Mówią że człowiek jest jak zwierzę - drażnione, robi się agresywne.
Tu i ówdzie widzę w dżemach ocet balsamiczny, czasem widuję bazylię w kompocie, a ostatnio tymiankowy miód. Niech tak będzie. Mówią, że naśladownictwo to najwyższa forma pochlebstwa, więc na zdrowie. A ja rosnę w piórka, bo wychodzi na to, że moje przepisy są po prostu wspaniałe. Ale ani nie mam czasu o tym pisać, ani mi się nawet nie chce.
Pytacie, czy żyję. Żyję i mam się nadzwyczaj dobrze. Lekko zmęczona i zapracowana, ale dostałam skrzydeł i mam zamiar rozłożyć je jak najszerzej. Mam głowę pełną pomysłów i naprawdę bardzo bym chciała skrócić dzień pracy i maksymalnie wydłużyć czas wolny. Przez ostatnie lata czułam, że stoję w miejscu. Teraz czuję, że powoli idę do przodu. I choć nie jest idealnie i jeszcze nie do końca spełniam swoje marzenia, to jest dobrze.
Wiecie, że pierwszy raz zastanawiam się co napisać? :-) Nie mam powodów do narzekania, od dłuższego czasu nie śledzę blogowego życia. Brakuje mi go (brakuje mi Was), ale nadszedł moment w którym nabrałam do tego wszystkiego zdrowego dystansu. Jedyna rzeczą za którą tęsknię najbardziej jest siłownia. I na nic kolejne postanowienia. Po prostu nie mam na nią czasu. A szkoda.
Co jeszcze? Minęły kolejne urodziny (i bloga i moje) - pierwszy raz od pięciu lat spędzone dokładnie tak, jak chciałam. Już dawno przeminęły, ale wspomnienia o nich pozostaną ze mną zawsze.
Kulinarnie bez emocji. Mało mięsa, dużo sezonowych warzyw. Nowe przepisy na dżemy (naprawdę zastanawiam się, czy w ogóle je opublikować), nowe przepisy na sosy. Mało ciast i ciasteczek, ale dużo witamin. Pojawia się makaron z semoliny i chleby pszenno-orkiszowe. Kosz pełen owoców i gorzka czekolada. Bycie hedonistką zdecydowanie mi odpowiada, pewnie dlatego ostatnio poszukuję nowych smaków. I bardzo chcę się z Wami dzisiaj podzielić przepisem na udany obiad. Wegetariański. Skoro pogoda nas ostatnio nie rozpieszcza, można włączyć piekarnik i upiec delikatne bułki, usmażyć wyraziste burgery i podać je z nieklasycznym sosem tzatziki. Za tradycyjnymi burgerami nie przepadam (chociaż dobrze wysmażony burger w angielskim pubie to niebo w gębie), bo od zawsze kojarzy mi się z mdłym mielonym, w którym więcej jest namoczonej w mleku bułki niż mięsa. Ale TAKI burger to zupełnie inny wymiar.
Smacznego!
Co jeszcze? Minęły kolejne urodziny (i bloga i moje) - pierwszy raz od pięciu lat spędzone dokładnie tak, jak chciałam. Już dawno przeminęły, ale wspomnienia o nich pozostaną ze mną zawsze.
Kulinarnie bez emocji. Mało mięsa, dużo sezonowych warzyw. Nowe przepisy na dżemy (naprawdę zastanawiam się, czy w ogóle je opublikować), nowe przepisy na sosy. Mało ciast i ciasteczek, ale dużo witamin. Pojawia się makaron z semoliny i chleby pszenno-orkiszowe. Kosz pełen owoców i gorzka czekolada. Bycie hedonistką zdecydowanie mi odpowiada, pewnie dlatego ostatnio poszukuję nowych smaków. I bardzo chcę się z Wami dzisiaj podzielić przepisem na udany obiad. Wegetariański. Skoro pogoda nas ostatnio nie rozpieszcza, można włączyć piekarnik i upiec delikatne bułki, usmażyć wyraziste burgery i podać je z nieklasycznym sosem tzatziki. Za tradycyjnymi burgerami nie przepadam (chociaż dobrze wysmażony burger w angielskim pubie to niebo w gębie), bo od zawsze kojarzy mi się z mdłym mielonym, w którym więcej jest namoczonej w mleku bułki niż mięsa. Ale TAKI burger to zupełnie inny wymiar.
Smacznego!
BUŁKI HAMBURGEROWE
/przepis, który znalazłam u Tater pochodzi z książki "The Bread Baker's Apprentice" P. Reinharta/Zaczyn:
- 320g pszennej białej mąki chlebowej (typ 750 lub 850)
- 2 łyżeczki drożdży instant
- 340g letniego mleka (35-38C)
Drożdże mieszamy z mąką i dodajemy mleko.
Mieszamy, zakrywamy folią i zostawiamy na minimum godzinę w temperaturze pokojowej (zaczyn powinien potroić swoją objętość).
Ciasto:
- 215 g pszennej białej mąki chlebowej (j/w)
- 1.5 łyżeczki soli
- 3 łyżki cukru
- 1 żółtko z dużego jajka, rozbite widelcem
- 5 łyżek rozpuszczonego masła lub oleju roślinnego
- 1 jajko do posmarowania bułek
Do zaczynu dodajemy mąkę i cukier i dobrze mieszamy.
Dodajemy żółtko oraz masło lub olej.
Wyrabiamy miękkie, elastyczne i gładkie ciasto (ok 15 minut).
