Thursday, 23 December 2010

Ponieważ nie ma uniwersalnych życzeń świątecznych, wszystkim Czytelnikom mojego bloga chciałabym życzyć tylko jednego - odnalezienia w tegorocznych Świętach tego, co jest dla Was najważniejsze.
I zdrowia, bo bez zdrowia człowiek może bardzo niewiele.
Do zobaczenia! 
Kiedyś.

Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się, co ja czerpię ze Świąt garściami, zapraszam tutaj lub tutaj.

Monday, 13 December 2010

PIERNIK NA ZAKWASIE SZLACHETNY I LUKSUSOWA PRZYPRAWA KORZENNA


Dawno, dawno temu... i tu następuje koniec bajki.
W bajce wszystko kończy się zawsze dobrze za pierwszym razem, a u mnie skończyło się dobrze dopiero za razem trzecim.
Kiedyś poskarżyłam się Basi, że mam ochotę na jakieś tradycyjne staropolskie ciasto, ale zupełnie nie wiem co bym chciała upiec. W planach miałam placek miodowy cudo (cudaczek, miodownik) lub drożdżówkę z kruszonką, ale Basia powiedziała: Polcia, a może piernik?
Piernik!
Nie musiała mnie Basia dwa razy namawiać na pieczenie piernika, bo już od zeszłego roku miałam w głowie pewien pomysł. Zamarzył mi się piernik żytni, z jasnej mąki żytniej i w dodatku piernik za zakwasie.
Nie powiem, żeby było łatwo i przyjemnie.
Przy pierwszym podejściu wyjęłam z piekarnika kamień. Niezupełnie mądrze wmyśliłam sobie, ze sam zakwas wystarczy, nie biorąc pod uwagę, że to ciasto jest ciężkie od miodu i jajek (i naprawdę mam nadzieję, że Looko się nie zatruł!).
Przy drugim podejściu dałam więcej zakwasu i sodę, ale ciasto było zbyt płynne i zamiast urosnąć do góry, pięknie wypłynęło z formy na ... boki. Poza tym kleiło się do zębów, chociaż w smaku było obłędne.
Trzecie podejście to był sukces! Piernik wyszedł pyszny, lekko wilgotny, powiedziałabym że w smaku bardzo szlachetny. 
Cóż mi pozostaje? Namawiam Was na ten piernik. Jest słodki w sam raz, pełen skórki pomarańczowej i orzechów. Wilgotny, ale nie ciężki.
I co najważniejsze - ten piernik nie musi dojrzewać! Jest pyszny na drugi dzień po upieczeniu.
 
I nie mam się czym chwalić. Ten przepis to zmarnowane 8 jajek, ponad kilogram miodu, około 450g zakwasu i dobra, ekologiczna żytnia mąka. Ale mam nadzieję, że przepisy mistrzów rodzą się w bólach.


Do piernika polecam domową przyprawę korzenną. W zeszłym roku prezentowałam wersję podstawową, ale w tym roku postanowiłam tą wersję nieco w wzbogacić i mam swoją własną przyprawę korzenną iście luksusową! Jak ona pachnie! Istotna zmiana to zastąpienie mielonych dodatków dodatkami 'w całości', dodanie ususzonego w piekarniku imbiru i skórek z cytrusów oraz postanowiłam się przemóc i dodać jedną gwiazdkę anyżu. 
Wszystkie przyprawy uprażyłam na suchej patelni, by wydobyć z nich aromat.
Dodałam również dwie mięsiste laski wanilii i zamknęłam w słoiku coś tak aromatycznego, że pozwalam sobie doprawić tym moją poranną kawę :)

Święta tuż tuż. Ja jeszcze ich nie czuję, a Wy?


