Wednesday, 28 September 2011

Apfelschmarren. JABŁKOWY omlet.


Nie mogłam przegapić Dnia Jabłka,chociaż wywołuje on u mnie lawinę myśli i wspomnień.
A zaraz za nią potok słów, które cisną się na usta.
Chciałabym, żeby było tak jak dawniej.Chciałabym (jak kiedyś) mieć więcej motywacji i zapału.
Chciałabym nie tęsknić za rozmowami wieczorową porą, bo chciałabym, żeby nadal trwały!
Dużo się zmieniło, rozjechało w różne strony.
Olga nie prowadzi już swoich kulinarnych zabaw, do których przyłączały się setki osób, a Weekendowa Piekarnia już dawno zamknięta na cztery spusty.
I jeśli mam na forum odpowiedzieć na pytanie, w którą stronę zmierza blogosfera to szczerze odpowiem nie mam pojęcia. W przeciągu 3 lat zmieniło się tak wiele! Czasem mam wrażenie, że nie potrzebujemy żadnych autorytetów, bo tak bardzo wierzymy w swoje umiejętności.
A może po prostu ja jestem jakaś dziwna?
Nie potrafię odciąć się od przeszłości i zrozumieć, że może właśnie na tym polega rozwój. Że tak wygląda zmiana na lepsze?
Trochę mi szkoda. I pewnie dużo w tym mojej winy.
Z łezką w oku wspominam, że dzięki Dniu Jabłka poznałam wiele wspaniałych osób.
I nie chcę zaprzepaścić tych znajomości, bo jedną straciłam pewnie na zawsze.
Ale niech tak będzie. Przyjmuję rzeczywistość taką, jaka jest.

Tatter dziękuję :* 

Wiem, że już późno, ale zapraszam Was na pysznie puszysty omlet jabłkowy prosto z Południowego Tyrolu. Częstujcie się do woli, a ja przeniosę się myślami do tej pięknej krainy, którą miałam okazję odwiedzić zaledwie miesiąc temu...


JABŁKOWY OMLET (APFELSCHMARREN)
/składniki na 3 porcje/

40g drobnego cukru
1 czubata łyżka cukru z prawdziwą wanilią
6 żółtek
100ml mleka
100ml śmietanki 12%
1 łyżeczka rumu
150g pszennej mąki
6 białek
1 bardzo dużo jabłko obrane i starte na tarce do jarzyn (grube oczka)
cukier trzcinowy do posypania omletu
szczypta soli
olej i kawałek masła do smażenia

Żółtka ubić z cukrem i cukrem waniliowym na puszystą masę.
Dodać mleko, śmietankę, rum i mąkę i dokładnie wszystko wymieszać.
Białka ubić na sztywno ze szczyptą soli i delikatnie wmieszać w masę jajeczną.
1/3 porcji ciasta wlać na patelnię i smażyć, aż spód omletu zetnie się i zrumieni.
Wtedy rozłożyć rownomiernie na wierzchu omletu 1/3 porcji startego jabłka, posypać całość cukrem i wstawić do rozgrzanego piekarnika (200C) pod górną grzałkę.
Piec od 3 do 5 minut, aż góra omletu się zetnie (cukier ładnie się skarmelizuje i wierzch omletu będzie chrupiący).
Na koniec rozszarpać omlet na małe kawałki przy pomocy dwóch widelców lub palców.

Smacznego!

Tuesday, 27 September 2011

blog FORUM GDAŃSK 2011

Kim są prawdziwi liderzy polskiej blogosfery?
Jak stawić czoło wirtualnym społecznościom?
Którędy wiedzie droga na szczyty popularności?

2 dni konferencji | 30 prelegentów | Wykłady | Panele dyskusyjne | Warsztaty umiejętności


Jestem tegoroczną prelegentką (panelistką).
I będę w Gdańsku.
Dorota również :)
Czy chcę znać odpowiedź na powyższe pytania? Niekoniecznie.
Nie chcę być liderem.
Chcę oddać się pasji i nią żyć.
Chcę by zawsze żyła we mnie tak samo mocno, jak teraz.
Do tego nie potrzeba popularności.
Czy blogosfera może zaskoczyć nieznaną twarzą? Może. Mnie pewnie już nie, ale Was kiedyś na pewno.
Zamierzam miło spędzić czas z ciekawymi ludźmi i posłuchać, co mają do powiedzenia.
Zamierzam być szczera.
Zamierzam przedstawić swój punkt widzenia.
Zamierzam się odprężyć i chłonąć atmosferę.
Dlatego WARTO tam być.
Jeszcze przez dwa dni możecie wysłać swoje zgłoszenie. Nic nie tracicie, a możecie sporo zyskać!
Będzie fajnie :)

Monday, 19 September 2011

Lola update. Again.

