Sunday, 24 February 2013
Food Blogger Fest II
Sobota minęła mi błyskawicznie. Dziękuję Wam za tak liczny udział podczas mojego wystąpienia. Dziękuję Organizatorom Food Blogger Fest II za zaproszenie. To było fantastyczne doświadczenie, fantastyczne przeżycie i żałuję tylko jednego: że jak zwykle było za mało czasu, żeby ze wszystkimi porozmawiać. Niestety musiałam opuścić After Party w Solec 44, ale liczę na kolejne spotkanie
Food Blogger Fest II ma potencjał. Mam nadzieję, że za rok będzie jeszcze lepiej i że będę mogła jeszcze raz być jego częścią.
Dużo osób pytało o prezentację. Oto jest.
Niech Wam się miło czyta :)
![]() |
| Prezentacja jest do pobrania tutaj |
1. Wstęp, czyli po co mi blog kulinarny?
Powodów jest całe mnóstwo. Dla mnie pisanie bloga to nie cel sam w sobie. To droga, którą podążam i z każdym kolejnym krokiem chowam w kieszeń kolejną porcję doświadczeń i wrażeń, nie tylko kulinarnych. Oczywiście można przy okazji wyznaczyć sobie pewny cel i założenia, ale zamiast skupiać się tylko i wyłącznie na ich osiąganiu, pozwólmy sobie i blogowi płynąć. Niech ewoluuje, niech się rozwija, niech przynosi nam radość i satysfakcję.
Blog kulinarny to wspaniała okazja do nawiązania właśnie blogowych znajomości, które często przekształcają się w przyjaźnie. I nagle okazuje się, że obca Wam osoba przyjmuje Was pod swój dach na 3 miesiące, że możecie spędzić Wielkanoc w Pradze (Basia i Łukasz przyjęli nie tylko nas, ale także naszego kota). To także wspaniała okazja do tego, by na przykład upiec rudy urodzinowy tort dla Kociej Mamy (3cie urodziny bloga Rudomi.pl), by nauczyć się wypiekać domowe pieczywo, by móc spotykać się z innymi kulinarnymi zapaleńcami, wspólnie gotować a potem konsumować ze smakiem, by prowadzić warsztaty fotograficzne i kulinarne, by móc wydać swoją książkę kucharską czy robić zdjęcia i pisać artykuły do czasopism kulinarnych.
Ale przede wszystkim po to, by sprawić sobie kupę frajdy, zrelaksować się po ciężkim dniu pracy, robić to co się kocha i smacznie jeść :)
Blog pomaga poszerzać nasze horyzonty kulinarne, pozwala nam szlifować kulinarną fotografię, zachęca do próbowana nowych smaków, pozwala odpocząć, eksperymentować, smakować, wąchać, próbować... A jeśli ktoś chce może nawet na nim zarabiać.
2. Jak zabrać się za pisanie bloga?
Upiec ciasto, zaparzyć dobrą kawę lub herbatę, ukroić sobie kawałek świeżo upieczonego smakołyku, zrobić mu zdjęcie i opublikować pierwszy post. Na początek dobrze wybrać platformę blogową i pomyśleć nad szablonem bloga mając na uwadze to, że wszystko później można zmienić. Na pewno warto zastanowić się, jak chcemy żeby nasz blog wyglądał, co będzie dawał nam a co naszym Czytelnikom. Czy chcemy pisać go tylko dla siebie, czy chcemy dawać coś od siebie innym. Tematyka bloga zależy tylko od nas samych. Czasem do jego założenia namawiają nas Znajomi, czasem Rodzina, ale zazwyczaj to my sami nosimy w sobie tyle inspiracji i chęci dzielenia się nimi z innymi, że napisanie pierwszego postu jest tak łatwe jak oddychanie. Jedno jest pewne - nic na siłę. Pisanie powinno sprawiać nam przyjemność, powinno dawać nam radość, a nie dodatkową porcję stresu że trzeba, że wypada, bo ktoś inny ma to ja też chcę. Daleka jestem od opracowywania całej strategii marketingowej i zakładania, że np po roku wpisów ma być tyle, reklam tyle, a czytelników jeszcze więcej. Lubię jak wszystko żyje swoim rytmem, jak mnie zaskakuje i jaką radość daje mi i innym.
