Z komentarzy Czytelników można dowiedzieć się wielu ciekawy rzeczy. Zdarzają się perełki (które są przeze mnie usuwane i nie pojawiają się na blogu), które skrzętnie sobie zapisuję i wracam do nich, gdy nachodzi mnie potrzeba poprawy nastroju. Dotychczas otrzymane komentarze pozwoliły mi na wyodrębnienie pięciu kategorii komentujących. I tak:
Smakosze
Smakosze znają się na kuchni najlepiej na świecie (oczywiście kuchni z całego świata) i nie wahają się napisać, że Ty tak naprawdę na kuchni nie znasz się wcale. Źle obierasz ziemniaki, źle sklejasz pierogi, sos kurkowy jest na pewno niesmaczny, a Twój rosół nadaje się tylko i wyłącznie do wylania do sedesu. Smakosze chętnie podpowiedzą, jak smacznie gotować, jednocześnie uzmysławiając Tobie, że jesteś kulinarnym debilem.
Znawcy
Znawcy wiedzą, że to nie Ty gotujesz potrawy, które pokazujesz na blogu. A gdzie tam! Ty w ogóle nie umiesz gotować! Co więcej, oni wiedzą, że ani Twoja Mama, ani Babcia nie potrafią gotować! Pewnie zajadasz się jedzeniem typu fast food i nie wiesz jak obsługiwać elektryczny czajnik. I na pewno nie masz w domu ani jednej ciekawej książki kulinarnej.
Znawcy również z największą precyzją ocenią Twoje zdjęcia, które są tak beznadziejne i nijakie, że w ogóle nie powinieneś patrzeć w stronę aparatu fotograficznego. Znawcy zazwyczaj ukrywają się pod niejasnymi pseudonimami i są właścicielami blogów-duchów (na przykład o wdzięcznej nazwie Doopa), na którym nie ma ani jednego wpisu i/lub zdjęcia.
Życzliwi
Życzliwi niejednokrotnie uzmysławiają Tobie, że nigdy, przenigdy Twój blog nie będzie znajdował się w ścisłej czołówce (nawet jeśli tego nie chcesz) i lepiej od razu go skasuj, bo jego prowadzenie nie ma najmniejszego sensu. Dodają, że ciągle kopiujesz i naśladujesz najlepszych i że Twoje blogowanie to jedno, wielkie nieporozumienie. Życzliwi od czasu do czasu podeślą Tobie link do innego bloga, tak byś z łatwością mógł uzmysłowić sobie swoją nieudolność.
Interesanci
Interesanci zostawiają u Ciebie bardzo krótki komentarz wraz z linkiem do swojej strony internetowej, pisząc, że skoro byli na tyle łaskawi by do Ciebie zajrzeć, liczą na rewanż. Często nie doczytają nawet przepisu i Twoje brioszki z semoliny nazywają bananowymi chlebkami.
Anonimowi
Moi ulubieńcy. Nie szczędzą przekleństw, złośliwych uwag i rad prosto z serca. Nienawidzą Ciebie, Twojego bloga i wszystkich Twoich czytelników. Brak im cywilnej odwagi, by co najmniej podać swoje imię. Zdarza się, że są zabawni w swojej anonimowości.
Drodzy Komentujący! Na szczęście blogspot oferuje przeróżne funkcje, które pozwalają nam na usuwanie śmieci. Dobrą opcją jest włączenie moderacji komentarzy, zablokowanie możliwości pozostawiania komentarzy anonimowych czy też ręcznego usuwania wszelkiego rodzaju SPAMu. Więc jak widzicie, szkoda Waszego czasu. Nasze sokole oczy i sprawne dłonie wychwycą i usuną wszystko, czego nie chcemy mieć na blogu.
Mój blog to moje miejsce w sieci i nie pozwolę nikomu wejść do niego w butach, nabrudzić czy obrażać mnie i moich czytelników. Konstruktywna krytyka rozwija, ale nie każda jest do przyjęcia. Jeśli ktoś zwróci mi uwagę, że w przepisie brakuje jednego lub dwóch składników, abym mogła nazwać go tajskim, włoskim czy francuskim to taki komentarz przeczytam z rozwagą i za niego podziękuję. Ale jeśli ktoś nazywa mnie debilem, bo zamiast mąki użyłam w przepisie mielonych migdałów, to nie mam takiej osobie nic do powiedzenia. Więcej dystansu do siebie i do wirtualnego świata niektórym życzę, a całą resztę zapraszam na pyszne bułki.
