Wyobraźcie sobie, że możecie kupić prawie wszystko. Idziecie do sklepu, a na półkach na wyciągnięcie ręki leżą sobie rzeczy wszelakie. A Wam co roku w sezonie letnim sen z oczu spędza marzenie o tej jednej rzeczy…Ogórki małosolne.
Na emigracji towar deficytowy, a jednocześnie bardzo pożądany.
Ogródka własnego nigdy w Anglii nie posiadaliśmy, a kupienie ogórków gruntowych graniczyło z cudem. W zasadzie to nigdy ich w Anglii nie znaleźliśmy. Obiecałam sobie, że po powrocie do Polski rzucę się na małosolne jak szczerbaty na suchary.
To już trzeci słoik, którego zawartość znika z prędkością światła.
I na pewno nie ostatni, bo sezon na prawdziwe ogórki jest tuż za rogiem. Wtedy zacznie się prawdziwe szaleństwo!
I na szczęście mam już swój wypracowany przepis. Pycha.
Ogórki małosolne to dla mnie fenomen. A kromka chleba na zakwasie posmarowana grubo masłem, obłożona grubymi plastrami domowego białego sera i małosolnych to prawdziwe niebo w gębie.
Małosolne można ‘nastawić’ w kamionkowym naczyniu, ale ja używam (i polecam) szeroki słoik o pojemności minimum 1 litr – wtedy wiem, że zdążymy zjeść ogórki zanim za bardzo się ‘ukiszą’.
Do małosolnych zawsze używamy soli kamiennej (nigdy jodowanej!), która sprawi że ogórki będą jędrne i chrupkie.
Małosolne zalewam gorącą zalewą, która zadziała powierzchniowo i ‘zakonserwuje’ ogórki.
Po jednym dniu wkładam małosolne do lodówki, by spowolnić proces ‘kiszenia’.
OGÓRKI MAŁOSOLNE POLKI
Zalewa:
Przygotowuję zalewę z wody, soli i przypraw i trzymam ciepłą na małej mocy palnika.
W wyparzonym słoiku ciasno układam ogórki (pionowo), dodaję liść chrzanu, obraną i przekrojoną na pół główkę czosnku, a na wierzchu układam koper (oczywiście wszystkie warzywa porządnie czyszczę pod bieżącą wodą).
Całość mocno dociskam uważając, by nie uszkodzić ogórków i zalewam gorącą zalewą.
Słoik przykrywam gazą lub papierem do pieczenia (nie zakręcam) i odstawiam w ciepłe, ale nienasłonecznione miejsce.
Po jednym dniu ogórki są gotowe do jedzenia.
PS Ja lubię ogórki 2,3-dniowe, ale mam w domu zjadacza ogórków jeszcze ‘żywych’ :-)

Na emigracji towar deficytowy, a jednocześnie bardzo pożądany.
Ogródka własnego nigdy w Anglii nie posiadaliśmy, a kupienie ogórków gruntowych graniczyło z cudem. W zasadzie to nigdy ich w Anglii nie znaleźliśmy. Obiecałam sobie, że po powrocie do Polski rzucę się na małosolne jak szczerbaty na suchary.
To już trzeci słoik, którego zawartość znika z prędkością światła.
I na pewno nie ostatni, bo sezon na prawdziwe ogórki jest tuż za rogiem. Wtedy zacznie się prawdziwe szaleństwo!
I na szczęście mam już swój wypracowany przepis. Pycha.
Ogórki małosolne to dla mnie fenomen. A kromka chleba na zakwasie posmarowana grubo masłem, obłożona grubymi plastrami domowego białego sera i małosolnych to prawdziwe niebo w gębie.
Małosolne można ‘nastawić’ w kamionkowym naczyniu, ale ja używam (i polecam) szeroki słoik o pojemności minimum 1 litr – wtedy wiem, że zdążymy zjeść ogórki zanim za bardzo się ‘ukiszą’.
Do małosolnych zawsze używamy soli kamiennej (nigdy jodowanej!), która sprawi że ogórki będą jędrne i chrupkie.
Małosolne zalewam gorącą zalewą, która zadziała powierzchniowo i ‘zakonserwuje’ ogórki.
Po jednym dniu wkładam małosolne do lodówki, by spowolnić proces ‘kiszenia’.
