Friday, 27 January 2012

Nie masz czasu? Czas na zupę! Z soczewicą, ciecierzycą, wędzoną solą i szczyptą chilli

Zimą lubię...

śnieg, który skrzypi pod nogami
mróz, który różowi policzki
chłód, którzy przenika do najmniejszej kości
dłonie i stopy, które marzną od zimna
powietrze, które jest chłodne, czyste i ostre
katar, który zamarza w nosie


Lubię zimę. Może dlatego, że wychowałam się na wschodzie Polski, gdzie minusowa temperatura jest wizytówką każdej kolejno nadchodzącej. Zima to dobra okazja, by o każdej porze dnia i nocy zjeść talerz ciepłej, parującej jeszcze zupy.
poniższą zupę robię niezmiennie od prawie dwóch lat, a dokładnie od marca 2010 roku, kiedy przepis na nią znalazłam w fantastycznym magazynie kulinarnym (za którym tęsknię całym sercem) BBC GoodFood Magazine. Dlaczego, och dlaczego nie ma tak dobrych czasopism kulinarnych w Polsce?

Nasiona soczewicy to potężny ładunek korzystnej wartości odżywczej, który - w odróżnieniu od innych nasion - nie zawiera tłuszczu. Nasiona soczewicy zawierają dużo białka, skrobię, składniki mineralne (wapń, fosfor, żelazo), a także karoten i witaminy. Wysoka zawartość kwasu foliowego wspomaga powstawanie krwinek czerwonych i reguluje funkcjonowanie układu nerwowego. Nasiona soczewicy mają niski indeks glikemiczny (30) co oznacza nic innego jak to, że są sprzymierzeńcem każdej diety (także cukrzycowej).

Zupa jest najlepsza na świecie. Gęsta, pożywna i bardzo sycąca. Lubi być noszona do pracy i świetnie uzupełnia zapas energii na kilka godzin. Jej przygotowanie to naprawdę nic trudnego, a składniki są ogólnodostępne. Jeśli mogę coś doradzić, to proponuję kupić dobre pomidory w puszce albo dobrą passatę, bo to głównie od nich zależy smak zupy. Zdecydowanie odradzam dodawanie koncentratu pomidorowego ze słoika lub z tej małej, brzydkiej puszki, bo to nie o ten smak chodzi. Ja swoją zupę gotowałam na eko bulionie warzywnym, ale użyjcie po prostu swojego ulubionego (ważne tylko, by jego smak nie dominował). Lepsza będzie również ciecierzyca gotowna niż ta z puszki. I wcale nie trzeba jej namaczać wcześniej (chociaż ten proces ułatwia jej późniejsze trawienie) - ja z powodzeniem stosuję sposób podpatrzony u Basi o tutaj (podpowiem, że chodzi o dodanie sody). Zasada jest prosta jak budowa cepa - im mniej wody, tym bardziej nasza zupa będzie przypominać gulasz. No i co? Jacyś chętni? :)

Macie jakieś fajne plany na weekend? My dzisiaj 'idziemy w gości' i przez cały weekend mamy w gości (zapowiada się wielkie pieczenie chleba na zakwasie), więc do zobaczenia w poniedziałek.
Udanego i smacznego weekendu Wam życzę!



ZUPA Z SOCZEWICĄ, CIECIERZYCĄ, WĘDZONĄ SOLĄ I SZCZYPTĄ CHILLI
/na podstawie przepisu z BBC GoodFood Magazine, March 2010/ 

2 łyżeczki ziaren kuminu (kminu rzymskiego, nie kminku)
szczypta suszonych płatków chilli lub ostrej papryki w proszku
1 łyżka oliwy
1 biała słodka cebula
3-4 ząbki czosnku
1 litr ulubionego bulionu
1 puszka pomidorów lub passaty pomidorowej (400g)
200g ziaren suszonej ciecierzycy
150g czerwonej soczewicy
sól wędzona (Ptasiu jeszcze raz dziękuję ;*)
świeżo mielony pieprz
szczypta ostrej przyprawy curry
natka pietruszki (opcjonalnie, ale polecam czego nie widać na zdjęciach)

Ciecierzycę opłucz i ugotuj na pół twardo w dużej ilości wody z dodatkiem sody (1 łyżeczka sody na 1 litr wody).
Na patelni rozgrzej oliwę i dodaj ziarna kuminu. Smaż tak długo, aż poczujesz ich intensywny aromat.
Dodaj cebulę pokrojoną w cienkie piórka i drobno posiekane ząbki czosnku.
Przełóż zawartość patelni do garnka i zalej litrem wody.
Dodaj pomidory w puszce (lub passatę), ciecierzycę, soczewicę, dopraw solą, pieprzem i curry. Gotuj tak długo, aż soczewica będzie miękka, ale nie będzie się rozpadać.
Jeśli zupa jest zbyt płynna, dodaj odrobinę więcej soczewicy. Jeśli jest za gęsta, dodaj trochę wody (pamiętaj, że zupa pozostawiona w lodówce na drugi dzień zgęstnieje).
Opcjonalnie na talerzu posyp natką pietruszki.