Apologies, but I just can't help myself when it comes to Lola.
She is now almost 5 months old and, believe me or not, she is not THAT kittten any more.
She is just too big and too clever for it.



Sunday, 18 September 2011

Mocno korzenny dżem potrójnie malinowy.


To chyba najprostszy i najszybszy dżem, jaki kiedykolwiek przygotowałam.
Specjalnie na życzenie czytelniczki (Agnieszko pozdrawiam!)
Minimum składników, minimum wysiłku, maksimum smaku.
Można by rzec, że przygotowany zgodnie z zasadą less is more (dla niewtajemniczonych Mies van der Rohe używał tej maksymy w swoim minimalistycznym podejściu do projektowania).
Nie będę ukrywać, że lubię dżemy wieloskładnikowe (jak na przykład ten), ale doskonale zdaję sobie sprawę, że czasem coś prostego może być równie smaczne (ba! a nawet i lepsze) niż skomplikowane przepisy.
Jedna mała uwaga - ja bardzo lubię pestki w dżemach malinowych i nigdy ich nie przecieram, ale jeśli ktoś chciałby się ich pozbyć, dżem po pierwszym gotowaniu należy przetrzeć przez sito i ponownie krótko zagotować z nalewką.
W ten prosty sposób możemy przygotować właściwie każdy rodzaj dżemu - do jagodowego należy dodać sok i nalewkę jagodową, do morelowego sok i nalewkę morelową itp.
...na Sadybie coraz mniej letnich warzyw i owoców, za to każdy stragan mieni się różnokolorowymi pomidorami i dyniami o fikuśnych kształtach.
Łapię ostatnie promyki słońca, a wieczorem zakładam długi wełniany sweter i piekę drożdżówki z serem. Coraz częściej mam ochotę na kubek kakao z różowym pieprzem i kieliszek grzanego, korzennego wina.
Nie ma się co oszukiwać. Zima przyjdzie szybciej niż się spodziewamy, więc ja zamykam jak najwięcej zapachów lata i jesieni w słoikach, póki są sezonowe składniki. Trochę mam mniej zapału w tym roku do gromadzenia przetworów, ale zawsze staram się mieć pod ręką słoik domowego dżemu czy konfitur.
A może skusicie się na:


* użyłam domowej przyprawy korzennej (można zastąpić mieszanką przypraw korzennych wymieszanych w równych proporcjach - np. cynamonu, goździków, czarnego pieprzu, imbiru i kardamonu)
* tu przeczytasz jak zrobić swój pierwszy dżem

Friday, 16 September 2011

21 Food Photography and Styling Tips from Alastair Hendy

1. Pictures of some foods sell more magazines than others. Chocolate is the most obvious one but strawberries, ice cream and figs are also very popular on the news stands.
2. Use a series of images to create a “story”. Mix close ups and long distance shots. Use a palette of common colours to link pictures together.
3. The three winning elements for great food photography are the look, the light and the lens.
4. Adding a “human element” can lift food that is difficult to photograph – have someone holding something or taking a bite.
5. When photographing ice cream, freeze the plate or dish to give yourself more time to shoot before it melts.
6. Make sure the food is the hero of the shot. Do not over style.
7. Use coloured paper as a background.
8. A picture of an empty bowl or plate can still tell a story. A “dirty” bowl of soup would still be styled so it looks like a “nice” used bowl!
9. Tie a napkin around a small pie to convey warmth!
10. If using hot drinks in glass cups, a plate rested on the top will create some condensation on the surface so the viewer knows the liquid is warm.
11. Leave space in magazine shots for copy.
12. Angled shots have more movement – an angled shot of a crowd will instantly look more like they are walking in a hurry.
13. Use a blow torch to revive molten chocolate or butter which have solidified.
14. Toss salads in water to stop oil and vinegar dressings from breaking them down too quickly.
15. Keep herbs in bowls of cold water so they are fresh.
16. Does your soup ration look stingy? A small raw potato submerged in your broth will make the bowl look fuller and won’t soak up any liquid.
17. When photographing in markets, don’t rush to take pictures. Stand around for a while and become part of the scenery. People around you will relax and forget you are there.
18. When disillusioned with scruffy backdrops in markets, remember you will be able to crop out tatty tarpaulin and unattractive pallets of rotting vegetables.
19. Photographing window displays, angle yourself so you don’t get yourself in the shot.
20. Angle cutlery so to avoid excess glare or reflections of yourself. (A further tip from me – wearing black will reduce the likelihood of your outfit being reflected in spoons!)
21. Never, ever use a flash when photographing food!

