Saturday, 16 February 2013

Śmiej się często, kochaj mocno i żyj pełnią życia

Nie gniewajcie się, nie bierzcie niczego za bardzo do siebie, ale gdy nastał czternasty dzień lutego, przez cały dzień cisnęło mi się na usta ludzie odczepcie się w końcu od tych Walentynek. Czy naprawdę nigdy przenigdy nie czekaliście w ten dzień na kartkę, kwiatka czy całusa? Owszem to święto jest kiczowate, ocieka różem, brokatem i czerwienią, ale trwa tylko przez jeden dzień w roku. Ozdoby świąteczne też błyszczą, migoczą i wydają przeróżne dźwięki, a wszyscy cieszą się jak dzieci na nadchodzący dwudziestyczwarty grudnia. Gorączkowe bieganie po sklepach i wydawanie fortuny na prezenty w grudniu jest okay, ale w lutym już jest do bani. Hmm...
W zimie narzekamy na zimno, na śnieg lub na jego brak. Na marznące policzki i zimne palce u rąk i stóp. W lecie narzekamy na upały, na słońce, na topiący się asfalt i brak klimatyzacji w pracy. Ciągle narzekamy, a kolejne chwile przeciekają nam przez palce.

Celowo znaczną część czwartku spędziłam poza domem. Poszłam nad jezioro, poszurałam nogami w śniegu, ponownie miałam okazję podejrzeć jak Tajemniczy Pan karmi ptaki. Cudownie jest czasem odciąć się od internetu i kilogramów gorzkich żali, które codziennie przewijają się w sieci. 

Piszę te słowa, bo dowiedziałam się niedawno, że bliska mi Osoba spędza każdą wolną chwilę przy szpitalnym łóżku, w którym leży młody Chłopak w stanie śpiączki. Każdy dzień to walka o przywrócenie go do normalnego życia. I dzisiaj Ta Osoba napisała mi piękne słowa: Są różne priorytety w pewnym czasie, choć jak chodzę teraz codziennie do szpitala, to nauczyłam się pewnej pokory (...) zresztą Tata i jego taka śmierć w biegu też mnie nauczyła tego, żeby szanować to co się ma, ze dużo ważniejsze jest często to czego się nie straciło niż to, co się zyskuje. I to jest powód do szczęścia.

Ten post dedykuję również sobie. Laugh often, love much and live well. I nie narzekaj.
A do wiosny zostało 32 dni. TYLKO 32.









49 comments :

  1. Ewelina! Śmiej się często, kochaj mocno i żyj pełnią życia - to moje motto od dawna, choć nie zawsze łatwo go realizować.
    Podziwiam Osobę, o której piszesz - od dawna jest dla mnie wzorem.
    Uściski:*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bo dobre Osoby, ciepłe i pełne miłości powinny być dla nas wzorem prawda Aniu?
      :*

      Delete
  2. Szkoda tylko,ze najczesciej musi dojsc do tragedii,zeby zaczac doceniac to co mamy...A na dodatek nie umiemy uczyc sie na cudzych bledach(rzadko).
    Hurrra,tylko 32 dni!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. :)
      Przez ostatnie miesiące zamiast się wziąć w garść z jedną rzeczą narzekam jaka to ona trudna. Koniec. Od jutra biorę byka za rogi.

      Delete
  3. Piękne zdjęcia!
    A uwaga o 32 dniach wlała ciepło w moje serce, faktycznie wychodzimy z mroku :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Troszkę niewiele ponad miesiąc :) Szybko minie! :)))

      Delete
  4. Ewelina, mam wrażenie, że dużo osób nie lubi Walentynek, bo tak wypada. Serio.
    Ktoś mówi :"nie lubię walentynek, są kiczowate", powtarza to kolejna i kolejna osoba, więc każda następna,żeby nie być inną mówi to samo. A potem... potem sama biegnie do sklepu po pluszowego misia trzymającego serduszko,po czekoladki itp...