62 comments:

  1. Ewelina, takiej zupy mi dzisiaj trzeba. Przemarzłam do szpiku kości. I katar wcale nie zamarzał mi w nosie, tylko wręcz przeciwnie :)
    Baw się dobrze "w gościach" i przyjmując ich u siebie :)
    Miłego pieczenia chleba!
    P.S. A jak tam sprawa rodzeństwa dla Loli???

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kasiu my ostatnio głównie zupami się żywimy. Uwielbiam! Parujące, sycące, pożywne.
      Wizyta Gości się bardzo udała, dziękujemy!
      Sprawa rodzeństwa Futra stoi w miejscu niestety :(

      Delete
  2. Powiem Ci, że taka trochę dhalowata ta zupa, pysznie wygląda i na pewno tak smakuje. Super dodatki.
    Nie ma jak wyspiarskie pisemka kulinarne, nie? Wczoraj znalazłam w bibliotece książkę Orlando Murrina (były edytor Good Food) o jego B&B na południu Francji, z przepisami oczywiście - bardzo inspirująca, ale dawno nie kupowałam żadnego pisma - co nie oznacza spadku ich wartości, jakoś tak wyszło.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję :) Chyba masz rację w sumie zupełnie o tym porównaniu nie pomyślałam! :)
      Fajna ta książka?
      Ja czytam Pannę Dahl, ale jestem tak pół na pół na tak...
      Ściski!

      Delete
  3. Ewelina bo zupy są wspaniałe ja się zgadzam,a te z strączków należą do moich ulubionych:D
    A wiesz takiej jeszcze nie robiłam z soczewicy i ciecierzycy na raz ,a smacznie się prezentuje

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiemy wiemy :) I jemy ze smakiem :D
      Ala jakbyś mnie w końcu odwiedziła, to byś zjadła :*

      Delete
  4. fajna fajna :) A goodfood teoretycznie da się zaprenumerować do Polski. Kiedyś próbowałam, dwa razy, ale coś im system nawalił, tłumaczyli się mailowo i dałam se spokój :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Da się? Nawet nie chcę myśleć, ile to kosztuje....

      To jest Polska właśnie :)

      Delete
  5. Na jutro będzie w sam raz!!! Uwielbiam zupy z soczewicy i chętnie spróbuję tej wersji z soczewicą i ciecierzycą :)

    ReplyDelete
  6. A ja w życiu takie zupy nie jadłam i w ogóle ja taka niezupowa jestem, ale jak przeczytałam składniki, to mi się zamarzyła. Myślę, że na moje przeziębienie będzie w sam raz, więc jutro wysyłam A. po produkty. I jeszcze Ci powiem, że regularnie Cię czytam, tylko czasu na komentowanie brak. I czekam na jakiś deser, bo te które proponujesz są bardzo smakowite :)
    Ściskam mocno!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mia zupełnie się nie przejmuj, bo ja mam dokladnie tak samo ostatnio z tym komentowaniem...
      Więc rozumiem :)
      A deser już mi nawet chodzi po głowie...
      :)
      I mam nowe foremki do niego :))

      Delete
  7. A u mnie zupy pojawiają się dość rzadko. Nawet w zimie. Za to w lecie staje się wielką fanką chłodników. :)

    ReplyDelete
  8. Kocham takie gulaszo- zupy! Zwłaszcza z ciecierzycą. Ostatnio odkryłam stronę tego magazynu i bardzo mi się podoba, mam nadzieję, że może jednak kiedyś będzie taki w Polsce.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tyna to jeden z najpiękniejszych magazynów kukinarnych jaki widziałam do tej pory.
      Serio :)

      Delete
  9. Takiej cudnej jeszcze nie jadłam. Ewelino czy ten talerz to normalny talerz? Czy tak ścięty od góry? A może coś jest pod spodem i tak się odbija? Ciekawi mnie jak nie wiem co.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Karolinko talerz raczej normalny, chociaż jest dosyć płaski. Ale 4 łyzki zupy się mieszczą :)))