Formujemy kulę i wkładamy ją do naoliwionej misy, zakrywamy folią i wstawiamy do lodówki na całą noc.
Na drugi dzień wyjmujemy ciasto i zimne dzielimy na 12 kulki o wadze około 85g.
Formujemy dobrze naciągnięte bułki i układamy je w odległości około 5cm na dużej blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Przykrywamy luźno folią i zostawiamy na 2 - 2.5 godziny, aż bułki podwoją swoją objętość.
Piekarnik rozgrzewamy do 210C.
Każdą bułkę smarujemy dwukrotnie jajkiem roztrzepanym z łyżką wody lub mleka
i posypujemy ziarnem sezamowym.
Pieczemy przez 15-17 min, aż bułki będą rumiane.
Tatter pisze, że z tego ciasta można formować również bułeczki do "hot-dogów".
TZATZIKI MARCHEWKOWE
/przepis własny/- 2 ogórki gruntowe
- 1-2 małe marchewki
- ćwierć łyżki soli
- szczypta ziaren kuminu (kminu rzymskiego)
- 3 duże ząbki czosnku
- pęczek koperku
- 400ml jogurtu greckiego
- sok z cytryny
- pieprz do smaku
Ogórek i marchewkę (obrane) ścieramy na tarce do jarzyn (ogórek - grube oczka, marchew - oczka drobne) i mieszamy z solą oraz kuminem.
Odstawiamy na minimum godzinę i po tym czasie dokładnie odciskamy.
Do odciśniętych warzyw dodajemy przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku, posiekany koperek, jogurt i doprawiamy sokiem z cytryny i pieprzem.
WEGETARIAŃSKIE BURGERY
/przepis własny/- 500g marchewki startej na tarce do jarzyn (grube oczka)
- 2 cebule (pokrojone w piórka)
- 1 łyżeczka ziaren kuminu (kminu rzymskiego)
- 1 łyżeczka przyprawy curry
- 200g ugotowanych* ziaren ciecierzycy (lub soi)
- 1 duże jajko
- 3 łyżki oliwy
- pół pęczka natki pietruszki
- około 30g sera Parmezan startego na tarce do jarzyn (grube oczka)
- 2 łyżki ziaren białego sezamu
- sól i pieprz do smaku
- ew. 2 łyżki mąki z ciecierzycy (wtedy kotlety będą mniej rozpadać się przy smażeniu, ale będą miały więcej węglowodanów)
- olej lub oliwa do smażenia
Na dużej patelni rozgrzewamy 2 łyżki oliwy i podsmażamy startą marchew oraz pokrojoną cebulę wraz z kuminem i curry, aż całość delikatnie zmięknie i przejdzie aromatem przypraw.
Do blendera przekładamy podsmażone warzywa, dodajemy ugotowane ziarna ciecierzycy (lub soi), wbijamy jajko, dodajemy 1 łyżkę oliwy oraz natkę pietruszki i całość miksujemy na masę (mniej lub bardziej jednolitą – jak kto lubi).
Do zmiksowanej masy dodajemy starty ser oraz ziarna sezamu.
Całość dokładnie mieszamy i doprawiamy solą i pieprzem (masa powinna być dość ostra).
Dodajemy mąkę (jeśli używamy) i jeszcze raz mieszamy.
Ręką formujemy kotlety i smażymy je z dwóch stron na dobrze rozgrzanym tłuszczu.
Podajemy w bułce (lub bez) z rukolą i ulubioną wersją tzatziki
*ziarna soi jak i ciecierzycy namaczamy przez całą noc w zimnej wodzie, na drugi dzień wodę wymieniamy i gotujemy je do miękkości (około 1 godzinę)
Podajemy w bułce (lub bez) z rukolą i ulubioną wersją tzatziki
*ziarna soi jak i ciecierzycy namaczamy przez całą noc w zimnej wodzie, na drugi dzień wodę wymieniamy i gotujemy je do miękkości (około 1 godzinę)
-------------------------------
PS
Droga Pani Iwono Szumska. Jeśli jeszcze raz ukradnie Pani jakiekolwiek zdjęcie z tej strony i wyśle je do JAKIEJKOLWIEK gazety bez mojej zgody, przywłaszczając sobie do niego (jak również do części przepisu) prawa autorskie podam Panią do sądu i obarczę Panią całkowicie kosztami postępowania sądowego.
Powyższe stwierdzenie dotyczy KAŻDEJ osoby, która ukradnie i wykorzysta publicznie bez mojej zgody jakiekolwiek zdjęcie i/lub przepis.
Dziękuję za uwagę.
Ewelina Majdak
![]() |
| Jak miło znaleźć w gazecie, której się w ogóle nie czyta, swoje zdjęcie i część swojego przepisu! Ewie dziękuję za czujność, a Aleksandrze, która z Panią Sz.miała już przyjemność, za pomoc w napisaniu maila do Redakcji. |








Burgery super, bułeczki super, tzatzików nie ruszam, bo nie lubię koperku;) Dlatego dla mnie podwójna porcja burgerów, proszę!
ReplyDeleteFajnie, że wróciłaś po tej (zbyt) długiej chwili milczenia i ciekawa jestem co to za pomysły w Twojej głowie goszczą:)
A co do skracania dnia pracy, jestem za! też miałabym pomysły na zagospodarowanie tego czasu;)
buziole!
