Moje dzieciństwo nie obfitowało w cytrusy. Zdobycie mandarynek czy pomarańczy graniczyło z cudem, a jak już się pojawiały, to zawsze plasowały się poza przeznaczonym na życie budżetem. Grejpfruty można czasem było zjeść u Wujka K., przekrojone na pół i posypane delikatnie cukrem. Do cytryn przez całe dzieciństwo odczuwałam wstręt i to niestety przez Babcię K. A to dlatego, że każda wyprawa do owej Babci kończyła się wypiciem co najmniej jednej szklanki herbaty posłodzonej cukrem i zakwaszonej sokiem wyciśniętym z cytryny. I nie pomagały prośby i błagania, że ja nie lubię i nie chcę, że herbatę to ja wolę gorzką i bez cytryny. Jak już byłam starsza to prosiłam o kawę :)
Mandarynki i pomarańcze przywołują miłe wspomnienia - Dziadek M. był mistrzem w ich zdobywaniu i zawsze w mikołajkowej paczce znalazła się chociaż jedna sztuka. I naprawdę nie wiem, jak On to robił. I teraz ostrożnie, żeby nie popaść w pułapkę pisania o dziadkach i babciach, ale jest coś w niektórych wspomnieniach, że przychodzą same i wcale nie musimy się wysilać, żeby je przywołać. One po prostu są. Dla mnie jednym z takich wspomnień jest właśnie zapach obieranej palcami mandarynki, który do końca życia będzie kojarzył mi się właśnie z grudniem i Dziadkiem.
Teraz nie wyobrażam sobie życia bez zapachu i smaku skórki świeżo otartej z cytryny czy pomarańczy. Nie wyobrażam sobie zimowej, rozgrzewającej herbaty bez dodatku soku i skórki z cytrusów. Nie wyobrażam sobie domowego ciasta bez ich aromatu. Jest coś w tym zapachu, co nie pozwala przejść obok obojętnie. Skórka otarta z chociażby jednej cytryny dodana do drobnego cukru, zupełnie zmienia jego smak i aromat. Ta sama skórka dodana do chociażby naleśników czy racuchów zamienia je w produkt co najmniej luksusowy. I mogłabym tak wymieniać bez końca.
Ale zamiast wymieniać, to Wam coś pokażę.
Ale chciałam jeszcze o czymś napisać.
Jak wiecie razem z Dziewczynami prowadzę Bajeczną Fabrykę. Jest to miejsce dla Dużych i Małych. Miejsce, gdzie nie trzeba być serio. Miejsce, gdzie każdy z nas może poczuć się beztrosko. Miejsce, które możecie tworzyć razem z nami! Więc jeśli macie ochotę na chwilę zapomnienia, zapraszam Was serdecznie! Przekroczcie progi Fabryki, a już nigdy nie będziecie chcieli jej opuścić. Zwłaszcza, że bardzo często organizujemy konkursy i właśnie teraz można wygrać przepiękne foremki oraz pluszowe misie. Jeśli macie chwilę to serdecznie Was zapraszamy! Tu i tu znajdziecie więcej konkursowych szczegółów :)
![]() |
Losowania misiowych Szczęśliwców odbędą się 4 grudnia. Zgłoszenia (komentarze i rysunki) przyjmujemy do 3 grudnia, do godziny 23.59. |
DŻEM Z GRUSZEK, IMBIRU I CYTRYN Z DODATKIEM KUMINU
Ten dżem to absolutny (jak to mówi Alcia) mercedes wśród dżemów, które w parze z dojrzałym serem tworzą kompozycję absolutnie idealną! Inna sprawa, że mój smak z dzieciństwa to kromka chleba z grubym plastrem białego sera i odpowiednio cieńszym plastrem sera żółtego przybrana odpowiednią ilością dżemu wszelakiego rodzaju. No bo jak cytryna to imbir. Jak imbir to gruszki. A jak gruszki to KONIECZNIE uprażone ziarna kuminu (nie kminku! kumin to kmin rzymski, a nie kminek). A skąd ten pomysł? Otóż kiedyś podczas pobytu u naszych znajomych mieliśmy okazję spróbować dżemowego cuda zakupionego w sieci marketów Monoprix. Cudo to stało w lodówce z serami i było połączeniem gruszek z kuminem. I było pyszne. Dodałam imbir i cząstki cytryn i muszę przyznać, że wyrób domowy bije sklepowy na głowę. Pomimo, że dla mnie wyrób francuski to wyrób klasy zerowej.