OGÓRKI MAŁOSOLNE POLKI
Zalewa:
- 1l wody
- 1 płaska łyżka soli kamiennej (niejodowanej)
- kilka ziaren jałowca
- kilka ziaren czarnego pieprzu
- kilka ziaren ziela angielskiego
- kilka ziaren gorczycy
- kilka liści wiśni (porzeczki) lub 1 gorzki migdał lub kilka ziaren mahlabu od Basi
- szeroki słoik o pojemności 1litr (umyty i wyparzony do sucha w piekarniku
- 7-12 ogórków ogrodowych (w zależności od wielkości)
- mały kawałek korzenia chrzanu
- 1 duży liść chrzanu
- 1 główka świeżego, polskiego czosnku
- duży pęczek kopru z kwiatostanami
Przygotowuję zalewę z wody, soli i przypraw i trzymam ciepłą na małej mocy palnika.
W wyparzonym słoiku ciasno układam ogórki (pionowo), dodaję liść chrzanu, obraną i przekrojoną na pół główkę czosnku, a na wierzchu układam koper (oczywiście wszystkie warzywa porządnie czyszczę pod bieżącą wodą).
Całość mocno dociskam uważając, by nie uszkodzić ogórków i zalewam gorącą zalewą.
Słoik przykrywam gazą lub papierem do pieczenia (nie zakręcam) i odstawiam w ciepłe, ale nienasłonecznione miejsce.
Po jednym dniu ogórki są gotowe do jedzenia.
PS Ja lubię ogórki 2,3-dniowe, ale mam w domu zjadacza ogórków jeszcze ‘żywych’ :-)








Oczywiście ,ze pyszne..ja robie czasami tez z dodatkiem papryki chilli
ReplyDeletePolko-powiem krotko-nie wkurzaj mnie!!!Ogorki malosolne moge jesc kilogramami.I wlasnie od 10-ciu lat jest to dla mnie TOWAR ABSOLUTNIE DEFICYTOWY.Ale ciagle pozostaje mi nadzieja,ze tak jak ty,odbije sobie kiedys....
ReplyDeleteZazdrosnica jestem jak nie wiem...ty szczesciaro!!!!!!!!!!!!!!
hmmmm, wlasnie jest to jeden z naprawde niewielu artykulow spozywczych,ktorych brakuje tutaj,choc czasem mozna zakupic ogorki,gorzej za to jest z koprem do nich,ale malosolne ogoreczki sa musem wiosenno-letnim :)
ReplyDeleteTez takie 2-3 dniowe najbardziej lubie :)
Usciski :)
Są wspaniałe! Uwielbiam je. Narobiłaś mi chęci na takie ogóreczki!:))
ReplyDeletePozdrawiam:)
Tak, to prawda - można cały świat zjeździć, jeść wspaniałości, ale są takie rzeczy, takie smaki, o których się nie da zapomnieć.
ReplyDeleteDla mnie takim cudem jest zupa pomidorowa i wiejski chleb ze smalcem.
Z ogórkami małosolnymi jest trochę inaczej - mam to szczęście, że u mnie na rynku jest ich o tej porze roku mnóstwo - do wyboru do koloru i przynajmniej trzy stragany osiągnęły w nich mistrzostwo świata.
Sama się do nich nie zabieram, bo... nie umiem się powstrzymać i ogórki gruntowe zjadam w drodze do domu. Nie wiem, ile musiałabym ich kupić, żeby przetrwały drogę i proces przyrządzania :)
Pozdrawiam
Małosolniaki to ogórki w najlepszej postaci! U nas właśnie od wczoraj stoi kolejny ogromny słój, ciekawe jak długo przetrwa :)
ReplyDeleteOh tak! Gruntowe ogorki czy koper z kwiatostanem u nas tez nie do dostania! Dalabym sie pokroic za taki sloiczek pysznosci! :-( A propos deficytowych produktow, to korzenia pietruszki w Holandii tez nie uzyczysz... Znajoma kiedys, gdzies widziala na targu produktow eko. Ja swoja na rosol przywoze susza od mamy :D
ReplyDeletewspaniałe zdjęcia ;]
ReplyDeletejuz takie apetyczne... ach!