Wlasnie sie zastanawialismy gdzie sie Polka podziala ostatnio?! Chyba kazdy za nas czasem ma taka potrzebe znikniecia na chwil kilka... zeby pozbierac mysli, nadrobic zaleglosci czy zwyczajnie poprostu zniknac... ot tak i juz!!
ReplyDeleteApropos Pani Szumskiej, to z tego co piszesz, nie jest to pierwszy raz kiedy ta pani sobie przywlaszcza czyjas prace - tak wiec ja bym jej wytoczyla sprawe od razu... takie postepownie jest absolutnie nieakceptowalne i Pani Szumskiej mowimy NIE!!!
A tymczasem pozdrawiamy Cie cieplo i do nastepnych pysznych wpisow!
napisze krotko....brakuje Cie w blogowym zyciu....ale rozumiem zmiany,potrzebe wyprobowania czegos innego.....
ReplyDeleteBurgery od A do Z mi sie podobaja :)co do w.w pani,to rece opadaja po prostu......ech....co za ludzie....
Usciski :)
O jak miło zobaczyć że jesteś :)
ReplyDeleteChodzą za mną burgery, juz od miesiąca trzymam w kuchni na blacie przepis no ale zawsze mam coś innego na głowie, te twoje warzywne kuszą, mięsne to takie pospolite i żołądek od nich boli :)) a soję dziś wrzuciłam rano do wody, na pasztet miała być, a może jednak zrobię burgery do chleba ?
byłoby inaczej i napewno smacznie, dzięki Pola :*
a na tą Szumską to brak słów, zbiorowa sprawa w sądzie by się przydała !
p.s. zaległe urodzinowe Sto Lat :*
Bułki jak malowane, dobrze, ze moje dzieci nie widzą , bo już bym stała przy garach ;)))
ReplyDeletea co do pani I.S. , to mam nadzieję, że napisałaś do tej gazety? powinni opublikować jej nazwisko ze zdjęciem i z podpisem np "oszustom mówimy NIE"
Pola, bułki pycha! A burgery... Moja mam robi coś podobnego z fasoli i marchewki - mogłabym jeść i jeść...:)
ReplyDeleteA ta pani bezczelna jest..., ale pomysłowa..;).Zgadzam się z jwsm - gazeta powinna opublikować jej nazwisko...
Trzymaj się Pola!
To niestety jest plaga i uważam, że warto z tym walczyć i o tym mówić, mimo powtarzających się w takiej sytuacji zarzutów, że "przepisy nie podlegają prawu autorskiemu". Za każdym razem jak widzę tłumaczenia, pożal się Boże, redaktorów, że usunęli z przepisu to czy tamto, więc teraz jest ich, po prostu mnie śmieszą.
ReplyDeleteA burgery uwielbiam. Każde. Z marchwi chyba jeszcze nie robiłam, czas to zmienić.
Pozdrowienia :)
Na mikserze mamy "galerię" takich indywiduów, co jakiś czas ktoś coś nowego zgłasza (ta kobieta też tam już była). Moja diagnoza problemu jest zbyt brutalna aby ją przytoczyć ;)
ReplyDeletehttp://zmiksowani.pl/forum/watek,4,szpiegujecie-zlodziei-swoich-przepisow.html
O potrawie się nie wypowiem, bo się nie znam :P
Poleczko wyczuwam tu całą masę pozytywnej energii....i pozwolisz ze skradnę ociupinkę dla siebie:))
ReplyDeleteMam nadzieje ze uda Ci się spełnić marzenia, ba... jestem pewna, ze tak będzie. Co do jedzenia to bardzo podobnie blizej mi do warzyw niż mięsa i takie hamburgery mogłabym zajadac codziennie...może dziś??
Tzatziki z marchewką, czemu nie, wygląda prześlicznie ...no i ma dużo czosnku ..tak jak lubię:)
A co do złodziei zdjęć to jest mi ich po prostu żal.....jeśli tyklo na tyle ich stać...biedni mali ludzie
Sciskam:) Ozzie
ps truskawkowy dżem z wanilią okazał się obłędny...dzięki
hej:) co do zdjęcia się zgadzam, ale przepis na gołąbki? moja mama od lat robi w podobny sposób i ja też, więc gdyby wysłała taki przepis to też uważasz że to jest przywłaszczenie części przepisu??> moim zdaniem przesadzasz....nie jest to może popularny przepis na gołąbki ale zdarza się że ktoś tak robi.....Gosia
ReplyDeletePolko, te burgery są fajne, ale nie wegetariańskie, przykro mi :) Parmezan ma zwierzęcą (dokładnie cielęcą) podpuszczkę, więc nie jest serem wege. W Polsce nie ma wegetariańskiej wersji parmezanu, na pewno są dostępne w Anglii. Zmień nazwę na warzywne i będzie dobrze ;-)
ReplyDeleteCo do historii ze zdjęciem to jest po prostu niewiarygodne, ludzie mają niesamowity tupet, w głowie się nie mieści. Co redakcja odpisała?
Z całym szacunkiem dla Autorki bloga uważam, że ciut przesadzasz :) Mój Dziadek za młodu przywiózł Babci kilka butli octu balsamicznego i ta nie mając pojęcia co z nim zrobic dodawała go do przetworów i nadal tak robi. Tymiankowy miód mozna natomiast dostać w sklepie ze zdrową żywnością - mój Ojciec go kupuje. Także uważam że nie masz monopolu na przytoczone przykłady bo tak jak mniemam sama wpadłaś na takie pomysły to nie oznacza to że ktoś obok musiał go od Ciebie zgapić.