3. Czy warto blog ukierunkować?
To było jedne z pierwszych pytań jakie postawiłam przed sobą na samym początku mojej przygody z blogowaniem i odpowiedź przyszła naturalnie. Wiedziałam, że będzie to blog głównie o kuchni polskiej, ale unowocześnionej na mój sposób. Że nie będzie tłusto i suto, ale nadal będzie po mojemu po domowemu i po polsku. Miłość do takiego jedzenia jest we mnie od dziecka, ale jednocześnie nie zamykam się tylko i wyłącznie w takich ramach. Jeśli mam zdradzić swoje korzenie, to na talerzu ląduje tajskie curry. Myślę, że ukierunkowanie bloga przychodzi nam naturalnie.
1. Jeśli jesteśmy weganami czy wegetarianami to nie będziemy specjalnie na potrzeby bloga gotować gulaszu wieprzowego czy kapuśniaku na żeberkach
2. Jeśli jesteśmy na diecie odchudzającej lub po prostu jemy bardzo zdrowo, to również nie będziemy w nocy smażyć pączków na 12 żółtkach tylko dlatego że jutro jest tłusty czwartek i wypada taki wpis na blogu mieć
3. Z kolei jeśli kochamy jeść mięso i na przykład mamy w domu małą wędzarnię, to nie będziemy nikomu udowadniać że u nas w lodówce to tylko mleko sojowe, liść sałaty i kilo marchewki.
4. Jeśli lubimy ciasta i wszelkiego rodzaju słodkości, to będziemy pisać o naszej domowej małej cukierni
5. Jeśli lubimy jadać na mieście to będziemy zamieszczać recenzje wszelkich jadłodajni
6. Jeśli lubimy dobre kino i dobrą muzykę, to będziecie wplatać je we wpisy
7. Jeśli nasze dzieci są alergikami to na pewnie tak właśnie będziemy piec i gotować
8. Jeśli mieszkamy za granicą (chociaż niekoniecznie) i kochamy tamtejszą kuchnię to tak gotujemy i jemy więc naturalnie taki nurt przybierze nasz blog
Nie trzeba szukać na siłę. Ta tematyka już w nas jest. Wystarczy wsłuchać się w siebie i pisać o tym, co nas zachwyca na co dzień.
4. Jak powinien wyglądać blogowy wpis?
Nie ma jednego wyznacznika ani przepisu na to, jak należy pisać. Każdy z nas jest inny. Jedni lubią pisać dużo i przychodzi im to z łatwością, a drudzy pisać nie lubią w ogóle i nie znajdziecie u nich na blogu długich wstępów i wynurzeń.
Na pewno nie warto robić wpisów myśląc o czytelnikach a to z prostej przyczyny. Różni ludzie zaglądają do nas z różnych przyczyn i szukają czegoś zupełnie innego. Niektórzy chcą popatrzeć na nasze zdjęcia, inni dowiedzieć się co u nas słychać, jeszcze inni żeby poczytać nasze słowa ale są i tacy, których nie interesuje że właśnie przemoczyliśmy stopy czy gapiliśmy się na biedronkę, bo szukają tylko sprawdzonych przepisów. Dlatego pisanie na siłę nie ma sensu, bo to widać. Nie warto silić się na poematy czy literackie wynurzenia, jeśli nie lubimy tego robić.
Ja osobiście lubię jeśli we wstępie jest odrobinę więcej niż 'zapraszam na pyszny obiad', ale to nie świadczy wcale o jakości wpisu. Po prostu nie każdy ma lekkie pióro i nie należy tego rozpatrywać jako coś złego tak samo jak tego, że ktoś lubi wątróbkę a ktoś nie.
Ja staram się utrzymać ten sam schemat. Zdjęcie, wstęp, (zdjęcie, jeśli wstęp jest za długi co mi się często zdarza), przepis, zdjęcie. Taki post wydaje mi się przejrzysty i czytelny. Nie lubię umieszczać w nim zbyt dużo informacji i dpisków 'na marginesie'. Na pewno warto zwracać uwagę na błędy językowe, używanie polskich znaków, przejrzystość czy nieumieszczanie zbyt wielu informacji na raz, używanie wypunktowań, może pogrubienie czcionki w ważnych miejscach postu. Fajnie gdy zdjęcie nie są bardzo małe, ale też nie mogą zajmować całego ekranu. Niech będzie miło dla oka i miło dla ducha.