LUKSUSOWA PRZYPRAWA KORZENNA
Z podanych proporcji wyszło mi 100g przyprawy

  • duży kawałek korzenia imbiru (około 50g)
  • skórka otarta z dwóch dużych pomarańczy
  • skórka otarta z trzech dużych cytryn
  • 8 dużych kawałków kory cynamonu (razem około 50g)
  • 1 cała gałka muszkatołowa
  • 10 strączków zielonego kardamonu
  • 1 łyżeczka nasion kopru włoskiego
  • 1 łyżeczka całych goździków
  • 1 cała gwiazda anyżu
  • 2 łyżeczki nasion kolendry
  • pół łyżeczki pieprzy białego
  • pół łyżeczki pieprzu czarnego
  • pół łyżeczki pieprzu różowego
  • pół łyżeczki pieprzu zielonego
  • 1 łyżeczka ziela angielskiego
  • 2 duże i mięsiste laski wanilii

Skórki z cytrusów obieramy zesterem (lub bardzo cienko nożem i pozbywamy się białych, gorzkich części).
Imbir obieramy i kroimy w cienkie plasterki.
W piekarniku nagrzanym do 160C przez 30 minut suszymy skórki, a przez 40 minut plasterki imbiru.
Wszystkie przyprawy (oprócz wanilii) prażymy na suchej patelni. Studzimy.
Ostudzone mielimy partiami razem z laską wanilii, wysuszonymi imbirem oraz skórkami z cytrusów w młynku do kawy (wersja dla wygodnych jak ja) lub ucieramy w moździerzu na proszek.
Przechowujemy w szczelnie zamykanym szklanym pojemniku z dala od promieni słonecznych.


SZLACHETNY PIERNIK NA ZAKWASIE
Proporcje mąki i miodu zaczerpnęłam ze starej książki kucharskiej z 1952r.

  • 100g migdałów
  • 100g orzechów włoskich
  • 500g miodu (użyłam akacjowego)
  • 2 łyżki domowej przyprawy korzennej j/w
  • 3 duże jajka
  • 150g aktywnego zakwasu żytniego gęstego 
  • 500g mąki jasnej żytniej*
  • 200g kandyzowanej skórki pomarańczowej
  • skórka otarta z 2 cytryn
  • skórka otarta z 2 pomarańczy
  • 2 bardzo płaskie łyżeczki sody spożywczej
  • mały kieliszek spirytusu (lub wódki)

Orzechy i migdały prażymy w piekarniku, studzimy i siekamy.
W szerokim rondlu podgrzewamy miód, dodajemy przyprawę korzenną i całość gotujemy na małym ogniu przez 10 minut. Następnie zestawiamy z palnika i studzimy przez 20 minut.
Do ostudzonego miodu dodajemy jajka i ubijamy mikserem przez 2-3 minuty.
Następnie do masy dodajemy zakwas, mąkę, spirytus (lub wódkę), skórkę otartą z cytrusów, skórkę kandyzowaną, orzechy, migdały i sodę.
Mieszamy dokładnie - ciasto ma być raczej gęste, więc odradzam mikser elektryczny o małej mocy.
Dobrze wymieszane ciasto przekładamy do podłużnej blaszki (moja miała wymiary spód - długość 22 cm, szerokość 8 cm, góra - długość 24 cm, szerokość 10 cm, głębokość - 7 cm).
Piekarnik nagrzewamy do 170C i pieczemy piernik około półtorej godziny lub do suchego patyczka (u mnie piekł się ciut dłużej, ale mamy w mieszkaniu bardzo kiepski piekarnik).
Po upieczeniu studzimy chwilę w blaszce, a później na kratce do studzenia pieczywa.

Smacznego!

* jeśli nie mamy mąki żytniej jasnej, możemy wymieszać przesianą mąkę żytnią razową z mąką pszenną lub białą orkiszową