ReplyDeletePoza tym masz w pisaniu coś takiego, że fajnie się czyta. Ale zdjęcia jak dawniej bardzo mi się podobały to ostatnio nie dostrzegam w nich nic nadzwyczajnego, stoisz z nimi w miejscu - troche pachnie nudą, ale to tylko moje zdanie i jak napisałam wyżej szanuję bardzo to co robisz i nie weź sobie moich słów za złe. Bo myślę że masz aparat z potencjałem a niekoniecznie go do końca wykorzystujesz, a może się mylę..
Pozdrawiam,
Hanna
To bezczelnosc! Pani Sz. to poprostu szuja i tyle! Polko, nie poddawaj sie i walcz o swoje! Podejrzewam jednak, ze ta pani jest postacia fikcyjna, wymyslona przez redakcje, tak jak pozostale osoby przesylajace przepisy... tak wiec pelna odpowiedzialnosc ponosi redakcja...
ReplyDeleteOdpiszę króciutko, bo na więcej nie mam czasu niestety.
ReplyDeleteHanno nie chodzi o to, że nikt więcej nie może wykorzystać octu bo to środek powszechnie dostepny, ale myślę że każdemu z nas zrobiloby się przyjemnie, gdyby uslyszał dziękuję za inspirację prawda?
Co do zdjęć to na szczęście mam odmienne zdanie - gdyby było takie smao jak Twoje przestałabym pisać bloga :) Dziękuję za komentarz lubię takie!
Zielenino zmieniam. W UK jest substytut ale starsznie ohydne to to w smaku :)
Gosiu bardzo dziwne jest to, ze akurat taki przepis znalazł sie przy moim zdjęciu, które opublikowałam w ramach wpisu o gołabkach. Przepraszam Cię, ale ja w takiej sytuacji innego wytłumaczenia jak kradzież nie kupuję.
Pozdrawiam Was ciepłi i do przeczytania wkrótce!
Polko,bardzo się cieszę,że wróciłaś nie tylko ze zdjęciami,ale i z przepisami.
ReplyDeleteCudne propozycje.
Co do octu balsamicznego w przetworach,to ja znalazłam go w przepisach w zagranicznych blogach,dawno temu.Miód tymiankowy kupowałam pod Krynicą ponad 10 lat wstecz.Myślę,że pomysły krążą,ewoluują i pojawiają się to tu,to tam.
Z p.Szumską,to mając doświadczenie wydawnicze,twierdzę,że to postać wymyślona do celów redakcyjnych.Dlatego do Redakcji należy się z protestem zwrócić.
Ciepło Cię pozdrawiam.
Mdłe mielone są ble ... dlatego do swoich burgerów daję chili :) Warzywne - czemu nie, ale też muszą być pikantne.
ReplyDeleteMoja teściowa kupuje tego typu gazetki, przeglądam sobie będąc w Polsce, za każdym razem jak widzę w nich ładne zdjęcie to się zastanawiam skąd zwędzone. Niestety ludzie traktują teksty i zdjęcia opublikowane w internecie jako publiczną własność. Ten numer chyba widziałam też.
Z tymi inspiracjami to jest też tak, że niektórzy blogerzy myślą, że tylko oni mają dostęp do literatury, programów tv i internetu i nikt nie wie, że ich przepisy są żywcem ściągnięte od kogoś innego. Nie o to chodzi, żeby nie korzystać, po to to wszystko jest, ale mała wzmianka byłaby miła!
Poleczko, to ja w punktach polecę.
ReplyDeletePo pierwsze: przepisy oba bardzo mi się widzą, do tego stopnia, że sama nie wiem, który bardziej: czy burgery, czy tzatziki... Chyba jednak tzatziki, bo z takimi się nie spotkałam, a wydają się być naprawdę smaczne.
Po drugie: co do kradzieży, faktycznie ręce opadają, bo takie praktyki niemal nagminne są. I choć staram samej sobie wmawiać, że walczyć trzeba, to jednak mam takie poczucie, że to walka z wiatrakami... Niemniej złodziejom mówię NIE.
Po trzecie: nie potrafię zgodzić się z formą w jaki sposób przedstawiasz sprawę naśladownictwa Twoich przepisów, czy pomysłów kulinarnych... Ale nie chcę rozwijać tutaj tematu. Możemy kiedyś na spokojnie na PW sobie pogadać.
Dziękuję bardzo za zamieszczenie tego przepisu! Smakowicie wygląda i na pewno go zrobię.
ReplyDeleteŻeby chociaż ta pani podpisała, że przepis jest Twojego autorstwa, to jeszcze jakoś by to wyglądało, ale jeśli podpisała go swoim nazwiskiem?! To już szczyt bezczelności! Trzymaj się i mam nadzieję, że ta przykra sprawa się rozwiąże i redakcja da sprostowanie w następnym numerze a pani-oszustka zapłaci za swoje przewinienie. Pozdrawiam Cię serdecznie i z niecierpliwością czekam na Twój kolejny pyszny przepis :)
ania.
Poleczko, widzę że spotkała Cię nieprzyjemna przygoda. I tak miałaś sporo szczęścia, że dowiedziałaś się o kradzieży zdjęcia. Myślę, że wiele osób jest "nieświadomych" (co mi tam "pożyczyć zdjęcie" - często dlatego że nie mają pojęcia ile pracy wymaga przygotowanie tego wszystkiego..