5. Jak często publikować nowe wpisy?
Tak często jak macie ochotę i wenę. Koleżanka (dziennikarka kulinarna) powiedziała mi kiedyś, że dobry post piszę się kilka dni. Pewnie tak jak i od każdej reguły i od tej są wyjątki, ale muszę Wam powiedzieć, że moje posty które najbardziej mi się podobają i które wywołują największe poruszenie piszę zazwyczaj dwa, trzy dni. Jeśli spojrzymy na trzy największe blogi kulinarne: Kwestię Smaku Asi i Tomka, Kotlet TV Pauliny i Michała oraz Moje Wypieki Doroty, to możemy bardzo łatwo wyciągnąć wnioski, że warto regularnie i często dodawać posty. Codzienne uaktualnianie bloga przyciąga różnorodnych czytelników, którzy szukają codziennie przepisów. Im jest ich więcej, tym atrakcyjniejszy w ich oczach staje się nasz blog. Mają w czym wybierać i do nas wracają, przyciągają znajomych co przekłada się na statystyki.
Kiedy mam dobry dzień, kiedy jest coś o czym chciałabym opowiedzieć swoim czytelnikom, publikuję. Zupełnie nie poddaję się żadnym trendom. Moją największą idolką jest Basia z bloga Makagigi i 55 pierników która publikuje wpis w każdy poniedziałek. Wiecie z jakim utęsknieniem czekam na Jej wpis? A często wpisy na innych blogach przegapiam, bo są one publikowane tak często że nie nadążam za nimi.
6. Reklamy na blogu: tak czy nie?
Nie potrafię dać Wam jednej właściwej odpowiedzi. Temat reklam na blogach kulinarnych jest tematem bardzo kontrowersyjnym. Mówi się, że taki bloger jest sprzedajny, że zbija fortunę za jeden wpis. Nie będę podawać konkretnych przykładów, bo nie mam prawa rozliczać ani oceniać nikogo z tego czy na swoim blogu ma wpisy sponsorowane czy nie. Każdy podąża za głosem swojego serca i robi to, co uważa za słuszne. Nie ma co ukrywać - takie wpisy są dobrze opłacane, więc jeśli ktoś marzy o zmianie aparatu czy zakupie nowego obiektywu to takie wpisy są bardzo pomocne w spełnianiu takich marzeń. Dużo Mam piszących blogi nie musi wracać do pracy po skończonym urlopie macierzyńskim bo na takich wpisach zarabiają więcej niż ich miesięczna wypłata na posadzie. I do tego lubią to co kochają.
Jeśli obserwujecie mojego bloga to wiecie, że i ja miałam przygody z takimi wpisami u siebie. Rezultat wspaniały, bo w końcu było mnie stać na prywatną trenerkę na siłowni czy zakup super extra kremu na zmarszczki. Ale. Dla mnie są pewne granice, które niestety przekroczyłam.
Punkt zwrotny nastąpił w momencie złożenia mi dosyć intratnej oferty poprowadzenia warsztatów dla Dziennikarzy i przygotowania dla nich śniadania. Bardzo się zapaliłam na ten pomysł, ale niestety tak samo szybko mój entuzjazm opadł, ponieważ śniadanie miałam przygotować na podstawie kupnych ciastek śniadaniowych. Miały one stanowić główny element każdej z bodajże czterech propozycji. Odmówiłam. Ktoś może powiedzieć frajerka. Ma do tego prawo. Dla mnie osoba która prowadzi blog kulinarny na którym co rusz namawia na jedzenie zdrowych śniadań, pieczenie domowego chleba czy ciast, osoba która nie kupuje kupnych ciast i ciasteczek, a już na pewno nie zastępuje nimi śniadania, nagle ma na blogu reklamować ciastka śniadaniowe i ma wciskać ludziom kit jak to one wspaniale zastąpią talerz domowej owsianki? Nigdy w życiu. Nie po to piekę chleby do 3ciej nad ranem żeby potem wdzięczyć się przed kamerą i zachwalać coś czego sama w życiu bym nie zjadła.
Temat można by ciągnąć. Że przecież można sobie wybierać oferty i robić wpisy zgodnie z własnym sumieniem. Pewnie można. Ja wolę zarabiać na zdjęciach niż na pisaniu miłosnych poeamtów do kupnych galaretek w proszku.
