I co?
I nic.
Nowy przyszedł bezszelestnie, a ostatnie dni Starego niczym się nie popisały. Jedyna rzecz, jaka utknęła mi w pamięci to pomarszczona i zmęczona twarz mojej Babci i Jej jedno zdanie: Dziecko, takich świąt to ja nie pamiętam. Co to za zima?
To był prawie dobry rok.
I nic.
Nowy przyszedł bezszelestnie, a ostatnie dni Starego niczym się nie popisały. Jedyna rzecz, jaka utknęła mi w pamięci to pomarszczona i zmęczona twarz mojej Babci i Jej jedno zdanie: Dziecko, takich świąt to ja nie pamiętam. Co to za zima?
To był prawie dobry rok.
Nie mam listy postanowień. Nie spędziłam kilku dni z ołówkiem w ręku i nie zrobiłam żadnych planów na przyszłość.
Nigdy więcej frustracji ponoworocznych.
Nigdzie nie jest napisane, że muszę spełniać oczekiwania innych. Nie muszę być przyjacielem całego świata. Nie muszę mieć figury Anji Rubik. Nie muszę, nie muszę, nie muszę!
Będę dbać o siebie i bliskich i nie będę odmawiać sobie ani odrobiny przyjemności.
Nie będę analizować i poczekam co przyniosą kolejne dni. Może w końcu śnieg i marznące od zimna policzki? Może wymarzoną pracę i drugiego kota? Może pełnoklatkowy aparat i zestaw nowych obiektywów? A może morze?
Powiesiłam kolejne marzenia na długiej nitce życzeń i będę czekać, aż się spełnią. Będę je powoli smakować i delektować się nimi bez końca.
Kolejna godzina spędzona za biurkiem i brak mi energii. Mam wrażenie, że przez ostatni tydzień zjadłam worek mąki, chociaż jadłam niewiele.
Czas na noworoczny detox.
Detox i mięso? Niejeden pokiwa głową i wymamrocze pod nosem głupi komentarz.
Detox to nie głodówka.
Detox to kulinarny orgazm i kulinarne haiku.
Detox to kulinarny orgazm i kulinarne haiku.






Pola, Pola, Pola... nie planuj. Kup pełną klatkę, a potem pozwól mi dotknąć. Tylko żeby pogłaskać... :) I pewnie odlecę, jeśli już mowa o haiku. :D
ReplyDeleteUściski! :)
Bardzo lubię jedzenie w formie ideału ;)
ReplyDeleteTak trzymaj Poleczko :) Noworoczne postanowienia sa do kitu (co prawda nigdy takich nie robilam ale tak mysle:) Za to marzenia sa zawsze piekne.Wszystkiego dobrego wiec w Nowym Roku. Niech sie spelnia wszystkie z Twojej listy :))
ReplyDeleteA miseczke z klopsikami i surowka porywam :)
Usciski.
Bardzo dobrze napisane! Orgazm i kulinarne haiku... też chcę taki detox.
ReplyDeletePostanowienia mam, ale z jednej strony pozwolą mi się rozwinąć w jednym obszarze, a ustabilizować w innym. Mam nadzieję, że w końcu osiągnę ten poziom równowagi, który nie będzie wywoływał u mnie stresów, że kogoś/coś zaniedbuję.
Pozdrawiam cieplutko!
Ja tam orgazmu i haiku nie potrzeboję więc zostaiam Wam, dziewczyny:)
ReplyDeleteChciałam tylko napisać, że nigdy nie dotrzymuję postanowień. Czym innym jednak są postanowienia a czym innym rzeczy do spełnienia - kiedyś, wcześniej czy później:)
Ja niczego nie postanawiam ale coś tam planuję.
Na jedzenie nie mam ochoty ostatnio - aczkolwiek zdjęcia piękne.
