Dawno, dawno temu... i tu następuje koniec bajki.
W bajce wszystko kończy się zawsze dobrze za pierwszym razem, a u mnie skończyło się dobrze dopiero za razem trzecim.
Kiedyś poskarżyłam się
Basi, że mam ochotę na jakieś tradycyjne staropolskie ciasto, ale zupełnie nie wiem co bym chciała upiec. W planach miałam placek miodowy cudo (cudaczek, miodownik) lub drożdżówkę z kruszonką, ale Basia powiedziała:
Polcia, a może piernik?Piernik!
Nie musiała mnie Basia dwa razy namawiać na pieczenie piernika, bo już od zeszłego roku miałam w głowie pewien pomysł. Zamarzył mi się piernik żytni, z jasnej mąki żytniej i w dodatku piernik za zakwasie.
Nie powiem, żeby było łatwo i przyjemnie.
Przy pierwszym podejściu wyjęłam z piekarnika kamień. Niezupełnie mądrze wmyśliłam sobie, ze sam zakwas wystarczy, nie biorąc pod uwagę, że to ciasto jest ciężkie od miodu i jajek (i naprawdę mam nadzieję, że Looko się nie zatruł!).
Przy drugim podejściu dałam więcej zakwasu i sodę, ale ciasto było zbyt płynne i zamiast urosnąć do góry, pięknie wypłynęło z formy na ... boki. Poza tym kleiło się do zębów, chociaż w smaku było obłędne.
Trzecie podejście to był sukces! Piernik wyszedł pyszny, lekko wilgotny, powiedziałabym że w smaku bardzo szlachetny.
Cóż mi pozostaje? Namawiam Was na ten piernik. Jest słodki w sam raz, pełen skórki pomarańczowej i orzechów. Wilgotny, ale nie ciężki.
I co najważniejsze - ten piernik nie musi dojrzewać! Jest pyszny na drugi dzień po upieczeniu.
I nie mam się czym chwalić. Ten przepis to zmarnowane 8 jajek, ponad kilogram miodu, około 450g zakwasu i dobra, ekologiczna żytnia mąka. Ale mam nadzieję, że przepisy mistrzów rodzą się w bólach.
Do piernika polecam
domową przyprawę korzenną. W zeszłym roku
prezentowałam wersję podstawową, ale w tym roku postanowiłam tą wersję nieco w wzbogacić i mam swoją własną przyprawę korzenną iście luksusową! Jak ona pachnie! Istotna zmiana to zastąpienie mielonych dodatków dodatkami 'w całości', dodanie ususzonego w piekarniku imbiru i skórek z cytrusów oraz postanowiłam się przemóc i dodać jedną gwiazdkę anyżu.
Wszystkie przyprawy uprażyłam na suchej patelni, by wydobyć z nich aromat.
Dodałam również dwie mięsiste laski wanilii i zamknęłam w słoiku coś tak aromatycznego, że pozwalam sobie doprawić tym moją poranną kawę :)
Święta tuż tuż. Ja jeszcze ich nie czuję, a Wy?
LUKSUSOWA PRZYPRAWA KORZENNA
Z podanych proporcji wyszło mi 100g przyprawy
- duży kawałek korzenia imbiru (około 50g)
- skórka otarta z dwóch dużych pomarańczy
- skórka otarta z trzech dużych cytryn
- 8 dużych kawałków kory cynamonu (razem około 50g)
- 1 cała gałka muszkatołowa
- 10 strączków zielonego kardamonu
- 1 łyżeczka nasion kopru włoskiego
- 1 łyżeczka całych goździków
- 1 cała gwiazda anyżu
- 2 łyżeczki nasion kolendry
- pół łyżeczki pieprzy białego
- pół łyżeczki pieprzu czarnego
- pół łyżeczki pieprzu różowego
- pół łyżeczki pieprzu zielonego
- 1 łyżeczka ziela angielskiego
- 2 duże i mięsiste laski wanilii
Skórki z cytrusów obieramy zesterem (lub bardzo cienko nożem i pozbywamy się białych, gorzkich części).
Imbir obieramy i kroimy w cienkie plasterki.
W piekarniku nagrzanym do 160C przez 30 minut suszymy skórki, a przez 40 minut plasterki imbiru.
Wszystkie przyprawy (oprócz wanilii) prażymy na suchej patelni. Studzimy.
Ostudzone mielimy partiami razem z laską wanilii, wysuszonymi imbirem oraz skórkami z cytrusów w młynku do kawy (wersja dla wygodnych jak ja) lub ucieramy w moździerzu na proszek.
Przechowujemy w szczelnie zamykanym szklanym pojemniku z dala od promieni słonecznych.
SZLACHETNY PIERNIK NA ZAKWASIE
Proporcje mąki i miodu zaczerpnęłam ze starej książki kucharskiej z 1952r.
- 100g migdałów
- 100g orzechów włoskich
- 500g miodu (użyłam akacjowego)
- 2 łyżki domowej przyprawy korzennej j/w
- 3 duże jajka
- 150g aktywnego zakwasu żytniego gęstego
- 500g mąki jasnej żytniej*
- 200g kandyzowanej skórki pomarańczowej
- skórka otarta z 2 cytryn
- skórka otarta z 2 pomarańczy
- 2 bardzo płaskie łyżeczki sody spożywczej
- mały kieliszek spirytusu (lub wódki)
Orzechy i migdały prażymy w piekarniku, studzimy i siekamy.
W szerokim rondlu podgrzewamy miód, dodajemy przyprawę korzenną i całość gotujemy na małym ogniu przez 10 minut. Następnie zestawiamy z palnika i studzimy przez 20 minut.
Do ostudzonego miodu dodajemy jajka i ubijamy mikserem przez 2-3 minuty.
Następnie do masy dodajemy zakwas, mąkę, spirytus (lub wódkę), skórkę otartą z cytrusów, skórkę kandyzowaną, orzechy, migdały i sodę.
Mieszamy dokładnie - ciasto ma być raczej gęste, więc odradzam mikser elektryczny o małej mocy.
Dobrze wymieszane ciasto przekładamy do podłużnej blaszki (moja miała wymiary spód - długość 22 cm, szerokość 8 cm, góra - długość 24 cm, szerokość 10 cm, głębokość - 7 cm).
Piekarnik nagrzewamy do 170C i pieczemy piernik około półtorej godziny lub do suchego patyczka (u mnie piekł się ciut dłużej, ale mamy w mieszkaniu bardzo kiepski piekarnik).
Po upieczeniu studzimy chwilę w blaszce, a później na kratce do studzenia pieczywa.
Smacznego!
* jeśli nie mamy mąki żytniej jasnej, możemy wymieszać przesianą mąkę żytnią razową z mąką pszenną lub białą orkiszową