Każda podróż do domu, to dla mnie podróż sentymentalna. Spacer po ulubionych ścieżkach, zajrzenie do wszystkich dziecięcych 'skryjówek'...
Zamość zmienia się z prędkością światła. Pewnie na dobre, chociaż zaczyna być zupełnie innym miastem. Deszczowy, wilgotny i pochmurny. Jednak wciąż 'mój'.
Lola oswoiła nowe kąty z prędkością światła i dzielnie zniosła podróż. Ja przez cztery dni nie mogłam nacieszyć się przebywaniem z bliskimi i ciągle mi mało. Jadłam pyszną botwinkę, zupę z sałaty i bigos z młodej kapusty. Opychałam się dobrym zamojskim chlebem na zakwasie i najlepszymi na świecie cebularzami.
Mamuś, mamy coś słodkiego?
Nie mamy. A co byś chciała?
Wafle. Wiesz, te Twoje przekładane ciemna masą.
Mamy znają sposoby, by na naszej buzi wywołać uśmiech.
Na drugi dzień wafle czekały na mnie w kuchni. Zjadłam pięć duzych kawałków w przeciągu minuty.
I wciąż było mi mało.
WAFLE PRZEKŁADANE MASĄ KAKAOWĄ
/przepis mojej mamy/
/przepis mojej mamy/
- 1 kostka dobrego masła (250g)
- 0.5 - 1 szklanka cukru minus 2 łyżki (przy pełnej szklance wafle są dość słodkie)
- 2 łyżki cukru waniliowego
- 2 łyżki dobrego, ciemnego kakao
- 2 żółtka
- 1 łyżka kwaśnej śmietany
- sok z połowy cytryny
- pół słoika kwaśnego dżemu (najlepszy jest z mirabelek)
W rondelku na małym ogniu podgrzewamy masło i oba cukry, aż wszystko się połączy.
Dodajemy kakao i dokładnie mieszamy. Studzimy.
Żółtka krótko ubijamy ze śmietaną i łączymy z ostudzoną masą maślaną oraz z sokiem z cytryny.
Rondel ustawiamy ma większym rondlu wypełnionym wodą i ubijamy masę na parze, aż zgęstnieje.
UWAGA nie doprowadzamy masy do wrzenia, bo się zwarzy.
Gęstą masę studzimy i przekładamy nią wafle.
Dżem rozsmarowujemy na środkowym czystym waflu i łączymy go z waflem od strony masy (ja połączyłam z suchym waflem i wszystko się dobrze zlączyło).
Gotowe wafle zawijamy w folię aluminiową i obciążamy od góry (np. ciężkimi książkami).
Zostawiamy na minimum 12h i kroimy w dowolne kształty.
Smacznego!







zazdroszczę Mamy i wafli:)
ReplyDeleteJa kupiłam wafle z miesiąc temu i teraz czekają na przełożenie, ale ja chyba wolę z masą kajmakową, chociaż i te bym chętnie spróbowała :)
ReplyDeleteBo mamy zawsze wiedzą jak dogodzić!
ReplyDeleteCzytasz w moich myślach! Dzisiaj rano myślałam o takich waflach, bo często robiła je moja Mama. My mówiłyśmy na nie Pishinger :-)
ReplyDeleteUśmiecham się i czekam na wafle dla mnie. Choćby jeden, mały kawałek.
ReplyDelete;)
Och, tak! Moja mama też jest waflową wróżką. Zawsze przekładała rozpuszczoną czekoladą i moimi ulubionymi powidłami śliwkowymi tudzież dżemem malinowym. :)
ReplyDeleteA Zamość...nie lubię , choć znam i to korzennie rodzinnie.
Pozdrawiam serdecznie
Anula
Moja babcia takie robiła <3 Z kuzynami zawsze prosiliśmy ją: "Babciu ! Zrobisz nam andruty z czekoladą ?"
ReplyDeleteDziękuję, że przypomniałaś mi ten smak, smak dzieciństwa ; niezapomniane chwile <3
wafelki , jeszcze mamine , to ja tez chcę
ReplyDeletea sam przepis zapowiada się mniamuśnie :)
Pol,ale Ci zazdroszczę...
ReplyDeleteChoć mały kwadracik...
Jak cudnie wygladają!
ReplyDeleteMniam :-) To mój smak dzieciństwa również :-) Muszę od mamy ściągnąć przepis na masę :-)
ReplyDeletePysznie "brzmią" i apetycznie wyglądają. Nie pisze już o okolicznościach, które towarzyszyły ich powstaniu ;]
ReplyDeleteFajnie opowiadasz.
ReplyDeleteMieć taką mamę - bezcenne, prawda?