Pozdrawiam Was pięknie!
ps. kup tę pełną klatkę na pewno doda Ci kilka punktów do wskaźnika szczęścia;)
Ja tam orgazmu i haiku nie potrzeboję więc zostaiam Wam, dziewczyny:)
ReplyDeleteChciałam tylko napisać, że nigdy nie dotrzymuję postanowień. Czym innym jednak są postanowienia a czym innym rzeczy do spełnienia - kiedyś, wcześniej czy później:)
Ja niczego nie postanawiam ale coś tam planuję.
Na jedzenie nie mam ochoty ostatnio - aczkolwiek zdjęcia piękne.
Pozdrawiam Was pięknie!
ps. kup tę pełną klatkę na pewno doda Ci kilka punktów do wskaźnika szczęścia;)
Nie widzę nic złego w mięsnym detoxie, choć u mnie dzisiaj "zielony":)
ReplyDeleteprawie dobry? dla mnie chyba najgorszy... no ale cóż, skoro mamy następny ? ;)
ReplyDeletetrzymaj się!
Nie był zły, pomimo wszystko - i chyba nie tylko Ty potrzebujesz detoxu. Na początek zacznę od tej surówki, bo... ja dla odmiany zrobiłam noworoczne postanowienie. Postanowiłam, że polubię surówki i sałatki. Tak na przekór.
ReplyDeleteA marzenia trzeba mieć, bo czym byłoby życie bez marzeń. Ja uwierzyłam wreszcie, że mogę spełnić to swoje, największe. Ale zrealizuję je powolutku, niespiesznie, a gdy zanurzę dłoń w futrze geparda (nie ważne, czy za rok, czy za dwa lata) to będzie moje haiku.
Pozdrawiam ciepło
Lubiem! Tę surówkę zwłaszcza. U nas zamiast rodzynek jest ze śliwką suszoną. Mmmm...
ReplyDeleteFigura Anji Rubik? Nie musisz, zdecydowanie :)
Też nie postanawiam w tym roku, no f...way!
O, widzę zdrowe podejście do życia i bardzo się z tego cieszę :)
ReplyDeleteA taki detox bardzo mi pasuje :)
Dwa ostatnie zdania-nic dodać, nic ująć!
ReplyDeleteLubię bardzo zdjęcia w takim klimacie:)
uściski
A jednak widzę tu jakieś przymiarki do postanowień ;-) Powiem tak - nieczym się nie przejmuj i kup ten aparat! Mnie, co prawda, właśnie wydetoksowała grypa żółądkowa, ale na klopsy z surówką zawsze powiem tak :-)
ReplyDeleteZdecydowanie popieram morze:) Dawno nie byłam, już mi tęskno, ma w sobie jakąś energię, która uspokaja. Pozdrawiam:)
ReplyDeletePoelczko-wszystkiego najlepsiejszego w NR :)i spelnienia choc kilku marzen z listy marzycielskiej....
ReplyDeleteUwazam,ze figure masz taka,jak trzeba i nie musisz gonic za wyimaginowanym idealem.....ale czy ideal jest idealny????
Usciski i chyba sie skusze na te suroweczke,jakos mam przesyt miesa po swiateczno-sylwestrowych "szalenstwach".....
Surówka mnie oczarowała!bezwzględnie;)
ReplyDeleteCiekawie piszesz o swoich przyjemnych postanowieniach,a marzenia na długiej nitce życzeń bardzo mi się podobają,szczególnie ich delektacja:)niech się spełnią!
Pozdrawiam serdecznie!
M.