Monday, 6 December 2010

NA DWA SPOSOBY. LATKES



Najpierw Basia umówiła się cichcem z Alcią.
Potem Basia namówiła Polkę.
I dzisiaj smażyłyśmy razem (choć osobno), każda w swojej kuchni pyszne placki.
Latkes.
Jedzone przez aszkenazyjskich Żydów w czasie żydowskiego święta Hanukkah - tak powiedziala Basia.
Placki, które można zrobić z każdego warzywa, jakie macie pod ręką - tak powiedziala Basia.
Można do nich dorzucić kawałek lokalnego sera.
Można do nich dodać ulubioną przyprawę.
Smażone (trudne słowo) na oleju.
Nie gładkie, a wiórkowe.
Chrupiące.
W dodatku u mnie razy dwa, bo znalazłam zaległy wpis, którym przygotowałam się na dyniowy tydzień Bei.
Basiu czy te dyniowe placki to też latkes?
I nich mi ktoś powie, że wegetarianie jedzą mało smacznie :)
Latkes muszą mieć wiórki, dlatego najlepiej warzywa zetrzeć na tarce do jarzyn na dużych oczkach. Ja jestem leniwa i swoje warzywa wrzuciłam do blendera z tarczą  szatkującą i wszystko mi się ładnie samo poszatkowało. Z lenistwa nie odcisnęłam warzyw przed dodaniem przypraw, ale musicie na to zwrócić uwagę - jeśli wody będzie dużo odcedźcie ją przez gazę, bo Wam się latkes na patelni nie skleją (wszystko zależy od rodzaju ziemniaków, jakie użyjecie). Ja radzę wybrać największe i najbardziej sypkie ziemniaki, jakie macie w piwnicy/spiżarce/na targu/w osiedlowym sklepie.
I jeśli chcecie mieć ładne wiórki, NIE dociskajcie i nie wygładzajcie placków na patelni łyżką.

Babeczki kochane dziekuje Wam za niedziele, korespondencje i smiech do lez! Byloby super usmazyc te placki razem w jednej kuchni co nie? (pisze od Dawida to nie mam polskich znakow :))

***
Po śniegu nie zostało już ani śladu. Biel ustąpiła miejsca szarości. Zawiesiłam w oknie niebieskie światełka, ubrałam naszą małą drewnianą choinkę i próbuję przybliżyć swe myśli do Świąt. Jeszcze 18 dni i odwiedzę Szczecin i Wrocław. Jeszcze 18 dni i zupełnie odłączę się od pracy. Jeszcze 18 dni i będzie pięknie!



LATKES Z ZIEMNIAKAMI, MARCHEWKĄ I POREM

  • 4 duże sypkie ziemniaki o łącznej wadze 800g (w Anglii będą to baking potatoes)
  • 1 średnia biała cebula
  • 2 marchewki
  • 1 duży por
  • 4 duże ząbki czosnku
  • 4 jajka
  • 6 łyżek bułki tartej
  • sok z połowy cytryny
  • 3 łyżki przegotowanego mleka (mleko zapobiegnie czernieniu ziemniaków)
  • sól
  • pieprz, najlepiej świeżo mielony (ja używam mieszanki pieprzy czarnego, białego, różowego, zielonego i syczuańskiego)
  • duża szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej
  • duża szczypta colombo* (lub curry)
  • olej do smażenia (lub ulubiona oliwa)

Wszystkie warzywa płuczemy, obieramy i wrzucamy do blendera a tarczą szatkującą lub ścieramy na tarce do jarzyn na największych oczkach.
Do startych warzyw dodajemy jajka, sok z cytryny, mleko, wszystkie przyprawy i bułkę tartą.
Dokładnie mieszamy.
Na patelni rozgrzewamy okej (oliwę) i smażymy placki aż się zrumienią  z obu stron (na jeden placek przeznaczamy jedną kopiastą łyżkę stołową masy).
Osuszamy delikatnie na ręczniku papierowym i podajemy ciepłe.




LATKES Z ZIEMNIAKAMI  I PIECZONĄ DYNIĄ

  • pół ulubionej dyni (o wadzie około 500g)
  • duża szczypta colombo (lub curry)
  • szczypta kurkumy
  • szczypta suszonych płatków chili
  • olej palmowy (lub ulubiony olej)
  • wędzona sól lub zwykła sól gruboziarnista 

  • 4 bardzo duże sypkie ziemniaki o łącznej wadze 1kg (w Anglii będą to baking potatoes)
  • 1 średnia biała cebula
  • 4 duże ząbki czosnku
  • 1 duży pęczek natki pietruszki
  • 3 jajka
  • 3 łyżki mąki pszennej (białej lub razowej)
  • sok z połowy cytryny
  • 3 łyżki przegotowanego mleka (mleko zapobiegnie czernieniu ziemniaków)
  • sól
  • pieprz, najlepiej świeżo mielony (ja używam mieszanki pieprzy czarnego, białego, różowego, zielonego i syczuańskiego)
  • duża szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej
  • olej do smażenia (lub ulubiona oliwa)

