Sunday, 24 February 2013

Food Blogger Fest II

Sobota minęła mi błyskawicznie. Dziękuję Wam za tak liczny udział podczas mojego wystąpienia. Dziękuję Organizatorom Food Blogger Fest II za zaproszenie. To było fantastyczne doświadczenie, fantastyczne przeżycie i żałuję tylko jednego: że jak zwykle było za mało czasu, żeby ze wszystkimi porozmawiać. Niestety musiałam opuścić After Party w Solec 44, ale liczę na kolejne spotkanie
Food Blogger Fest II ma potencjał. Mam nadzieję, że za rok będzie jeszcze lepiej i że będę mogła jeszcze raz być jego częścią.
Dużo osób pytało o prezentację. Oto jest.
Niech Wam się miło czyta :)

Prezentacja jest do pobrania tutaj

1. Wstęp, czyli po co mi blog kulinarny?

Powodów jest całe mnóstwo. Dla mnie pisanie bloga to nie cel sam w sobie. To droga, którą podążam i z każdym kolejnym krokiem chowam w kieszeń kolejną porcję doświadczeń i wrażeń, nie tylko kulinarnych. Oczywiście można przy okazji wyznaczyć sobie pewny cel i założenia, ale zamiast skupiać się tylko i wyłącznie na ich osiąganiu, pozwólmy sobie i blogowi płynąć. Niech ewoluuje, niech się rozwija, niech przynosi nam radość i satysfakcję.
Blog kulinarny to wspaniała okazja do nawiązania właśnie blogowych znajomości, które często przekształcają się w przyjaźnie. I nagle okazuje się, że obca Wam osoba przyjmuje Was pod swój dach na 3 miesiące, że możecie spędzić Wielkanoc w Pradze (Basia i Łukasz przyjęli nie tylko nas, ale także naszego kota). To także wspaniała okazja do tego, by na przykład upiec rudy urodzinowy tort dla Kociej Mamy (3cie urodziny bloga Rudomi.pl), by nauczyć się wypiekać domowe pieczywo, by móc spotykać się z innymi kulinarnymi zapaleńcami, wspólnie gotować a potem konsumować ze smakiem, by prowadzić warsztaty fotograficzne i kulinarne, by móc wydać swoją książkę kucharską czy robić zdjęcia i pisać artykuły do czasopism kulinarnych. 
Ale przede wszystkim po to, by sprawić sobie kupę frajdy, zrelaksować się po ciężkim dniu pracy, robić to co się kocha i smacznie jeść :)
Blog pomaga poszerzać nasze horyzonty kulinarne, pozwala nam szlifować kulinarną fotografię, zachęca do próbowana nowych smaków, pozwala odpocząć, eksperymentować, smakować, wąchać, próbować... A jeśli ktoś chce może nawet na nim zarabiać.

2. Jak zabrać się za pisanie bloga?

Upiec ciasto, zaparzyć dobrą kawę lub herbatę, ukroić sobie kawałek świeżo upieczonego smakołyku, zrobić mu zdjęcie i opublikować pierwszy post. Na początek dobrze wybrać platformę blogową i pomyśleć nad szablonem bloga mając na uwadze to, że wszystko później można zmienić. Na pewno warto zastanowić się, jak chcemy żeby nasz blog wyglądał, co będzie dawał nam a co naszym Czytelnikom. Czy chcemy pisać go tylko dla siebie, czy chcemy dawać coś od siebie innym. Tematyka bloga zależy tylko od nas samych. Czasem do jego założenia namawiają nas Znajomi, czasem Rodzina, ale zazwyczaj to my sami nosimy w sobie tyle inspiracji i chęci dzielenia się nimi z innymi, że napisanie pierwszego postu jest tak łatwe jak oddychanie. Jedno jest pewne - nic na siłę. Pisanie powinno sprawiać nam przyjemność, powinno dawać nam radość, a nie dodatkową porcję stresu że trzeba, że wypada, bo ktoś inny ma to ja też chcę. Daleka jestem od opracowywania całej strategii marketingowej i zakładania, że np po roku wpisów ma być tyle, reklam tyle, a czytelników jeszcze więcej. Lubię jak wszystko żyje swoim rytmem, jak mnie zaskakuje i jaką radość daje mi i innym.

