Czasem wystarczy prosty przepis, kilka składników, trochę wyobraźni i można stworzyć coś z 'niczego'.
Przepis na tą granolę znalazłam dawno temu, robiłam już ją kilkanaście razy, ale nigdy nie udało mi się zrobić żadnego zdjęcia. W międzyczasie jedno opakowanie granoli kupiłam (nie smakowało mi zupełnie - było zbyt słodkie i za mało chrupkie), jedną porcję domowej granoli spaliłam, a przepis o którym dzisiaj mowa znalazłam na stronie Delicious Magazine.
Przepis na tą granolę znalazłam dawno temu, robiłam już ją kilkanaście razy, ale nigdy nie udało mi się zrobić żadnego zdjęcia. W międzyczasie jedno opakowanie granoli kupiłam (nie smakowało mi zupełnie - było zbyt słodkie i za mało chrupkie), jedną porcję domowej granoli spaliłam, a przepis o którym dzisiaj mowa znalazłam na stronie Delicious Magazine.
Przepis sam w sobie jest ubogi, ale metoda przygotowania granoli jest mistrzostwem świata.
Podgrzewamy naturalny sok jabłkowy (lub ulubiony sok z jak najmniejszą ilością konserwantów), syrop z daktyli i oliwę.
Podgrzaną mieszanką zalewamy szczodrą porcję ulubionych płatków wymieszanych z ulubionymi ziarnami i bakaliami.
Całość doprawiamy ulubionym ekstraktem.
Mieszamy i rozkładamy na blaszce.
I pieczemy.
Powoli, niespiesznie, cierpliwie.
I takie powinno być nasze śniadanie.
Uwielbiam powtarzalność i związaną z nią spokój.
I poranki, kiedy opatulona w ulubiony szlafrok otulam się zapachem świeżej kawy, wszechobecną ciszą i zapachami świeżego poranka.
I poranki, kiedy opatulona w ulubiony szlafrok otulam się zapachem świeżej kawy, wszechobecną ciszą i zapachami świeżego poranka.
Szykuję dwie miski, dwie porcje mleka sojowego lub nasz ulubiony sok.
W międzyczasie czytam ulubioną gazetę i włączam ulubioną muzykę.
A potem razem z Dawidem jemy nasze ulubione śniadanie.
Śniadanie mistrzów.
Ulubioną granolę.
Granolę, na którą skusiła się szczęśliwa Tili.
A może i Wy dacie się na nią namówić?
A potem razem z Dawidem jemy nasze ulubione śniadanie.
Śniadanie mistrzów.
Ulubioną granolę.
Granolę, na którą skusiła się szczęśliwa Tili.
A może i Wy dacie się na nią namówić?
DOMOWA GRANOLA
- 2 łyżki delikatnej oliwy z oliwek
- 150ml jednodniowego soku jabłkowo-gruszkowego
- 100ml syropu z daktyli (syropu klonowego lub miodu)
- 1 łyżeczka ekstraktu z migdałów (lub ekstraktu z wanilii)
- 400g płatków orkiszowych (lub owsianych górskich)
- 3 łyżki ziaren sezamu
- 3 łyżki ziaren siemienia lnianego
- 100g płatków migdałowych
- 3 łyżki mieszanych orzechów
- 2 łyżki wyłuskanych ziaren słonecznika
- 2 łyżki wyłuskanych ziaren dyni
- 2-4 łyżek rodzynek sułtańskich
- 2-4 łyżek rodzynek koryntek
- 4-6 łyżek suszonej żurawiny
- 4-6 łyżek suszonej czarnej porzeczki lub czarnej jagody (można kupić w Herbapolu)
- 2 łyżki posiekanych suszonych moreli
- 2 łyżki posiekanych suszonych daktyli lub suszonych fig
- 3 łyżki wiórek kokosowych
- sok z 1 cytryny
Piekarnik rozgrzewamy do 160C (wiatrak 140C, piekarnik gazowy 3).
Dużą blachę do pieczenia smarujemy delikatnie oliwą.
W rondlu mieszamy razem oliwę, sok, syrop z daktyli, ekstrakt z migdałów i szczyptę soli i delikatnie podgrzewamy, aż składniki połączą się.
W dużej misce mieszamy płatki wraz ze wszystkimi składnikami.
Wyciskamy sok z cytryny i dodajemy naszą miksturę z rondelka.
Dokładnie mieszamy i próbujemy, dodając któryś ze składników wedle uznania.
Granolę rozkładamy cienką warstwą na blasze i pieczemy przez 45 minut, aż zbrązowieje i będzie chrupka, mieszając dokładnie co 10 minut widelcem lub silikonową łopatką.
Upieczoną wyjmujemy z piekarnika, studzimy i przekładamy do szklanego słoika lub puszki.
Podajemy z ulubionym mlekiem, jogurtem lub sokiem.


