ReplyDeleteSama pewnie nie miałabym czasu, chęci i ochoty by włóczyć się po sądach, ale dobrze że piszesz wprost: uświadamiać trzeba!
ps. powrót w wielkim stylu!
Polko, wspolczuje ‘przygod’ z pania Sz., mam nadzieje ze jak najszybciej sprawa zostanie rozwiazana i ze jak najmniej bedzie takich incydentow (w co niestety coraz trudniej mi uwierzyc :/ ).
ReplyDeleteA co do przepisow ogolnie, to chyba po drodze mi z Amber, gdyz na np. angielskojezycznych stronach przepisy na dzemy z octem balsamicznym pojawiaja sie przeciez juz od kilku lat; w ksiazce Christine Ferber ktora bardzo czesto cytuje, jest i ocet balsamiczny, i miod tymiankowy, a ksiazka ma juz 5 czy 6 lat... To samo np. na forum cincin – Marghe juz 6 lat temu podala tam przepis na dzem truskawkowy z balsamico http://www.cincin.cc/index.php?showtopic=7417&hl=
10 lat temu to z pewnoscia byla wieksza rzadkosc, dzis jednak tego typu skladniki sa czyms coraz bardziej ‘normalnym’. Choc oczywiscie nie usprawiedliwia to zachowan takich osob jak pani Sz., ale to naprawde temat rzeka niestety...
Pozdrawiam!
PS. I tez bym chciala, by doba sie nieco wydluzyla ;)
Dobrze, że wróciłaś. Brak mi było Twoich pomysłów i zdjęć. Widzę, że nie tylko ja je lubię. Ta pani to powinna znaleźć się w sądzie. Całusy urodzinowe.
ReplyDeletePS. I oczywiscie wszystkieg NAJ z okazji urodzin :)
ReplyDeleteNajlepszego z okazji urodzin. Na takie burgery to ja zawszę chętna. A białe pieczywo? Tylko w wersji domowej.
ReplyDeleteBardzo dobrze napisałaś Poleczko :). Zastanawiałam się nad tym czy pani Szumska nie jest postacią fikcyjną, ale "Przyślij przepis" i "Chwila dla Ciebie" należą do dwóch różnych wydawnictw (przynajmniej tak wychodzi z moich poszukiwań).
ReplyDeletePo drugie w obu gazetach zamieszczone są inne zdjęcia.
Polko Twoje zdjęcia podobają mi się wybitnie. Przeglądałam trochę Twojego bloga i widzę, że się rozwijasz. Zazdroszczę talentu, bo u mnie cienizna ;). Wyczerpałam swoje umiejętności już dawno temu.
Domowe burgery zjadłabym z ogromną przyjemnością :)
Pozdrawiam :)
Proszę nie nadinterpretować! :)
ReplyDeleteChodzi o to, że z łatwością przychodzi nam cytowanie i podawanie linków do blogów i książek zagranicznych, ale jakoś linkowanie do naszych polskich blogów i przyznawanie się do inspiracji przychodzi nam z wielkim trudem. A szkoda. Mam wrażenie, że jeszcze rok temu byliśmy dla siebie milsi. Nie wiem, może to tylko ja zyję w jakimś idealnym świecie, gdzie wszyscy są dla siebie sympatyczni i zachowują się fair wobec innych?
Uściski Wam slę!
Warzywny burger raz! ;-)
ReplyDeleteI zapraszam do siebie na penkejki! ;-)
bananowysong.blogspot.com
(zmieniłam adres) ;)
Polu, nie przejmuj się. Blogów kulinarnych jest wedle durszlaka ok. 800, w takim gronie znajdą się i super fajne, uczciwe osoby i tacy którym nie przyjdzie do głowy że dobrze byłoby podać źródło czy zwyczajni złodzieje. A znajdą się i tacy którzy niezależnie od nas wpadną na jakiś pomysł - rób swoje Pola, tak żeby mieć z tego frajdę i tyle :)
ReplyDeleteA takie kotlety/placki warzywne to jedno z moich "naj naj" dań tego lata, przy tych cudnych temperaturach nie przeraża mnie nawet stanie przy patelni :-)))
Ściskam :-)
chamstwo w czystej postaci, naprawdę :/ Zdjęcia piękne jak zawsze, a potrawy bardzo apetyczne, pozdrawiamy!
ReplyDeleteOj tak burgery warzywne to moje ulubiona odmiana. :) A ludzie co kradną byli, są i będą. Trzeba czasem nabrać dystansu, gdyż niekiedy gra jest niewarta swieczki. Chyba , że chce się czegoś dowieść dla zasady.
ReplyDeletePozdrawiam serdecznie
Ania
cóż tu więcej dodać, po prostu bajeczne te burgery, a pani od kradziejstwa miejmy nadzieję się opamięta. Buziolki.
ReplyDeletePS Wpadniesz i zerkniesz w wolnej chwili do Cukierni?
O, jaki post z przytupem! Piękna seria burgerowa (nie mylić z burdelową:), Polu. Tzatziki z marchewki brzmią super!
ReplyDeleteTwoje zdjęcia podziwiam zawsze, ale to wiesz dobrze. Ja ewolucję widzę i zazdroszczę, inna rzecz to styl, który pozostaje niezmienny!
Pozew pomogę Ci pisać w razie czego. Trzeba dokopać takim złodziejom.