      Delete
  10. Uwielbiam takie zupy!!! Strasznie podoba mi się patent z dodaniem do zupy wędzonej soli. Czy ta zupa jest dla niedzielnego gościa? Jeśli nie, będziesz musiała ugotować drugą ;D PS. Dobry koncentrat pomidorowy nie jest zły - jem łyżkami ;P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maria a było czuć w niedzielę? :)))
      A o koncentrat zapomniałam Cię zapytać buuuuuu
      Nic straconego :)

      Delete
  11. Wychowałam się na wschodzie i zimy nie cierpię :D Chociaż fakt że tam
    "inne" powietrze..

    A zupa wygląda pysznie, jak soczewicowa za dobrych czasów bufetu na mat-fizie w Gdańsku (no ok, sól raczej mieli niewędzoną:D) :-)

    Buziaki Polcia :*

    PS. Ja niby mam jakieś plany wyjazdowe ale -14 na termometrze każe się nad nimi dobrze zastanowić :D Miłego goszczenia Polu!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Monika takie suche prawda? Mroźne, przeszywające, ale miłe. A może ja mam jakiś fetysz z tą zimą? :)))))
      Mam pytanie zasadnicze - kiedy będziesz w Warszawie? :D

      Delete
    2. No dokładnie, suche i rześkie, wiesz, taka zima nie jest zła :)
      Odpowiedź na pytanie zasadnicze jest prosta Polciu, za jakieś 20'C :D
      A tak na poważnie, mam jakieś mgliste plany odnośnie połowy lutego albo początku marca, ale mi się te plany ostatnio zmieniają jak w kalejdoskopie, w zeszły weekend miałam być w Lanckoronie, skończyło się na skałkach Twardowskiego (czyli za ulicą ;)) :D Także lepiej dam Ci znać jak już coś będzie "napewno", dobrze?
      :*

      Delete
  12. Moje smaki! Zwłaszcza ostatnio.
    Ja sobie gości tym razem nie zaprosiłam - będę czytać, pisać, czytać, pisać i jeść zupę!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aniu ja gości długo nie zapraszałam, aż poczułam że to TEN weekend.
      Mam nadzieję, że Twój był miłu i udany! ;*

      Delete
  13. Zimno mi. Mogę zupę?

    Miłego weekendu !:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Możesz nawet dwa talerze pełniuśkie po same brzegi :)

      Delete
  14. Zimę wielbię, choć jestem ze środka. Zupę z soczewicy już swoją mam, mocno cebulową z czarnuszką, ale twojej też chętnie bym spróbowała. Weekend z pieczeniem chleba, ach kiedy to będzie. Mam nadzieję, że już w kwietniu, a latem może we wlasnym piecu! W moim kubku termicznym też zupa, zaraz wsiadam w pociąg miłego.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kasiu a masz przepis na blogu może? Bo ja chętnie wypróbuję nowy przepis. Uwielbiam zupy!
      Marzy mi się by upiec z Tobą taki chleb :*

      Delete
  15. this soup is very interesting and the photos are beautiful!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lucy thanks o much! I am more than happy to do translation for you.
      let me know if you need it !

      xxx

      Delete
  16. Polaczenie soczewicowo-pomidorowe z kuminem jest mi znane, ale dodatek ciecierzycy do tego wszystkiego to fantastyczna sprawa warta wyprobowania. Nie dysponuje wedzona sola, ale mam kala namak chyba sie nada jako dodatek? W koncu zupa ma charakter dalu.
    Rowniez zaluje, ze GoodFood nie jest ogolnodostepny a raczej jest w skandalicznej cenie. Staram sie go kupowac przy okazji jakis wyjazdow na lotniskach.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Thiesso nada się na pewno! Mi się marzy zrobienie właśnie takiego prawdziwego dalu, ale brakuje mi przypraw.
      Wiesz nawet nie chcę myśleć ile BBC kosztuje w PL...
      Bo mi się aż żal zrobi, że tu wróciłam. Ech.
      Uściski!