7. Swój styl w fotografii kulinarnej
Są takie zdjęcia, na które patrzysz i od razu wiesz kto jest ich autorem. Na to składa się wiele czynników. Użyte przedmioty, kolorystyka, sposób kadrowania, gra światłem czy użyte do zdjęcia gadżety kuchenne.
Jest wiele teorii na temat bycia dobrym fotografem. Jedni mówią, że dobry fotograf nie potrzebuje robić kilkunastu zdjęć. że wystarczy mu jedno, żeby osiągnąć dokładnie taki efekt jaki chce. Ja się trochę z tą teorią nie zgadzam i nie widzę nic złego w powtarzaniu ujęć. Ja lubię jak zdjęcie żyje, jak co chwilę coś przestawiam, zmieniam bo każde zrobione przeze mnie zdjęcie to kolejna porcja wiedzy. I właśnie w ten sposób stajemy się coraz lepsi! Nie bez powodu mówi się, że praktyka czyni mistrza. Dla poparcia tego co mówię zrobiłam zestawienie swoich zdjęć z pięciu lat prowadzenia bloga. Powiem Wam jedno. Warto czytać książki, przeglądać fora internetowe, warto oglądać dużo zdjęć, ale przede wszystkim trzeba robić zdjęcia. Tylko to pozwoli Wam odnaleźć swój styl taki który będzie unikalny w którym będziecie czuć się dobrze i który będzie Was najlepiej określał jako fotografów. Nie warto kopiować niczego na siłę.
8. Komentarze na blogu
Komentarze od czytelników to jest taki twór, na który wszyscy czekamy z niecierpliwością, a potem często żałujemy że taka opcja u nas na blogu istnieje. Na szczęście można ją zawsze wyłączyć.
Komentarze zacieśniają więzy pomiędzy nami a naszymi czytelnikami. I mi osobiście jest bardzo miło, jak je dostaję i jeśli mam ich bardzo mało albo w ogóle (co też się zdarza) to zawsze mam obawę że:
A) już nikt do mnie nie zagląda
B) napisałam tak nudny post że nijak nie da się go skomentować
Staram się odpisać na wszystkie co mi czasem wychodzi a czasem nie, ale na pewno warto to robić bo wtedy czytelnik wie że traktujecie go serio i że go szanujecie.
Jest też druga strona medalu. Kiedyś napisałam na blogu taki post, gdzie podzieliłam czytelników na 4 luźne grupy. Również przez te 5 lat blogowania zauważyłam, że osoba która zagląda i komentuje dużo na innych blogach otrzymuje w zamian dużą liczbę komentarzy. I nieważne ile ma fanów na FB jakie ma statystyki. Tak już jest.
Mnie najbardziej cieszą komentarze pisane od serca. Takie które świadczą o tym, że ktoś przeczytał cały post. I nawet jeśli się komuś mój wpis nie podoba, to też fajnie jeśli zostawi rzeczowy komentarz. Bo rzeczowy to zupełnie co innego niż chamski.
Blog to Wasz dom. Nie pozwólcie nikomu włazić do niego w brudnych butach i zostawiać po sobie błota. Konstruktywna krytyka jest czymś wspaniałym, pcha nas do przodu sprawia że chcemy być jeszcze lepsi, ale powiedzmy sobie jasno: chamstwo trzeba tępić.
9.FB
Prowadzenie strony FB jest wymagające. Strona nie będzie istnieć bez nasze codziennej atencji. Kiedy w 2007 roku utworzyłam swoje prywatne konto, FB nie istniał w Polsce. To niesamowite jak przez 6 lat zmienił się w potężną machinę.
Nie będę Was namawiać ani do zakładania ani do usuwania strony bloga na FB. Ja sama mam ochotę w końcu się stamtąd wymiksować, ale prawda jest taka, że nasz blog ma dzięki FB o wiele większy zasięg. Czasem mam wrażenie, że to taki jeden wielki młyn, który mieli wszystko jak leci, a ilość wrzucanych kaw czy śniadań jest nie do opanowania. Ale sama tak robię i trudno mi przestać.
10. Myśl przewodnia bloga
Podążaj za głosem swojego serca. Ono zawsze wskaże Ci dobrą drogę.