Kochana :) Bardzo czekałam na kolejny Twój wpis, zwłaszcza na kolejne przetwory. Dla mnie jesteś mega-dżemową inspiracją, dzięki odwiedzeniu Twojego bloga dodałam do truskawek wanilii (niby wiadomo, że pasuje, a jednak zanim o tym nie napisałaś, to jakoś nie miałam odwagi) i zrobiłam jeszcze wiele, wiele innych rzeczy :) Także prosze, dodaj przepisy na nowe dżemy, bo kolejne owoce pojawiają się w sklepach a ja chciałabym spróbować czegoś nowego od Ciebie :)
ReplyDeleteCo do publikacji - słów mi brak... Przykro mi, ze takie rzeczy się zdarzają.. Jeśli przepis nie podlega prawu autorskiemu, to przecież zdjęcia są na pewno Twoją własnością, prawda? Więc walcz kochana. I uwielbiam cię czytać i oglądać Twoje zdjęcia :)
Ściskam mocno, Magda.
Chciałam jeszcze dodać, że w słoiku moczy się w spirytusie kokos i nie mogę doczekać się efektu z malibu :) Tylko gdzie ja mogę kupić śmietankę kokosową?
ReplyDeletez przyjemnością czytam każdy Twój post...
ReplyDeleteno nerves, ludzie są wredni!
ReplyDeleteBardzo fajna ta paciaja marchewkowa ;) Bułeczki i kotlety również.
ReplyDeleteSkorzystaj koniecznie z propozycji Ani!
Really great article with very interesting information. You might want to follow up to this topic!?! 2011
ReplyDeletePoszperałam w necie na temat Sz. i rzeczywiście pełno jej wszędzie.Podaje przepisy dołączając zdjęcia w różnych stylach , robione różnymi aparatami. To widać gołym okiem. Pół biedy , gdyby tylko się chwaliła , a ona jeszcze bierze pieniądze za nie swoje pomysły(Przyślij przepis).
ReplyDeleteUżycie zdjęcia lub opisu jest kradzieżą dobra intelektualnego i podlega karze, tak więc Twoja przestroga jest , jak najbardziej na miejscu.
Z takimi hienami trzeba ostro.
Anonimowa Hanna to ma niezły tupet ! W ogóle to nie cierpię, jak ludzie nie mają odwagi się ujawnić piszą takie bzdury - co im ślina na język przyniesie, bo kieruje nimi zazdrość. Ciekawe ,czym ona się zajmuje i jakie ma hobby,pewnie żadnego.I całymi dniami tylko siedzi w necie i podgląda życie i twórczość innych - krytykując anonimowo.
Ostatnio w naszym blogowym światku też mieliśmy podobny problem. Pewna blogowiczka kradła zdjęcia z innych blogów i zamieszczała je na swoim , jako własne autorskie.
A przepisy zapowiadają się smakowicie - muszę koniecznie wypróbować:)))
Pozdrawiam sierpniowym ahoj !
Drażni mnie pozytywnie obrazek tych burgerów... co innego ta pani, co ukradła Twój przepis! Coś podobnego, w tym wypadku naprawdę zamieniam się w żarłocznego wilka, co to zjada niegrzeczne dziewczynki!
ReplyDeleteKurczę, wysmażyłam post i mi go wcięło :( Wszystkie te pyszności pałaszowałam z wielkim apetytem :) Gratuluję Ci pomysłu na burgery warzywne, z Twoimi tzatzikami i bułeczkami smakowały wyśmienicie! Do pełni szczęścia brakuje mi tylko przepisu na chleb z nasionami konopi, który też wtedy jedliśmy. Serdeczności i udanego wypoczynku! :-***
ReplyDeletenamówiłam mamę, aby mi zrobiła, bo sama od kuchni ostatnio zdala się trzymam! burgery w połączeniu z tym marchewkowym sosikiem przepyszniaste! wszystkim smakowały, oczywiście oprócz mojego męża mięsożercy :)
ReplyDeleteNie zawsze przepis kulinarny będzie dziełem, a nawet jeśli to nie zawsze będzie objęty ochroną.
ReplyDeletePo pierwsze taki przepis musiałby mieć charakter twórczy i indywidualny żeby wogóle mógł zostać uznany za dzieło (wydaje się że przepisy "z dziada pradziada" jedynie opisywane w prasie w wiekszości przypadków nie będą miały tego charakteru).
Po drugie zgodnie z art. 2(1) prawa autorskiego ochroną objęty może być wyłącznie sposób wyrażenia; nie są objęte ochroną odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne. Wydaje się zatem, że ochronie będzie podlegał opis czynności ujęty w unikatowy literacki język nie zaś to co w sumie najważniejsze czyli proporcje składników, czas mieszania, gotowania itp :)
Polko, jak masz jakiś nowy , pyszny przepis na chleb pszenno-orkiszowy, to poproszę, bo niedawno kupiłam mąkę orkiszową i szukam pomysłu
ReplyDeletePrzypadek sprawił, że znalazłam 'Around the kitchen table', ale jakaś klątwa musiałaby się przypętać, teraz kiedy już wiem gdzie jesteś i jak piszesz, żeby ten blog miał zniknąć z mojego radaru. Jeśli potrzebujesz czasu od bloga, bierz go ile wlezie, ale nie przestań tutaj egzystować, bo jest ten blog zbyt dobry, żeby tak zniknąć. Ja teraz mam duzo czasu, żeby pooglądać wszystkie wpisy z przeszłości i podekscytowana jestem jak dziecko. Piękne zdjęcia, piękne myśli. Do szybkiego ponownego spotkania. Pozdrowienia, Gosia.
ReplyDeleteCieszę się,że miałaś wymarzone urodziny !