Taki detoks to ja sobie mogę zafundować, pewnie :)
ReplyDeleteSzczęśliwego nowego roku. Spełnienia marzeń, po prostu :*
Taki detox to dopiero wyzwanie :) A do pełni szczęścia najpierw drugi kot i dopiero klatka :) A co tam...Niech się spełni wszystko o czym marzysz :)
ReplyDeleteWszystkiego dobrego w Nowym Roku Polko! By marzenia sie spelnialy :)
ReplyDeleteEwelina ja życzę tobie w tym Nowym Roku naj , maj i jeszcze raz naj
ReplyDeletep.s hm , ta surówka fajniutka :D
;) a ja się tam drobnych postanowień doczytałam ;p jeśli chodzi o Anję Rubik... fanką nie jestem... czasem lubię zdjęcia pooglądać... ale... kochana! Figury to ona nie ma ;D bo figura to kształty, a nie wieszak :) i to nie chodzi o Anję tylko ogólnie o modelki... powinno się tego zabronić... :) co sądzisz?
ReplyDeleteP.S. Polko :) dziękuję Ci za te zaszczytne słowa :)
Oczywiście, że nie musisz, jaki debil Ci powiedział, że musisz?
ReplyDeleteA przyjacielem musisz być tylko swoim :)
PS. Nie życzę nikomu figury Anji, co prawda jej bardzo pomogła taka budowa, podziwiam ją za to co robi i jaką ma osobowość ale nigdy nie chciałabym wyglądać prawie jak szkielet.. Polecam przejrzeć aktualny katalog Apartu, nigdy nie widziałam tak chudych nóg ;)
O taka surówka to mi sie bardzo podoba:) Szczęśliwego i kompletnie nieplanowanego Nowego Roku!
ReplyDeleteSamych radości w Nowym Roku :)
ReplyDeletePieczone klopsiki muszą być przepyszne.
ReplyDeleteCo to za zima, jak nie zima. Forsycja na moim podwórku ma pączki.
Pola, pozwól, ze zaczerpnę Twoje zdanie "Będę dbać o siebie i bliskich i nie będę odmawiać sobie ani odrobiny przyjemności" do moich niespisanych postanowień noworocznych... przecież to da najwięcej szczęścia i radości. Dodam sobie tylko jeszcze "nie będę upierdliwa w tym roku" i wierzę już całkowicie, że wkroczyłam właśnie w lepszy świat:)
ReplyDeleteBuziaki:)
Polko
ReplyDeletedopiero dziś znalazłam Twój komentarz "u mnie"(bywam na swoim blogu nie tak znów często),
z jednej strony pocieszająca jest świadomość że nie tylko mi się nie układa do końca, że "los się na mnie wyłącznie nie zawziął", ale z drugiej strony - życzyłabym Tobie i sobie, abyśmy nie musiały tak myśleć przed lustrem...
dużo ciepła w czas aury dziwnej
Dobrze, że "prawie" dobry. Ten ma szansę być jeszcze lepszy :) I tego Ci życzę :-*
ReplyDeleteTo mamy podobne życzenia niemusienia :) Ja mam w swoich postanowieniach dwa - dużo przyjemności i jeszcze więcej przyjemności. A na marginesie - Anja Rubik jest przeraźliwie, nierealnie szczupła i nie ma co chcieć być taka jak ona - jedzenie jest za dobre, żeby być tak chudym :)
ReplyDeleteWitaj Polciu, jak dobrze do Ciebie zajrzec i widziec, ze piszesz i fotografujesz. Co tam noworoczne postanownia - lepiej skupic sie na realizowaniu marzen ;D
ReplyDeleteMnie sie marzy godzinka na Skype z Toba, Ala, Ela i paroma innymi kumami...
Calusy :D
klopsiki kuszą, ale bardzo czekam już na przepis na bułeczki, które przedstawiłaś na FB :) pozdrawiam gorąco
ReplyDeletedobre jest bardzo to o czym piszesz. też tak chcę. by było spokojnie i bez zbędnych frustracji. i tego życzę.. i Tobie i mi.
ReplyDeleteA ja jestem przechodniem, który uwielbia przystawać przy takich blogach i nacieszyć oko, i nasycić... niestety brzucha samymi fotkami nie nasycę ;-P
ReplyDeletepozdro!
Jutro je robię!:) ślinię się.
ReplyDeletenie wiem jak zdołam zanotować ten przepis:)
Pozdrowienia