Te bułki to moja wersja grahamek, które z grahamkami sklepowymi mają co najwyżej wspólną nazwę :) Smakują bardziej jak bułki drożdżowe, ale są od nich zdrowsze i pełniejsze w smaku. Grahamki robiłam na tak zwane oko, dosypując po trochu obu rodzajów mąk i wody. Na szczęście ostateczne proporcje składników zanotowałam. Ciasto wyszło idealne – bułki formowały się łatwo, ładnie rosły i utrzymały swój pierwotny kształt. Jedyną uwagę jaką mam to ilość wody i drożdży – następnym razem wody dodam odrobinę więcej (o około 50ml), a drożdży odrobinę mniej (-5g).
GRAHAMKI Z SEMOLINĄ
Tworzą zgraną parę z miodem, dojrzałym kozim serem, wędliną czy masłem orzechowym. Pyszne z kwaśnym dżemem oraz dżemem korzennym, na przykład takim z żurawiny, jabłek i pomarańczy, na który przepis znajdziecie na stronie 50tej w najnowszym wydaniu magazynu Pokochaj Fotografię :)
400g mąki pszennej graham (typ 1850)
300g drobnej semoliny
375ml ciepłego mleka
25g świeżych drożdży (lub 7g drożdży suszonych)
3 łyżki miodu
1 łyżeczka soli
1 jajko
50g roztopionego masła
50g roztopionego masła
Glazura
1 jajko
2 łyżki mleka
2 łyżki miodu pitnego (lub wódki)
niełuskane ziarna sezamu do posypania
niełuskane ziarna sezamu do posypania
W ciepłym mleku rozpuszczamy drożdże i zostawiamy na 10 minut, aż zaczną 'pracować'.
Dodajemy obie mąki, miód, sól i lekko rozbite jajko i wyrabiamy całość ręką (lub mikserem) przez około 10 minut.
Dodajemy stopione masło i wyrabiamy kolejne 10 minut. Ciasto powinno być gładkie, lśniące i powinno odchodzić od dłoni.
Z ciasta formujemy kulę, wkładamy ją do lekko natłuszczonej miski, przykrywamy ścierką i odstawiamy w ciepłe miejsce, aż podwoi objętość.
Przebijamy je ręką i dzielimy na 12 jednakowych kawałków o wadze około 100g.
Z każdego kawałka formujemy okrągłą bułkę i układamy w odstępach na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Przykrywamy ścierką i zostawiamy na 30 minut, aż podrosną (powinny podwoić swoją objętość).
Jajko lekko ubijamy z mlekiem i miodem (wódką) i otrzymaną glazurą smarujemy każdą bułkę.
Pieczemy przez 10 minut w piekarniku nagrzanym do 180C, po czym smarujemy ponownie glazurą, posypujemy sezamem i pieczemy kolejne 10-15 minut.
Studzimy na kratce.
Smacznego!






iii krzywe jakieś takie, pewnie niedobre ;-) W ogóle z czym do ludzi, wydaje jej się, że piec umie! ;-) Do której grupy się łapię? :D Poza tym uwielbiam grahamki :)
ReplyDeleteHe he, dobrrre, Pola, dobrrrre!
ReplyDeleteKlasyfikacja, zdjęcia i przepis. Szkoda, że zużyłam moją żurawinę ostatnio, bo wolałabym taki dżem niż to, co z niej zrobiłam...
Ściskam Cię mocno.
Chciałam ściągnąć ten magazyn, by obejrzeć Twoje zdjecia i przepis, ale nie mogę coś pobrać. Nie wiem, dlaczego.:(
ReplyDeleteSpróbuję może później:D.
Rozbawiłaś mnie tym postem:D. Dobre! Dobre ;D.
A zdjęcia Ewelinka piękne, bułeczki jak się patrzy. Ja grahamki lubię, a takie z semoliną to muszą być delikatniejsze nawet.
Pozdrawiam.