ReplyDeleteBurgery pyszne,a marchewkowe tzatziki najbardziej mi się podoba .
Z tym kradzeniem przepisów to prawdziwa plaga,mnie też ostatnio ktoś zawiadomił, interweniowalam,ale nie wiem, czy poskutkowało...
Pozdrawiam powakacyjnie. Zajrzyj proszę na Kumy :)
Jeśli chodzi o składniki nie przesadzałabym: tak jak napisała Bea np. ocet balsamiczny jest b. często używany do przetworów w kuchni anglosaskiej, często używa go Jamie, różne rodzaje octu pojawiają się w książce Sweet and Tart, ludzie przeglądają przecież zagraniczne fora i blogi.. Sama używam octu balsamicznego do przetworów i przyznam że nie przyszło by mi do głowy nawet że dlatego, że podpatrzyłąm na Twoim blogu czy żeby dawać odnośnik.. (ale podpatrzyłam np. karmelizowanie owoców do dżemu i to przyznaję!:)) I wiesz, bardzo możliwe że za rok zapomnę, że to z Twojego bloga nauczyłam się tej metody przygotowywania dżemów (a może i nie zapomnę?) i co wtedy? Czy popełnię kradzież intelektualną nie podając linka do Twojego blogu/postu?. Akurat Twojego bloga oglądam często więc mogę pamiętać ale przeglądam dziesiątki innych i po prostu nie mogę/nie chcę/nie mam czasu notować każdej drobnej rzeczy która mi się spodobała i którą włączyłąm do swojej kuchni - oczywiście zawsze robię odnośniki do przepisów z czyjegoś blogu. Czy jestem więc intelektualną złodziejką? Jeśli tak, cała nasza kultura jest intelektualnym złodziejstwem:) Na połączenia smaków moim zdaniem nie ma patentu.
ReplyDeleteInna sprawa jest ze zdjęciami: tutaj nie ma nawet o czym rozmawiać bo sprawa jest oczywista. Mi nie chciałoby się z kimś o zdjęcia "użerać" prawnie jednak zawsze jest to smutne, kiedy ktoś przywłaszcza sobie efekty cudzej pracy: to przecież nie chodzi nawet o samo zdjęcie ale też o Twoje nabywane godzinami doświadczenie jako fotografa. Czasem mam wrażenie że ludzie myślą że co w internecie to jest wszystkich.. Taki jednak urok blogowania. Udostępniamy treść za darmo, staramy się przestrzegać pewnych zasad ale tak jak w życiu, musimy się liczyć z tym, że niestety nie każdy będzie przestrzegał naszych..
Magda, śmietankę kokosową możesz kupić praktycznie w każdym supermarkecie praktycznie,ja np. kupuję na osiedlu w Lewiatanie albo w Ziko. Z reguły leży przy "kuchniach świata".
ReplyDeleteTak sobie czytam i myślę, że bloger to ma chyba robić za mróweczkę, publikować wpisy najlepiej pięć razy dziennie okraszone pięknymi zdjęciami i dziękować, że ktoś do niego zagląda :-) A napisać co mu na wątrobie leży to już nie bardzo :) Cieszę się, że udało mi się wywołać dyskusję bo lubię konstruktywne komentarze. Dają do myślenia. Dużo.
ReplyDeleteRedakcja mi nie raczyła nawet odpisać. Niech się wypchają. Swoją marną gazetą.
I dziękuję za życzenia urodzinowe! Jakoś nie chciało mi się o nich pisać na blogu :)
Korniku pomysłów mam dużo :) Pytanie czy uda mi się wszystkie zrealizować?? Trzymaj kciuki! :D
Daria & Jarek Polka ostatnio... żyje w realu :-) Pani Szumska hm jak już się urodziła to niech sobie żyje. Dziękuję za odwiedziny i jak zawsze miłe słowa :*
Gosia wiesz może nie nowego, ale czegoś co jest realne. Sama nie wiem jak to opisać. Cos we mnie siedzi i narasta. Ale jeszcze nie wiem co :-) Ściskam Cię Gosiu bardzo serdecznie!
Etrala dziękuję! Ja znalazłam spory zapas soi w szafce i chyba zrobię z niej pasztet :-)Tylko szukam jakiegoś fajnego przepisu :)
Jswm bułki są pyszne i jaaaaak pachną! Do gazety napisałam i nawet nie raczyli mi odpowiedzieć. Ech.
Ewelinko moja Mama robi cos podobnego, ale z kapusty i grochu :-) Gazeta niech się... wypcha. Uściski :*
Lisko podejrzewam że Ty to rozumiesz najbardziej. Cieszę się, że jest ktoś kto się ze mną zgadza :-) Uściski!
Rafał dzięki!!!! :-)
Ozzie bierz ile chcesz! Jest i pozytywna, ale uwierz że mam i wredne myśli w głowie... :>
Miss Lemon fikcyjna raczej nie jest bo za dużo redakcji by się pod nią podszywało wiesz? To jak walka z wiatrakami... Bez sensu w ogóle.
Amber ja wiem że tak jest i się z tym całkowicie zgadzam. Przecież to nie ja ocet balsamiczny wymyśliłam :-) Ale jednak byłoby miło w niektórych sytuacjach
Nobleva no właśnie o TO mi chodzi :-) Przecież nie trzeba być wdzięcznym nikomu do końca świata prawda?