    Ja się przyznaję otwarcie - lubię to święto. Dlaczego nie lubić? Kochamy się na co dzień i o tym wiemy, ale w ten dzień można sobie poświętować, mile, radośnie. Tak mało mamy takich miłych świąt. Duzo poważnych rocznic, a uśmiechniętych świąt, na luzie - malo.
    A potrzebny nam luz, troszkę wolnego czasu, miły uśmiech, całus, kwiatek. Przeciez to jest to, co nas cieszy. Nie uwierzę,że żadna z tych osób, które nie lubią walentynek nie ucieszy się z całusa i miłych słów, takich specjalnych na ten dzień.
    Jak zwykle się rozpisuję, ale wiem, że mogę. I to mnie cieszy.:)

    Jasne,że narzekam na zimno, bo zimy nie lubię, ale perspektywa wiosny bardzo mnie cieszy,, bo przecież w naszym życiu wszystko kręci się wokół pór roku i słońca. Uśmiechniemy się na jego widok i jakoś ładniej wtedy na świecie. Twoje zdjecia ze spaceru są piękne i cieszą :). Cieszę się,że Ci dobrze ,układasz sobie swiat i tak trzymaj!:)

    Wiem, o Kim piszesz, Kim jest Osoba, która napisała Ci te słowa. Uwielbiam ją, mocno trzymam kciuki za tego Młodego Człowieka i wiem , że wyzdrowieje. Mądre słowa powiedziała. Jest mądra, jest życiowa, jest kochana. Młody Człowiek ma koło siebie Kogoś o wielkim Sercu.

    Pozdrawiam Ewelinka, dziekuje za możliwość wypowiedzi :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Madziu zawsze czekam na Twoje komentarze z niecierpliwością :)
      Jesteś tak pogodną i pełną życia osobą, ze wszyscy powinniśmy się od Ciebie uczyć, wiesz? :*
      W końcu po 30tu latach próbuję ułożyć sobie świat tak, żebyśmy się wzajemnie lubili :)

      Delete
  5. Dla mnie walentynki też przez dłuższy czas były kiczowate. Potem zatsanowiłam się, dlaczego wlaściwie tak myslę i w sumie nie znalazłam żadnego powodu. Więc zaczęłam na nowo lubić walentykni i bardzo mi z tym dobrze. I kwiaty, i romantyczną kolację i walentynkę wreszcie. Wiadomo, że kocha sie cały rok, a walentynki są tylko uczczeniem tego kochania całorocznego. Tak jak Dzień Kobiet, Dzień Mamy, Dzień Taty, Dzień Dziecka i milion innych świąt. Idea ta sama. Ja ją lubię.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja też, a jeśli bym nie lubiła to na pewno nie dzieliłabym się tym stanem ducha z całym światem :)
      Asiu buziak :*

      Delete
  6. Pamiętasz, jak się na początku nie zgadzałyśmy? To zadziwiające, ale teraz idziemy podobnym torem myśli. Popatrz, jak kilka lat potrafi ludzi zmienić. Ostatnio gotuję po domowemu, porzuciłam Internet, bo pełno w nim złej energii i dużo czasu spędzam na cieszeniu się chwilą...
    A Walentynki... niech sobie będą - to równie dobry dzień do kochania, jak każdy inny.
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pewnie, że pamiętam! :)) Lubiłam się z Tobą przekomarzać :)
      Może to porzucenie internetu nie jest wcale takie złe wiesz?
      :*

      Delete
  7. Czas uczy pokory. A pokora dla mnie jest miarą dojrzałości. Z wiekiem więcej widzimy i słyszymy. Są takie chwile kiedy myślę, że prowadzenie bloga kulinarnego to pikuś, ale nie dlatego, że jest nieważny ( bo uwielbiam i w nim się spełniam), ale są sprawy miliard razy ważniejsze.
    Jeśli mogę Ci polecić co nieco to "Langusta na Palmie". Dział Pomarańczarnia do "powąchania". Cykl wykładów/konferencji o związkach, o małżeństwach, o związkopragnących na podstawie "Pieśni nad pieśniami". Prowadzi dominikanin o.Adam Szustak. W sezonie trzecim jest konferencja o fascynujących ludziach. Nie negująca przesłania całej Pomarańczarni czyli "jak się zakochać, żeby zwariować", ale mówiący to jest ważne, ale nie najważniejsze. Najważniejsze jest bycie z drugim człowiekiem i poznawanie drugiego. http://www.langustanapalmie.pl/sezon-iii
    Taki mój wtręt dominikański, po walentynkowy , ale i w temacie ważności i priorytetów.
    Pozdrawiam Cię serdecznie
    Ania

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zajrzę, popatrzę :)
      Dziękuję za komentarz :)

      Delete
  8. mądre słowa, pięknie ubrałaś w słowa także moje myśli :) Przekonać ludzi, żeby przestali marudzić jest prawie nie możliwe, ale czuję że cały czas muszę próbować :)

    ReplyDelete
  9. Bardzo pozytywny i piękny wpis!
    Chciałabym żeby ludzie przestali narzekać, nie tylko na walentynki.
    No bo komu przeszkadza walentynkowa poczta w szkole, czekoladki albo bukiet kwiatów od ukochanej osoby. Nie potrzeba walentynek żeby powiedzieć komuś, że się kocha albo lubi... ale jeśli jest jeszcze jedna okazja to czemu tego nie zrobić?