a to, że wisnia w słoiku to nie wiedziałam :-)) fotografia czosnku rewelacja!pozdrawiam
ReplyDeleteZdjęcie słoika, a konkretnie jego zawartości wywołało u mnie ślinotok:)
ReplyDeletePiekne zdjecia cudownie pysznych ogoreczkow:-)
ReplyDeleteZdjęcia świetne, a mnie już ślinka leci... bo we Francji też licho z ogórkami 8)
ReplyDeletew takich chwilach tak bardzo tęskno do Polski :/ i kromka chleba ze smalcem posypana solą z ogórkiem w ręce ! ehhhhhhhhhh
ReplyDeleteOgórki małosolne to rzecz wspaniała :)
ReplyDeletePolcia, wiesz co dobre kochana :) Uwielbiam małosolne, a przepis, od Babci, mam niemal identyczny, czasem zamiast wiśni daje liście dębu :) Cudne to zdjęcie ze słojem :)))
ReplyDelete:**
Polciu czyli jest coś, czego w Lądku dostać nie można. Cieszy mnie to bardzo ;) A ja małosolne zjem, ale rzucać się na nie nie rzucam.
ReplyDeleteA my po prostu w Kołobrzegu lejemy solankę ze źródełka. sciskam wakacyjnie
ReplyDeleteJa nie lubie ogorkow malosolnych, ale juz takie kiszone. Jednak znam takich co by sie strasznie ucieszyli za takie ogorki (tez na emigracji) ;)
ReplyDeleteOstatnio robiłem i zdecydowanie poszedłem na łatwiznę.
ReplyDeleteTwój zestaw dodatków bardzo mi pasuje i robię podobnie ale na 1 litr wody 1 płaska łyżeczka soli to zdecydowanie nie mój smak.
Ogórki wychodzą zbyt delikutaśne.
pozdrawiam i zapisuje składniki do przetestowania.
pozdro
Uwielbiam je sobie przegryzać, ot tak po prostu, bez niczego:) Cudne fotki!
ReplyDeletea ogóreczka też rzucisz? :)
ReplyDeleteUwielbiam małosolniaki i aż wstyd że w tym roku jeszcze nie zrobiłam;]
ReplyDeletemniaaaam : )
ReplyDeleteNa pewno pyszne - też zalewam gorącą zalewą ale nieco inaczej przyprawiam. jeszcze w tym roku nie robiłam, ale nabrałam chęci i jutro zrobię :)
ReplyDeleteNie doceniamy tego co mamy na co dzień tak blisko:) Myślałam, że ogórki są niefotogeniczne, a jednak...;) Pozdrawiam
ReplyDeletemało takich osób które ich nie lubią :))
ReplyDeletekończe już kolejny słoik, zrobiłam z 4 kilogramów :D
bossskie
Kocham ogórki małosolne. Nawet teraz jak to piszę niemalże ślinka mi cieknie na klawiaturę ;)
ReplyDeleteNajbardziej lubie takie ledwo tknięte. Chrupiące, po przekrojeniu jeszcze lekko zielone w środku Są wtedy takie kwaśno-słodkawe, cudowne.
Do tego koniecznie chleb, koniecznie razowy i koniecznie z masłem.
Rozmarzyłam się i co teraz?
Uwielbiam ogórki małosolne i robię je co roku :-)
ReplyDeletePozdrawiam
Asia
http://lavanna.blox.pl/html
Pycha, ja uwielbiam zapiekankę ziemniaczaną z serem pleśniowym posypaną takimi ogórkami pokrojonymi w kostkę :) Mniam...
ReplyDeleteOooo, ja jutro nastawiam takie ogórki.
ReplyDeleteTyle że nigdy nie dodawałam jałowca, Polko. Może czas najwyższy spróbowac?
Pozdrowienia ślę!
A ja je jadłam i były pyszne! :))) Jałowca nie wyczułam. Pozazdrościłam i mam już własne :) Buziaki!
ReplyDeleteno a gdzie te ogorki, nie widze fotki???!!! Polonio, ja raz znalazlam ogorki gruntowe w slynnym sklepie L. ;-), ale byly tak wielkie, ze nie wiem gdzie bym je zmiescila!! ;-)) przyslij no sloik, co?? ;-*
ReplyDeletePoleczko, zrobiłam ogórki wg Twojego przepisu:). Juz dwa razy. Sa pyszne! Dziękuję Ci za przepis :*
ReplyDeleteA dziś zapraszam na bloga , włąśnie na te ogórki:)
Usciski:**