11. Bibliografia
Przepisy nie są objęte prawem autorskim. Wystarczy że dodamy czy odejmiemy jeden składnik, zmienimy jego ilość i śmiało możemy publikować go na blogu jako swój. I niestety często zapominamy wspomnieć, kto nas zainspirował, kto nas wprowadził w świat pieczenia domowego chleba. W dzisiejszym świecie kulinarnym nie da się wymyślić czegoś zupełnie nowego. Mam wrażenie, że wszystko zostało już powiedziane.
Moje sumienie podpowiada mi podawać źródła przepisów na moim blogu. Bo skoro chcę by szanowano moją pracę, ja szanuję pracę innych.
Subscribe to:
Post Comments
(
Atom
)
Antonina Piętkowa 'Nowoczesna Kuchnia Domowa' 1932r.
'Sztukę kulinarną należy zatem określić jako umiejętność przyrządzania potraw zdrowych, smacznych i estetycznie na stół podanych, a to wszystko w równej mierze, bez przesady w jednym, czy drugim, czy trzecim kierunku.'
food worldwide
-
-
-
Dorsz w sosie estragonowym.9 hours ago
-
Omlet z pomidorkami i szparagami9 hours ago
-
-
Great Britain11 hours ago
-
Ciasto z pianką i galaretką truskawkową11 hours ago
-
To skomplikowane11 hours ago
-
RYBA PIECZONA W SOLI12 hours ago
-
Kotlety jajeczne12 hours ago
-
-
"Martynka", magdalenka i Rachel Khoo.13 hours ago
-
-
-
Jogurtowy keksik z rabarbarem17 hours ago
-
-
Drugie oblicze20 hours ago
-
-
Kotleciki rybne20 hours ago
-
Cranberry Fennel Refresher20 hours ago
-
Kofta i trochę bleblania21 hours ago
-
Sour is a new sweet21 hours ago
-
Ciasto bananowe z rabarbarem21 hours ago
-
-
Lody morelowe z migdałami i winem23 hours ago
-
-
-
Quesadilla1 day ago
-
-
-
-
-
-
-
Pasta: awokado + bób1 day ago
-
Miodek majowy1 day ago
-
two classic sangrias1 day ago
-
PARYŻ NA STOLIKACH1 day ago
-
Gulasz z żółtego grochu i szpinaku1 day ago
-
Pilaf z Kaszmiru1 day ago
-
-
-
ojcowie też poszerzają horyzonty:)1 day ago
-
Obiad z resztek1 day ago
-
WAKACJE!1 day ago
-
Change1 day ago
-
-
bez retuszu2 days ago
-
-
Chleb, który odmienia życie2 days ago
-
-
Wiosenna (?) kapusta2 days ago
-
-
Magdalenki . 3 rodzaje2 days ago
-
-
Suflet rabarbarowy2 days ago
-
-
-
Rabarbarowe love...2 days ago
-
-
Szparag2 days ago
-
-
Tarta z botwinką3 days ago
-
Szparagi w Magiel Cafe3 days ago
-
Labneh3 days ago
-
-
marynowany oscypek3 days ago
-
-
Sałatka z awokado3 days ago
-
Victoria Sponge Cake3 days ago
-
Wołowina po chińsku ze szparagami3 days ago
-
-
-
Słodkie bułki z rodzynkami3 days ago
-
-
-
Powakacyjnie.4 days ago
-
Kotlety mielone4 days ago
-
-
Lody z mango4 days ago
-
Kremowa zupa szczawiowa4 days ago
-
Coca razy dwa czyli hiszpańskie smaki4 days ago
-
p jak piwony4 days ago
-
It'll turn heads4 days ago
-
Makaron z klopsikami4 days ago
-
Zupa krem z białych szparagów5 days ago
-
-
-
-
-
-
Tort o smaku tiramisu5 days ago
-
Green smoothie III.5 days ago
-
-
Rogale śniadaniowe5 days ago
-
Cakes in magazine5 days ago
-
-
-
Zielono nam1 week ago
-
Szybko-wolno. Maj, pizza i szparagi.1 week ago
-
Pikników czar1 week ago
-
-
-
-
-
-
A Better Butter Tart1 week ago
-
Ciasto serowe z rabarbarem1 week ago
-
-
Różowy mi nie straszny1 week ago
-
-
chrupiący obiad1 week ago
-
Smoothie z masłem orzechowym i jagodami2 weeks ago
-
Mazury2 weeks ago
-
-
-
-
-
Tarta cytrynowa z bezą2 weeks ago
-
-
-