Pozdrawiam serdecznie.
pyszności. niestety wafelki nie należą do moich smaków z dzieciństwa, ale ostatnio o takiej wafle dopominał się mój Tata :)
ReplyDeletePrzypomniałaś mi właśnie inny cudowny przepis, u mnie tradycyjnie wafle robi się z masą orzechową, spróbuj też takich:
ReplyDelete1 szkl cukru i duże opakowanie śmietany 30-36% zagotować, odstawić z ognia i dodać szklankę zmielonych orzechów włoskich (lub innych) i połamaną tabliczkę gorzkiej czekolady, rozpuścić mieszając, po osiągnięciu gładkiej masy przełożyć wafle. Pozdrawiam :)
A ja znam chłodnik z sałaty! To ten? U mojej Babci spod Zamościa jadaliśmy go latem. Botwinkę zresztą też...
ReplyDeleteUśmiecham się do Ciebie i przekazuję, że w ciągu weekendu robiłam takie wafle dla grona bliskich piechurów :)
ReplyDeleteŚciskam!
Zlota mama :) Rowniez uwelbiam takie wafle i tez je pamietam z dziecinstwa. Sama jednak jeszcze nie robilam. Chyba czas najwyzszy zaczac.
ReplyDeleteWafle... Rozmarzylam sie w temacie cytrynowego torcika kawalerskiego z wafli... Jadlam ostatnio wafle w Brugii - miestety rozczarowaly mnie - sama nie wiem, chyba oczkiwalam, ze beda miekkie, a nie z lekka chrupiace.
ReplyDeleteMoja Mama też robiła bardzo podobne wafle. Chyba sobie muszę zrobić Twoje i przypomnieć smak z dzieciństwa.
ReplyDeletePs. Kotka cudna! Mam luźniej w pracy, więc podręczę Cię mailami :)
Podzrawiam!
Aj te mamy... :) Zawsze wiedzą jak dogodzić swoim dzieciom, prawda? :)
ReplyDeleteDużo tych "skryjówek" było? :)
Uwielbiam takie wafelki - też bym zjadła z pięć w ciągu minuty, jeśli nie więcej :)))
ReplyDeleteU mnie mówiło się pischinger (a częściej pischingier:)) na takie wafelki. Smak dzieciństwa :) Aj, Poleczko, przywołałaś najcieplejsze wspomnienia!
ReplyDeleteTruskawki i czereśnie na bok, teraz zrobię takie wafle!!!
Wafelki to smak dzieciństwa. Zdecydowanie. '
ReplyDeleteWieki nie jadłam.
Pozdrowienia Poleczko:)
mmmm kocham andruty :) zresztą wszystko co mama robi jest zawsze najsmaczniejsze!
ReplyDeleteMniam, moja mama też takie robi :)
ReplyDeletePychota! Musze kiedyś takie przygotować, bo czego jak czego, ale kakaoholików u mnie masz pod dostatkiem ;-)
ReplyDeleteWiesz, uwielbiam takie wafle. Kremu do wafli z dodatkiem żółtek jeszcze (chyba) nie jadłam, a na pewno nie robiłam, ale nadrobię! Jak masz gdzieś jeszcze zbunkrowany jeden wafelek, to możesz jutro podać przez D. ;D Cieszę się, że Lola jest taka dzielna :-*
ReplyDeleteMoja Mama robila bardzo podobne, zajadaly sie nimi wszystkie dzieciaki z podworka :)
ReplyDeletebajeczna opowieść :-)
ReplyDeleteChwile w Domu, choć opuściłam go tak niedawno, to dla mnie nieprawdopodobie sentymentalna podróż. Tak. Tylko takich wafli brak. A jeszcze bardziej ciasta z truskawkami. Którego już nigdy nie będzie... Nie TAKIEGO.
ReplyDeleteUściski ślę...
a wiesz, ze takie wafle wlasnie kojarza mi sie z rodzinnym domem...:)
ReplyDeletepysznie smkauja:)
Ja najbardziej lubię z masą kajmakową od Babci, ale takie czekoladowe też pyszne :)
ReplyDeleteU mnie też mówiło się "pischingier". Masa, chociaż i kakaowa, i maślana była zupełnie inna i przyznaję się, że to nie jest moje ulubione słodkie. Ale jak się patrzy na Twoje zdjęcia to wszystko wydaj się dobre. Poza tym, czasem chodzi o sam sentyment, a nawet nie tak bardzo o smak (wiem, co mówię, bo właśnie o tym napisałam). Pozdrowienia Pola!
ReplyDeleteale mi smaka zrobilas.pewnie sie wybiore po powidla sliwkowe i wafle.Mase sama zrobie....i znow nici z odchudzania ;)
ReplyDeletepozdrawiam serdecznie z Edynburga
Ja właśnie też wróciłam z rodzinnego miasta i domu, gdzie byłam z córciami na mini wakacjach u Babci ;-) Doskonale Cię rozumiem.
ReplyDeleteA takie wafle również moja Mama robiła. Są przepyszne! :-)
Pozdrawiam
Asia
http://lavanna.blox.pl/html
Moja mama też robi podobne wafle, kojarzą mi się głównie z wakacjami, nie było podróży bez tych wafli :)
ReplyDeleteDla mnie takie wafelki to też smak dzieciństwa - specjalność mojej mamy, często je robiła.