    Piękne te zimowe zdjęcia...i twoje profilowe też piękne, poważne i trochę tajemnicze.
    Pozdrowienia ciepłe!

    ReplyDelete
    Replies
    1. :) Próbuję puścić w sieć trochę pozytywnej energii!
      Ściskam ciepło!

      Delete
  10. Muszę się przyznać, że sama często marudzę i narzekam, jednak od Nowego Roku czuję jakąś taką pozytywną energię i optymizm i każdemu z nas również jej życzę - w końcu teraz każdy dzień jest dłuższy a przed nami wiosna, Wielkanoc....
    To prawda, że nie doceniamy tego co mamy, wydaje mi się, że człowiek ma taka naturę że jak już nawet dostanie to o czym marzył, przechodzi nad tym do porządku dziennego i chce więcej i więcej. Moim zdaniem za bardzo się też skupiamy na rzeczach materialnych. Czasem jak widzę ludzi takich strasznie bogatych i tak obnoszących się z tym, to zastanawiam się czy oni w ogóle są szczęśliwi?
    Powiem Wam, że ja chyba wcale nie potrzebuję ani "domu z ogródkiem", ani "wakacji w tropikach". Jedyne czego pragnę to zdrowia dla siebie i bliskich oraz aby te ukochane osoby na zawsze pozostały przy mnie....
    A walentynki, cóż ani je obchodzę, ani nie obchodzę, ale zawsze jest miło coś dostać :) Choćby jeden dodatkowy całus od męża!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja też marudzę. Staram się, próbuję, ale nauczyłam się swoim marudzeniem nie nękać innych. Dlatego nie podoba mi się to narzekanie na głos, bo czasem swoim marudzeniem można sprawić przykrość innym.
      Pozdrawiam ciepło i dziękuję za piękny komentarz!

      Delete
  11. Najciężej jest dostrzec te malutkie, zwyczajne powody do szczęścia. A przecież to one dają go najwięcej.
    Piękne zdjęcia cudnej zimy, pozdrawiam Cię ciepło:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Krecia oby jak najwięcej takich chwil było i obyśmy je wszystkie umiały zauważyć :)

      Delete
  12. Ja nie obchodziła przez dłuższy czas, bo trudno obchodzić coś, co nie obchodzi drugiej osoby, nie?
    A teraz okazuje się, że niby walentynek nie obchodzimy, ale... R. zabiera mnie we wtorek do opery - walentynkowo ;)
    W kwestii samych walentynek? Chyba są mi one obojętne. Jako nastolatka bardzo chciałam dostać walentynkę, potem mi przeszło. A teraz? Nie czekam na ten dzień, ale jak mimo to, coś z niego będzie - to miło :)

    ReplyDelete
  13. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Marto zostawiłaś taki piękny komentarz, gdzie on?

      Delete
  14. Lubię zimę w zimie. I cieszę się, że ja z kolei nie muszę już codziennie latać do szpitala, dlatego trzymam kciuki za tych co muszą (ani nikt z kolei nie musi latać do mnie). Mała H. też lubi zimę w zimie, błogo zasypia w dużo za dużym kombinezonie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kasiu Ty dla mnie jesteś takim promykiem :) Nie pamiętam, żebyś kiedykolwiek na coś narzekała. A spotkanie przy kawie było fantastyczne :)

      Delete
    2. Narzekam na męża, ale tylko mężowi ;-}}. A tak serio: bo zanim zacznę wyliczać czego mi brak, staram się spojrzeć na to co mam (na przykład teraz tylko jedna rękę do pisania) i bilans zawsze wychodzi na korzyść. A zresztą póki są dwie ręce i nogi jakoś to będzie, nawet bez palca idzie się obejść.
      A spotkanie, może nie ostatnie...