Małgosiu też mam taką nadzieję, bo ja blogowych dyskusji na forum nie lubię. Szkoda że nie udało nam się spotkać ostatnim razem w Gdańsku, ale myślę że jest to do nadrobienia! A mnie po prostu czasem język świerzbi żeby napisać co mnie gniecie od środka. I to cała geneza powyższego postu :-)
Aniu nie rozwiąże się niestety bo redakcja milczy jak przysłowiowy grób. Niech sobie milczy, a my dalej piszmy takie posty może odstraszą one potencjalnych następców Pani Sz. A przepisami się ciesz do woli!
Atria chyba jednak wolałabym się nie dowiedzieć...
Beo ja się z Wami zgadzam. Przecież ja nie jestem alfą i omegą. Ale założę się, że poczułabyś się tak samo gdyby nagle wszyscy zaczęli pod niebiosa wychwalać tonkę nie wspominając od kogo się od niej dowiedzieli prawda? Ale nic. Już się we mnie wszystko wyciszyło :-)
Lo :*
Kabamaiga tak!
ReplyDeleteAleksandro ja jeszcze raz dziękuję! Każdy z nas się rozwija. Ku lepszemu. Tylko i wyłącznie. Ja też przez chwilę miałam takie wrażenie, że to już koniec. Dlatego mam przerwy. Ale później staram się wziąć w garść i iść do przodu jak burza! :-)
Sue idę!
Monika dziękuję. Takich osóbek jak Ty powinno być więcej :-) A w Warszawie temperatury są takie sobie. Dzisiaj pierwszy raz poczułam że idzie jesień...
Wykrywacz smaku dziękuję jak zawsze :-)
Przypraw mnie no właśnie próbuję i jak widzisz bardzo słabo mi to wychodzi... :p Dowieść nie, ale jakoś nie umiem sobie odpuścić...
Gosienkah pewnie mam nadzieję, że uda mi się wrócić na dobre do blogowania
Aniu tzatziki z marchewką to by Wam smakowały. Jakoś mi się tak wydaje :-) Dobrze napisałaś z tym stylem. Każdy z nas ma własny i ja nie zamierzam swojego zmieniać bo ja go bardzo lubię i bardzo mi się on podoba :)
Magdalena (m2m) bardzo dziękuję :* BARDZO!
Małgo. teraz wiem, że mam dla kogo pisać! Dziękuję!
Aga-aa żeby to było takie łatwe...
Anoushka Marii i Arturowi bardzo smakowało :D
Marapuama widzisz to jest jak niekończąca się opowieść! W takich chwilach naprawdę odechciewa mi się pisać :-( Ale chyba rzeczywiście trzeba się nauczyć nie brać do siebie takich rzeczy bo człowiek skończy z zaawansowaną nerwicą :-)
Aurora :)))))))))))))))))
Quinoamatorka to był zwykły jakiś pszenno-orkiszowy, ale odtworzę przepis obiecuję! :*
Beti bardzo się cieszę! :-)
Anonimusie, nie chodzi o prawo chodzi o ludzkie sumienie, ale w końcu każdy odpowiada za swoje :-) Mam nadzieję, że w końcu się tego nauczę i przestanę przejmować bzdetami. Życzę sobie tego z całego serca! Innym również.
Nina ostatnio zrobiłam chleb z głowy :-) Właśnie taki jak piszesz - dodałam do niego ziarna konopi. Proporcje: na 300g zakwasu dałam około 300g mąki pszennej białej i 250g mąki białej orkiszowej, łyżeczkę soli, łyżeczkę miodu i te ziarna :)
Gosia cieszę się na takie przypadki ;-) nie zrezygnuję z pisania. Nie bój się!
Grażynko wróciłam z wakacji i nadrabiam zaraz zajrzę obiecuję!!!
Atria to końcówka Twojego posta z góry? :-) Zgadzam się z Tobą i trochę nie zgadzam. Takie życie :)
Piękne bułeczki, prezentują się lepiej niż kupne. Pomysł marchewkowego tzatziki mnie szczerze zachwycił, myślę, że kiedyś wypróbuję :) Warzywne burgery też niczego sobie!
ReplyDeleteJeśli chodzi o przykrą sprawę to po prostu brak mi słów..skandal w biały dzień.
Bardzo trafnie to ujęłaś i rzeczywiście cenimy takie osoby, które wykazują się swoją czujnością w kwestii kradzieży przepisów.
ReplyDeletePs: To samo ostatnio zauważyłam w Moim Gotowaniu przepisy (chyba ze 2)z bloga White Plate, a podpisane jako agencja foto.
Żal po prostu.
Pozdrawiam, piękne jak zawsze zdjęcia!
Bardzo piękny blog i cudne zdjęcia ;)
ReplyDeleteA uwaga bardzo trafna. najgorsze jest przywłaszczanie sobie zdjęć zrobionych przez kogoś innego. Popieram ;)
Zapraszam do siebie ;)
http://mojeptysiemalinowe.blogspot.com/
Podobnie jest z przepisami... Czy tak trudno zaznaczyć skąd pochodzi pomysł na potrawę? Wiadomo, wszyscy nawzajem się inspirujemy, dodajemy coś do przepisów innych, ulepszamy je według własnego uznania. Ale gdy widzi się swój oryginalny przepis w niezmienionej formie, za to z podpisem kogoś innego... Szkoda gadać!
ReplyDeleteNa szczęście są czujne czytelniczki, które pomagają wytropić takie sytuacje :)
A żeby optymistycznie zakończyć: bułeczki pierwsza klasa! :)
Dziękuję Wam !
ReplyDelete