3. Czy warto blog ukierunkować?

To było jedne z pierwszych pytań jakie postawiłam przed sobą na samym początku mojej przygody z blogowaniem i odpowiedź przyszła naturalnie. Wiedziałam, że będzie to blog głównie o kuchni polskiej, ale unowocześnionej na mój sposób. Że nie będzie tłusto i suto, ale nadal będzie po mojemu po domowemu i po polsku. Miłość do takiego jedzenia jest we mnie od dziecka, ale jednocześnie nie zamykam się tylko i wyłącznie w takich ramach. Jeśli mam zdradzić swoje korzenie, to na talerzu ląduje tajskie curry. Myślę, że ukierunkowanie bloga przychodzi nam naturalnie.
1. Jeśli jesteśmy weganami czy wegetarianami to nie będziemy specjalnie na potrzeby bloga gotować gulaszu wieprzowego czy kapuśniaku na żeberkach
2. Jeśli jesteśmy na diecie odchudzającej lub po prostu jemy bardzo zdrowo, to również nie będziemy w nocy smażyć pączków na 12 żółtkach tylko dlatego że jutro jest tłusty czwartek i wypada taki wpis na blogu mieć
3. Z kolei jeśli kochamy jeść mięso i na przykład mamy w domu małą wędzarnię, to nie będziemy nikomu udowadniać że u nas w lodówce to tylko mleko sojowe, liść sałaty i kilo marchewki.
4. Jeśli lubimy ciasta i wszelkiego rodzaju słodkości, to będziemy pisać o naszej domowej małej cukierni
5. Jeśli lubimy jadać na mieście to będziemy zamieszczać recenzje wszelkich jadłodajni
6. Jeśli lubimy dobre kino i dobrą muzykę, to będziecie wplatać je we wpisy
7. Jeśli nasze dzieci są alergikami to na pewnie tak właśnie będziemy piec i gotować
8. Jeśli mieszkamy za granicą (chociaż niekoniecznie) i kochamy tamtejszą kuchnię to tak gotujemy i jemy więc naturalnie taki nurt przybierze nasz blog
Nie trzeba szukać na siłę. Ta tematyka już w nas jest. Wystarczy wsłuchać się w siebie i pisać o tym, co nas zachwyca na co dzień.

4. Jak powinien wyglądać blogowy wpis?

Nie ma jednego wyznacznika ani przepisu na to, jak należy pisać. Każdy z nas jest inny. Jedni lubią pisać dużo i przychodzi im to z łatwością, a drudzy pisać nie lubią w ogóle i nie znajdziecie u nich na blogu długich wstępów i wynurzeń.
Na pewno nie warto robić wpisów myśląc o czytelnikach a to z prostej przyczyny. Różni ludzie zaglądają do nas z różnych przyczyn i szukają czegoś zupełnie innego. Niektórzy chcą popatrzeć na nasze zdjęcia, inni dowiedzieć się co u nas słychać, jeszcze inni żeby poczytać nasze słowa ale są i tacy, których nie interesuje że właśnie przemoczyliśmy stopy czy gapiliśmy się na biedronkę, bo szukają tylko sprawdzonych przepisów. Dlatego pisanie na siłę nie ma sensu, bo to widać. Nie warto silić się na poematy czy literackie wynurzenia, jeśli nie lubimy tego robić.
Ja osobiście lubię jeśli we wstępie jest odrobinę więcej niż 'zapraszam na pyszny obiad', ale to nie świadczy wcale o jakości wpisu. Po prostu nie każdy ma lekkie pióro i nie należy tego rozpatrywać jako coś złego tak samo jak tego, że ktoś lubi wątróbkę a ktoś nie.
Ja staram się utrzymać ten sam schemat. Zdjęcie, wstęp, (zdjęcie, jeśli wstęp jest za długi co mi się często zdarza), przepis, zdjęcie. Taki post wydaje mi się przejrzysty i czytelny. Nie lubię umieszczać w nim zbyt dużo informacji i dpisków 'na marginesie'. Na pewno warto zwracać uwagę na błędy językowe, używanie polskich znaków, przejrzystość czy nieumieszczanie zbyt wielu informacji na raz, używanie wypunktowań, może pogrubienie czcionki w ważnych miejscach postu. Fajnie gdy zdjęcie nie są bardzo małe, ale też nie mogą zajmować całego ekranu. Niech będzie miło dla oka i miło dla ducha.