      Delete
    3. Oczywiście, że nie :))
      Kasiu jak ty dobrze i mądrze piszesz, życzę sobie więcej takich osób w moim skromnym otoczeniu!

      Delete
  15. łapmy chwilę,nie pozwólmy,aby coś ze zwykłej z pozoru codzienności umknęło Naszym oczom.nie zatracajmy się w bezsensownym tkwieniu w przeszłości,czy też nagminnie planowanej przyszłości.tu i teraz wszystko zalezy ode Nas:)/taka refleksja po Twoich niesamowitych słowach tutaj.

    pozdrawiam!
    m.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Powoli, pomału można się tego nauczyć. Jasne, że chciałoby się żeby było idealnie, ale idealny świat byłby po prostu nudny :)

      Delete
  16. Ewelinka, pięknie to co ważne ,,ubrałaś" w słowa i jeszcze piękniej sfotografowałaś
    buziaki *

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aluś bo Tym co ważne trzeba się dzielić :*

      Delete
  17. Kusiło mnie, żeby napisac coś podobnego, kiedy po raz kolejny słyszałam niezbyt miłe komentarze na temat Walentynek. A w tym święcie jest przecież dużo piękna i to od nas zależy, jak będziemy je obchodzić. Przeszkadza nam kicz? A kto każe nam kupować czekoladki w kształcie czerwonego serca? Przeciez to nie jest jedyny sposób na pokazanie, że kochamy. Ale okazję wykorzystać warto, bo świat staje się dzięki temu lepszy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja się nosiłam z tym wpisem dwa dni. Nie chciałam nikogo urazić, chociaż wiem że jest kilka osób które odebrało go jako przytyk w ich stronę.
      Będę próbować namawiać ludzi na dostrzeganie małych radości i budowanie na nich dobrego nastroju.
      Dziękuję za takie samo podejście do życia komentarz :)

      Delete
  18. Podpisuję się pod tym obiema rękami :)
    Cudne zdjęcia, ale to nic nowego u Ciebie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki Grażynko! Mam nadzieję, ze noga zdrowieje :*

      Delete
  19. Łabędzi kuperek to najnajnajpiękniejsze zdjęcia, a pozostałe "tylko" piękne.
    A Walentynki są dla nas, chcemy to obchodzi, nie chcemy to nie obchodzimy, zatem po co inni psują frajdę z Walentynek? Ja dostałam kartkę, różyczkę i porwano mnie na kolację. W zwykłe dni to się nie zdarza, zatem mnie tam się podoba to święto.
    A motto "Laugh often, love much and live well. I nie narzekaj." staram się wprowadzać na co dzień, ale niestety to nie jest takie proste :).
    Post niekulinarny jak zwykle na 6+!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję pięknie :* Coś czuję, że takich postów będzie pojawiać się więcej, wiesz? :)

      Delete
    2. W takim razie czekam na nie z niecierpliwością.

      Delete
  20. Poza tym patrząc na takie zdjęcia, uważam, że zima nie jest taka zła!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pewnie, że nie! :)) Jest piękna :)

      Delete
  21. Tak trzymać Pola, tak trzymać :)))

    ReplyDelete
  22. czesto z przyjaciolmi tutaj (z PL oczywiscie) rozmawiamy o tym jak bardzo narzekactwo jest w naszej krwi... mam wrazenie, ze wyjazd, zycie z dala od PL i mozliwosci podejrzenia ludzi, ktorzy nie robia tego na kazdym kroku jest jedyna metoda na zwalczenie tej cechy... ucze sie caly czas! :-)) a od internetu (i niestety lub stety?) od bloga uwielbiam uciec co jakis czas. dzis wrocilam po kilku dniach, zbyt zajeta zyciem w realu, i kurcze, mam wrazenie, ze czasem te powroty sa na sile, ze wcale nie warto... pozyjemy zobaczymy ;-)) te blogowe byc czy nie byc, nasz odwieczny dylemat, nie? hahahahaha

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj taaaaak! Sprawdziłam sobie i w 2011 zrobiłam tylko 19 wpisów przez cały rok :) I jakoś nie tęskno mi wtedy było do wirtualnego życia.
      W tym roku mam niby na nowo energię do działania, ale co z tego będzie dalej zobaczymy hie hie :)

      Delete

Zostaw komentarz i zaskocz mnie!
Chamstwo, które z krytyką nie ma nic wspólnego, będzie usuwane.