Chleb Polski3 weeks ago
-
Moja berlinska galeria chleba3 weeks ago
-
Wegańska sałatka z quinoą - komosą.3 weeks ago
-
Czytać też potrafię.3 weeks ago
-
-
-
Zielony tort na powitanie wiosny4 weeks ago
-
-
Bazar Koszyki i sałata z oliwkami kalamata4 weeks ago
-
Sezon komunijny czas zacząć4 weeks ago
-
Zwijam na wiosnę ;) Sajgonki.5 weeks ago
-
-
Bułki cynamonowe5 weeks ago
-
Na ciepły, deszczowy, wiosenny wieczór.5 weeks ago
-
Tamagoyaki1 month ago
-
-
ceviche - marynowana świeża rybka1 month ago
-
Perfect Pesto1 month ago
-
A Book1 month ago
-
Żadnych barier :)1 month ago
-
-
-
-
Cantuccini amaretti1 month ago
-
-
-
II. Mazurek1 month ago
-
-
Orkisz ze szpinakiem i nerkowcami2 months ago
-
-
PRZEPROWADZKA2 months ago
-
Noir w Betlejem czyli hummus detektywa2 months ago
-
Tuning muffinki (i nie tylko)3 months ago
-
...3 months ago
-
Bagietki z ziarnem żyta3 months ago
-
Narodziny Przewodnika po serach.3 months ago
-
Cały ze srebra3 months ago
-
-
-
-
PĄCZKI bezglutenowe3 months ago
-
-
-
Baba drożdżowa Neli Rubinstein4 months ago
-
Do kolekcji5 months ago
-
Million Dollar Tomato Sauce6 months ago
-
-
-
We are moving...........7 months ago
-
Spotkanie z Béatrice Peltre7 months ago
-
Food Photogrpahy Intern Opportunity8 months ago
-
-
Pełnoziarniste muffiny z malinami11 months ago
-
-
-
-
Pieprznik trąbkowy w kremowej grzybowej1 year ago
-
-
Najlepszego Ciut...1 year ago
-
Życzenia Świąteczne1 year ago
-
271.1 year ago
-
Łatwy chleb. Dla początkujących1 year ago
-
Pieczemy dalej?1 year ago
-
Currant Teacakes2 years ago
-
-
New website2 years ago
-
Crostata di frutta secca3 years ago
-










Ewelina, fajnie, że to opublikowałaś na blogu, bo pewnie nie ja jedna przeczytam z zainteresowaniem. Pewnie jeszcze wrócę, zobaczyć jak sie rozwija dyskusja pod postem.
ReplyDeleteCieszę się, że poruszyłaś też sprawę podawania źródeł inspiracji. Może powinnam to ująć w cudzysłów, bo smutno mi, gdy widzę żywcem spisane przepisy z gazet, czy od innych blogerów i nawet słówka nie ma na temat co, jak i skąd. Ludzie, podawanie źródła nie boli i niczego nam nie ujmuje!
Dziękuję za prezentację. Miło mi było wysłuchać jej na Feście. Dla mnie niosła ze sobą dobre emocje i przekonanie, że może prowadzenie blogu nie ma celu, ale ma sens.
ReplyDeleteBardzo ciekawie napisane. Zgadzam się ze wszystkim.
ReplyDeleteTeraz lekko żałuję, że nie było mnie na FBFII. Szkoda...twoje wystapienie było z pewnością ciekawe sugerując się Twoją prezentacją i słowami. Dla mnie jednak ważne jest obranie kierunku dla kogo pisze i jak często. Z prostych przyczyn - pisać dla wszystkich to wkońcu pisze się dla nikogo. ;) I jak często to ułatwia nawet uporządkować plan tygodniowy. (Jak wiemy post na bloga to nie jest 5 minut, a kilkagodzin pracy)
ReplyDeletePozdrawiam
Ania
Bardzo żałowałam, że nie udało mi się dostać na Food Blogger Fest, dlatego tym bardziej ucieszyła mnie możliwość przeczytania tego posta! Z chęcią odniosłabym się do kilku aspektów, ale boję się, że jak zacznę to nie skończę, dlatego powiem tylko, że bardzo fajnie, że to wszystko napisałaś. Osoby takie jak ja, które dopiero zaczynają prowadzić bloga na pewno wiele mogą się od Ciebie nauczyć i za to dziękuję.