5. Jak często publikować nowe wpisy?

Tak często jak macie ochotę i wenę. Koleżanka (dziennikarka kulinarna) powiedziała mi kiedyś, że dobry post piszę się kilka dni. Pewnie tak jak i od każdej reguły i od tej są wyjątki, ale muszę Wam powiedzieć, że moje posty które najbardziej mi się podobają i które wywołują największe poruszenie piszę zazwyczaj dwa, trzy dni. Jeśli spojrzymy na trzy największe blogi kulinarne: Kwestię Smaku Asi i Tomka, Kotlet TV Pauliny i Michała oraz Moje Wypieki Doroty, to możemy bardzo łatwo wyciągnąć wnioski, że warto regularnie i często dodawać posty. Codzienne uaktualnianie bloga przyciąga różnorodnych czytelników, którzy szukają codziennie przepisów. Im jest ich więcej, tym atrakcyjniejszy w ich oczach staje się nasz blog. Mają w czym wybierać i do nas wracają, przyciągają znajomych co przekłada się na statystyki.
Kiedy mam dobry dzień, kiedy jest coś o czym chciałabym opowiedzieć swoim czytelnikom, publikuję. Zupełnie nie poddaję się żadnym trendom. Moją największą idolką jest Basia z bloga Makagigi i 55 pierników która publikuje wpis w każdy poniedziałek. Wiecie z jakim utęsknieniem czekam na Jej wpis? A często wpisy na innych blogach przegapiam, bo są one publikowane tak często że nie nadążam za nimi.

6. Reklamy na blogu: tak czy nie?

Nie potrafię dać Wam jednej właściwej odpowiedzi. Temat reklam na blogach kulinarnych jest tematem bardzo kontrowersyjnym. Mówi się, że taki bloger jest sprzedajny, że zbija fortunę za jeden wpis. Nie będę podawać konkretnych przykładów, bo nie mam prawa rozliczać ani oceniać nikogo z tego czy na swoim blogu ma wpisy sponsorowane czy nie. Każdy podąża za głosem swojego serca i robi to, co uważa za słuszne. Nie ma co ukrywać - takie wpisy są dobrze opłacane, więc jeśli ktoś marzy o zmianie aparatu czy zakupie nowego obiektywu to takie wpisy są bardzo pomocne w spełnianiu takich marzeń. Dużo Mam piszących blogi nie musi wracać do pracy po skończonym urlopie macierzyńskim bo na takich wpisach zarabiają więcej niż ich miesięczna wypłata na posadzie. I do tego lubią to co kochają.
Jeśli obserwujecie mojego bloga to wiecie, że i ja miałam przygody z takimi wpisami u siebie. Rezultat wspaniały, bo w końcu było mnie stać na prywatną trenerkę na siłowni czy zakup super extra kremu na zmarszczki. Ale. Dla mnie są pewne granice, które niestety przekroczyłam.
Punkt zwrotny nastąpił w momencie złożenia mi dosyć intratnej oferty poprowadzenia warsztatów dla Dziennikarzy i przygotowania dla nich śniadania. Bardzo się zapaliłam na ten pomysł, ale niestety tak samo szybko mój entuzjazm opadł, ponieważ śniadanie miałam przygotować na podstawie kupnych ciastek śniadaniowych. Miały one stanowić główny element każdej z bodajże czterech propozycji. Odmówiłam. Ktoś może powiedzieć frajerka. Ma do tego prawo. Dla mnie osoba która prowadzi blog kulinarny na którym co rusz namawia na jedzenie zdrowych śniadań, pieczenie domowego chleba czy ciast, osoba która nie kupuje kupnych ciast i ciasteczek, a już na pewno nie zastępuje nimi śniadania, nagle ma na blogu reklamować ciastka śniadaniowe i ma wciskać ludziom kit jak to one wspaniale zastąpią talerz domowej owsianki? Nigdy w życiu. Nie po to piekę chleby do 3ciej nad ranem żeby potem wdzięczyć się przed kamerą i zachwalać coś czego sama w życiu bym nie zjadła.
Temat można by ciągnąć. Że przecież można sobie wybierać oferty i robić wpisy zgodnie z własnym sumieniem. Pewnie można. Ja wolę zarabiać na zdjęciach niż na pisaniu miłosnych poeamtów do kupnych galaretek w proszku.