Majana
Chyba mam bloga w innej przestrzeni.. albo do mnie droga jest na tyle zawiła, że dotychczas tylko jeden troll się przybłąkał a i tak nadawał na inną blogerkę, więc chyba się pomylił.
ReplyDeletePolku najważniejsza jesteś Ty na swoim blogu, Ciebie ma cieszyć to co piszesz, pieczesz, gotujesz etc. bo jak się zaczniesz za bardzo przejmować to to od razu widać, czuć w tym jak piszesz.
Polka rules! Powtarzaj to sobie :)
Viri z CzekoKota, zajrzyj xD
z czystym sumieniem mogę stwierdzić ze kocham cię za takie posty:) a bułeczki na słowo wierze ze były pyszne.
ReplyDeleteEwelina, uwielbiam Ciebie i za Twe fotografie i za szczerosc.
ReplyDeleteZdjecia, piekne!
pozdrawiam serdecznie z Wysp.
p.s. ja Ci mego linku nie zostawie...:-)
Ależ się ubawiłam. Bardzo trafna charakterystyka :) Ale z drugiej strony to aż przykre, że ludzie mają czas/chęć/potrzebę (niepotrzebne skreślić) aby takie komentarze produkować. Bardzo lubię zaglądać do Twojego miejsca w sieci... A bułki to coś dla mnie...(bez tego przygotowywanego tygodniami zakwasu, którego jeszcze nie odważyłam się zrobić). Pozdr
ReplyDeleteWystraszyłam się trochę w pierwszej chwili, gdyż przeczytałam 'bułeczki z salmonellą" ;)
ReplyDeleteNaprawdę otacza Cię taka niechęć? Dziwne, bo bloga masz naprawdę pięknego i treściwego, nie jestem w stanie tego zrozumieć...
A przepis bardzo inspirujący, na pewno z niego skorzystam :D
Pozdrawiam, Karolina "Cottien"
Zwykle tego nie robię ale specjalnie dla Ciebie i specjalnie z okazji tego posta: Zapraszam do mnie -> http://cottien.blogspot.com
:D
Są również tacy jak ja.. czyta każdy Twój przepis w ciszy, podziwia piękne zdjęcia, zastanawia się czy i kiedy zrobić tą pyszność ze zdjęć a następnie testuje prawie każdą z potraw .. i cieszy się, że tak bezinteresownie dzielisz się swoją pasją, doświadczeniem i otwartością.. i czekam na kolejne :-) taki tam czytelnik niewidzialny ;-)
ReplyDeleteEwelino ostatnio odwiedził mnie znawca, który stwierdził, że bułki żytnie mają być szare. Twoje szare nie są, więc podejrzewam, że coś nakłamałaś z tym przepisem ;)
ReplyDeletePowiedz mi tylko semolina to kasza manna? Bo ja już się pogubiłam jak to jest.
Fajnie się czyta ;)
ReplyDeleteNa bułeczki popatrzę.
Buziaki! :)
A są też tacy, którzy bardzo rzadko decydują się na komentowanie, ale subskrybują, czytają i cieszą się z każdego smacznego zdjęcia i przepisu :)
ReplyDeleteMiłego wieczoru!
oj , mam nadzieje ,że żaden komentarz mój nie pasował i nie będzie pasował do tych kategorii:)
ReplyDeletea grahamki miód i malina
chyba juz powtarzam sie po raz ktorys, ale Twoje zdjecia uwielbiam, sa po prostu piekne:)
ReplyDeletea te buleczki wygladaja tak, ze od razu chcialabym siegnac i zjesc:)
grahamki, cudnej urody, nawet jeśli ciocia Ci je piekła ;-)
ReplyDeleteŻartuję rzecz jasna, a magazyn już ściągnęłam i studiuję z zapartym tchem!!! Gratuluję!
Poleczko dobrze sklasyfikowałaś tych 'życzliwych turystów' na blogu... ja bym to po prostu (wybaczcie!) olała:)
ReplyDelete...acha i jeszcze jedno: tylko nijakość jest bez komentarza... a Twoja kreatywność na pewno nie jest nijaka... buziaki dla Ciebie i Loli:)))
A ja bym ich wszystkich wrzuciła do jednego worka - ludzi nieszczęśliwych, zakompleksionych, szukających jakiegokolwiek sposobu, żeby zaistnieć - choćby przez poniżanie osiągnięć innych.