ReplyDeleteUwielbiam ! choć moja mama nie robiła, to ja sie szybko nauczyłam ;) lubie tez z masa kajmakową
ReplyDeleteKornik :D Jest czego jest czego :D
ReplyDeleteWiosanna a ja właśnie z kajmakową nigdy nie jadłam :)
Folkmyself bo mamy są najlepsze na świecie! :)
Renia_t cieszę się :) A u mnie tej nazwy się w ogóle nie używa :) Co region to obyczaj :)
Holga zapraszam! :)
Przypraw mnie Zamość jest baaaaardzo specyficzny. Bardzo. Ale mam sentyment… Uściski!
Papaya andruty! To słowo jest po prostu boskie :) Dziękuję że mi je przypomniałaś :)
Margot :D
Amber nawet dwa dla Ciebie :*
MałgosiaZ :)
Dag ja mam jeszcze kilka innych od Mamy :D
Zjedz_mnie takie smakują najlepiej prawda? :)
Lu prawda! :*
Kaś no to nie ma na co czekać trzeba zrobić :D
Kathleene dziękuję za EXTRA przepis!!! Na pewno następnym razem zrobię :)
An-na pewnie taki sam, tylko Mama robi na ciepło jak botwinkę :)
Praline smakowały? :))))))))
Flowerek najukochańsza na świecie :)
Karolina oooooo a dasz przepis? :) Bardzo ładnie proszę!
Mia z chęcią poczęstowałabym Was swoimi :*
Małgosiu duuuuuuuużo! :D W większości baaaardzo niebezpieczne :D
Kasia :D
Kasiac :))))))))))) A ja za czereśniami nie przepadam jakoś wiesz ?
Majana uściski Kochana!
Sandrula zdecydowanie :D
Just-great-food :D
Kuba zrób zrób :D
Quinoamatorka dla Ciebie nawet dwa :D Dałabym więcej ale się nic nie ostało :( Wszystko zeżarłam :)
Maggie :D
Gosienkah :)
Zaytoon dla mnie również. I zawsze tak zostanie. Mam nadzieję… :*
Aga widzę, że jest nas więcej :))))
ReplyDeleteViri masz śliczne zdjęcie! No właśnie z tą kajmakową muszę zrobić :)
KaroLina ściskam mocno i dziękuję za piękny komentarz :*
Inna-para-kaloszy :D
Asiu :)))))))))
M. :D
Hania-kasia ja już mam ochotę na kolejne :)
pięknie piszesz o tym ;)
ReplyDeletemam ochotę wielką na te wafle, muszę je koniecznie zrobić!
cudowne zdjęcia, aż chce się jeść!
pozdrawiam serdecznie
A wiesz, mnie dzieci tez czasem proszą o desery na waflach ! Teraz imzrobię z musem z papierówek i domową polewą czekoladową :)
ReplyDeleteMi robiła takie babcia, też je uwielbiam może sama się pokuszę o przygotowanie, Twoje wyglądają smakowicie :-)
ReplyDeletewow...these food's photos are very beautiful!!!
ReplyDeleteW Zamosciu nie bylam nigdy w zyciu,a duzo dobrego o nim slyszalam....Ciesze sie,ze Lola sprawia Wam duzo radosci-super :)
ReplyDeleteWafle lubie tylko suche,ale te Twoje tak apetycznie sie prezentuja,ze chetnie bym sie w jednego wgryzla....
Pozdrawiam cieplutko :)
Już jakiś czas mam ochotę na takie wafle, mama w domu też takie robiła, ale już daawno temu. Od jakiegoś czasu wafle leżą u mnie w szafce i czekają aż zmontuję do nich jakąś masę :)
ReplyDeleteDziękuję za przepis, napweno w najbliższym czasie go wypróbuję.
Pozdrawiam.
i love tones in these pictures!
ReplyDeletekisse, have a nice day :)
Zapraszamy do udziału w Konkursie Firmy Jelly Belly Polska. Zasady są proste: upiecz muffinki i udekoruj je żelkami Jelly Belly. Dodaj opis swojej muffinki - liczbę i nazwy użytych fasolek, skład kremu i rodzaj użytego ciasta.
ReplyDeleteZrób zdjęcie i wyślij je do nas na adres cupcakes@JellyBellyPOLSKA.com lub dodaj na stronie http://szybkajazda.pl/konkurs.php! Czekają na Ciebie atrakcyjne nagrody od Jelly Belly! Na zgłoszenia czekamy do końca wakacji, a we wrześniu, drogą głosowania internautów wyłonimy zwycięzców. Nagrodzimy aż 50 osób, więc warto wziąć udział w konkursie!
Więcej informacji oraz regulamin konkursu na http://szybkajazda.pl/konkurs.php
Zupełnie , jak kiedyś u mojej Babci. A dżem z mirabelek mam, więc wypróbuję. Zawsze robię z mleka w proszku, więc czemu , by nie spróbować dla odmiany Twoim sposobem. Muszę przyznać , że w Zamościu nigdy nie byłam , choć nie mieszkam niedaleko Lublina.I właśnie przyszedł mi pomysł do głowy, żeby się tam wybrać, pałac w Łańcucie może jeszcze poczekać:)
ReplyDeletePozdrawiam i słońca życzę.