ReplyDeleteFajnie, że dzielisz się wiedzą.
ReplyDeleteEwelina, pozostaje mi tylko żałować, że nie zobaczyłam Twojego wystąpienia na żywo. Ale przeczytałam. Mądrze napisane. :)
ReplyDeleteKurcze, mi też nie udało się dotrzeć na Food Blogger Fest, chociaż byłam blisko (dotarcia, a nie blisko miejsca :-).
ReplyDeleteGratuluję wzięcia udziału jako prelegent ;-) i dziękuję, za możliwość przeczytania prezentacji, przynajmniej mój żal jest bardziej znośny. Fajnie by było gdyby wszystkie prezentacje/relacje były w sieci :-)
Ewelina,
ReplyDeleteTwoje wystąpienie i Prawnika to były najciekawsze punkty FBF.
Jesteś prawdziwa i to się czuje i słyszy.
Szkoda,że potem nie było okazji pogadać.
Mam pewne myśli, o których chętnie bym z Tobą porozmawiała.
Pozdrawiam!
Bardzo Ci dziękuję za ten wpis. Rzadko wprawdzie komentuję to o czym piszesz, ale zaglądam zawsze kiedy pojawia się tu coś nowego. Zawsze bardzo się cieszę z wpisów takich jak ten i zawsze jestem pełna podziwu dla stylu twojej fotografii. Dla mnie to niedościgniony wzór. Nie mam w sobie aż tyle pasji do fotografii, żeby dopracować się takich efektów. Pozdrawiam Cię ciepło
ReplyDeleteMonika
Bardzo inspirująca prezentacja. Miło było Cię zobaczyć i posłuchać. Pozdrawiam serdecznie!
ReplyDeleteNiestety mogłam być na konferencji, dlatego cieszy mnie możliwość zapoznania się z Twoją prezentacją i punktem widzenia. Prowadzisz bloga od długiego czasu i wiele osób może Tobie pozazdrościć dorobku (łącznie ze mną). Ja zaczęłam blogować z miłości do jedzenia i fotografowania, cieszy mnie każde zainteresowanie i chciałabym poświęcać blogowaniu całą siebie, ale niestety trzeba jakoś zarabiać, a jakoś nie mogę się zdecydować na zarabianie na blogu (a druga sprawa, że nie wiem jak to zrobić). Myślę, że gdybym zaczęła przyjmować oferty reklamowe (gdyby takie się pojawiły) w pewnym momencie, podobnie jak Ty doszłabym do ściany, która tak bardzo nie zgadzałaby się z moimi przekonaniami, że nie dałabym rady jej pokonać. Bardzo chciałabym zarabiać na swojej pracy twórczej, na fotografiach, a nie na reklamie. Ale czy to możliwe? Czy taka szara mysza jak ja w wielkim świecie blogosfery i powiększającym się gronie dobrych fotografów kulinarnych jest w stanie się przebić?
ReplyDeletePozdrawiam
Veronika
Bardzo ciekawy artykuł. Wszystkie wytyczne co do budowania i pisania bloga bardzo przydatne, szczególnie zniżanie się do poziomu ciastkowego. Tak jak piszesz, to widać, czuć. Fajnie to zebrałaś. miłego dnia!
ReplyDeletePoleczko Ty swój styl chyba już odnalazłaś i bądx mu wierna bo dobrze Ci w nim:)))
ReplyDelete"...co przekłada się na statystyki." Czyli to jednak o to chodzi w pisaniu bloga? O kasę... :( Nie o frajdę i zabawę, nowych znajomych, "bratnie dusze" i tym podobne dyrdymały... ;)
ReplyDelete]miło było posłuchać doświadczonych blogerek;) zresztą całe wydarzenie było bardzo pozytywne:) pozdrawiam ciepło:)
ReplyDeleteNie będę się tu rozpisywać. Chciałam pogratulować. Po prostu :) Fajnego, ciepłego bloga, którego śledzę od kilkunastu miesięcy. Takiego, gdzie chce się zaglądać nie tylko po przepisy, ale też po kilkanaście dobrze napisanych zdań. Niewiele jest takich blogów na mojej liście.