ReplyDeleteMnie jest żal takich ludzi.
A bułki super i widzę, że nie tylko ja ostatnio eksperymentowałam z pieczywem ;)
rozbawiłaś mnie tą klasyfikacją "komentatorów".
ReplyDeleteurocza ;>
a bułki piękne, pięknie pokazane i przez to wszystko mam ochotę coś upiec a na dokładkę zgłodniałam.
Weszłam przez przypadek. Jestem oczarowana zdjęciami, tekstami , a niejeden przepis mam zamiar wypróbować.Pozdrawiam serdecznie.
ReplyDeleteKocham Cię Poli za ten post!
ReplyDeleteWszystko napisane,jak jest.
Dodam jeszcze,że u mnie kiedyś pewna Zosia(Nick nieaktywny) napisała,że mogę się ......a i tak moje ravioli nie będą takie jak włoskie.No i że jestem do kitu.
A te bułki to na pewno moja droga są Twoje? Bo ja bym nie była taka pewna.
No a na pewno zdjęcie to kopia z jakiegoś zagranicznego bloga.No i w dodatku małpujesz kogoś na bank.
Całusy!
Hehe niezła klasyfikacja, choć chyba masz wyjątkowego pecha do komentarzy. Mi sie czasem zdarzy kilka komentarzy z linkami zamieszczonych w odstępach kilkusekundowych - typu: "Fajne jajko na twardo - najlepiej smakowałoby z takiej patelni: i link do sklepu", ale nie mam aż takich przygód :) Przy okazji powiem, że ciekawe te bananowe chlebki ;p to znaczy pieczeń yyy… bułeczki :) Chętnie wypróbuję przepis. No i podobają mi się zdjęcia – zresztą nie pierwszy raz :)
ReplyDeletePozdrawiam :)
Świetne podsumowanie i świetny podział ! Jak czytałam charakterystykę ostatniej grupy skojarzyła mi się ona z takim szarym szumem, co to powstaje przy gotowaniu zupy na kościach, który najlepiej dokładnie zebrać i spłukać pod wodą do zlewu. Ale może to tylko moje takie odczucie, jak kogoś obraziłam - przepraszam. Prowadzisz wspaniały blog - tak trzymaj !!!
ReplyDeleteI prosze Pola, zdjecie z zurawina slicznie wykadrowane i jeszcze w kwadracie, ba, moze chcesz jednak hasselblada? ;) i buleczkowe tez niczego obie, choc chyba wole bulki w naturalnym kolorze... kiedys myslalam ze jedzenie da sie fotograowac w B&W i chyba jednak na dluzsza mete nie... Sciskam Polu!
ReplyDeletePS. Komentarze: napisze wprost - kurcze ciesze sie ze nei mam tych problemow :D
Echh...niektóre wyjątkowo wredne komentarze zostają w pamięci na kilka lat, przynajmniej tak jest w moim przypadku;).
ReplyDeletehehehehe czytalismy z Jarkiem Twojego posta na glos i niezle sie ubawilismy... prawdziwie piszesz!!! Niestety internet to takie miejsce w przestrzeni, ktore przyjmie nawet najbardziej zgorzknialych ludkow... ale wierzymy, ze Ciebie takie ludki nie sa w stanie obrazic a takowym ludkom zyczymy milego zycia i zachowania energii na bardziej uzyteczne dzialania...
ReplyDeletep.s. bulek nie musimy specjalnie chwalic bo zdjecia mowia same za siebie... ;)
cieplo pozdrawiamy, my
Bardzo fajne te bułeczki :) Chętnie bym skosztowała :) A co do reszty ... ha, ha, ha :) Ubawiłam się:) No a taka też jest prawda ..
