Powrót do rzeczywistości bywa bolesny. Szczególnie powrót do smutnej do bólu architektury blokowisk, gdy przez ostatni tydzień wystarczyło otworzyć szeroko drewniane okiennice, wyjść na taras, wystawić buzię do słońca i słuchać, wąchać, patrzeć...
36 klatek to za mało, by uchwycić to co pragnie się zapamiętać. 72 klatki wystarczy, by zachować to, co zachowane być powinno...
Ale o tym będzie innym razem. Jeszcze układam w głowie obrazy. Jeszcze nie jestem gotowa, by o nich pisać. Chcę większość z nich zachować tylko dla siebie, dlatego czeka mnie syzyfowa selekcja.
Chciałabym jednak pozostać w klimatach włoskich, ale jak zwykle dostosowanych do tego, co lubię. Do tego, co warto wydobywać z jedzenia. Nie jestem wielką fanką makaronu. Nie skusiłam się nawet na spróbowanie jednej nitki włoskiego spaghetti podczas wakacji. Ale dobrym makaronem przygotowanym w domu nie pogardzę. Nie muszę dodawać, że musi to być DOBRY makaron z semoliny (mąki z pszenicy durum) i ugotowany tylko i wyłącznie AL DENTE. A jeśli całe danie z Jego udziałem przygotowuje się nie dłużej niż 15 minut, to zjem całą porcję, wyliżę miskę i ładnie podziękuję /chyba że w makaronie będą siedziały powtykane w ukryciu małe, dziwnie pachnące i smakujące 'muszlowce' - na takie cuda się nie skuszę i wolę zjeść suchy chleb chociażby dla konia :-)/
Wybaczcie, ale dzisiejsza potrawa nie jest ani skomplikowana, ani niskokaloryczna, ale za to niebiańsko smaczna. Nie ma nic lepszego niż lekko karmelizowana w occie balsamicznym cebula, podsmażone na dobrej oliwie małe, słodkie i pełne słońca pomidory i dobry twardy włoski ser. I tu mogę polemizować, bo pewnie większość z Was pomyślała o parmezanie, ale ja wybieram pecorino. Ten ser ma własnie TEN smak, którego potrzebuję.
Lubię wyrafinowaną prostotę. To własnie ona smakuje mi najlepiej i daje najwięcej satysfakcji.
To danie kojarzy mi się od zawsze ze schyłkiem lata. Lata, którego w Warszawie w tym roku praktycznie nie było. Chociaż nadal mam jego niedosyt, czekam z utęsknieniem na jesień. Wczoraj poczułam na policzkach jesienny wiatr. Polska złota jesień jest przepiękna i mam zamiar zrobić Jej dużo zdjęć.
Przemycam dzisiaj mały product placement. Daleka jestem od promowania na swoim blogu rzeczy, do których jestem wrogo nastawiona lub takich, które są mi obojętne. Ale z pełną świadomością wspominam w przepisach produkty, które lubię i których używam w swojej kuchni. Wiele razy pisałam o soli Maldon i blenerze Kenwood'a kMidx zupełnie za darmo i przez nikogo do tego nie zmuszana. Dzisiaj przemycam w przepisie produkty Monini, bo dlaczego właściwie nie? Ja mam zapas naprawdę dobrej włoskiej oliwy z oliwek (której i tak na co dzień używam w kuchni), a producent zaciera ręce, bo ma za darmo reklamę. Dodam tylko, że te produkty widziałam na półkach sklepowych we Włoszech.
![]() |
| Kto znajdzie Lolę? |
Oliwę z oliwek Extra Vergine Classico zostawiam do spryskiwania blach, foremek i ciasta chlebowego, bo jest w sprayu i jak dla mnie jest za mało aromatyczna, by wykorzystać ją inaczej.
Olej ryżowy (rafinowany) zostawiam do przygotowywania domowego majonezu i wszelkich dipów, bo ma lekko słodki, migdałowy smak.
Oliwę z oliwek extra vergine D.O.P. Val di Mazara zostawiam do naszych ulubionych dań. Jest pysznie aromatyczna, ma piękną barwę i smak, który dobra oliwa powinna mieć.
Ocet balsamiczny jest smaczny, ale dosyć ostry i jak dla mnie ma zbyt 'swobodną' konsystencję - jestem przyzwyczajona do ciut gęstszej.
I naprawdę zachęcam Was do zrobienia tego makaronu. Tylko proszę, użyjcie aromatycznych pomidorów i nie kupujcie gotowego startego sera, bo całość będzie do wyrzucenia.
SPAGHETTI ZE SMAŻONYMI POMIDORKAMI I KARMELIZOWANĄ CEBULĄ
/W przepisie wykorzystałam Oliwę z oliwek extra vergine D.O.P. Val di Mazara i Ocet balsamiczny Monini/- 6 łyżek oliwy z oliwek extra vergine (z pierwszego tłoczenia)
- pół dużej białej cebuli
- 2 duże, opasłe ząbki czosnku
- ćwierć łyżeczki suszonej pietruszki
- ćwierć łyżeczki suszonego czosnku
- duża szczypta suszonych płatków chili
- 400g małych, słodkich pomidorów na gałązce
- 2 łyżki octu balsamicznego
- duża szczypta wędzonej (lub zwykłej) soli
- 50g orzechów włoskich, posiekanych (około dwie garście)
- 50g sera pecorino startego na tarce (około dwie garście)
- szczypta świeżo mielonego czarnego pieprzu
- makaron spaghetti z semoliny (mąki z pszenicy durum)
Na szerokiej patelni (użyłam woka) rozgrzać oliwę.
Wrzucić cebulę pokrojoną w cienkie piórka i ząbki czosnku pokrojone w cienkie plasterki. Zmniejszyć moc palnika i całość smażyć na małym ogniu, aż cebula zacznie się rumienić.
Dodać suszone przyprawy i wymieszać.
Dodać umyte pomidorki i ocet balsamiczny.
Odrobinę zwiększyć moc palnika i smażyć całość, aż pomidory zaczną pękać (gdy to się stanie nie mieszamy już więcej, ponieważ pomidory zaczną się rozpadać, a powinny zostać 'w całości').
Gdy sos lekko zgęstnieje, a cebula zacznie się delikatnie karmelizować całość posolić wedle gustu.
Porcję makaronu dla dwóch osób ugotować al dente.
Ugotowany makaron rozłożyć na talerzach i polać sosem z patelni, wraz z pomidorkami i cebulą.
Posypać siekanymi orzechami, posypać startym serem i odrobiną świeżo mielonego czarnego pieprzu.
Bon appétit!