7. Swój styl w fotografii kulinarnej

Są takie zdjęcia, na które patrzysz i od razu wiesz kto jest ich autorem. Na to składa się wiele czynników. Użyte przedmioty, kolorystyka, sposób kadrowania, gra światłem czy użyte do zdjęcia gadżety kuchenne.
Jest wiele teorii na temat bycia dobrym fotografem. Jedni mówią, że dobry fotograf nie potrzebuje robić kilkunastu zdjęć. że wystarczy mu jedno, żeby osiągnąć dokładnie taki efekt jaki chce. Ja się trochę z tą teorią nie zgadzam i nie widzę nic złego w powtarzaniu ujęć. Ja lubię jak zdjęcie żyje, jak co chwilę coś przestawiam, zmieniam bo każde zrobione przeze mnie zdjęcie to kolejna porcja wiedzy. I właśnie w ten sposób stajemy się coraz lepsi! Nie bez powodu mówi się, że praktyka czyni mistrza. Dla poparcia tego co mówię zrobiłam zestawienie swoich zdjęć z pięciu lat prowadzenia bloga. Powiem Wam jedno. Warto czytać książki, przeglądać fora internetowe, warto oglądać dużo zdjęć, ale przede wszystkim trzeba robić zdjęcia. Tylko to pozwoli Wam odnaleźć swój styl taki który będzie unikalny w którym będziecie czuć się dobrze i który będzie Was najlepiej określał jako fotografów. Nie warto kopiować niczego na siłę.

8. Komentarze na blogu

Komentarze od czytelników to jest taki twór, na który wszyscy czekamy z niecierpliwością, a potem często żałujemy że taka opcja u nas na blogu istnieje. Na szczęście można ją zawsze wyłączyć.
Komentarze zacieśniają więzy pomiędzy nami a naszymi czytelnikami. I mi osobiście jest bardzo miło, jak je dostaję i jeśli mam ich bardzo mało albo w ogóle (co też się zdarza) to zawsze mam obawę że:
A) już nikt do mnie nie zagląda
B) napisałam tak nudny post że nijak nie da się go skomentować
Staram się odpisać na wszystkie co mi czasem wychodzi a czasem nie, ale na pewno warto to robić bo wtedy czytelnik wie że traktujecie go serio i że go szanujecie.
Jest też druga strona medalu. Kiedyś napisałam na blogu taki post, gdzie podzieliłam czytelników na 4 luźne grupy. Również przez te 5 lat blogowania zauważyłam, że osoba która zagląda i komentuje dużo na innych blogach otrzymuje w zamian dużą liczbę komentarzy. I nieważne ile ma fanów na FB jakie ma statystyki. Tak już jest.
Mnie najbardziej cieszą komentarze pisane od serca. Takie które świadczą o tym, że ktoś przeczytał cały post. I nawet jeśli się komuś mój wpis nie podoba, to też fajnie jeśli zostawi rzeczowy komentarz. Bo rzeczowy to zupełnie co innego niż chamski. 
Blog to Wasz dom. Nie pozwólcie nikomu włazić do niego w brudnych butach i zostawiać po sobie błota. Konstruktywna krytyka jest czymś wspaniałym, pcha nas do przodu sprawia że chcemy być jeszcze lepsi, ale powiedzmy sobie jasno: chamstwo trzeba tępić.