ReplyDelete:))
ReplyDeletedobrze, że humor Ci dopisuje
Mam nadzieję, że odpowiednia dawka sarkazmu w powyższym wpisie odzwierciedla moje podejście do tego typu komentarzy :D
ReplyDeleteZielenina niedobre, ohydne i paskudne :)
Aniu pisałam z myślą o Tobie i Basi :D Żurawina świeża jest jeszcze dostępna! Moc całusów :*
Majanko on trochę długo się ściąga, wiesz? :* Ale warto bo to bardzo fajna pozycja na internetowym rynku :) Chciałabym zrobić jeszcze takie tradycyjne chyba mam w domu przepis w książce. To będzie full wypas (jak to mówi moja Młodsza) :D
Viridianka hihi nooo to mogliście ponadawać razem :D A tak co? No chamstwa no fun :D Uściski kochana :*
Bernadeta po takim wyznaniu musisz się ze mną ożenić :D
BAYADERKA dziękuję! Coś mi się zdaje, ze ta szczerość to główna przyczyna tych komentarzy :D Linku nie trzeba po ciemku znajdę Twoje zdjęcia :)
Paulinka J. jak to miło wiedzieć, że są inni ludzie którzy potrafią się śmiać z tego samego co ja :) W weekend postaram się o kolejny chleb na drożdżach!
Cottie nie nie salmonelli nie lubimy :) Nie wiem czy niechęć – chyba bardziej nietolerancja ciętego języka :) Dziękuję za link hihi rozważam opcję zbanowania Twojej osoby :D:D:D Aaaaalbo nie tym razem daruję ;]
Domi witaj. Dziękuję za ciepłe słowa:*
Kabamaiga widziałam Twój wpis na FB i sobie o Tobie pomyślałam robiąc ten wpis, wiesz? Nie ma się czym przejmować :] Widziałam w Społem właśnie opakowanie kaszy manny nazwanej semoliną i na moje oko to wyglądała tak samo jak ta, którą mam w domu. Znalazłam fajny wątek na forum GP http://forum.gazeta.pl/forum/w,77,69867012,,semolina_a_kasza_manna_a_krupczatka_.html?v=2 poczytaj sobie. Manna i semolina to nie to samo, ale mają podobną ‘konsystencję’ :) Semolinę można kupić w M&S i w Młynie Bogutyn. Ponoć też w Kuchniach Świata.
Praline patrz i czytaj :] Ściskam :*
Agnieszka Sołecka :]
Alcia no wiesz? :D
Aga :*
Gosienkah Lola piekła. Widziałam, jak zagniatała ciasto kocimi łapami :D
Kass olewamy :] Co innego na pozostaje? :D Lola odsyła całusa :)
Usagi mi też, ale wolałabym żeby sobie siedzieli cicho w tych swoich workach i nie sączyli jadu :) W weekend myślę że kolejny chleb upiekę :)
Karolina-g bardzo się cieszę :D
Witam,
ReplyDeleteZwykle (a w zasadzie nigdy ;))nie komentuję postów. Może mam mało do powiedzenia, może nie lubię spamować, a może istnieje jeszcze jakiś bliżej nieznany mi na chwilę obecną powód ;)
Tym razem jednak poczułam że muszę.
Bardzo mi przykro, że spotyka Cię tyle nieprzyjemności. Nie miałam pojęcia że ludzie potrafią być tacy podli i zupełnie nie potrafię tego zrozumieć.
Dla zrównoważenia podłości chcę powiedzieć, że Twój blog jest przecudny. Przepisy są-jakby wrzucane specjalnie dla mnie :D Zdjęcia zachwycają-masz niesamowite wyczucie estetyki,a same posty czyta się zawsze z ogromną przyjemnością.
Dzięki takim ludziom jak Ty-ludziom z pasją i chęcią (oraz umiejętnością) dzielenia się nią z innymi życie nabiera aromatów; przesycane pięknem twojego postrzegania świata zaczyna toczyć się na zupełnie innej płaszczyźnie.
Dziękuję Ci że jesteś :)
To tacy ludzie w ogole istnieja? :) A tak powaznie, to nie ma sie co dziwic. Polskie spoleczenstwo jest jakie jest i wystarczy zobaczyc komentarze pod jakimkolwiek artykulem w internecie a juz odechciewa sie czytac. Nie wiem skad tyle jadu i nienawisci do wszystkich i do wszystkiego... Jak widac nawet blogow to nie omija. Cale szczescie Poleczko, ze masz do tego dystans :)
ReplyDeleteBuleczki sliczne. Gdybym nie byla po sniadaniu to podkradlabym Ci jedna :)
Usciski.
Ech, trolle sa wszedzie, a internet daje im to, czego potrzebuja: anonimowosc. Zaloze sie, ze podczas rozmowy oko w oko nie byliby tak odwazni.