ReplyDeletePozdrawiam :)
Przyznam, że post przeczytałam pobieżnie, a to dlatego, że o Twoim wystąpieniu nasłuchałam się od Delimammy na żywo :) same pozytywy i przydatne infosy :))
ReplyDeletePoluś, nic nie odda wystąpienia na żywo, które mogłam podziwiać :) cieszę się, że Cię poznałam, pozdrowienia :)
ReplyDeleteSzkoda, że nie dane mi było posłuchać Cię na żywo. Lubię Cię czytać, a wszelkie wskazówki potwierdzają tylko jedną myśl: nic na siłę. I dlatego lubię tu zaglądać :) Pozdrawiam!
ReplyDeleteNIc nie wiedziałam o tym spotkaniu...
ReplyDeletePolus, piszesz jak jest i taką Cię lubię:)
Przez pół konferencji żałowałam, że przegapiłam Twoje wystąpienie! Tym bardziej się cieszę, że mogłam przeczytać je na blogu, chociaż pewnie i tak jest to tylko skrót:)
ReplyDeleteBardzo ciekawy i pouczający post, tym bardziej dla kogoś takiego jak ja, kto dopiero zaczyna przygodę ze swoim blogiem. Pozdrawiam:)
ReplyDeleteZgadzam się z opinią babki z rodzynkiem:) Muszę też dodać, że rozwiałaś moje wątpliwości i ukoiłaś, niektóre z moich lęków :)
ReplyDeleteCieszę się, że tu trafiłam i że mogłam przeczytać tyle ważnych kwestii. Jakbyś czytała w moich myślach: o co chciałam zapytać i czego dowiedzieć się. Dziękuję i pozdrawiam:-)
ReplyDeletePost przeczytałam jednym tchem.
ReplyDeleteJesteś moją Inspiracją. :)
Bardzo Wam dziękuję za wszystkie komentarze i każdy jeden z osobna!
ReplyDeletePrzez te 5 lat moje pojęcie na temat blogowania uległo znacznej zmianie. Zmienia się ciągle, bo to nierozerwalna część mnie samej.
Jak tylko uporam się ze zleceniem odpiszę Wam pojedynczo!
Bardzo dziękuję za ten wpis! Bardzo chciałam być na Food Blogger Fest ale nie udało się, więc sprawiłaś mi wielką radość udostępnieniem swojej prezentacji. Z przyjemnością czytałam.
ReplyDeletePozdrawiam ciepło:)
Miło było nareszcie się spotkać :)
ReplyDeletewitam, fajnie się czyta takie wskazówki od kogoś z dłuższym stażem w kulinarnej blogosferze. Z ochotą wezmę sobie kilka uwag do serca. I tak byłam w Foodie Penpals. Miałam juz osobę i paczkę gotową do wysyłki, ale Poczta Polska zabiła mój zapał. 102zł za wysyłkę do Szkocji...masakra. Jako studentka oprócz opłat za mieszkanie dostaję od mamy 400zł na przeżycie, więc wysłanie tej paczki zabiłoby mój budżet. Byłam bardzo zawiedziona i zła, ale musiałam zrezygnować. Niestety ta forma zabawy musi poczekać do czasu aż pójdę do pracy, Ale na razie przy dwóch kierunkach nie ma na to szans.
ReplyDelete"Myslelam, ze jest pani sympatyczniejsza" - Ty Pola dostalas taki komentarz, to przyklady od Ciebie z bloga? Jesli tak, to wiem jakie plusy plyna z mniej popularnego bloga :DD
ReplyDeleteI jak z tymi przypisami? ;)
Założyłam bloga niedawno, dziękuje za sowa prawdy, nie słodzisz i za to Cię lubię, pozdrawiam
ReplyDeletePolka, jak ja lubię czytać Twoje teksty. Masz dużo dystansu do siebie samej, co widać na blogu. I ta szczerość wypowiedzi...fajne...
ReplyDeleteTrafiłam przypadkiem, obejrzałam kilka zdjęć, przeczytałam ten post, bardzo pomocny tekst, ostatni akapit, czyli 11 wypunktowanie-zgadzam się w 100%. Bardzo fajny blog! pozdrawiam Ania
ReplyDelete