9.FB

Prowadzenie strony FB jest wymagające. Strona nie będzie istnieć bez nasze codziennej atencji. Kiedy w 2007 roku utworzyłam swoje prywatne konto, FB nie istniał w Polsce. To niesamowite jak przez 6 lat zmienił się w potężną machinę.
Nie będę Was namawiać ani do zakładania ani do usuwania strony bloga na FB. Ja sama mam ochotę w końcu się stamtąd wymiksować, ale prawda jest taka, że nasz blog ma dzięki FB o wiele większy zasięg. Czasem mam wrażenie, że to taki jeden wielki młyn, który mieli wszystko jak leci, a ilość wrzucanych kaw czy śniadań jest nie do opanowania. Ale sama tak robię i trudno mi przestać.

10. Myśl przewodnia bloga

Podążaj za głosem swojego serca. Ono zawsze wskaże Ci dobrą drogę.

11. Bibliografia

Przepisy nie są objęte prawem autorskim. Wystarczy że dodamy czy odejmiemy jeden składnik, zmienimy jego ilość i śmiało możemy publikować go na blogu jako swój. I niestety często zapominamy wspomnieć, kto nas zainspirował, kto nas wprowadził w świat pieczenia domowego chleba. W dzisiejszym świecie kulinarnym nie da się wymyślić czegoś zupełnie nowego. Mam wrażenie, że wszystko zostało już powiedziane.
Moje sumienie podpowiada mi podawać źródła przepisów na moim blogu. Bo skoro chcę by szanowano moją pracę, ja szanuję pracę innych.

34 comments :

  1. Ewelina, fajnie, że to opublikowałaś na blogu, bo pewnie nie ja jedna przeczytam z zainteresowaniem. Pewnie jeszcze wrócę, zobaczyć jak sie rozwija dyskusja pod postem.

    Cieszę się, że poruszyłaś też sprawę podawania źródeł inspiracji. Może powinnam to ująć w cudzysłów, bo smutno mi, gdy widzę żywcem spisane przepisy z gazet, czy od innych blogerów i nawet słówka nie ma na temat co, jak i skąd. Ludzie, podawanie źródła nie boli i niczego nam nie ujmuje!

    ReplyDelete
  2. Dziękuję za prezentację. Miło mi było wysłuchać jej na Feście. Dla mnie niosła ze sobą dobre emocje i przekonanie, że może prowadzenie blogu nie ma celu, ale ma sens.

    ReplyDelete
  3. Bardzo ciekawie napisane. Zgadzam się ze wszystkim.

    ReplyDelete
  4. Teraz lekko żałuję, że nie było mnie na FBFII. Szkoda...twoje wystapienie było z pewnością ciekawe sugerując się Twoją prezentacją i słowami. Dla mnie jednak ważne jest obranie kierunku dla kogo pisze i jak często. Z prostych przyczyn - pisać dla wszystkich to wkońcu pisze się dla nikogo. ;) I jak często to ułatwia nawet uporządkować plan tygodniowy. (Jak wiemy post na bloga to nie jest 5 minut, a kilkagodzin pracy)
    Pozdrawiam
    Ania

    ReplyDelete
  5. Bardzo żałowałam, że nie udało mi się dostać na Food Blogger Fest, dlatego tym bardziej ucieszyła mnie możliwość przeczytania tego posta! Z chęcią odniosłabym się do kilku aspektów, ale boję się, że jak zacznę to nie skończę, dlatego powiem tylko, że bardzo fajnie, że to wszystko napisałaś. Osoby takie jak ja, które dopiero zaczynają prowadzić bloga na pewno wiele mogą się od Ciebie nauczyć i za to dziękuję.

    ReplyDelete
  6. Fajnie, że dzielisz się wiedzą.