ReplyDeleteA buleczki piekne. Lubie wypieki z semolina, sa takie przyjemnie zwarte.
Gratuluję Ci serdecznie publikacji w Pokochaj Fotografię. Przepiękne zdjęcia i dużo mądrości :)
ReplyDeleteEwinka dziękuję i zapraszam częściej :]
ReplyDeleteAmber o to już mam dwie kandydatki na żony hihuhihu :D O taaak my wszystkie jesteśmy do kitu. I do bani :) Bułki Loli przecież sama je robiła ;]
Agnieszko Sylwio genialne! :) GENIALNE!!!! :]
Basiu wszystko przed Tobą :] A wiesz mi się niektóre rzeczy właśnie w sepii podobają. Chleb czy bułki mają swój klimat :) Chociaż zupy czy Waszej nalewki już nie wypada tak obrabiać i zgadzam się z Tobą :)
Ula mi w pamięci pozostała tylko jedna sprawa, bo do dzisiaj nie mogę się nadziwić jak ludzie potrafią być bezczelni. Komentarze na szczęście ulatują w kosmos :) Życia by mi nie starczyło gdybym się miała wszystkim przejmować :)
Daria i Jarek no i właśnie o to mi chodziło ;) Szczypta humoru i odpowiednia dawka rozsądku ;] Buły są super łatwe i super szybkie!
Atina i bardzo smaczne ;)
Jswm a dopisuje nawet w chorobie :))))
Swietny wpis Poleczko!
ReplyDeleteMnie ciagle zadziwia, ze sa ludzie, ktorzy tylko potrafia krytykowac, pouczac itp chyba musza byc w zyciu bardzo nieszczesliwi, niespelnieni i to, ze ktos inny czerpie radosc z tego co robi, ze ma pasje im najwyrazniej przeszkadza. Ot nasza polska natura.
Pozdrawiam Cie serdecznie :-)
Karolka to chyba nasza cecha narodowa ;) Bez narzekania i krytykowania świat jest tak beznadziejnie nudny... :]
ReplyDeleteYba dziękuję pięknie! Dziękuję! :]
Maggie jednego nawet poprosiłam mejlowo o spotkanie i wyjaśnienie sytuacji, ale nie miał odwagi nawet odpisać. No cóż. Żyjemy dalej :)
Majko co prawda musiałam się go nauczyć, ale rzeczywiście jest mi z nim duuuużo łatwiej :)
Dominiko mogę się tylko cieszyć, że mam takich czytelników jak Ty :* Wiedza i akceptacja swoich niedoskonałości (kto ich nie ma?) tu nielada sztuka, ale można to w sobie wypracować niekonicznie zgadzając się na chamstwo i złośliwości.
Pozdrawiam ciepło!
Poldku, to ja się chyba cieszę, że mam mało czytelników (ale wszystkich ich (Ich!) lubię :)) :D Ale dobrze że masz dystans :)
ReplyDelete"Pokochaj fotografię" - brawo Pola!
:**
Ależ się uśmiałam czytając wstęp ....:) ileż w nim prawdy:) ....mi się też zdarzały takowe komentarze od życzliwych ...tego chyba się nie da uniknąć ...a bułeczki po prostu I klasa:)pozdrawiam ciepło Jolanta Szyndlarewicz
ReplyDeleteHej, fajne te bułeczki, muszę koniecznie wypróbować. Co do kometarzy to nie przejmuj się... blog jest super :)
ReplyDeleteTen chlebek bananowy wygląda cudownie! :D
ReplyDeleteSzkoda czasu na karmienie trolli. Z jednej strony bardzo fajny tekst, ale z drugiej to też trochę woda na młyn dla trolli. Mam nadzieję, że masz dziś niewiele głupich wpisów do moderacji :)
Bardzo ciekawy ten Twój podział komentujących ;), nie miałam "szczęścia" poznania wszystkich wymienionych przez Ciebie typów ;) mam pytanko co do bułeczek, czy semolinę można zastąpić kaszą manną??
ReplyDeleteuuu, na szczęście my jesteśmy zawsze mili i naprawdę jesteśmy szczerzy! :) Twoje przepisy bardzo lubimy, a za zdjęciami wręcz przepadamy :)
ReplyDeletePolciu ja się nie przejęłam, a tylko mnie to rozbawiło. Z tą semoliną to chyba z angielskiego takie zamieszania. Bo we wszystkich słownikach, jakie mam "semolina" tłumaczona jest jako kasza manna. No nic poszukam jak będę w wawie.
