kasia i Marcin i Ich blog Breakfast at Tiffany's

Kucharzy Trzech i Ich blog Nasze kuchenne smaki

Mafilka i Jej blog Zaczynam kucharzenie

Majana i Jej blog Majanowe Pieczenie

Margot (Alcia) i Jej blog Kuchnia Alicji

Moniazo i Jej blog Trzy pomidory

Nette i Jej blog Fabryka smaku

Nobleva i Jej blog Życie ze smakiem

Paproszek i Jej blog Paproszkowe smaki

Pinkcake i Jej blog Trochę inna cukiernia 

Praline i Jej blogLendryggen

Teresa i Jej blogCo i kiedy gotuje

Wiosenka i Jej blog Eksplozja smaku

Wisienka i Jej blog Chatka Wiedźmy

Zauberi i Jej blog Niebieska pistacja

I moje ciasto poniżej:


BAWARSKI PLACEK ZE ŚLIWKAMI

2 łyżeczki drożdży instant
200g białej mąki pszennej chlebowej
200g białej mąki orkiszowej
50g brązowego, drobnego cukru
50g cukru z prawdziwą wanilią
szczypta soli
2 żółtka
200ml letniego mleka bez laktozy (lub ulubionego mleka)
80g roztopionego masła

1kg śliwek
100g płatków migdałów
1 łyżka mielonego cynamonu
1 łyżka brązowego cukru
skórka otarta z 2 cytryn

Żółtka rozbić z odrobiną mleka
Obie mąki przesiać do dużej miski.
Dodać drożdże instant, cukier, sól, rozbite żółtka i resztę mleka.
Wyrobić miękkie i elastyczne ciasto.
Pod koniec wyrabiania dodać roztopione masło w 4 częściach, dodając kolejną dopiero gdy poprzednia zostanie wchłonięta przez ciasto.
Na samym końcu dodać skórkę z cytryny.
Pozostawić ciasto pod przykryciem do wyrośnięcia, aż podwoi swoją objętość.
Śliwki umyć, osuszyć, wypestkować i przekroić na ćwiartki.
Ciasto energicznie przebić pięścią, by je odpowietrzyć, a następnie rozwałkować i wyłożyć nim tortownicę o średnicy 26 cm (tortownicę uprzednio wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia).
Na cieście ułożyć śliwki, posypać płatkami migdałów i odstawić w ciepłe miejsce na 30 minut, aby podrosło.
Piekarnik nagrzać do temperatury 220C.
Ciasto posypać cukrem wymieszanym z cynamonem i wstawić je do pieca.
Piec ciasto na dolnym poziomie piekarnika przez 30-50 minut (zależy od wielkości tortownicy - im wyższe ciasto tym dłuższy czas pieczenia).
Studzić chwilę w piekarniku, a później na kratce

Smacznego!

UPIECZ SWOJE PIERWSZE CIASTO DROŻDŻOWE RAZEM Z POLKĄ