Tuesday, 13 September 2011

Obiad spod żółtej KURKI. Makaron z sosem z kurek z dodatkiem Porto


'Gdyby kultura nie miała filtru, byłaby bezsensowna - tak bezsensowna jak bezkształtny, bezbrzeżny obecnie Internet. A gdybyśmy wszyscy posiedli całą wiedzę z sieci, bylibyśmy idiotami!' Umberto Eco dla 'The Paris Review'.

Prawie zapomniałam, jak pachnie kartka ulubionej gazety, jaki dźwięk wydaje stalówka pióra lekko poruszająca się w rytm słów, jak można umilić sobie drogę do pracy, wyciągając z torby swoją ulubioną książkę i zupełnie się w niej zatapiając. Koszmar. KOSZMAR.
Bezbrzeżny internet omamił mnie do końca. Bezsensowne stukanie w klawiaturę. Stuk, stuk... Sekunda za sekundą. Aż nadchodzi przesyt i wtedy walka z materią nie ma sensu. Płyną te same słowa, te same myśli, ogarnia mnie zmęczenie i niechęć.
I kolejna obietnica, że w końcu coś TRZEBA z tym zrobić.
Każdy czasem MUSI podjąć męską decyzję. Nawet ja to POTRAFIĘ.

...

I wtedy, zupełnie przez przypadek, może się okazać, że sos z kurek jest NAPRAWDĘ smaczny.

SOS Z KUREK Z DODATKIEM PORTO
Zupełnie i przez przypadek podobny do tego sosu...

  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 małe szalotki pokrojone w cienkie piórka
  • 3 duże ząbki czosnku drobno posiekane
  • listki oberwane palcami z kilku gałązek tymianku (gałązki również będą nam potrzebne)
  • 500g kurek, umytych i osuszonych na papierowym ręczniku (małe grzyby zostawiamy całe, większe kroimy wzdłuż na połówki)
  • 1 łyżeczka świeżo startej gałki muszkatołowej
  • 200ml Tawny Porto
  • maly kubek kwaśnej śmietany 12% tłuszczu
  • sok wyciśnięty z połowy cytryny
  • duża szczypta świeżo mielonego lub młotkowanego czarnego pieprzu (polecam ten drugi)
  • sól zwykła lub wędzona do smaku
  • ugotowany ulubiony makaron (porcja dla 4 osób)
  • odrobina pokruszonego niebieskiego sera pleśniowego
  • odrobina drobno posiekanego szczypiorku

Na głębokiej patelni roztapiam masło i dodaję oliwę.
Zmniejszam moc palnika i wrzucam cebulę, czosnek, listki i gałązki tymianku. Podsmażam całość na małym ogniu, aż cebula i czosnek zaczną nabierać bursztynowej barwy.
Wtedy dorzucam kurki i gałkę muszkatołową.
Smażę całość przez około 10 minut na niewielkim ogniu, caly czas mieszając.
Śmietanę dokładnie mieszam z Porto (najlepiej użyć małej trzepaczki balonowej) i wlewam na patelnię.
Całość mieszam i doprawiam do smaku sokiem z cytryny, pieprzem, solą oraz tymiankiem, jeśli uważam, że jest go za mało.
Sos podaję z makaronem, posypany serem pleśniowym i szczypiorkiem.

Smacznego!

Friday, 9 September 2011

Sneak peek...

Udanego piątku! Ja czuję jesienny chłód na każdym kawałeczku swojego ciała.