Dynię obieramy, wyjmujemy pestki a miąższ kroimy w kostkę i następnie układamy na blasze do pieczenia.
Skrapiamy octem balsamico i olejem palmowym oraz posypujemy wędzoną solą, płatkami chili, kurkumą  i colombo (lub curry).
Całość dokładnie mieszamy i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 170C przez około 30 minut.
Rozgniatamy widelcem na puree.
Resztę warzyw płuczemy, obieramy i wrzucamy do blendera a tarczą szatkującą lub ścieramy na tarce do jarzyn na największych oczkach.
Do startych warzyw dodajemy dynię, jajka, sok z cytryny, mleko, wszystkie przyprawy i mąkę.
Dokładnie mieszamy.
Na patelni rozgrzewamy okej (oliwę) i smażymy placki aż się zrumienią  z obu stron (na jeden placek przeznaczamy jedną kopiastą łyżkę stołową masy).
Osuszamy delikatnie na ręczniku papierowym i podajemy ciepłe.
Latkes bardzo dobrze komponują się z kwaśną śmietaną wymieszaną z sokiem z cytryny i świeżym koperkiem.

Smacznego!





* o colombo możecie więcej poczytaj u Anoushki oraz Bei

Sunday, 5 December 2010

AROMATYCZNY RYŻ Z KARDAMONEM I RÓŻOWYM PIEPRZEM


Bo może ktoś będzie chciał się rozgrzać w niedzielne południe.
Bo może ktoś tak jak ja ma ochotę czasem zjeść aromatycznie.
Bo może ktoś nie ma pomysłu na dodatek do dzisiejszego obiadu.
Ryż inaczej. 
Na podstawie przepisu z książki Alastair'a Hendy Food and Travels. Asia. Na podstawie, bo liście laurowe zastąpiłam ziarnami różowego pieprzu, roztartymi w moździerzu. 
Aromatyczny dodatek do wielu dań drugich i zup. 
Wspaniale komponuje się z tajską zupą z kurczaka (o niej niebawem...)
A gdy już nasycicie swoje zmysły, zapraszam na ucztę dla oczu. 
Kilka kadrów z jednego z najpiękniejszych miejsc na ziemi. 
Z miejsca, które bardzo chciałabym nazwać swoim drugim domem.

AROMATYCZNY RYŻ Z KARDAMONEM I RÓŻOWYM PIEPRZEM
Na podstawie: Alastair Hendy Food and Travels. Asia

  • 1 łyżka oleju z orzechów włoskich (lub ulubionego oleju czy oliwy)
  • 12 strączków zielonego kardamonu
  • 6 goździków
  • 1 kawałek kory cynamonu
  • pół łyżeczki ziaren różowego pieprzu, roztartych w moździerzu
  • 500g ryżu basmati (u mnie mieszanka ryżu basmati, dzikiego i czerwonego)
  • sól

Kardamon, pieprz i goździki rozcieramy w moździerzu na proszek.
Ryż płuczemy na sicie pod zimną, bieżącą wodą tak długo, aż woda spływająca z ryżu będzie czysta. Osuszamy.
W rondlu rozgrzewamy olej (oliwę) i dodajemy przyprawy.
Smażymy chwilę, aż przyprawy uwolnią swój aromat.
Do rondla dodajemy ryż i smażymy kolejną chwilę, aż ziarenka ryżu będą szkliste.
Ryż zalewamy 700ml wody (woda ma przykryć ryż na około 2cm ponad jego powierzchnię) i dodajemy sól.
Gdy woda zacznie wrzeć, gotujemy całość przez 2 minuty, a następnie zmniejszamy moc palnika, garnek przykrywamy pokrywką i parujemy ryż przez 10-15 minut.
Wyłączamy palnik i zostawiamy ryż na kolejne 10 minut.
Przed podaniem mieszamy ryz widelcem i pozbywamy się kory cynamonu.

Smacznego!



*********