- 250g brązowego cukru
- 200ml wody
- 50g korzenia imbiru, obranego i startego na tarce do jarzyn (duże oczka)
- 3 łyżeczki ziaren kuminu (kminu rzymskiego), uprażonych na suchej patelni
- 1kg dojrzałych gruszek, obranych i pokrojonych w ósemki
- 3 duże cytryny, idealnie niewoskowane (skórka otarta, a miąższ pokrojony w cząstki)
- 200ml białego wina
W szerokim rondlu o grubym dnie z cukru i wody przygotowujemy syrop (cukier wsypujemy do wody i podgrzewamy na małym ogniu, aż cukier się rozpuści, następnie zwiększamy moc palnika i gotujemy całość 'do nitki').
Dodajemy uprażone ziarna kuminu i imbir i gotujemy chwilę.
Dodajemy cząstki gruszek oraz skórkę, sok i miąższ z cytryn.
Gotujemy całość na średnim ogniu, aż do uzyskania pożądanej konsystencji (czas gotowania zależy od tego, jak dojrzałe były gruszki i ile puszczą soku).
Pod koniec gotowania dodajemy wino i gotujemy jeszcze parę minut.
Dżem przekładamy do wyprażonych słoików i ewentualnie pasteryzujemy.
Tu dowiedz się więcej o pasteryzacji i przygotowywaniu dżemu.
TARTE AU CITRON (CYTRYNOWA TARTA) PRAWIE BEZ PIECZENIA
To moje drugie podejście do cytrynowej tarty. Pierwsza, którą zrobiłam zawierała w kremie mąkę i była po prostu niesmaczna. Od wielu przepisów odstraszały mnie dodatki skondensowanego mleka czy właśnie mąki ziemniaczanej oraz tony cukru. A to błąd. Masa ma być kwaśna (ale n i e z a b a r d z o), ale jednocześnie słodka (ale n i e z b y t s ł o d k a). Te dwa smaki mają się uzupełniać, a nie nad sobą dominować. Tartę cytrynową z książki The Cook's Book (którą wam gorąco polecam, bo jest fantastyczna i na pewno kiedyś o niej napiszę i w dodatku można ją kupić na amazon za pół ceny) chciałam zrobić już od dawna i ... zrobiłam. Moje zmiany to zmniejszenie ilości cukru z 240g do 150g oraz dodanie domowego cukru waniliowego. Również spód do tarty z dodatkiem mąki razowej i semoliny to mój przepis i jest może trochę trudniejszy w wałkowaniu, ale trud wynagradza jego wspaniały smak i chrupkość. To naprawdę wspaniała tarta i z ręką na sercu mogę Was zapewnić, że nie będziecie zawiedzeni jej smakiem.
Spód tarty
Z podanych proporcji upiekłam 4 spody o średnicy 12cm
- 100g mąki pszennej razowej
- 50g miałkiej semoliny
- 100g zimnego masła
- 1 jajko
- szczypta soli
Piekarnik rozgrzałam do 160C.
Mąkę połączyłam z semoliną.
Dodałam sól i masło pokrojone w grubą kostkę.
Palcami wcierałam masło w mąkę, aż powstały drobne grudki.
Wtedy dodałam jajko i całość szybko zagniotłam w kulę.
Ciasto owinęłam folią i włożyłam na 1 godzinę do lodówki.
Po tym czasie ciasto cienko rozwałkowałam i wyłożyłam nim 4 formy do tart o średnicy 12 cm.
Każdą foremkę przykryłam kawałkiem papieru do pieczenia i wypełniłam ceramicznym grochem.
Piekłam 20 min, po czym zdjęłam groch i papier i piekłam kolejne 10 minut.
Ostudziłam.
Masa cytrynowa
Żródło: The Cook's Book
- 5 dużych cytryn (idealnie niewoskowanych)
- 100g drobnego cukru
- 50g domowego cukru waniliowego
- 4 jajka
- 200 ml soku wyciśniętego z cytryn
- 200g masła, pokrojonego w kawałki
Z umytych i osuszonych cytryn ścieramy skórkę, a sok wyciskamy.
Otartą skórkę łączymy w misce z cukrem i cukrem waniliowym i mieszamy palcami (WSPANIAŁE uczucie!).
Dodajemy do miski sok z cytryny i jajka i ubijamy chwilę mikserem.
Miskę z masą umieszczamy na garnku z wrzącą wodą i cały czas mieszając podgrzewamy, aż masa zgęstnieje (UWAGA! nie oszukujemy, mieszamy bo masa nam się zwarzy).
Gdy masa zgęstnieje (będzie miała konsystencję budyniu - powinno to zająć około 4-5 minut), zdejmujemy miskę z garnka i chwilę studzimy.
Dodajemy masło (po jednym kawałku) i miksujemy ręcznym blenderem (żyrafą).
Gotową masą wypełniamy spody tarty i całość chłodzimy w lodówce przez noc.
Smacznego!



