ReplyDeleteOo, ja kocham interesantów, przytulasy moje:) ich komentarze w stylu "Och, jakie apetyczne ciastko, zapraszam do siebie" i niżej dwa razy adres bloga, żeby przypadkiem nie przeoczyć. Kiedyś regularnie dostawałam komentarze z dodatkową strzałką i dopiskiem "ZAJRZYJ TUTAJ", po czym następował adres bloga. Nawet nie wiem czy ten blog jeszcze istnieje:)
ReplyDeleteOjej, to jest aż tak źle ...?
ReplyDeletePrzyznam, że nie zdawalam sobie sprawy. Przykre to swoją drogą...
Pokochałam!już jakiś czas temu;)ale ciągle dążę do spełnienia pewnego marzenia z tym związanego-kupna analoga;)..może kiedyś.
ReplyDeletea klasyfikacja,jak i przepis godne uwagi:)
Pozdrawiam serdecznie!
M.
Kurcze... muszę przyznać, że jestem w szoku... to przykre... bo tak jak piszesz... krytyka krytyką... ale konstruktywna...
ReplyDeleteAle kurcze... ja tu czasem bywam i chyba nie mogę się zaliczyć do żadnej grupy... czy mogę? ;>
Mimo wszystko miłego i pysznego dnia :)
Że tak po angielsku rzucę: "haters gonna hate" i nie ma co się tym przejmować zupełnie, najważniejsze, by znać swoją wartość i bezpodstawną krytyką się nie przejmować.
ReplyDeleteA bułeczki takie śliczne, Domowe Ci wyszły.
Ściskam! :)
Ewelino,
ReplyDeleteświetny wpis! chamstwo i drobnomieszczaństwo trzeba zwalczać! ;)
a bułki-grahamki zrobię już niebawem :)
pozdro wielkie,
Aga
Wyglądają zachęcająco!
ReplyDeleteA co do komentujących. Nie mamy wpływu na to, kto wchodzi na nasz blog. Ale, są też osoby, które potrafią podziwiać nasze pasje i jesteśmy dla nich inspiracją i motywacją do zaprzestania ciągłego wykręcania numeru telefonu ulubionej pizzerii. ;)
ReplyDeleteNajbardziej podoba mi się charakterystyka znawcy :)No i teraz trzeba się będzie zastanawiać co się u ciebie pisze, bo inaczej ciemna szuflada :) A tam tłoczno i duszno :) No ale co ja zrobię ,że lubię grahamki a fotografia pieczywa jest równie dobra i klimatyczna jak u Helene Johansson.... Może tylko brakuje omączonych rąk, ale tak jak jest tez jest apetycznie :)
ReplyDeleteA jaka stara brzydka łyżka;] Mogę przygarnąć ;]
ReplyDeletegratuję postu. I tego, że nie wprowadziłaś cenzury prewencyjnej.
ReplyDeleteLubię tu być, gdyż to co robisz ma duszę, pasję i namiętność.
ReplyDeleteOby tak dalej. Szczęśliwego Nowego Roku Kochana !!!!!
Boskie!
ReplyDeleteUplasowałabym się gdzieś pomiędzy smakoszem a znawcą ;-) Czy może widzisz mnie gdzie indziej, moja blogerko w czołowce?
Podoba mi się to zdjęcie z miodem :)
ReplyDeleteDoskonała klasyfikacja :-D
ReplyDeleteOchrona bloga przed takimi ludźmi jest wręcz konieczna, w końcu blog to osobista przestrzeń, cząstka blogera, jego działań i myśli. Jest efektem pasji, którą można podzielić się z innymi. Niech czytelnicy to docenią, a jeżeli nie - wolność wyboru niech skieruje ich gdzie indziej. Tam, gdzie znajdą swoje miejsce.
Po drugiej stronie bloga stoi prawdziwy człowiek. I tego niektórzy komentatorzy zdają się nie dostrzegać. Jakże to jest widoczne na niemoderowanych portalach komercyjnych...