    ReplyDelete
  7. Ewelina, pozostaje mi tylko żałować, że nie zobaczyłam Twojego wystąpienia na żywo. Ale przeczytałam. Mądrze napisane. :)

    ReplyDelete
  8. Kurcze, mi też nie udało się dotrzeć na Food Blogger Fest, chociaż byłam blisko (dotarcia, a nie blisko miejsca :-).
    Gratuluję wzięcia udziału jako prelegent ;-) i dziękuję, za możliwość przeczytania prezentacji, przynajmniej mój żal jest bardziej znośny. Fajnie by było gdyby wszystkie prezentacje/relacje były w sieci :-)

    ReplyDelete
  9. Ewelina,
    Twoje wystąpienie i Prawnika to były najciekawsze punkty FBF.
    Jesteś prawdziwa i to się czuje i słyszy.
    Szkoda,że potem nie było okazji pogadać.
    Mam pewne myśli, o których chętnie bym z Tobą porozmawiała.
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  10. Bardzo Ci dziękuję za ten wpis. Rzadko wprawdzie komentuję to o czym piszesz, ale zaglądam zawsze kiedy pojawia się tu coś nowego. Zawsze bardzo się cieszę z wpisów takich jak ten i zawsze jestem pełna podziwu dla stylu twojej fotografii. Dla mnie to niedościgniony wzór. Nie mam w sobie aż tyle pasji do fotografii, żeby dopracować się takich efektów. Pozdrawiam Cię ciepło
    Monika

    ReplyDelete
  11. Bardzo inspirująca prezentacja. Miło było Cię zobaczyć i posłuchać. Pozdrawiam serdecznie!

    ReplyDelete
  12. Niestety mogłam być na konferencji, dlatego cieszy mnie możliwość zapoznania się z Twoją prezentacją i punktem widzenia. Prowadzisz bloga od długiego czasu i wiele osób może Tobie pozazdrościć dorobku (łącznie ze mną). Ja zaczęłam blogować z miłości do jedzenia i fotografowania, cieszy mnie każde zainteresowanie i chciałabym poświęcać blogowaniu całą siebie, ale niestety trzeba jakoś zarabiać, a jakoś nie mogę się zdecydować na zarabianie na blogu (a druga sprawa, że nie wiem jak to zrobić). Myślę, że gdybym zaczęła przyjmować oferty reklamowe (gdyby takie się pojawiły) w pewnym momencie, podobnie jak Ty doszłabym do ściany, która tak bardzo nie zgadzałaby się z moimi przekonaniami, że nie dałabym rady jej pokonać. Bardzo chciałabym zarabiać na swojej pracy twórczej, na fotografiach, a nie na reklamie. Ale czy to możliwe? Czy taka szara mysza jak ja w wielkim świecie blogosfery i powiększającym się gronie dobrych fotografów kulinarnych jest w stanie się przebić?
    Pozdrawiam
    Veronika

    ReplyDelete
  13. Bardzo ciekawy artykuł. Wszystkie wytyczne co do budowania i pisania bloga bardzo przydatne, szczególnie zniżanie się do poziomu ciastkowego. Tak jak piszesz, to widać, czuć. Fajnie to zebrałaś. miłego dnia!

    ReplyDelete
  14. Poleczko Ty swój styl chyba już odnalazłaś i bądx mu wierna bo dobrze Ci w nim:)))

    ReplyDelete
  15. "...co przekłada się na statystyki." Czyli to jednak o to chodzi w pisaniu bloga? O kasę... :( Nie o frajdę i zabawę, nowych znajomych, "bratnie dusze" i tym podobne dyrdymały... ;)

    ReplyDelete
  16. ]miło było posłuchać doświadczonych blogerek;) zresztą całe wydarzenie było bardzo pozytywne:) pozdrawiam ciepło:)

    ReplyDelete
  17. Nie będę się tu rozpisywać. Chciałam pogratulować. Po prostu :) Fajnego, ciepłego bloga, którego śledzę od kilkunastu miesięcy. Takiego, gdzie chce się zaglądać nie tylko po przepisy, ale też po kilkanaście dobrze napisanych zdań. Niewiele jest takich blogów na mojej liście.
    Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
  18. Przyznam, że post przeczytałam pobieżnie, a to dlatego, że o Twoim wystąpieniu nasłuchałam się od Delimammy na żywo :) same pozytywy i przydatne infosy :))

    ReplyDelete
  19. Poluś, nic nie odda wystąpienia na żywo, które mogłam podziwiać :) cieszę się, że Cię poznałam, pozdrowienia :)

    ReplyDelete
  20. Szkoda, że nie dane mi było posłuchać Cię na żywo. Lubię Cię czytać, a wszelkie wskazówki potwierdzają tylko jedną myśl: nic na siłę. I dlatego lubię tu zaglądać :) Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  21. NIc nie wiedziałam o tym spotkaniu...