      Delete
  17. Zupa fantastyczna. Tęskniąc za BBC GoodFood polecam Ci serię książek z "przepisami zebranymi". Można je u nas bez problemu kupić, i podobnie jak magazyn, są prawdziwą kopalnią inspiracji.
    Pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Onionchoco dziękuję za namiary!! Czy można je kupić w ksiągarni? Bedę wdzięczna za opodwiedź :)

      Delete
  18. Fajna, fajna... :) Trudno nie kochać tych zimowych, gęstych zup. Sama radość jedzenia. :)
    Pola, a ja się dałam nabrać, wiesz? W tytule jest "wędzoną solą" i ja pomyślałam o rybie... :) No i szukam w przepisie tej soli i szukam... Haha, sól znalazłam. :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Małgosiu zgadzam się z Tobą co do słowa! Ta sól to taki chłyt marketingowy :D

      Delete
  19. Na taką pogodę to zupa idealna- sycąca i aromatyczna :)

    ReplyDelete
  20. Ja! ja chcę! I mam wszystko! Zrobię, a co! :)


    buziak

    ReplyDelete
  21. O tak zupa najlepsza w świecie jest !!!! ale zima..... ot.. to już NIE!!!
    Dla zimy zdecydowane PRECZ!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jeszcze kilka tygodni i pójdzie precz :) Obiecuję!

      Delete
  22. idealna na zimę. uwieeelbiam zupy z soczewicy :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. I ja bardzo lubię. Chyba wszystkie zupy lubię :D

      Delete
  23. Własnie takiego przepisu na taką zupę ...pilnie mi potrzeba tej zimy.Brr... zimno a ja pozdrawiam ciepło Ewa

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ewo polecam gorąco tą zupę właśnie. Jeśli zrobisz koniecznie daj znać czy smakowała!

      Delete
  24. Ha! na nasze -20 byłaby perfekcyjna!
    Mam nadzieję, że weekend udany! ja dziś podglądałam szalejące w wodzie morsy;]

    ReplyDelete
    Replies
    1. O nie na widok morsów od razu zamarzam na sopel :)
      Nie wiem jak Oni (One) to robią :D

      Delete
  25. z ciecierzycą biorę w ciemno :)

    ReplyDelete
  26. samo zdrowie! mniam! mniam!

    ReplyDelete
  27. A ja zimy nie lubie. W moich rodzinnych stronach, nad morzem, zawsze bylo troche cieplej niz w innych polskich miastach i miasteczkach - moze to dlatego? Snieg mnie przeraza, mroz troche mniej, ale bez ubrania "na cebulke" nie wychodze z domu, kiedy za oknem temperatura spada ponizej zera.
    Za to zupy lubie. Takie rozgrzewajace i sycace jak ta - najbardziej. Zwlaszcza zima.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maggie w Szczecinie zima jest zupełnie inna. Taka wilgotna i lepiąca. Ja wolę ostre, suche powietrze. Takie że wiesz, aż ciężko oddychać :)
      Uściski!

      Delete
  28. ja też lubię zimę, choć nie cierpię zamarzniętych aż do bólu palców u rąk i stóp i załzawionych od zimnego wiatru oczu, ale lubię wrócić do ciepłego mieszkania i rozgrzać się zupą z soczewicy też lubię.

    Z Twojego przepisu też skorzystam, bo soczewicę ostatnio próbuję w najróżniejszych konfiguracjach.
    pozdrawiam
    Monika
    www.bentopopolsku.blogspot.com

    ReplyDelete
    Replies
    1. Monika proszę daj znać czy smakowała :)
      Ciepłe mieszkanie to ostoja spokoju, prawda?

      Delete
  29. Polusiu, pisze sie na taka zupe, bo jak patrze na moj dahl to stwierdzam, ze trzeba mu wedzonej soli - to mistrzowsko brzmi!!

    PS. A teraz Ptasia przywozi wedzona sol dla Ciebie ;-) Ja gdy otwieram sloiczek z wedzona Maldon, to zastanwaiam sie jak moglam bez niej zyc i co by bylo gdybym nie znala Twego bloga? :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ha! Udało się :)))))
      Basiu zamówiłyśmy sobie z Ptasią na spółę z Amazon.co.uk :) Nawet nie wiesz jak mi tęskno ech...
      Blog blogiem ja nie wyobrażam sobie teraz że mogłybysmy się nigdy nie spotkać! :)

      Delete
  30. Takiej zupy mi dzisiaj potrzeba, ciepłej i sycącej :)

    ReplyDelete
  31. Ewelino, i dla mnie czerwona soczewica i ciecierzyca to podstawa zimowej kuchni :) W tej zupie jest wiec wszystko, co kocham! Dobrze, ze o niej przypomnialas :)

    Pozdrawiam!

    ReplyDelete

Dziękuję za odwiedziny :)
Komentarze są moderowane - złośliwie oraz zawierające SPAM są usuwane.