Nie daj sobie podciąć skrzydeł, bo idziesz do przodu z doskonałym efektem ;-) Świetne zdjęcia, wpisy z duszą, no i ostatnie współtworzenie magazynu fotograficznego - gratuluję ;-)
bardzo mi się tu podoba... i jeszcze na wstęp te zapraszjące wręcz .. grahamki <3 smacznie
ReplyDeletePolka,
ReplyDeleteDziś czytałam książkę "PSychologia internetu", klasyk Patrycji Wallance - jest tam rozdział o agresji w sieci, bardzo fajnie napisany. Dlaczego np. pragniemy kłócić się z innymi:)
Swoją drogą, naprawdę masz problem z takimi komentarzami? Jak duża to jest skala? Ja prowadzę bloga, wiele mniejszego od Twojego, przez ponad dwa lata i może miałam ze dwa niefajne komentarze ale ani jednego chamskeigo. Chamskie i niemiłe były na ugotuj.to ale to już taki urok tej plaformy:)
W każdym razie też bym kasowała: mój blog, moje zabawki i moje zasady.
mmmm pysznie:)
ReplyDeleteZabawnie sie zlozylo, bo ja mam przygotowany na za pare dni podobny wpis, ale duzo krotszy. ;) Nie o grahamkach (ladnych bardzo), a o hejterach. Blogowych, forumowych, zyciowych. :) Przy okazji zupy z soczewicy. :D
ReplyDeleteOj Ewelino lubię te Twoje "pgrupowane podsumowania". Często do Ciebie zaglądam, choć nie tak często zostawiam komentarz. Fascynują mnie Twoje zdjęcia, taka trochę inna koncepcja przedstawienia czegokolwiek( jedzenia, krajobrazu czy zwykłych rzeczy)Ja chyba już dawno wyzbyłam się złudzeń, że ktoś kto zagląda na jakikolwiek blog jest zainteresowany tylko poznaniem czegoś nowego lub zobaczeniem innego wykonania. Niestety sporo jest tzw "ludzi nudzących się" którzy tylko potrafią wkurzyć niepotrzebnie.
ReplyDeleteświetnie ujęłaś w słowa i moje obserwacje dotyczące komentatorów, lepiej bym tego nie określiła :) dawno już włączyłam moderację i jestem zadowolona. Zawiść ludzka nie ma granic, a niech się nią udławią. Uwielbiam Twojego bloga :)
ReplyDeleteJaką kamerą byl nagrywany ten filmik ? ;d
ReplyDeleteMam nadzieje, ze mimo to, wierzy Pani wciąż w prawdziwą życzliwość, nie tę w cudzysłowie. I że sprawia Pani swoim gotowaniem i fotografiami radość, prawdziwą, nieuszczypliwą. Tacy ludzie też są. To ta kategoria niewspomniana, a przypominająca się. Bez pretesji, bo czasem łatwo zapomnieć. To stwierdzam z przykrością. M
ReplyDeleteWarto do Ciebie zaglądać na bloga i mam nadzieję że dalej będzie tak fajnie prowadzony. Twoje fotki robią wrażenie, sama chciałabym takie robić, na moim blogu umieszczam do swoje focie kulinarnych prac ale raczej nie są to dzieła sztuki jak twoje, widzę że muszę się sporo poduczyć więc dobrrze że tu trafiłam:) Pozdrówka
ReplyDeleteto cena sławy moja droga :D
ReplyDeletea bułki obłędne !!
zrzuciłam właśnie magazyn na pulpit będę oglądac, no i czytać - dzieki :*
Doskonały wpis, w którym znajduje się wszystko to, co myślę na ten temat :) Mnie ostatnio jakiś znawca zarzucił, że jako, że schłodziłam górny blat ciasta posmarowany polewą przed ułożeniem go na bitej śmietanie, ciasto nie może nazywać się wuzetką, a ja nie mam pojęcia jak się piecze takie ciasto :> Cóż...
ReplyDeleteA bułeczki z semoliną bardzo mnie zaintrygowały - ostatnio sporo eksperymentowałam z semoliną, ale o upieczeniu bułek bym nie pomyślała.
bardzo dobry podział!:D
ReplyDeletechyba aż sobie gdzies to zapiszę.
ps: no super zdjęcia (ślinię się do łyżki z zawartością)