    Polus, piszesz jak jest i taką Cię lubię:)

    ReplyDelete
  22. Przez pół konferencji żałowałam, że przegapiłam Twoje wystąpienie! Tym bardziej się cieszę, że mogłam przeczytać je na blogu, chociaż pewnie i tak jest to tylko skrót:)

    ReplyDelete
  23. Bardzo ciekawy i pouczający post, tym bardziej dla kogoś takiego jak ja, kto dopiero zaczyna przygodę ze swoim blogiem. Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  24. Zgadzam się z opinią babki z rodzynkiem:) Muszę też dodać, że rozwiałaś moje wątpliwości i ukoiłaś, niektóre z moich lęków :)

    ReplyDelete
  25. Cieszę się, że tu trafiłam i że mogłam przeczytać tyle ważnych kwestii. Jakbyś czytała w moich myślach: o co chciałam zapytać i czego dowiedzieć się. Dziękuję i pozdrawiam:-)

    ReplyDelete
  26. Post przeczytałam jednym tchem.
    Jesteś moją Inspiracją. :)

    ReplyDelete
  27. Bardzo Wam dziękuję za wszystkie komentarze i każdy jeden z osobna!
    Przez te 5 lat moje pojęcie na temat blogowania uległo znacznej zmianie. Zmienia się ciągle, bo to nierozerwalna część mnie samej.
    Jak tylko uporam się ze zleceniem odpiszę Wam pojedynczo!

    ReplyDelete
  28. Bardzo dziękuję za ten wpis! Bardzo chciałam być na Food Blogger Fest ale nie udało się, więc sprawiłaś mi wielką radość udostępnieniem swojej prezentacji. Z przyjemnością czytałam.
    Pozdrawiam ciepło:)

    ReplyDelete
  29. Miło było nareszcie się spotkać :)

    ReplyDelete
  30. witam, fajnie się czyta takie wskazówki od kogoś z dłuższym stażem w kulinarnej blogosferze. Z ochotą wezmę sobie kilka uwag do serca. I tak byłam w Foodie Penpals. Miałam juz osobę i paczkę gotową do wysyłki, ale Poczta Polska zabiła mój zapał. 102zł za wysyłkę do Szkocji...masakra. Jako studentka oprócz opłat za mieszkanie dostaję od mamy 400zł na przeżycie, więc wysłanie tej paczki zabiłoby mój budżet. Byłam bardzo zawiedziona i zła, ale musiałam zrezygnować. Niestety ta forma zabawy musi poczekać do czasu aż pójdę do pracy, Ale na razie przy dwóch kierunkach nie ma na to szans.

    ReplyDelete
  31. "Myslelam, ze jest pani sympatyczniejsza" - Ty Pola dostalas taki komentarz, to przyklady od Ciebie z bloga? Jesli tak, to wiem jakie plusy plyna z mniej popularnego bloga :DD
    I jak z tymi przypisami? ;)

    ReplyDelete
  32. Założyłam bloga niedawno, dziękuje za sowa prawdy, nie słodzisz i za to Cię lubię, pozdrawiam

    ReplyDelete
  33. Polka, jak ja lubię czytać Twoje teksty. Masz dużo dystansu do siebie samej, co widać na blogu. I ta szczerość wypowiedzi...fajne...

    ReplyDelete
  34. Trafiłam przypadkiem, obejrzałam kilka zdjęć, przeczytałam ten post, bardzo pomocny tekst, ostatni akapit, czyli 11 wypunktowanie-zgadzam się w 100%. Bardzo fajny blog! pozdrawiam Ania

    ReplyDelete

Zostaw komentarz i zaskocz mnie!
Chamstwo, które z krytyką nie ma nic wspólnego, będzie usuwane.